Trzydziestopięcioletnia Diana Drozd przyjeżdża do reaktywowanego po latach ośrodka kolonijnego w Beskidach, by rozpocząć pracę jako opiekunka na wakacyjnym obozie. Praca ma pomóc jej przetrwać najtrudniejszy moment w życiu.
Położona nad brzegiem jeziora Czernica skrywa swoje mroczne oblicze. Diana szybko dostrzega niepokojące sygnały: dziwne zasady wprowadzone przez kierownictwo, nagły wyjazd jednego z wychowawców, tajemnicze rysunki chłopca z mutyzmem, nocne wizyty nieproszonego gościa, listy z pogróżkami i czytelne tylko dla niej aluzje do tragedii z przeszłości. Pozostali opiekunowie bagatelizują jej obawy, a z czasem sami zaczynają się zachowywać w niezrozumiały dla kobiety sposób.
Kiedy w ośrodku dochodzi do wypadku, podejrzenia padają na Drozd. Mimo że opiekunka jest przekonana o swojej niewinności, narastają w niej wątpliwości, czy na pewno może ufać własnym zmysłom i pamięci.
Granica między rzeczywistością a koszmarem coraz bardziej się zaciera. Zło nigdy nie odchodzi na zawsze. Zwykle tylko zmienia twarz.
Diana Drozd żyje w chronicznym stresie, boi się ciemności, lęki determinują jej życie, fobie stały się częścią jej osobowości. Dla niej ciemność to strach, a strach ją odrętwia, paraliżuje. Od kilku miesięcy jej lęki eskalują. Diana zmaga się z traumą z dzieciństwa, czuje się odpowiedzialna za utonięcie siostry. Dodatkowo mąż Diany uległ wypadkowi samochodowemu. Kobieta potrzebuje pieniędzy na kosztowną rehabilitację. Diana przyjmuje pracę kolonijnego wychowawcy na obozie w Czernicy. W miejscu, gdzie w nocy nawet drzewa wyglądają złowrogo. W pracy na obozie upatruje szansy na nowy początek, odzyskanie poczucia szansy. Wie, że nie może się poddać lękowi, bo musi zajmować się obozowiczami, jednocześnie obawia się, że ładunek cudzych cierpień, trudnych doświadczeń będzie dla niej przytłaczający. Czernica to niezwykły obóz. Dzieciom ma pomóc w powrocie do równowagi, stabilizacji psychicznej, a opiekunom zrehabilitować się za winy z przeszłości.
Diana ma epizody zaniku pamięci, halucynacje i przypadki okrucieństwa. Ma wrażenie, że widzi postacie, że w zaroślach czaił się Czerniec, legendarny potwór. Liczyła na wyciszenie psychiki, a ma ciągłe poczucie zagrożenia, popada w paranoję. Traci kontrolę, a obłęd coraz bardziej determinuje jej zachowanie, gdy zaczyna znajdować liściki z pogróżkami.
Sylwię Bies uważam za bardzo dobrą pisarkę. Skrupulatną, gdzie nie ma miejsca na niedokończone wątki, z rewelacyjnym stylem literackim. W "Czernicy" również znajdują się te elementy, ale fabuła nie trafiła do mnie. Potwór z legend, Czerniec, właściwie nie wiadomo, co ma wspólnego z wydarzeniami. W pewnym momencie historia przybiera na realności, ale jednocześnie traci na wiarygodności. Bohaterowie powieści, a jednocześnie uczestnicy obozu, to banda wyrzutów i psychopatów. Nawet bezludna wyspa nie tłumaczyłaby jakim cudem w jednym miejscu znalazło się tylu bezkarnych złoczyńców.