What do you think?


Um Amor de Despedida
Em Um amor de despedida, Ramwoo é um Ceifador e reaparece para sua amiga Heewan com uma notícia inacreditá ela vai morrer dali a sete dias
Faz seis anos que Ramwoo morreu num acidente de carro para salvar a vida de Heewan, sua amiga de infância e primeiro amor. Desde então, ela convive com a culpa e o luto, tentando encontrar sentido em uma vida reclusa. Certo dia, ao avistar Ramwoo debaixo de uma cerejeira perto de sua casa, aparentando estar mais velho, Heewan acha que está delirando.
Acontece que também faz seis anos que Ramwoo virou um Ceifador, cujo trabalho é guiar almas para o outro lado, e agora ele precisa avisar a Heewan que ela só tem mais uma semana de vida. Para que sua passagem seja tranquila, a jovem precisa falar o nome de Ramwoo três vezes. Porém, depois de tudo que aconteceu, Heewan acredita que paz é a última coisa que ela merece. Enquanto tenta convencê-la, o amigo a incentiva a fazer uma lista de desejos para que eles os realizem juntos em seus últimos dias de vida.
À medida que se reconectam nessa curta e intensa jornada, Heewan e Ramwoo exploram os limites da morte e revisitam o sentimento entre os dois, há tanto adormecido. Repleto de emoção e reviravoltas, Um amor de despedida aborda temáticas difíceis, como o luto e a depressão, e nos mostra que não existem coincidências onde houver amor.
Faz seis anos que Ramwoo morreu num acidente de carro para salvar a vida de Heewan, sua amiga de infância e primeiro amor. Desde então, ela convive com a culpa e o luto, tentando encontrar sentido em uma vida reclusa. Certo dia, ao avistar Ramwoo debaixo de uma cerejeira perto de sua casa, aparentando estar mais velho, Heewan acha que está delirando.
Acontece que também faz seis anos que Ramwoo virou um Ceifador, cujo trabalho é guiar almas para o outro lado, e agora ele precisa avisar a Heewan que ela só tem mais uma semana de vida. Para que sua passagem seja tranquila, a jovem precisa falar o nome de Ramwoo três vezes. Porém, depois de tudo que aconteceu, Heewan acredita que paz é a última coisa que ela merece. Enquanto tenta convencê-la, o amigo a incentiva a fazer uma lista de desejos para que eles os realizem juntos em seus últimos dias de vida.
À medida que se reconectam nessa curta e intensa jornada, Heewan e Ramwoo exploram os limites da morte e revisitam o sentimento entre os dois, há tanto adormecido. Repleto de emoção e reviravoltas, Um amor de despedida aborda temáticas difíceis, como o luto e a depressão, e nos mostra que não existem coincidências onde houver amor.
- GenresAsian Literature
208 pages, Paperback
Published May 4, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 95 reviews
Read
January 13, 2026dnf 50%
Czytałam ostatnio świetny tekst nt. pisania prozy, a nie filmów - niestety za nic nie mogę go zlokalizować i zalinkować - i to jest właśnie problem tej książki. Autorka napisała podstawkę do scenariusza filmowego, a nie powieść. Niczego ten tekst we mnie nie dotyka, a przecież powinien, o to w nim chodzi, to ma być wzruszająca opowieść, smutna, momentami dołująca, ale również romantyczna. Taka jest w założeniu, ale sama historia tego nie dźwiga.
Czytałam ostatnio świetny tekst nt. pisania prozy, a nie filmów - niestety za nic nie mogę go zlokalizować i zalinkować - i to jest właśnie problem tej książki. Autorka napisała podstawkę do scenariusza filmowego, a nie powieść. Niczego ten tekst we mnie nie dotyka, a przecież powinien, o to w nim chodzi, to ma być wzruszająca opowieść, smutna, momentami dołująca, ale również romantyczna. Taka jest w założeniu, ale sama historia tego nie dźwiga.
February 26, 2026
3,75
Oszczędna w słowach forma, rzeczowy język, nieliczne ozdobniki. Jak to jest, że książkę opartą o koreańską legendę (z duchami jak w filmie z Demi Moore w roli głównej) czytało się jak reportaż osobisty?
W tej prostocie, mimo wielu perspektyw, i krótkich rozdziałach odnalazłam słodko-gorzką opowieść o reakcyjności.
Delikatnie moralizatorski ton wcale nie zepsuł mi lektury. Ten rodzaj książek nazywam roboczo “kochaj życie i spiesz się mówić ‘kocham cię’”. Nie znajdziecie tu tandety ani żenady. Autorka świetnie wyczuwa moment, w którym warto przestać naciskać na gałki oczne czytelnika.
Nie dziwię się, że “Tydzień” stał się hitem w Korei! Ani, że k-drama na jego podstawie jest tak szeroko omawiana.
W konstrukcji tej powieści jest coś satysfakcjonującego. Może to ciche zrozumienie tragedii bycia człowiekiem, a może odważna próba w odnalezieniu sensu w umieraniu.
Oszczędna w słowach forma, rzeczowy język, nieliczne ozdobniki. Jak to jest, że książkę opartą o koreańską legendę (z duchami jak w filmie z Demi Moore w roli głównej) czytało się jak reportaż osobisty?
W tej prostocie, mimo wielu perspektyw, i krótkich rozdziałach odnalazłam słodko-gorzką opowieść o reakcyjności.
Delikatnie moralizatorski ton wcale nie zepsuł mi lektury. Ten rodzaj książek nazywam roboczo “kochaj życie i spiesz się mówić ‘kocham cię’”. Nie znajdziecie tu tandety ani żenady. Autorka świetnie wyczuwa moment, w którym warto przestać naciskać na gałki oczne czytelnika.
Nie dziwię się, że “Tydzień” stał się hitem w Korei! Ani, że k-drama na jego podstawie jest tak szeroko omawiana.
W konstrukcji tej powieści jest coś satysfakcjonującego. Może to ciche zrozumienie tragedii bycia człowiekiem, a może odważna próba w odnalezieniu sensu w umieraniu.
