Mroczny kryminał o winie, przeznaczeniu i przeszłości, przed którą nie można uciec.
Niepokorny komisarz Paweł Hardy zawalił najważniejszą sprawę w swojej karierze, pozwalając uciec seryjnemu mordercy znanemu jako Bestia z Zagłębia.
Gdy rok później pogrążonym w deszczu sosnowieckim Czarnym Morzem wstrząsa seria brutalnych zbrodni, Hardy dostaje szansę na odkupienie. Ktoś z zimną krwią morduje młode kobiety, a sposób działania sprawcy niepokojąco przypomina metody, które stosował Jan Kańczuga. Czy to możliwe, że Bestia znów wyruszyła na łowy? A może ktoś postanowił dokończyć jej dzieło?
Tajemniczy zabójca zdaje się rzucać Hardemu wyzwanie. Każda ofiara i każdy pozostawiony ślad prowadzą w jednym kierunku – do przeszłości komisarza i wydarzeń, które na zawsze naznaczyły jego życie.
Czy człowiek, który raz został wciągnięty w mroczną toń czarnego morza, zdoła kiedykolwiek wypłynąć na powierzchnię?
„Czarne Morze” Michała Śmielaka wciąga w otchłań zdarzeń niczym wzburzona tafla niespokojnej, głębokiej wody. Pochłania niecnymi motywacjami, dociska brutalnymi scenami i zadaje ostateczny cios za sprawą przeszłości, od której nie uda się uciec. W swojej najnowszej powieści autor w sposób wysoce metaforyczny podszedł do zaprezentowania nam tytułu w kontekście do całości fabularnej.
Głównym bohaterem książki jest komisarz Paweł Hardy, którego życie legło w gruzach po tym, jak zawodowo zawalił po całej linii. Podczas akcji w terenie pozwolił się podejść niebezpiecznemu seryjnemu mordercy i tym samym „niechcąco” mu zwiał. Jego kariera została zawieszona, a on sam dał się porwać hektolitrom napojów wyskokowych popadając w gorycz porażki. Z dnia na dzień to tytułowe czarne morze niepokoju wypełniało się żalem i goryczą, a zalewanie smutków pogrążało Pawła coraz to dogłębniej. Gdy już dotknął dna, została mu dana ostatnia szansa na odkupienie grzechów i powrót na scenę zbrodni. Walka z seryjnym m0rdercą odbywa się tu jednocześnie z wewnętrzną batalią, którą nasz główny bohater toczy w swoim umyśle. Coraz częściej wraca myślami do niepokojących wydarzeń z rodzinnego domu, które nawiedzają go niczym demony. Nie jest w stanie przywołać tych wspomnień w całości, widzi je szczątkowo, a z każdym kolejnym krokiem przybliżającym go w kierunku Bestii z Zagłębia.
Największym atutem „Czarnego Morza” jest niezwykle mroczna otoczka, którą autor spowił historię. Brudne szyby kopalniane, podziemne korytarze , ociekający strugami deszczu Śląsk. Postaci w tym kryminale posiadają całą gamę problemów, nieprzepracowanych traum, a relacje między nimi dostarczają czytelnikowi sporo refleksji. Nikt tutaj nie jest jednoznaczny i kryształowy, a komisarz nie odgrywa superbohatera macho, co zdecydowanie stanowi wartość dodaną w tej spirali intryg i sekretów.
W kryminałach lubię pojedynek dobra ze złem i antagonistów równie błyskotliwych, co przebiegłych. Kiedy do końca nie wiadomo, na którą stronę przechyli się szala zwycięstwa i kto ostatecznie zawoła „szach-mat”. Choć oczywiście po cichu zwykle kibicuję tym działającym w słusznej sprawie, nawet jeśli balansują na granicy prawa lub ją drastycznie przekraczają.
Michał Śmielak w „Czarnym Morzu” serwuje nam właśnie taką arcymistrzowską rozgrywkę. Komisarz Paweł Hardy staje tu do walki z demonem z przeszłości. Rok wcześniej, podczas wizji lokalnej w dawnej dzielnicy sosnowieckich biedaszybów, zwanej Czarnym Morzem, seryjny zwany Bestią z Zagłębia wymyka się sprawiedliwości. Hardy, obwiniony o tę porażkę i pogrążony w nałogu, zostaje zdegradowany do pracy w skarbówce świetnie odmalowanej jako swoista „kolonia karna” dla niepokornych policjantów.
Kiedy deszczowego lata w Sosnowcu pojawia się kolejne ciało, staje się jasne, że Jan Kańczuga wrócił, by dokończyć dzieło. I choć Hardy jest odsunięty od śledztwa, morderca rzuca mu osobiste wyzwanie, fundując mu „skok do wody, czarnej, śmierdzącej, głębokiej i pełnej potworów” oraz bezlitośnie wyciągając na wierzch jego najczarniejsze rodzinne tajemnice. Rozpoczyna się brutalna gra, w której siły będzie musiała połączyć para wrogów, Hardy i prokurator Potomna, która rok wcześniej zesłała go na boczny tor.
