W roku 1971, nieopodal Brwinowa, w Pruszkowie na świat przychodzą kolejne w rodzinie Winnych bliźniaczki, córki Basi – Julia i Urszula. Dziewczynki dorastają w kraju ogarniętym kryzysem. Polskie "tu i teraz" oznacza, że wszystko od mięsa począwszy, poprzez słodycze, na przyborach szkolnych skończywszy, trzeba zdobywać – "kombinować" lub "wystawać" w kilometrowych kolejkach. Tu dewizy kupuje się od cinkciarzy, kwiaty od badylarzy, a produkty zza żelaznej kurtyny – w Peweksie.
Nasze młode bohaterki dorastają z Jeremim, chłopcem, który przyszedł na świat tego samego dnia, co bliźniaczki, a którego skomplikowane losy już na zawsze wpiszą się w historię rodziny Winnych. Szczególnie mocna przyjaźń wiąże go z Julią.
Nadchodzą czasy ciekawe, ale i trudne dla tysięcy polskich rodzin, w tym także dla Winnych – budzą się dążenia niepodległościowe, na które odpowiedzią są represje władz skierowane przeciw opozycji. Razem z Winnymi przeżyjemy wprowadzenie stanu wojennego, pierwsze wolne wybory. W tle – skoro życie Winnych toczy się w Pruszkowie – obserwujemy narodziny mafii, z którą już zawsze miasto to będzie się kojarzyć. Czy nowa, kapitalistyczna rzeczywistość będzie przyjazna Winnym?
Ostatnia część była chyba najmniej porywająca z całej sagi. Co wcale nie oznacza, że nie była interesująca w ogóle. Ponieważ ten tom kończy trylogię, pozwolę sobie opisać spostrzeżenia dotyczące całości. Sama historia jest świetna i bardzo interesująca. Szczególnie część opisana w I tomie. II tom jeszcze do zakończenia wojny trzyma poziom, a potem odniosłam wrażenie, że Autorka nie przemyślała tego, co dalej. Szczególnie nieudane i naciągane są wątki Łucji i Kazimierza. Zupełnie nie pasują do całości książki, sprawiają wrażenie nie do końca przemyślanych i przypadkowych. Niektóre postaci są jednowymiarowe. Na przykład nie można nie lubić Michała i Ryszarda - oni nie mają wad, za które możnaby przestać ich lubić. Natomiast Kazimierz i Łucja mają same wady. Myślę, że byłoby ciekawiej, jeżeli postaci nie byłyby czarno-biale. Czytanie powieści niekiedy przypomina jazdę na roller-coasterze. Lata, które nie obfitują w istotne wydarzenia są podsumowywane pobieżnie i bardzo szybko. Na kilku zaledwie stronach Autorka podsumowuje śmierci, narodziny, śluby i choroby członków rodziny, które wydarzyły się w opisywanym roku, w latach poprzednich, a niekiedy nawet uprzedza fakty. Zawrót głowy gwarantowany. Do tego dochodzą kwestie masy literówek i kilku poważnych błędów logicznych. Autorka pisze, że Adele urodziła bliźniaki - dwóch chłopców, ale według drzewa genealogicznego zamieszczonego na końcu III tomu między urodzinami chłopców są 3 lata różnicy. Może ja się nie znam, ale chyba nie tak przebiega ludzka ciąża i poród. Drugi przykład - Autorka pisze o mężu Julii, ale zamiast używać odpowiedniego imienia, nazywa go znienacka imieniem ojca Julii. Być może ktoś stwierdzi, że się czepiam, ale przy tak dużej ilości postaci takie błędy powodują chaos i utrudniają nadążąnie za fabułą. Jednakże saga zrobiła na mnie dobre wrażenie. Fabuła, poza małymi wyjątkami, jest ciekawa. Styl Autorki przyjemny, a samą powieść łatwo się czyta. Rodzinę Winnych można pokochać i razem z nimi przeżywać wzloty i upadki. Otwierając kolejne tomy czułam się jakbym odwiedzała przyjaciół i słuchała odpowiedzi na pytanie "Co słychać?". Ta przyjaźń była niewymuszona, przychodziła powoli z każdą kolejną stroną. A na koniec zżyłam się z prawie każdym Winnym. Mimo kilku słabych stron, ta saga ma w sobie ogrom uroku i ciepła. Jest też obrazem społecznych przemian dokonujących się w najbardziej burzliwym okresie w historii Polski. To wszystko nadaje jej szczególny wymiar i tym większą wartość.
