Isla Dunbar kocha książki, kawę i pracę w rodzinnym wydawnictwie. Właśnie z jego ramienia zostaje wysłana na delegację, podczas której poznaje irytującego nieznajomego. Kobieta wpada na niego na każdym kroku, ma jednak nadzieję, że po powrocie do kraju nigdy więcej się nie spotkają.
Bardzo szybko dociera do niej, że będzie inaczej, ponieważ pewnej nocy Kane Jameson zjawia się w jej domu. Chociaż oboje pałają do siebie niechęcią, w wyniku splotu wydarzeń zgadzają się zamieszkać razem na czas wakacji. Ich codzienność stanowią potyczki słowne, opieka nad ogromną nowofundlanką Kane’a i… wzajemne przyciąganie.
Tylko czy wspólne wieczory, ukradkowe spojrzenia i nawiązana nić porozumienia wystarczą, kiedy wyjdzie na jaw, że Kane ukrywa przed Islą swój największy sekret? Zwłaszcza jeśli to niejedyna przeszkoda, która stanie na ich drodze…
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
jestem bardzo pozytywnie zaskoczona 💫 miały być 4✨, ale scena z “revealem” pisarzyka publicznie mi totalnie nie pasowała-
cudowne było to, że on miał tą ukrytą tożsamość, a to, że on się zakochał mniej niż 2 miesiące temu w niej i dla niej odkrywa swoją największą tajemnicę na cały świat było dla mnie dziwne i czułam, że to było turbo wymuszone
jak na to, że ostatnią książkę agaty czytałam lata temu, to naprawdę widzę poprawę!! fabuły są coraz bardziej kreatywne (nie to co w ZCOC i CWC) i nie było tych zdrobnień w stylu “pingwinku, pomidorku, piekarniczku”- co pamiętam, że mnie irytowało w poprzednich powieściach.
MOŻE SPOJLER???? na pewno jeszcze sięgnę po książki agaty, jednak mam nadzieję, że zakończenia będą bardziej różnorodne, a nie zawsze ślub, dzieci i piękna przyszłość, no bo ile można
Kurde po tych wszystkich pozytywnych recenzjach i zachwytach liczyłam na coś więcej.
Jak dla mnie po prostu za długa. Docinki są super, ale nie jak 85 % książki się z nich składa. To już nie jest zabawne, a nudne. Ostanie 15% było całkiem słodkie, ale serio ja bym to trochę skróciła.
Taka na przesłuchanie, luźna historia bez większego szału. Z drugiej strony nie jest to całkowicie stracony czas.
To nie była moja pierwsza powieść spod pióra autorki. Ponownie Agata mnie nie zawiodła.
Nie wiem nawet od czego zacząć. Ta książka mnie zaskoczyła pod wieloma względami , ale chyba najbardziej faktem jak bardzo mi się spodobała.
Mające tutaj miejsce procesy wydawnicze, pokazanie jak działa wydawnictwo interesowały mnie z każdym rozdziałem coraz bardziej. Co sprawiało, że nie mogłam się oderwać.
Sama relacja głównych bohaterów… pokochałam już ich w momencie, w którym nie pałali do siebie sympatią. Wraz z rozwojem akcji utwierdzałam się w przekonaniu, że kocham tą dwójkę. Mimo, że nie zawsze było idealnie, wspierali siebie nawzajem.
