What do you think?


Girl dinner
Czym jest głód, a czym sytość? Jakie mamy relacje z jedzeniem? Dlaczego tak mało uwagi poświęcamy czynności, która dostarcza nam życiodajnej energii, radości, satysfakcji z kulinarnego występku, ale też trosk i cierpień? Ta książka jest opowieścią o doświadczaniu, emocjach i pamięci; o niespodziewanych spotkaniach przy stole i zmysłowej fascynacji, która może narodzić się nawet podczas smażenia placków; o czasach, gdy wszystko działo się naraz, a żylasta łapa kucharki nakładała mielone z buraczkami na wyszczerbione talerze; o rodzinnych królowych wypieków obdarowujących nas słodkościami, po których w ustach na zawsze zostaje gorzki posmak; o rosole pitym po seksie, kawie rozpuszczalnej (ma swoje momenty!), barszczu Amino i Cheetosach – tej wspaniałej instant przyjemności; o ciele, diecie, zdrowiu i pracy w gastronomii (od niej wszystko się zaczęło!); i wreszcie o tym, że można czasem odpłynąć w poczuciu winy i spełnienia, w poczuciu porażki i triumfu.
152 pages, Paperback
First published May 6, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 16 of 16 reviews
July 17, 2026
2.5
nie jestem fanką czytania opisów procesu jedzenia w literaturze, szczególnie w takim natężeniu i w tak naturalistyczny sposób. Utłuszczone palce i usta, zabierzcie je ode mnie! Dodatkowo zabrakło mi tu treści, przynajmniej czytelnej dla mnie. Na plus warstwa językowa.
nie jestem fanką czytania opisów procesu jedzenia w literaturze, szczególnie w takim natężeniu i w tak naturalistyczny sposób. Utłuszczone palce i usta, zabierzcie je ode mnie! Dodatkowo zabrakło mi tu treści, przynajmniej czytelnej dla mnie. Na plus warstwa językowa.
June 9, 2026
Pomysł bardzo dobry - opisywanie przeżyć i emocji przez pryzmat jedzenia. Czytało się to sprawnie, forma była uderzająca i pozwalała na współodczuwanie przeżyć autorki. Jednak styl sprawiał wrażenie, że już coś takiego czytałem i to sprawiało, że nieco się męczyłem. Być może to nie był dzień na ten tytuł.
September 14, 2026
W porządku, bez szału, niezłe. Ogółem no, ok.
July 20, 2026
miała kilka spoko momentow (rozdział o torcie top), ale poza tym to typowa wspołczesna polska proza. gry slowne, nadużywanie tematycznych metafor, jakieśtam strumienie swiadomości, jakieś dzieciństwo, frazesy, co to niby brzmią niebanalnie, ale oczywiście finalnie na takie nie wypadają.
TLDR CZY MY CHOLERA MOŻEMY ZACZĄĆ PISAĆ COŚ CO NIE SKŁADA SIE TYLKO Z TEJ OBSRSNEJ WARSTWY JĘZYKOWEJ????????? CZY MY MOŻEMY W KOŃCU NIE LARPOWAĆ MASŁOWSKIEJ??????????
TLDR CZY MY CHOLERA MOŻEMY ZACZĄĆ PISAĆ COŚ CO NIE SKŁADA SIE TYLKO Z TEJ OBSRSNEJ WARSTWY JĘZYKOWEJ????????? CZY MY MOŻEMY W KOŃCU NIE LARPOWAĆ MASŁOWSKIEJ??????????
May 23, 2026
Pierwsza połowa miała swoje momenty, cała reszta to bełkot
June 24, 2026
Czy głód zawsze dotyczy jedzenia?
A może czasem chodzi o miłość.
O kontrolę.
O wstyd.
O ciało, które miało być domem, a stało się polem walki.
#girldinner nie jest książką kucharską.
Nie jest też lekką opowieścią o smakach.
To krótka, gęsta, lepka proza o tym, co robimy z jedzeniem.
I co jedzenie robi z nami.
Hrycyk pisze o głodzie, sytości, pragnieniu i smaku tak, jakby zdejmowała z nich warstwę po warstwie. Biologię. Kulturę. Rodzinne schematy. Kobiecy wstyd. Społeczne oczekiwania. A pod spodem zostaje coś bardzo kruchego.
Człowiek, który chce się nasycić.
Ale nie zawsze wie czym.
W tej książce posiłek staje się soczewką.
Przez jedzenie widzimy lęk.
Potrzebę kontroli.
Samotność.
Dziedziczony wstyd.
Miłość podawaną warunkowo, na wyszczerbionym talerzu.
Jest tu ciało, które ciągle ktoś ocenia.
