What do you think?


Pocałunek śmierci
Russell Drayton, były agent FBI, po latach pracy w terenie postanawia rozpocząć nowe życie z dala od ciemnych zaułków świata przestępczego. Przyjmuje posadę profesora na prestiżowej uczelni Wathersby Falls University, wierząc, że w miasteczku w końcu odnajdzie spokój, którego nie zaznał przez długi czas.
Już pierwszego dnia jego uwagę przykuwa jedna ze studentek – Brittany Lawson. Ta ambitna i zadziorna dziewczyna od początku wydaje mu się dziwnie znajoma. Wkrótce prawda wychodzi na jaw: to córka mężczyzny, którego Drayton rok wcześniej wsadził za kratki z powodu makabrycznego przestępstwa.
Brittany nie przypomina jednak dawnej siebie. Zmieniła wizerunek i zamiast uciekać przed kimś, kto zniszczył jej życie, postanawia wciągnąć go w bezwzględną grę, wywołaną morderstwem jednego ze studentów. Między profesorem a dziewczyną rodzi się toksyczna więź, podsycana nienawiścią i niebezpieczną fascynacją, a ich relacja z każdym spotkaniem coraz bardziej wymyka się spod kontroli.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Już pierwszego dnia jego uwagę przykuwa jedna ze studentek – Brittany Lawson. Ta ambitna i zadziorna dziewczyna od początku wydaje mu się dziwnie znajoma. Wkrótce prawda wychodzi na jaw: to córka mężczyzny, którego Drayton rok wcześniej wsadził za kratki z powodu makabrycznego przestępstwa.
Brittany nie przypomina jednak dawnej siebie. Zmieniła wizerunek i zamiast uciekać przed kimś, kto zniszczył jej życie, postanawia wciągnąć go w bezwzględną grę, wywołaną morderstwem jednego ze studentów. Między profesorem a dziewczyną rodzi się toksyczna więź, podsycana nienawiścią i niebezpieczną fascynacją, a ich relacja z każdym spotkaniem coraz bardziej wymyka się spod kontroli.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
382 pages, Paperback
First published May 20, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 80 reviews
May 30, 2026
1⭐️
dawno nie czytałam książki dla, jak to mówiła pani katarzyna romanowska, hejt readingu. i szczerze? bardzo za tym tęskniłam i zdałam sobie z tego sprawę, gdy tylko sięgnęłam po "pocałunek śmierci".
uwaga — moja recenzja może zawierać spoilery rzeczy kluczowych dla fabuły, jednak nie wierzę, że ktokolwiek, kogo znam chciałby przeczytać to na poważnie. jeśli jednak marzysz o tej life changing lekturze, nie czytaj mojej skromnej opinii.
zacznę od tego, że autorka nie umie pisać. i nie mówię tu o używanym przez nią języku, bo paradoksalnie, przez tę książkę pełną absurdu dało się bardzo szybko przebrnąć. mówię tu o ilości błędów składniowych i językowych, które zostały przepuszczone przez redakcję i korektę wydawnictwa niezwykłego. autorka ma bardzo wąski zasób słownictwa, co jest wręcz rażące dla czytelnika. ciągle używa tych samych przymiotników — najczęśniej pada monumentalny, intymny, chirurgiczny. budowa tekstu opiera się na krótkich, pojedynczych zdaniach i ja rozumiem, że to ma swój urok, ale na boga, nie wtedy, gdy cały tekst jest skonstruowany w taki sposób. prócz tego, zaczyna zdanie od "lecz" i wydaje mi się, że to mówi samo przez się. niektóre dialogi między bohaterami brzmią, jakbym kazała chatowi gpt porozmawiać z grokiem, co momentami doprowadzało mnie do szału.
główni bohaterowie byli zwyczajnie w świecie irytujący. britanny lawson to najgorsza damska postać, o której było dane mi czytać. sama jessica foks na początku swojej książki informuje nas, że relacja między bohaterami to nie jest coś, co czytelnik ma zachwalać i widząc jej postacie, rozumiem dlaczego. nigdy nie czytałam o bardziej bezczelnej, kapryśnej i dziecinnej dwudziesto-paro latce. bo wydaje mi się, że nawet nigdy nie pada jej wiek, ale nie powstrzymuje mnie to od stwierdzenia, że britanny zachowuje się jak piętnastolatka ze zbyt wybujałbym ego. jest definicją jednego z moich ulubionych powiedzeń — wyżej sra niż dupę ma. cała jej trauma, którą przeżyła i którą mogłabym tłumaczyć jej zachowanie (aż do ostatnich pięciu stron książki) absolutnie nie zrobiła na mnie wrażenia, bo britanny jest po prostu okropnym człowiekiem. najbardziej bezczelnym w jej zachowaniu jest jednak to, że bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że rani wszystkich dookoła.
nad russelem draytonem muszę pochylić się chwilkę dłużej. to też nie jest dobrze napisana postać, o czym zdałam sobie sprawę, gdy jego zachowanie zaczęło zmieniać się, jak w kalejdoskopie. w trakcie czytania, w formie żartu rzuciłam, że on ma chyba jakieś zaburzenia osobowości. jakie więc było moje zdziwienie, gdy moja teoria się sprawdziła! mimo to, nie zaczęłam patrzeć na niego inaczej. nawet, jeśli russel cierpi na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, autorka pokazała nam, że jego choroba objawia się w formie pewnego alter ego, które powstało w jego głowie na skutek traumatycznej pracy w fbi. ja jednak, rzucając swoim błyskotliwym żartem miałam na myśli to, że zbliżając się ku połowie książki, bohater zaczął zachowywać się nieadekwatnie do swojego wieku i statusu. poznajemy go przecież jako poważnego człowieka, który nie chce wplątywać się w żadną relację ze swoją studentką. a potem, na boga, zachowuje się jak nastolatek, walcząc o jej uwagę i jej zazdrość! mimo, że powtarza sobie, że nie będzie robił nic niewłaściwego, już od pierwszych stron książki ślini się do britanny. ja rozumiem, że na końcu to wszystko nabiera jakiegoś sensu, ale jego zachowaniu brakuje rąk i nóg.
reveal mordercy sprawiał, że wybuchłam śmiechem. oczywiście, było to spodziewane, jednak podejrzewałam to rozwiązanie tylko i wyłącznie w formie żartu. naprawdę miałam nadzieję, że autorka nie sięgnie po coś tak durnego. russel drayton, którego poczyniania i emocje obserwujemy od samego początku książki, okazuje się mordercą. powód? obsesyjna miłość do britanny lawson, trauma powstała w pracy w fbi i dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. cliché. nie miałabym nic przeciwko takiemu wątkowi, gdyby tylko był dobrze poprowadzony i dobrze rozwiązany. co więcej, prawda, którą odkrywamy o britanny też jest absurdalna. nie ubierając tego w piękne słowa, pojebało mnie, jak to przeczytałam.
autorka czuje potrzebę opisywania nam wszystkiego poprzez co najmniej trzy przymiotniki, a do tego uwielbia opisywać zapachy. nie rozumiem, trochę, po co? może w jakimś stopniu ważne dla zbudowania postaci jest podkreślić, że ma wiśniowe perfumy, ale po co mi wiedzieć, jak pachniał gabinet rektora? mogłabym przypierdolić się o to, że opisy, szczególnie budynków, zajmują w tej książce bardzo obszerne akapity. ale to jest jedyna rzecz w tej książce, którą jakkolwiek mogę zrozumieć. chociaż myślałam, że jeśli jeszcze raz przeczytam o czymś, że jest monumentalne, to miałam wrażenie, że oszaleję.
ta książka sprawiła, że czułam się ogłupiona jak nigdy. czytając nawet najgorsze książki, pokroju "haunting adeline" lub "priest", nie czułam się tak głupia. jessica foks odwaliła kawał dobrej roboty w napisaniu najbardziej absurdalnej książki i uważam, że jest to w jakimś sensie piękne. ta książka prawdopodobnie nigdy nie powinna wyjść poza wattpada, jednak wydawnictwo niezwykłe jest wattpadem w ładniej oprawie. nie powinnam się dziwić, że to zła książka, skoro poniekąd sięgnęłam po nią z tą świadomością.
jessica foks, you have to pat yourself on the back, girl.
dawno nie czytałam książki dla, jak to mówiła pani katarzyna romanowska, hejt readingu. i szczerze? bardzo za tym tęskniłam i zdałam sobie z tego sprawę, gdy tylko sięgnęłam po "pocałunek śmierci".
uwaga — moja recenzja może zawierać spoilery rzeczy kluczowych dla fabuły, jednak nie wierzę, że ktokolwiek, kogo znam chciałby przeczytać to na poważnie. jeśli jednak marzysz o tej life changing lekturze, nie czytaj mojej skromnej opinii.
zacznę od tego, że autorka nie umie pisać. i nie mówię tu o używanym przez nią języku, bo paradoksalnie, przez tę książkę pełną absurdu dało się bardzo szybko przebrnąć. mówię tu o ilości błędów składniowych i językowych, które zostały przepuszczone przez redakcję i korektę wydawnictwa niezwykłego. autorka ma bardzo wąski zasób słownictwa, co jest wręcz rażące dla czytelnika. ciągle używa tych samych przymiotników — najczęśniej pada monumentalny, intymny, chirurgiczny. budowa tekstu opiera się na krótkich, pojedynczych zdaniach i ja rozumiem, że to ma swój urok, ale na boga, nie wtedy, gdy cały tekst jest skonstruowany w taki sposób. prócz tego, zaczyna zdanie od "lecz" i wydaje mi się, że to mówi samo przez się. niektóre dialogi między bohaterami brzmią, jakbym kazała chatowi gpt porozmawiać z grokiem, co momentami doprowadzało mnie do szału.
główni bohaterowie byli zwyczajnie w świecie irytujący. britanny lawson to najgorsza damska postać, o której było dane mi czytać. sama jessica foks na początku swojej książki informuje nas, że relacja między bohaterami to nie jest coś, co czytelnik ma zachwalać i widząc jej postacie, rozumiem dlaczego. nigdy nie czytałam o bardziej bezczelnej, kapryśnej i dziecinnej dwudziesto-paro latce. bo wydaje mi się, że nawet nigdy nie pada jej wiek, ale nie powstrzymuje mnie to od stwierdzenia, że britanny zachowuje się jak piętnastolatka ze zbyt wybujałbym ego. jest definicją jednego z moich ulubionych powiedzeń — wyżej sra niż dupę ma. cała jej trauma, którą przeżyła i którą mogłabym tłumaczyć jej zachowanie (aż do ostatnich pięciu stron książki) absolutnie nie zrobiła na mnie wrażenia, bo britanny jest po prostu okropnym człowiekiem. najbardziej bezczelnym w jej zachowaniu jest jednak to, że bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że rani wszystkich dookoła.
nad russelem draytonem muszę pochylić się chwilkę dłużej. to też nie jest dobrze napisana postać, o czym zdałam sobie sprawę, gdy jego zachowanie zaczęło zmieniać się, jak w kalejdoskopie. w trakcie czytania, w formie żartu rzuciłam, że on ma chyba jakieś zaburzenia osobowości. jakie więc było moje zdziwienie, gdy moja teoria się sprawdziła! mimo to, nie zaczęłam patrzeć na niego inaczej. nawet, jeśli russel cierpi na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, autorka pokazała nam, że jego choroba objawia się w formie pewnego alter ego, które powstało w jego głowie na skutek traumatycznej pracy w fbi. ja jednak, rzucając swoim błyskotliwym żartem miałam na myśli to, że zbliżając się ku połowie książki, bohater zaczął zachowywać się nieadekwatnie do swojego wieku i statusu. poznajemy go przecież jako poważnego człowieka, który nie chce wplątywać się w żadną relację ze swoją studentką. a potem, na boga, zachowuje się jak nastolatek, walcząc o jej uwagę i jej zazdrość! mimo, że powtarza sobie, że nie będzie robił nic niewłaściwego, już od pierwszych stron książki ślini się do britanny. ja rozumiem, że na końcu to wszystko nabiera jakiegoś sensu, ale jego zachowaniu brakuje rąk i nóg.
