Jump to ratings and reviews
Rate this book

Seria łódzka #1

Białe madonny

Rate this book
Każdy zasługuje na drugą szansę. Sztuką jest ją wykorzystać.

Marta Dziedzic popełniła niewybaczalny błąd. Za nieumyślne spowodowanie śmierci swojej córeczki dziewięć lat spędziła w więzieniu. Wyjście na wolność miało otworzyć nowy rozdział w jej życiu. Ale… Marta nie żyje. Prokurator uznaje, że to samobójstwo, i chce zamknąć sprawę.

Innego zdania jest podkomisarz Zoja Sterlak. Uparta śledcza zamierza dotrzeć do prawdy, nawet jeśli będzie zmuszona zaryzykować nie tylko karierę, ale i życie. Wspierana przez nowego partnera wkracza w świat rodzinnych sekretów, ma jnych powiązań i moralnych dylematów.

Białe madonny to opowieść o iluzji kontroli, braku odpowiedzialności i konsekwencjach nie do przewidzenia. A także o pozornie dobrych domach, w których dzieją się przerażające rzeczy.

320 pages, Paperback

First published May 20, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Agnieszka Płoszaj

12 books2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (14%)
4 stars
3 (42%)
3 stars
2 (28%)
2 stars
1 (14%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Logana.
581 reviews14 followers
June 5, 2026
Gdy Marta Dziedzic wychodzi na wolność po odsiedzeniu wyroku za śmierć córki, nic nie zwiastuje, że niedługo zostanie znaleziona martwa. Prokurator uznaje jej śmierć za samobójstwo, ale Marta chciała naprawić krzywdy i żyć dla syna. Koneksje, rodzinne powiązania, próby utrzymania lub odzyskania kontroli tworzą mieszankę wybuchową, która jedynie piętrzy kolejne problemy. Niektórzy nie cofną się przed niczym, by ich brudne sekrety nie ujrzały światła dziennego, jednak konsekwencje będą się rozpościerać szerokim echem.

"Białe madonny" to preludium do nowego cyklu kryminalnego, który bohaterami łączy dwie poprzednie serie autorki. I tak nowym partnerem podkomisarz Zoi Sterlak staje się Ja­ku­b Kar­ski znany z serii o Julii Bronickiej. Oczywiście jej dotychczasowy współpracownik Mariusz Kardas tylko nieznacznie schodzi na dalszy plan. Drugie skrzypce w powieści gra również "Bambi", czyli Jagoda Szulc.

Do powieści podchodziłam z dużą rezerwą. Wcześniejsze historie kryminalne z serii o Zoi Sterlak podobały mi się, ale irytowali mnie bohaterowie.
W pierwszym tomie "Bez wyboru" główna bohaterka Zoja Starlak mnie nie przekonała, w drugim "Nie zabijaj" ostro wkurzała. Odebrałam ją jako postać bardzo lekkomyślną, infantylną. Niewiele rzeczy brała na poważnie, a ludzi traktowała przedmiotowo. Jej ówczesny partner Mariusz Kardas był w moich oczach płaski, bezpłciowy, nudny histeryk i pieniacz. On chciał Zoję, a jego chciała inna policjantka o pasującej do niej ksywce Bambi. Określona przez autorkę jako ambitna, dla mnie była głupia. Dzięki śledztwu w sprawie morderstwa chciała się wybić w policyjnych szeregach i tym samym pokonać Sterlak i zdobyć Kardasa. Wątek obyczajowy przypominał turecki serial. W "Białych madonnach" autorka mnie zaskoczyła. Żadna z postaci nie przeszła diametralnej metamorfozy, a ich kreacja charakterologiczna została zachowana, a jednak odbiór bohaterów stał się pozytywny. Zoja, Kardas i Bambi po prostu spuścili z tonu, przestali obsesyjnie fiksować się na swoich potrzebach i dzięki temu stali się bardziej ludzcy. Po skończeniu tej powieści nawet Bambi obdarzyłam cieplejszymi uczuciami i było mi jej żal. Niepokornego Karskiego polubiłam od razu, ale nie znałam go z wcześniejszej serii. Rozważam przeczytanie cyklu o Julii Bronickiej, ale nie wiem, czy nie popsuje mi to pozytywnego odbioru śledczego.

