Mediolan skrywa mroczne sekrety, o których nie pisze się w kolorowych magazynach. Między światłem wybiegów mody a cieniem mafijnych układów istnieje labirynt, w którym diamenty błyszczą najjaśniej wtedy, gdy są zabrudzone krwią. Luna Kowalska, pół-Polka, pół-Włoszka – obiecująca projektantka biżuterii – trafia do tego świata za sprawą swojego talentu. A może… dokładnie tak, jak ktoś zaplanował. Jej życie zmienia się w chwili, gdy spotyka Maxa Karolewa: niebezpiecznie spokojnego, eleganckiego bossa mediolańskiego podziemia, który patrzy na nią tak, jakby była jego własnością, choć dopiero co poznał jej imię. Max składa Lunie propozycję, która brzmi jak wybawienie. Dzięki pracy w świecie mody pod jego skrzydłami będzie mogła pomóc ciężko chorej matce. Luna trafia do królestwa mężczyzny: luksusowego pałacu, gdzie kontroluje się wszystko i wszystkich i gdzie szybko można się poczuć jak w klatce. I wkrótce staje się pionkiem w grze, w której władza pachnie drogimi perfumami, a namiętność ma smak strachu. Między nią a Maxem zaczyna rodzić się coś, czego żadne z nich nie chciało nazwać. Coś intensywnego. Niebezpiecznego. Toksycznego. Coś, co może ich ocalić albo zniszczyć. Gdy w Mediolanie rozpoczyna się wojna o wpływy, Luna odkrywa, że jej życie, jej kariera, jej rodzina… mogą kryć znacznie więcej tajemnic, niż kiedykolwiek się spodziewała. A Max? Max wydaje się wiedzieć wszystko. I nie zamierza pozwolić jej odejść. Diamentowy książę to mroczny, zmysłowy dark romance z elementami thrillera psychologicznego. Opowieść o obsesji, manipulacji i grze, w której miłość jest bronią, a prawda – największym zagrożeniem.
Pisarka, nauczycielka angielskiego i mama dwójki urwisów. Kocha muzykę, jest uzależniona od wymyślania historii i czekolady. Lubi dobre polskie filmy. W wolnym czasie gra na pianinie, gitarze lub pisze teksty piosenek. W 2021 roku zadebiutowała trylogią: „Rosyjska mafia” wydanej nakładem Wydawnictwa Otwartego.
She's a writer, an English teacher and a mom of two. She loves music, and she's addicted to writing stories. The chocoholic. She likes good Polish movies. In her free time, she plays the piano and the guitar or writes lyrics. in 2021, she made her debut with the trilogy: "Russian mafia" published by Otwarte Publishing House.
Gdybyście mogli zaprojektować swój wymarzony element biżuterii - co by to było i jakich kamieni byście do tego użyli? Srebrna obrączka wysadzana czarnymi diamentami? A może diamentowa kolia?
Luna jest młodą dziewczyną, która zarabia na życie projektując biżuterię. Przed swoimi 25 urodzinami dostaje od życia szansę, której nie może zmarnować - musi wyjechać za granicę, do Mediolanu zostawiając chorą matkę, aby wystawić swój życiowy projekt - linie biżuterii „Czarne Linie”. Jednak wystawa to nie wszystko. Luna ma misję. Jej głównym celem jest niebezpieczny mężczyzna, który trzyma cały Mediolan w garści. Czy i ona mu ulegnie? Max Karolew to człowiek, który słynie z bycia bezwzględnym. Jeśli on się uśmiecha, to wiadomo, że ktoś zaraz będzie cierpiał. Jednak od kilkunastu lat w głowie miał dwa słowa - władza absolutna. A przepustka do niej jest Luna Kowalska.
„Diamentowy książę” to książka, która ostatnio wyskakuje mi dosłownie z lodówki. Więc stwierdziłam, że sprawdzę, czy faktycznie warto ją przeczytać. Do plusów książki należy fajny pomysł na fabułę - diamenty, biżuteria i włoski klimat - czego chcieć więcej? Podoba mi się główna bohaterka, która jest dosłownie wilkiem w owczej skórze. Uwielbiam jak kobiety pokazują pazurki i nie są delikatnymi laleczkami, które ciągle potrzebują jakiegoś obrońcy. A co jeśli chodzi o Maxa? Tu sprawa troszkę się komplikuje. Brakowało mi trochę „ognia” w jego włosko-rosyjskim temperamencie. Jest przystojny, szarmancki, ale… no ale gdzie ten mafiozo? Jak dla mnie całe „show” męskich postaci skradł Ian. I liczę na większy rozwój jego postaci w drugim tomie. Do minusów książki dałabym niestety relacje głównych bohaterów. Ja rozumiem „instant love” ALE. No właśnie, ale oni mieli się choć trochę nienawidzieć, mieli się w pewien sposób wykorzystać (rozumiem, że poniekąd do tego doszło), jednak brakło mi wyraźnej części „enemies” w tej relacji. Niestety, ale brakowało mi również napięcia pomiędzy samymi głównymi bohaterami. Więcej iskier dostałam w scenie pomiędzy Lena a Ianem niż sama Lena a Maxem. I jak mam być szczera, to temu pierwszemu duetowi kibicuję bardziej 😈. Książkę oceniam ogólnie na bardzo fajną, w tej części dostajemy zdecydowanie więcej romansu niż samej mafii, ale bardzo fajnie się to czyta. Autorki świetnie połączyły swoje style i zgrały ta fabułę w jedną płynną całość. Na pewno sięgnę po drugi tom, ponieważ końcówka tego dała mi świetny zwrot akcji, stanowiący bardzo ciekawy wstęp do kolejnej części tej powieści. Zachęcam do przeczytania Diamentowego Księcia i czekam na wasze odpowiedzi: Max czy Ian?
Luna przyjeżdża do malowniczego Mediolanu, aby reprezentować swojego pracodawcę, a jednocześnie swoją linię biżuterii na jednym z pokazów.
Wówczas poznaje tajemniczego Maxa, który pod pozorem zachwytu nad jej talentem oferuje jej pracę. Oferta ta jest dla Luny nie tylko spełnieniem marzeń, ale i ostatnią deską ratunku.
Między Luną a Maxem zaczynają się rozwijać uczucia, które nie są żadnemu z nich na rękę. Każdy skrywa swoje sekrety i pilnuje swoich demonów. Każdy kolejny dzień odkrywa karty, które powinny zostać zakryte. Kłamstwo miesza się z uczuciami, pragnienia z chłodną kalkulacją.
To opowieść o chęci zemsty, wpływach i diamentach. Tylko, kto w tej historii tak naprawdę jest zły?
Nikt nie pytał, ale każdy potrzebował.
Tak o duecie P. Jurga i A. Lingas-Łoniewska można śmiało powiedzieć. Założę się, że większość fanów tego gatunku i pokrewnych wyszła z założenia, że jeżeli połączymy jedną z królowych Syndykatu i królową Braci i czeczeńskich klanów to będzie to historia wręcz epicka.
Śmiało mogę powiedzieć, że zamysł na fabułę to strzał w 10. Wśród wielu książek, w którym mafia odgrywa znaczącą rolę nigdy nie spotkałam się z tym aspektem przestępczej działalności. Tym razem na bok odszedł handel bronią czy narkotykami, a dostajemy wysublimowane pokazy mody z krwawymi diamentami w tle.
No właśnie... w tle. Znając twórczość obu autorek liczyłam na więcej “suchych” faktów odnoście tego biznesu, a przy tym krwi, potu i łez - if U know what I mean.
Mam wrażenie, że chociaż jest to niemalże „tytułowy” wątek to nie został on dostatecznie rozwinięty. Brakowało mi właśnie tej akcji diamentowej.
Z drugiej strony z samej treści wynika, że główny bohater się na to zasadza. Liczę więc, że więcej szczegółów dostanę w kolejnym tomie. Czekać trzeba niestety długo, ale cliffhanger na końcu zdecydowanie sprawia, że warto.
Autorki bardzo obrazowo przedstawiły świat przedstawiony w książce, co pozwala czytelnikowi na „wejście w fabułę”.
Czytając tą książkę dosłownie przenosimy się do Mediolanu. Ja oczami wyobraźni widziałam te wszystkie elementy, których nie dane mi było jeszcze zobaczyć na żywo. Szłam razem z Luną tymi uliczkami. Nie każdy autor to potrafi.
Dodatkowo opisy kreacji, biżuterii zachowane w takim duchu artystycznym mnie kupiły. Sama nosiłabym te Czarne Linie. @Jakbook może jakaś kolekcja?
„Diamentowy książę” nie powstałby bez bohaterów.
Max zapewnił nam mocne wejście. Pewny siebie, nieco arogancki, pozbawiony uczuć mafiozo z ściśle ustalonym planem na życie, realizowanym od 20 lat. Luna, pozornie delikatna, niepewna i zamknięta, skrywa tajemnice, które tuszuje grą aktorską. Mimo wszystko w jej przypadku liczyłam na coś więcej, chociaż zaznaczam, że wcale się nie zawiodłam. To jest jedna z tych postaci co na koniec robi “bang”, więc liczę na mocne wejście w drugim tomie.
Bez wątpienia chemia między bohaterami była niepodważalna i z każdą kolejną stroną napięcie narastało, ale…
…Ian. Kiedy poznałam go na pierwszych stronach, moją pierwszą myślą było „wow, co za chemia”.
Okazało się jednak, że to Ian a nie Maks (już chciałam mu zmieniać kolor włosów w mojej głowie). Więc o co chodzi z tym Ianem i chemią? W trakcie czytania dowiadujemy się kilku istotnych kwestii, których zamysł mi się generalnie podoba i uważam, że pomysł jest świetny. Realizacja natomiast już mi się mniej podoba. Miałam wrażenie, że wątek Iana był lekko odklejony i nienaturalny w stosunku do całej historii, a bardzo chciałam, żeby to „pykło”.
Domyślam się, że współtworzenie z kimś książki jest niesamowicie trudne. W przypadku diamentowego Maksia uważam, że autorki zgrały się fenomenalnie.
Ja uwielbiam styl pisania obu i wydaje mi się, że naprawdę trzeba się mocno napocić by chociaż móc szacować, która co pisała.
Ze względu na fakt, że ja książkę słuchałam lub czytałam w e-booku to nie miałam za bardzo jak robić notatek, ale były miejsca, gdzie mocno się zastanawiałam, czy to jest ten moment, gdzie pisze jedna z nich.
Nadszedł czas na wisienkę na torcie! Chociaż osobiście nie jestem fanką audiobooków, to autorki zrobiły niezły PR i postanowiłam się skusić. Efekt? I’m obssessed! Uważam, że głosy lektorów wpasowały się idealnie. Dobrze się tego słuchało i nawet nie marudziłam, że coś mnie drażni, a wiele audio porzuciłam właśnie przez lektora.
Jedyny mankament to moje subiektywne odczucie, że Daria Brudnias czytała nieco wolniej. Musiałam zmieniać tempo przy zmianie perspektywy. Absolutnie nie mam pojęcia jak się nagrywa audiobooki, więc nie chcę się wypowiadać jak to się ma pod kątem technicznym. To jedynie moja subiektywna opinia.
Uważam, że seria „Bloody Diamonts” ma duży potencjał. Historia przedstawiona w pierwszym tomie mi się podobała i zdecydowanie jestem ciekawa, jak potczą się losy bohaterów. Zwłaszcza Maxa – to definiuje, czy będę czytać czy słuchać if U know what I mean.
Apeluję również o więcej krwi, potu i łez, chociaż z zakończenia wynika, że akcja dopiero się zaczyna.
Dla mnie to świetny romans mafijny, który warto przeczytać. Nie zaklasyfikowałalbym go jednak jako dark.
Twórczość Pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej znam od dawna. Mam chyba większość jej książek i jeszcze żadna mnie nie zawiodła. Natomiast całkiem niedawno poznałam pióro Pauliny Jurgi – przeczytałam raptem dwie jej powieści, ale już zdążyła chwycić mnie za serce.
Dlatego, gdy tylko zobaczyłam, że ma wyjść książka w duecie tych dwóch autorek, wiedziałam, że musi znaleźć się na mojej półce! Wydawnictwo JakBook sprawiło mi ogromną niespodziankę, wybierając mój profil do współpracy recenzenckiej. Za co jeszcze raz dziękuję. Moja radość była nie do opisania. Wiedziałam, że się nie zawiodę.
Jednak... ZAWIODŁAM SIĘ! 💔
Zawiodłam się, że tak szybko skończyłam ją czytać i że nie mam pojęcia, ile czasu przyjdzie mi czekać na drugi tom! (Znaczy mniej więcej wiem i to zdecydowanie za długo)🤣
🔥 Książka, która hipnotyzuje
Każda strona, ba, każde zdanie pochłaniało mnie coraz bardziej. Cały czas chciałam wiedzieć więcej. W głowie rodziło się mnóstwo pytań: Jak to wszystko się rozwinie? Co się stanie, gdy kłamstwa wyjdą na jaw? Czy autorki zaserwują nam happy end, czy wręcz przeciwnie? Postanowiłam dawkowć sobie tę przyjemność – nie czytać bezmyślnie i w pośpiechu, tylko delektować się lekturą i relaksować z nią w dłoni.
Max, Luna, Ian. Trzy postacie, które wręcz hipnotyzują czytelnika. Skradli moje serce od pierwszych stron i rozbudzili potężną żądzę ciekawości. Ich mroczna przeszłość, silne charaktery i magnetyzm sprawiają, że bez przerwy przyćmiewają siebie nawzajem (bo już sama nie wiem, kto najbardziej mnie urzekł). Chce się ich poznać jeszcze bliżej, jeszcze głębiej. Co ich ukształtowało? Co kryje ich przeszłość i co sami ukrywają? Czy jest coś, co może ich złamać? Jak zareagują na uczucia, które nie miały prawa się pojawić? Każde z nich ma swoje demony i prowadzi własną grę, o której reszta nie ma pojęcia...
W tym trójkącie sił nikt nie gra w otwarte karty:
Luna – z pozoru delikatna, młoda, uzdolniona i niezwykle czarująca. Jednak pozory potrafią boleśnie mylić. Pod maską subtelności skrywa się dziewczyna silniejsza i znacznie bardziej bezwzględna, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Max – drapieżnik żądny władzy. Zawsze wie, czego chce, i dąży do celu po trupach, nie okazując przy tym żadnych emocji. Jednak czy na pewno jest tak doskonale znieczulony na wszystko i wszystkich?
Ian – tajemniczy, mroczny i obłędnie pociągający. Potrafi bez wysiłku skraść serce i bezpowrotnie zagubić cudzą duszę. W świecie bez reguł pozostaje bezwzględny, a zarazem oddany Maxowi.
Mroczna przeszłość, niebezpieczny magnetyzm i sekrety, które mogą zniszczyć wszystko. Kto wygra tę grę, gdy do głosu dojdą prawdziwe, zakazane emocje?
💬 Moje wrażenia
Przyznam, że na początku był jeden moment, który wywołał u mnie trudne emocje. Jestem bardzo wrażliwa, moja wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, a prywatnie jestem mamą dwuletniej księżniczki (więc domyślacie się, co mogło mną wstrząsnąć). Nie miało to jednak żadnego wpływu na końcową ocenę. Wiedziałam, że książka będzie dobra, ale była... jeszcze lepsza, niż się spodziewałam!
Ta historia wywiera na czytelniku naprawdę ogromne wrażenie i dosłownie wbija w fotel. Autorki serwują nam fabułę, która jest po prostu nie do podrobienia – świeżą, oryginalną i przemyślaną w najdrobniejszych szczegółach. Od samego początku do końca tekst pulsuje od skrajnych emocji, nie pozwalając ani na chwilę oddechu.
A zakończenie? Do teraz nie wiem, co o nim myśleć. Jedna kwestia nie dała mi spokoju do tego stopnia, że musiałam wrócić do ostatnich stron i wczytać się w nie ponownie! 🤯 To rzadkość, żeby książka zostawiła w głowie tak trwały ślad i trzymała w napięciu jeszcze długo po zamknięciu okładki.
🎯 Podsumowanie
Początkowo chciałam opisać Wam bohaterów nieco szerzej, ale to zajęłoby wieki! Myślę, że powyższe słowa wystarczą, aby zachęcić Was do sięgnięcia po tę pozycję – nawet kosztem przesunięcia innych planów z listy TBR! 😉
Pani Agnieszko, Pani Paulino – ogromne gratulacje za tę współpracę. Stworzyłyście coś wspaniałego! Z niecierpliwością wyczekuję tomu drugiego.
" I właśnie wtedy dotarło do mnie coś, czego nie chciałem do siebie dopuścić: ta dziewczyna powoli przejmowała nade mna władzę. Nie dlatego, że była piękna. Nie dlatego, że była utalentowana. Tylko dlatego, że mnie poruszyła. A ja, Max Karolew, nie pozwalałem nikomu dotykać swoich emocji. Nigdy."
Dark romans w świecie mody i krwawych diamentów? Mediolan, który ma wiele obliczy, i przeszłość, która dogania nas w nieoczekiwanym momencie.