Sam klimat historii mnie zauroczył. Ja kocham tą książkę, bawiłam się na niej fantastycznie i mogę ją szczerze polecić. 🐾📔🌅
Uwielbiam książki Agaty, więc z 𝐩𝐨𝐳𝐲𝐭𝐲𝐰𝐧𝐲𝐦 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 podeszłam do czytania tej lektury. Główną bohaterkę pokochałam już w 𝑺́𝒘𝒊𝒂̨𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒄𝒆, więc z radością sięgnęłam po jej historię, do której miałam dość 𝐬𝐩𝐨𝐫𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚. Opis momentalnie mnie przyciągnął, więc wiedziałam, że autorka po raz kolejny zdobędzie jakąś część mojego serca. Zawsze 𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐭𝐰𝐨́𝐫𝐜𝐳𝐨𝐬́𝐜́ 𝐏𝐨𝐥𝐭𝐞 i oczywiście tutaj nie było inaczej, co moja ukochana Natka (zakochana.w.slowach) może potwierdzić, bo przy niej czytałam. 😋
Mam słabość do książek z 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐫𝐳𝐚𝐦𝐢 lub ogólnie 𝐥𝐮𝐝𝐳́𝐦𝐢 𝐳𝐞 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 w roli głównej. Tutaj mamy do czynienia z duetem w postaci 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐚 oraz 𝐫𝐞𝐝𝐚𝐤𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢, co okazało się 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 (oni jednak raczej by się ze mną nie zgodzili… do czasu!). 𝐒𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐧𝐚 𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐨𝐬́𝐜́ grała tutaj ogromną i niezwykle ciekawą rolę, choć wyznam wam, że już na samiutkim początku (dosłownie pierwsze spotkanie) 𝐝𝐨𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐤𝐭𝐨 𝐬𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐚 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢𝐚̨ 𝐉𝐚𝐦𝐞𝐬𝐚… But it’s okay! Dużo myślenia to nie wymagało, a czytanie o różnych, 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐲𝐭𝐮𝐚𝐜𝐣𝐚𝐜𝐡 z tym związanych było wprost genialne. 🧡
𝐈𝐬𝐥𝐚 jeszcze bardziej zdobyła moje serce swoim 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐲𝐦 𝐜𝐡𝐚𝐫𝐚𝐤𝐭𝐞𝐫𝐞𝐦 oraz oczywiście 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦 𝐡𝐮𝐦𝐨𝐫𝐞𝐦, który na każdym kroku rozbrajał mnie do łez. Do tego 𝐣𝐞𝐣 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐫𝐚𝐤𝐜𝐣𝐞 𝐳 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 𝐭𝐨 𝐢𝐬𝐭𝐧𝐞 𝐳ł𝐨𝐭𝐨! Isla to niezwykle dobra osoba, cudowna przyjaciółka, ambitna kobieta i kochana córka – chodzący (prawie) ideał. Uwielbiam tę bohaterkę, ale przyznam, że jej reakcja i nie słuchanie tego, co mówił Kane, 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐢𝐫𝐲𝐭𝐨𝐰𝐚ł𝐨. Sama kiedyś byłam na jego miejscu, więc wiem, jak to jest 𝐜𝐳𝐮𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐛𝐞𝐳𝐬𝐢𝐥𝐧𝐲𝐦, gdy druga strona nie chce cię wysłuchać… Pamiętajmy jednak, że każdy popełnia błędy! 💛
Początkowo nie potrafiłam zrozumieć zachowania 𝐊𝐚𝐧𝐞’𝐚, lecz jednocześnie właśnie przez nie domyśliłam się pewnego 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭𝐮 𝐚𝐤𝐜𝐣𝐢. Był on wredny i momentami trochę przeginający, lecz dałam mu szansę i… zupełnie nie żałuję! To 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐲 𝐟𝐚𝐜𝐞𝐭, którego na pewno polubicie! Jego humor również jest niczemu sobie, a do tego 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐝𝐨𝐜𝐢𝐧𝐤𝐢 𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 ł𝐚̨𝐜𝐳𝐲ł𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳 𝐭𝐲𝐦𝐢 𝐈𝐬𝐥𝐲. Mega szanuję jego pracę, podejście i zaangażowanie w osiągnięcie swoich celów. Dodam nawet, że 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡𝐞̨ 𝐰𝐢𝐝𝐳𝐞̨ 𝐰 