Łukasz Orbitowski pisze grę książkową i zaprasza czytelników, by sami usiedli za sterami jego opowieści.
To miał być spokojny, kojący wyjazd dla ojca i syna. Krystian – chłopak, któremu nałogi zniszczyły życie i ojciec, który ostatkiem sił o niego walczy. Przed nimi kilka miesięcy pracy podczas remontu dworu myśliwskiego ukrytego w głębi Puszczy Augustowskiej. Ale coś poszło nie tak. Budzą się pradawni bogowie, budzą się ich wyznawcy… Nie oszukujmy się – „Pan lasu” to horror, więc będzie mrocznie i krwawo. Jak bardzo? O tym zdecydujesz sam.
I pamiętaj, by nigdy nie zamrażać pradawnych bogów. A jeśli już ci się zdarzy – absolutnie ich nie rozmrażaj.
"Już sam fakt, że Orbitowski wraca do horroru, powinien być wystarczającą zachętą. Ale tutaj jeszcze możemy stać się głównym bohaterem koszmaru, który narodził się w głowie jednego z najlepszych współczesnych polskich pisarzy! Bezcenne!" Wojciech Chmielarz, pisarz
Pisze przede wszystkim współczesne horrory, nierzadko dziejące się na ulicach i osiedlach Krakowa. Opisy szarej codzienności sąsiadują w nich z magicznymi, często przerażającymi przygodami. Dostrzeżony także poza obszarem fantastyki, czego dowodem jest związanie się z Wydawnictwem Literackim.
Rocznik 1977. Redaktor, publicysta, przede wszystkim zaś popularny pisarz. Na obszarze fantastyki debiutował w roku 2001, w pierwszym numerze miesięcznika "Science Fiction". Autor rozlicznych opowiadań w pismach i antologiach, część z nich zebrano w tomie "Wigilijne psy". Ponadto opublikował powieści "Horror show" i "Tracę ciepło" (nominacja do Nagrody Zajdla), dwa zbiory opowiadań w niewielkim nakładzie, a ostatnio wspólnie z Jarosławem Urbaniukiem rozpoczął cykl politycznych powieści grozy "Pies i klecha". Dotychczas ukazały się dwa tomy: "Przeciwko wszystkim" oraz "Tancerz". Inny charakter miała książka "Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat", będąca zbiorem opowiastek i bajek o dwóch kotach autora. W roku 2009 ukazała się powieść "Święty Wrocław", a w zeszłym zbiór opowiadań "Nadchodzi".
Duże rozczarowanie niestety.. - historia bardzo sztampowa. Jak ktoś obejrzał czy przeczytał w życiu kilka horrorów to nic go tu nie zaskoczy - bohaterowie bardzo plascy, widać jakby miała za nimi stać jakaś głębia czy historia, ale bardziej jest o tym mówione niż to czuć - wydaje mi się że coś tu poszło nie tak z redakcja.. pomijam literówki, ale niektóre bloki czyta się dziwnie i nie w pełni mi pasowały do poprzednich. Czasami coś sie nie zgadza, czasami są nawiązania do faktów, których nie poznaliśmy w poprzednich paragrafach. Trochę to wyglądało amatorsko jak na takiego autora - miałam niedosyt wyborów i po dwóch/ trzech przejściach łatwo było wyczuć które decyzję są premiowane przez autora przeżyciem bohatera a które takie nie będą
To kolejna książka paragrafowa, po którą sięgnąłem, ale pierwsza z tak m*rocznym klimatem. To jest ho**or, a akcja momentami jest niczym wyjęta z najlepszego slashera, gdzie niemal w każdym rozdziale może wydarzyć się coś niespodziewanego, a Ty prędko zobaczysz pod ostatnim zdaniem słowo “KONIEC”. A to znak, by zacząć poznawać tę historię raz jeszcze, na nowo, bo do odkrycia jest aż 30 zakończeń.
Opowieść zaczyna się niepokojąco, bo już pierwszym rozdziale Krystianowi, głównemu bohaterowki, towarzyszy widmo śmie*ci. A Twoim zadaniem jest takie poprowadzenie fabułą, by Krystian wyszedł z lasu żywy. I będzie to spore wyzwanie, bo autor zastawił tyle pułapek, że nawet najbardziej rozsądna decyzja może doprowadzić do sytuacji, w której chłopal z*inie. I to na wiele różnych sposobów.