reveal mordercy sprawiał, że wybuchłam śmiechem. oczywiście, było to spodziewane, jednak podejrzewałam to rozwiązanie tylko i wyłącznie w formie żartu. naprawdę miałam nadzieję, że autorka nie sięgnie po coś tak durnego. russel drayton, którego poczyniania i emocje obserwujemy od samego początku książki, okazuje się mordercą. powód? obsesyjna miłość do britanny lawson, trauma powstała w pracy w fbi i dysocjacyjne zaburzenie tożsamości. cliché. nie miałabym nic przeciwko takiemu wątkowi, gdyby tylko był dobrze poprowadzony i dobrze rozwiązany. co więcej, prawda, którą odkrywamy o britanny też jest absurdalna. nie ubierając tego w piękne słowa, pojebało mnie, jak to przeczytałam.
autorka czuje potrzebę opisywania nam wszystkiego poprzez co najmniej trzy przymiotniki, a do tego uwielbia opisywać zapachy. nie rozumiem, trochę, po co? może w jakimś stopniu ważne dla zbudowania postaci jest podkreślić, że ma wiśniowe perfumy, ale po co mi wiedzieć, jak pachniał gabinet rektora? mogłabym przypierdolić się o to, że opisy, szczególnie budynków, zajmują w tej książce bardzo obszerne akapity. ale to jest jedyna rzecz w tej książce, którą jakkolwiek mogę zrozumieć. chociaż myślałam, że jeśli jeszcze raz przeczytam o czymś, że jest monumentalne, to miałam wrażenie, że oszaleję.
ta książka sprawiła, że czułam się ogłupiona jak nigdy. czytając nawet najgorsze książki, pokroju "haunting adeline" lub "priest", nie czułam się tak głupia. jessica foks odwaliła kawał dobrej roboty w napisaniu najbardziej absurdalnej książki i uważam, że jest to w jakimś sensie piękne. ta książka prawdopodobnie nigdy nie powinna wyjść poza wattpada, jednak wydawnictwo niezwykłe jest wattpadem w ładniej oprawie. nie powinnam się dziwić, że to zła książka, skoro poniekąd sięgnęłam po nią z tą świadomością.
jessica foks, you have to pat yourself on the back, girl.
May 30, 2026
4,5⭐️
O MÓJ BOZE
TO BYŁO TAK PORYTE I TAK DOBRE WOW KOMPLETNIE SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁAM
O MÓJ BOZE
TO BYŁO TAK PORYTE I TAK DOBRE WOW KOMPLETNIE SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁAM
July 14, 2026
4,75⭐️
DOJEBANE, NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ ŻE TO BĘDZIE TAKIE DOBRE
DOJEBANE, NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ ŻE TO BĘDZIE TAKIE DOBRE
August 12, 2026
2/5
Szczerze? Mega się rozczarowałam 😔 Na początku było spoko, oprócz tego, że Brittany była strasznie irytująca. Po około 100 stronach domyśliłam się kto jest mordercą, a ta końcówka była niesamowicie naciągana.
Szczerze? Mega się rozczarowałam 😔 Na początku było spoko, oprócz tego, że Brittany była strasznie irytująca. Po około 100 stronach domyśliłam się kto jest mordercą, a ta końcówka była niesamowicie naciągana.
July 11, 2026
2.75/5 ⭐️
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
💋„Ta kobieta spali mój świat, a ja będę jej za to dziękował.”💋
𝕽𝖊𝖈𝖊𝖓𝖟𝖏𝖆:
Uwielbiam serię Liars od Jess, więc gdy dotarła do mnie wieść o jej kolejnej książce, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Niestety, pomimo wielkiej sympatii do autorki jestem potwornie zawiedziona tym, co przeczytałam. Z wielkim bólem przyznaję, że Pocałunek Śmierci zwyczajnie…zanudził mnie na śmierć.
Zacznijmy od kwestii, która zirytowała mnie chyba najbardziej. Dawno nie czytałam tak oszukanego wątku romantycznego! Momentami już nie wiedziałam, czy Jessica próbowała bardziej przekonać siebie, czy mnie, że między bohaterami naprawdę jest jakaś chemia. Bo to był istny bullshit. Ich relacja nie była toksyczna, tylko infantylna.
Russell to najbardziej bezpłciowy, nijaki i nudny bohater z jakim miałam do czynienia. Już obieranie ziemniaków byłoby ciekawszym zajęciem, niż spędzanie czasu w jego towarzystwie. Był dosłownie chodząca mimozą. I jak na trzydziestolatka i byłego agenta FBI okazał się wybitnie głupi i podatny na manipulacje.
Tak naprawdę to nie wiem, kto z tej dwójki był gorszy, bo Brittany miała osobowość natrętnej muchy. I chociaż z początku wydawała się dość ciekawą bohaterką, a szczególnie gdy knuła plan by uwieść Christophera, tak im dalej w las, tym była nie do zniesienia. Na siłę wciskano mi jaka to nie jest wybitnie inteligentna, ale w żadnych jej czynach nie dostałam potwierdzenia tego. Zostałam nakarmiona pustymi słowami, a jej „psychologiczne” gierki były męczarnią dla oczu i mózgu.
Kompletnie nie mam też pojęcia skąd wzięła się ta ich dziwna relacja. Gdzie jakieś budowanie napięcia? Przeskakujące iskry? Ich dialogi były suche i totalnie pozbawione emocji. Nawet, gdy na siebie krzyczeli, to ja po prostu widziałam wykrzyknik na końcu zdania, a nie realną złość. Nie dało się ich polubić. Zapewne Bri miała być właśnie tą, która trzymała smycz i kierowała Russellem, jak tylko sobie wymarzyła, ale uważam, że naprawdę nie musiała zachowywać się jak 10-latka, która pozjadała wszystkie rozumy.
Fabularnie też nie dzieje się zbyt ciekawego. Temat śledztwa i lalek umiera gdzieś w trakcie chociaż przyznam, że też nie był jakoś zbytnio angażujący. Moja ocena jest głównie za zakończenie, którego w pewnym momencie zaczęłam się domyślać, ale i tak uważam, że zostało nawet fajnie przemyślane.
Choćbym nie wiem jak się starała, to ta historia naprawdę mnie nużyła i nie trafia do moich ulubieńców.
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
💋„Ta kobieta spali mój świat, a ja będę jej za to dziękował.”💋
𝕽𝖊𝖈𝖊𝖓𝖟𝖏𝖆:
Uwielbiam serię Liars od Jess, więc gdy dotarła do mnie wieść o jej kolejnej książce, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Niestety, pomimo wielkiej sympatii do autorki jestem potwornie zawiedziona tym, co przeczytałam. Z wielkim bólem przyznaję, że Pocałunek Śmierci zwyczajnie…zanudził mnie na śmierć.
Zacznijmy od kwestii, która zirytowała mnie chyba najbardziej. Dawno nie czytałam tak oszukanego wątku romantycznego! Momentami już nie wiedziałam, czy Jessica próbowała bardziej przekonać siebie, czy mnie, że między bohaterami naprawdę jest jakaś chemia. Bo to był istny bullshit. Ich relacja nie była toksyczna, tylko infantylna.
Russell to najbardziej bezpłciowy, nijaki i nudny bohater z jakim miałam do czynienia. Już obieranie ziemniaków byłoby ciekawszym zajęciem, niż spędzanie czasu w jego towarzystwie. Był dosłownie chodząca mimozą. I jak na trzydziestolatka i byłego agenta FBI okazał się wybitnie głupi i podatny na manipulacje.
Tak naprawdę to nie wiem, kto z tej dwójki był gorszy, bo Brittany miała osobowość natrętnej muchy. I chociaż z początku wydawała się dość ciekawą bohaterką, a szczególnie gdy knuła plan by uwieść Christophera, tak im dalej w las, tym była nie do zniesienia. Na siłę wciskano mi jaka to nie jest wybitnie inteligentna, ale w żadnych jej czynach nie dostałam potwierdzenia tego. Zostałam nakarmiona pustymi słowami, a jej „psychologiczne” gierki były męczarnią dla oczu i mózgu.
Kompletnie nie mam też pojęcia skąd wzięła się ta ich dziwna relacja. Gdzie jakieś budowanie napięcia? Przeskakujące iskry? Ich dialogi były suche i totalnie pozbawione emocji. Nawet, gdy na siebie krzyczeli, to ja po prostu widziałam wykrzyknik na końcu zdania, a nie realną złość. Nie dało się ich polubić. Zapewne Bri miała być właśnie tą, która trzymała smycz i kierowała Russellem, jak tylko sobie wymarzyła, ale uważam, że naprawdę nie musiała zachowywać się jak 10-latka, która pozjadała wszystkie rozumy.
Fabularnie też nie dzieje się zbyt ciekawego. Temat śledztwa i lalek umiera gdzieś w trakcie chociaż przyznam, że też nie był jakoś zbytnio angażujący. Moja ocena jest głównie za zakończenie, którego w pewnym momencie zaczęłam się domyślać, ale i tak uważam, że zostało nawet fajnie przemyślane.
Choćbym nie wiem jak się starała, to ta historia naprawdę mnie nużyła i nie trafia do moich ulubieńców.
May 20, 2026
Jestem fanką twórczości autorki i jej poprzednie historie bardzo mi się podobały, więc naprawdę przykro mi to pisać, ale na tej bardzo się zawiodłam.
Po fragmentach wstawianych przez patronki miałam naprawdę ogromne oczekiwania względem tej historii i chyba okazały się one za wysokie. Ta książka nie była najgorsza, ale nie spowodowała u mnie efektu wow.
Domyśliłam się, kto jest mordercą, nawet nie w połowie książki i to chyba też zepsuło mi radość z czytania...
Po fragmentach wstawianych przez patronki miałam naprawdę ogromne oczekiwania względem tej historii i chyba okazały się one za wysokie. Ta książka nie była najgorsza, ale nie spowodowała u mnie efektu wow.
Domyśliłam się, kto jest mordercą, nawet nie w połowie książki i to chyba też zepsuło mi radość z czytania...
June 12, 2026
god damn, to było tak porąbane
May 30, 2026
Pierwszy raz w życiu sięgnąłem po książkę, mając świadomość, że nie będzie to przyjemna literacka przeprawa.
!!Mogą pojawić się spoilery!!
Na początku, zapoznawszy się z jej konceptem, miałem jeszcze jakieś wątłe nadzieje, które niestety zostały szybko zniweczone przez język, jakim zostałem uraczony już od pierwszych stron. Opisy postaci oraz akcji były ilustrowany przez krótkie, urywane zdania, często opisujące szczegóły zachowań bohaterów, które nie wnosiły absolutnie nic do fabuły. Czytało się to bardzo ciężko, ponieważ zamiast tworzyć szybszą, dynamiczną akcję - zgaduję, że taki mógł być zamysł - sprawiały, że lektura stawała się mozolna i bardzo ciężko było się wciągnąć w jej głębszy sens przez opisy parkowania auta, wysiadania z niego i wchodzenia do budynku szkoły. Autorka też czasem niepoprawnie formuowała zwroty i początki zdań, co mnie osobiście bardzo utrudniało wzięcie fabuły na poważnie, kiedy ta wali się u podstaw.
Co do samej fabuły - tak, jak mówiłem, na początku żywiłem jeszcze nadzieje, że przedstawiona historia może pójść w ciekawą stronę. Jednak wystąpił jeden problem, który mi na to nie pozwalał i leżał on w wykreowanych postaciach. Autorka bardzo chciała połączyć zakazany, niemoralny romans dwóch chorych osób z thrillerem łamanym na murder mystery i zamknąć wszystko w kółku dwóch głównych postaci. Niestety, spowodowało to, że zilustrowane profile bohaterów były bardzo kruche i na przestrzeni jednego rozdziału jedna osoba potrafiła zachowywać się jak ktoś zupełnie inny.