𝐧𝐢𝐦 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, lecz nie będę wchodzić w szczegóły, ponieważ nikomu nigdy nie zdradziłam, o co dokładnie mi chodzi. Jest to związane z czymś dość przykrym, dlatego dopowiem jeszcze, że 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐲ł𝐨 𝐦𝐢 𝐳̇𝐚𝐥 𝐊𝐚𝐧𝐞’𝐚. Jego sytuacja rodzinna złamała nam obojgu serce, a stricte na nim zostawiła ogromny ślad i bardzo 𝐰𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ł𝐚 𝐧𝐚 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐳𝐚𝐜𝐡𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞. Wiadomo, nie był idealny, a kłamanie nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale przyznam, że 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡𝐞̨ 𝐠𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐦 𝐢 𝐰𝐲𝐛𝐚𝐜𝐳𝐚𝐦. Najważniejsze jest to, że wyciągnął wnioski, a w odpowiednim momencie 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐰𝐲𝐣𝐚𝐬́𝐧𝐢ł 𝐢 𝐨𝐛𝐫𝐨𝐧𝐢ł 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐚̨ 𝐮𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐚̨. 🤍
Duet ten to 𝐰𝐲𝐛𝐮𝐜𝐡𝐨𝐰𝐞 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞, które sprawiało, że ciągle miałam uśmiech na twarzy, a fakt, że 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐨𝐬́𝐜́ 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐥𝐢 i stale sobie dokuczali był naprawdę wspaniały. Prawdziwy slow burn! 𝐔𝐬́𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐨 ł𝐞𝐳, a niektóre fragmenty dalej siedzą mi w głowie i wywołują kolejny śmiech! „– 𝐴 𝑚𝑜𝑔𝑒̨ 𝑔𝑜 𝑐ℎ𝑜𝑐𝑖𝑎𝑧̇ 𝑠𝑧𝑡𝑢𝑟𝑐ℎ𝑛𝑎̨𝑐́? 𝑊𝑦𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑦ł 𝑚𝑛𝑖𝑒 – 𝑎𝑟𝑔𝑢𝑚𝑒𝑛𝑡𝑢𝑗𝑒̨.” XDDDDD 💞
Jeśli szukacie 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐥𝐞𝐭𝐧𝐢𝐚𝐜𝐳𝐤𝐚, który wypełni was swoim świetnym humorem, genialną kreacją, przeróżnymi emocjami i zwrotami akcji, 𝑾𝒂𝒌𝒂𝒄𝒚𝒋𝒏𝒂 𝒑𝒐𝒎𝒚ł𝒌𝒂 nada się idealnie! Mimo że… UWAGA… wolę 𝑺́𝒘𝒊𝒂̨𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒂̨ 𝑼𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒆̨ (Brie, bądź dumna :P) to i tak 𝐛𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 podczas poznawania historii Isli! Nie mogę się doczekać kolejnych książek Agaty (𝑲𝑬𝑬𝑷 𝑴𝑬 𝑺𝑨𝑭𝑬!!!!!!) i jestem pewna, że 𝐨𝐧𝐞 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐩𝐨𝐜𝐡ł𝐨𝐧𝐚̨ 𝐦𝐨𝐣𝐚̨ 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐞̨ (a przynajmniej w jakimś stopniu). ❤️🩹
4,5/5⭐️ uwielbiam styl pisania oraz humor agatki - realnie, chyba żadna autorka tak często mnie nie rozwesela jak ona xddd śmieje się sama do siebie i przy pomyłce również tak było. kane i isla są super jak mira i dax🤝🏼🫶🏽 love them
jestem teraz zdecydowanie w erze książek agaty i ta również sprostała moim oczekiwaniom i nie mogłam się od niej oderwać. coś za co najbardziej pokochałam tą pozycję to humor i docinki głównych bohaterów, które były zabawne, a nie czułam jakiegoś zażenowania co czasem się zdarza. uwielbiam charakter zarówno isli jak i kane’a. zdecydowanie jeden wątek mnie zaskoczył i sprawił, że jeszcze bardziej byłam zaintrygowana i ciekawa jak się dalej potoczy, bo choć myślałam że ostatnie 100 stron będzie już takie lekkie, to agata do ostatnich stron trzymała mnie w napięciu. nie spodziewałam się tego, że wyleje łzy, a wylałam ich sporo i nie mogłam przestać płakać…
zdecydowanie cudowna książka i warta przeczytania, szczególnie, że odnosi się do środowiska wydawniczego i fajnie było móc przeczytać o tym wszystkim z perspektywy osoby, która zajmuje się tym na co dzień.
Jestem absolutną fanką, podobno jak przy Świątecznej Usterce. Agata znów mnie zaskoczyła, sprawiła że na dobre przepadłam dla czytania i zakochałam się w kolejnych bohaterach. Uwielbiam jej poczucie humoru i sposób, w jaki kreacje swoje postacie - wszystkie są tak autentyczne i dopracowane, że nie sposób ich nie pokochać.
Dynamika akcji była wspaniała, nie było nawet szans na nudę. Na dodatek podobały mi się backstory bohaterów, szczególe Kane’a, która widać że Agata dopięła na ostatni guzik. No czytało się to po prostu wspaniale! 🥹
Czuję z Pomyłka nieco mniejszą więź niż z poprzednią książką, jednak również ma specjalne miejsce w moim serduszku! Zdecydowanie must read na te wakacje 🌅
Na samym początku chciałabym bardzo podziękować wydawnictwu za egzemplarz do recenzji, a Agacie po raz kolejny za szansę.
„Wakacyjna pomyłka” to książka, której ogromnie nie mogłam się doczekać. Czytałam kilka jej pierwszych rozdziałów na wattpadzie, więc wyczekiwałam momentu, aż będę mogła poznać dalszą część historii Isly i pisarzyka.
Ich pierwsze spotkanie nie należało do udanych. Oboje myśleli, że już nigdy więcej się nie spotkają. Lecz los postanowił inaczej…
Isla Dunbar prawdopodobnie trafia do topki moich ulubionych bohaterek stworzonych przez Agatę. Pokochałam tę bohaterkę już przy pierwszym pojawieniu się jej w „Świątecznej usterce”. I gdy dowiedziałam się, że dostanie swoją książkę, to piszczałam ze szczęścia. Isla pracuje w wydawnictwie swoich rodziców i kocha swoją pracę całym sercem. To jest coś, co sprawia jej przyjemność i radość, mimo że czasami ma ochotę ukatrupić pewną osobę, bo działa jej zbyt mocno na nerwy. Jedna sytuacja wywraca jej życie trochę do góry nogami, ponieważ musi wynieść się ze swojego mieszkania. I tu na pomoc przychodzi jej najlepsza przyjaciółka - Mira. Proponuje jej, żeby wprowadziła się do jej starego domu, bo i tak stoi pusty. Isla po przemyśleniu wszystkiego - zgadza się. Tylko że po czasie pojawia się malutki problem. A mianowicie mężczyzna, który w nocy próbuje dostać się do domu, a później okazuje się być kuzynem partnera Miry.
Kane Jameson stał się moim nowym książkowym mężem. I ja nie żartuję, ten facet skradł moje serce już na samym starcie. Choć był dla mnie jedną wielką zagadką, to odkrywałam go warstwa po warstwie razem z Islą. Kane jest kuzynem Daxa, który postanawia przyjechać do nich bez wcześniejszego zapytania, czy dom, w którym zawsze się zatrzymywał nadal stoi pusty. Po przyjechaniu dowiaduje się, że w środku jest kobieta, która prawie rzuciła się na niego z pogrzebaczem i kazała mu się wynosić. Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego zostaje u niej na jedną noc. Rano wszyscy dochodzą do wniosku, że Kane musi znaleźć sobie nowe lukum, choć będzie to ciężkie, bo ma ze sobą dużego psiego przyjaciela.
Relacja Isly i Kane’a to było coś po prostu cudownego. Ich przekomarzanki na każdym kroku doprowadzały mnie do śmiechu. Oboje myśleli, że ich spotkanie na lotnisku będzie ostatnie, lecz los na każdym kroku przecinał ich ścieżki. Aż w końcu ta dwójka skończyła razem pod jednym dachem. Co z tego wszystkiego wyniknie? Co wydarzy się, gdy Isla pozna sekret, który skrywa Kane’a? A co z uczuciami, które zrodziły się niespodziewanie…
„Wakacyjna pomyłka” to książka, która spełniła wszystkie moje oczekiwania. Bawiłam się na niej świetnie i w żadnym razie nie odczułam jej długości, a tego się bardzo bałam. Styl pisania autorki jak zawsze był przyjemny i płynny, dzięki czemu zanim się obejrzałam, przewracałam już ostatnią stronę. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych historii spod pióra Agaty! 🥹💙 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
Ukrywanie swojej tożsamości na pierwszy rzut oka może nieść całą paletę zalet. Jednak przychodzi czas zajrzenia głębiej, tam, gdzie na pierwszy rzut oka, mimo perfekcyjnego kamuflażu, dostrzegamy światło. Skrywane głęboko, pod fasadą wycofania. Choć nie można przecież tak grać w nieskończoność. Przychodzi czas odsłonięcia, a on potrafi sporo namieszać.
Po skończeniu 𝐒́𝐰𝐢𝐚̨𝐭𝐞𝐜𝐳𝐧𝐞𝐣 𝐮𝐬𝐭𝐞𝐫𝐤𝐢 byłam niesamowicie nienasycona tym uniwersum. Jednak 𝐀𝐠𝐚𝐭𝐚 przyszła z pomocą i zafundowała tym razem cudowną wakacyjną historię, o jej przyjaciółce i kuzynie głównych bohaterów. Powieść pełna ripost i fantastycznego humoru. Idealna na letnie wieczory, która mimo zachodzącego słońca dalej pozostaje w twojej pamięci.
Muszę przyznać, że dawno żadna książka aż tak mnie nie wciągnęła od początku, jak właśnie 𝐖𝐚𝐤𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚 𝐏𝐨𝐦𝐲𝐥𝐤𝐚. Poznajemy 𝐈𝐬𝐥𝐞̨ 𝐃𝐮𝐧𝐛𝐚𝐫 pracującą w rodzinnym wydawnictwie. Dziewczyna wybiera się na wyjazd służbowy, podczas którego spotyka nieznośnego mężczyznę. Już od samego początku wchodzą sobie za skórę i jesteśmy świadkami potyczek słownych, które przybliżają ich do siebie jeszcze bardziej, choć nie do końca są tego w pełni świadomi.
𝐊𝐚𝐧𝐞 𝐉𝐚𝐦𝐞𝐬𝐨𝐧 jest bestsellerowym autorem kryminałów. Chłodny i zdystansowany, jednak dla bliskich potrafi zrobić absolutnie wszystko. Pewnego dnia zjawia się w domu 𝐈𝐬𝐥𝐢 i mimo ogromnego nieporozumienia staje się jej współlokatorem. Więc ona, oprócz wkurzającego pisarzyka, z którym musi współpracować, w jej nowym domu pojawia się ktoś, kto nie da jej ani odrobiny wytchnienia.
Uwielbiam w książkach 𝐀𝐠𝐚𝐭𝐲 to, że przez nie się po prostu płynie. Autorka potrafi stworzyć między bohaterami napięcie, o którym czyta się z przyjemnością, i pozwala poznać ich świat z wielką ciekawością. Tak było i tym razem. 𝐈𝐬𝐥𝐚 i 𝐊𝐚𝐧𝐞 od pierwszego spotkania na lotnisku nie potrafią się znieść, jednak oprócz wspólnej przestrzeni coś ich do siebie ciągnie. Jedynym niuansem, który średnio przypadł mi do gustu, był fakt, że zarówno hate, jak i love czytało mi się z zachwytem to brakowało mi iskierki, która połączyłaby wszystko w jedną wspólną całość. Choć nie będę ukrywać, że ich losy i poznawanie tego co mają do powiedzenia, przykryły ten drobny szczegół.