Paragrafówki charakteryzują się krótkimi i dynamicznymi rozdziałami. “Pan lasu” składa się z 240 i w trakcie czytania, dosłownie, skaczemy po całej książce. A przygoda z czytaniem może zakończyć się w losowym momencie, w środku, na końcu, albo na samym jej początku. Oznacza to, że pojedynczy scenariusz fabularny może liczyć od kilku, kilkunatu, a nawet kilkudziesięciu rozdziałów. Wszystko zależy od Ciebie. Ja, gdy w końcu uratowałem Krystiana, musiałem przebrnąć przez 52 rozdziały. I bawiłem się przy tym świetnie.
Gier książkowych jest już trochę za mną, w tym tych z elementami grozy. Byłam ciekawa, co autor ma do zaoferowania, tym bardziej, że okładka bardzo mnie zachęciła. I chociaż początek mnie nie porwał, to im dalej w ten las, tym lepiej. Zasada jest jedna: główny bohater ma przetrwać. Brzmi prosto, ale czy faktycznie takie jest? No niezbyt, sporo się nagimnastykowałam, aby to zrealizować, ale przy tym dobrze się bawiłam.^^ Czytanie zajęło mi więcej czasu niż zwykle, bo chciałam dotrzeć do jak największej ilości zakończeń i owszem, często zdarzyło mi się nie przetrwać, ale za każdym razem czułam, że to coś zupełnie innego. Raz miałam zakończenie rodem z horroru z tajemniczym kultem i potworem w roli głównej, a innym razem czułam realny niepokój z powodu postaci trzymającej w piwnicy wiele rzeczy mogących zrobić krzywdę głównemu bohaterowi. Żeby nie było tak mrocznie to pochwalę się – udało mi się też przetrwać, chociaż było to raczej słodko-gorzkie zakończenie. Czytając każdy kolejny rozdział widziałam ile pracy wymagało domknięcie wszystkiego, pilnowania, aby rozdziały pasowały do siebie. Dlatego przymykałam oko na pewne nieścisłości. Muszę też koniecznie wspomnieć o ilustracjach, za które odpowiada Rafał Wechterowicz, który sprawił, że całość momentami powodowała ciarki na plecach i poczułam ten mroczny, nieznany mi las. „Pan Lasu” mimo mojego początkowego braku entuzjazmu okazał się dobrą grą i ciekawym doświadczeniem. Zdecydowanie mocne polecanko, bo owszem, czytałam już lepsze książki z tego gatunku, ale ta mnie nie zawiodła. Dla wielbicieli horrorów może być strzałem w dziesiątkę.😊
Zabieram Was dzisiaj w moje rodzinne strony czyli do Puszczy Augustowskiej. Młody chłopak Krystian razem z tatą wyjeżdżają do pracy, będą remontować stary dom wypoczynkowy w samym środku puszczy. Od samego początku towarzyszy im dziwny klimat w czasie drogi, ludzie niedaleko ośrodka w dziwny sposób na nich patrzą i odradzają podróż do tego miejsca. Krystian widzi dziwne zjawy, ludzie, których poznają na miejscu nie zawsze są tym za kogo się podają, niektórzy giną w lesie. Co wydarzy się w trakcie pobytu w tym dziwnym miejscu? Cel w grze był prosty: aby Krzystian przeżył. To nie była prosta sprawa, przeszłam 7 razy historię i chłopak zawsze umierał. Im ciekawszą opcję wybierałam tym szybciej pozbawiałam go życia. Czuje duży niedosyt, oczekiwałam czegoś naprawdę mrocznego, niestety za mało mi było obiecanego klimatu i strachu. Książka jest pięknie wydana, ilustracje zostały wykonane przez Rafała Wechterowicza. Gra książkowa jest na pewno wciągająca, świadczy o tym to jak szybko zabierałam się za kolejne ścieżki z możliwościami wyboru by przekonać się co wydarzy się tym razem.
Czy znacie gry książkowe albo paragrafówki? 👀 Jeśli tak, to koniecznie polećcie mi jakieś dobre tytuły, bo po książce „Pan Lasu” czuję, że odkryłam nową obsesję 🖤🌲
Przychodzę dziś do Was z recenzją czegoś, co totalnie mnie zaskoczyło, bo to nie jest zwykła książka. To gra książkowa „Pan Lasu” Łukasza Orbitowskiego od Muduko i dziękuję bardzo za egzemplarz, bo bawiłam się przy nim świetnie.
