Jump to ratings and reviews
Rate this book

Szczęścia chodzą parami

Rate this book
Czy ekspertka od złamanych serc może bać się miłości?

Tosia prowadzi Kącik Złamanych Serc w urokliwej Zielonej Lipce. Wysłuchuje zwierzeń, ociera łzy, pomaga podnieść się po rozstaniach. Jest specjalistką od cudzych emocji i mistrzynią złotych rad. Mało kto wie, że za jej spokojnym profesjonalizmem ukrywa się bolesne rozczarowanie.

Kiedy w miasteczku powstaje konkurencyjne Biuro Samotnych Serc, poukładany świat Tosi zaczyna się chwiać. A potem w jej życiu pojawia się Maksymilian...

W tle tej historii splatają się losy mieszkańców Zielonej Lipki: małżeństwa z wieloletnim stażem, kobiety lękającej się samotności, mężczyzny próbującego naprawić błędy młodości.

Szczęścia chodzą parami to ciepła, pełna humoru opowieść o drugich szansach i o tym, że prawdziwe szczęście zaczyna się wtedy, gdy przestajemy przed nim uciekać.

324 pages, Paperback

First published July 3, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Marta Nowik

12 books

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (14%)
4 stars
2 (28%)
3 stars
3 (42%)
2 stars
1 (14%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
326 reviews1 follower
September 15, 2026
Bo choć w Zielonej Lipce zdecydowanie nie wszyscy mają powody do radości, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to miejsce, w którym człowiek rzadko zostaje sam ze swoimi problemami. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wysłucha, ktoś, kto doradzi i nakarmi serniczkiem. I właśnie ta specyficzna mieszanka życzliwości, wścibstwa i humoru sprawiła, że Zielona Lipka bardzo szybko stała się dla mnie znacznie bardziej interesująca niż mogłabym się spodziewać.
Zwłaszcza, że pod tą ciepłą, momentami zabawną otoczką kryją się historie ludzi, którzy wcale nie mają życia usłanego różami. Autorka nie rezygnuje z trudnych tematów, bolesnych doświadczeń czy lęku przed kolejnym rozczarowaniem. Ba, potrafi znienacka przyłożyć czytelnikowi emocjonalnym półobrotem. Tyle że tym razem robi to w sposób, który znacznie łatwiej było mi przyjąć. Humor nie odbiera powagi tym historiom, ale sprawia, że stają się one mniej przytłaczające.
Zielona Lipka to miasteczko pełne dobrych ludzi. Takich, którzy mają otwarte umysły i serca, potrafią wyciągnąć rękę, kiedy ktoś tego potrzebuje, ale jednocześnie nie są pozbawieni swoich wad. I to bardzo mi się podobało, bo dzięki temu mieszkańcy Zielonej Lipki nie stali się jedynie kolorowym tłem dla głównej bohaterki. Każdy z nich ma własne problemy, doświadczenia i historię, a losy poszczególnych osób zaczynają się ze sobą przeplatać.
W centrum tego wszystkiego znajduje się oczywiście Tosia, prowadząca Kącik Złamanych Serc. Brzmi jak idealne miejsce pracy dla osoby, która zna się na miłości, prawda? Jest tylko jeden mały problem - Tosia znacznie lepiej radzi sobie z cudzymi złamanymi sercami niż z własnym. Potrafi słuchać, pocieszać i rozdawać złote rady, ale kiedy sama musi zmierzyć się z uczuciami, sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Zwłaszcza kiedy w Zielonej Lipce pojawia się konkurencja w postaci Biura Samotnych Serc.
I tutaj autorka bardzo sprawnie wykorzystuje klasyczny motyw osoby, która zawodowo doradza innym w sprawach, z którymi sama kompletnie nie potrafi sobie poradzić. Nie jest to jednak wyłącznie historia Tosi. W tle przewijają się również inni mieszkańcy miasteczka - ludzie z własnymi rozterkami, błędami z przeszłości, strachem przed samotnością czy problemami w wieloletnich związkach. Dzięki temu książka nie skupia się wyłącznie na jednym wątku romantycznym, lecz pokazuje różne oblicza bliskości, miłości i tego, jak bardzo człowiek potrafi czasem komplikować sobie życie.
I chyba dlatego Szczęścia chodzą parami do mnie przemówiły. Jest tu sporo emocji, poszukiwania własnego miejsca, prób pogodzenia się z przeszłością i uczenia się, że czasami największą przeszkodą na drodze do szczęścia jesteśmy my sami. Jednak jak już wspomniałam, tym razem dostałam również humor, sympatyczną społeczność małego miasteczka i bohaterów, o złotych sercach, których problemy nie przytłoczyły całej historii. I dzięki temu lektura była dla mnie po prostu przyjemniejsza.
Podobało mi się również to, że książka jasno stawia sprawę, nie udając, że znalezienie szczęścia jest prostą sprawą. Czasami trzeba najpierw pogodzić się z tym, co wydarzyło się wcześniej. Czasami trzeba przestać żyć cudzymi oczekiwaniami. A czasami trzeba po prostu pozwolić sobie na to, żeby ktoś nas pokochał, zamiast uparcie tłumaczyć sobie, dlaczego zdecydowanie lepiej będzie, jeśli zostaniemy sami.
Szczęścia chodzą parami okazały się więc dla mnie dużo bardziej udanym spotkaniem z twórczością Marty Nowik. To opowieść o uczuciach i trudnych doświadczeniach, ale podana w sposób znacznie lżejszy i bardziej przystępny. Nie brakuje tu tematów, które potrafią zaboleć, ale sąsiadują one z humorem, ciepłem i codziennością małej społeczności, w której każdy coś wie, każdy ma swoje zdanie i prawie każdy chętnie dorzuci do tego jeszcze kawałek serniczka.
I właśnie ta równowaga zrobiła tutaj dla mnie największą różnicę. Tym razem emocje nie przygniotły historii, tylko stały się jej częścią. A Zielona Lipka, ze swoimi wścibskimi sąsiadkami, pomocnymi mieszkańcami i całą galerią ludzkich historii, zdecydowanie trfiła w mój gust.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydanwictwu Szara Godzina
#współpracarecenzencka
#współpracabarterowa
#współpracareklamowa
426 reviews3 followers
September 11, 2026
Macie czasem tak, że po cięższej, emocjonalnej książce marzycie tylko o czymś lekkim, przyjemnym i takim… bezpiecznym? Ja zdecydowanie tak!

