Czy da się zakończyć swój żywot z uśmiechem na ustach?
Ta książka może cię obrazić. Może cię sprowokować. Ale przynajmniej coś po sobie zostawi.
"Absurdanale" to zbiór opowiadań balansujących między filozoficznym esejem a bezlitosnym stand-upem, świadomie igrających z czytelnikami i ich przyzwyczajeniami.
Młody mężczyzna, który od dawna nie panuje nad codziennością, snuje w nich historię o dniach wymykających się spod kontroli, napotykanych ludziach i piętrzących się porażkach. Z ironią i kąśliwym humorem rozlicza się ze światem, społeczeństwem oraz samym sobą, konsekwentnie zmierzając ku końcowi egzystencji.
Bo skoro życie jest absurdem, to jego finał również może nim być.
"Absurdanale" skłania do niewygodnych refleksji i wciąga czytelników w literacką grę, z której nie każdy wyjdzie bez szwanku.
Krótka, ale dość intensywna lektura, która zostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.
Najmocniejszy jest początek: ostry, bezpośredni, momentami prowokujący. Narrator nie jest łatwy do polubienia, ale jego obserwacje potrafią być naprawdę trafne. Podobało mi się to balansowanie między ironią a czymś bardziej refleksyjnym.
Z czasem jednak trochę traciłam zainteresowanie. Nie wszystkie fragmenty są równie angażujące, a styl bywa wymagający, zdarzało mi się wracać do niektórych zdań, żeby dobrze je zrozumieć.
To książka, która może się spodobać, ale zdecydowanie nie każdemu. Momentami błyskotliwa, momentami męcząca, ale na pewno nie całkiem obojętna.