What do you think?


Głupie robaki i inne takie Polski
Na stronach tej książki znieważono ponad 100 stworzeń, które mają za dużo nóg, za dużo oczu i zdecydowanie zbyt wiele tupetu. To lektura dla każdego, kto kiedykolwiek zastanawiał się, co mu chrupie pod butem albo co go tak gryzie w człowieka. Przy każdym z opisanych stworzeń zamieszczono informację, czy może was użreć, czy też zadowoli się liźnięciem w piętę.
Znajdziecie tutaj odpowiedzi na pytania, które zadają sobie jedynie entomolodzy i pacjenci oddziałów zamkniętych (z góry przepraszam za pleonazmy).
Dlaczego pszczoły twerkują?
• Jak przygotować pożywną zupę z chrabąszczy majowych?
• Który pająk oddycha tyłkiem i czyha na was pod wodą?
• Kto w świecie przyrody jest prawie niezniszczalny i dlaczego to Robert Makłowicz?
• I wreszcie: czy szczypawica naprawdę planuje zrobić wam trepanację czaszki przez ucho?
Jeżeli powyższe tematy wzbudziły waszą ciekawość, to witam w klubie ludzi z robaczywymi myślami. Moje kondolencje. To nieuleczalne. I zaraźliwe drogą książkową.
W środku czekają ilustracje i opisy całej masy cudownie wrednego drobiazgu. Są też porady. Na przykład: jak uzbroić się na wyprawę do ogrodu, żeby nie wrócić z niej jako bufet dla komarów i kleszczy, i jak zaobserwować to i owo bez zgniatania kogo popadnie.
Dowiecie się również, dlaczego śnią wam się pszczoły, i nauczycie się odróżniać robala od owada (bo naukowcy są złośliwi i to nie to samo).
Ostrzegam jednak lojalnie: po lekturze już nigdy nie spojrzycie na łąkę tak samo. Zamiast kwiatków zobaczycie pole bitwy, dewiacji i bezwzględnej walki o przetrwanie. Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność.
Znajdziecie tutaj odpowiedzi na pytania, które zadają sobie jedynie entomolodzy i pacjenci oddziałów zamkniętych (z góry przepraszam za pleonazmy).
Dlaczego pszczoły twerkują?
• Jak przygotować pożywną zupę z chrabąszczy majowych?
• Który pająk oddycha tyłkiem i czyha na was pod wodą?
• Kto w świecie przyrody jest prawie niezniszczalny i dlaczego to Robert Makłowicz?
• I wreszcie: czy szczypawica naprawdę planuje zrobić wam trepanację czaszki przez ucho?
Jeżeli powyższe tematy wzbudziły waszą ciekawość, to witam w klubie ludzi z robaczywymi myślami. Moje kondolencje. To nieuleczalne. I zaraźliwe drogą książkową.
W środku czekają ilustracje i opisy całej masy cudownie wrednego drobiazgu. Są też porady. Na przykład: jak uzbroić się na wyprawę do ogrodu, żeby nie wrócić z niej jako bufet dla komarów i kleszczy, i jak zaobserwować to i owo bez zgniatania kogo popadnie.
Dowiecie się również, dlaczego śnią wam się pszczoły, i nauczycie się odróżniać robala od owada (bo naukowcy są złośliwi i to nie to samo).
Ostrzegam jednak lojalnie: po lekturze już nigdy nie spojrzycie na łąkę tak samo. Zamiast kwiatków zobaczycie pole bitwy, dewiacji i bezwzględnej walki o przetrwanie. Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność.
320 pages, Hardcover
Published May 6, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 9 of 9 reviews
October 6, 2026
Czuję połączenie mentalne z autorem🐦🔥
Review of advance copy received from Publisher
Wyobraź sobie, że wychodzisz na zwykły spacer po łące i nagle… orientujesz się, że wkroczyłeś na pole bitwy, gdzie każdy centymetr kwadratowy toczy się o życie w sposób tak brutalny i kreatywny, że Hollywood mogłoby się schować.