Prolog wrzuca nas w świat mafii i zemsty. Wówczas ścieżki głównych bohaterów się przecinają, a to wypala na nich piętno. Co się wydarzy, kiedy ponownie się spotkają?
Luna Kowalska jest w połowie Polką i w połowie Włoszką. Ma talent do tworzenia biżuterii, dlatego Mediolan ma jej wiele do zaoferowania. To dziewczyna, która kocha swoją matkę i jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Ma w sobie przebojowość, ale i pewnego rodzaju delikatność. Sprawia wrażenie nieco zagubionej i speszonej, a pobyt w stolicy mody otwiera jej oczy na nowe doświadczenia.
Max Karolew pod przykrywką legalnych interesów zajmuje się przemytem diamentów. Jest czarujący, spokojny i oszałamiająco atrakcyjny. We Włoszech jego nazwisko jest znane, ale by interesy szły lepiej, potrzebuje swojego wroga z przeszłości. Co więcej, myśli, że już dawno temu przejrzał Lunę. Obserwował ją z daleka przez całe jej życie i teraz jest mu potrzebna, aby zdobyć więcej wpływów. Zadanie jest proste: omamić, poślubić, zabić. Tylko co, jeśli to dziewczyna zawróci mu w głowie?
- (...) Chcę zobaczyć, czy dźwigniesz moją koronę, Księżycowa Dziewczyno. - Korony bywają ciężkie - odparłam niewinnie - a czasem potrafią nawet łamać karki tym, którzy je noszą? - Jestem ciekawy - powiedział miękko - Czy twój okaże się wystarczająco mocny, Luno."
Praca u Maxa jest dla Luny spełnieniem marzeń i niesamowicie szybko odnajduje się ona w modowym zgiełku. Wszyscy są oczarowani jej pracowitością oraz wielkim talentem, ale dziewczyna skrywa sekret. Jej rodzina od strony ojca również zaczyna dawać o sobie znać – tylko czy może im ufać?
Relacja między głównymi bohaterami rozwija się błyskawicznie. Max nie bawi się w półśrodki i robi wszystko, aby zawrócić dziewczynie w głowie. Nie jest łatwo nie ulec komuś takiemu, więc Luna musi trzymać się na baczności. Ale co, jeśli to ona zyska nad nim władzę?
" - (...) Ja też potrafię być lojalny... ale tylko wobec tych, których sam wybiorę. - A ja? - zapytałam cicho. - W jakiej jestem kategorii? (...) - W tej, której nie potrafię sie pozbyć z głowy."
I jest jeszcze Ian. Wiecie co? Ja dla niego przepadłam! Ta jego aura tajemniczości, uśmieszki oraz to, jak świetnym obserwatorem był, totalnie mnie kupiły. Jestem nawet skłonna powiedzieć, że to on skradł moje serce, a nie główny bohater. Było w nim coś elektryzującego, trzymał mnie w niepewności, jakby nie było pewne, co zrobi w danej sytuacji.
Historia nakreślona jest z dwóch perspektyw. Widzimy, że każde z nich toczy niebezpieczną rozgrywkę. Nie są wobec siebie do końca szczerzy, więc czy chemia między nimi wystarczy, by powstrzymać nadchodzące niebezpieczeństwo? Mamy wiele niewiadomych, a karty są odkrywane powoli, dzięki czemu czuć napięcie. Nie jest to grzeczna historia, bywa momentami pikantna, a ten sen... 🥵 Wow! Kiedy zaczyna się wojna o wpływy, nic nie jest do końca przesądzone. Plany, które na początku układali główni bohaterowie, szybko przestają być aktualne. Czy koniec końców posłuchają serca, czy rozumu?
"O tak, moja Księżycowa Dziewczyno, jeszcze niejeden raz wywołam taki blask w twoich oczach, ale przy użyciu bardziej wysublimowanych środków, możesz być pewna".
Minusy? Jestem fanką slow burn, więc dla mnie relacja przebiega za szybko. Oczywiście rozumiem, że w powieści czas goni i pewne wydarzenia musiały zostać przyspieszone, ale odbiera to historii realizmu.
Luna i Max prowadzą własne gierki. Przyciąganie jest silne, a kiedy dochodzi do punktu kulminacyjnego, zasady gry nagle się zmieniają. Takiej końcówki nie przewidziałam, co jest zdecydowanie plusem. Na koniec zostałam z wielkim „WTF?!”. Serio, zakończenie to złoto! 🔥