❔Czy osoba, która już nie wierzy w miłość powinna zawodowo pomagać innym pozbierać kawałki złamanego serca?

💔 Tosia prowadzi w Zielonej Lipce „Kącik Złamanych Serc”. Wysłuchuje historii o rozstaniach, pociesza, doradza i pomaga innym odnaleźć się po miłosnych katastrofach. Problem w tym, że sama nie do końca uporała się z tym, co wydarzyło się w jej przeszłości. I chyba właśnie ten kontrast najbardziej mnie tutaj zaciekawił. Bo jak można mówić innym, że trzeba iść dalej, kiedy samemu wciąż nosi się w sobie drzazgi po dawnych wydarzeniach?

💔 Kiedy w miasteczku pojawia się konkurencyjne Biuro Samotnych Serc, spokojne życie Tosi zaczyna się komplikować. Do tego dochodzi Maksymilian, przy którym jej serce zaczyna bić trochę inaczej. I już możemy się domyślać, w którą stronę będzie zmierzała ta historia.

💔 „Szczęścia chodzą parami” to przede wszystkim lekka powieść obyczajowa z małomiasteczkowym klimatem, miłością, przyjaźnią, drugimi szansami i sporą dawką codziennych problemów. Zielona Lipka ma w sobie coś przyjemnego - to taka niewielka społeczność, w której wszyscy mniej lub bardziej znają swoje sprawy, a życie sąsiadów potrafi być niemal tak samo interesujące jak własne.