A propos kogoś zupełnie innego... Jeśli postać Russella miała być tragiczna, nie odczułem tego i to nie dlatego, że jego przeszłość mnie nie poruszyła - mimo wszystko, był to człowiek bardzo straumatyzowany - natomiast jak na dłoni widać było, że autorka nie ma pojęcia o dysocjacyjnym zaburzeniu tożsamości i jej jedynym źródłem wiedzy był film "Fight Club". Samo stworzenie morderczego alter ego nie jest problemem, ale przedstawienie poważnego zaburzenia psychicznego jako rozwiązania zagadki morderstwa i puenty toksycznego romansu przekracza granice zakazanego owocu, a wkracza na terytorium złego smaku. Z desperackiej potrzeby stworzenia czegoś niestandardowego i moralnie wątpliwego wyszło coś, co obraża osoby, które naprawdę zmagają się z tym schorzeniem. Sam romans był rollercoasterem denerwujących zmian nastroju Brittany, ciągłego walczenia z samodyscypliną, które nie miało żadnego znaczenia, kiedy po złamaniu zasad nie dało się odczuć żadnych tego skutków.
Mogę powiedzieć, że jestem co najmniej sfrustrowany po skończeniu tej książki. Był to niezwykle intensywny start do co miesięcznego czytania słabych romansów - na pewno będę się na to wściekał jeszcze przez jakiś czas.
!!Mogą pojawić się spoilery!!
Na początku, zapoznawszy się z jej konceptem, miałem jeszcze jakieś wątłe nadzieje, które niestety zostały szybko zniweczone przez język, jakim zostałem uraczony już od pierwszych stron. Opisy postaci oraz akcji były ilustrowany przez krótkie, urywane zdania, często opisujące szczegóły zachowań bohaterów, które nie wnosiły absolutnie nic do fabuły. Czytało się to bardzo ciężko, ponieważ zamiast tworzyć szybszą, dynamiczną akcję - zgaduję, że taki mógł być zamysł - sprawiały, że lektura stawała się mozolna i bardzo ciężko było się wciągnąć w jej głębszy sens przez opisy parkowania auta, wysiadania z niego i wchodzenia do budynku szkoły. Autorka też czasem niepoprawnie formuowała zwroty i początki zdań, co mnie osobiście bardzo utrudniało wzięcie fabuły na poważnie, kiedy ta wali się u podstaw.
Co do samej fabuły - tak, jak mówiłem, na początku żywiłem jeszcze nadzieje, że przedstawiona historia może pójść w ciekawą stronę. Jednak wystąpił jeden problem, który mi na to nie pozwalał i leżał on w wykreowanych postaciach. Autorka bardzo chciała połączyć zakazany, niemoralny romans dwóch chorych osób z thrillerem łamanym na murder mystery i zamknąć wszystko w kółku dwóch głównych postaci. Niestety, spowodowało to, że zilustrowane profile bohaterów były bardzo kruche i na przestrzeni jednego rozdziału jedna osoba potrafiła zachowywać się jak ktoś zupełnie inny.
A propos kogoś zupełnie innego... Jeśli postać Russella miała być tragiczna, nie odczułem tego i to nie dlatego, że jego przeszłość mnie nie poruszyła - mimo wszystko, był to człowiek bardzo straumatyzowany - natomiast jak na dłoni widać było, że autorka nie ma pojęcia o dysocjacyjnym zaburzeniu tożsamości i jej jedynym źródłem wiedzy był film "Fight Club". Samo stworzenie morderczego alter ego nie jest problemem, ale przedstawienie poważnego zaburzenia psychicznego jako rozwiązania zagadki morderstwa i puenty toksycznego romansu przekracza granice zakazanego owocu, a wkracza na terytorium złego smaku. Z desperackiej potrzeby stworzenia czegoś niestandardowego i moralnie wątpliwego wyszło coś, co obraża osoby, które naprawdę zmagają się z tym schorzeniem. Sam romans był rollercoasterem denerwujących zmian nastroju Brittany, ciągłego walczenia z samodyscypliną, które nie miało żadnego znaczenia, kiedy po złamaniu zasad nie dało się odczuć żadnych tego skutków.
Mogę powiedzieć, że jestem co najmniej sfrustrowany po skończeniu tej książki. Był to niezwykle intensywny start do co miesięcznego czytania słabych romansów - na pewno będę się na to wściekał jeszcze przez jakiś czas.
May 30, 2026
OKEJ? znaczy domyśliłam się kto jest morderca wczesniej ale końcówka i tak mnie zdziwiła XDD początek mi się dłużył straszliwie niestety
October 8, 2026
Роздвоєння особистості? Серйозно?! 😦😂
Початок такий собі, серединка до кінця навіть сподобалось 🖤 але ну 😐 плоттвіст! 🫤🥱
Початок такий собі, серединка до кінця навіть сподобалось 🖤 але ну 😐 плоттвіст! 🫤🥱
This entire review has been hidden because of spoilers.
Did Not Finish
June 12, 2026DNF na 30%. Nie leży mi kompletnie
July 14, 2026
Dowalone! Chociaż liczyłam na jakieś lepsze zakończenie, które mnie zmiecie z planszy, ale nie będę narzekać, bo praktycznie przez cały czas trzymała mnie w napięciu.
July 29, 2026
,,Pocałunek Śmierci'' to książka, która zdecydowanie zasługuję na 5/5 gwizdek. Mimo, że na początku nie do końca mnie do siebie przekonywała, to z każdym kolejnym rozdziałem utwierdzałam się w przekonaniu, że to będzie 5/5 jak każda książka Foksi. I właśnie to pocałunek jest moją nową ulubioną książką Jess.
Uwielbiam to, jaki klimat i napięcie buduje autorka w swoich książkach. Były momenty, gdzie aż zapierało mi dech w piersi. Ciągle się coś działo, w sumie to w każdym rozdziale. Kocham no po prostu kocham tą książkę.
Brittany Lawson - KOCHAM TĄ KOBIETĘ! Od początku ją pokochałam, była super i miała kota!!! Normalnie jedna z najlepiej wykreowanych bohaterek z wszystkich książek jakie czytałam. Może zostać moją żoną, ale w innym uniwersum. Chociaż szczerze nie jestem pewna, czy chciałabym ją spotkać w realu...
Russell Drayton - był spoko i w sumie tyle XD. Nie wiem co mam o nim napisać, irytowały mnie rozdziały z jego perspektywy, wolałam czytać o Brittany ona była o wiele ciekawsza.
,,Pocałunek Śmierci'' jest to zdecydowanie idealna pozycja na jesienny wieczór. Ilość plot twistów mnie rozwaliła. Serio, co rozdział albo stalker, albo lalki, albo tajemnicze paczki, albo m*rd*rst*o...
Zakończenie to w ogóle zmiotło mnie w powierzchni planszy TOTALNIE SIE TEGO NIE SPODZIEWAŁAM!!!!!!!!
Jedym słowem - polecam.
5/5⭐
Uwielbiam to, jaki klimat i napięcie buduje autorka w swoich książkach. Były momenty, gdzie aż zapierało mi dech w piersi. Ciągle się coś działo, w sumie to w każdym rozdziale. Kocham no po prostu kocham tą książkę.
Brittany Lawson - KOCHAM TĄ KOBIETĘ! Od początku ją pokochałam, była super i miała kota!!! Normalnie jedna z najlepiej wykreowanych bohaterek z wszystkich książek jakie czytałam. Może zostać moją żoną, ale w innym uniwersum. Chociaż szczerze nie jestem pewna, czy chciałabym ją spotkać w realu...
Russell Drayton - był spoko i w sumie tyle XD. Nie wiem co mam o nim napisać, irytowały mnie rozdziały z jego perspektywy, wolałam czytać o Brittany ona była o wiele ciekawsza.
,,Pocałunek Śmierci'' jest to zdecydowanie idealna pozycja na jesienny wieczór. Ilość plot twistów mnie rozwaliła. Serio, co rozdział albo stalker, albo lalki, albo tajemnicze paczki, albo m*rd*rst*o...
Zakończenie to w ogóle zmiotło mnie w powierzchni planszy TOTALNIE SIE TEGO NIE SPODZIEWAŁAM!!!!!!!!
Jedym słowem - polecam.
5/5⭐
July 14, 2026
𝐭𝐲𝐭𝐮ł: Pocałunek śmierci
𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫: Jessica Foks
𝐨𝐜𝐞𝐧𝐤𝐚: 5/5 ⭐️
𝐇𝐞𝐣𝐤𝐚, 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐚𝐬𝐳𝐚𝐦 𝐰𝐚𝐬 𝐝𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐣 𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐢 !!
Powiem wam, że trochę zbierałam się do zaczęcia tej książki. Zawsze znajdywałam wymówki, aż finalnie, gdy tylko przeczytałam prolog, to zostałam tak pochłonięta, że zanim się obejrzałam, to przewracałam już ostatnią stronę.
Brittany Lawson to bohaterka, która już od samego początku mnie sobą zachwyciła. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest tylko pustą bogatą dziewczyną, ale to tylko jedna z jej wielu masek, które zakłada, aby życie po raz kolejny jej nie złamało. Nie miałam żadnego problemu z polubieniem się z nią, choć wiem, że znalazłyby się osoby, którym nie przypadłaby ona do gustu. Natomiast nasz były agent FBI Russell Drayton to bohater, który był dla mnie jedną wielką zagadką. Do samego końca tak naprawdę nie wiedziałam, po co tak właściwie pojawił się w Wathersby Falls. Obie postaci zostały wykreowane świetnie, choć Brittany zdecydowanie jest moją faworytką.
„Pocałunek śmierci” to książka pełna intryg, tajemnic i mroku. Jej klimat już na samym początku mnie zachwycił. Czułam się tak jakbym oglądała stare dobre horrory. Niejednokrotnie czułam ciarki na ciele podczas czytania. A motyw z lalkami to było coś naprawdę fascynującego, nigdy nie spotkałam się z takim zabiegiem w żadnej książce.
Relacja romantyczna głównych bohaterów była dla mnie po prostu tłem. Nie przywiązywałam do niej zbyt dużej uwagi, bo bardziej interesowało mnie kolejne nagłe morderstwo. Relacja Brittany i Russella była zakazana i w żadnym razie jej nie romantyzuję. Jednak kwestią czasu było, gdy tej dwójce puszczą hamulce i już nic ich wtedy nie zatrzyma.
To, co mnie w tej historii jeszcze zachwyciło to styl pisania Jessiki, który jak zwykle jest niezawodny. Czytałam od niej serię Liars i już od tamtego momentu wiedziałam, że sięgnę po jej kolejne książki bez chwili zastanowienia.
A zakończenie? Przez dobre kilka minut zastanawiałam się, czy to, co właśnie przeczytałam jest prawdą czy może kolejnym kłamstwem. Moje teorie zostały obalone, bo finalny plot twist był czymś, czego nie brałam w ogóle pod uwagę. Jeśli szukacie książki, która wciągnie was od samego początku i do końca nie będziecie wiedzieli, co was czeka, to „Pocałunek śmierci” będzie idealnym wyborem! 💋
𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫: Jessica Foks
𝐨𝐜𝐞𝐧𝐤𝐚: 5/5 ⭐️
𝐇𝐞𝐣𝐤𝐚, 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐚𝐬𝐳𝐚𝐦 𝐰𝐚𝐬 𝐝𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐣 𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐢 !!
Powiem wam, że trochę zbierałam się do zaczęcia tej książki. Zawsze znajdywałam wymówki, aż finalnie, gdy tylko przeczytałam prolog, to zostałam tak pochłonięta, że zanim się obejrzałam, to przewracałam już ostatnią stronę.