„Kiedy patrzę hen za siebie W tamte lata co minęły Czasem myślę co przegrałam A co diabli wzięli”
W rodzinie Winnych, zgodnie z tradycją, rodzą się kolejne bliźniaczki - Julia i Urszula. Niestety, będzie też dużo smutnych momentów i z wieloma bohaterami będziemy musieli się pożegnać. Czas jest nieubłagany i nie oszczędza nikogo, nawet naszych ulubieńców. Warunki, w jakich przyszło dorastać kolejnemu pokoleniu, również nie są komfortowe, a kraj pogrążony jest w kryzysie. Na szczęście Winni są zaprawieni w bojach i poradzą sobie ze wszystkim, nawet z kumulacją rodzinnych tajemnic.
Sto lat historii rodu Winnych, a minęło jak mgnienie oka. Ostatnia część dotyczy czasów już bardziej współczesnych, może dlatego nie była tak wciągająca jak opowieści o dwóch wojnach światowych, które interesowały mnie najbardziej.
Cała saga o Winnych stanowiła idealną lekturę na tegoroczne lato. 7/10
tbh to chyba najsłabsza z wszystkich trzech części bo wątek julii i jeremiego jakoś niespecjalnie mi się podobał a trochę o nim było, dodatkowo potem było tyle postaci i autorka między nimi skakała i można było się trochę pomieszać, ale ostatecznie przyjemna książka i podobalo mi się jak autorka rozegrała zakończenie
ostatnia część opowieści o Winnych dosyć nudna, opowiadająca o współczesności. Natomiast cała saga jest absolutnie genialna! Postaci bardzo różne od siebie, barwne - i to co zwróciło moją uwagę to duża ilość pozytywnych, męskich charakterów. Rok temu z zapartym tchem czytałam Genialną Przyjaciółkę, w tym roku Genialną jest dla mnie Stulecie Winnych.
Cala trylogia jest napisana prostym językiem, przez co szybko i przyjemnie się ją czyta. Miejscami zbyt prostym, wręcz inflantylnym. Mimo wszystko miło ją będę wspominać.
Trzeci tom sagi skupia się na czasach powojennych. Bohaterami są już aż trzy pokolenia bliźniaczek z rodziny Winnych. Autorka przedstawiając kolejne losy wszystkich członków rodziny bardzo wyraźnie pokazuje, że wojny, cierpienia i śmierci nie powodują narodowości a ludzie. Winni ucierpieli tyle samo z rąk Rosjan, Niemców, co Polaków, dlatego książka jest piękną lekcją dzielenia ludzi na dobrych i złych, a nie na Polaków i resztę. Bardzo ważny tom, pięknie zamykający całą serię.
Trzeciej części bałam się najbardziej, ponieważ nie potrafię mierzyć się z literaturą dotyczącą współczesności. Ma dla mnie to zawsze jakiś suchy wymiar wiadomości albo przeglądania Internetu, a nie czytania powieści. Na szczęście książka napisana jest tak, że miałam uczucie przeglądania albumu ze zdjęciami bliskiej mi osoby i starych listów z kufra na strychu. Jedyne co trochę mnie rozczarowało to skondensowanie historii kilku postaci, bo chciałoby się o nich więcej, dłużej, w nieskończoność. Bardzo trudne rozstanie z serią. Do autorki z pewnością wrócę już niebawem. 💙❤️💚 Serce zostawiam w domu Broni i Antoniego, w którym mieszkały zawsze zbłąkane dusze.
Zgadzam się z opinią, że „Stulecie Winnych. Ci którzy wierzyli” są najsłabszym tomem serii. Ałbena Grabowska powołała do życia na kartach swojej powieści tylu bohaterów i rozpoczęła tyle wątków, że wprowadziła niepotrzebne poczucie chaosu. Brak decyzji na temat tego kto odgrywa pierwszoplanową rolę w całej historii niestety okazał się błędem - zamykanie wątków ukochanych bohaterów za pomocą pojedynczego zdania; poruszanie istotnych tematów społecznych i porzucanie ich po kilku akapitach... Równocześnie jednak to wciąż opowieść, która angażuje czytelnika - która opowiada o wielkiej miłości, o rozpaczliwej walce o bycie dobrym człowiekiem, o przewrotnych losach naszego kraju.