March 8, 2026
Bardzo mi się podobała, jest podzielona na kilka perspektyw, tytułowy tydzień dotyczy pierwszego i ten podobał mi się najmniej, bo mało co z niego wiedziałam, więcej pytań niż odpowiedzi. Kolejne rozdziały nakreśliły pełniejszy obraz i już bardzo mi się podobała.
November 30, 2025
Çok güzeldi lütfen okuyun 😭❤️🩹🫂
December 22, 2025
Yaa okurken bir yandan duygulandım, bir yandan da karakterlerle beraber eğlendim. Okurken duygudan duyguya geçiş yapacağınız o kitabı buldum. Yazarın yazım dili çok güzeldi tam reading slump dönemimde bana ilaç gibi geldi. Yazar kitabı bölümlere bölmüş, her bölümde farklı farklı karakterler var ve kitabı onların duygularıyla okuyoruz. Sonu beni yaraladı. İyi ki okumuşum dediğim bir kitap oldu. Heewan ve Ramwoo arasındaki bağı okurken büyüleniyorsunuz. Ramwoo’yu çok sevdim o kesinlikle özel bir çocuktu. Heewan’ın ise kendisini bulmasına çok sevindim, hayata yeniden tutundu. Rs olmasa daha kısa sürede bitirirdim eminim.
March 2, 2026
muszę przyznać, że trochę się zawiodłam na tej książce... liczyłam na coś, co mnie mocno poruszy, co zachwyci mnie językiem i stylem pisania, jak to literatura piękna zwykle czyni, a tutaj tego wszystkiego nie było. Nie licząc ostatnich 50 stron, nie czułam żadnych emocji podczas czytania tej książki, ona była dla mnie po prostu pusta.
February 20, 2026
Zabrakło mi w tej historii emocjonalności. Autorka usiłowała napisać coś bardzo nostalgicznego, ale niestety nie poczułam tego „czegoś”, co najczęściej buduje powieści tego typu. Wielka szkoda, bo ta miała potencjał! Fabuła sama w sobie była ciekawa, ale wykonanie moim zdaniem nie wypełniło swojej założonej roli 🫠
February 25, 2026
3.75⭐️
Questo è uno di quei libri che mi ha conquistata, mi ha fatta dubitare e poi mi ha ripresa proprio quando stavo per perderlo. Le prime venti pagine mi avevano completamente catturata, ma durante la prima parte ho fatto un po’ fatica a restare coinvolta: non amo particolarmente la narrazione in prima persona e quel continuo rivolgersi a un “tu” – uno dei due protagonisti – alla lunga ha rallentato il mio ritmo di lettura. Poi però qualcosa è cambiato.
La storia ha iniziato a intrecciare le vite dei vari personaggi in modo sempre più efficace, il ritmo è accelerato e con lui anche il mio coinvolgimento emotivo. L’ingresso sempre più marcato degli elementi soprannaturali del folklore coreano – Tristi Mietitori, sciamane, fantasmi – ha aggiunto quel tocco di magia e malinconia che ho adorato e che ha reso la lettura molto più immersiva.
È un romanzo che consiglio sicuramente a chi ha amato k-drama come “Tomorrow” e “Head over Heels” o film come “Se il nostro amore svanisse stanotte”. Ha la stessa dolcezza attraversata da una vena straziante che ti resta addosso anche dopo aver chiuso il libro.
Se la prima parte fosse stata emotivamente intensa quanto la seconda sarebbe stato un 4 pieno, ma resta comunque una storia delicata, nostalgica e intrisa di quella magia triste che solo certe narrazioni coreane sanno dare.
So che esiste anche un k-drama tratto dal romanzo, “Way Back Love”, e a questo punto sono ancora più curiosa di recuperarlo.
Questo è uno di quei libri che mi ha conquistata, mi ha fatta dubitare e poi mi ha ripresa proprio quando stavo per perderlo. Le prime venti pagine mi avevano completamente catturata, ma durante la prima parte ho fatto un po’ fatica a restare coinvolta: non amo particolarmente la narrazione in prima persona e quel continuo rivolgersi a un “tu” – uno dei due protagonisti – alla lunga ha rallentato il mio ritmo di lettura. Poi però qualcosa è cambiato.
La storia ha iniziato a intrecciare le vite dei vari personaggi in modo sempre più efficace, il ritmo è accelerato e con lui anche il mio coinvolgimento emotivo. L’ingresso sempre più marcato degli elementi soprannaturali del folklore coreano – Tristi Mietitori, sciamane, fantasmi – ha aggiunto quel tocco di magia e malinconia che ho adorato e che ha reso la lettura molto più immersiva.
È un romanzo che consiglio sicuramente a chi ha amato k-drama come “Tomorrow” e “Head over Heels” o film come “Se il nostro amore svanisse stanotte”. Ha la stessa dolcezza attraversata da una vena straziante che ti resta addosso anche dopo aver chiuso il libro.
Se la prima parte fosse stata emotivamente intensa quanto la seconda sarebbe stato un 4 pieno, ma resta comunque una storia delicata, nostalgica e intrisa di quella magia triste che solo certe narrazioni coreane sanno dare.
So che esiste anche un k-drama tratto dal romanzo, “Way Back Love”, e a questo punto sono ancora più curiosa di recuperarlo.
September 1, 2026
ostatnio coraz częściej czytam literaturę azjatycką i mam wrażenie, że w tych książkach wszystko jest po prostu głębsze. coś co wydaje się normalne i w każdej innej historii by mnie obeszło, tutaj mnie poruszyło. naprawdę fajne to było.
March 3, 2026
Zamysł był bardzo dobry, kilka fragmentów też mocno chwyciło mnie za serce, ale niestety trochę gubiłam się między perspektywami kilkorga bohaterów.
November 6, 2025
Bayıldım bu hikayeye... Çook daha fazla detay okumak isterdim ama kitabı güzel yapan da bu içimde bıraktığı ukte. Bence çok iyi bir kısa hikaye olmuş. Yazar belirli periyotlarla; 1-2 sayfa süren bölümlerle aynı olayı çevredeki her karakterin ağzından anlatıyor. Aynı anları tekrar tekrar yaşarken içim cızbız oldu. 😔 <3
February 18, 2026
3.5/5 bardzo przyjemna z ogromnym potencjałem, który w jakimś stopniu został wykorzystany, ale jednak nie w pełni - widać, że to debiut i że pewne wątki są niedociągnięte. Forma przedstawienia śmierci i życia po śmierci bardzo mnie urzekła. A to zakończenie bardzo się obroniło
February 17, 2026
Ostatnio coraz częściej sięgam po literaturę azjatycką. Miałam już przyjemność przeczytać kilka książek z tego nurtu i żadna z nich mnie nie zawiodła. To opowieści subtelne, często melancholijne, przesycone refleksją nad przemijaniem, samotnością i ulotnością szczęścia.