Ależ plastycznie i sugestywnie autor operuje tu słowem! Ta smolista atmosfera wyróżnia powieść i świadczy o jej wyjątkowości. Tytułowe Czarne Morze zyskuje tu potężny, podwójny wymiar. To nie tylko posępna dzielnica Sosnowca, to przede wszystkim mrok, który kłębi się w samym komisarzu. I choć zagmatwana sprawa mocno angażuje, to portrety psychologiczne przeciwników w tym starciu stały się dla mnie równie dominujące, co klimat. A Hardy potrafi zaskoczyć, wiele zachowując dla siebie i nie zdradzając emocji ani współpracownikom, ani czytelnikowi.
Równie mocno, jak pogłębiony wątek psychologiczny, cenię retrospekcje, które stopniowo odsłaniają mroki przeszłości, ukazując ich powiązania z teraźniejszością. Tu autor również nie zawiódł, wiodąc nas ścieżką dawnych zbrodni zepchniętych w odmęty niepamięci. Spodobało mi się też wplecenie współczesnych smaczków, jak choćby sztuczna inteligencja skutecznie utrudniająca pracę śledczym oraz niesztampowo poprowadzone wątki damsko-męskie.
Dosłownie nie mam się do czego przyczepić. Ale czy mnie to martwi? Absolutnie nie! Bo najbardziej lubię odkładać lekturę z poczuciem dobrze spędzonego czasu, a z tym kryminałem spędziłam go doskonale.
Współpraca recenzencka z @wydawnictwoczarnaowca ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Paweł Hardy jest komisarzem, któremu udało się schwytać seryjnego mordercę. Niestety nie wszystko układa się po jego myśli. Podczas wizji lokalnej przestępca ucieka, a Hardy popada w alkoholizm, stopniowo rujnując swoje życie. Niespodziewanie, rok później, dochodzi do kolejnych brutalnych morderstw. Czy Hardemu uda się stanąć na nogi i ponownie schwytać Bestię z Zagłębia?
Lubię kryminały, a szczególnie cenię te, które potrafią zaskoczyć. Najbardziej doceniam jednak historie napisane w taki sposób, że czyta się je lekko i płynnie, a jednocześnie bez reszty wciągają czytelnika do swojego świata. Właśnie takie odczucia towarzyszyły mi podczas czytania tej książki.
Sama historia nie jest szczególnie zaskakująca. Dostajemy również dość schematycznego policjanta, któremu życie wymyka się spod kontroli, a problemy próbuje zagłuszyć alkoholem, by później przejść wewnętrzną przemianę. Nie uważam tego za wadę, ale jest to motyw bardzo dobrze znany.
Mimo wszystko książka została napisana w taki sposób, że nawet znając już tożsamość mordercy (bo to nie w tym miejscu tkwi cała tajemnica) czyta się ją z dużą przyjemnością. Autor stworzył naprawdę ciekawe postacie. Zarówno główni bohaterowie, jak i ci drugoplanowi mają w sobie coś, co przyciąga uwagę i sprawia, że nie pozostają obojętni.
Przez większość czasu bohaterom towarzyszy deszcz, który świetnie buduje klimat całej historii. Bardzo dobrze została również przedstawiona atmosfera chaosu panująca w policji podczas prowadzenia tak trudnego śledztwa. Każdy robi, co może, jednak mimo ogromnych starań nie wszystko układa się po myśli śledczych.
Jeśli chodzi o tajemnicę, to w dużej mierze dotyczy ona samego komisarza Hardego. I powiem Wam jedno, naprawdę jest tam niezły syf. Więcej nie zdradzę, bo warto odkryć to samemu. Spodobała mi się również postać Justyny Potomnej. Świetnie pokazuje ona, że ludzie często zakładają maski i udają silnych oraz bezwzględnych, choć w rzeczywistości sami są zagubieni i potrzebują bliskości oraz ciepła drugiego człowieka.
Psychologia bohaterów została przedstawiona naprawdę świetnie. Opisy zbrodni również zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, ponieważ są odpowiednio wyważone, nieprzesadzone, dzięki czemu działają na wyobraźnię, nie przytłaczając niepotrzebnie brutalnością. Wątek przeszłości Hardego jest w punkt. Fajnie, że możemy też ją poznać z pryzmatu „chłopczyka”, czyli małego Pawła. Co prawda jest to parę rozdziałów, ale wprowadzają one klimat.
Zakończenie w pełni mnie usatysfakcjonowało i jestem pewna, że nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością pana Śmielaka.
„Czarne morze” to kryminał duszny i niepokojący, oparty na tajemnicach z przeszłości i stopniowym odkrywaniu prawdy.
Paweł Hardy pozwala uciec seryjnemu mordercy znanemu jako Bestia z Zagłębia. Rok później dostaje szansę na odkupienie win, gdy Sosnowcem ponownie wstrząsa seria brutalnych zabójstw młodych kobiet. Tajemniczy sprawca zdaje się rzucać mu osobiste wyzwanie.