Właśnie taki świat otwiera przed nami Marek Maruszczak w swojej książce „Głupie robaki i inne takie Polski”.
To nie jest kolejny nudny atlas owadów. To jest entomologiczna stand-up komedia napisana przez kogoś, kto najwyraźniej zbyt długo patrzył przez lupę i w końcu pękł. Autor złośliwie, z ogromnym poczuciem humoru i bez cienia litości znieważa ponad sto polskich stworzeń, które mają „za dużo nóg, za dużo oczu i zdecydowanie zbyt wiele tupetu”. I robi to w taki sposób, że nie można się oderwać.
Przy każdym „delikwencie” dostajemy konkret:
- czy może nas użreć,
- czy zadowoli się liźnięciem w piętę,
- czy raczej planuje subtelną trepanację czaszki przez ucho (tak, szczypawica ma nas na celowniku).
Książka odpowiada na pytania, których normalni ludzie nie zadają – ale entomolodzy i pacjenci oddziałów zamkniętych już tak. Dowiadujemy się więc m.in.:
- dlaczego pszczoły twerkują,
- jak przygotować pożywną zupę z chrabąszczy majowych (przepis podobno działa, choć nie ręczę za smak),
- który pająk oddycha tyłkiem i poluje pod wodą,
- dlaczego Robert Makłowicz jest praktycznie niezniszczalny (tak, to nie żart, jest w książce),
- i w końcu – jak odróżnić robala od owada, bo naukowcy specjalnie zrobili nam na złość.
Do tego świetne, bardzo charakterystyczne ilustracje, praktyczne porady (jak uzbroić się na wyprawę do ogrodu, żeby nie wrócić jako mobilny bufet dla komarów i kleszczy) oraz wyjaśnienie, dlaczego śnią nam się pszczoły.
Największa siła książki? Maruszczak pisze tak, że po lekturze już nigdy nie spojrzycie na trawę tak samo. Zamiast sielankowego obrazka „kwiatki, motylki, natura” zobaczycie brutalny, cyniczny, absolutnie fascynujący mikroświat pełen dewiacji, podstępów i walki na śmierć i życie. I co najgorsze – zaczniecie to kochać!
Ostrzeżenie autora jest jak najbardziej poważne:
Wchodzicie na własną odpowiedzialność. Robaczywe myśli są nieuleczalne i zaraźliwe drogą książkową.
Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam się zastanawiać, co tak chrupie pod butem albo co Was tak uparcie gryzie – ta książka jest dokładnie dla Was!
Bierzcie, czytajcie i witajcie w klubie!
Kondolencje. Już nie ma odwrotu!🤭
Gorąco polecam!
Nie tylko miłośnikom przyrody, ale każdemu, kto lubi inteligentny, cięty humor i chce spojrzeć na świat z zupełnie innej (i dużo niższej) perspektywy.
„Głupie robaki” to jedna z najprzyjemniejszych, najzabawniejszych i najbardziej wciągających książek popularnonaukowych, jakie ostatnio czytałam. Po prostu weźcie i dajcie się zarazić!🔥
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @znak_koncept @wydawnictwoznakpl (współpraca reklamowa) 🩷.
Właśnie taki świat otwiera przed nami Marek Maruszczak w swojej książce „Głupie robaki i inne takie Polski”.
To nie jest kolejny nudny atlas owadów. To jest entomologiczna stand-up komedia napisana przez kogoś, kto najwyraźniej zbyt długo patrzył przez lupę i w końcu pękł. Autor złośliwie, z ogromnym poczuciem humoru i bez cienia litości znieważa ponad sto polskich stworzeń, które mają „za dużo nóg, za dużo oczu i zdecydowanie zbyt wiele tupetu”. I robi to w taki sposób, że nie można się oderwać.
Przy każdym „delikwencie” dostajemy konkret:
- czy może nas użreć,
- czy zadowoli się liźnięciem w piętę,
- czy raczej planuje subtelną trepanację czaszki przez ucho (tak, szczypawica ma nas na celowniku).
Książka odpowiada na pytania, których normalni ludzie nie zadają – ale entomolodzy i pacjenci oddziałów zamkniętych już tak. Dowiadujemy się więc m.in.:
- dlaczego pszczoły twerkują,
- jak przygotować pożywną zupę z chrabąszczy majowych (przepis podobno działa, choć nie ręczę za smak),
- który pająk oddycha tyłkiem i poluje pod wodą,
- dlaczego Robert Makłowicz jest praktycznie niezniszczalny (tak, to nie żart, jest w książce),
- i w końcu – jak odróżnić robala od owada, bo naukowcy specjalnie zrobili nam na złość.
Do tego świetne, bardzo charakterystyczne ilustracje, praktyczne porady (jak uzbroić się na wyprawę do ogrodu, żeby nie wrócić jako mobilny bufet dla komarów i kleszczy) oraz wyjaśnienie, dlaczego śnią nam się pszczoły.
Największa siła książki? Maruszczak pisze tak, że po lekturze już nigdy nie spojrzycie na trawę tak samo. Zamiast sielankowego obrazka „kwiatki, motylki, natura” zobaczycie brutalny, cyniczny, absolutnie fascynujący mikroświat pełen dewiacji, podstępów i walki na śmierć i życie. I co najgorsze – zaczniecie to kochać!
Ostrzeżenie autora jest jak najbardziej poważne:
Wchodzicie na własną odpowiedzialność. Robaczywe myśli są nieuleczalne i zaraźliwe drogą książkową.
Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Wam się zastanawiać, co tak chrupie pod butem albo co Was tak uparcie gryzie – ta książka jest dokładnie dla Was!
Bierzcie, czytajcie i witajcie w klubie!
Kondolencje. Już nie ma odwrotu!🤭
Gorąco polecam!
Nie tylko miłośnikom przyrody, ale każdemu, kto lubi inteligentny, cięty humor i chce spojrzeć na świat z zupełnie innej (i dużo niższej) perspektywy.
„Głupie robaki” to jedna z najprzyjemniejszych, najzabawniejszych i najbardziej wciągających książek popularnonaukowych, jakie ostatnio czytałam. Po prostu weźcie i dajcie się zarazić!🔥
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @znak_koncept @wydawnictwoznakpl (współpraca reklamowa) 🩷.
May 21, 2026
Jak to nie będzie najzabawniejsza książka roku, to ja nie wiem, co nią będzie! Marek Maruszczak w mistrzowski sposób zaprezentował życie robaków, które możemy spotkać na swojej drodze, czy to spacerując po lesie lub łące, czy własnym mieszkaniu. Czytałam i płakałam ze śmiechu.
✨️Kto i za co pokocha?
Każdy, kto lubi się śmiać i to nie podlega żadnej dyskusji, bo humor zawarty w tej książce jest rozbrajający. Każdy, kto lubi poznawać przyrodnicze ciekawostki, a te dostajemy tu z gwarancją 0% nudy, 0% wymądrzania się, 100% łatwość w odbiorze. Aż żałuję, że mamy tak mało robali w Polsce, bo jeśli ta książka byłaby wielką cegłą na tysiące stron, to i tak przeczytałabym ją od deski do deski.
Pokochasz za to, że w prosty i przezabawny sposób autor prezentuje kolejne portrety robali. Młodzież może uczyć się z tej książki, serio. I jestem pewna, że zapamiętają więcej niż z lekcji biologii, przyrody czy jaki tam przedmiot teraz traktuje o robactwie. Pokochasz za to, że znane i (nie)lubiane owady/robaki zyskały nowe nazwy, które raz przeczytane, zostają w głowie już na zawsze. Czy pyrko-żerka nie brzmi lepiej niż stonka ziemniaczana? Czy mucha domowa to tak naprawdę wkur*i-kopter? Przecież wiadomo, że tak. A czy ćmiel nie prościej wymówić niż trzmiel? A tasiemiec to tak naprawdę gilza osobista?
✨️Czy ja pokochałam?
Daję tej książce 100/10, jestem zachwycona, uśmiana do woli i co najważniejsze, uzupełniłam swoją wiedzę o robakach, które wielokrotnie choć wkurzające, to okazują się pożytecznymi draniami. Na pewno nie jest to książka dla ludzi z kijem w miejscu, z którego wspomniana glizda osobista lubi wychodzić. To lektura dla czytelników, którzy lubią humor, dystans i luz w przekazywaniu wiedzy. Taka trochę nauka przez zabawę i joga śmiechu w jednym. Na wspomnienie zasługują też genialne ilustracje robali, zachwycam się!
✨️Czy polecam?
No jasna sprawa! Czytajcie o głupich robalach i innych takich Polski, bo to doskonałe kompendium podstawowej wiedzy o tym, co nas otacza, a często nawet tego nie zauważamy. No i to, o czym wspominałam już tu jakieś milion razy — uśmiejesz się do łez.
✨️Kto i za co pokocha?
Każdy, kto lubi się śmiać i to nie podlega żadnej dyskusji, bo humor zawarty w tej książce jest rozbrajający. Każdy, kto lubi poznawać przyrodnicze ciekawostki, a te dostajemy tu z gwarancją 0% nudy, 0% wymądrzania się, 100% łatwość w odbiorze. Aż żałuję, że mamy tak mało robali w Polsce, bo jeśli ta książka byłaby wielką cegłą na tysiące stron, to i tak przeczytałabym ją od deski do deski.
Pokochasz za to, że w prosty i przezabawny sposób autor prezentuje kolejne portrety robali. Młodzież może uczyć się z tej książki, serio. I jestem pewna, że zapamiętają więcej niż z lekcji biologii, przyrody czy jaki tam przedmiot teraz traktuje o robactwie. Pokochasz za to, że znane i (nie)lubiane owady/robaki zyskały nowe nazwy, które raz przeczytane, zostają w głowie już na zawsze. Czy pyrko-żerka nie brzmi lepiej niż stonka ziemniaczana? Czy mucha domowa to tak naprawdę wkur*i-kopter? Przecież wiadomo, że tak. A czy ćmiel nie prościej wymówić niż trzmiel? A tasiemiec to tak naprawdę gilza osobista?
✨️Czy ja pokochałam?
Daję tej książce 100/10, jestem zachwycona, uśmiana do woli i co najważniejsze, uzupełniłam swoją wiedzę o robakach, które wielokrotnie choć wkurzające, to okazują się pożytecznymi draniami. Na pewno nie jest to książka dla ludzi z kijem w miejscu, z którego wspomniana glizda osobista lubi wychodzić. To lektura dla czytelników, którzy lubią humor, dystans i luz w przekazywaniu wiedzy. Taka trochę nauka przez zabawę i joga śmiechu w jednym. Na wspomnienie zasługują też genialne ilustracje robali, zachwycam się!
✨️Czy polecam?
No jasna sprawa! Czytajcie o głupich robalach i innych takich Polski, bo to doskonałe kompendium podstawowej wiedzy o tym, co nas otacza, a często nawet tego nie zauważamy. No i to, o czym wspominałam już tu jakieś milion razy — uśmiejesz się do łez.
May 14, 2026
Jeśli myślicie, że w trawie nie dzieje się nic ciekawego… to ta książka szybko wyprowadza z błędu. Autor zabiera czytelnika w podróż po świecie łąk, lasów, ogrodów, domów, wody, a nawet… człowieka… Czyli wszędzie tam, gdzie można spotkać owady i pajęczaki czy inne robaki, które zwykle mijamy obojętnie albo reagujemy na nie klasycznym „o nie, co to jest?!”
Książka jest napisana bardzo przystępnym, luźnym językiem, takim jakby ktoś opowiadał nam przyrodnicze ciekawostki podczas spaceru. Bez naukowego zadęcia, za to z dużą dawką humoru. Autor świetnie pokazuje, że wygląd potrafi mylić: coś może wyglądać jak osa i zachowywać się jak osa… a wcale nie musi być osą.
Każdy gatunek ma krótką, konkretną notkę: gdzie występuje, jak wygląda, jakie ma wymiary, ile żyje, czy jest groźny, czy może użreć, jak się broni i jak trudno jest go zobaczyć. Są też ciekawostki o nazwach i zachowaniach, więc człowiek nagle zaczyna rozumieć, co właściwie obserwuje. To jest bardzo faje kompendium wiedzy o tym, co piszczy w trawie.
Największym hitem są dla mnie autorskie przezwiska dla owadów i pajęczaków
Np. kowal bezskrzydły to „tramwajarz” (te czerwone owady, które wszyscy widzieliśmy na chodnikach wiosną),a tarantula ukraińska została nazwana „puchatym atamanem” brzmi słodko, wygląda jak koszmar.
Książka dodatkowo zachęca do obserwacji i podpowiada, jak się za to zabrać oraz co warto mieć przy sobie. Graficznie jest świetnie dopracowana: twarda oprawa, super ilustracje i bardzo przejrzysty układ. Na dole stron można zaznaczyć, czy „widziałem drania” co sprawia, że czytanie zamienia się w małą przyrodniczą grę. Co jakiś czas trafia się też ostrzegawcze „uwaga, pajun!” dla ludzi, którzy przewracają kartki z lekką niepewnością
A na samym końcu… owadzi sennik! Można sprawdzić, co oznacza sen o biedronce albo karaluchu..
Jest to świetna alternatywa dla monotonnych atlasów.
Książka jest napisana bardzo przystępnym, luźnym językiem, takim jakby ktoś opowiadał nam przyrodnicze ciekawostki podczas spaceru. Bez naukowego zadęcia, za to z dużą dawką humoru. Autor świetnie pokazuje, że wygląd potrafi mylić: coś może wyglądać jak osa i zachowywać się jak osa… a wcale nie musi być osą.
Każdy gatunek ma krótką, konkretną notkę: gdzie występuje, jak wygląda, jakie ma wymiary, ile żyje, czy jest groźny, czy może użreć, jak się broni i jak trudno jest go zobaczyć. Są też ciekawostki o nazwach i zachowaniach, więc człowiek nagle zaczyna rozumieć, co właściwie obserwuje. To jest bardzo faje kompendium wiedzy o tym, co piszczy w trawie.
Największym hitem są dla mnie autorskie przezwiska dla owadów i pajęczaków
Np. kowal bezskrzydły to „tramwajarz” (te czerwone owady, które wszyscy widzieliśmy na chodnikach wiosną),a tarantula ukraińska została nazwana „puchatym atamanem” brzmi słodko, wygląda jak koszmar.
Książka dodatkowo zachęca do obserwacji i podpowiada, jak się za to zabrać oraz co warto mieć przy sobie. Graficznie jest świetnie dopracowana: twarda oprawa, super ilustracje i bardzo przejrzysty układ. Na dole stron można zaznaczyć, czy „widziałem drania” co sprawia, że czytanie zamienia się w małą przyrodniczą grę. Co jakiś czas trafia się też ostrzegawcze „uwaga, pajun!” dla ludzi, którzy przewracają kartki z lekką niepewnością
A na samym końcu… owadzi sennik! Można sprawdzić, co oznacza sen o biedronce albo karaluchu..
Jest to świetna alternatywa dla monotonnych atlasów.
June 6, 2026
kto by pomyślał, że robale mogą być takie zabawne
June 12, 2026
Obrzydliwie zabawna.
August 17, 2026
Śmiałam się na książce o robakach... ŚMIAŁAM SIĘ NA KSIĄŻCE O ROBAKACH, jestem pod wrażeniem!
August 18, 2026
Słowa nie oddadzą świetności wszystkich pozycji z tej serii
Displaying 1 - 9 of 9 reviews