Jest jedzenie „na stojąco”.
Po ciemku.
W tajemnicy.
Z poczuciem winy, które przychodzi szybciej niż smak.
Autorka mocno pokazuje, jak kultura diet, presja wyglądu i rodzinne komunikaty potrafią zamienić karmienie w napięcie. A ciało w projekt do poprawy. Do zmniejszenia. Do ukarania.
Ale „Girl Dinner” to także książka o Polsce przełomu tysiącleci.
O barach mlecznych.
Stołówkach.
Kuchniach babć i matek.
O kobietach, które kochały przez jedzenie, ale czasem też przez jedzenie raniły.
Styl Hrycyk jest duszny, sensualny, bezwstydny.
Pachnie rosołem, kawą rozpuszczalną, tłuszczem, słodyczą i wstydem.
Ta proza działa na ciało.
Można poczuć ślinę w ustach.
Ścisk w żołądku.
Dyskomfort.
I właśnie dlatego ta książka zostaje.
Biblioterapeutycznie to bardzo mocna lektura.
Może pomóc nazwać to, co długo było nienazwane.
Pokazać, że wstyd związany z jedzeniem nie jest wyłącznie prywatną porażką. Często jest językiem kultury, rodziny, przemocy symbolicznej i niespełnionych potrzeb.
Ale to nie jest książka dla każdego momentu życia.Dla osób z doświadczeniem zaburzeń odżywiania może być trudna. Warto czytać ją ostrożnie. Z uważnością na siebie. Nie na siłę.
Polecam, jeśli szukacie prozy radykalnie szczerej.
Cielesnej.
Niekomfortowej.
Takiej, która nie głaszcze, ale zostawia ślad.
A może czasem chodzi o miłość.
O kontrolę.
O wstyd.
O ciało, które miało być domem, a stało się polem walki.
#girldinner nie jest książką kucharską.
Nie jest też lekką opowieścią o smakach.
To krótka, gęsta, lepka proza o tym, co robimy z jedzeniem.
I co jedzenie robi z nami.
Hrycyk pisze o głodzie, sytości, pragnieniu i smaku tak, jakby zdejmowała z nich warstwę po warstwie. Biologię. Kulturę. Rodzinne schematy. Kobiecy wstyd. Społeczne oczekiwania. A pod spodem zostaje coś bardzo kruchego.
Człowiek, który chce się nasycić.
Ale nie zawsze wie czym.
W tej książce posiłek staje się soczewką.
Przez jedzenie widzimy lęk.
Potrzebę kontroli.
Samotność.
Dziedziczony wstyd.
Miłość podawaną warunkowo, na wyszczerbionym talerzu.
Jest tu ciało, które ciągle ktoś ocenia.
Jest jedzenie „na stojąco”.
Po ciemku.
W tajemnicy.
Z poczuciem winy, które przychodzi szybciej niż smak.
Autorka mocno pokazuje, jak kultura diet, presja wyglądu i rodzinne komunikaty potrafią zamienić karmienie w napięcie. A ciało w projekt do poprawy. Do zmniejszenia. Do ukarania.
Ale „Girl Dinner” to także książka o Polsce przełomu tysiącleci.
O barach mlecznych.
Stołówkach.
Kuchniach babć i matek.
O kobietach, które kochały przez jedzenie, ale czasem też przez jedzenie raniły.
Styl Hrycyk jest duszny, sensualny, bezwstydny.
Pachnie rosołem, kawą rozpuszczalną, tłuszczem, słodyczą i wstydem.
Ta proza działa na ciało.
Można poczuć ślinę w ustach.
Ścisk w żołądku.
Dyskomfort.
I właśnie dlatego ta książka zostaje.
Biblioterapeutycznie to bardzo mocna lektura.
Może pomóc nazwać to, co długo było nienazwane.
Pokazać, że wstyd związany z jedzeniem nie jest wyłącznie prywatną porażką. Często jest językiem kultury, rodziny, przemocy symbolicznej i niespełnionych potrzeb.
Ale to nie jest książka dla każdego momentu życia.Dla osób z doświadczeniem zaburzeń odżywiania może być trudna. Warto czytać ją ostrożnie. Z uważnością na siebie. Nie na siłę.
Polecam, jeśli szukacie prozy radykalnie szczerej.
Cielesnej.
Niekomfortowej.
Takiej, która nie głaszcze, ale zostawia ślad.
May 23, 2026
Od czego by tu zacząć – może od tego, że jest to książka bardzo mocno oparta na emocjach, wspomnieniach i codziennych doświadczeniach związanych z jedzeniem, relacjami oraz kobiecą cielesnością. Autorka nie prowadzi klasycznej fabuły, lecz buduje opowieść z krótkich scen, refleksji i obserwacji, w których jedzenie staje się symbolem samotności, bliskości, zmęczenia czy potrzeby kontroli. To momentami wręcz intymny zapis codzienności, pełen zapachów, smaków i drobnych sytuacji, które mają wywoływać określony nastrój bardziej niż opowiadać konkretną historię.