Autor stworzył historię, która zostaje w głowie na dłużej - nie tylko dzięki osadzeniu akcji w dobrze mi znanych miejscach, ale przede wszystkim przez klimat i emocje. Od pierwszych stron wyczuwalne jest napięcie i poczucie niepokoju, które z czasem tylko narasta. Atmosfera bywa wręcz przytłaczająca, a kolejne odkrycia pogłębiają uczucie izolacji. Fabuła rozwija się spokojnie - to nie jest dynamiczny thriller pełen zwrotów akcji, lecz historia oparta na psychologii postaci i skrupulatnie prowadzonym śledztwie. Dużo tu policyjnej pracy, analizy i łączenia faktów, ale też sekretów oraz niedopowiedzeń związanych z przeszłością komisarza. Hardy to bohater naznaczony traumą, która nie daje o sobie zapomnieć i wraca po latach. Postacie są niejednoznaczne, a ich decyzje często budzą wątpliwości i pokazują moralne dylematy. To dodatkowo pogłębia realizm całej historii. Zakończenie mnie zaskoczyło - inne niż to, do czego przyzwyczaiły mnie podobne książki, zdecydowanie uznaję to za duży plus.
„Czarne morze” to powieść dla tych, którzy cenią klimat, napięcie i psychologiczną głębię bardziej niż szybkie tempo akcji. To historia, która zostaje z czytelnikiem na dłużej 🖤
Główny bohater, wg schematu, lubiący wypić. Oczywiście giną kobiety, ale nie wiem dlaczego, gdy jedna z kobiet nie odbiera telefonu, to komisarzowi nawet przez myśl nie przechodzi, że dziewczynie mogło się coś stać. W ogóle Czytelnik szybciej się domyśla pewnych kwestii niż główny bohater. Dobrze się czytało, ale pewne elementy fabuły nadaja się do poprawy, są niedopracowane. I to wymierzanie sprawiedliwości...
„Zabić?- A czy trzeba kogoś zamordować, aby zabrać mu życie? Wystarczy odebrać mu wszystko, co go do tego życia motywuje. Jeśli nie masz celu, nie ruszasz w drogę”
Ta kryminalna uczta zdaje się być duszna, grząska, gęsta i niepokojąca, zauważalnie ocieka mroczną i jakże przy tym lepką tajemnicą. Osadzona gdzieś w szczelinach spowitego deszczem sosnowieckiego krajobrazu, w dominującej tu szarości przykrytych wyczuwalną nostalgią ulic, wreszcie w zatęchłych obrzeżach ludzkiego sumienia, z którego naocznie sączy się sugestywna gorycz. Narastająca seria wstrząsających zbrodni na młodych kobietach, przesiąknięta tragicznymi zdarzeniami przeszłość i komisarz przygnieciony doskwierającym poczuciem doświadczonej rok wcześniej klęski zawodowej - socjopatyczny sprawca zdaje się tu podejmować wyrafinowaną, swoistą, inteligentną i z pewnością metodyczną grę, tworząc makabryczne, pamiętliwe, osobiste i nieubłagane przedstawienie. Michał Śmielak z mistrzowską precyzją i zacięciem tworzy wielowarstwową, zwodniczą i jak się okazuje, spójną strukturę kryminalną, którą czytelnik przemierza z dużą ostrożnością i zaciekawieniem. Towarzysząca lekturze dociekliwość staje się iście demonicznym przyjacielem, każe jednak zachować ślady czujności i bacznie przyglądać się każdej mijanej twarzy. Z pewnością nie ma tu przypadkowych zdań, nie ma też przestrzeni na spokojny oddech - każdy krok śledztwa ocieka gorączkową, złowieszczą, momentami melancholijną atmosferą, prowokując wyobraźnię do ślepych domysłów, zakrzywionych myśli i kolejnych skrupulatnie podrzucanych złudzeń. To powieść detalicznie przemyślana, intrygująca, nieoczywista, świetnie obrazująca portret nieposkromionego zła.
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, żeby naprawić błąd z przeszłości?
„Czarne morze” Michała Śmielaka to jedna z tych książek, które nie tyle się czyta, co się w nich tonie. I nie, to nie jest metafora na wyrost. To dokładnie ten typ historii, który powoli, konsekwentnie wciąga pod powierzchnię i sprawia, że nawet nie zauważasz momentu, w którym zaczynasz się dusić od napięcia.
Już od pierwszych stron czuć ciężar tej opowieści. Deszczowy, przytłaczający Sosnowiec, atmosfera beznadziei i bohater, który sam jest cieniem człowieka, jakim kiedyś był. Paweł Hardy to postać, której nie da się łatwo polubić - i może właśnie dlatego wzbudza tyle emocji. To bohater naznaczony błędem, który kosztował go wszystko. I kiedy dostaje szansę na odkupienie, wiadomo, że to nie będzie prosta droga.
Co najbardziej mnie uderza w tej historii to sposób, w jaki autor „pogrywa” z czytelnikiem. Bo to nie jest zwykły kryminał, w którym szukasz sprawcy. Jest to natomiast prawdziwa psychologiczna rozgrywka, gdzie każdy trop, każda zbrodnia, każdy szczegół wydaje się mieć drugie dno. I czujesz, że ktoś tu pociąga za sznurki… tylko nie masz pewności kto.
Motyw Bestii z Zagłębia? Mroczny, niepokojący i - co najważniejsze - konsekwentnie rozwijany. Nie jest to tani chwyt, który ma zaciekawić. To coś, co naprawdę buduje napięcie i sprawia, że z każdą kolejną stroną czujesz coraz większy dyskomfort. Zwłaszcza gdy zaczynasz dostrzegać, jak bardzo ta sprawa jest osobista dla Hardego. I właśnie to „osobiste” robi tu ogromną robotę.
„Czarne morze” to nie tylko historia o polowaniu na mordercę. To opowieść o winie, która nie daje spokoju. O przeszłości, która nie chce zostać zapomniana. O tym, że czasem największe zagrożenie nie czai się gdzieś na zewnątrz… tylko siedzi głęboko w nas.
Nie będę ukrywać może się okazać, że nie jest to książka dla każdego. Momentami bywa brutalnie, a opisy potrafią wejść pod skórę i zostać tam na dłużej. Ale to nie jest przemoc dla samej przemocy. To element tej historii, który ma Cię uwierać i działa to fenomenalnie.
Ogromny plus daję też za tempo. Nie ma tu praktycznie miejsca na oddech. Kiedy myślisz, że już coś zaczyna się układać autor burzy wszystko jak domek z kart i robi to z zadziwiającą lekkością.
A zakończenie? Jeśli lubisz moment, w którym wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce i czujesz jednocześnie satysfakcję i niepokój to będziesz zadowolona(-y).
Ocena: 9/10 - „Czarne morze” to książka, która zostawia ślad. Może nie jest to historia „lekka i przyjemna”, ale zdecydowanie jest to historia, którą się pamięta.
Lubicie kryminały, w których sprawca podany jest na tacy już na samym początku? Dla mnie są one zawsze wyzwaniem do sprawdzenia, czy autorowi uda się zaskoczyć czymś czytelnika i chętnie po nie sięgam.
Michał Śmielak to autor, którego karierę literacką śledziłam od jego początków, czyli od "Znachora", a jego książki wydawało Wydawnictwo Initium. I tak po drodze przeczytałam niemal wszystkie jego powieści. Z każdą kolejną było widać, że warsztat jest coraz lepszy, a budowanie gęstej, ciężkiej atmosfery wychodzi mu coraz lepiej. I gdy tylko "Czarne morze" pojawiło się w zapowiedziach Wydawnictwa Czarna Owca kryminalni fani niemal zaczęli podskakiwać z radości i niecierpliwości. Ja też. No, a czy było warto?
Komisarz Paweł Hardy popełnił największy błąd w swojej karierze i niczym amator pozwolił uciec seryjnemu mordercy w trakcie wizji. Załamał się po tym, wpadł w alkoholizm i nie było widoków na polepszenie sytuacji albo złapanie zwyrodnialca. Praca poszła w odstawkę. Minął jednak rok i na horyzoncie pojawiły się brutalne zbrodnie. Morderstwa kobiet bardzo przypominające te wykonywane przez Bestię, której pozwolił nawiać. Czyżby to był sposób na odkupienie win? Czy w ogóle można o czymś takim zapomnieć? A co z kolejnymi kobietami, które straciły życie? I to w bardzo brutalny sposób...
Znamy mordercę, jego modus operandi, jego nazwisko i twarz tylko po to by przekonać się kolejny raz, że tacy, jak on, nie potrafią pozostać w cieniu i się ukrywać. Oni muszą podbudowywać swoje ego więc prędzej czy później wpadają. I tutaj też by się można czegoś podobnego spodziewać, ale nie do końca to jest clue historii, bo morderca bawi się z komisarzem, chce mu sprawić ból i uderza w jego przeszłość.
Śmielak potrafi zbudować historię, która na pierwszy rzut oka wydawać się może przewidywalna i oczywista by zaraz potem pokazać czytelnikowi jak łatwo można nim manipulować. Momentów zaskoczenia jest całkiem sporo i jest gęsto. Dosłownie atmosferę można kroić. I to powoduje, że oderwać się od książki nie da.
Nie dajcie się też zwieść opisowi jakoby nasz komisarz miał być kolejnym niepokornym, uciekającym w alkohol geniuszem. To nie tutaj. To postać specyficzna, momentami można się zdziwić w jaki sposób funkcjonuje jego umysł. Czy jest w stanie zmierzyć się z poczuciem winy?
Świetna historia, inna niż typowy, klasyczny kryminał, a jednak wpadamy w pościg za mordercą i za demonami Hardego.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.
"Ale Hardy właśnie tonął. Czarne morze oblewało go ze wszystkich stron i nie widział nawet skrawek lądu, na który mógłby uciec."