W tych historiach nie chodzi o spektakularne zwroty akcji, lecz o emocje — o to, co niewypowiedziane; o ciszę rozciągającą się między bohaterami; o ciężar wspomnień, który kształtuje ich codzienność. Dlatego bez wahania sięgnęłam po „Tydzień, zanim umrę” autorstwa Seo Eun-chae, która doskonale wpisuje się w ten nurt.
Czy tydzień wystarczy, by przeżyć całe życie?
Według koreańskiej legendy Śmierć przychodzi pod postacią ukochanej osoby, którą kiedyś straciliśmy, i prowadzi nas na drugą stronę. Hee-wan nie spodziewała się, że jeszcze zobaczy Nam-u — swoją pierwszą, nigdy niewyznaną miłość, który zginął sześć lat temu. Gdy pewnego dnia słyszy na ulicy swoje imię wypowiedziane jego głosem, świat zamiera. Nam-u stoi przed nią — taki sam jak kiedyś.
Jeśli legenda jest prawdziwa, jego powrót oznacza jedno: Hee-wan zostało siedem dni życia.
Siedem dni, by nadrobić stracony czas. Wybrać się w podróż przez wspomnienia i niespełnione marzenia — do kina, nad morze, pod rozgwieżdżone niebo. Siedem dni, by wypowiedzieć niewypowiedziane słowa i jeszcze raz być razem.
Czy zdążą? Czy los można zmienić? I czy tym razem miłość okaże się silniejsza niż śmierć?
„Tydzień, zanim umrę” autorstwa Seo Eun-chae to powieść, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w przepełnioną emocjami historię. To przejmująca i poruszająca opowieść nie tylko o stracie, lecz przede wszystkim o niedopowiedzeniach — o tym, jak często odkładamy najważniejsze słowa na później, wierząc, że wciąż mamy czas.
Seo Eun-chae snuje swoją historię subtelnie i z wyczuciem, prowadząc nas krok po kroku przez kolejne karty powieści. Nie epatuje dramatyzmem ani nie próbuje na siłę wyciskać łez. Emocje pojawiają się naturalnie — w spojrzeniach bohaterów, w ich milczeniu, w prostych, codziennych gestach. Każdy z siedmiu dni staje się osobnym rozdziałem życia: pełnym czułości, żalu, radości i bólu, a zarazem przestrzenią do refleksji nad tym, co w relacjach najważniejsze.
To książka, którą czyta się jednym tchem — wciągająca od pierwszych stron, angażująca i głęboko poruszająca. Zabrakło mi jednak rozwinięcia niektórych wątków. Chętnie zobaczyłabym pogłębienie historii postaci drugoplanowych, których obecność intryguje, lecz pozostawia niedosyt. Niektóre relacje — zarysowane z dużą wrażliwością — aż proszą się o więcej scen, dialogów czy wspomnień, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć motywacje bohaterów i w pełni wybrzmieć ich emocjom. Momentami miałam wrażenie, że pewne wydarzenia zostały jedynie naszkicowane, choć miały potencjał, by stać się jeszcze mocniejszym, bardziej zapadającym w pamięć elementem opowieści.
Mimo to jest to historia, która zostaje z czytelnikiem na długo — skłania do zatrzymania się, do rozmowy, do wypowiedzenia słów, na które być może zbyt długo czekamy.
Powieść Seo Eun-chae należy do tych historii, które skłaniają do zadania sobie trudnych pytań:
Czy potrafię żyć tak, jakby każdy tydzień miał być ostatnim?
Czy mówię bliskim to, co naprawdę czuję?
Czy pozwalam sobie na drugą szansę — nawet jeśli wydaje się niemożliwa?
„Tydzień, zanim umrę” to przejmująca opowieść o godzeniu się z przeszłością. O tym, że miłość nie znika wraz ze śmiercią — zmienia jedynie swoją formę. I że czasem, aby naprawdę ruszyć naprzód, trzeba jeszcze raz odważyć się spojrzeć w oczy temu, co utracone.
W tych historiach nie chodzi o spektakularne zwroty akcji, lecz o emocje — o to, co niewypowiedziane; o ciszę rozciągającą się między bohaterami; o ciężar wspomnień, który kształtuje ich codzienność. Dlatego bez wahania sięgnęłam po „Tydzień, zanim umrę” autorstwa Seo Eun-chae, która doskonale wpisuje się w ten nurt.
Czy tydzień wystarczy, by przeżyć całe życie?
Według koreańskiej legendy Śmierć przychodzi pod postacią ukochanej osoby, którą kiedyś straciliśmy, i prowadzi nas na drugą stronę. Hee-wan nie spodziewała się, że jeszcze zobaczy Nam-u — swoją pierwszą, nigdy niewyznaną miłość, który zginął sześć lat temu. Gdy pewnego dnia słyszy na ulicy swoje imię wypowiedziane jego głosem, świat zamiera. Nam-u stoi przed nią — taki sam jak kiedyś.
Jeśli legenda jest prawdziwa, jego powrót oznacza jedno: Hee-wan zostało siedem dni życia.
Siedem dni, by nadrobić stracony czas. Wybrać się w podróż przez wspomnienia i niespełnione marzenia — do kina, nad morze, pod rozgwieżdżone niebo. Siedem dni, by wypowiedzieć niewypowiedziane słowa i jeszcze raz być razem.
Czy zdążą? Czy los można zmienić? I czy tym razem miłość okaże się silniejsza niż śmierć?
„Tydzień, zanim umrę” autorstwa Seo Eun-chae to powieść, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w przepełnioną emocjami historię. To przejmująca i poruszająca opowieść nie tylko o stracie, lecz przede wszystkim o niedopowiedzeniach — o tym, jak często odkładamy najważniejsze słowa na później, wierząc, że wciąż mamy czas.
