Mówi się, że najlepsze scenariusze piszą się same. Ale życie na szkolnym korytarzu pisze takie, których nie powstydziłaby się najlepsza komedia romantyczna. Dorota – nauczycielka polskiego w liceum, znana w sieci jako Ognista Polonistka – wielkie miłości przeżywa wyłącznie na kartach powieści. Po bolesnym rozstaniu sprzed lat utknęła w miejscu, a rodzice nieustannie przypominają jej, że „czas najwyższy znaleźć męża”.
Adam – wuefista z uśmiechem, który rozbraja pół pokoju nauczycielskiego – próbuje w końcu uporządkować swoje życie uczuciowe. Niestety jego była dziewczyna skutecznie mu to uniemożliwia.
Ich pierwsze spotkanie? Konferencja, nerwy, kubek kawy… i Dorota oblewająca koszulę nieznajomego mężczyzny. Ona marzy, by zapaść się pod ziemię. On – by zobaczyć ją ponownie.
Kiedy kilka miesięcy później mijają się na szkolnym korytarzu, świat na chwilę staje w miejscu. Ona stara się go ignorować. On robi wszystko, by lepiej ją poznać. A potem – zupełnie niespodziewanie – lądują w udawanym związku, który ma uratować Dorotę przed rodzicielską presją.
Czy pozorna gra okaże się niespodziewanie prawdziwa?
Czy szkoła to dobre miejsce, by ukrywać uczucia, które z każdym dniem są coraz silniejsze?
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, w przeszłości dziennikarka portalu rodzicielskiego. Debiutowała w 2015 roku, gdy tworzenie fabuły pełnej miłosnych perypetii i zaskakujących żartów potraktowała jako autoterapię. Od tamtej pory ukazało się ponad dwadzieścia książek jej autorstwa, a kolejne humorystyczne serie podbiły serca (i półki!) polskich czytelniczek.
Pisze głównie powieści obyczajowe oraz komedie romantyczne. Z tymi pierwszymi trafia szczególnie do tych czytelniczek, które – podobnie jak sama autorka – uwielbiają prozę Nicholasa Sparksa. Z jednej strony Agata Przybyłek uwielbia bawić i sprawiać, by jej książki pomagały oderwać się od problemów dnia codziennego, a z drugiej chętnie porusza tematy społeczne i przemyca do książek swoją wiedzę psychologiczną. Najbardziej jednak lubi pisać o miłości, która jest głównym motywem charakteryzującym twórczość pisarki.
Mieszka w małej miejscowości nieopodal Szczecina z mężem oraz psem Emmą – owczarkiem niemieckim. Uwielbia przesiadywać na werandzie swojego domu i wymyślać kolejne historie, choć – jak podkreśla – każda z jej fabuł przynajmniej w niewielkim stopniu musi być zainspirowana prawdziwym życiem.
W tamtym roku miałam okazję czytać „Pucking around” i od samego początku książka bardzo mi się podobała. Kto czytał ten wie, że to potężne smuty, ale to wszystko jest napisane naprawdę fajnie. Gdy tylko pojawiła się zapowiedź kolejnego tomu, wiedziałam, że i po niego sięgnę, bo zapowiadał się naprawdę fajny i taki się też okazał, nie jestem w stanie wybrać, która część podobała mi bardziej, bo obie były świetne, a zapowiada się, że kolejne tomy będą jeszcze lepsze!
Styl pisania Emily jest naprawdę przyjemny, lekki i wciągający, od samego początku byłam na maxa wkręcona i czytałam rozdział za rozdziałem, bo byłam bardzo ciekawa jak rozwine się wszystko miedzy naszymi bohaterami. Mieliśmy tutaj odwrócony age gap, ale powiem wam, że kompletnie nie czuć było, że to ona była starsza. Dodatkowo jeszcze dostaliśmy one house, więc wyszło nam fajne połączenie i tę książkę czytało się z ogromną przyjemnością.
Kreacja bohaterów też przypadła mi do gustu, Tess mieliśmy okazję już poznać w poprzedniej części i już wtedy ją polubiłam, dlatego byłam ciekawa jej historii. Wyszło naprawdę fajnie, ich relacja była na pewno bardzo specyficzna, ale na swój sposób wyjątkowa. Zarówno Ryan jak i Tess po prostu mieli coś w sobie, ze nie dało się ich nie polubić.
Słaba fabuła i dość płascy bohaterowie. Do tego absurdalne sytuacje i problemy, które spokojnie dałoby się rozwiązać w ciagu pięću minut szczerej rozmowy. Wymyślone „dramaty”, ktore zupełnie do mnie nie przemawiają.
Najgorsza jest jednak chyba lektorka audiobooka i jej interpretacja — dla mnie po prostu nie do zniesienia. Ne wiem czy dotrwam do konca!
Główna bohaterka mogłaby sobie przybić piątkę z Julią z „Love is Blind”. Nie rozumiem, jak można mieć prawie trzydzieści lat na karku, być nauczycielką polskiego i absolutnie nie posiadać umiejętności komunikacyjnych. No ciężko mi się to czytało.