💔 Podobało mi się, że autorka nie stworzyła przesłodzonej historii, w której wystarczy spotkać właściwą osobę, żeby wszystkie problemy nagle zniknęły. Bohaterowie mają swoje doświadczenia, błędy, obawy i bagaż przeszłości. Jest tutaj sporo o tym, że czasami druga szansa nie jest wcale taka oczywista. Że można tęsknić, bać się ponownego zranienia i jednocześnie bardzo chcieć szczęścia.

💔 Jednocześnie muszę przyznać, że nie wszystko zagrało u mnie tak, jakbym tego chciała.

💔 Największy problem miałam z Tosią. Pomysł na jej postać naprawdę mi się podobał - kobieta, która świetnie radzi sobie z cudzymi problemami, a kompletnie nie potrafi uporządkować własnych emocji, ma przecież ogromny potencjał. Niestety, momentami jej zachowanie bardziej mnie irytowało, niż pozwalało mi się z nią utożsamić. Zdarzały się sytuacje, w których trudno było mi uwierzyć w jej reakcje.

💔 Mam też poczucie, że książka chciała opowiedzieć trochę za dużo. W tle pojawia się kilka historii mieszkańców Zielonej Lipki i niektóre z nich były naprawdę interesujące, ale przez ich mnogość główny wątek momentami schodził na dalszy plan. Kilka tematów aż prosiło się o mocniejsze rozwinięcie, a ja zamiast satysfakcji dostałam miejscami poczucie niedosytu.

💔 Nie była to też historia, która wywołała we mnie ogrom emocji. Nie przeżywałam jej razem z bohaterami, nie miałam potrzeby odkładania książki, żeby przemyśleć przeczytaną scenę. Było przyjemnie, ale raczej spokojnie. I chyba właśnie dlatego oceniam ją jako lekturę na konkretny moment kiedy potrzebujemy odpoczynku, a nie kolejnej książki, która emocjonalnie nas przeczołga.

💔 Na plus zdecydowanie zapisuję lekkie pióro Marty Nowik. Przez tę historię czyta się naprawdę szybko i bez większego wysiłku. Duża, czytelna czcionka również jest świetnym rozwiązaniem i sprawia, że książkę czyta się bardzo komfortowo.

💔 Czy „Szczęścia chodzą parami” zostanie ze mną na dłużej? Raczej nie. Czy przyjemnie spędziłam z nią czas? Tak. To taka historia trochę jak spokojne popołudnie z herbatą - niekoniecznie zapamiętamy je na lata, ale czasami właśnie takiego odpoczynku potrzebujemy.

💔 Jeżeli więc szukacie lekkiej obyczajówki o miłości, drugich szansach, przyjaźni i życiu małej społeczności, możecie dać jej szansę. Ja jednak liczyłam na odrobinę więcej emocji i mocniejsze rozwinięcie niektórych wątków.

Moja ocena: 6/10
Profile Image for Karolina Osewska.
486 reviews3 followers
September 7, 2026
114/52/2026
"Szczęścia chodzą parami" Marta Nowik Szara Godzina #recenzja #martanowik #współpracareklamowa #szczęściachodząparami #szaragodzina

Otwórz się na miłość!

