Życie na Ukrainie po zwycięstwie Majdanu: jakimi torami się toczy? Igor Miecik rejestruje każdy jego przejaw. Opowiada o górnikach z Donbasu, zajściach na Krymie i w Słowiańsku, o froncie i jeńcach.
Igor T. Miecik, wieloletni reporter z niezwykle bogatym doświadczeniem zawodowym, podąża przez Ukrainę z dziecięcych wspomnień, ale przede wszystkim przez kraj pogrążający się w wojnie. Spotyka syna ostatniego komendanta UPA i lwowskich nacjonalistów rekrutujących ochotnicze bataliony, obserwuje ich przysięgę, szkolenie i drogę na front, tkwi z separatystami w oblężonym Słowiańsku, jest na linii demarkacyjnej przy wymianie jeńców. Nie jest to jednak książka tylko o wojnie. Opowiada o życiu w zwykłych ukraińskich miasteczkach, o górnikach z Donbasu, bandytach z Krymu, korupcji w Kijowie, oligarchach, a nawet o fabryce czekolady prezydenta Poroszenki. W swojej reporterskiej relacji Igor T. Miecik pokazuje wszystkie oblicza Ukrainy po zwycięstwie Majdanu.
Książka ciekawie napisana, niestety dość chaotyczna, często czytelnik sam musi powiązać fakty i myśli autora. Pomogłaby mapa podróży autora, zwykle w takich książkach się je zamieszcza do zobrazowania sytuacji. Niektóre opowieści dość szokują skalą korupcji i grabieży.
Przejmująca, dobrze skonstruowana książka. Najlepsza jaką czytałem o tym co się działo w Donbasie i wyjaśniająca noeco co doprowadziło wielu ludzi tam mieszkających do decyzji o poparciu separatystów.
Jest to interesująca pozycja. M.in dlatego, że autora mama jest/była Rosjanką i spora część jego rodziny mieszka albo na Ukrainie albo w Rosji. Stąd też autor rozmawiając ze znajomymi, krewnymi itd widzi więcej, więcej opisuje. Jest traktowany przez Ukraińców jak swój, nie jest osobą z zewnątrz. Stąd ta książka jest inna, niemniej interesująca. Cytaty:
"Widzi pan, to są rzeczy nieuchronne – rozpad i rozkład jest wpisany w rosyjską duszę, bo jest to dusza podła, rzekłbym – przegniła. Dusza natomiast ukraińska to jej, tej moskiewskiej, przeciwieństwo – ukraińska dusza jest bowiem czysta, pełna danej nam przez Boga pozytywnej energii."
"To właśnie jest Rosja. Takich jak ja jest u nas bardzo wielu. Jest masę etnicznych Rosjan, którzy są patriotami ukraińskiego państwa. Mamy w mieście Batalion Ochotniczy „Dniepr-1”, który jest całkowicie rosyjskojęzyczny. To, co dzieje się na wschodzie, jeśli nie liczyć ruskich najemników, czy ich regularnych oddziałów, których jest w Donbasie coraz więcej, to nie jest wojna etniczna. To konflikt cywilizacyjny. Zderzenie dwóch sposobów życia, wizji świata, wartości."
"Zwróć uwagę, że Ukraińcy opisując ten stan umysłu czy ducha, nie powiedzą nigdy Rosjanin, bo Rosjanin to sąsiad, brat, przyjaciel, powiedzą Moskal. Wtedy wszystko jest jasne. Ukraina nawet ze wszystkimi swoimi kompleksami jest krajem kosmopolitycznym, otwartym i w miarę tolerancyjnym. Rosja jest wielonarodowa, ale ani kosmopolityczna, ani tolerancyjna. Mamy tu w Dniepropietrowsku silną i liczną społeczność żydowską. Oni wszyscy w trakcie tego konfliktu dokonali zdecydowanego i jednoznacznego wyboru. Bandera im jakoś nie straszny."
"Jeśli ludzie odwracają się w Donbasie od Ukrainy, to czynią to nie z powodów politycznych, a ekonomicznych. Cały ten krzyk, że będą się bronić przed banderowcami i faszystami z Zachodu, to bełkot, propaganda"
"odkąd nastała Ukraina, ludzie żyją tam na granicy ubóstwa. Człowiek sięga po broń tylko wtedy, gdy nie ma już nic do stracenia."
"A rosyjska telewizja pokazywała, jak rząd w Kijowie pocztą wysyła matkom z Donbasu drewniane skrzynki z odciętymi głowami ich synów, którzy przystali do separatystów i dostali się do niewoli. Strach..."
Dalej są opowieści prawdziwe historie z wojny, szczególnie robiące wrażenie to opowieści kobiet. Ludzi, którym już prawie nic nie zostało. Tam trwa wojna.
Zdecydowanie najlepsza z trzech książek Miecika, które ostatnio pochłonąłem. Nie dlatego, że jakoś lepiej czy inaczej od innych napisana, tylko po prostu najbardziej aktualna. Opowieść o wojnie, która nadal trwa i której końca nie widać.
Trochę wybijają z rytmu rozdziały o autora powrocie do miejsc gdzie spędził dzieciństwo (która to podróż była w sumie pretekstem do napisania tej książki), ale z drugiej strony budują Miecikowi wiarygodność jako człowieka stamtąd, do pewnego wychowanego w tych realiach a poniekąd dzięki temu pozbawionego pewnej dozy tego neokolonialnego spojrzenia Polaków na Ukrainę, z którego tak celnie często drwi Szczerek.