Seo Eun-chae snuje swoją historię subtelnie i z wyczuciem, prowadząc nas krok po kroku przez kolejne karty powieści. Nie epatuje dramatyzmem ani nie próbuje na siłę wyciskać łez. Emocje pojawiają się naturalnie — w spojrzeniach bohaterów, w ich milczeniu, w prostych, codziennych gestach. Każdy z siedmiu dni staje się osobnym rozdziałem życia: pełnym czułości, żalu, radości i bólu, a zarazem przestrzenią do refleksji nad tym, co w relacjach najważniejsze.
To książka, którą czyta się jednym tchem — wciągająca od pierwszych stron, angażująca i głęboko poruszająca. Zabrakło mi jednak rozwinięcia niektórych wątków. Chętnie zobaczyłabym pogłębienie historii postaci drugoplanowych, których obecność intryguje, lecz pozostawia niedosyt. Niektóre relacje — zarysowane z dużą wrażliwością — aż proszą się o więcej scen, dialogów czy wspomnień, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć motywacje bohaterów i w pełni wybrzmieć ich emocjom. Momentami miałam wrażenie, że pewne wydarzenia zostały jedynie naszkicowane, choć miały potencjał, by stać się jeszcze mocniejszym, bardziej zapadającym w pamięć elementem opowieści.
Mimo to jest to historia, która zostaje z czytelnikiem na długo — skłania do zatrzymania się, do rozmowy, do wypowiedzenia słów, na które być może zbyt długo czekamy.
Powieść Seo Eun-chae należy do tych historii, które skłaniają do zadania sobie trudnych pytań:
Czy potrafię żyć tak, jakby każdy tydzień miał być ostatnim?
Czy mówię bliskim to, co naprawdę czuję?
Czy pozwalam sobie na drugą szansę — nawet jeśli wydaje się niemożliwa?
„Tydzień, zanim umrę” to przejmująca opowieść o godzeniu się z przeszłością. O tym, że miłość nie znika wraz ze śmiercią — zmienia jedynie swoją formę. I że czasem, aby naprawdę ruszyć naprzód, trzeba jeszcze raz odważyć się spojrzeć w oczy temu, co utracone.
February 16, 2026
„Tydzień, zanim umrę” to historia inspirowana koreańską legendą, według której Śmierć przychodzi po nas pod postacią ukochanej osoby, którą straciliśmy. Już sam ten motyw sprawił, że wiedziałam, iż będzie to książka, która złamie mi serce.
Nam‑u zginął sześć lat temu, ratując Hee‑wan. Był dla niej jak brat, ale czuła do niego coś więcej i nigdy nie zdążyła mu tego powiedzieć. Została z bólem, ciszą i słowami, które już na zawsze miały pozostać niewypowiedziane. Straciła nie tylko jego, ale też chęć do życia. I wtedy dostaje siedem dni. Siedem dni, by z nim porozmawiać, spojrzeć mu w oczy i spróbować zamknąć to, co tak nagle się urwało.
Relacja Hee‑wan i Nam‑u skradła moje serce. Była delikatna, pełna czułości i niewypowiedzianych emocji. Czuć w niej przeznaczenie, tęsknotę i ogromną potrzebę bliskości. Najbardziej poruszyła mnie historia Hye‑seong, to był dla mnie najtrudniejszy fragment tej książki.
To niezwykle poruszająca, chwilami przytłaczająca historia o żałobie, traumie i o tym, jak trudno wybaczyć samemu sobie. A jednocześnie płynie z niej ukojenie. Śmierć nie budzi tu lęku, lecz wyciąga pomocną dłoń, dając przestrzeń, by poczuć więcej.
Cieszę się, że powstają książki, które z taką wrażliwością podejmują temat straty i trudnych decyzji, przed którymi stawia nas życie. Wizerunek wysłannika śmierci został pokazany w sposób subtelny i daleki od schematów, co było dla mnie dużym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem.
To historia, która pokazuje, że nawet po największej stracie można odnaleźć w sobie siłę, by iść dalej. Uczy, że warto mówić o uczuciach, zanim będzie za późno, i doceniać każdą chwilę, bo czas, który mamy, jest bezcenny.
Jedyne, czego mi zabrakło, to kilku dodatkowych stron, bo ta historia mogłaby być odrobinę dłuższa i jeszcze głębiej wejść w emocje bohaterów. Mimo to bardzo polecam tę książkę.
Nam‑u zginął sześć lat temu, ratując Hee‑wan. Był dla niej jak brat, ale czuła do niego coś więcej i nigdy nie zdążyła mu tego powiedzieć. Została z bólem, ciszą i słowami, które już na zawsze miały pozostać niewypowiedziane. Straciła nie tylko jego, ale też chęć do życia. I wtedy dostaje siedem dni. Siedem dni, by z nim porozmawiać, spojrzeć mu w oczy i spróbować zamknąć to, co tak nagle się urwało.
Relacja Hee‑wan i Nam‑u skradła moje serce. Była delikatna, pełna czułości i niewypowiedzianych emocji. Czuć w niej przeznaczenie, tęsknotę i ogromną potrzebę bliskości. Najbardziej poruszyła mnie historia Hye‑seong, to był dla mnie najtrudniejszy fragment tej książki.
To niezwykle poruszająca, chwilami przytłaczająca historia o żałobie, traumie i o tym, jak trudno wybaczyć samemu sobie. A jednocześnie płynie z niej ukojenie. Śmierć nie budzi tu lęku, lecz wyciąga pomocną dłoń, dając przestrzeń, by poczuć więcej.
Cieszę się, że powstają książki, które z taką wrażliwością podejmują temat straty i trudnych decyzji, przed którymi stawia nas życie. Wizerunek wysłannika śmierci został pokazany w sposób subtelny i daleki od schematów, co było dla mnie dużym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem.
To historia, która pokazuje, że nawet po największej stracie można odnaleźć w sobie siłę, by iść dalej. Uczy, że warto mówić o uczuciach, zanim będzie za późno, i doceniać każdą chwilę, bo czas, który mamy, jest bezcenny.
