„Dobranoc wszystkim nieżywym” to spowiedź człowieka, który dawno przestał wierzyć, że rozmowa z Bogiem może cokolwiek zmienić. Nie ma tu cudów ani zbawienia – jest tylko zmęczenie, ironia i chłód starego umysłu, który nie potrafi już zasnąć. To powolny monolog o końcu - nie apokaliptycznym, lecz codziennym, cichym i śmiesznie ludzkim. Historia, w której brutalność miesza się z czułością, a dawna przyjaźń ze studiów prowadzi bohatera tam, gdzie kończy się już nie tylko miłość, ale i sens istnienia z drugim człowiekiem. Dobranoc — tym razem już bez obietnicy jutra.