"Czarne morze" Michała Śmielaka to ten typ książki, o której można napisać jedno zdanie i wystarczy -JEST ŚWIETNA CZYTAJCIE, NIE PYTAJCIE. W historię "Czarnego morza" wprowadza nas prolog naszpikowany takimi zdarzeniami, że aż strach przewracać strony. A, że mnie coś takiego kupuję, więc weszłam w to co najmroczniejsze. Komisarz Paweł Hardy w jednym momencie zaprzepaścił to nad czym bardzo długo pracował. Podczas wizji lokalnej dochodzi do ucieczki seryjniaka. W jednej chwili kończy się kariera, burzy świat, a po jego zgliszczach ponownie wędruje potwór polujący na niewinne kobiety. Zaczyna się wyścig z czasem i pościg za Bestią z Zagłębia. Hardy sam się z niego wyeliminował popadając w ciąg alkoholowy. Są jednak tacy którzy zawalczą o niego i nie pozwolą stoczyć się na dno. "Czarne morze" to dwie linie czasowe, teraźniejszość to sprawa Bestii, a przeszłość to wspomnienia małego chłopca. Czy i jak łączą się te dwa czasy zostanie wyjaśnione na końcu powieści. Ale zanim do niego dojdziemy, przeczytamy naprawdę świetnie przemyślaną i skonstruowaną historię, w której nie brak brutalnych opisów, zaskakujących zwrotów akcji i bohaterów mistrzowsko wykreowanych. Pomysł na wątek kryminalny według mnie jest oryginalny i jeszcze nic podobnego nie czytałam za co ogromny plus. Na kolejnego zasługują wyraziści bohaterowie z których każdy wnosi coś do tej historii. Deszczowy Śląsk jest jak najbardziej klimatycznym i odpowiednim miejscem do wydarzeń tutaj opisywanych. Nie zabrakło też akcentów humorystycznych, przemychanych w dialogach. Nawet kilka sobie wypisałam i nie zawaham się ich używać. Całość spina zakończenie, które każdemu może dać inną odpowiedź na postawione gdzieś w ciągu wydarzeń pytanie. "Czarne morze" to historia zwarta, pełna napięcia, zwrotów akcji, ale i emocji czasem rozładowywanych humorem. To nie tylko powieść kryminalna, to też zwrócenie uwagi na to, abyśmy nie oceniali się "po okładce", każdy z nas ma swoje wspomnienia i przeżycia. A po lekturze "Czarnego morza" zapewne będą one niezapomniane. Genialna. Czytajcie.
A oto moje ulubione, humorystyczne cytaty:
"Z ich inteligencją najpewniej nie potrafią jednocześnie oddychać i żuć gumy." "Między uszami tego faceta był beton i to źle wylany." "Proszę mu wybaczyć, on ma wielkie ambicje, jeszcze większe ego, ale jak ma się jedno i drugie, to często w głowie brakuje już miejsca na rozum."
Czarne morze staje się wzburzone, obmywa swoją mroczną historią komisarza Pawła Hardego. Czarne morze zalewa tragiczną przeszłością, odsłania traumatyczne wspomnienia, wciąga na dno otchłani depresji. Czarne Morze, które jest częścią sosnowieckiego Kazimierza Górniczego.
Akcja książki rozgrywa się w dwóch przestrzeniach czasowych. Większość dzieje się w teraźniejszości, ale pierwsze rozdziały kolejnych części to retrospekcje dramatycznych wydarzeń sprzed lat, opisujące przeżycia małego chłopca. W jaki sposób wątek wplecie się w teraźniejsze wydarzenia, zostaje ukazane na dalszych stronach. W dzisiejszych czasach komisarz Paweł Hardy pilnuje seryjnego mordercę podczas wizji lokalnej. Z ramienia prokuratury na miejscu jest Justyna Potomna. Nikt z obecnych nie spodziewał się takiego obrotu akcji, że pozornie proste oględziny miejsca zbrodni okażą się totalną klapą dla wymiaru sprawiedliwości. Po kilku miesiącach seryjny morderca powraca i chce Hardego, który po zawodowej porażce zdążył już się stoczyć, popadając w odmęty wyrzutów sumienia. Alkohol zdominował jego życie, ale teraz musi stanąć na nogi i podjąć wyzwanie, które rzucił mu zabójca. Pierwszym etapem powrotu komisarza jest praca w zbrojnym ramieniu Izby Celno-Skarbowej, potocznie nazywaną Skarbonkami. Tu wyżywa się emocjonalnie na swojej partnerce aspirant Annie Glińskiej. Wkrótce jednak jego udział w sprawie seryjnego mordercy staje się nieodzowny.
Kreacja Hardego jest rewelacyjna. Potłuczona psychika komisarza co chwilę napotyka przeszkody. Paweł wkracza w najmroczniejsze zakamarki umysłu, we wspomnienia, które wyparł, w czarne morze traum. Lawiruje między jawą a snem, między teraźniejszością a przeszłością. Ma wielkie szczęście, że w powrocie do formy pomagają mu zarówno przyjaciele, jak i paradoksalnie wrogowie. Autor nie zapomniał o pozostałych bohaterach i nadał każdemu indywidualny charakter. Środowisko i doświadczenia życiowe postaci powieści zdeterminowały ich do podejmowania decyzji, które nie zawsze były zgodne z prawem, normami społecznymi, czy wewnętrznym poczuciem moralności. Seryjny morderca to człowiek enigma — tajemniczy, nieodgadniony, nieprzewidywalny. W epilogu opinia publiczna w większości przyjęła stanowisko, pod którym się podpisuję. Jestem usatysfakcjonowana z takiego rozwoju zakończenia.
Wątek kryminalny jest przemyślany i intrygujący. Liczne zwroty akcji powodują, że od książki ciężko się oderwać nim przewróci się jej ostatnią stronę. Nie miałam jednak poczucia, że wydarzenia są wciskane na siłę, by szokować, a finalnie podnieść ocenę powieści. Sposób, w jaki autor wplótł rejon Czarnego Morza, nieco go spersonifikował, przypomina mi trochę sposób budowy fabuły innego autora, Grzegorza Brudnika, którego zresztą Śmielak wymienia w podziękowaniach. Jego rola może nie była duża, ale dla mnie widoczna. Obaj są w czołówce moich ulubionych polskich pisarzy kryminałów.
To, na co również zwróciłam uwagę to fakt, że autor powrócił do swojego sarkastycznego poczucia humoru, którym okrasił dialogi. Natomiast warsztatowo pisarz już od dawna jest na najwyższym poziomie.
Ostatnio często narzekałam na swoich ulubionych autorów, do których należy Michał Śmielak. Podejrzewałam wystrzelanie się z pomysłów, zarzucałam nudę, poddanie się fali, by jedynie szokować czytelników. Autor zrehabilitował się w moich oczach poprzednią powieścią, a tą jedynie utwierdził w przekonaniu, że jest jednym z najlepszych pisarzy.
tamten potwór nie miał twarzy lecz oddech ciężki miał głos i szeptał skradał się krokami matczynymi jedynymi i blisko był i wołał, a chłopczyk cichutko trwał w szafie schronienia tamtem potwór miał kształt najgorszego cienia
Czarne Morze wzburzone i cierpkie czarne wody jego i nie tak lekkie głębokie ciemne bez dna bez duszy przeżarte i ciężkie pełne katuszy i ta noc jak Czarne Morze bez brzegu rozlana na ciemną wieczność skazana
jest cisza, która ulgi nie daje jest czerń, która zło przynosi w dłoniach lepkich to zło zimne tak i przebiegłe, a potem czyjeś łzy nie bliskie, a tak znów odległe jakby słowa spóźnione i tchnienia niedokończone z dnia przeszłości
Tam był chłopiec. Kiedyś. Kiedy jeszcze potwory pod łóżkiem mieszkały. Albo się przechadzały. Może dreptały. Cienie i krzyki. Chłopiec miał tam swoją szafę. W niej się krył. A gdzieś tam potwory. Potwory. A to ludzie. Najgorsze z czerni to ludzkie dusze. Przebiegłe. Cwane. Nagle kroki. Ślady. Krew. I cisza. A chłopiec cichutko się kuli. Mama do snu go już nie utuli.
Deszczowy Sosnowiec. Ciężki. Szary i mroczny. I w tym mroku piękny niesłychanie. Jakby był bohaterem. Tu Czarne Morze. Noce bez świtu. Odejścia bez nadziei. Cisza bez spokoju. Tu kobiece losy, które ktoś odebrał. W imię chorych pragnień. Spaczonego umysłu. Tu się do skóry przykleja to, co czarne. Tu się spada na dno. Tu się z kolan podnosi. Lecz to, co już raz czarne morze zabrało, nigdy nie odda.
Lubię w takie emocje. Ciemne. Nieubłagane i lepkie. W ten wyjątkowy ciężar, co się zaciska na gardle podczas czytania też. Uwielbiam pióro Michała Smielaka. Ten nieprzesadzony humor. Jedyny w swoim rodzaju. I lubię w bohaterów popękanych, wyrazistych i niepokornych. Takich jak śledczy Paweł Hardy. Dzięki niemu ta historia zyskała iskrę wyjątkowości.
„Czarne Morze" dociera gdzieś dalej. W takie miejsca, które drżą w środku, a do których trudno się dostać. Przynosi prawdę, w której nie ma ulgi. Przygniata emocjami. Ale to jest wspaniałe uczucie. Mogłabym w nim trwać zawsze. Zawsze je odczuwać. Polecam bardzo.
9/10* Przyznam się szczerze, że „Czarne Morze” to moja pierwsza styczność z piórem autora. Oczywiście nie wiedziałam czego mam się spodziewać. W jaki sposób Pan Śmielak prowadzi czytelnika przez historię, którą opisuje. I powiem tak, jest nieźle! A może raczej nawet lepiej niż nieźle. Kryminał już od pierwszych stron wciągnął mnie w swoje objęcia tak mocno, że trzy wieczory sprawiły, iż czytana fabuła była za mną. Paweł Hardy podczas wizji lokalnej pozwolił uciec seryjnemu mordercy. Ochrzczony jako Bestia z Zagłębia. Pani Prokurator, twarda sztuka nie pozwoli aby komisarzowi uszło to płazem. Badanie alkomatem, a że Hardy miał co nieco w krwiobiegu to sprawa jasna. Po roku jego ciągu alkoholowego, koledzy z komendy postanawiają postawić Pawła „na nogi”. Odwyk. Praca w policji skarbowej do której były policjant nie ma serca. I gdy już ma zamiar ponownie poddać się nałogowi Bestia powraca. A on wraz z nią. To jego pięta achillesowa, którą ma zamiar wymazać ze swego życia. Pytanie jak ma zamiar tego dokonać i czy uda mu się ponownie postawić przed oblicze sprawiedliwości Bestię. Jakie sekrety z życia komisarza zostaną ujawnione. Jak śledztwo wpłynie na jego otoczenie i niego samego? Bo dlaczego wszystkie ślady prowadzą do Pawła Hardego? I rozdziały, które są pisane z pozycji chłopca a są retrospekcją. Tylko czyją? To wszystko powoduje, że książka jest świetna w odbiorze i wciąga jak to tytułowe Czarne Morze będące częścią Kazimierza Górniczego, dzielnicy Sosnowca.