Jedyne, czego mi zabrakło, to kilku dodatkowych stron, bo ta historia mogłaby być odrobinę dłuższa i jeszcze głębiej wejść w emocje bohaterów. Mimo to bardzo polecam tę książkę.
February 8, 2026
„Tydzień, zanim umrę” to książka o Hee-wan, która stoi na granicy życia i śmierci. Miała wypadek i w czasie śpiączki spotyka Nam-u, który zmarł kilka lat wcześniej. Jak to możliwe? Jest tylko jedno wyjaśnienie - Hee-wan umiera. Nam-u był kimś, kogo kochała, a o kogo śmierć się obwiniała. W czasie spotkania tworzą listę rzeczy do zrobienia, a chłopak robi co może, żeby ją uratować i pomóc jej odzyskać radość z życia.
Szczerze przyznam, że byłam dość sceptycznie nastawiona do literatury koreańskiej, bo nie mam z nią dobrych doświadczeń. Nigdy jej nie rozumiałam, nie trafiała do mnie. Prawdę mówiąc dokończyłam tylko jedną koreańską książkę i mimo dobrych opinii, ja byłam mocno zawiedziona.
Zupełnie inaczej było w przypadku „Tydzień, zanim umrę”. Bardzo długo zastanawiałam się, czy zgłaszać się do naboru, czy nie będę się męczyć przy tej książce, czy do mnie trafi. Byłam zaintrygowana opisem i ani trochę nie żałuję, że ją przeczytałam. Na prawdę mi się spodobała, a mam wrażenie, że normalnie bym się nią nie zainteresowała - zaliczyłam wyjście ze swojej książkowej strefy komfortu 😂.
Jest napisana dość specyficznie, nigdy nie spotkałam się z tym, żeby książka była pisana do kogoś. Rozdziały z perspektywy Hee-wan były skierowane w stronę Nam-u i uważam to za dobry zabieg - bardzo się wciągnęłam i niejednokrotnie mnie poruszyła. Dodatkowo krótkie rozdziały są dużym plusem.
„Tydzień, zanim umrę to książka o stracie, tęsknocie, poczuciu winy i miłości. Jeśli szukacie czegoś wzruszającego, innego niż wszystkie inne książki - polecam właśnie tę.
(współpraca reklamowa)
Szczerze przyznam, że byłam dość sceptycznie nastawiona do literatury koreańskiej, bo nie mam z nią dobrych doświadczeń. Nigdy jej nie rozumiałam, nie trafiała do mnie. Prawdę mówiąc dokończyłam tylko jedną koreańską książkę i mimo dobrych opinii, ja byłam mocno zawiedziona.
Zupełnie inaczej było w przypadku „Tydzień, zanim umrę”. Bardzo długo zastanawiałam się, czy zgłaszać się do naboru, czy nie będę się męczyć przy tej książce, czy do mnie trafi. Byłam zaintrygowana opisem i ani trochę nie żałuję, że ją przeczytałam. Na prawdę mi się spodobała, a mam wrażenie, że normalnie bym się nią nie zainteresowała - zaliczyłam wyjście ze swojej książkowej strefy komfortu 😂.
Jest napisana dość specyficznie, nigdy nie spotkałam się z tym, żeby książka była pisana do kogoś. Rozdziały z perspektywy Hee-wan były skierowane w stronę Nam-u i uważam to za dobry zabieg - bardzo się wciągnęłam i niejednokrotnie mnie poruszyła. Dodatkowo krótkie rozdziały są dużym plusem.
„Tydzień, zanim umrę to książka o stracie, tęsknocie, poczuciu winy i miłości. Jeśli szukacie czegoś wzruszającego, innego niż wszystkie inne książki - polecam właśnie tę.
(współpraca reklamowa)
March 21, 2026
Idealnie trafiła w moją wrażliwość. Zostawiła mnie we łzach i z poczuciem, że jakoś to będzie. Piękna książka.
August 12, 2026
kompletnie do mnie nie trafiła
najlepsza z całości wydaje się być okładka
najlepsza z całości wydaje się być okładka
March 8, 2026
Uważam, że mogłaby być dłuższa, a wątki bardziej pociągnięte. Fabuła, którą konstruuje autorka, wymaga mniejszej powściągliwości i szerszego kontekstu. Co nie zmienia faktu, że to była przyjemna lektura. Zazwyczaj nie przepadam za kilkoma perspektywami narracyjnymi w jednej książce, ale tutaj to grało, chyba inaczej być nie mogło. Na pewno poleciłabym miłośnikom k-dram, bo ta historia wydaje się właśnie nawet bardziej filmowa niż książkowa.
May 20, 2026
Chyba nie umiem docenić
February 13, 2026
UN PONTE
Romanzo delicato e dal significato profondo, che getta un ponte tra il mondo dei vivi e quello dei morti affrontando il tema della perdita di una persona cara nelle sue molteplici sfaccettature. Il vero punto di forza di "Tre volte il tuo nome" è proprio l'alternanza dei punti di vista dei personaggi, che raccontano fondamentalmente la stessa storia da prospettive differenti, svelandone di volta in volta risvolti inattesi. Personalmente, avrei atteso un po' di più prima di rendere noto il colpo di scena principale; tuttavia, data la brevità del libro, è comprensibile che non si sarebbe potuto fare diversamente.
Altra lieve nota dolente: i nomi coreani. Che fatica distinguerli!
Romanzo delicato e dal significato profondo, che getta un ponte tra il mondo dei vivi e quello dei morti affrontando il tema della perdita di una persona cara nelle sue molteplici sfaccettature. Il vero punto di forza di "Tre volte il tuo nome" è proprio l'alternanza dei punti di vista dei personaggi, che raccontano fondamentalmente la stessa storia da prospettive differenti, svelandone di volta in volta risvolti inattesi. Personalmente, avrei atteso un po' di più prima di rendere noto il colpo di scena principale; tuttavia, data la brevità del libro, è comprensibile che non si sarebbe potuto fare diversamente.
Altra lieve nota dolente: i nomi coreani. Che fatica distinguerli!
