Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca. W ten sposób można uratować komuś życie.
Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń. Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta?
Nadal zastanawiam się, czy autorka takie bzdury pisze na poważnie, czy parodiuje słabą literaturę. Niestety, przedstawienie chorób psychicznych w tej książce nie jest śmieszne, więc nawet jeśli to tak dobra parodia, zasługuje na najniższą ocenę za szkodliwość społeczną.
Laska nie dość, że moja imienniczka to zabiła się w dzień moich urodzin, miała kota i jeszcze jej partner miał tak samo na imię jak mój ojciec. POJEBANE
Siedzę i zastanawiam się ile jest takich kobiet jak Kinga ,źle zdiagnozowanych po porodzie .... Otwórzmy oczy i zwracajmy uwagę ,żeby w porę można było pomóc takiej matce . Zignorowane zachowanie przez rodziców ,męża i lekarzy i do czego to doprowadziło...
A z drugiej strony ,mamy przykład ,jaki media mają wpływ na nas .Jak nas potrafią oglupić i z niewinnej osoby zrobić potwora ...Czyż nie jest to okropne i niesprawiedliwe ?
Kinga Król to tytułowa bohaterka tej książki. Jej domem jest ulica, miejscem gdzie śpi - cokolwiek. Może to być dworzec lub jakikolwiek inny kąt w mieście. Jak łatwo się domyślić życie Kingi nie jest różowe, tym bardziej, iż nosi ona ze sobą ogromne brzemię. Tajemnicę, która nie daje jej spokoju. Pewnego razu Kinga pragnie zakończyć swoje męki. Na ratunek przychodzi jej... bury kot i Aśka. Aśka jest dziennikarką - żądną sensacji - w wieczór Wigilijny dosłownie "przygarnia" Kingę Król, dając jej ciepły kąt, bieżącą wodę i ciepły posiłek. Podczas tej wizyty zaczyna się opowieść Kingi. Na jaw wychodzą sekrety obu kobiet. Ani jedna, ani druga nie wiedzą jeszcze, że ich życie tak bardzo się zmieni... Jak potoczą się losy obu kobiet? Czy Aśka tylko udaje przyjaciółkę chcąc jedynie zarobić na "mega-historii" bezdomnej Kingi? Jakie tajemnice kryje Kinga? Odpowiedzi na te i inne pytania w książce.
Kiedy zaczynałam przygodę z tym tytułem, początkowo byłam nastawiona sceptycznie. Pierwsze rozdziały na zmianę to irytowały, to ciekawiły. I tak do połowy książki. Niektóre dialogi czasem śmieszyły (choć był to śmiech bardziej z politowania dla Aśki). Do tego język: prosty i wręcz przesycony wulgaryzmami, których z czasem miałam serdecznie dość. Pierwszą połowę książki czytałam bardziej dzięki sile rozpędu i będąc przekonaną, że ta historia zakończy się na czterech bądź najwyżej pięciu gwiazdkach.
Czytam tu w opiniach, że zarzuca się tej książce nadmierną ilość stereotypów. Owszem tak. Co do tego nie ma wątpliwości. Język może bulwersować - owszem ale z drugiej strony do tej historii te wulgaryzmy z czasem zaczynają pasować. Za najpoważniejszy minus uważam ukazanie dobroduszności (czy raczej wyrozumiałości?) pracodawcy. Serio, tak wygląda przyjęcie (pardon: powrót) do pracy po dłuższym urlopie? To by było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. I zaryzykuję stwierdzenie, że nawet w amerykańskich filmach klasy B takie sytuacje się nie zdarzają często...