Powieść według mnie napisana jest genialnie. Trochę sarkazmu, duszności i mokra. Bo trwa najbardziej deszczowe lato w historii, co widać i czuć pod palcami dotykając okładkę. Tropy przez to się zamazują jednak dedukcja i doświadczenie robią swoje. To doświadczenie widać także w decyzjach podejmowanych przez śledczych. Niekoniecznie zawsze podejmowanych zgodnie z literą prawa. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i czekam na kolejną część, bo wydaje mi się, że taka wypłynie spod pióra Pana Michała.
Książka wciągająca w swoją historię niczym wir wodny, który testuje jak długo uda się wytrzymać pod powierzchnią. Kryminał brudny, mętny i prawdziwie bezlitosny.
Paweł Hardy, to bohater doświadczony i naznaczony własnym błędem. Ucieczka Bestii z Zagłębia, to coś co niejako go zdefiniowało zawodowo, ale jest to rana, która się nie goi i absolutnie nie potrafi zabliźnić, a jego życie przypomina nieustanną zabawę w chowanego z własnymi demonami. Każde kolejne śledztwo jest dla Hardego niczym kamień w bucie, który nieustannie przypomina mu ów własnej winie.
Autor rozwijając fabułę z każdą kolejną stroną piętrzy pytania, sprawiając, że ma się poczucie jakbyśmy nie posuwali się bliżej w kierunku rozwiązania. Ciekawym aspektem jest, jak zagadka popycha bohatera w przepaść, jak wielki ma na niego wpływ kształtując jego życie.
Historia jest brutalna, każda zbrodnia doświadcza bohaterów, ciężar tych wydarzeń jest znaczący, ale jest to wszystko na tyle wyważone, że nie można zarzucić taniego efekciarstwa, bo w tym wszystkim jest plan, a łowca jest bezwzględną bestią, której usidlenie jest arcytrudne.
„Czarne morze” to angażująca historia, która nie pozwala poczuć się komfortowo w przedstawionym świecie, a świat ten ma w sobie coś z rozbitego szkła, gdzie człowiek próbuje naprawić coś, co jest niewykonalne. Ma w sobie ta powieść coś niepokoju towarzyszącego ucieczce.
Michał Śmielak powraca z najnowszą powieścią kryminalną zatytułowaną "Czarne Morze".
Dwa lata żmudnej pracy nad schwytaniem seryjnego mordercy przyprawiły komisarza Pawła Hardego o wrzody żołądka i alkoholizm. Teraz pragnie już tylko świętego spokoju. Gdy jednak podczas wizji lokalnej zwyrodnialcowi udaje się zbiec, szybko okazuje się, że pogoń za Bestią z Zagłębia jeszcze się nie skończyła.
Akcja powieści rozgrywa się w znanym chyba wszystkim mieście memów - Sosnowcu, a duże znaczenie odegra jedna z jego dzielnic, tytułowe Czarne Morze. Nazwa tego miejsca wywodzi się od bogatych złóż węgla, torfu oraz otaczających je bagien.
Od pierwszych stron wydarzenia płyną wartkim strumieniem, a śledztwo, w którym uczestniczymy, jest niezwykle dynamiczne, wielowątkowe i emocjonujące. Główny bohater to postać złożona i daleka od ideału - pełna lęków, słabości i wewnętrznych demonów, z którymi mimo wszystko próbuje walczyć.
Całość tworzy mroczny, wciągający kryminał, od którego trudno się oderwać. Michał Śmielak po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować gęsty klimat i trzymać czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony.
Paweł Hardy, policjant, który przez jeden błąd przekreślił swoją karierę. Zaczął przytulać butelkę alkoholu przez co kompletnie się stoczył. Pewnego razu dawny przyjaciel proponuje mu pracę. Paweł idzie na odwyk i zaczyna żyć na nowo. W międzyczasie ktoś morduje młode kobiety. Wszystkie tropy prowadzą do zbrodniarza, który uciekł przez błąd policjanta. Ten postanawia za wszelką cenę złapać mordercę.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Jestem mile zaskoczona. Najpierw urzekła mnie okładka. Później treść. Historia cały czas trzyma w napięciu. Zaskakujące zwroty akcji są tu dość często, co bardzo mi się podoba. Świetnie napisany kryminał. Czuć duchotę i ten wyjątkowy mroczny klimat.
Ciekawie przedstawiono także problemy i dylematy, z którymi mierzył się Paweł Hardy. Mogliśmy zagłębić się w jego umysł i zrozumieć niektóre jego decyzję.
Duży plus za opisy zbrodni, które działają na wyobraźnię.
To zdecydowanie książka dla fanów historii, które zawierają pewną psychologiczną głębię. Sporo się dzieje. Nie ma czasu na nudę. Takie kryminału właśnie uwielbiam. Chętnie poznam inne książki autora.
Tak sobie myślę: po to czytam tak dużo książek, żeby znajdywać takie perełki🔥
Wczoraj jak zamknęłam książkę po ostatniej stronie, głośno powiedziałam: jakie to było dobre🔥🖤 A musicie mi wierzyć, rzadko tak mówię.
To kolejna książka od autora kiedy jestem zachwycona co udowadnia tylko jedno: ten facet umie pisać!☺️
Wciągnęło mnie od samego początku i trzymało w napięciu do samego końca.
