W życiu ekipy z Cleveland nadchodzi czas wielkich zmian. Koniec szkoły, nowe zasady w hotelu, niespodziewane znajomości i informacje, które potrafią wywrócić codzienność do góry nogami. Tylko Dominick Slammer wydaje się mieć wszystko, czego mu trzeba do szczęścia. Aż do chwili, gdy przypadkowo spotyka swoją matkę.
Demony przeszłości burzą jego spokój, a on sam musi zmierzyć się z nimi bez wsparcia cioci Lindy. Czy poradzi sobie z własnymi słabościami? Czy przyjaciele staną po jego stronie? I czy jego związek przetrwa tę próbę?
Czas zrozumieć, że największą przeszkodą na drodze do szczęścia jesteśmy czasem my sami.
10/10 książka, ale nie polecam. Kamila stworzyła kolejne cudo. Ile ja płakałam na tej książce, to aż się szkoda przyznać. Ta historia jest tak głęboka emocjonalnie, wiele się zmienia w życiu bohaterów. Dominick Slammer, they will never make me hate you.
♥ W fabułę bardzo szybko się wciągnęłam. To takie guilty pleasure, bo czasami mam wrażenie, że niektóre rzeczy da się bardzo szybko wyłapać, a teksty przypominają czasy Wattpada. Mimo to, nie zauważyłam żeby były braki w treści czy fabule (zważywszy na czas pisania tego tomu). Bardzo dużo wątków zawiera ta seria i w każdym nowym tomie zawiera inne wątki! W tym tomie najbardziej podobał mi się wątek Ronnie i Chad’a oraz presji na ich pierwszy raz z jej strony przez rówieśników. Kolejny wątek to relacja Bena i Doma (ogólnie). Najmniej podobał mi się wątek ciąży Tiny - tak, dobrze, że było to poruszone, jednak zdawało mi się, że było to wciśnięte “bo tak”. Z jednej strony dobrze, że tak mało czasu było poświęcone w tym tomie na to, bo naprawdę dużo się działo, z drugiej mam taką pustkę. Nie było pokazane, kiedy Tina mówi o tym swojej mamie (chyba, że to przeoczyłam lub brakowało fragmentu na e-booku). Wiadomo, że Linda by ją wspierała, ale dalej nie daję mi to spokoju. W międzyczasie bardzo szybko się uspokaja o całej sytuacji i używała ciąży jako wymówki. Tak, było to śmieszne… ale po jakimś czasie zaczęło to być po prostu nudne
♥ W tym tomie moim faworytem jest relacja między burmistrzem, a Domem (nie warrenick). Od początku miałam wrażenie, że to się właśnie skończy na burmistrzu jako father figure, a drugi i trzeci tom to potwierdził. Drugi top to Ben i Dom. Podoba mi się, jak jest pokazane, że obydwoje pracują nad sobą, żeby obydwoje byli zadowoleni. Ciężko mi stwierdzić jakie mam uczucia do tego. Ich relacja przypomina mi o mojej starej relacji, przez co ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat. As long as Dom będzie chodził na terapie i się poprawi, to przeproszę za nazywanie ich związkiem toksycznym w pierwszym i drugim tomie. Kolejną sprawa jest to, jak Dom podejmuje dezycję bez uzgodnienia ich z Benem (np. to o Sally). Fest bym chciała zobaczyć taką zmianę też. komunikacja jest ważna ok
♥ Mam nadzieję, że czwarty tom to nie będzie nagły skip time (w co wątpię). Chętnie bym zobaczyła jak Dom bierze pod opiekę Sally i mu się to udaje, przemianę Doma i Bena oraz tego, że Dom w końcu rozumie, że burmistrz nie chce wcale dla niego źle, a nawet jest dla niego jak ojciec… no, ale zobaczymy co będzie. Oby czwarty tom wyszedł w tym roku, bo wybuchnę (a na szczęście jest już napisany)
♥ Z duma mogę powiedzieć, że czas czytania tego tomu zajął mi niecałe cztery godziny w pracy przy klientach.
PS. nie polecam. fu, fu, fu. nie czytajcie tego.
PS. 2 to moja pierwsza recenzja ever, bądźcie mili pls
PS. 3 ciocia, jak skończysz tą serię to we zrób spin-off z np. życia Sally i jak dobrze całej ekipie się żyje i Ben i Dom wzięli ślub jakoś ok? ok… 🦭
This entire review has been hidden because of spoilers.
“To właśnie jest mój dom” Pragnę żeby ta opowieść stała się częścią mnie w każdym możliwym aspekcie. O mój boże, ta książka była wybitna i jestem wniebowzięty że jest mi dane jako pierwszemu napisać do niej recenzję, dawno nie odczuwałem tylu emocji (od leż smutku do radości), relacje pomiędzy bohaterami to jak złożone są wszystkie sytuacje, czy kryzysowe czy te dobre, może wymienię minusy bo było ich mało a można by rzec, że nie było ich wcale, jedynie drobne literówki w pojedynczych słowach znalazłem chyba dwukrotnie co mnie wybijało z czytania, jeśli jednak chodzi o kontynuację fabuły? Gdybym mógł dałbym jej 6/5⭐️, z każdą chwilą czułem się coraz bardziej wciągnięty przez to ze odnajduję wiele sytuacji z którymi mogę się utożsamić, była poprowadzona fenomenalnie i absolutnie do niczego nie jestem w stanie się przyczepić, pokazanie problemów z jakimi nasi bohaterowie się mierzą to nie lada wyzwanie i uważam, że zostało wykonane z należytą starannością, już po pierwszej części wiedziałem ze ta książka zostanie w moim sercu na zawsze jako mój dom, miejsce do którego pragnę wrócić. Bardzo podobało mi się wprowadzenie nowych postaci i to w jaki sposób zostały przedstawione, aż ciepło rozlewa się w sercu kiedy mogłem wrócić do tej historii.
-
- -
-
🛑🛑SPOILERY NA DOLE TAKIE KTORE MOGĄ ZNISZCZYĆ CZYTANIE, CZYTAJCIE DOPIERO PO LEKTURZE CAŁEJ KSIĄŻKI 🛑🛑
-SPOILERY⚠️⚠️⚠️
—- -
-
“Będziemy mieć małego szkraba” mój boże Tina w ciąży to było takie cudowne, przeżyłem tyle załamań i emocji że trudno to wyrazić, postać Paige i jej związek z Louisem równie super, żal mi małej Sally ale wiem ze wszystko się ułoży bo źródło problemu już nie istnieje, OŚWIADCZYNY STANA KOCHAM DAMN w tej książce się tyle wydarzyło że nie mam słów
"To właśnie jest mój dom." Czyli historia jakiś dzieciaków z crazy hotelu.
Nie pamiętam kiedy AŻ TAK bardxo czułam jakieś przywiązanie do fikcyjnego świata i fikcyjnych bohaterów.
Seria no better friends to totalny masterpiece. Ta seria uderza w zupełnie inny sposób niż myślicie, bo jak mam wytłumaczyć, że płaczę nad historią jakiś dzieciaków z hotelu, którzy dopiero wchodzą w dorosłość i nie potrafią się zaklimatyzować w nowym świecie, po przeżyciu męczarni w przeszłości.
"Dominick nie zamierzał odpuścić" nie ma już wątku zagadki. Skupia się za to bardxo mocno na relacjach i omojboze. Po raz kolejny przepadłam. Nie jestem w stanie ile znaczy dla mnie relacja Bena i Doma, ale również wszystkich mieszkańców hotelu. Pomimo że są to literki na papierze to mam wrażenie, że odnalazłam tam swoje miejsce.
Historia Benjamina Lowella zawsze już będzie mieć specjalne miejsce w moim sercu i zapewne zostanie tam na długo.
Czytając Benjamina (poprzedni tom) nie spodziewałam się, że spotkam tylu ludzi kochających tą serię (pozdro kult kocham was). Pomimo tego że sie was boje, a pisząc to was ghostuje to jesteście taką moją ekipą z Cleveland. Dziękuję że jesteście💚🫂
Dziękuję Kamila za wszystko💚🫂 (Kocham cię, ale cię nienawidzę.)
Ta seria to moje guilty pleasure bo mam wrażenie, że jest sporo szczegółów, które mi nie pasują ale całościowo bawię się naprawdę dobrze podczas poznawania dalszych losów ekipy z Cleveland i jak głupia wyczekuję kolejnych tomów. Uwielbiam dynamikę grupy no i jestem fanką Bena i Doma. Trochę wszystko było dla mnie chaotyczne i nie rozumiałam już momentami, kiedy kończy się jedna kłótnia a zaczyna kolejna. No i niestety choćbym nie wiem jak się starała nie umiem polubić postaci Gen… coś w niej mi od początku nie pasuje i nie przepadam za nią, a jej relacja z Jonem mi jakoś nie siedzi, ale to jest właśnie to że nawet jeśli nie jestem fanką tej dwójki jako część grupy ich całkiem lubię bo wspólnie wszystko się fajnie komponuje. Spodziewałam się, że niektóre wątki zostaną inaczej pociągnięte, ale mimo wszystko czuję że każdy kolejny tom jakoś bardziej mnie kupuje.
Nienawidzę książek Kamili, ponieważ wszystkie czytam w 1-2 dni przez to jak mnie wciągają i potem siedzę w miejscu i nie wiem co robić. Poza tym, kocham to jakie emocje wzbudza we mnie ta seria. Najlepsze jest to, że nawet jak bohaterowie są durni to rozumiem czemu, co w książkach rzadko się zdarza. To 3 część i wiem że w sumie będą tylko 4, a ja już tęsknię za ekipa hotelowa. (Dziwnie dużo występowo pewnego shipu, ale bez spoilerów....)