November 2, 2025
Bu kadar kısa bir kitabın beni ağlatmasını inanın ben de beklemiyordum.🥲😂🥹
Öncelikle Kore dizisi sevenler sizi buraya alayım. Çünkü bu kitap diziye uyarlanmış ve hatta çok da güzel bir diziydi. Okurken sürekli ben bunu bir yerde izledim diyorum ve gerçekten de izlemişim. 😂
Way Back Love izleyen varsa işte o dizinin uyarlandığı kitap bu. Orada daha çok ana karakterler üzerinde durulmuştu. Kitabın içindeyse erkek karakterin annesinin de hayatından ufak bir kesim okuyoruz.
Ben dizisini çok sevmiştim o yüzden kitabını da çok sevdim. Sevginin ve aşkın o saflığını hissediyorsunuz okurken. Zaten bilirsiniz Kore dizilerinde kavuşamayan çiftler her zaman çok ağlatır ve sizin yüreginize dokunacak şekilde yazılır. İmkansızlığın aşkını gördük resmen. Bunların 100 yıl sonraki hallerini okumak isterdim🥹
Kitap beklemediğim şekilde çok ağlattı beni ve bence çok güzeldi yazım dilini de çok sevdim .
Başka karakterlerin de bakış açısından okuduk ben onlarda da sıkılmadım açıkçası. Biraz hikayenin nereye doğru yöneldiğini anlatmak için yazmış bence.
Ben çok sevdim çok çok sevdim ve diziyi tekrar izleyesim geldi .😁
Öncelikle Kore dizisi sevenler sizi buraya alayım. Çünkü bu kitap diziye uyarlanmış ve hatta çok da güzel bir diziydi. Okurken sürekli ben bunu bir yerde izledim diyorum ve gerçekten de izlemişim. 😂
Way Back Love izleyen varsa işte o dizinin uyarlandığı kitap bu. Orada daha çok ana karakterler üzerinde durulmuştu. Kitabın içindeyse erkek karakterin annesinin de hayatından ufak bir kesim okuyoruz.
Ben dizisini çok sevmiştim o yüzden kitabını da çok sevdim. Sevginin ve aşkın o saflığını hissediyorsunuz okurken. Zaten bilirsiniz Kore dizilerinde kavuşamayan çiftler her zaman çok ağlatır ve sizin yüreginize dokunacak şekilde yazılır. İmkansızlığın aşkını gördük resmen. Bunların 100 yıl sonraki hallerini okumak isterdim🥹
Kitap beklemediğim şekilde çok ağlattı beni ve bence çok güzeldi yazım dilini de çok sevdim .
Başka karakterlerin de bakış açısından okuduk ben onlarda da sıkılmadım açıkçası. Biraz hikayenin nereye doğru yöneldiğini anlatmak için yazmış bence.
Ben çok sevdim çok çok sevdim ve diziyi tekrar izleyesim geldi .😁
Review of advance copy
To nie historia umierania, jak przewrotnie sugeruje przygniatający tytuł, to absolutnie wzruszająca opowieść o odwadze, kojącej bliskości i czułości wobec siebie, jak również o przemijalności życia. Hee-wan tkwi w aurze duszącej przeszłości, szczelnie zamknięta w ciasnej celi destrukcyjnych myśli, niosąc w sobie ciężar bolesnego pożegnania - doskwierającą ciszę wobec tego, któremu nie zdążyła wyznać najważniejszych uczuć. Sześć lat przenikliwej pustki, smutku, bezradności i wreszcie ten jeden emocjonujący moment, który pozwala ponownie zajrzeć w wytęsknione oczy. Seo Eun-chae świadomie ucieka się tu do znanej sobie opowieści grozy, pozwalając śmierci przyjść pod postacią kogoś bliskiego. Śmierć w tej historii nie przeraża, w zamian wyciąga pomocną dłoń i staje się zachętą do poczucia bardziej i przeżycia więcej. Bo przecież zegar nieprzerwanie tyka, wyznaczając kolejną nieodwracalną datę. Tylko jeden tydzień do godziny zero. Autorka ukazuje koniec życia jako szansę do uruchomienia wrażliwości na wszystkie zmysły, docenia zatem każdy subtelny dotyk, każde szeptem przemycone słowo, każdy unoszący się w powietrzu zapach. W tej powieści wyraźnie czuć zew przeznaczenia, z łatwością można wyczuć też refleksyjne przemyślenia. To piękna, rozczulająca i jednocześnie delikatna podróż, którą autorka traktuje z literacką troską, szacunkiem do tradycji i wyczuciem.
December 24, 2025
3.5
Ağlatmadı ama göz doldurdu tatlıydı cidden çok
Ağlatmadı ama göz doldurdu tatlıydı cidden çok
February 26, 2026
sebepsiz ağlamak isteyen varsa
September 2, 2026
Bardziej 1,5. Mimo że była strasznie krótka, to zdążyłam się wynudzić. Nic mnie w niej nie przekonało, wywołała zero emocji. Pewnie zapomnę o niej za tydzień.
September 16, 2026
Ta książka miała taki potencjał a niestety okazała się straszną klapą
March 3, 2026
Co byście zrobili, wiedząc, że został wam tylko tydzień życia?
" [...] Mówi się, że Śmierć przychodzi po nas pod postacią kogoś, kogo bardzo kochamy.
Staje przed nami jako ktoś, za kim bardzo tęsknimy.
Wypowiada nasze imię głosem, który pragniemy jeszcze raz usłyszeć. [...]"
Czy lubicie czytać debiutanckie powieści koreańskich autorów? Tak, to świetnie trafiliście. Przychodzę do was z wyjątkową książką "Tydzień, zanim umrę" autorstwa Koreanki Seo Eun-chae. Jak się domyślacie, jest to jej literacki debiut. Uważam, że bardzo udany. Krótka historia z wielkim przekazem. Wzruszy niejednego czytelnika. Zmusza czytelnika do zatrzymania się i głębokiej refleksji nad własnym życiem, śmiercią i tym, co będzie po niej. Czy zmierzamy we właściwym kierunku? Czy to, co robimy, sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Czy raczej pędzimy tylko po to, żeby mieć więcej i więcej?
Czy śmierć może przyjść po nas pod postacią ukochanej zmarłej osoby? Główna bohaterka Jeong Hee-wan na własnej skórze się o tym przekona, gdy pewnego razu zobaczy swojego ukochanego chłopaka, który już od kilku lat nie żyje. Wie, że od teraz został jej dokładnie tydzień, zanim umrze. Skąd to wie? Tego oczywiście wam nie powiem.
Fabuła jest gęsta i bardzo emocjonująca. Narracja jest pierwszoosobowa. Pisana z punktu widzenia Jeong Hee-wan. Przeżywamy historię jej i jej ukochanego. Jest tu mnóstwo niedopowiedzeń. Autorka pokazuje nam śmierć i stratę po niej z zupełnie innej strony. Tutaj realizm w idealny sposób miesza się z metafizyką. W ostatnim tygodniu życia Jeong Hee-wan widzi swojego zmarłego chłopaka, rozmawia z nim i cofa się w czasie, w którym byli razem. Wspomina również swoje dzieciństwo.
Nie brakuje tutaj również innych postaci, które poznacie podczas czytania. Jedna z nich opowie wam swoją smutną historię widzianą z jej perspektywy. Ona głęboko mnie wzruszyła i również doprowadziła do płaczu.
Do powieści "Tydzień, zanim umrę" idealnie pasuje kocyk, herbatka, spokojna koreańska muzyka i oczywiście chusteczki.
Ta autorka ma duży potencjał. Jestem ciekawa jej kolejnej książki.
" [...] Mówi się, że Śmierć przychodzi po nas pod postacią kogoś, kogo bardzo kochamy.
Staje przed nami jako ktoś, za kim bardzo tęsknimy.
Wypowiada nasze imię głosem, który pragniemy jeszcze raz usłyszeć. [...]"
Czy lubicie czytać debiutanckie powieści koreańskich autorów? Tak, to świetnie trafiliście. Przychodzę do was z wyjątkową książką "Tydzień, zanim umrę" autorstwa Koreanki Seo Eun-chae. Jak się domyślacie, jest to jej literacki debiut. Uważam, że bardzo udany. Krótka historia z wielkim przekazem. Wzruszy niejednego czytelnika. Zmusza czytelnika do zatrzymania się i głębokiej refleksji nad własnym życiem, śmiercią i tym, co będzie po niej. Czy zmierzamy we właściwym kierunku? Czy to, co robimy, sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Czy raczej pędzimy tylko po to, żeby mieć więcej i więcej?
Czy śmierć może przyjść po nas pod postacią ukochanej zmarłej osoby? Główna bohaterka Jeong Hee-wan na własnej skórze się o tym przekona, gdy pewnego razu zobaczy swojego ukochanego chłopaka, który już od kilku lat nie żyje. Wie, że od teraz został jej dokładnie tydzień, zanim umrze. Skąd to wie? Tego oczywiście wam nie powiem.
Fabuła jest gęsta i bardzo emocjonująca. Narracja jest pierwszoosobowa. Pisana z punktu widzenia Jeong Hee-wan. Przeżywamy historię jej i jej ukochanego. Jest tu mnóstwo niedopowiedzeń. Autorka pokazuje nam śmierć i stratę po niej z zupełnie innej strony. Tutaj realizm w idealny sposób miesza się z metafizyką. W ostatnim tygodniu życia Jeong Hee-wan widzi swojego zmarłego chłopaka, rozmawia z nim i cofa się w czasie, w którym byli razem. Wspomina również swoje dzieciństwo.
Nie brakuje tutaj również innych postaci, które poznacie podczas czytania. Jedna z nich opowie wam swoją smutną historię widzianą z jej perspektywy. Ona głęboko mnie wzruszyła i również doprowadziła do płaczu.
Do powieści "Tydzień, zanim umrę" idealnie pasuje kocyk, herbatka, spokojna koreańska muzyka i oczywiście chusteczki.
Ta autorka ma duży potencjał. Jestem ciekawa jej kolejnej książki.
January 28, 2026
doom at your service’in kısa ve daha eğlenceli halini okurken gibiydim sevdim duygulandığım kısımlar oldu çerezlik rs için ideal bir kitap
February 20, 2026
Quali sarebbero le ultime cose da fare 📝 se l’amore della tua vita, il tuo migliore amico, tornasse dall’aldilà?
Se chi credevi di aver perso per sempre si ripresentasse come un Triste Mietitore, incaricato di annunciarti che tra sette giorni anche tu 𝚖𝚘𝚛𝟷𝚛𝚊𝟷?
Da questa premessa nasce una storia dolce e malinconica, intrecciata a salti temporali che ci riportano all’infanzia di 𝐉𝐮𝐧𝐠 𝐇𝐞𝐞-𝐰𝐚𝐧 e del bambino solare della porta accanto, 𝐊𝐢𝐦 𝐍𝐚-𝐦𝐨𝐨. Lui aveva solo la madre, lei solo il padre, e la porta della casa accanto🚪 era diventata ben presto un varco attraverso cui colmare silenzi, assenze e vuoti.
Il loro legame è fatto di giochi 🧩, silenzi condivisi e promesse sussurrate. Un filo sottile che né il tempo ⏳ né la 𝚖𝚘𝚛𝟽𝚎 sono riusciti a spezzare.
Ma la loro 🫧 fragile armonia si incrina quando, dopo aver scoperto che i genitori avevano deciso di sposarsi, Kim Na-moo perde la vita nel tentativo di proteggerla.
Quel giorno le viene strappato tutto: lui, la famiglia che stavano diventando, la donna che le aveva fatto da madre. ❤️🩹
Sei anni dopo, lei ha una scelta: pronunciare il suo nome 3️⃣ volte e svanire pacificamente, risparmiandosi il dolore, oppure vivere fino in fondo quella manciata di respiri che le restano, o almeno così crede, restare accanto all’unica persona che la fa sentire completa e al sicuro.
