Autorka Give Him a Chance powraca z kolejną historią, tym razem z motywem girl & girl!
Tiana West wraz z bliźniakiem Naveenem zaczynają naukę w Santa Monica High School. Początki w liceum miały zwiastować wiele nowych doświadczeń, ale Tiana nie spodziewała się, że zacznie od tych niezbyt przyjemnych. Dziewczyna gubi się na nieznanych korytarzach i w dodatku dowiaduje, że zapisy na wymarzone zajęcia dodatkowe zamknęły się wraz z ostatnim dniem wakacji.
Jednym słowem – klapa.
Błądząc w obcym budynku, w końcu pakuje się w niezłe kłopoty. Przyłapuje na amorach dwie dziewczyny, a jedną z nich okazuje się Casey Brewer, bardzo popularna w szkole kapitanka żeńskiej drużyny koszykówki.
Przestraszona, że sekret się wyda, Casey postanawia odnaleźć nową uczennicę i zaproponować jej układ w zamian za milczenie. Otrzyma ona miejsce w szkolnej drużynie koszykarskiej, jeżeli tylko nie piśnie ani słowa o tym, co zobaczyła.
Tiana nie bardzo rozumie, z jakiego powodu liderka, będąca na językach wszystkich uczniów Samohi, chce ukryć to, z kim się spotyka. Nie wie też, z jakiego powodu dziewczyna tak bardzo ją zaintrygowała.
Co jeśli układ da obu dziewczynom więcej, niż oczekiwały?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku/
𝐓𝐢𝐚𝐧𝐚 𝐖𝐞𝐬𝐭 spośród wszystkich rówieśników wyróżnia się wyjątkową nieśmiałością, ale także wrażliwością, której nie sposób dostrzec — i to właśnie ona przyciąga do niej ludzi z otoczenia. Przekraczając próg nowego liceum w miasteczku Santa Monica, Tiana nie wie, czego się spodziewać. Już pierwszego dnia wpada w chaos, a gdy wydaje jej się, że znalazła z niego wyjście, okazuje się, że to dopiero początek. Tiana szybko zostaje wciągnięta w jego przytłaczającą spiralę. Przyłapuje dwie dziewczyny na amorach, a jedną z nich jest 𝐎𝐍𝐀, najpopularniejsza dziewczyna w szkole, która od tamtego dnia nie da Tianie o sobie zapomnieć.
𝐂𝐚𝐬𝐞𝐲 𝐁𝐫𝐞𝐰𝐞𝐫, słynna i najlepsza w swoim rodzaju kapitanka damskiej drużyny koszykówki, na co dzień zmaga się z oczekiwaniami narzucanymi jej przez rówieśników, a przede wszystkim przez zamożnych i znanych rodziców, którzy nie należą do najbardziej kochających czy wspierających. Casey jest reprezentantką społeczności LGBT+, jednak nieważne, jak bardzo chciałaby dumnie to okazywać, presja perfekcji, którą jest osaczana, jej na to nie pozwala. W drużynie poznaje Victorię Vargas, z którą wchodzi w tajemniczy związek. Pewnego dnia ich cała relacja wisi na włosku, kiedy przyłapuje je nie kto inny jak Tiana West.
Szkoła nie może się dowiedzieć o sytuacji, której Tiana przez przypadek stała się świadkiem. Dlatego kapitanka w zamian za jej milczenie, proponuje Tianie miejsce w drużynie.
Do „Orange-flavored Kisses” podeszłam z dobrym nastawieniem, będąc wręcz pewna, że się nie zawiodę, zwłaszcza, że motyw miłości dwóch kobiet brzmiał zachęcająco, a ja łaknęłam właśnie takiej książki. Jak się okazało, moje oczekiwania zostały przerośnięte od pierwszych rozdziałów, a ja nie zauważyłam momentu, w którym granica między rzeczywistością a wyobraźnią całkowicie się zatarła. Pamiętam chwilę, gdy sięgnęłam po historię dziewczyn, jednak moment, w którym całkowicie popłynęłam, a słowa wyryte na papierze zaczęły w mojej głowie tworzyć najbardziej wciągający film, umknął mojej pamięci. Zawdzięczam to niezwykle porywającemu i przyjemnym stylowi pisania Wiktorii Stemplewskiej, który urzekł mnie niemal od samego początku. Zanim jeszcze zaczęłam czytać, kartkując książkę i zwracając uwagę na liczbę opisów, które w niej dominowały, nie ukrywam, że trochę się przeraziłam. Jednak gdy tylko rozpoczęłam czytanie, ten chwilowy lęk szybko odszedł w zapomnienie, ponieważ każdy z nich wciągnął mnie równie mocno. To, co napewno mi się spodobało, to współczesny slang młodzieżowy, który nadał „Orange-flavored Kisses” nuty świeżości, czego czasem brakuje mi w tutejszych książkach, zwłaszcza, że sama jestem młodą czytelniczką.