Natomiast tym, co w tej historii uderza najbardziej jest wszystko to, co opisuje druga połowa książki. Dokładnie nie ma co się rozpisywać nad treścią (kto przeczytał, ten wie, kto nie przeczytał ten zauważy). Jedno jest pewne: świat bywa ponury i podły. Podobnie jak podli i bezwzględni bywają ludzie. Okrutną prawdą jest, że pieniądz jest ważniejszy od ludzkich uczuć, a czasem nawet od ludzkiego życia. I głównie o tym jest ta książka. O winie, karze i odpokutowaniu, ale też o ludzkiej krzywdzie i niewzruszeniu innych na tę krzywdę. O braku zrozumienia i znieczulicy jaka panuje wśród ludzi. O potępieniu bez wysłuchania prawdy. I wreszcie o tym jak można zarobić na ludzkich dramatach nie zważając na człowieka jako jednostkę. Nic nie usprawiedliwia czynów głównej bohaterki, jednak z drugiej strony to też nie tłumaczy reakcji społeczeństwa...
Drugą połowę tej historii przeczytałam jednym tchem i mimo wcześniej drażniącego, prostego języka (dosadnego i często nazywającego rzeczy po imieniu), daję tej opowieści zasłużone pięć gwiazdek i oceniam jako przeciętną. Mimo użycia stereotypów i często naiwnych, mijających się z rzeczywistością sytuacji (patrz: wspomniana walka z bezrobociem) książka ta zmusza do zastanowienia się. Zatrzymania i zadania sobie pytania: a co ja zrobiłbym/zrobiłabym na miejscu Aśki, sąsiadów czy też rodziców Kingi, gdybym usłyszał/a taką historię?
Autorka w "Bezdomnej" przedstawia temat ważny i aktualny.
Bezdomna" nie była w moich czytelniczych planach, jednak po jakimś czasie postanowiłam się skusić i po lekturze tej książki jestem zdania, że Pani Katarzyna Michalak niespecjalnie się wysiliła. Trudne tematy nie zostały tu dogłębnie poruszone, autorka poślizgała się jedynie po powierzchni. W powieści aż roi się od różnych stereotypów, autorka za wszystkie nieszczęścia obwinia mężczyzn, ewidentnie nie ma bladego pojęcia o zaburzeniach psychicznych,wypadałoby w trakcie pracy nad książką przyswoić sobie temat chorób albo skonsultować się ze specjalistami a nie zgadywać. Bohaterowie też wydają się tacy bez wyrazu. Idąc tokiem myślenia autorki atrakcyjny wygląd idzie w parze z pięknym charakterem, a osoby niezbyt urodziwe z nadwagą to już zło konieczne. Czarę goryczy przelała dobroduszność pracodawcy, który przyjmuje do pracy z otwartymi ramionami po długiej nieobecności. Gdzie istnieją takie miejsca? Może ja jeszcze na takich pracodawców nie trafiłam. Absurdem jest to, że Aśka Reszka, podobno wykształcona dziennikarka posługuje się językiem jaki można usłyszeć pod monopolowym,zastanawiałam się czy bohaterowie w ogóle potrafią normalnie się wyrażać. Za plus uważam dobrze pokazaną więź między człowiekiem a zwierzęciem i przyznaję, że kot zdobył najbardziej moją sympatię ze wszystkich bohaterów, małe i ufne stworzenie zawsze oddane człowiekowi. To co mi się spodobało to pokazanie jak społeczeństwo i media potrafią zniszczyć, wystarczy wejść na portalu w jakiś artykuł i poczytać komentarze ludzi,którzy nie wiedzą co dokładnie się stało a już wydają wyroki. Zakończenie było dla mnie dość mocne. Wywołało ładunek emocji, jednak to za mało, żeby wysoko ocenić książkę. Nie podejmuję się próby polecenia tej powieści. Tym którzy chcą ją przeczytać robią to na własną odpowiedzialność i ryzyko. Sama muszę sobie zrobić przerwę od książek Pani Michalak, bo ta powieść wiele razy mnie irytowała.
Moja relacja z twórczością Katarzyny Michalak to zdecydowanie „hate relationship”, ale nawet ja muszę przyznać, że autorce od czasu do czasu zdarzają się dobre lektury. Tytułowa „Bezdomną” jest Kinga. Straciła wszystko: dom, rodzinę, dziecko oraz godność. Ma dość swojego życia i postanawia je zakończyć. Jednak pewien kot nie zamierza jej na to pozwolić i stawia na jej drodze Aśkę – kobietę, która zrujnowała jej małżeństwo. Aśka początkowo nie poznaje Kingi, ale postanawia jej pomóc. Jednak czy ta pomoc z pewnością jest bezinteresowna? Czy zapomniana topowa dziennikarka może chcieć komuś pomóc z własnej dobrej woli? Książka z pewnością porusza ważny temat. Wiele kobiet zmaga się z różnymi zaburzeniami po ciąży i często jest to bagatelizowane przez innych. Często – i tak właśnie było w przypadku rodziców Kingi – właśnie najbliżsi ignorują to, co świeżo upieczona matka mówi. Ta kobieta słyszy, że „wymyśla”, „wszyscy przez to przechodzą”. Takie, coś może doprowadzić do tragedii tak jak w przypadku Kingi. Tragedii tej dało się uniknąć, gdyby tylko ktokolwiek okazał kobiecie minimum życzliwości. Jednak niewiele zmienia się w stylu pisania autorki. Jest prosty i niewyszukany. Wszystko momentami układa się zbyt dobrze dla bohaterów. Twórczość Katarzyny Michalak to głównie prości bohaterowie i mało realne wydarzenia, bo nie wierzę, że nikt nie szukałby kilkumiesięcznego dziecka i nie trąbiłyby o tym media. Może autorka ma swoje czytelniczki za osoby naiwne? Nie wiem. Daję taką, a nie inną ocenę, ponieważ uważam, że poruszony temat jest ważny i nawet tak słabo opisywany może komuś pomóc, więc niech ta książka będzie wysoko w rankingu pani Michalak i szerzy, że kobiety w ciąży nie przesadzają, ani nie dramatyzują.
Książka jak dla mnie wstrząsająca, emocjonująca i skłania do przemyśleń. Nie da jej się całościowo ocenić. Rozumiem przesłanie autorki, momentami przekoloryzowanie .. ma ono jeden cel ukazanie tragizmu, obojętności i bezradności.
Polecam przynajmniej przeczytać i wyrobić sobie własną opinię na jej temat. Mnie poruszyła..
Chọn đề tài khá lạ: tâm thần sau sinh, cuốn sách như một lần nữa kêu gọi mọi người hãy quan tâm đến những bà mẹ sau khi sinh nở thay vì chỉ chăm chăm lo lắng cho đứa bé mới ra đời mà phớt lờ đi những biểu hiện bất thường về mặt tâm lý của người mẹ.
Miałem do tej "Ałtorki" nie wracać i się nie przekonywać tego, czego ona dotknie i jak bardzo sprowadzi to poza jakikolwiek konstrukt i nadawanie jego oblicza... A ta jest najgorsza z jej książek, jakie czytałem xd
Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu książki. Próbuje zrozumieć przesłanie ale chyba spodziewałam się trochę innego zakończenia tej historii. Nie czuję się zadowolona, że ja przeczytałam.
Otwierająca oczy na bardzo ważny temat, nie tylko depresji poporodowej, ale również łatwości oceniania ludzi, braku pomocy i zrozumienia. Polecam każdemu do przeczytania i chęci zrozumienia.
Książka niestety nie dość, że źle napisana, to jeszcze szkodliwa. Powiela jakieś okropne zabobony na temat zaburzeń psychicznych: depresja poporodowa nie jest chorobą psychiczną, nie jest też tym samym co choroba dwubiegunowa, leczenie psychiatryczne nie polega zaś na torturach! Sam problem bezdomności potraktowany po łebkach, opisano go łzawo-sensacyjnym tonem rodem z tabloidu, by zaraz potem zamienić się niemal w science-fiction (kawalerka za 300 zł, cudowne odzyskanie prestiżowej pracy). Bohaterka raz jest niewinną ofiarą złego męża, innym razem sama przyznaje, że wmanewrowała go w małżeństwo i ojcostwo nie swojego dziecka. Dodajmy do tego bzdurki typu "numer tabloidu, który ukazał się w innej wersji tylko w jednym mieście w Polsce", dalej mi się już nie chce wymieniać. Czytać tylko dla beki.
This entire review has been hidden because of spoilers.