To, o czym nie wspomniałam we wcześniejszych swoich opiniach o książkach autorki, to styl. Pisarka ma solidny warsztat i potrafi zainteresować czytelnika. Nie jest on górnolotny, ale i nie nazbyt prosty. To sprawia, że książki niemal same się czytają.
Profile Image for Wyborna  Czytelniczka .
260 reviews7 followers
June 2, 2026
Kim są białe madonny? Kobietami skrzywdzonymi przez życie? Matkami, które pogubiły się gdzieś po drodze? A może po prostu egoistkami, przez które najbardziej cierpią dzieci?
„Białe madonny” zaczynają się mocno - od śmierci kobiety, która po wyjściu z więzienia miała zacząć nowe życie. Marta Dziedzic odsiedziała dziewięć lat za nieumyślne spowodowanie śmierci córki, a dzień po odzyskaniu wolności sama ginie. Podkomisarz Zoja Sterlak nie wierzy jednak w samobójstwo i zaczyna śledztwo prowadzące w stronę rodzinnych sekretów, zaniedbań i patologii ukrytych pod fasadą zwyczajnego życia.
Największym problemem tej książki okazało się dla mnie poczucie, że weszłam w środek historii, której bohaterowie: Zoja, Karski i Kardas, już się znają i mają wspólną przeszłość, tylko ja jako czytelniczka zostałam gdzieś obok. Dopiero podczas lektury zorientowałam się, że „Białe madonny” łączą wcześniejsze serie autorki.
Przez długi czas bardziej niż napięcie towarzyszyła mi frustracja. Myliły mi się relacje między bohaterami, trudno było odnaleźć się w natłoku postaci, a emocjonalne wejście w tę historię przyszło mi zaskakująco ciężko. Mam wrażenie, że czytelnicy znający wcześniejsze cykle odnajdą się tu dużo lepiej.
Szkoda, bo sam pomysł naprawdę ma potencjał. Najmocniej wybrzmiewa tu nie sama zagadka kryminalna, ale duszny klimat moralnego rozkładu. To opowieść o zaniedbaniu, rodzinnych tajemnicach i dzieciach, które stają się ofiarami egoizmu dorosłych.
Momentami książka naprawdę mnie wciągnęła, szczególnie gdy kolejne elementy układanki zaczynały się ze sobą łączyć. Jednocześnie przeszkadzała mi nierówna narracja i nagłe zmiany sposobu prowadzenia opowieści, które częściej wybijały mnie z rytmu czytania, niż budowały napięcie.
Co ciekawe, dwa dni po skończeniu książki pamiętałam przede wszystkim emocje i klimat, a nie samo rozwiązanie śledztwa. I chyba właśnie to najlepiej podsumowuje moje wrażenia z lektury.
63 reviews
Review of advance copy received from Publisher
May 18, 2026
Nowy policyjny duet zaczyna współpracę od domniemanego samobójstwa kobiety, która świeżo wyszła z więzienia. Przed laty Marta Dziedzic nie dopilnowała córeczki, co skończyło się śmiercią dziecka. Im skrupulatniej Kuba z Zoją zaczynają drążyć temat, tym sprawa wydaje się bardziej skomplikowana.

Gdybym miała napisać, co wyróżnia ten kryminał spośród innych, to bez wahania wymieniłabym narrację. Wstawki w czasie teraźniejszym opisujące to co dzieje się na naszych oczach są świetne. Zdecydowanie nie wytrzymałabym, gdyby całość była tak rozpisana, ale w pojedynczych scenach, to się sprawdza. Buduje klimat i na mnie działa podobnie, jak zwolnienie tempa w kinie, kiedy obserwujemy kulę lecącą w kierunku, któregoś z bohaterów.

Mocny prolog, potem trochę zwodzenia i finalnie mamy historię, która okazała się jeszcze bardziej mroczna niż zakładałam. Do tego to odwieczne pytanie – czy faktycznie każdy sprawca zasługuje na karę? Autorka zainwestowała też sporo czasu, żeby stworzyć ciekawych głównych bohaterów i zbudować im życie osobiste. Zoja – niepokorna policjantka, która ma pieniądze i mogłaby zająć się czymś innym i Kuba – dziesięć lat starszy były lowelas. Nie napiszę więcej, bo w końcu nie po to książka ma 300 stron, żebym zdradziła wszystko w jednym zdaniu. W każdym razie nasza para ma skomplikowane życie uczuciowe, ale nie przeszkadza jej to w sprawnym prowadzeniu śledztwa. Cieszy mnie, że ten tom to dopiero początek łódzkiej serii i będzie ciąg dalszy. A gdyby ktoś zastanawiał się nad tytułem, to w książce (i owszem!) pada jego wyjaśnienie.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews