Czasem trzeba przedrzeć się przez mroki zła, by ujrzeć światło prawdy.
Bydgoszcz, połowa lat 60. W lesie na obrzeżach jednego z osiedli zostają znalezione zwłoki kobiety. Śledczy ruszają w teren, lecz im więcej pytań zadają, tym wyraźniej czują, że błądzą pozbawieni technik, które dziś wydają się oczywiste. Gdy dziewięć miesięcy później ginie kolejna kobieta, miasto zaczyna żyć jednym słowem: „Wampir”.
Rozpoczyna się nerwowe polowanie na sprawcę. Pojawiają się mylne tropy, sensacyjne zeznania i podejrzany, który zdaje się idealnie pasować do profilu mordercy. W tle krąży postać „Bogacza” — mężczyzny epatującego w lokalach plikiem banknotów, jakby szukał ofiary lub próbował coś udowodnić. Każdy dzień bez przełomu podsyca strach, szczególnie wśród kobiet. „Wampir z Osielska” to nie tylko historia zbrodni, lecz także obraz realiów śledztwa w PRL: presji, błędów i mozolnego zbierania okruchów prawdy z protokołów, wizji lokalnych oraz relacji świadków. Finał rozgrywa się na sali sądowej: proces, wyrok i zamknięcie sprawy, która na lata zapisała się w pamięci regionu.
To książka dla czytelników szukających w true crime nie sensacji, lecz odpowiedzi: jak rodzi się zło i w jaki sposób państwo próbuje je uchwycić nawet wtedy, gdy wciąż brakuje pewników
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak blisko nas mogą dziać się rzeczy, o których wolelibyśmy nigdy nie wiedzieć? A jeśli już je poznamy: czy jesteśmy w stanie o nich zapomnieć? 🩶 Jako fanka true crime od dawna, ale dotąd znająca ten świat głównie z podcastów, nie spodziewałam się, że książka może wywołać we mnie aż tyle emocji. To było moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem w formie czytanej i już wiem, że zdecydowanie nie ostatnie. 🩶 “Wampir z Osielska” to nie jest książka, która „po prostu opowiada” - ona wciąga Cię w środek śledztwa, zmusza do analizowania, łączenia faktów, zadawania sobie pytań. I co najważniejsze - wszystko jest tu podane w sposób niesamowicie jasny, uporządkowany i przystępny. 🩶 Ogromnym atutem jest styl autora. Prosty, konkretny, bez zbędnych upiększeń, a mimo to (a może właśnie dlatego) uderzający jeszcze mocniej. Nie ma tu taniej sensacji ani sztucznego podkręcania emocji. Jest prawda. Surowa, momentami brutalna, ale autentyczna do bólu. 🩶 Czytając zeznania, opisy miejsc zbrodni, przebieg śledztwa miałam momentami wrażenie, jakbym była tam obok. Jakbym obserwowała to wszystko z bliska. I właśnie to sprawiło, że mimo uciążliwego tematu, weszłam w ten świat bardzo łatwo, bo realność zdarzeń biła z każdej przeczytanej strony. 🩶 Na ogromny plus zasługują też dodatki - zdjęcia, szkice, materiały z miejsca zbrodni. To nie są tylko „wstawki”, ale elementy, które jeszcze bardziej pogłębiają odbiór i sprawiają, że ta historia staje się jeszcze bardziej namacalna. 🩶 Bardzo doceniam też sam proces powstawania tej książki. Autor sam wspomina, że dotarcie do materiałów i akt sprawy nie było łatwe i że nie udało się za pierwszym razem. A jednak się nie poddał. I to widać. Widać w tej dokładności, w dbałości o szczegóły, w tym, jak spójnie i rzetelnie została przedstawiona cała historia. 🩶 Sama sprawa Stefana Rachubińskiego jest przerażająca, ale to, co uderzyło mnie najmocniej, to kontrast. Z jednej strony człowiek, który funkcjonował w społeczeństwie, miał rodzinę, był „zwyczajny”. Z drugiej mamy przedstawione rzeczy, których dopuścił się w ukryciu. I to właśnie ta dwoistość zostawia w głowie największy niepokój. Bo uświadamia coś jeszcze bardziej niepokojącego, a mianowicie, że takie osoby mogą żyć tuż obok nas. Mijać nas na ulicy. Funkcjonować wśród ludzi, nie wzbudzając żadnych podejrzeń. I to jest chyba najbardziej przerażające w tej historii. ✨ Dla mnie: 10/10
🩶 I mówię to jako osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę z true crime, ale jeśli ten gatunek wygląda właśnie tak, to wiem jedno: przepadłam. 🩶Ta książka była dla mnie czymś więcej niż tylko historią. To było doświadczenie - momentami trudne, momentami szokujące, ale jednocześnie niesamowicie wciągające. 🩶 I chyba najbardziej przerażające jest to, że takie historie wydarzyły się naprawdę, oraz że czasem zło ma twarz zupełnie zwyczajnego człowieka.