𝙏𝙧𝙤𝙫𝙚𝙧𝙖𝙣𝙣𝙤, 𝙛𝙞𝙣𝙖𝙡𝙢𝙚𝙣𝙩𝙚, 𝙞𝙡 𝙘𝙤𝙧𝙖𝙜𝙜𝙞𝙤 𝙙𝙞 𝙙𝙖𝙧𝙚 𝙫𝙤𝙘𝙚 𝙖 𝙨𝙚𝙣𝙩𝙞𝙢𝙚𝙣𝙩𝙞 𝙧𝙞𝙢𝙖𝙨𝙩𝙞 𝙩𝙧𝙤𝙥𝙥𝙤 𝙖 𝙡𝙪𝙣𝙜𝙤 𝙨𝙤𝙨𝙥𝙚𝙨𝙞? 👀
La penna dell’autrice ha una cadenza dolce, lenta, delicata. Eppure ti cattura, ti accompagna pagina dopo pagina, fino a quando tutto si capovolge💥
Ogni gesto acquista un peso nuovo, ogni parola apre prospettive inattese. E mentre il tempo scorre e il cuore ti batte nelle orecchie, tra passeggiate al mare e frammenti di quotidianità al supermercato 🛒 , ciò che resta fermo, come un faro nella narrazione, è l’amore che pulsa oltre la vita e oltre la morte.
Ho adorato che la storia quasi ricominciasse negli occhi non solo di quei due ragazzi, ma anche in quelli dei genitori e di tutte quelle figure che hanno alterato il corso della storia, intrecciando🪡 le loro vite fino a quell’unico, fatidico evento.
Un romanzo che parla di un amore che resiste. Che aspetta. Che continua a scegliere.
Anche quando il destino gli mette lo sgambetto.
Se chi credevi di aver perso per sempre si ripresentasse come un Triste Mietitore, incaricato di annunciarti che tra sette giorni anche tu 𝚖𝚘𝚛𝟷𝚛𝚊𝟷?
Da questa premessa nasce una storia dolce e malinconica, intrecciata a salti temporali che ci riportano all’infanzia di 𝐉𝐮𝐧𝐠 𝐇𝐞𝐞-𝐰𝐚𝐧 e del bambino solare della porta accanto, 𝐊𝐢𝐦 𝐍𝐚-𝐦𝐨𝐨. Lui aveva solo la madre, lei solo il padre, e la porta della casa accanto🚪 era diventata ben presto un varco attraverso cui colmare silenzi, assenze e vuoti.
Il loro legame è fatto di giochi 🧩, silenzi condivisi e promesse sussurrate. Un filo sottile che né il tempo ⏳ né la 𝚖𝚘𝚛𝟽𝚎 sono riusciti a spezzare.
Ma la loro 🫧 fragile armonia si incrina quando, dopo aver scoperto che i genitori avevano deciso di sposarsi, Kim Na-moo perde la vita nel tentativo di proteggerla.
Quel giorno le viene strappato tutto: lui, la famiglia che stavano diventando, la donna che le aveva fatto da madre. ❤️🩹
Sei anni dopo, lei ha una scelta: pronunciare il suo nome 3️⃣ volte e svanire pacificamente, risparmiandosi il dolore, oppure vivere fino in fondo quella manciata di respiri che le restano, o almeno così crede, restare accanto all’unica persona che la fa sentire completa e al sicuro.
𝙏𝙧𝙤𝙫𝙚𝙧𝙖𝙣𝙣𝙤, 𝙛𝙞𝙣𝙖𝙡𝙢𝙚𝙣𝙩𝙚, 𝙞𝙡 𝙘𝙤𝙧𝙖𝙜𝙜𝙞𝙤 𝙙𝙞 𝙙𝙖𝙧𝙚 𝙫𝙤𝙘𝙚 𝙖 𝙨𝙚𝙣𝙩𝙞𝙢𝙚𝙣𝙩𝙞 𝙧𝙞𝙢𝙖𝙨𝙩𝙞 𝙩𝙧𝙤𝙥𝙥𝙤 𝙖 𝙡𝙪𝙣𝙜𝙤 𝙨𝙤𝙨𝙥𝙚𝙨𝙞? 👀
La penna dell’autrice ha una cadenza dolce, lenta, delicata. Eppure ti cattura, ti accompagna pagina dopo pagina, fino a quando tutto si capovolge💥
Ogni gesto acquista un peso nuovo, ogni parola apre prospettive inattese. E mentre il tempo scorre e il cuore ti batte nelle orecchie, tra passeggiate al mare e frammenti di quotidianità al supermercato 🛒 , ciò che resta fermo, come un faro nella narrazione, è l’amore che pulsa oltre la vita e oltre la morte.
Ho adorato che la storia quasi ricominciasse negli occhi non solo di quei due ragazzi, ma anche in quelli dei genitori e di tutte quelle figure che hanno alterato il corso della storia, intrecciando🪡 le loro vite fino a quell’unico, fatidico evento.
Un romanzo che parla di un amore che resiste. Che aspetta. Che continua a scegliere.
Anche quando il destino gli mette lo sgambetto.
November 1, 2025
Kore edebiyatı kitapları artık ayrı bir güzel geliyor bana. İlk okuduğum zamanlar pek içine giremiyordum, çünkü dili biraz farklı oluyor ama alışmışım sanırım bu kitabın içine direkt girdim. Ben baya sevdim kitabı. Kalbime dokunan bir hikaye oldu. Böyle kalbe dokunan, insanı düşündüren kitapları çok seviyorum.
Bu kitapta da hayatın aslında oldukça kısa olduğunu ve her anın değerini bilmemiz gerektiğini görüyorduk.
Kadın karakter beni üzdü çünkü o yalnızlığını, depresyonunu gerçekten hissettim. Herkes ben gibi sevmeyebilir tarz konusundan ama ben bu tarzı seviyorum o yüzden baya sevdim.
Kalbe dokunan bir kitap isterseniz kesinlikle şans vermelisiniz ❤️🩹❤️🩹❤️🩹❤️🩹
Bu kitapta da hayatın aslında oldukça kısa olduğunu ve her anın değerini bilmemiz gerektiğini görüyorduk.
Kadın karakter beni üzdü çünkü o yalnızlığını, depresyonunu gerçekten hissettim. Herkes ben gibi sevmeyebilir tarz konusundan ama ben bu tarzı seviyorum o yüzden baya sevdim.
Kalbe dokunan bir kitap isterseniz kesinlikle şans vermelisiniz ❤️🩹❤️🩹❤️🩹❤️🩹
Displaying 1 - 30 of 95 reviews






