To była moja pierwsza styczność z taką formą i serio… wciągnęłam się bardziej, niż się spodziewałam. Tutaj nie jesteście tylko obserwatorami historii — to Wy decydujecie, co zrobi bohater. Każdy wybór ma znaczenie i może skończyć się bardzo źle. A cały zamysł książki polega właśnie na tym, żeby utrzymać Krystiana przy życiu. I uwierzcie mi… to wcale nie jest takie łatwe XD
Krystian to chłopak z bardzo ciężką przeszłością, zniszczony przez nałogi i stare decyzje. Razem z ojcem wyjeżdżają do starego domu myśliwskiego ukrytego gdzieś w głębi Puszczy Augustowskiej. Remont ma być dla nich szansą na odbudowanie relacji i odcięcie się od dawnego życia. Tylko że bardzo szybko okazuje się, że coś w tym lesie jest nie tak.
I właśnie klimat tej historii zrobił na mnie największe wrażenie. Ten las jest wręcz żywy. Duszny, ciężki, niepokojący. Miałam ciągle wrażenie, że coś mnie obserwuje. Do tego słowiańskie wierzenia, pradawny bóg, jego wyznawcy, dziwna wioska, sekrety i ten nieustanny niepokój, że za chwilę wydarzy się coś złego.
Mega podobało mi się też to skakanie po stronach i paragrafach. To nie było zwykłe przewracanie kartek, tylko naprawdę czułam, że odkrywam nowe ścieżki, nowe wydarzenia i kolejne przygody Krystiana. Każda decyzja mogła doprowadzić do czegoś zupełnie innego i właśnie to było w tym najbardziej wciągające.
Za pierwszym razem byłam z siebie turbo dumna, bo naprawdę długo utrzymywałam Krystiana przy życiu XD później zaczęłam sprawdzać inne wybory i odkrywać kolejne zakończenia. I serio — czasami jedna zła decyzja wystarczała, żeby wszystko poszło źle 😭
Świetne są też ilustracje autorstwa Rafała Wechterowicza. Naprawdę przepięknie komponują się z całą historią i jeszcze bardziej budują ten mroczny, leśny klimat. Sama okładka już robi ogromne wrażenie, a w środku jest tylko lepiej.
Jeśli lubicie: 🖤 słowiańskie klimaty 🖤 mroczne lasy i niepokojącą atmosferę 🖤 gry paragrafowe 🖤 horrory psychologiczne 🖤 historie, gdzie Wasze decyzje naprawdę mają znaczenie
to „Pan Lasu” może Wam się bardzo spodobać.
Ja bawiłam się świetnie i totalnie chcę więcej takich książek 🖤 Polecam Wam serdecznie!
Gra książkowa "Pan lasu" Łukasza Orbitowskiego od Wydawnictwa Muduko to ciekawa pozycja zarówno dla graczy, jak i dla czytelników, którzy lubią niepokojące, pełne grozy i napięcia historie. Krystian, chłopak z problemami, wyjeżdża z ojcem do leśnego dworku umiejscowionego w głębi Puszczy Augustowskiej, by go odrestaurować. Bogdan myślał, że ta wyprawa pomoże jego synowi odzyskać władzę nad swoim życiem i wyrwać się z nałogu. Gdy dojeżdżają na miejsce okazuje się, że stary dwór myśliwski skrywa wiele tajemnic... Czy jesteś w stanie uciec z koszmaru? 💥💥💥 Horror napisany przez Łukasza Orbitowskiego w formie gry książkowej prowadzi czytelnika przez historię, która może się rozwinąć na różne sposoby. O drodze jaką będzie szedł główny bohater decyduje czytelnik. Książka podzielona jest na krótkie fragmenty. Na końcu poszczególnych części czytelnik znajdzie dwa rodzaje prowadzenia do kolejnych scen historii - decyzja, którą drogą pójdzie dalej Krystian, albo przejście do konkretnej strony. Zadaniem czytelnika jest takie poprowadzenie Krystiana, by ten przeżył pobyt w dworku. Autor wprowadza nas w mroczny, niepokojący świat. W toku gry, czytelnik odczuwa napięcie, a podjęcie decyzji nie daje pewności, że jest to ta właściwa, która sprawi, że bohater przetrwa. Główny bohater zderza się z mrocznymi siłami, które zdają się pochłaniać świat jaki do tej pory znał. Całość historii jest przemyślana i świetnie napisana. Wszystko ze sobą się idealnie łączy, niezależnie od wyborów czytelnika. Możemy rozwinąć historię Krystiana na kilka sposobów, dzięki czemu książka nas niejednokrotnie zaskakuje. "Pan lasu" to niezwykle wciągająca gra książkowa i jeśli jesteście fanami pełnych grozy i tajemnic historii, które trzymają w napięciu to jest to gra dla Was. Ja nie mogłam się od niej oderwać i co rusz zastanawiałam się, co by było, gdybym zdecydowała się pójść w innym kierunku. 😁 Jeżeli i Wy chcecie się przekonać, czy Krystian przetrwa tę przygodę, siądźcie wygodnie i wejdźcie do gry, by wyrwać się z koszmaru. 😎🖤
Zdarza Ci się grać w gry paragrafowe? Tak? W takim razie świetnie trafiłeś(-aś)!
„Pan lasu” Łukasza Orbitowskiego to książka, w której nie jesteś,y obserwatorami. Jesteśmy prawdziwymi bohaterami i to od nas zależy jak skończy się historia! Bo tutaj każda decyzja ma znaczenie i nie ma tu miejsca na przypadek.
Prowadzimy Krystiana przez mroczny, duszny świat, w którym coś czai się w cieniu. I niby mamy wybór, ale czy aby napewno kontrolujemy tę historię?
Klimat jest tutaj świetny! Autor nie próbuje nas straszyć tanimi trikami. Ona buduje napięcie powoli, gdzieś podskórnie. Las nie jest tu tylko tłem - jest żywy, ciężki, przytłaczający. Czujemy go niemal fizycznie. I im dalej idziemy, tym bardziej mamy wrażenie, że coś jest nie tak. Że coś nas obserwuje. Motyw słowiańskości tylko to pogłębia. To nie jest oczywisty horror - to raczej coś bardziej pierwotnego, nieuchwytnego. Coś, co siedzi gdzieś głęboko w naszej wyobraźni i wychodzi na powierzchnię wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz.
Ta książka to naprawdę świetna rozrywka! Skakanie między paragrafami, ciągłe podejmowanie decyzji, wracanie do wcześniejszych momentów - ciągle coś się tutaj dzieje. Chociaż wiem, że dla jednych to będzie świetna zabawa, dla innych coś, co wybija z rytmu czytania i meczy. Jednak taki urok gier paragrafowych 😉
Do czego mogę się przyczepić to fakt, że Krystian to ktoś, kogo prowadzisz ale nie zawsze czujesz z nim realną więź. Przez to niektóre decyzje, które powinnam przeżywać, stawały się bardziej mechaniczne niż emocjonalne co z całą pewnością troszeczkę odbiło się na odbiorze całej gry.
Jednak mimo to do niej wracałam. Bo „Pan lasu” ma w sobie coś uzależniającego. To uczucie, że może następnym razem podejmiesz lepszą decyzję. Że odkryjesz coś, czego wcześniej nie widziałaś(-eś). Że dotrzesz do innego zakończenia i nagle okazuje się, że jedna historia to za mało. Bo jeśli dasz się w to wciągnąć - może Cię naprawdę zaskoczyć.
"Pan Lasu" autorstwa Łukasza Orbitowskiego to gra paragrafowa od Wydawnictwa Muduko, której nie da się odłożyć gdy tylko zacznie się grać - nawet jeśli zginiecie to od razu chcecie zacząć od nowa.
Jest to straszna historia, w której mamy wpływ przez które jej elementy przejdziemy. Wybierając ścieżkę poznajemy historię powoli, częściowo i zawsze możemy znów sięgnąć po nią by poznać zakończenie, być może inne od poprzedniego - zginęłam raz, więc w sumie udało mi się poznać trzy zakończenia, ale mam zamiar jeszcze niejednokrotnie siąść, bo są ścieżki których nie miałam okazję poznać. Grając ponownie staram się dokonywać innych wyborów jak poprzednio dlatego każdą swoją rozgrywkę zapisuję.
Historia na prawdę wciąga! Klimat przepełniony jest mrokiem i niepokojem, a dodatkowo mamy tu nutę słowiańskości. Dużym atutem jest też wydanie, które naprawdę jest dopracowane, a ilustracje autorstwa Rafała Wechterowicza zdecydowanie sprawiają, że wszystko tworzy niepowtarzalne doświadczenie choć zawsze możemy wrócić i spróbować odmienić los naszego bohatera.
Mam tylko jedno małe "ale", a mianowicie był pewien moment, taki przeskok między paragrafami, w którym miałam wrażenie, że coś mi umknęło, że tego nie było w treści i chwilowo się pogubiłam, ale za dwa paragrafy już wszystko stało się jasne. Nie wiem czy to był celowy zabieg czy faktycznie jakiś paragraf przejściowy ominęłam, ale ostatecznie to wywalało tylko dodatkowy niepokój i tylko podsyciło chęć dalszej przygody.
Gry książkowe to nie tylko jednorazowa lektura, ale to gwarantowana rozrywka na kilka godzin i czytać można na kilka sposobów i powracać do nich by odkryć coś więcej.
Wyobraź sobie książkę, w której nie jesteś tylko czytelnikiem. Musisz wybierać. Ryzykować. Brać odpowiedzialność. I sprawdzać, czy Twoje decyzje doprowadzą bohatera do ocalenia… czy do zguby. Krystian. Młody, zagubiony chłopak. Złamany przez życie. Bolesna strata matki. Cień nałogu. Toksyczne środowisko, które ciągnie w dół. I jego ojciec, Bogdan, który chwyta się ostatniej deski ratunku. Zabiera syna do mrocznego dworku w sercu Puszczy Augustowskiej. Wspólny remont ma być ucieczką. Terapią. Szansą na odbudowanie więzi i powrót do żywych. Ale las ma własne plany. Stary dwór oddycha cudzymi tajemnicami. #panlasu Łukasza Orbitowskiego to nie jest zwykła powieść. To gra. To mroczne doświadczenie. To test Twojej empatii. Słowiańska mitologia splata się tu z bardzo ludzkimi, współczesnymi lękami. Czytasz. Wybierasz. Decydujesz, w którą stronę krok postawi Krystian. Przeżyje? Czy pochłonie go mrok? Szukając w książkach warstwy biblioterapeutycznej, liczyłam na więcej. Bo Orbitowski stworzył bohatera z ogromnym potencjałem psychologicznym. Chłopak noszący w sobie żałobę, uzależnienie, rozpad relacji z ojcem. Materiał na coś naprawdę głębokiego. Ale głębia emocjonalna często ustępuje mechanice fabuły. Czułam, że chcę więcej. Że historia chce więcej. Zakończeń jest wiele. Ścieżek czasem za mało. Jako biblioterapeutka widzę w tej formie coś cennego- czytanie jako sprawczość. Decydujesz za bohatera. Bierzesz odpowiedzialność. Przeżywasz konsekwencje. To nie jest bierne pochłanianie historii. TO ĆWICZENIE Z WYBORÓW. Tej książki nie da się zamknąć w słowach: „podobała mi się” lub „nie”.To emocjonalny eksperyment. Coś pomiędzy czytaniem a współodczuwaniem.
Pan lasu Cóż, ta książka była niezwykle intrygująca. A najprawdopodobniej przeczytałam jedynie jej niecałą wersję. Co mam na myśli? Otóż autor stworzył nietuzinkową historię. Sami wcielamy się w bohatera i decydujemy co i kiedy może zrobić. Po każdym krótkim fragmencie znajdujemy decyzję do podjęcia: jeśli chcesz, aby bohater zrobił to, przejdź na stronę… Przypomina mi to genialne książki z łamigłówkami, które czytałam jako dziecko. Tyle, że tu stawką jest życie bohatera. Orbitowski wzniósł horror na zupełnie nowy, inny poziom. Nie dość, że książka jest napisana bez zarzutu pod względem fabularnym (przynajmniej ta fabuła, którą ja poznałam) to dodatkowo nie da się od niej oderwać. Trzyma nas w napięciu i przerażeniu zarazem.
Krystian miał zwyczajnie wyjechać do lasu z ojcem. Nie spodziewał się, że spotka pradawne i złowrogie istoty na swojej drodze. A czego te istoty będą od niego chcieć? Jak potoczą się jego losy? To wy zdecydujecie! I to jest właśnie najzabawniejsze. Że raz po raz możecie na nowo odkrywać, na nowo tworzyć tą historię. A dróg jest naprawdę wiele. Tak więc, decydując się na przeczytanie książki Orbitowskiego, przyszykujcie się, że do niej wrócicie. Warto też podzielić się z bliskimi, może oni podążą inną drogą?
Jedynym mankamentem jest to, że niewątpliwie musimy „skakać” po książce. Dla niektórych, oczywiście nie jest to przeszkoda. Lecz zwolennicy przewracania strony za stroną nie będą zadowoleni. Mimo to, nadaje to dynamiki czytaniu i sprawia, że jesteśmy tym bardziej niecierpliwi tego co się wydarzy.
Gry książkowe zwykle polegają na odkryciu historii, przeprowadzając postać przez jej karty. Tymczasem tutaj Łukasz Orbitowski stawia przed graczem - czytelnikiem zupełnie inne zadanie. Krystian, główny bohater tej historii musi przeżyć. Na początku przyznaję, ta notatka mnie rozbawiła - ale niedługo później okazało się, że nie jest to takie proste, jak zakładałam. Tutaj bowiem każdy nasz wybór: czy postać ma coś zbadać, czy odpuścić i zignorować jakieś zjawisko, jest kluczowy dla przebiegu akcji.
Akcji natomiast jest co niemiara. Już na początku porywa nas duszny klimat niewielkiej miejscowości. Zostajemy wrzuceni w miejsce, gdzie sekrety zdają się być nabudowane na sobie warstwowo, a nam nie pozostaje nic innego, jak tylko je odkryć. Krystian wraz z ojcem przyjeżdżają pracować podczas remontu starego dworu, ale nie wiedzą, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Pradawni słowiańscy bogowie budzą się i nie oszukujmy się, są spragnieni krwi. Mamy tu do czynienia z horrorem przyprawiającym o szybsze bicie serca, gdzie groza splata się z odpowiedzialnością za losy Krystiana i jego ojca.
Bawiłam się świetnie. Uwielbiam gry książkowe, a Łukasz Orbitowski zbudował tutaj niesamowity klimat, który od pierwszych stron oplata czytelnika wyrafinowanym kokonem i nie wypuszcza aż do samego zakończenia. Podoba mi się nadanie postaciom ludzkiej twarzy, ukazanie ich obsesji oraz mankamentów nawet jeżeli przez to całość nabiera nieco poważniejszego wyrazu. Zdecydowanie jest to pozycja dla fanów grozy i gier, zaserwowana w bardzo dobrym wydaniu!
Zastanawialiście się kiedykolwiek czy przeżylibyście w danej książce?
Teraz możecie to sprawdzić! Gra książkowa/ książka paragrafowa to dzieło, które pozwala nam wcielić się w role głównego bohatera i podejmować decyzje, a co za tym idzie... ponosić ich konsekwencje.
"Pan lasu" Łukasza Orbitowskiego to horror, mroczna historia o synu wychodzącym z nałogu oraz ojcu, który myśli, że robota na budowie z dala od miasta i używek będzie pomocna i naprawi ich relacje. Jednak to, czego Bogdan nie wziął pod uwagę w swoim planie to tajemnicze zniknięcia, szepty domu i szaleństwo, z którym nie sposób walczyć. Puszcza Augustowska nie jest sielankowym miejscem, a przeklętym...
Pradawni bogowie nie słyną z łaski. Ich wyznawcy są bezlitośni. Myślicie, iż obejrzeliście/czytaliście już tyle horrorów, że wiedzielibyście co robić? Sięgnijcie po ten tytuł i przekonajcie się sami! Ja, jak dotąd, zginęłam już w kilku różnych okolicznościach 💀☠️. Będę jednak próbować dalej.
Styl pisania autora jest bardzo klimatyczny, świetnie wprowadza czytelnika w odpowiedni nastroj. Podziwiam też kreatywność Łukasza Orbitowskiego, ponieważ nie łatwo jest wymyśleć tyle róžnorodnych zakończeń i napisać to tak, aby wszystko miało sens.
Za książkę dziękuję wydawnictwu 😊 @wydawnictwo.muduko @lukaszorbitowski
#łukaszorbitowski #panlasu #książkaparagrafowa #graksiążkowa #horror Bookstagram polska, horror, Lesza, Pan Lasu, Łukasz Orbitowski, gra książkowa, książka paragrafowa https://www.instagram.com/p/DYhbRQ8iP...
Lubisz gry? Planszówki, karcianki, gry zespołowe… większość z nich wymaga drugiej osoby. Towarzysza. Kogoś, kto usiądzie naprzeciwko i wejdzie z Tobą do rozgrywki, ale co, jeśli jesteś sam, a mimo to czujesz ten dziwny głód adrenaliny? Chęć wejścia do świata, z którego być może nie uda się wrócić? Wtedy pojawia się „Pan Lasu” Łukasza Orbitowskiego @lukaszorbitowski. I uwierz mi… to nie jest zwykła książka. To gra… to pułapka…
Tutaj nie czytasz historii od początku do końca. Historia prowadzi Ciebie, ale to Ty decydujesz co wydarzy się dalej… Każda decyzja ma znaczenie. Każdy krok może zaprowadzić Cię głębiej w mrok. Na początku byłam pewna siebie. Wybierałam ryzykownie, odważnie… i bardzo szybko przekonałam się, że w tym lesie nie wygrywa brawura. Tam coś ciągle czuwa. Coś obserwuje. I cierpliwie czeka, aż popełnisz błąd.
Najgorsze (a może właśnie najlepsze 😉) jest jednak to, że nie potrafisz przestać. Kończysz jedną rundę i myślisz: „tym razem zrobię wszystko inaczej”. Idziesz inną ścieżką… a wtedy odkrywasz, że zło było tam od samego początku. Ciche. Ukryte tuż za kolejnym zakrętem.
Klimat tej historii jeszcze mocniej potęgują ilustracje Rafała Wechterowicza. Mroczne, niepokojące, duszne… takie, które zostają w głowie długo po zamknięciu książki.
Więc jeśli jesteś boidudszą… może naprawdę zaparz sobie melisę, bo serce zaczyna bić szybciej już po kilku stronach.
Czy uda Ci się uciec od koszmaru? Tylko uważaj na siebie… licho nie śpi.
„Pan Lasu” Łukasza Orbitowskiego to nie tylko książka, ale przede wszystkim wyjątkowe doświadczenie. Autor zabiera czytelnika do mrocznego świata ukrytego w głębi Puszczy Augustowskiej, gdzie granica między rzeczywistością a koszmarem bardzo szybko zaczyna się zacierać. Co najciekawsze, to od naszych decyzji zależy, jak potoczy się historia i które z wielu zakończeń odkryjemy.
Największe wrażenie zrobił na mnie klimat tej opowieści. Orbitowski doskonale buduje napięcie – nie straszy tanimi chwytami, lecz stopniowo wprowadza niepokój, który z każdą stroną narasta. Mroczny las, tajemnicze wydarzenia i słowiańskie motywy sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.
Bardzo podobała mi się również forma gry książkowej. Każdy wybór ma znaczenie, a świadomość, że jedna decyzja może całkowicie zmienić dalszy przebieg wydarzeń, sprawia, że książkę chce się przechodzić wielokrotnie. Za każdym razem można odkryć coś nowego i spojrzeć na historię z innej perspektywy.
„Pan Lasu” to pozycja dla osób lubiących horror, tajemnice i nieoczywiste historie. Mroczna, wciągająca i bardzo klimatyczna. Dla mnie była to jedna z tych książek, które nie pozwalają o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom grozy i interaktywnych opowieści.
Uhhhhh, szkoda, że treść nie dorównała temu, jak pięknie wydana jest ta książka. Samo trzymanie jej w rękach to przyjemność: szorstka okładka, miękki papier i świetne ilustracje robią naprawdę dobre wrażenie.
To książka paragrafowa, więc czyta się ją szybko i sprawnie, a możliwość podejmowania decyzji podczas lektury jest fajnym urozmaiceniem. Niestety sama historia kompletnie mnie nie wciągnęła. Mimo różnych ścieżek i wyborów nie znalazłam tu nic, co naprawdę przykułoby moją uwagę na dłużej.
Warto jednak mieć na uwadze, że nie czytam horrorów i zupełnie nie orientuję się w tym gatunku, więc moja ocena wynika głównie z osobistych preferencji. Być może miłośnicy horrorów odbiorą tę książkę znacznie lepiej.
Ciekawe doświadczenie, nie czytałam nigdy książki w formie gry. Fajny, mroczny klimat, ale brakuje trochę pogłębienia postaci i samej historii, której potencjał nie został wykorzystany.