Przyznam, że początek powieści mnie bardzo zaintrygował i przyciągnął moją uwagę. Tosia, samotna kobieta prowadząca Kącik Złamanych Serc, mieszkająca w Zielonej Lipce, mająca za przyjaciółkę zwariowaną, rezolutną staruszkę, małżeństwo z wieloletnim stażem, kochające się tak jak w dniu ślubu; pomagająca innym uporać się ze złamanymi sercami, rozterkami miłosnymi, jednocześnie sama niepotrafiąca otworzyć się ponownie na miłość, zraniona przed laty przez ukochanego. Gdy w sąsiedztwie pojawia się tajemniczy strażak otwierający konkurencyjne Biuro Samotnych Serc, Tosia boi się, że straci klientów, a jednocześnie jest bardzo ciekawa Piotra. Stąd moje stwierdzenie, że początek książki przyciąga czytelnika, by jej dalsza część zaskoczyła całkowicie czytelnika. Z pogodnej opowieści pełnej humoru wraz z rozwojem akcji książka przekształca się w poruszającą historię o miłości kilku osób, głównej bohaterki, jak i jej przyjaciół. I tak otrzymujemy obraz miłości, która pojawia się w naszych drzwiach ponownie i czeka na to byśmy dali jej szansę, zaufali na nowo, otworzyli się na miłość (historia Tosi i Maksa); miłości, która próbuje naprawić błędy z przeszłości i nadrobić stracony czas (historia Piotra); miłości, która walczy z tęsknotą za ukochanym synem (historia Jadwigi); miłości, którą za niedługi czas czeka rozdzierające serce pożegnanie (historia Lucyny i Edmunda). Mimo że oczekiwałam innego rozwoju akcji jeśli chodzi o główną bohaterkę, to książkę czyta się dobrze. Choć niektóre wątki mnie nie przekonują, jak choćby ta relacja Tosi i Maksa, która zbyt szybko przekształciła się w poważną relację, choć to książka, tam czas płynie inaczej, może upłynęło go więcej i dzięki temu ta relacja miała okazję przekształcić się w miłość, choć ja tego tak nie odczułam, albo rzucona przez autorkę pod koniec książki jak bomba smutna wiadomość dotycząca życia przyjaciółki Tosi, Lucyny, i brak rozwiązania tego wątku, jak i wątku Jadwigi i jej syna Wiktora; wątek Piotra i jego prób naprawienia błędów z przeszłości jest potraktowany trochę po macoszemu. Rozumiem przesłanie książki, ale czegoś mi w niej zabrakło, może gdyby autorka rozwinęła wszystkie wątki, zakończyła je jakoś, podsumowała, a tak zostajemy z otwartymi zakończeniami i odczuwa się niedosyt. Książka byłaby obszerniejsza, ale ciekawsza !
Warto podkreślić wydanie książki, duża czcionka ułatwia czytanie i jest na pewno doskonałym udogodnieniem dla osób, które mają problemy ze wzrokiem, czytało mi się ją bardzo przyjemnie dzięki większym literom 😉

Czy polecam? Jak najbardziej, miłośniczki i miłośnicy powieści obyczajowych łączących w sobie ciut miodu i ciut goryczy powinni być usatysfakcjonowani. Autorka ma przyjemny styl, książkę czyta się szybko, i mimo moich uwag, była to udana literacka podróż.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.
47 reviews
September 14, 2026
To już moje drugie spotkanie z twórczością Marty Nowik i kolejna książka, która zostawia na sercu ogromne ciepło i wiarę w to, że każdy z nas zasługuje na szczęście. Sama pochodzę z małej miejscowości, więc doskonale czuję ten specyficzny, uroczy, ale i swojski klimat Zielonej Lipki, w której wszyscy znają się na wylot.

Główna bohaterka, Antonina, prowadzi tu Kącik Złamanych Serc. Od lat ma monopol na swatanie i doradzanie w sprawach sercowych, a jej marka ściąga klientów nawet z dalekich stron. Sama ma za sobą bolesną przeszłość i założyła biznes z czystej potrzeby serca. Chciała dać ludziom nadzieję na lepsze jutro i uchronić ich przed cierpieniem w nieudanych relacjach. Możecie więc wyobrazić sobie jej szok, gdy dokładnie naprzeciwko, niczym grom z jasnego nieba, otwiera się konkurencyjne Biuro Samotnych Serc. Tosia traktuje to jak wyjątkowo kiepski żart i postanawia osobiście pozbyć się intruza z miasteczka.