Największe wrażenie robi tutaj język. Jest to według mnie lepki, sensualny, momentami wręcz duszny. Hrycyk potrafi pisać o jedzeniu w sugestywny i niepokojący jednocześnie sposób, przez co książka ma swój własny, bardzo charakterystyczny klimat.
Widać też, że autorka świadomie operuje niedopowiedzeniami i emocjonalnym chaosem, co dla wielu czytelników może być dużą zaletą.
Mimo to nie do końca przemawia do mnie ten rodzaj powieści. Brakowało mi bardziej wyraźnej fabuły i mocniejszego punktu zaczepienia w historii, bo książka bardziej skupia się na odczuciach i atmosferze niż na samej opowieści. Momentami miałem wrażenie, że forma jest tutaj ważniejsza od treści, przez co trudno było mi w pełni zaangażować się emocjonalnie w całość.
Nie zmienia to jednak faktu, że „Girl Dinner” jest książką bardzo charakterystyczną i bardzo świadomie napisaną, która z pewnością znajdzie wśród Was odbiorców lubiących współczesną, eksperymentalną i mocno introspektywną literaturę.
Największe wrażenie robi tutaj język. Jest to według mnie lepki, sensualny, momentami wręcz duszny. Hrycyk potrafi pisać o jedzeniu w sugestywny i niepokojący jednocześnie sposób, przez co książka ma swój własny, bardzo charakterystyczny klimat.
Widać też, że autorka świadomie operuje niedopowiedzeniami i emocjonalnym chaosem, co dla wielu czytelników może być dużą zaletą.
Mimo to nie do końca przemawia do mnie ten rodzaj powieści. Brakowało mi bardziej wyraźnej fabuły i mocniejszego punktu zaczepienia w historii, bo książka bardziej skupia się na odczuciach i atmosferze niż na samej opowieści. Momentami miałem wrażenie, że forma jest tutaj ważniejsza od treści, przez co trudno było mi w pełni zaangażować się emocjonalnie w całość.
Nie zmienia to jednak faktu, że „Girl Dinner” jest książką bardzo charakterystyczną i bardzo świadomie napisaną, która z pewnością znajdzie wśród Was odbiorców lubiących współczesną, eksperymentalną i mocno introspektywną literaturę.
August 24, 2026
Fenomenologia na sterydach i jedzenie jako środek do opisu tożsamości, emocji i narodzin samego siebie. Dużo tu zabawy językiem, która na szczęście tylko w kilku miejscach wypada słabo, a patrząc szerzej nie staje się też celem samym w sobie. Czyta się to śmigusiem, bo bardzo te historie są potoczyste i po prostu dobrze opowiedziane.
May 24, 2026
Kozacko napisana, płynęłam z nią jak na fali, narratorka genialnie opisuje życie młodej dorosłej. Cienkie papieroski, lolki, jedzonko - wszystk oto z czego składa się żyćko. Piękna, inna, dziwna, oryginalna, uwielbiam ją - książka - przyjaciółka.
June 7, 2026
Jedzenie jako nośnik wspomnień i emocji, tych przyjemnych, jak i trudnych. Podobały mi się pojedyncze teksty, jednak jako całość robiło się trochę, notabene, ciężkostrawne. Świetny język, mnóstwo ciekawych zabiegów, ale liczyłem na ucztę, a dostałem ledwo kilka przekąsek.
June 12, 2026
Girl dinner - literally. Im bliżej końca, tym bardziej mi się podobało - dlatego 4 gwiazdki. Poczucie winy, zakryte uda w szkole i całowanie pokolorowanymi językami - niewypowiedzianie traumy i cudowności, podróż przez nostalgię, ból i (nie)dobre żarcie - podano do stołu
July 10, 2026
O relacji z jedzeniem, otoczeniem i samą sobą - główna bohaterka i jednocześnie narratorka mocno chaotyczna. Potok słów, mnogość posiłków i nieodgadnione relacje.
September 13, 2026
Strata czasu.
September 28, 2026
no, tzw. współczesna, mielony najlepszy
October 2, 2026
3.5, język na tak, opisy jedzenia na tak, Mielony, Masło, i Tort top
Read
October 2, 2026Fajna zabawa językiem, fajnie tak plastycznie napisane, tak nie do porzygu plastycznie for me, fajnie
Displaying 1 - 16 of 16 reviews