Muszę wspomnieć również o cudownie poprowadzonym wątku pracy w wydawnictwie. Rzadko kiedy spotyka się książki, w których możemy zagłębić się w ten literacki świat od zaplecza. I właśnie te momenty czytało mi równie wspaniale.
Mimo, że wakacje dobiegają końca, zachęcam was do zapoznania się z losami tej dwójki, która mimo ogromnego dystansu potrafi znaleźć wspólny język. Ich historia potrafi ogrzać jak ciepły kocyk nawet w te najmroźniejsze wieczory.
Jeju, ja Wam mówię. Jak potrzebuję oczyścić umysł i przeczytać coś co ma humor i świetny zarys bohaterów i ma przeurocze relacje między bohaterami, to zawsze wybieram coś od Agaty Polte. No jak ja kocham jej książki. Są takie lekkie jak letni deszczyk o poranku. Od razu polubiłam bohaterów. Wszystkich. Mimo, że oni się nie lubią. Ja tam ich pokochałam, no ale wiadomo jak to później będzie. Tak, książki typu romans są raczej z natury przewidywalne, ale przecież o to też chodzi czasami, ma być happy end, ma być uczucie, że coś się dobrze skończyło i droga do celu była przyjemna.
Może w ogóle zacznijmy od tego, że w tej książce wszystko kręci się wokół książek. Tak! Książki w książkach to motyw, który uwielbiam. Isla pracuje w wydawnictwie rodziców i cóż. Ma uporczywego klienta, z którym się nie dogaduje. Ten pisarz już nie raz zalazł jej za skórę, mimo że ona sama uwielbia jego twórczość. Będąc tak sfrustrowaną poznaje pewnego jegomościa. Miałam czasem wrażenie, że Isla to jest wiecznie nabuzowana, ale w pozytywnym sensie! 😂
Słuchajcie. Jest moc. Docinki, przepychanki słowne to jest to, co uwielbiam w twórczości autorki. Wie, jak stworzyć zabawne sceny i bohaterów. A przy tym za tym, potrafi też poruszyć ważne tematy i stworzyć bogaty zarys fabularny i życiorysy. Zakończenie też intensywne, ale i świetne, takie zebranie się wszystkich postaci i stworzenie czegoś wspaniałego!
Motywy: wydawnictwo, książki, pies, nieznajomy z samolotu.
2.75/5 W skrócie : Oceniając tę książkę jako książkę z wydawnictwa niezwykłego była dobra, ale patrząc ogólnie jako na dzieło literackie była średnia. Nic zaskakującego. Polecam słuchać ją w audiobooku, bo łatwo zrozumieć co się dzieje i generalnie nie jest trudno się pogubić. Tytuł w odniesieniu do całej książki nie ma sensu i wybrałabym coś innego.
Rozwijając: Nie była najgorsza, ale fenomenem literackim też nie jest. Czuć, że autorka tej książki wywodzi się z wattapda. Czuć to najbardziej po głównej bohaterce- perfekcjonistka, która ma „cięty język”. Klasyk, który robi się nudny. A i było jeszcze czuć to w żartach z masażerem i pogrzebaczem. Jak na książkę z wydawnictwa niezwykłego była bardzo dobra. Nie przedstawiała toksycznych zachowań w dobrym świetle, love interest nie seksualizował głównej bohaterki i wszystkie wątki były rozwinięte i wyjaśnione w dość logiczny sposób. Rzeczy, które miały być plot twistami wcale nimi nie były, ponieważ uważam, że ta książka była na maxa przewidywalna. A i nie rozumiem czemu ta książka ma taki tytuł. Jedyne co ta książka ma wspólnego z wakacjami to fakt, że akcja rozgrywa się w miesiące letnie. Sami bohaterowie byli bardzo zapracowani i generalnie tonęli w robocie (główna bohaterka przesunęła swój wakacyjny urlop na wrzesień, a to co robiła w jego trakcie nie zostało przedstawione).