Ojezuniu, co za gniot. Trzeba było autorce zatrzymać się na drugiej części i nie brnąć w tę ckliwą laurkę, pochwałę lat 80 i 90, wyklejonej dwurzędowymi marynarkami, białymi skarpetami do mokasynów, detalicznymi cytatami z reklam i ówczesnych seriali. Tradycyjnie - historia właściwa opisana na zasadzie brykowego skrótu, to zaś, co powinno być tłem, czyli barwna cygańska rzeczywistość lat 80-90 wybija się na pierwszy plan. Ze szkodą dla historii i bohaterów. Przeczytałam, bo mi OCD nie pozwoliło zostawić serii niedokończonej. Damn you, OCD.
byłyby 3 gwiazdki ale jedna dodatkowa za watek mafii pruszkowskiej, który jest moim imperium rzymskim. ogólnie świetnie czytało się cała sage chociaż druga część chyba była najlepsza ze względu na wątek II wojny światowej w tej części podobał mi się wątek realiów lat 60. 70. i 80. chociaż szkoda że nie ma jakiegoś opisu stania w kolejce, wszystkie te wydarzenia są takie dość powierzchowne poza stanem wojennym, który odegrał tu dużą rolę.
Najtrudniej jest zaakceptować bardzo swobodne, eufemistycznie mówiąc, podejście do historycznego tła wydarzeń dotyczącego czasów, które się samemu pamięta. A tak się rzecz ma z fabułą trzeciego tomu sagi. Trudno na przykład uwierzyć, aby mieszkańcy stolicy i podwarszawskich miejscowości nie wiedzieli, co się może stać w grudniu 1981. Owszem, szczegóły operacji, łącznie z nazwą obwieszczoną 13 grudnia, były szokiem, ale obawami, że coś się szykuje żył cały kraj. Oprócz klanu Winnych, jak wynika z powieści. A jeśli troje jego członków należało wówczas do opozycyjnych aktywistów, to tym bardziej nie wyobrażam sobie, by temat szans i zagrożeń tamtych miesięcy, tygodni i dni nie przewijał się w rodzinnych rozmowach. Podobny brak zainteresowania wykazują Winni wobec innych historycznych wydarzeń drugiej połowy dwudziestego wieku. Nawet jeśli dotykają one pojedynczych członków rodziny, to nie stanowią problemu dyskutowanego przy wspólnym stole. Tak jest z izraelskim epizodem Ewy, z wpływem na karierę i życie Kasi jej roli w dejmkowskich Dziadach i jej przyłączenia się do aktorskiego bojkotu po 1981, czy z różnymi polityczno-społecznymi zawirowaniami pierwszego okresu transformacji, na czele z pruszkowską mafią, której istnienie mocno zaważyło na życiu Julii. Najwyraźniej polityka, gospodarka, przestępczość i inne społeczne zjawiska do priorytetów w życiu Winnych nie należą.
Natomiast historię coraz liczniejszego klanu, koleje ich osobistych losów opowiada Ałbena Grabowska w sposób bardzo ciekawy. I nie są to bynajmniej jakieś odrealnione przygody, opisywane ku pokrzepieniu serc. Jej bohaterowie chorują i umierają, nie tylko po długim i spełnionym życiu. Nie wszystkie dzieci są udane. Nie zawsze powroty po latach kończą się happy endem. Niektórzy popadają w nałogi, podejmują nietrafne decyzje, a nawet popełniają przestępstwa, marnując życie sobie i innym. Owszem, bez pewnej dozy romantyczności, bez obdzielania sympatią wybranych postaci, jakich w sadze jest pewnie więcej niżby w realnym życiu na to zasługiwali, bez paru innych czysto literackich zabiegów powieść obejść by się nie mogła. Ale nigdzie, moim zdaniem, nie popada autorka w ckliwy sentymentalizm, stosuje tego typu pisarskie środki z wdziękiem i umiarem. Jubileusz seniorki rodu, zamykający trylogię, jest tego najlepszą ilustracją. A już niewolny od subtelnego humoru opis szczególnych więzi łączących jubilatkę z jej piętnastoletnią prawnuczką-punkówą należy do najładniejszych scen we współczesnej polskiej literaturze obyczajowej
Liczyłam, że czasy PRL i początki komunizmu zostaną przedstawione ciekawie w ostatnim tomie głównej sagi „Stulecia Winnych”, ale o drodzy święci.. Jak wiele tu było pomyłek to głowa mała. W czerwcu 1971 roku w rodzinie Winnych na świat przychodzą kolejne bliźniaczki: Urszula i Julia, a ich matka Barbara prawie przepłaca poród życiem. Ich dorastanie przypada na najtrudniejszy w PRL-u czas. Wielki kryzys. Na sklepowych półkach nie ma nic. Wszystko trzeba zdobywać w dziwny i nie do końca legalny sposób. W tym samym szpitalu oprócz bliźniaczek na świat przychodzi Jeremi. Chłopiec już na zawsze wpisze się w życie sióstr z rodu Winnych. O jak wiele było absurdu w tej książce. Autorka pogubiła się, kto jest, kim. Na przykład: Ania określiła Michele siostrzenicą, a przecież jest jej bratanicą (córką jej brata). Lub Kasia nagle określa Manię mianem babci, a to przecież jej mama. Z tyłu książki jest drzewo genealogiczne, z którego wynika, że jedna z bohaterek Janina urodziła się w 1997 roku, a podczas stypy w 200 roku biegnie pomóc dziadkowi, a w inni komentują, że się odchudza. Jak 3-latka się odchudza? Czemu nikt tego nie wyłapał? Czy ten tom był pisany na kolanie? To, co też mnie zaczęło irytować to, że Winni brali udział już we wszystkich ważnych wydarzeniach, jakie miało miejsce. Jeden z nich nawet bronił Lecha Wałęsy. Naprawdę? Nie da się napisać książki, gdzie bohaterowie nie braliby udziału w tych wydarzeniach? Albo nie towarzyszyliby znanym osobom? Wszyscy wiemy, że w Polsce, która odradzała się z PRL-u była mafia, więc i ten wątek musiał pojawił się w książce. Nie mówię, że to źle. Jednak fakt, że jedna bohaterka została w zasadzie dziewczyną gangstera rozwalił mnie na łopatki. Jak tak to nie chciała go znać. Pewnie większość jej fanek to przełknie, bo to miłość, a dla mnie to głupota, bo do mafii wszedł wiedział, co robi i jakie mogą być tego konsekwencje. Podsumowując: najsłabszy tom. Ciągłe podkreślanie pustych półek czy też długich kolejek w PRL-u nie oddaje do końca klimatu tamtych czasów. Uważam, że historia jest raczej tłem dla sagi i to tłem, które autorka bardzo dopasowuje pod swoje potrzeby. "- Kochałem ją... - Jasiek nie wiedział, jak wyjaśnić przyjacielowi, że czasem tak jest, że ktoś zabiera ci duszę, robi sobie z niej zabawkę, a potem wyrzuca pod płotem, Tyle, że nie zabije cię, bo miłości nie można zabić, można tylko ją wyczerpać jak mawiała jego babcia Bronia." ~Ałbena Grabowska, Ci, którzy wierzyli, Brwinów, 2015, s.78.
Jest jakaś perwersyjna ciekawość w śledzeniu tej historii. Natomiast im dalej w fabułę, tym bardziej człowiek czuje się, jakby oglądał Klan. Jeżeli bohaterka chodzi do szkoły z jakąś (ledwie zaznaczoną na trzecim planie) dziewczynką, to można mieć pewność, że w przyszłości jej stryjeczna wnuczka czwartego stopnia wyjdzie właśnie za wnuka tej dziewczyny. Ostatecznie, hehe, wszyscy jesteśmy rodziną.
Tytułowa rodzina Winnych jest zresztą wszędzie. Poznaje się z wielkimi umysłami swoich czasów, chodzi na konsultacje do wybitnych profesorów, tutoruje dzieciom literatów, remontuje domy dyplomatów. Słowem – może są chłopami w pochodzenia, ale wielką dobrocią, miłością do ojczyzny (a jakże), pracowitością i odwagą oraz oczywiście wybitnymi zdolnościami torują sobie drogę przez meandry dziejów.
Jest taki odcinek serialu Rick i Morty, gdzie pasożyty pamięci modyfikują bohaterom wspomnienia i doklejają do nich zmyślone osoby. Winni to trochę takie awatary, które autorka dokleja do życiorysów prawdziwych postaci historycznych. W niektórych przypadkach człowiek czuje się jakby czytał fanik z gatunku RPF, a to już czasem zahacza o delikatny krindż.
Z jednej strony autorka porusza problem wyzysku chłopów, pańszczyzny i nierówności klasowych. Z drugiej strony Bronia, opisywana jako bardziej szlachetna od swoich sióstr i „stworzona do większych rzeczy” okazuje się ostatecznie nieślubnym dzieckiem dziedzica. :|
Osobiście jeszcze KOSZMARNIE denerwują mnie błędy logiczne i nieścisłości, przede wszystkim w datach i wieku bohaterów. Ale to już taka moja rzecz, że tego bardzo nie lubię. O tym, nie ma w książce miejsca na rozwój niektórych wątków, za to jest go dużo na opisywanie kelnerki jako „skośnookiej", nie wspomnę już tylko przez grzeczność.
This entire review has been hidden because of spoilers.
"W roku 1971, nieopodal Brwinowa, w Pruszkowie na świat przychodzą kolejne w rodzinie Winnych bliźniaczki, córki Basi – Julia i Urszula. Dziewczynki dorastają w kraju ogarniętym kryzysem. Polskie „tu i teraz” oznacza, że wszystko od mięsa począwszy, poprzez słodycze, na przyborach szkolnych skończywszy, trzeba zdobywać – „kombinować” lub „wystawać” w kilometrowych kolejkach. Tu dewizy kupuje się od cinkciarzy, kwiaty od badylarzy, a produkty zza żelaznej kurtyny – w Peweksie.
Nasze młode bohaterki dorastają z Jeremim, chłopcem, który przyszedł na świat tego samego dnia, co bliźniaczki, a którego skomplikowane losy już na zawsze wpiszą się w historię rodziny Winnych. Szczególnie mocna przyjaźń wiąże go z Julią.
Nadchodzą czasy ciekawe, ale i trudne dla tysięcy polskich rodzin, w tym także dla Winnych – budzą się dążenia niepodległościowe, na które odpowiedzią są represje władz skierowane przeciw opozycji. Razem z Winnymi przeżyjemy wprowadzenie stanu wojennego , pierwsze wolne wybory. W tle – skoro życie Winnych toczy się w Pruszkowie – obserwujemy narodziny mafii, z którą już zawsze miasto to będzie się kojarzyć. Czy nowa, kapitalistyczna rzeczywistość będzie przyjazna Winnym?"
Zdecydowanie najsłabsza część trylogii, po części z uwagi na to że czasy w których dzieje się akcja książki nie są już tak ciekawe ale też poprowadzona historia jest mało interesująca. Nie wiem czy ten tom był pisany w jakimś pośpiechu, ale zawierał bardzo dużo błędów fabularnych między innymi znamię Julii wędrowało między ramieniem, a skronią. Mnogość bohaterów sprawia że można było się pogubić, a do tego mam wrażenie, że autorka również kilka razy zgubiła się kto jest czyim synem, a czyim wnukiem. Również w pewien sposób przykre było to, że historię bohaterów których znaliśmy od pierwszego tomu zamykane były jednym zdaniem.
Cała trylogia ogólnie wypada bardzo dobrze, znając serial byłam w szoku jakich zmian dokonano, często niepotrzebnych i nieuzasadnionych. Szybkość akcji może być do jednych zaletą, a dla innych wadą -wydaje mi się że historia całej tej rodziny mogła zostać rozciągnięta na wielotomową sagę i trochę żałuję że tak się nie stało. Cała trylogia na pewno dostarcza nam wielu wzruszeń i mimo tej szybkości akcji przywiązuje nas do bohaterów, których losy śledzimy z zapartym tchem i niepokojem.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ostatni tom cudownej serii o Rodzinie Winnych, opowiada o ostatnich 40 latach stulecia Polski i Polaków. Ponownie akcja jest wartka i wciągająca czytelnika, czasem płynąca ciut wolniej, a czasem pędząca kurc galopkiem. Początek fabuły to historia Ewy i jej poszukiwania własnej tożsamości, złość po utracie dziecka, pretensje do rodziców, że przed nią ukrywali jej pochodzenie. A w końcu wyjazd do Izraela wraz z mężem. I dalej, jak to w rodzinie, pojawiają się nowe pokolenia, nowi bohaterowie, którzy rzucani są w wir dziejów Polski: lata 70-te, komunizm, wybuch Stanu Wojennego (niedziałające telefony, brak teleranka w telewizji, etc.), Solidarność, wejście do NATO czy później do UE, a nawet początki mafii pruszkowskiej. Autorka wspomina również 11.09.2001r. i atak na World Trade Center w USA. Mimo wszystkich tych wydarzeń rodzina trzyma się razem, rośnie wraz z każdym nowym członkiem i nadal jest dla siebie wsparciem. A seniorki Mania i Ania są dla wszystkich mentorkami, ukochanymi babciami, babuniami. Wspomnieć należy, iż jak przystało na 3 tom i zarazem ostatni serii, autorka zamyka wszystkie otwarte wątki, począwszy od historii miłości Janka do Łucji, czy są razem, czy jednak nie, czy Janek jest szczęśliwy na obczyźnie? Poznajemy głębiej Jeremiego, jego postępowanie, które zbudowało charakter. Ale i perypetie nowego pokolenia, które są niemniej czasami tragiczne. Czy polecam całą serię? Jak najbardziej. Czy sięgnę po pozycję "Stulecie Winnych. Początek"- oczywiście. I to pewnie już niebawem.
Trzeci tom cudownej serii.Nie podobało mi się pokierowanie wątków z Pawłem,to że w zasadzie jakby nie istniał.Moim zdaniem powinien być z Anią po zakończeniu wojny.I druga rzecz to że wielu bohaterów nagle szło na medycynę,myślę że mało kto w tamtych czasach mógł sobie na to pozwolić a tu nagle cała rodzina uczona,na studiach... i trzeci minus za dużo bohaterów,za dużo pokoleń.Czasami miałam wrażenie,że to nic nie wnosi do fabuły. Podsumowanie serii: Znajdziemy tu wszystko,problemy społeczne,motyw relacji rodzinnych,życie podczas wojny i po niej,bohaterowie-dobrzy i źli.Najbardziej podobała mi się mi się pierwsza część ale tom 2 i 3 również udany.Może dlatego,że strasznie polubiłam Bronie i Antoniego.Stulecie winnych będę polecać :)
This entire review has been hidden because of spoilers.
"Stulecie Winnych" Ałbeny Grabowskiej to czterotomowa saga rodziny Winnych. Pełna wieszalkich uczuć, rozmaitych perypetii rodzinnych i losów pięciu czy sześciu a może siedmiu pokoleń. Trudno zaliczyć tylu tu było bohaterów. Słuchałam tych historii w audiobooku i tak mnie pochłonęły, że zrobiłam to ciągiem. Oczywiście pierwsze dwa tomy, "Początek" i "Ci którzy przeżyli" według mnie są najlepsze. Kiedy pojawiają się kolejne pokolenia bogatego w potomstwo trudno określić z którego są pokolenia. Ale i tak warto poznać rodzinę Winnych, która przeprowadzi nas przez najważniejsze wydarzenia początku i końca XX wieku. Polecam.
Najmniej ciekawy tom z serii (bynajmniej dla mnie). Jedynie ciekawił mnie wątek Julii i Jarka a tak raczej bardziej ciekawią mnie historie o losach starszego pokolenia Winnych. Scena ze zmarłymi którzy przyszli do Ani w jej setne urodziny była niesamowicie urocza. Chciałabym zobaczyć scenę w której Ania umiera i wita się z babcią Bronią, Stanisławem i swoją mamą oraz poczytać o tym jak potoczyły się dalsze losy pokoleń po jej odejściu.
Ostatni tom trylogii, trochę smutno, że się kończy. Ten tom domyka całą serię, poznajemy kolejne pokolenia Winnych, ich losy. Super opisy życia w PRL-u, zwłaszcza dla osób, które nie żyły w tych czasach. Cała seria pozwala się zorientować w czasie, co kiedy się działo w Polsce, kiedy pojawiły się znane marki czy produkty. Pomimo iż nie jestem fanką takiego rodzaju lektur, całą serię oceniam bardzo pozytywnie, dla mnie to była taka troch lekcja historii.
Z przykrą świadomością,że to ostatnie przygody rodu Winnych,czytało się tą powieść.
Od drugiej połowy autorka zbyt szybko lawiruje kolejnymi postaciami,przez co czytelnik z nie małym kłopotem próbuje rozeznać się z czyim wnukiem w danym momencie ma "doczynienia".
Bądź co bądź,cała seria była tak kojąca,że powrót do kolejnych części był jak ciepły kocyk dla serduszka.