𝐂𝐚𝐬𝐞𝐲 𝐢 𝐓𝐢𝐚𝐧𝐚 — dziewczyny, które skradły moje serce, a na samą myśl o nich pęcznieje ono jeszcze bardziej. Chryste, gdybym mogła, opowiadałabym o nich dniami i nocami, nigdy nie odczuwając nudy. Dziewczyny stworzyły duet, którego rzadko spotykam w romansach, czym naprawdę się pozytywnie zaskoczyłam. Motyw miłości dwóch kobiet w tej historii została napisana… 𝐈𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞, 𝐰 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐲𝐦 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐥𝐨𝐰𝐚 𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐮, 𝐢 𝐰 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐮𝐝𝐞𝐫𝐳𝐲𝐥 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐧𝐚𝐣𝐜𝐳𝐮𝐥𝐬𝐳𝐲 𝐩𝐮𝐧𝐤𝐭, 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚𝐣𝐚̨𝐜, 𝐳̇𝐞 𝐧𝐚𝐣𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐨𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐧𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐩𝐨𝐦𝐧𝐞̨ 𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐝𝐰𝐨́𝐜𝐡 𝐢𝐬𝐤𝐢𝐞𝐫𝐤𝐚𝐜𝐡. Uwielbiam, a wręcz ubóstwiam niespotykaną przeze mnie dotąd delikatność ich relacji: jak realistycznie i płynnie ona się potoczyła, nie za szybko i nie za wolno, w idealnym tempie. W momencie, gdy nastąpił ich pierwszy pocałunek, szczerzyłam się od ucha do ucha i kopałam nogami w powietrzu, co w moim przypadku oznaczało, że motyw 𝐬𝐥𝐨𝐰 𝐛𝐮𝐫𝐧’𝐮 został poprowadzony po mistrzowsku. 𝐂𝐚𝐬𝐞𝐲 𝐢 𝐓𝐢𝐚𝐧𝐚 pasują do siebie jak dwie krople wody, i choć na ich drodze nieustannie pojawiały się przeszkody, zbierały się na odwagę, aby razem je pokonać, co za każdym razem powalało mnie na łopatki — w tym dobrym znaczeniu. Obie są w bardzo młodym wieku, dlatego jeszcze odkrywają swoje wnętrze, co nadało tej historii realizmu, jak i możliwości, aby związać się głębiej z bohaterkami — aby obdarzyć je bezgranicznym wsparciem.
Nie mogę przejść obojętnie obok tego, jak genialnie autorka zaprezentowała problemy, z jakimi spotykają się na co dzień osoby homoseksualne. Niezależnie od tego, kogo kochasz, powinieneś mieć prawo otwarcie oznajmić to społeczeństwu, a przede wszystkim: płeć osoby, przy której odnalazłeś komfort i bezpieczeństwo, nie definiuje tego, kim naprawdę jesteś. Casey, głównej bohaterce, zajęło to długo, zanim zebrała się na odwagę i uświadomiła swojej mamie, która dotąd nie popierała osób reprezentujących LGBT+, że podkochuję się w Tianie. Nie jestem w stanie ująć w słowach, jak bardzo zżyłam się z tą bohaterką — jak wiele rzeczy mnie nauczyła, które już nigdy nie opuszczą mojej świadomości, przez ile lekcji przeszłam wraz z nią podczas czytania jej historii. Jej odwaga i determinacja do nieodpuszczania rzeczy, które chcesz robić, ale boisz się przez ocenę innych, była wzruszająca, ale także dawała kopa motywacji czytelnikowi, który przechodził przez ten sam problem. Tobie, Wika, gratuluję z całego serduszka, bo wykonałaś niezwykłą robotę i każde twoje staranie — pot, krew i łzy, które włożyłaś w tą historię, opłaciło się, bo wszystko było tego warte.🧡
Chciałabym również podziękować wydawnictwu, jak i autorce za szansę współpracy przy tej książce. Jest mi ogromnie miło, że zauważono we mnie szansę, którą chciałam wykorzystać do jej pełnego potencjału. Jest to mój pierwszy recenzent, dlatego „Orange-flavored Kisses” na zawsze pozostanie niezapomnianą przeze mnie książką. Jestem przeszczęśliwa, że mogłam współpracować przy takim cudeńku<3
༘⋆ W świecie pełnym ciągłego oceniania innych i błędnych stereotypów, przełamanie się do pokazania swojego prawdziwego „ja” jest ogromnym wyzwaniem. Niekiedy strach tak strasznie kontroluje naszym życiem, że zapominamy w tym wszystkim o sobie i swoim samopoczuciu. W historii Tiany i Casey widzimy dwie nastolatki, które pokazują, że dla miłości warto jest zaryzykować.
༘⋆ Tiana West - piętnastoletnia dziewczyna o niezwykle pięknych oczach, zaczynająca swoją przygodę w liceum. Jej bezbarwny świat powoli nabiera kolorów, dzięki ludziom, którzy zaczęli ją otaczać.
༘⋆ Casey Brewer - uczennica drugiej klasy, kapitanka drużyny koszykarskiej, córka burmistrzyni uwielbiającą pomarańcze.
༘⋆ Relacje LGBTQ+ w dzisiejszych czasach są bardzo często tematem tabu. Wiele osób uważa, że jest to coś złego, albo nie ma racji bytu. Jednak dlaczego czyjaś miłość stanowi dla innych tak wielki problem? W tej książce, opowiadającej o dziewczynie, która dopiero poznaje siebie, oraz dziewczynie, która żyje w strachu przed wyznaniem swojej orientacji rodzicom, widzimy dwie młode dziewczyny, będące dla siebie odpowiedzią na swoje pytania. Tiana zauważa, że jej pusty, czarnobiały świat może nabrać sensu i szczęścia, kiedy znajdzie właściwe osoby, które jej w tym pomogą. Casey zaś przekonuje się, że mimo strachu i wiecznego unikania swoich uczuć, warto jest odważyć się przełamać swoje bariery i zaznać prawdziwego szczęścia, bez ukrywania się przed innymi.
༘⋆ W historii West i Brewer podobało mi się to, że napięcie między nimi było wyczuwalne, naturalne i niewymuszone. Relacja Tiany i Willow, bądź całej ich grupy znajomych była bardzo przyjemna do czytania. Mimo wszystko, uważam, że fajnie byłoby dowiedzieć się czegoś o nich nie tylko z opowieści West, ale też z rozmów między nimi. Problemy ukazane między Casey a jej rodzicami i ich ciągłymi oczekiwaniami, były lekko monotonne - jedyne co z nich pamiętam, to lekcje gry na skrzypcach. Wątek był naprawdę potrzebny, ale myślę, że jego rozwinięcie byłoby na plus.
༘⋆ Sama relacja głównych bohaterek i jej przebieg był przyjemny i nieprzesadzony, wyglądał on bardzo naturalnie oraz fajnie opisywał poznawanie siebie, a także głębszych uczuć w młodym wieku. Motyw koszykówki był dopracowany i wątki z nim związane nie pojawiały się „na siłę”, co jest ogromnym pozytywem.
༘⋆ Jeśli ktoś z was szuka młodzieżówki o poznawaniu siebie, nastoletnim życiu i wkraczaniu w nie, czy uroczej opowieści z motywem WLW, to myślę, że ta historia jest idealną pozycją. Styl pisania autorki jest przyjemny i lekki, i mimo niektórych, według mnie niepotrzebnych, długich opisów, przez książkę dosłownie się płynie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
O 𝐎𝐅𝐊 słyszałam bardzo dużo i śledziłam, jak Wiktoria wstawiała rozdziały na wattpada. Rzadko czytam książki z motywem WLW, ale myślę, że dzięki pomarańczkom na pewno sięgnę po więcej książek WLW.
Casey i Tiana poznają się w dosyć niekomfortowej sytuacji - Tiana nakrywa kapitankę szkolnej drużyny koszykarskiej na obściskiwaniu się z dziewczyną. Casey próbuje wszystkiego, by odnaleźć Tianę i sprawić, by nie pisnęła nikomu słowa.
Proponuje jej miejsce w drużynie koszykarskiej, mimo że Tiana obiecuje, że będzie udawać, że nic nie widziała. Dochodzą do tego ich tajne treningi, w których Casey robi wszystko, by ta druga dostała się do drużyny. W tych tajnych treningach pomaga jej Gareth - syn znajomych jej rodziców, z którym ma kurs tańca.
Wszystko robi się coraz bardziej skomplikowane, gdy była dziewczyna Casey zaczyna sprawiać kłopot. Miesza w głowie Casey i próbuje różnych sztuczek, jednak na marne. Między Tianą a Casey zaczyna coś iskrzyć, jednak obydwie udają, że nic się nie dzieje. Tiana - nie jest w 100% pewna swojej orientacji, a natomiast Casey wypiera się tego, że Tiana West może jej się podobać.
Ostatnie 100 stron było zwrotem akcji. Serio, przez to nie miałam pojęcia, jak skończy się ich historia, co dodaje od razu takiej ekscytacji, by czytać dalej.
Totalnie nie spodziewałam się, że kolejna książka Wiktorii mnie tak zachwyci. Wszystko zostało idealnie opisane, momentami chciało mi się płakać z nadmiaru emocji. Historia dziewczyn pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by odkryć, kim się jest 🥹🧡