Bo zaczyna się niezwykle intrygująco: komisarz Paweł Hardy, złapał długo poszukiwanego okrutnego seryjnego mordercę - Bestię z Zagłębia. Podczas wizji lokalnej owy seryjniak wywija numer stulecia i zwiewa. Po tym wydarzeniu Hardy stacza się błyskawicznie na samo dno, oblewa go 'czarne morze', z którego samodzielnie nie daje rady wypłynąć. Po roku dostaje szansę na odkupienie: nowe tropy wyciągają go na powierzchnię, aby móc odnaleźć mordercę🔥
Końcówka to jazda bez trzymanki. Kiedy myślisz, że już wiele się wyjaśniło to pyk! i zwrot akcji🔥 Ale ten klimat, to tempo akcji... No kurcze, nie do podrobienia🖤🔥 Mam nadzieję, że końcówka to sugestia dalszych części😍
Jedną z moich ulubionych serii kryminalnych była dotąd ta z Igorem Brudnym, ale odkąd przeczytałam „Czarne morze”, to zrobiła mu się konkurencja w postaci Pawła Hardego🤭 Na razie to tylko jeden tom, ale liczę że autor nie zostawi Nas tylko z tym i pociągnie całą serię z niepokornym komisarzem.
Książka kompletna, idealna, wyważona. Poruszająca od pierwszych stron. Wciągająca w swoje mroczne macki . Tu kunszt pisarski spływa po każdej stronie niczym deszcz w Sosnowcu. Sosnowcu spowitym w gęstej , lepkiej atmosferze.
Postać głównego bohatera wydaje się sztampowa- komisarz , który zawalił jedną z najważniejszych spraw w swoim życiu popadający w alkoholizm…. Ale w tej historii nic nie jest sztampowe i wychodzi poza wszelakie ramy.
Wydarzenia z przeszłości splatają się z teraźniejszością. Krótkie rozdziały, które z pozoru niewiele łączy ze sprawą , splatają się we wspólną całość. Zakończenie to majstersztyk.
Chylę czoła dla Pana Michała, gratuluję i czekam na więcej🖤 a Wam gwarantuję mega dobrą lekturę na bardzo wysokim poziome!
Jan Kańczuga efektownym podstępem ucieka podczas wizji lokalnej. Komisarz Hardy po tym wydarzeniu zostaje zawieszony i popada w alkoholizm. Po roku pojawiają się kolejne ciała młodych kobiet i wszystko wskazuje na to, że Kańczuga chce, aby Hardy powrócił do jego sprawy. Co więcej, wydaje się być z nią jakoś powiązany...
Nie lubię kryminałów, czytanie ich w papierze idzie mi topornie i trochę obawiałam się tej książki, ale okazało się, że to nie taki typowy kryminał, bo od początku wiadomo, kogo trzeba szukać. Myślę, że dzięki temu książka miała bardziej klimat thrillera i dlatego mi się podobała. A sam styl był na tyle przyjemny, że nie miałam problemu czytać po 50 stron dziennie, co u mnie jest rzadkością.
Autor chciał dać rozrywkę, a nie realistyczną historię. I dokładnie to zrobił. Były momenty absurdalne, mało prawdopodobne (chociażby sposób ucieczki) w prawdziwym życiu, ale właśnie to sprawiało, że chciałam czytać dalej. To, co wydarzyło się w przeszłości w domu Hardego było smutne. To, co go łączyło z Kańczugą było (przynajmniej dla mnie) niespodziewane. A dążenie do odkrycia tego było satysfakcjonujące.
To nie tylko książka o ściąganiu mordercy, w pewnym sensie ważniejsze od tego było odkrywanie sekretów przeszłości i relacje. Manipulacja, trudna relacja syna z matką, pozorna siła jako maska słabości, przyjaźń.
Niestety pojawia się tu stereotypowy główny bohater, który zalicza uzależnienie od alkoholu, lubi przemoc i lecą na niego wszystkie napotkane kobiety. Niesmaczne było zwracanie uwagi jędrne piersi i pośladki OFIAR, ciężko mi uwierzyć, że to może być pierwsza myśl kogokolwiek pracującego zwłokami.
Śmielak tworzy bohatera, osadza go w określonym otoczeniu, a reszta zdaje się wynikać sama z siebie. Paweł Hardy znalazł się w takim miejscu i o takim czasie, że historia musiała nabrać właśnie takiego kierunku. To się chyba nazywa doskonały nos literacki 🤔 a do tego humor mroczny jak czeluście piekła. W końcu jeśli przy takiej tematyce udaje się autorowi rozbawić czytelnika, to w tych żartach mieszał chyba czyiś kudłaty ogon.
#czarnemorze to kryminał, który od pierwszych stron przejmuje władzę nad umysłem czytelnika, podporządkowując sobie jego wyobraźnię i emocje. To powieść, która nie przepełnia dreszczem, ona mrozi oddechem syberyjskim, który przenika aż do szpiku kości.
Wszystko jest tu na 6+. Do tego prawdziwe, żywe i naturalne. To jakby historia, która zdarzyła się w miasteczku, tym niedaleko.
Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem twórczości autora i mogę tylko dodać #wartojakpieron #czytać
Więc jak? Macie odwagę zanurzyć się w czarnym morzu?