Właścicielem nowej placówki jest Piotr, którego Tosia od początku ma za niezłego cwaniaczka. Okazuje się jednak, że mężczyzna ma swój ukryty cel, założył biuro w miasteczku, by nawiązać kontakt z lokalną społecznością i odnaleźć kogoś z przeszłości. Oboje skrywają swoje tajemnice, ale jak to w takich miejscach bywa, mieszkańcy i tak szybko zaczynają podejrzewać ich o romans, co rodzi mnóstwo naprawdę zabawnych sytuacji 😅

To, co najbardziej urzeka w tej historii, to pięknie pokazana siła relacji. Mamy tu wspaniale wspierające się rodzeństwo i niesamowicie ciepłą więź Tosi ze starszą sąsiadką. Obie kobiety na swój sposób się sobą opiekują. Książkę czyta się błyskawicznie, w sam raz na jeden wieczór w momencie gdy potrzebujemy przyjemnego resetu po ciężkich, mrocznych thrillerach i chcąc po prostu szczerze się uśmiechnąć.
Profile Image for Mrufka80Czyta.
659 reviews12 followers
September 15, 2026

Znacie już twórczość Pani Marty Nowik?
To było moje pierwsze spotkanie, ale już wiem, że nie ostatnie.
„Szczęścia chodzą parami” – Marta Nowik @marta.nowik.autorka
Zielona Lipka to urocza mała miejscowość, w której wszyscy się znają od lat i wspierają.
Tosia prowadzi Kącik Złamanych Serc - miejsce, w którym pomaga odbudować relacje, odnaleźć to, co ważne w relacji. Sama jednak nosi bliznę na sercu i nie ma odwagi, by otworzyć się na miłość. Nie zdradzę Wam jej sekretu, musicie przeczytać sami 😉
Splotem przypadków na jego drodze pojawia się spokojny, opiekuńczy mężczyzna. Czy Tosia da szansę Maksymilianowi?
To, co urzekło mnie w tej opowieści, to mieszkańcy tej spokojnej miejscowości. Ich problemy, troski i radości. To zwykli ludzie, z niezwykłymi historiami. Wielopokoleniowa rodzina stworzona z sąsiadów i przyjaciół. Czytając, czułam się, jakbym była wśród nich. Ta historia otula jak ciepły kocyk. Miłość, przyjaźń, bliscy ludzie - czyli wszystko, co ważne w życiu. Jeśli mam być szczera, to trochę zabrakło mi tu emocji, ale mimo to miło spędziłam z nią czas.
Polecam!
Na koniec kilka cytatów:
"Małe miasteczka dają wielkie marzenia."
"Liczy się człowiek. I czas, który nam jeszcze pozostał".
"W pojedynkę łatwo można się zagubić. Samotnie idzie się trudniej. Dłużej. Nieraz wyboistą drogą. Razem to zupełnie inna bajka. Wspólnie w stronę słońca"

331 reviews2 followers
September 18, 2026
Tosia, która prowadzi Kącik Złamanych Serc, doskonale radzi sobie z cudzymi problemami, jednak sama wciąż nosi w sobie bolesne wspomnienia.
Pojawienie się konkurencyjnego Biura Samotnych Serc oraz tajemniczego Maksymiliana sprawia, że jej poukładany świat zaczyna się zmieniać. A wraz z nim rodzi się pytanie, czy Tosia odważy się zastosować rady, które udziela innym, również w swoim życiu.

„Szczęścia chodzą parami” Marty Nowik to samoczytająca się opowieść, która otula, niesie nadzieję i pozostawia po sobie przyjemne wrażenie. Fabuła pełna wzruszeń i humoru, charakteryzuje się lekkim stylem autorki, za co najbardziej lubię jej książki. Opowieść o miłości, drugich szansach i odwadze, by ponownie zaufać, wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Podobało mi się to, że historia Tosi przeplata się z losami mieszkańców Zielonej Lipki. Dzięki temu możemy poczuć się częścią tej małej, ale jakże sympatycznej społeczności. Jest tu ogrom ciepła, ale też refleksji nad przebaczeniem i tym, że na nowy początek nigdy nie jest za późno.

Książka zdecydowanie trafiła w moje gusta czytelnicze. Pozwoliła mi odpocząć i oderwać się od szarej rzeczywistości. Lektura idealna na jesienne wieczory.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews