Łukasz Rylski to nastolatek, który dopiero niedawno zrozumiał, że jest inny niż większość jego kolegów. Żyjąc w konserwatywnej, homofobicznej rodzinie i wśród znajomych, dla których słowo „tolerancja” jest tylko pustym hasłem w słowniku, każdego dnia walczy ze strachem przed odkryciem swojej największej tajemnicy. Choć do tej pory zawsze udawało mu się wyjść obronną ręką z sytuacji grożących ujawnieniem jego sekretów, doskonale zdaje sobie sprawę, że balansuje na krawędzi…
Czy buzujące hormony i długo skrywane tęsknoty pokonają mur, który chłopak wokół siebie zbudował? Czy w ogóle może na to pozwolić i zaryzykować, że razem z tym murem runie wszystko inne? I jak wydostać się z sieci kłamstw, którą musiał utkać, by chronić samego siebie, a jednocześnie nie stracić tego, co udało mu się odnaleźć?
Dorian Frank pochodzi ze Śląska, gdzie mieszka i pracuje. Dawniej dziennikarz, obecnie jest zawodowo związany z szeroko rozumianą kulturą. Przez wiele lat pisał „do szuflady”, będąc swoim jedynym czytelnikiem, recenzentem i krytykiem, jednak w pewnym momencie postanowił zaryzykować i podzielić się swoją twórczością z innymi. Rozpoczął od publikowania tekstów w Internecie, gdzie trafiły pierwsze wersje jego książek tworzących cykl „Poza nawiasem”. Pozytywne opinie na ich temat skłoniły go do kolejnego kroku – czyli wydania drukiem pierwszej powieści, zatytułowanej „Niewłaściwe pytanie” i będącej wynikiem obserwacji polskiego społeczeństwa oraz zmian zachodzących w sferze społeczno-kulturalnej, a zarazem głosem sprzeciwu wobec dominującej w Polsce atmosfery nietolerancji, braku zrozumienia dla „inności” i przyzwolenia na agresję, szczególnie w kierunku osób nieheteronormatywnych. Prywatnie miłośnik dobrej muzyki, komiksów i książek, zwłaszcza fantastyki oraz powieści obyczajowych i historycznych.
Szczerze? Absolutne dzieło sztuki. Pierwszy tom przyjęłam trochę z dystansem, ale im więcej czasu mija, tym bardziej go doceniam. Do specyficznego pióra zdążyłam przywyknąć. Powiem więcej, tu ono nawet bardziej pasowało z racji na wiek bohatera.
Czytałam niemal wszystkie książki młodzieżowe o gejach dostępne w Polsce (niektóre pominęłam z różnych względów) i treść tej jest dokładnie tym, czego oczekuję od książki o nastoletnim geju żyjącym w Polsce. Czyli pokazanie świata takim, jakim jest. Bez płatków róż, zapachu fiołków i generalnie słodkiej tęczy. Ja wiem, urocze też są potrzebne, coby odpocząć od ciężkości życia codziennego, ale jestem w takim wieku, że już nie kupuję historii słodko pierdzących. Wolę te realistyczne, ukazujące trudy życia. Tutaj mamy pokazane, jak chłopak wychowany w katolickim domu od najmłodszych lat musi mierzyć się z odkrywaniem orientacji seksualnej. Widzimy, jak walczy z niesprawiedliwym światem, jak wiele kosztuje go wyrzeczeń dostosowanie się oraz/albo stawianie się. I ja to doceniam, ja to szanuję.
Bawiłam (niefortunny dobór słów, ale mniejsza w to) się na tym doskonale. Czułam radość wtedy, gdy i bohater się radował, ale czułam też prawdziwą i niepohamowaną wściekłość na tych ludzi! Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie takiej "agresji".
Jeśli autor w 3 tomie nie zafunduje tym chłopakom dobrego zakończenia, to moja agresja wyjdzie z siebie!
Reasumując, Dorian Frank udowadnia, że da się wydać dobrą książkę bez bubli i ze wciągającą historią. Realnymi bohaterami. Szkoda tylko, że książki nie mają skrzydełek, bo muszę przyznać, że to ich największy minus. Brak skrzydełek w obecnych czasach jest dość niewygodny jednak przy czytaniu. Poza tym? Rewelacja. Czekam na finał (?) losów Tomka i Łukasza.
Dzisiaj będzie o drugiej części serii "Poza Nawiasem" autora @dorian.frank.autor wydaną przez @wydawnictwo_wfw [współpraca reklamowa] czyli "Jeszcze zdążę cię odnaleźć". Tom ten można czytać również jako pierwszy z serii, bo dopiero w 3 tomie obie historie wujka i siostrzeńca będą się łączyły.
W recenzji tomu 1 wyraziłam się jasno na temat mojego stosunku do okładek i do rozbudowanych zdań okraszonych dodatkowo kolejnymi zdaniami w nawiasie w środku zdania, które troszeczkę dla mnie spalają styl autora, który podoba mi się dużo bardziej w trakcie dialogów, kiedy te nawiasy po prostu się nie pojawiają. Nie będę już się nad tym rozwodzić.
Książka ta przypadła mi bardziej do gustu niż 1 książka autora, może dlatego, że w 1 części bohater był w moim wieku, a kompletnie tego nie czułam po jego zachowaniu, czy zachowaniu osób, które spotykał. Tutaj mamy nastolatka i młodych dorosłych i ich zachowania bardziej przypominają osoby w tym wieku, a w niektórych przypadkach są bardziej dojrzałe niż bohaterowie tomu 1. Łukasz, główny bohater przedstawia ze swojej stronniczej perspektywy nastolatka życie od 14 do 18 roku. Łukasz odkrywa, że jest gejem, czemu w młodym wieku zaprzecza - pierwsza część książki to świetnie opisana zinternalizowana homofobia i zaściankowość głównego bohatera, która utrudnia mu życie i z którą będzie musiał się zmierzyć po tym, kiedy odkryje, że zaczyna mieć crusha na starszego kuzyna. W drugiej części książki poznajemy losy Łukasza w liceum - jego relacje z rówieśnikami na bunt wobec wartości prezentowanych przez jego rodziców. On sam co prawda twierdzi, że to nie bunt, tylko walka o swoje i buntu nie przechodził - ale zachowuje się jak każdy nastolatek - nie sposobem, ale trzaskaniem drzwi i krzykami. Gdzie powiedzmy sobie - jego rodzice są ekstremalnymi jednostkami ze specyficznymi poglądami, a sam Łukasz mieszka w specyficznej miejscowości. Pobicia, poznawanie swoich pierwszych crushy przez internet i te sprawy. Dodatkowo ogromny konflikt pojawia się z matką, która nie może przeżyć, że syn odmawia bierzmowania - i chyba ten konflikt ostatecznie wyczula ją na wszystko, co syn robi i mówi. Niekoniecznie w dobrym sensie. Pojawiają się nawet niejednoznaczni bohaterowie, bardziej jest podkreślane, że chodzi o osoby z ekstremalnymi poglądami, bo to, co mnie drażniło w książkach do tej pory to bohaterowie ze stereotypowym mentalem '"Katolicy i prawicowicowcy to zło tego narodu, reszta jest cacy", gdzie umówmy się, wszyscy wiemy, że świat nie jest czarnobiały. I tu to widać. Widać to też przy 3 części, gdzie pojawia się bohater, który pogodził się z matką po latach, bo ludzie cały czas się rozwijają, a ona otworzyła trochę umysł. Jest też trochę o zdrowiu psychicznym, ale przede wszystkim w końcu bohater znajduje sobie crusha, który nie jest opisany przelotnie. Z ktorym spotyka się więcej niz jeden raz na rozmowie i z którym buduje przyjaźń. Tymczasem rodzice Łukasza wpadają w obsesję "chronienia" swojego dziecka przez narkotykami i znów jak bumerang powraca to, że syn odwraca się od Kościoła. Chociaz pobudki są dobre - w końcu syn coś ukrywa, znika, okłamuje rodziców - to raczej wykonanie rodzicielstwa w tym przypadku idzie marnie. Jak skończy się tom? Kto czytał 1 tom ten wie, bo zdarzenia się zbiegają... Niemniej jednak ja bym chyba wolała przeczytać właśnie "Jeszcze zdążę cię odnaleźć" jako tom 1, bo po prostu bardziej mnie zaciekawił i zachęcił do tego, co autor może jeszcze napisać.
Są książki, które mają 250 stron i czyta się je przez tydzień, ale są i takie co mają ich ponad 500 i czyta się je w parę godzin... Kiedy skończyłam czytać pierwszy tom tej serii pierwsze co mi przyszło do głowy, to to że mądrego warto posłuchać, kiedy kończyłam czytać ten tom, miałam takie same myśli. Nie wiem czy to ze względu na tak prawdziwą choć nieco może i kontrowersyjną (no taki mamy niestety kraj) fabułę czy może po prostu z autorem nadajemy na tych samych falach, ale ta książka to normalnie złoto, niemal kropka w kropkę odwzorowuje moje myśli, poglądy i jakieś tam zasady jakimi się kieruję w życiu, no bomba.
Łukasz to typowy nastolatek, jednak z czasem zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jest inny. Jego codzienność po tym odkryciu zaczyna się zmieniać, a życie w konserwatywnej i homofobicznej rodzinie mu tego nie ułatwia. Nastolatek musi sobie radzić sam, skrupulatnie dba o swoją tajemnicę, pilnuje się na każdym kroku, by nie ujawnić swojego prawdziwego ja. Z czasem jednak hormony zaczynają coraz bardziej buzować, zaczyna dostrzegać wyrwy, ale też z każdym mijającym dniem jest coraz bardziej zmęczony udawaniem. Dochodzi do punktu, w którym musi podjąć decyzję, która nie tylko nie jest łatwa, ale zmieni jego życie już na zawsze, tylko czy znajdzie wsparcie i czy aby na pewno jest gotowy na spotkanie z brutalnym światem.
Kiedy dostałam e-mail, z propozycją zrecenzowania książki, nie zastanawiałam się ani sekundy. Wiedziałam, że muszę to przeczytać, choćby to była ostatnia rzecz jaką w życiu zrobię. Oczywiście nie patrzyłam na opis, tylko poszłam na żywioł, stąd też moje zaskoczenie już na samym początku lektury, że historia nie jest kontynuowana, a tak jakby się cofa, a do głosu dochodzi Łukasz, nastolatek, który na końcówce tego pierwszego tomu ni z tego, ni z owego znalazł się pod drzwiami Tomka. Ta książka pokaże nam nieco inne oblicze tej historii, i po części pokaże nam drogę, motywy i odpowie na pytanie dlaczego chłopak tam się znalazł.
Autor po raz kolejny zabiera nas w podróż, w której poznajemy dogłębnie bohatera, tym razem jednak bardziej skupił się na nastolatku, na dorastaniu, na jego drodze do pogodzenia się z tym, kim jest. To historia, która skłania do myślenia, pokazuje drugą stronę medalu, ale przede wszystkim pokazuje jak żyje się młodzieży, która kocha teoretycznie inaczej. W powieści mamy mocny nacisk na tematy związane z LGBT, obserwujemy nie tylko wewnętrzne zmagania młodego chłopaka, który choć bardzo chce, nie może być po prostu sobą, ale obserwujemy też postrzeganie tych osób, patrzymy jak ciężko takim nastolatkom dopasować się do społeczeństwa, jak się ich ocenia, jaka panuje niesprawiedliwość. We mnie lektura, podobnie jak i pierwszy tom, wzbudziła szereg różnorakich nawet skrajnych emocji, a autor naprawdę po mistrzowsku oddał wszelkie niuanse, pokazał brutalną prawdę i choć człowiek by chciał by to co jest tutaj opisane było tylko literacką fikcją, niestety dla wielu jest codziennością.
Jako mama patrzę na tą lekturę też pod innym kątem, bo budzi ona we mnie spore obawy. Opisuję się jako osobę tolerancyjną, według mnie każdy ma prawo kochać kogo chce, i mam nadzieję, że to moje podejście się nie zmieni, i nawet jak któreś z moich dzieci będzie "inne" to nie wpłynie to na naszą relację, jak zawsze powtarzam, dla każdego robota w domu się znajdzie. Nie chciałabym, żeby którekolwiek z nich bało się powiedzieć to na głos, żeby bało się odrzucenia, tak jak opisane to było w tej książce. Nawet nie wiecie jaką miałam ochotę wskoczyć do tej książki, i tego naszego Łukaszka tak po prostu przytulić, a nawet go zaadoptować, żeby w końcu chłopak mógł odetchnąć pełną piersią.
To lektura ważna i potrzebna, pokazująca problemy, piętnująca niepokojące, homofobiczne zachowania, co ważne w doskonałym świetle obrazująca hipokryzję, nie tylko środowisk konserwatywnych czy kościelnych. To książka, a właściwie seria, o której powinno być głośno, którą powinien przeczytać każdy czy to nastolatek czy dorosły, bo może to właśnie te książki otworzą temu społeczeństwu oczy na krzywdę i niesprawiedliwość, z którą patrzy się na tych "innych". Jakbym miała takie możliwości to wpisałabym tą serię do kanonu lektur szkolnych dla szkół średnich, bo to właśnie takie książki powinno się czytać, takie które uczą, pokazują realny świat, które otwierają oczy i które skłaniają do przemyśleń.
Ja uwielbiam, ponownie jestem pod ogromnym wrażeniem tego co autor tutaj zrobił, jak wyśmienicie to wszytko zobrazował, jak nie bał się wejść głębiej w poszczególne tematy, jak dosadnie wskazał wszelkie trudności, żale i zachowania godne potępienia. Książka po części zostawia nas w tym samym miejscu, w którym zrobił to pierwszy tom, dlatego też moim zdaniem kolejność czytania tych dwóch pierwszych tomów może być dowolna, bo to jakby dwie różne historie, które według słów autora połączą się w całość w trzecim finałowym tomie, na który z niecierpliwością czekam. Czytajcie bo warto!
„Jeszcze zdążę Cię odnaleźć” – Dorian Frank, Wydawnictwo WFW
To książka o zagubieniu, szukaniu siebie i próbie odnalezienia własnego miejsca w świecie. Historia jest spokojna, ale bardzo emocjonalna i momentami naprawdę daje do myślenia.
Bohaterowie nie są idealni — mają swoje problemy, chaos w głowie i życiowe rozterki, dlatego łatwo poczuć z nimi więź. Autor pokazuje emocje w naturalny sposób, bez przesady i sztucznego dramatyzmu.
Styl jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się szybko. To jedna z tych historii, przy których można się zatrzymać i na chwilę wyciszyć.
To opowieść o tym, że czasem trzeba się pogubić, żeby móc naprawdę siebie odnaleźć.
Znacie książki, które po przeczytaniu zostają w głowie na dłużej?