Nie jest dobrze. 6 stron pobieżnych informacji o bieżących wydarzeniach kulturalnych(tak, koniecznie trzeba napisać w magazynie o książkach o nowym filmie Spielberga i Diabeł ubiera się u Prady 2!), za to coraz mniej recenzji, ścięta o połowę sekcja dziecięca i brak redakcji i najzwyklejszego puknięcia się w głowę - tu szczególnie wybiły się 2 stroniczki popełnione przez Adama Mirka, popularyzatora nauki, który musiał przeczytać powieść "Atmosfera", żeby się dowiedzieć, iż przygotowania do lotów kosmicznych trwają miesiącami. Gratuluję, człowiek uczy się cały życie! Mirek wyznaje :"Czytając 'Atmosferę', zafascynowały mnie wahadłowce", a ja się zgadzam, że wahadłowce czytające powieści są zjawiskiem godnym fascynacji. Na plus tekst Agaty Pyzik o Tove Ditlevsen i wywiad Emilii Dłużewskiej z Moniką Borys o klasach ludowych w popkulturze po 89.roku, natomiast wywiad z Ali Smith trochę mnie rozczarował, podobnie jak z Peterem Wattsem, autorem "Ślepowidzenia". Nie rozumiem, czemu Mazzini musi zmieścić 3 recenzje na 2 stronach, a Szot ma tyle samo miejsca na "Upiora" Siembiedy - naprawdę wystarczyłaby strona, gdyby nie pisał, czego nam nie powie, a co nam powie i tak kilka razy. Chyba mu płacą od ilości słów. Aleksandra Pakieła ciekawie pisze o japońskiej książce "Dylematy kobiet pracujących", a najjaśniejszym punktem Ciemnych stron jest wywiad z Anthonym Horovitzem. Literówek i błędów pełno, ale to już chyba tradycja, która najwyraźniej przetrwała zmianę redakcji.