Brittany Lawson to bohaterka, która już od samego początku mnie sobą zachwyciła. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest tylko pustą bogatą dziewczyną, ale to tylko jedna z jej wielu masek, które zakłada, aby życie po raz kolejny jej nie złamało. Nie miałam żadnego problemu z polubieniem się z nią, choć wiem, że znalazłyby się osoby, którym nie przypadłaby ona do gustu. Natomiast nasz były agent FBI Russell Drayton to bohater, który był dla mnie jedną wielką zagadką. Do samego końca tak naprawdę nie wiedziałam, po co tak właściwie pojawił się w Wathersby Falls. Obie postaci zostały wykreowane świetnie, choć Brittany zdecydowanie jest moją faworytką.
„Pocałunek śmierci” to książka pełna intryg, tajemnic i mroku. Jej klimat już na samym początku mnie zachwycił. Czułam się tak jakbym oglądała stare dobre horrory. Niejednokrotnie czułam ciarki na ciele podczas czytania. A motyw z lalkami to było coś naprawdę fascynującego, nigdy nie spotkałam się z takim zabiegiem w żadnej książce.
Relacja romantyczna głównych bohaterów była dla mnie po prostu tłem. Nie przywiązywałam do niej zbyt dużej uwagi, bo bardziej interesowało mnie kolejne nagłe morderstwo. Relacja Brittany i Russella była zakazana i w żadnym razie jej nie romantyzuję. Jednak kwestią czasu było, gdy tej dwójce puszczą hamulce i już nic ich wtedy nie zatrzyma.
To, co mnie w tej historii jeszcze zachwyciło to styl pisania Jessiki, który jak zwykle jest niezawodny. Czytałam od niej serię Liars i już od tamtego momentu wiedziałam, że sięgnę po jej kolejne książki bez chwili zastanowienia.
A zakończenie? Przez dobre kilka minut zastanawiałam się, czy to, co właśnie przeczytałam jest prawdą czy może kolejnym kłamstwem. Moje teorie zostały obalone, bo finalny plot twist był czymś, czego nie brałam w ogóle pod uwagę. Jeśli szukacie książki, która wciągnie was od samego początku i do końca nie będziecie wiedzieli, co was czeka, to „Pocałunek śmierci” będzie idealnym wyborem! 💋
𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
June 1, 2026
Nie miałam jeszcze okazji czytać powieści Jessiki Foks, więc kiedy dowiedziałam się, że wydaje jednotomówkę, postanowiłam się z nią zapoznać.
Russell, były agent FBI, przyjmuje posadę profesora na prestiżowej uczelni. Już pierwszego dnia jego uwagę przykuwa jedna ze studentek - Brittany Lawson. Okazuje się, że to córka mężczyzny, którego Russell wsadził za kratki. Pewna siebie i zadziorna dziewczyna postanawia wciągnąć byłego agenta w grę pełną niebezpieczeństwa i pożądania.
Brittany od początku wzbudzała we mnie niepokój i irytację. Jej sposób bycia, gierki oraz traktowanie innych były po prostu niezdrowe. Makabryczne morderstwa zbliżają do siebie studentkę i profesora, lecz ich relacja jest pełna kłamstw - to toksyczna więź podsycana fascynacją. Nie znajdziecie tutaj miłości, tylko zakazane uczucie, które niszczy wszystko na swojej drodze.
Russell niby był tym opanowanym i kontrolującym mężczyzną, lecz ja widziałam w nim skazy, które czyniły go nieidealnym.
To pełna ciężkości i mroku historia z dużą ilością trupów oraz jedną wielką zagadką do rozwiązania. Klimat tej książki jest duszny i przyprawia o szybsze bicie serca.
Autorka stworzyła historię, w której psychologiczna gra między bohaterami wciąga bez reszty. Nawet jeśli to wszystko jest złe i niemoralne, czyta się dalej, chcąc poznać zakończenie.
To thriller psychologiczny, którego finału trudno się spodziewać. Czy mnie zaskoczył? Pod pewnym względem tak. Niektórych rozwiązań się domyśliłam, ale inne były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Podziwiam autorkę za pomysł na tak nietypową historię i sposób, w jaki poprowadziła jej zakończenie.
[współpraca reklamowa]
Russell, były agent FBI, przyjmuje posadę profesora na prestiżowej uczelni. Już pierwszego dnia jego uwagę przykuwa jedna ze studentek - Brittany Lawson. Okazuje się, że to córka mężczyzny, którego Russell wsadził za kratki. Pewna siebie i zadziorna dziewczyna postanawia wciągnąć byłego agenta w grę pełną niebezpieczeństwa i pożądania.
Brittany od początku wzbudzała we mnie niepokój i irytację. Jej sposób bycia, gierki oraz traktowanie innych były po prostu niezdrowe. Makabryczne morderstwa zbliżają do siebie studentkę i profesora, lecz ich relacja jest pełna kłamstw - to toksyczna więź podsycana fascynacją. Nie znajdziecie tutaj miłości, tylko zakazane uczucie, które niszczy wszystko na swojej drodze.
Russell niby był tym opanowanym i kontrolującym mężczyzną, lecz ja widziałam w nim skazy, które czyniły go nieidealnym.
To pełna ciężkości i mroku historia z dużą ilością trupów oraz jedną wielką zagadką do rozwiązania. Klimat tej książki jest duszny i przyprawia o szybsze bicie serca.
Autorka stworzyła historię, w której psychologiczna gra między bohaterami wciąga bez reszty. Nawet jeśli to wszystko jest złe i niemoralne, czyta się dalej, chcąc poznać zakończenie.
To thriller psychologiczny, którego finału trudno się spodziewać. Czy mnie zaskoczył? Pod pewnym względem tak. Niektórych rozwiązań się domyśliłam, ale inne były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Podziwiam autorkę za pomysł na tak nietypową historię i sposób, w jaki poprowadziła jej zakończenie.
[współpraca reklamowa]
June 14, 2026
[Współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykłe]
Na półce mam kilka książek autorki, ale to było moje pierwsze zderzenie z jej piórem i muszę przyznać, że były zaskakujące i wymagające ze względu na treść książki, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła.
Russell jest byłym agentem FBI, który przyjmuje posadę profesora na uczelni, gdzie pierwszego dnia jego uwagę przykuwa pewna studentka, która wydaje się mu dziwnie znajoma…
Sposób pisania autorki mi się podobał, stworzyła atmosferę niepokoju i mroku, przez którą podczas czytania czułam uścisk w klatce piersiowej. Sam zaś pomysł na fabułę jest naprawdę oryginalny, a jego wykonanie dobre i rzetelne.
Czytając tę książkę niczego nie byłam pewna, czuła się manipulowana na każdym kroku, chciałam rozwiązania, dojście do końca nie było proste, pojawiały się nowe tajemnice.
Relacja bohaterów była dla mnie intrygująca, a samo ich uczucie niezdrowe.
Uwielbiam to jak niekonwencjonalne jest zakończenie tej książki, jak tytuł zyskuje tyle na znaczeniu. I choć zawsze jestem fanką jednego typu zakończeń, tutaj autorka poprowadziła akcję w taki sposób, że po przemyślaniu wszystkiego uważam, że nie dało się tego lepiej przedstawić.
Na półce mam kilka książek autorki, ale to było moje pierwsze zderzenie z jej piórem i muszę przyznać, że były zaskakujące i wymagające ze względu na treść książki, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła.
Russell jest byłym agentem FBI, który przyjmuje posadę profesora na uczelni, gdzie pierwszego dnia jego uwagę przykuwa pewna studentka, która wydaje się mu dziwnie znajoma…
Sposób pisania autorki mi się podobał, stworzyła atmosferę niepokoju i mroku, przez którą podczas czytania czułam uścisk w klatce piersiowej. Sam zaś pomysł na fabułę jest naprawdę oryginalny, a jego wykonanie dobre i rzetelne.
Czytając tę książkę niczego nie byłam pewna, czuła się manipulowana na każdym kroku, chciałam rozwiązania, dojście do końca nie było proste, pojawiały się nowe tajemnice.
Relacja bohaterów była dla mnie intrygująca, a samo ich uczucie niezdrowe.
Uwielbiam to jak niekonwencjonalne jest zakończenie tej książki, jak tytuł zyskuje tyle na znaczeniu. I choć zawsze jestem fanką jednego typu zakończeń, tutaj autorka poprowadziła akcję w taki sposób, że po przemyślaniu wszystkiego uważam, że nie dało się tego lepiej przedstawić.
May 28, 2026
BOŻE JAKIE TO BYŁO DOBRE
„Pocałunek Śmierci”, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jessici i miałam dość wysokie oczekiwania, jednak śmiało mogę powiedzieć, że się spełniły.
zdecydowanie autorka umie zbudować napięcie, a ja do ostatnich stron nie spodziewałam się tego zwrotu akcji, który sprawił, że siedziałam z otwartą buzią.
jedyne czego mi zabrakło, to chemii między russelem, a brie. jakoś totalnie nie czułam tej miłości i pożądania, które oni czuli do siebie, ale cały wątek z ich nienawiścią był bardzo dobrze poprowadzony.
zdecydowanie muszę nadrobić wcześniejsze książki autorki, bo ta zdecydowanie na dłużej zostanie w mojej pamięci.
„Pocałunek Śmierci”, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jessici i miałam dość wysokie oczekiwania, jednak śmiało mogę powiedzieć, że się spełniły.
zdecydowanie autorka umie zbudować napięcie, a ja do ostatnich stron nie spodziewałam się tego zwrotu akcji, który sprawił, że siedziałam z otwartą buzią.
jedyne czego mi zabrakło, to chemii między russelem, a brie. jakoś totalnie nie czułam tej miłości i pożądania, które oni czuli do siebie, ale cały wątek z ich nienawiścią był bardzo dobrze poprowadzony.
zdecydowanie muszę nadrobić wcześniejsze książki autorki, bo ta zdecydowanie na dłużej zostanie w mojej pamięci.
September 27, 2026
O MÓJ BOŻE. Myślałam, ze seria Liars jest ryjąca banie, ale NIE. Ta książka jest pojebana. Ostatnie 40 str jest pojebane i zajebiste w całej tej fabule. Jestem kolejny raz w szkoły jaką głowę ma autorka. Byłam przekonana że seria The FIRST LIE była mocna i nienormalana, nic bardziej mylnego. Pocałunek śmierci jest CHORY i zakończenie wbija w siedzenie na kolejne kilka godzin od skończenia książki. Nie mogę uwierzyć, że autorka takie coś napisała😳
May 20, 2026
pierwszy raz oceniam tak słabo foksi ale poprostu nie siadło mi to
Read
July 4, 20264.75/5
kinda krejza
kinda krejza
September 28, 2026
3,5 jak dla mnie ta książka była po prostu okej jedynie ostatni rozdział zrobil na mnie wrażenie. ta dwójka dostała zakończenie takie na jakie zalsugiwali
June 16, 2026
Czułam się jakbym czytała historię na Tumblr edgy 12 latki, czytając miałam nadzieję, że może zakończenie wynagrodzi ten na siłę "mroczny" styl pisania, ale okazało się ono tak głupie, że zaczęłam się naprawdę śmiać. Może miałoby więcej sensu gdyby książka była tylko z jego perspektywy lub w 3 osobie
July 7, 2026
JPAIEDDOLE
June 16, 2026
3,5/5
Review of advance copy received from Publishers Weekly
⤷ 𝐂𝐨 𝐭𝐨 𝐛𝐲ł𝐚 𝐳𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚?! - dokładnie takie pytanie zadawałam sobie jeszcze długo po skończeniu lektury. 𝐽𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚 𝑗𝑢𝑧̇ 𝑗𝑎𝑘𝑖𝑠́ 𝑐𝑧𝑎𝑠 𝑝𝑜 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑦𝑡𝑎𝑛𝑖𝑢 𝑡𝑒𝑗 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑖, 𝑎 𝑛𝑎𝑑𝑎𝑙 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑡𝑟𝑎𝑓𝑖𝑒̨ 𝑤 𝑝𝑒ł𝑛𝑖 𝑝𝑜𝑢𝑘ł𝑎𝑑𝑎𝑐́ 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑤 𝑔ł𝑜𝑤𝑖𝑒 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜, 𝑐𝑜 𝑡𝑎𝑚 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑤𝑦𝑑𝑎𝑟𝑧𝑦ł𝑜. Za każdym razem, gdy wydawało mi się, że już rozgryzłam fabułę i wiem, w jakim kierunku to zmierza, autorka momentalnie wyprowadzała mnie z błędu. I właśnie za to pokochałam tę książkę.
⤷ 𝑃𝑜𝑑𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖ł𝑎𝑚 𝑑𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑗 𝑧 𝑐𝑎ł𝑘𝑜𝑤𝑖𝑐𝑖𝑒 𝑐𝑧𝑦𝑠𝑡𝑎̨ 𝑔ł𝑜𝑤𝑎̨. Wiedziałam jedynie, że prawdopodobnie będzie dobra, ponieważ miałam już wcześniej styczność z twórczością 𝐹𝑜𝑘𝑠𝑖 i doskonale znam jej styl pisania. Nie spodziewałam się jednak, że ta historia zostawi mnie z takim chaosem w głowie i sprawi, że będę analizować ją jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
⤷ 𝐏𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐟𝐞𝐧𝐨𝐦𝐞𝐧𝐚𝐥𝐧𝐞. 𝐽𝑒𝑠𝑠𝑖𝑐𝑎 ma niesamowitą umiejętność budowania napięcia i manipulowania czytelnikiem w taki sposób, że praktycznie niemożliwe jest oderwanie się od książki. Od pierwszych stron zostałam wrzucona w sam środek niepokojącej, dusznej atmosfery pełnej tajemnic i niedopowiedzeń. Te nagłe, niewyjaśnione morderstwa sprawiły, że obsesyjnie chciałam poznać prawdę - kto za tym stoi, jakie są motywy i przede wszystkim - jak to wszystko się zakończy.
⤷ 𝑇𝑜 𝑏𝑦ł𝑎 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑧 𝑡𝑦𝑐ℎ 𝑘𝑠𝑖𝑎̨𝑧̇𝑒𝑘, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑐𝑧𝑦𝑡𝑎𝑗𝑎̨ 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑠𝑎𝑚𝑒 - 𝑑𝑜𝑠ł𝑜𝑤𝑛𝑖𝑒. Nawet nie zauważyłam momentu, w którym miałam za sobą połowę historii. Każdy rozdział kończył się w taki sposób, że natychmiast musiałam zaczynać kolejny. Autorka perfekcyjnie dawkowała informacje, podrzucała tropy i mieszała w głowie tak skutecznie, że w pewnym momencie przestałam ufać absolutnie każdemu bohaterowi.
⤷ 𝐼 𝑤ł𝑎𝑠́𝑛𝑖𝑒 𝑓𝑎𝑏𝑢ł𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑡𝑢𝑡𝑎𝑗 𝑐𝑧𝑦𝑚𝑠́, 𝑜 𝑐𝑧𝑦𝑚 𝑚𝑢𝑠𝑧𝑒̨ 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑒𝑐́ 𝑤𝑖𝑒̨𝑐𝑒𝑗, 𝑏𝑜 𝑡𝑜, 𝑐𝑜 𝐽𝑒𝑠𝑠𝑖𝑐𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ł𝑎 𝑧 𝑡𝑎̨ ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑎̨, 𝑏𝑦ł𝑜 𝑝𝑜 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡𝑢 𝑔𝑒𝑛𝑖𝑎𝑙𝑛𝑒. Gdy już byłam pewna, że odkryłam wszystkie karty i wiem, kto manipuluje całą sytuacją, autorka nagle zrzucała kolejną bombę, która wywracała wszystko do góry nogami. Schemat powtarzał się przez całą książkę - najpierw myślę, że już wszystko wiem, chwilę później kompletny szok a potem okazuje się, że tak naprawdę nie wiedziałam niczego. Dawno żadna historia nie zrobiła mi takiego mindfucku.
⤷ 𝐎𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐥𝐮𝐬𝐞𝐦 𝐬𝐚̨ 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢 𝐰 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝑤𝑦𝑟𝑎𝑧𝑖𝑠𝑡𝑦 𝐢 𝑛𝑖𝑒𝑗𝑒𝑑𝑛𝑜𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑛𝑦 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛. Szczególnie pokochałam 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦. To bohaterka pewna siebie, inteligentna i niesamowicie charyzmatyczna. Ma w sobie coś magnetycznego - potrafi manipulować ludźmi w tak subtelny sposób, że praktycznie nikt tego nie zauważa. I właśnie to najbardziej mnie w niej fascynowało. Nigdy do końca nie wiedziałam, jakie są jej prawdziwe intencje i czy można jej ufać.
⤷ 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙 natomiast od samego początku wydawał mi się dziwny. Czułam, że coś jest z nim nie tak, ale jednocześnie miał w sobie coś hipnotyzującego, co sprawiało, że trudno było go nie lubić. Bardzo podobało mi się obserwowanie tego, jak desperacko próbował wmówić zarówno 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦, jak i samemu sobie, że między nimi nic nie ma i nigdy nie będzie. Ich relacja miała przecież pozostać wyłącznie relacją profesor - studentka - tylko że absolutnie nikt w to nie wierzył - nawet on sam.
⤷ 𝐑𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐝𝐰𝐨́𝐣𝐤𝐢 𝐛𝐲ł𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝑒𝑙𝑒𝑘𝑡𝑟𝑦𝑧𝑢𝑗𝑎̨𝑐𝑎. Między nimi od początku czuć było napięcie, które z każdą stroną robiło się coraz bardziej intensywne. 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙 stopniowo tracił kontrolę nad własnymi emocjami, a jego fascynacja 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦 zaczynała momentami przypominać obsesję. Z jednej strony próbował ją od siebie odsunąć, z drugiej - nie potrafił przestać do niej wracać. Ich dynamika była toksyczna, skomplikowana i momentami wręcz niepokojąca, ale właśnie dlatego tak trudno było oderwać od nich wzrok.
⤷ 𝐎 𝐬𝐚𝐦𝐲𝐦 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐮 𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐡𝐜𝐞̨ 𝐦𝐨́𝐰𝐢𝐜́ 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞, 𝐳̇𝐞𝐛𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝𝐛𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐧𝐢𝐤𝐨𝐦𝐮 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐳 𝐨𝐝𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. Powiem tylko tyle - kompletnie się tego nie spodziewałam. W pewnym momencie musiałam dosłownie odłożyć książkę i zrobić sobie chwilę przerwy, bo siedziałam w totalnym szoku, próbując przetworzyć to, co właśnie przeczytałam.
⤷ 𝑃𝑜𝑐𝑎ł𝑢𝑛𝑒𝑘 𝑆́𝑚𝑖𝑒𝑟𝑐𝑖 to jedna z tych historii, które nie tylko wciągają, ale też zostają w głowie na długo po zakończeniu. Pełna manipulacji, tajemnic, napięcia i zwrotów akcji, które nie pozwalają ani na chwilę poczuć się bezpiecznie. 𝐉𝐞𝐬́𝐥𝐢 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚𝐣𝐚̨ 𝐰 𝐠ł𝐨𝐰𝐢𝐞 𝐢 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚𝐣𝐚̨, 𝐳̇𝐞 𝐝𝐨 𝐬𝐚𝐦𝐞𝐠𝐨 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐚𝐝𝐨𝐦𝐨, 𝐤𝐨𝐦𝐮 𝐮𝐟𝐚𝐜́ - 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐮𝐬𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐣𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐜́.
ᴋɪssᴇs⋆𝜗𝜚₊˚⊹♡
⤷ 𝑃𝑜𝑑𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖ł𝑎𝑚 𝑑𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑗 𝑧 𝑐𝑎ł𝑘𝑜𝑤𝑖𝑐𝑖𝑒 𝑐𝑧𝑦𝑠𝑡𝑎̨ 𝑔ł𝑜𝑤𝑎̨. Wiedziałam jedynie, że prawdopodobnie będzie dobra, ponieważ miałam już wcześniej styczność z twórczością 𝐹𝑜𝑘𝑠𝑖 i doskonale znam jej styl pisania. Nie spodziewałam się jednak, że ta historia zostawi mnie z takim chaosem w głowie i sprawi, że będę analizować ją jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
⤷ 𝐏𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐟𝐞𝐧𝐨𝐦𝐞𝐧𝐚𝐥𝐧𝐞. 𝐽𝑒𝑠𝑠𝑖𝑐𝑎 ma niesamowitą umiejętność budowania napięcia i manipulowania czytelnikiem w taki sposób, że praktycznie niemożliwe jest oderwanie się od książki. Od pierwszych stron zostałam wrzucona w sam środek niepokojącej, dusznej atmosfery pełnej tajemnic i niedopowiedzeń. Te nagłe, niewyjaśnione morderstwa sprawiły, że obsesyjnie chciałam poznać prawdę - kto za tym stoi, jakie są motywy i przede wszystkim - jak to wszystko się zakończy.
⤷ 𝑇𝑜 𝑏𝑦ł𝑎 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎 𝑧 𝑡𝑦𝑐ℎ 𝑘𝑠𝑖𝑎̨𝑧̇𝑒𝑘, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑐𝑧𝑦𝑡𝑎𝑗𝑎̨ 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑠𝑎𝑚𝑒 - 𝑑𝑜𝑠ł𝑜𝑤𝑛𝑖𝑒. Nawet nie zauważyłam momentu, w którym miałam za sobą połowę historii. Każdy rozdział kończył się w taki sposób, że natychmiast musiałam zaczynać kolejny. Autorka perfekcyjnie dawkowała informacje, podrzucała tropy i mieszała w głowie tak skutecznie, że w pewnym momencie przestałam ufać absolutnie każdemu bohaterowi.
⤷ 𝐼 𝑤ł𝑎𝑠́𝑛𝑖𝑒 𝑓𝑎𝑏𝑢ł𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑡𝑢𝑡𝑎𝑗 𝑐𝑧𝑦𝑚𝑠́, 𝑜 𝑐𝑧𝑦𝑚 𝑚𝑢𝑠𝑧𝑒̨ 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑒𝑐́ 𝑤𝑖𝑒̨𝑐𝑒𝑗, 𝑏𝑜 𝑡𝑜, 𝑐𝑜 𝐽𝑒𝑠𝑠𝑖𝑐𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ł𝑎 𝑧 𝑡𝑎̨ ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑎̨, 𝑏𝑦ł𝑜 𝑝𝑜 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡𝑢 𝑔𝑒𝑛𝑖𝑎𝑙𝑛𝑒. Gdy już byłam pewna, że odkryłam wszystkie karty i wiem, kto manipuluje całą sytuacją, autorka nagle zrzucała kolejną bombę, która wywracała wszystko do góry nogami. Schemat powtarzał się przez całą książkę - najpierw myślę, że już wszystko wiem, chwilę później kompletny szok a potem okazuje się, że tak naprawdę nie wiedziałam niczego. Dawno żadna historia nie zrobiła mi takiego mindfucku.
⤷ 𝐎𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐥𝐮𝐬𝐞𝐦 𝐬𝐚̨ 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢 𝐰 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝑤𝑦𝑟𝑎𝑧𝑖𝑠𝑡𝑦 𝐢 𝑛𝑖𝑒𝑗𝑒𝑑𝑛𝑜𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑛𝑦 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛. Szczególnie pokochałam 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦. To bohaterka pewna siebie, inteligentna i niesamowicie charyzmatyczna. Ma w sobie coś magnetycznego - potrafi manipulować ludźmi w tak subtelny sposób, że praktycznie nikt tego nie zauważa. I właśnie to najbardziej mnie w niej fascynowało. Nigdy do końca nie wiedziałam, jakie są jej prawdziwe intencje i czy można jej ufać.
⤷ 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙 natomiast od samego początku wydawał mi się dziwny. Czułam, że coś jest z nim nie tak, ale jednocześnie miał w sobie coś hipnotyzującego, co sprawiało, że trudno było go nie lubić. Bardzo podobało mi się obserwowanie tego, jak desperacko próbował wmówić zarówno 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦, jak i samemu sobie, że między nimi nic nie ma i nigdy nie będzie. Ich relacja miała przecież pozostać wyłącznie relacją profesor - studentka - tylko że absolutnie nikt w to nie wierzył - nawet on sam.
⤷ 𝐑𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐝𝐰𝐨́𝐣𝐤𝐢 𝐛𝐲ł𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝑒𝑙𝑒𝑘𝑡𝑟𝑦𝑧𝑢𝑗𝑎̨𝑐𝑎. Między nimi od początku czuć było napięcie, które z każdą stroną robiło się coraz bardziej intensywne. 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙 stopniowo tracił kontrolę nad własnymi emocjami, a jego fascynacja 𝐵𝑟𝑖𝑡𝑡𝑎𝑛𝑦 zaczynała momentami przypominać obsesję. Z jednej strony próbował ją od siebie odsunąć, z drugiej - nie potrafił przestać do niej wracać. Ich dynamika była toksyczna, skomplikowana i momentami wręcz niepokojąca, ale właśnie dlatego tak trudno było oderwać od nich wzrok.
⤷ 𝐎 𝐬𝐚𝐦𝐲𝐦 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐮 𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐡𝐜𝐞̨ 𝐦𝐨́𝐰𝐢𝐜́ 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞, 𝐳̇𝐞𝐛𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝𝐛𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐧𝐢𝐤𝐨𝐦𝐮 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐳 𝐨𝐝𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. Powiem tylko tyle - kompletnie się tego nie spodziewałam. W pewnym momencie musiałam dosłownie odłożyć książkę i zrobić sobie chwilę przerwy, bo siedziałam w totalnym szoku, próbując przetworzyć to, co właśnie przeczytałam.
⤷ 𝑃𝑜𝑐𝑎ł𝑢𝑛𝑒𝑘 𝑆́𝑚𝑖𝑒𝑟𝑐𝑖 to jedna z tych historii, które nie tylko wciągają, ale też zostają w głowie na długo po zakończeniu. Pełna manipulacji, tajemnic, napięcia i zwrotów akcji, które nie pozwalają ani na chwilę poczuć się bezpiecznie. 𝐉𝐞𝐬́𝐥𝐢 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚𝐣𝐚̨ 𝐰 𝐠ł𝐨𝐰𝐢𝐞 𝐢 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚𝐣𝐚̨, 𝐳̇𝐞 𝐝𝐨 𝐬𝐚𝐦𝐞𝐠𝐨 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐚𝐝𝐨𝐦𝐨, 𝐤𝐨𝐦𝐮 𝐮𝐟𝐚𝐜́ - 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐮𝐬𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐣𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐜́.
ᴋɪssᴇs⋆𝜗𝜚₊˚⊹♡
May 31, 2026
Zacznijmy od tego, że okładka książki jest po prostu cudowna. Naprawdę przyciąga uwagę i świetnie oddaje klimat tej historii. Na początku nie wiedziałam, jaki ma związek z fabułą, jednak po przeczytaniu książki muszę przyznać, że wszystko nabrało sensu. Co do samej książki, nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań. Znałam jedynie motywy, które się w niej pojawiają, i to tyle.
Klimat książki jest naprawdę świetnie wykreowany. Momentami miałam ciarki podczas czytania. Na co dzień nie oglądam i nie czytam horrorów, bo zwyczajnie mnie przerażają, a jednak sięgnęłam po tę książkę i muszę przyznać, że atmosfera została opisana rewelacyjnie. Było bardzo mrocznie, niepokojąco i wręcz przytłaczająco. Ten klimat idealnie pasował do fabuły i rozwoju wydarzeń.
Jessica naprawdę potrafi budować napięcie i manipulować czytelnikiem w taki sposób, aby do samego końca nie rozgryzł całej historii. Od początku pojawia się wiele niedopowiedzeń, przez co czytelnik zaczyna snuć własne teorie i próbować odkryć prawdę. Po prostu chcesz wiedzieć, co będzie dalej, i nie możesz oderwać się od książki.
Przyznam, że na początku myślałam, iż książka średnio przypadnie mi do gustu, bo na początku było dla mnie trochę nudno. Jednak z każdą kolejną stroną napięcie rosło, pojawiały się nowe informacje, rozwijały się relacje między bohaterami i naprawdę mocno się w nią wkręciłam. Morderstwa, które pojawiały się tak nagle, sprawiały, że miałam ogromną potrzebę odkrycia, kto zabija, jakie są motywy mordercy i czy pojawią się kolejne ofiary, kto będzie następny ?
Autorka świetnie manipulowała czytelnikiem, stopniowo podrzucając informacje i tropy, mieszając w głowie i pozostawiając nas w totalnym chaosie.
Miałam swoje podejrzenia co do tego, kto może być mordercą, jednak nigdy nie byłam tego pewna. Zmieniałam zdanie co kilka rozdziałów, a w pewnym momencie nie ufałam już nikomu i podejrzewałam niemal każdego.
Książkę czytało się naprawdę przyjemnie. Uwielbiam styl pisania Jessiki, świetne dialogi, dobre opisy i dobrze poprowadzone sceny akcji sprawiły, że lektura angażowała czytelnika w śledztwo.
Główni bohaterowie, Russell i Brittany, wzbudzali we mnie skrajne emocje. Ich relacja była toksyczna, ale jednocześnie doskonale pasowała do klimatu i charakteru tej historii. Brittany nie jest jedną z tych bohaterek, które lubi się od pierwszych stron. Ma trudny charakter i osobiście nie przypadła mi do gustu, jednak została bardzo dobrze wykreowana.
Podobało mi się to, że autorka pozwalała zajrzeć do głów bohaterów i poznać ich emocje, zamiary, plany oraz intrygi. Russell początkowo był mi obojętny i nie wzbudzał większych emocji, jednak wraz z rozwojem fabuły stawał się coraz ciekawszą postacią.
Fajne jest też to, że poza romansem w książce pojawia się motyw zagadki kryminalnej. Fabuła jest oryginalna i nie chcę tutaj niczego spoilerować, ale końcówka... wow. Kompletnie rozwaliła mi głowę.
Jeżeli lubicie takie klimaty to koniecznie przeczytajcie tą książkę.
[współpraca recenzencka]
Klimat książki jest naprawdę świetnie wykreowany. Momentami miałam ciarki podczas czytania. Na co dzień nie oglądam i nie czytam horrorów, bo zwyczajnie mnie przerażają, a jednak sięgnęłam po tę książkę i muszę przyznać, że atmosfera została opisana rewelacyjnie. Było bardzo mrocznie, niepokojąco i wręcz przytłaczająco. Ten klimat idealnie pasował do fabuły i rozwoju wydarzeń.
Jessica naprawdę potrafi budować napięcie i manipulować czytelnikiem w taki sposób, aby do samego końca nie rozgryzł całej historii. Od początku pojawia się wiele niedopowiedzeń, przez co czytelnik zaczyna snuć własne teorie i próbować odkryć prawdę. Po prostu chcesz wiedzieć, co będzie dalej, i nie możesz oderwać się od książki.
Przyznam, że na początku myślałam, iż książka średnio przypadnie mi do gustu, bo na początku było dla mnie trochę nudno. Jednak z każdą kolejną stroną napięcie rosło, pojawiały się nowe informacje, rozwijały się relacje między bohaterami i naprawdę mocno się w nią wkręciłam. Morderstwa, które pojawiały się tak nagle, sprawiały, że miałam ogromną potrzebę odkrycia, kto zabija, jakie są motywy mordercy i czy pojawią się kolejne ofiary, kto będzie następny ?
Autorka świetnie manipulowała czytelnikiem, stopniowo podrzucając informacje i tropy, mieszając w głowie i pozostawiając nas w totalnym chaosie.
Miałam swoje podejrzenia co do tego, kto może być mordercą, jednak nigdy nie byłam tego pewna. Zmieniałam zdanie co kilka rozdziałów, a w pewnym momencie nie ufałam już nikomu i podejrzewałam niemal każdego.
Książkę czytało się naprawdę przyjemnie. Uwielbiam styl pisania Jessiki, świetne dialogi, dobre opisy i dobrze poprowadzone sceny akcji sprawiły, że lektura angażowała czytelnika w śledztwo.
Główni bohaterowie, Russell i Brittany, wzbudzali we mnie skrajne emocje. Ich relacja była toksyczna, ale jednocześnie doskonale pasowała do klimatu i charakteru tej historii. Brittany nie jest jedną z tych bohaterek, które lubi się od pierwszych stron. Ma trudny charakter i osobiście nie przypadła mi do gustu, jednak została bardzo dobrze wykreowana.
Podobało mi się to, że autorka pozwalała zajrzeć do głów bohaterów i poznać ich emocje, zamiary, plany oraz intrygi. Russell początkowo był mi obojętny i nie wzbudzał większych emocji, jednak wraz z rozwojem fabuły stawał się coraz ciekawszą postacią.
Fajne jest też to, że poza romansem w książce pojawia się motyw zagadki kryminalnej. Fabuła jest oryginalna i nie chcę tutaj niczego spoilerować, ale końcówka... wow. Kompletnie rozwaliła mi głowę.
Jeżeli lubicie takie klimaty to koniecznie przeczytajcie tą książkę.
[współpraca recenzencka]
May 27, 2026
[Współpraca reklamowa]
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Pocałunek śmierci” autorstwa Jessici Foks. Być może część z was już wie, że naprawdę bardzo lubię twórczość autorki, dlatego z ogromną chęcią sięgnęłam po ten tytuł. Przyznam jednak, że podeszłam do niego trochę sceptycznie, głównie przez okładkę. Kiedy zobaczyłam te lalki i domek, pomyślałam sobie, że to nie do końca mój vibe. Na szczęście bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.
Zacznę przede wszystkim od klimatu książki, bo ten był naprawdę świetny. Podczas czytania dosłownie widziałam w głowie sceny jak z horroru czy thrillerowego filmu. Klimat był niesamowicie dobrze opisany, bardzo mroczny, ciężki i momentami wręcz niepokojący. Wszystko idealnie współgrało z fabułą i naprawdę czuć było, że ta historia została dobrze przemyślana.
Muszę przyznać, że już dosyć wcześnie zaczęłam domyślać się, kto może być mordercą i w pewnym stopniu faktycznie miałam rację. Problem w tym, że kompletnie nie spodziewałam się plot twistu związanego z tą osobą. Absolutnie nigdy nie połączyłabym tych wszystkich elementów w całość. To była jedna z tych sytuacji, kiedy najpierw myślisz: „Okej, to jest przewidywalne”, a chwilę później siedzisz z otwartą buzią i zastanawiasz się, jakim cudem autorce udało się to tak rozegrać.
Bardzo podobał mi się również styl pisania Jessi. Mimo cięższej i dosyć mrocznej tematyki książkę czytało się naprawdę szybko i przyjemnie. Autorka ma bardzo lekki, przystępny styl - świetnie wyważone dialogi, opisy i akcję. To właśnie taki typ książki, przy którym można usiąść wieczorem, totalnie się wciągnąć i odpocząć, trochę jak przy dobrym serialu. I nie mówię tego w negatywnym znaczeniu, bo napisanie książki, przy której czytelnik potrafi się tak zanurzyć i „odmóżdżyć”, wcale nie jest łatwe.
Jeśli chodzi o bohaterów, mam tutaj trochę mieszane uczucia. Bardzo podobało mi się napięcie między nimi - to ich wzajemne docinanie sobie, niechęć i cały motyw relacji profesor–studentka naprawdę działał. Było w tym coś intrygującego i wciągającego. Z drugiej strony brakowało mi momentami większej chemii między nimi. Bo jednak napięcie a chemia to nie do końca to samo. Mimo wszystko ich relacja i tak była ciekawie poprowadzona i zdecydowanie potrafiła przyciągnąć uwagę.
Nie chcę oczywiście spoilować zakończenia, ale powiem tylko tyle, że plot twist związany z głównymi bohaterami również kompletnie mnie rozwalił. Serio. Czytałam końcówkę i miałam w głowie tylko jedno wielkie: „wtf”. Totalnie się tego nie spodziewałam.
Bardzo spodobało mi się też wykreowanie samego seryjnego mordercy. Autorka nadała mu charakterystyczny „styl”, taki znak rozpoznawczy, który sprawiał, że cała historia była jeszcze bardziej niepokojąca i mocniejsza. To właśnie przez takie elementy człowiek zaczyna się autentycznie martwić o bohaterów i coraz bardziej wciąga się w historię.
Naprawdę świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki i szczerze mogę ją polecić wszystkim fanom horrorów i thrillerów. Jeśli lubicie mroczne klimaty, napięcie i plot twisty, które potrafią wywrócić wszystko do góry nogami, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Pocałunek śmierci” autorstwa Jessici Foks. Być może część z was już wie, że naprawdę bardzo lubię twórczość autorki, dlatego z ogromną chęcią sięgnęłam po ten tytuł. Przyznam jednak, że podeszłam do niego trochę sceptycznie, głównie przez okładkę. Kiedy zobaczyłam te lalki i domek, pomyślałam sobie, że to nie do końca mój vibe. Na szczęście bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.
Zacznę przede wszystkim od klimatu książki, bo ten był naprawdę świetny. Podczas czytania dosłownie widziałam w głowie sceny jak z horroru czy thrillerowego filmu. Klimat był niesamowicie dobrze opisany, bardzo mroczny, ciężki i momentami wręcz niepokojący. Wszystko idealnie współgrało z fabułą i naprawdę czuć było, że ta historia została dobrze przemyślana.
Muszę przyznać, że już dosyć wcześnie zaczęłam domyślać się, kto może być mordercą i w pewnym stopniu faktycznie miałam rację. Problem w tym, że kompletnie nie spodziewałam się plot twistu związanego z tą osobą. Absolutnie nigdy nie połączyłabym tych wszystkich elementów w całość. To była jedna z tych sytuacji, kiedy najpierw myślisz: „Okej, to jest przewidywalne”, a chwilę później siedzisz z otwartą buzią i zastanawiasz się, jakim cudem autorce udało się to tak rozegrać.
Bardzo podobał mi się również styl pisania Jessi. Mimo cięższej i dosyć mrocznej tematyki książkę czytało się naprawdę szybko i przyjemnie. Autorka ma bardzo lekki, przystępny styl - świetnie wyważone dialogi, opisy i akcję. To właśnie taki typ książki, przy którym można usiąść wieczorem, totalnie się wciągnąć i odpocząć, trochę jak przy dobrym serialu. I nie mówię tego w negatywnym znaczeniu, bo napisanie książki, przy której czytelnik potrafi się tak zanurzyć i „odmóżdżyć”, wcale nie jest łatwe.
Jeśli chodzi o bohaterów, mam tutaj trochę mieszane uczucia. Bardzo podobało mi się napięcie między nimi - to ich wzajemne docinanie sobie, niechęć i cały motyw relacji profesor–studentka naprawdę działał. Było w tym coś intrygującego i wciągającego. Z drugiej strony brakowało mi momentami większej chemii między nimi. Bo jednak napięcie a chemia to nie do końca to samo. Mimo wszystko ich relacja i tak była ciekawie poprowadzona i zdecydowanie potrafiła przyciągnąć uwagę.
Nie chcę oczywiście spoilować zakończenia, ale powiem tylko tyle, że plot twist związany z głównymi bohaterami również kompletnie mnie rozwalił. Serio. Czytałam końcówkę i miałam w głowie tylko jedno wielkie: „wtf”. Totalnie się tego nie spodziewałam.
Bardzo spodobało mi się też wykreowanie samego seryjnego mordercy. Autorka nadała mu charakterystyczny „styl”, taki znak rozpoznawczy, który sprawiał, że cała historia była jeszcze bardziej niepokojąca i mocniejsza. To właśnie przez takie elementy człowiek zaczyna się autentycznie martwić o bohaterów i coraz bardziej wciąga się w historię.
Naprawdę świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki i szczerze mogę ją polecić wszystkim fanom horrorów i thrillerów. Jeśli lubicie mroczne klimaty, napięcie i plot twisty, które potrafią wywrócić wszystko do góry nogami, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
June 21, 2026
𝐏𝐨𝐜𝐚ł𝐮𝐧𝐞𝐤 𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐫𝐜𝐢 – 𝐉𝐞𝐬𝐬𝐢𝐜𝐚 𝐅𝐨𝐤𝐬
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle]
𝐐: 𝐋𝐮𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰 𝐬𝐭𝐮𝐝𝐞𝐧𝐭𝐤𝐚 𝐱 𝐩𝐫𝐨𝐟𝐞𝐬𝐨𝐫?
„– 𝐽𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚 𝑜𝑔𝑛𝑖𝑒𝑚? 𝑀𝑎 𝑝𝑎𝑛 𝑟𝑎𝑐𝑗𝑒̨, 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙𝑢. – 𝑂𝑏𝑑𝑎𝑟𝑧𝑦ł𝑎𝑚 𝑔𝑜 𝑙𝑜𝑑𝑜𝑤𝑎𝑡𝑦𝑚 𝑠𝑝𝑜𝑗𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒𝑚. – 𝑆𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖𝑒̨, 𝑧̇𝑒 𝑢𝑐𝑧𝑎̨𝑐 𝑛𝑎 𝑡𝑒𝑗 𝑢𝑐𝑧𝑒𝑙𝑛𝑖, 𝑝𝑜𝑝𝑎𝑟𝑧𝑦 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑝𝑎𝑛 𝑡𝑎𝑘, 𝑧̇𝑒 𝑝𝑎𝑛́𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑧̇𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑗𝑢𝑧̇ 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑟𝑜́𝑐𝑖 𝑑𝑜 𝑛𝑜𝑟𝑚𝑦.”
Jak dobrze wiecie, książki Foksi kocham już od czasów Wattpada i 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚 𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐣𝐬𝐜𝐞 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐮. Miałam spore oczekiwania wobec 𝑷𝒐𝒄𝒂ł𝒖𝒏𝒌𝒖 𝒔́𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒊, ale na szczęście się nie zawiodłam! Styl pisania Jessiki zawsze sprawia, że dosłownie 𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐭𝐫𝐞𝐬́𝐜́, a dzięki jej genialnej kreacji bohaterów i fabuły nie mogę się oderwać od czytania, bo jestem aż tak wciągnięta. Nie jestem aktualnie w erze czytania mroczniejszych książek, a jednak najnowsza premiera Foksi 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐣𝐞̨ł𝐚 𝐦𝐨́𝐣 𝐮𝐦𝐲𝐬ł, co zupełnie mnie nie dziwi. Jest to 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚 𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚, która wywoła ciarki na waszej skórze i zrobi absolutny chaos w głowie. Przed przeczytaniem miałam wiele pytań i 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦, 𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚𝐜́. Zupełnie nie byłam gotowa na to, co mnie spotka w tej lekturze. Kilkukrotnie siedziałam z 𝐬𝐳𝐨𝐤𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚̨ 𝐦𝐢𝐧𝐚̨ i powoli przetwarzałam porąbane 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭𝐲 𝐚𝐤𝐜𝐣𝐢, którymi obrzucała mnie autorka. Szczególnie mam na myśli zakończenie, które było 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐞, 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐚𝐤𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐞 𝐢 𝐰𝐲𝐣𝐚̨𝐭𝐤𝐨𝐰𝐞! 🖤
Nie będę ukrywać, w 88% książki 𝐝𝐨𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐤𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐜𝐚̨ oraz delikatnie podejrzewałam związany z tym plot twist, ale nie zmienia to faktu, że 𝐉𝐞𝐬𝐬𝐢𝐜𝐚 𝐫𝐨𝐳𝐰𝐚𝐥𝐢ł𝐚 𝐦𝐢 𝐠ł𝐨𝐰𝐞̨! Genialnym zabiegiem, który dosłownie wbił mnie w fotel i sprawił, że moje usta się rozdziawiły z szoku, była pewna, fenomenalna i niespodziewana 𝐳𝐦𝐢𝐚𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐲. Każdy kto przeczyta tę książkę, raczej zrozumie, o którą scenę mi chodzi. 🤫
𝐁𝐫𝐢𝐭𝐭𝐚𝐧𝐲 to jedyna w swoim rodzaju dziewczyna, która potrafi 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞𝐠𝐨 𝐨𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́ 𝐰𝐨𝐤𝐨́ł 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐚𝐥𝐜𝐚. Piękna, inteligentna, sprytna, bezczelna, przebiegła i egoistyczna do bólu. Moją pierwszą myślą na jej temat było: „𝐷𝐴𝑀𝑁. 𝑆𝐻𝐸’𝑆 𝐴𝑁 𝐴𝐶𝑇𝑈𝐴𝐿 𝐵𝐼𝑇𝐶𝐻.” Nie pamiętam, czy kiedykolwiek czytałam o takiej bohaterce, co było 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦. Powiem wam, że mimo jej wielu okropnych cech, 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐮𝐤𝐫𝐨𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐲ł𝐚 a momenty, w których stawała się słabsza, dawały mi 𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐞̨. Dobrze czytało się o jej „normalniejszej” stronie, skrywającej się za maską. 𝑨𝒍𝒆 𝒄𝒛𝒚 𝒏𝒂 𝒑𝒆𝒘𝒏𝒐? 🫣
𝐑𝐮𝐬𝐬𝐞𝐥𝐥 – człowiek zagadka, były FBI, a do tego 𝐧𝐨𝐰𝐲 𝐩𝐫𝐨𝐟𝐞𝐬𝐨𝐫, który wziął się znikąd i od razu wplątał się w 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐞̨ 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐢 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐬𝐭𝐰. Układ z Britt początkowo nie miał dla mnie żadnego sensu oraz ogólnie kilka ich interakcji wydawało mi się dziwnych, lecz z czasem 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐩𝐨𝐛𝐮𝐝𝐤𝐢 𝐃𝐫𝐚𝐲𝐭𝐨𝐧𝐚. Przyznam, że na początku zyskał odrobinę mojej sympatii, choć momentami jego zachowania były dość… 𝐬𝐩𝐞𝐜𝐲𝐟𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞. Wydaje mi się, że jest to jeden z najbardziej 𝐬𝐤𝐨𝐦𝐩𝐥𝐢𝐤𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐚𝐤𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐲𝐜𝐡 bohaterów, o jakich czytałam. 😌
Podczas czytania tej pozycji moją duszę przepełniały 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐞 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞. Zaskoczenia, ciarki na skórze, skonfundowanie, zachwyt i pogubienie. Do tego 𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐲𝐭𝐮ł𝐮… 𝑑𝑎𝑚𝑛. Jak zwykle Jessica wykonała 𝐳𝐧𝐚𝐤𝐨𝐦𝐢𝐭𝐚̨ 𝐫𝐨𝐛𝐨𝐭𝐞̨, a ja czekam na kolejne książki spod jej pióra! ❤️
𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle]
𝐐: 𝐋𝐮𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰 𝐬𝐭𝐮𝐝𝐞𝐧𝐭𝐤𝐚 𝐱 𝐩𝐫𝐨𝐟𝐞𝐬𝐨𝐫?
„– 𝐽𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚 𝑜𝑔𝑛𝑖𝑒𝑚? 𝑀𝑎 𝑝𝑎𝑛 𝑟𝑎𝑐𝑗𝑒̨, 𝑅𝑢𝑠𝑠𝑒𝑙𝑙𝑢. – 𝑂𝑏𝑑𝑎𝑟𝑧𝑦ł𝑎𝑚 𝑔𝑜 𝑙𝑜𝑑𝑜𝑤𝑎𝑡𝑦𝑚 𝑠𝑝𝑜𝑗𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒𝑚. – 𝑆𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖𝑒̨, 𝑧̇𝑒 𝑢𝑐𝑧𝑎̨𝑐 𝑛𝑎 𝑡𝑒𝑗 𝑢𝑐𝑧𝑒𝑙𝑛𝑖, 𝑝𝑜𝑝𝑎𝑟𝑧𝑦 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑝𝑎𝑛 𝑡𝑎𝑘, 𝑧̇𝑒 𝑝𝑎𝑛́𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑧̇𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑗𝑢𝑧̇ 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑟𝑜́𝑐𝑖 𝑑𝑜 𝑛𝑜𝑟𝑚𝑦.”
Jak dobrze wiecie, książki Foksi kocham już od czasów Wattpada i 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚 𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐣𝐬𝐜𝐞 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐮. Miałam spore oczekiwania wobec 𝑷𝒐𝒄𝒂ł𝒖𝒏𝒌𝒖 𝒔́𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒊, ale na szczęście się nie zawiodłam! Styl pisania Jessiki zawsze sprawia, że dosłownie 𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐭𝐫𝐞𝐬́𝐜́, a dzięki jej genialnej kreacji bohaterów i fabuły nie mogę się oderwać od czytania, bo jestem aż tak wciągnięta. Nie jestem aktualnie w erze czytania mroczniejszych książek, a jednak najnowsza premiera Foksi 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐣𝐞̨ł𝐚 𝐦𝐨́𝐣 𝐮𝐦𝐲𝐬ł, co zupełnie mnie nie dziwi. Jest to 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚 𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚, która wywoła ciarki na waszej skórze i zrobi absolutny chaos w głowie. Przed przeczytaniem miałam wiele pytań i 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦, 𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚𝐜́. Zupełnie nie byłam gotowa na to, co mnie spotka w tej lekturze. Kilkukrotnie siedziałam z 𝐬𝐳𝐨𝐤𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚̨ 𝐦𝐢𝐧𝐚̨ i powoli przetwarzałam porąbane 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭𝐲 𝐚𝐤𝐜𝐣𝐢, którymi obrzucała mnie autorka. Szczególnie mam na myśli zakończenie, które było 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐞, 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐚𝐤𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐞 𝐢 𝐰𝐲𝐣𝐚̨𝐭𝐤𝐨𝐰𝐞! 🖤
Nie będę ukrywać, w 88% książki 𝐝𝐨𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐤𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐜𝐚̨ oraz delikatnie podejrzewałam związany z tym plot twist, ale nie zmienia to faktu, że 𝐉𝐞𝐬𝐬𝐢𝐜𝐚 𝐫𝐨𝐳𝐰𝐚𝐥𝐢ł𝐚 𝐦𝐢 𝐠ł𝐨𝐰𝐞̨! Genialnym zabiegiem, który dosłownie wbił mnie w fotel i sprawił, że moje usta się rozdziawiły z szoku, była pewna, fenomenalna i niespodziewana 𝐳𝐦𝐢𝐚𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐲. Każdy kto przeczyta tę książkę, raczej zrozumie, o którą scenę mi chodzi. 🤫
𝐁𝐫𝐢𝐭𝐭𝐚𝐧𝐲 to jedyna w swoim rodzaju dziewczyna, która potrafi 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞𝐠𝐨 𝐨𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́ 𝐰𝐨𝐤𝐨́ł 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐚𝐥𝐜𝐚. Piękna, inteligentna, sprytna, bezczelna, przebiegła i egoistyczna do bólu. Moją pierwszą myślą na jej temat było: „𝐷𝐴𝑀𝑁. 𝑆𝐻𝐸’𝑆 𝐴𝑁 𝐴𝐶𝑇𝑈𝐴𝐿 𝐵𝐼𝑇𝐶𝐻.” Nie pamiętam, czy kiedykolwiek czytałam o takiej bohaterce, co było 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦. Powiem wam, że mimo jej wielu okropnych cech, 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐮𝐤𝐫𝐨𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐲ł𝐚 a momenty, w których stawała się słabsza, dawały mi 𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐞̨. Dobrze czytało się o jej „normalniejszej” stronie, skrywającej się za maską. 𝑨𝒍𝒆 𝒄𝒛𝒚 𝒏𝒂 𝒑𝒆𝒘𝒏𝒐? 🫣
𝐑𝐮𝐬𝐬𝐞𝐥𝐥 – człowiek zagadka, były FBI, a do tego 𝐧𝐨𝐰𝐲 𝐩𝐫𝐨𝐟𝐞𝐬𝐨𝐫, który wziął się znikąd i od razu wplątał się w 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐞̨ 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐢 𝐦𝐨𝐫𝐝𝐞𝐫𝐬𝐭𝐰. Układ z Britt początkowo nie miał dla mnie żadnego sensu oraz ogólnie kilka ich interakcji wydawało mi się dziwnych, lecz z czasem 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐩𝐨𝐛𝐮𝐝𝐤𝐢 𝐃𝐫𝐚𝐲𝐭𝐨𝐧𝐚. Przyznam, że na początku zyskał odrobinę mojej sympatii, choć momentami jego zachowania były dość… 𝐬𝐩𝐞𝐜𝐲𝐟𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞. Wydaje mi się, że jest to jeden z najbardziej 𝐬𝐤𝐨𝐦𝐩𝐥𝐢𝐤𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐚𝐤𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐲𝐜𝐡 bohaterów, o jakich czytałam. 😌
Podczas czytania tej pozycji moją duszę przepełniały 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐞 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞. Zaskoczenia, ciarki na skórze, skonfundowanie, zachwyt i pogubienie. Do tego 𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐲𝐭𝐮ł𝐮… 𝑑𝑎𝑚𝑛. Jak zwykle Jessica wykonała 𝐳𝐧𝐚𝐤𝐨𝐦𝐢𝐭𝐚̨ 𝐫𝐨𝐛𝐨𝐭𝐞̨, a ja czekam na kolejne książki spod jej pióra! ❤️
𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
September 3, 2026
Muszę przyznać, że ta historia wciągnęła mnie od pierwszych rozdziałów. Autorka świetnie budowała napięcie i przez całą książkę podrzucała tropy, które sprawiały, że nieustannie analizowałam, kto stoi za wszystkim. Miałam swoją teorię. Byłam przekonana, że rozgryzłam tę zagadkę. Każdy kolejny rozdział tylko utwierdzał mnie w przekonaniu, że wiem, kto jest zabójcą.
I wtedy przyszło zakończenie…
Nie. Nie byłam na nie gotowa.
Autorka dosłownie zmiotła mnie z planszy. Wszystkie moje przypuszczenia rozsypały się jak domek z kart. Dawno żadna książka nie wyprowadziła mnie w pole w tak spektakularny sposób. To był ten moment, kiedy czytasz ostatnie strony z coraz szerzej otwartymi oczami i powtarzasz w myślach: „To niemożliwe…”. A jednak. Wszystko nagle zaczyna mieć sens, choć wcześniej nawet nie przyszłoby mi to do głowy. To był ten rodzaj finału, który sprawia, że chce się wrócić myślami do całej historii i nagle dostrzega się wszystkie drobne szczegóły, które wcześniej wydawały się nieistotne. Uwielbiam, kiedy autor potrafi mnie tak zaskoczyć, bo dziś naprawdę trudno znaleźć książkę, której zakończenie nie jest przewidywalne.
Ogromnie podobało mi się również to, że ta historia pokazuje, jak bardzo pozory potrafią mylić. Jak łatwo oceniamy ludzi po tym, co widzimy na pierwszy rzut oka, nie znając ich motywów ani tego, co kryje się pod powierzchnią. Każdy bohater nosi tu własne blizny, a przeszłość okazuje się czymś, przed czym nie da się po prostu uciec. To także opowieść o obsesji, zemście, poczuciu winy i o tym, że jedna decyzja może uruchomić lawinę wydarzeń, której już nie da się zatrzymać.
Bardzo spodobało mi się również to, że bohaterowie nie byli jednowymiarowi. W dark romance właśnie tego oczekuję postaci z bagażem doświadczeń, pełnych wewnętrznych konfliktów, tajemnic i własnych demonów. Russell i Brittany nie są ani całkowicie dobrzy, ani źli, a ich relacja od samego początku balansuje na cienkiej granicy między fascynacją, nienawiścią i obsesją. Przez to trudno było przewidzieć ich kolejne ruchy i jeszcze trudniej zdecydować, komu tak naprawdę można zaufać. Ta ciągła niepewność, mroczna atmosfera i psychologiczna gra między bohaterami sprawiały, że z każdą stroną byłam coraz bardziej pochłonięta historią i czułam się, jakbym sama próbowała odkryć prawdę, zanim będzie za późno.
Nie było tu miejsca na nudę. Przez całą lekturę czułam napięcie, niepewność i ogromną ciekawość. Ja jestem absolutnie zachwycona. To była emocjonalna jazda bez trzymanki, a zakończenie jeszcze długo nie wyjdzie mi z głowy.
Zdecydowanie to najlepsza książka jaką czytałam w ostatnim czasie 🥰✨
I wtedy przyszło zakończenie…
Nie. Nie byłam na nie gotowa.
Autorka dosłownie zmiotła mnie z planszy. Wszystkie moje przypuszczenia rozsypały się jak domek z kart. Dawno żadna książka nie wyprowadziła mnie w pole w tak spektakularny sposób. To był ten moment, kiedy czytasz ostatnie strony z coraz szerzej otwartymi oczami i powtarzasz w myślach: „To niemożliwe…”. A jednak. Wszystko nagle zaczyna mieć sens, choć wcześniej nawet nie przyszłoby mi to do głowy. To był ten rodzaj finału, który sprawia, że chce się wrócić myślami do całej historii i nagle dostrzega się wszystkie drobne szczegóły, które wcześniej wydawały się nieistotne. Uwielbiam, kiedy autor potrafi mnie tak zaskoczyć, bo dziś naprawdę trudno znaleźć książkę, której zakończenie nie jest przewidywalne.
Ogromnie podobało mi się również to, że ta historia pokazuje, jak bardzo pozory potrafią mylić. Jak łatwo oceniamy ludzi po tym, co widzimy na pierwszy rzut oka, nie znając ich motywów ani tego, co kryje się pod powierzchnią. Każdy bohater nosi tu własne blizny, a przeszłość okazuje się czymś, przed czym nie da się po prostu uciec. To także opowieść o obsesji, zemście, poczuciu winy i o tym, że jedna decyzja może uruchomić lawinę wydarzeń, której już nie da się zatrzymać.
Bardzo spodobało mi się również to, że bohaterowie nie byli jednowymiarowi. W dark romance właśnie tego oczekuję postaci z bagażem doświadczeń, pełnych wewnętrznych konfliktów, tajemnic i własnych demonów. Russell i Brittany nie są ani całkowicie dobrzy, ani źli, a ich relacja od samego początku balansuje na cienkiej granicy między fascynacją, nienawiścią i obsesją. Przez to trudno było przewidzieć ich kolejne ruchy i jeszcze trudniej zdecydować, komu tak naprawdę można zaufać. Ta ciągła niepewność, mroczna atmosfera i psychologiczna gra między bohaterami sprawiały, że z każdą stroną byłam coraz bardziej pochłonięta historią i czułam się, jakbym sama próbowała odkryć prawdę, zanim będzie za późno.
Nie było tu miejsca na nudę. Przez całą lekturę czułam napięcie, niepewność i ogromną ciekawość. Ja jestem absolutnie zachwycona. To była emocjonalna jazda bez trzymanki, a zakończenie jeszcze długo nie wyjdzie mi z głowy.
Zdecydowanie to najlepsza książka jaką czytałam w ostatnim czasie 🥰✨
Displaying 1 - 30 of 80 reviews