Wakacyjną pomyłkę miałam okazję czytać w tamtym roku na wattpadzie i już wtedy na maxa zakochałam się w tej historii, zresztą jak każdej, która wychodzi spod pióra Agaty. Nie mogłam się doczekać aż historia ukaże się na papierze, bo to zdecydowanie jedna z moich ulubionych i po prostu chciałam przeczytać ją po raz kolejny!!
Styl pisania Agaty niezmiennie już od wielu lat pozostaje moim ulubionym i to niezależnie czy Agata napisze kolejny świetny romans czy wciągającą fantastykę. Jej książki czytam zawsze z ogromną przyjemnością, do tego bardzo szybko, bo jak już się wkręcę to nie chce ich odkładać bo zawsze tak dobrze się bawię. Z „Wakacyjną pomyłką” było dokładnie tak samo, mimo, że znałam już całą historię to czytałam ją z ogromną ciekawością. Fabuła wyszła tutaj Agacie naprawdę świetnie, bo mieliśmy i one house trop i hate love, a to wszystko owiane tajemnicą, oraz otoczką ze świata wydawniczego, bo on to autor, a ona redaktorka prowadząca!
Islę mieliśmy okazję poznać w „Świątecznej usterce”, pana pisarzyka zresztą też, ale tylko z opowieści kobiety. Od samego początku właśnie w Usterce przeczuwałam, że ta dwójka dostanie swoją historię i bardzo się z niej ucieszyłam. Dostaliśmy tutaj naprawdę świetne hatelove, ale Agata napisała całą ich relację bardzo fajnie i ja mogłabym czytać o nich bez końca i pewnie by się mi nie znudziło. Oboje mieli swoje mocne charaktery, trochę ich też tajemnica, którą skrywał Kane poróżniła, ale koniec końców wszystko wyszło pięknie!
Fabuła książki jest mocno osadzona w świecie wydawniczym, co było dla mnie naprawdę fajnym i ciekawym motywem. Przekomarzanie się i wzajemne docinki głównych bohaterów są świetne! Ich dialogi naprawdę mnie bawiły i kilka razy zdarzyło mi się zaśmiać w głos.
Niestety całość jest trochę zbyt rozwlekła. Jest tu zdecydowanie za dużo długich przemyśleń i analizowania tego, co już się wydarzyło. Momentami miałam wrażenie, że dostajemy jakąś scenę, a dwa rozdziały później bohaterka ponownie rozkłada ją na czynniki pierwsze. Pojawia się też sporo powtórzeń, a niektóre motywy – jak ciągłe przerywanie im w odpowiednim momencie – były dość banalne i przewidywalne.
Mimo tych niedociągnięć przeczytałam książkę z przyjemnością. To lekka, zabawna historia, przy której można się dobrze bawić i po prostu odpocząć.
Mega mi sie ta ksiazka podobała i odczarowała mojego ostatniego pecha do romansów. Lubię jak w książkach mimo ze nie ma żadnych mocno spicy momentów to jest przez większość czasu takie napięcie między bohaterami i smieszne sytuacje, że łapie sie na tym ze macham nogami z ekscytacji jak pojebana 🤣😅 To co w niej doceniam to poczucie ze inni bohaterowi tez mają jakies charaktery a nie, że sa tylko uzupełnieniem historii głównej parki. Jeszcze odkryłam ze istnieje ksiazka o Mirze, ktora najbardziej polubiłam poza głównymi postaciami, takze nie moge sie doczekać, aby przeczytać kolejną książkę tej autorki.
To jest ta Agata Polte jaką pokochałam w Prostym zakładzie! Brakowało mi jej, wszystkie poprzednie książki miałam wrażenie są dość podobne, schematyczne. I ta też jest prosta, ale jakże przyjemna i zabawna!!!