Ten autor ma w sobie coś takiego, że potrafi lekko pisać o ciężkich tematach. I to nie tak, że usiłuje upraszczać, ułatwiać nam pewne rzeczy. Nie. On po prostu nie próbuje jeszcze bardziej komplikować tego, co już samo w sobie jest skomplikowane. Przemawia prostymi słowami i wielkimi emocjami. I tym samym zapewnił swoim książkom honorowe miejsce na moim regale, a swoim bohaterom - w moim sercu.
Tym razem patrzymy na świat oczami Ramiro i Jake'a - dwóch nastoletnich chłopców, których na pierwszy rzut oka różni wszystko.
Ramiro mieszka wraz z mamą i młodszym bratem w biednej dzielnicy, Jake natomiast należy do rozpuszczonych, bogatych dzieciaków, mieszkających w świetnej okolicy wraz z matką i ojczymem.
Poznali się zupełnym przypadkiem, a jednak połączyła ich przyjaźń. Może to przez ich spojrzenie na świat dookoła. Może przez fakt, że żaden z nich nie zna swojego ojca. A może to wszystko się łączy?
Może po prostu świat dąży do połączenia ich ze sobą, ponieważ wie, że obaj są zranieni i zagubieni, że potrzebują kogoś, kto ich zrozumie, kogoś, przy kim nie będą się więcej czuli samotni. I niepotrzebni.
Autor porusza kwestię samotności, braku zrozumienia, więzi rodzinnych i ogólnie związków i relacji międzyludzkich widzianych oczyma dwóch niemal pełnoletnich chłopców. Pokazuje nam ich ból, tęsknotę za ojcem, którego nie znali oraz różne relacje z resztą członków rodziny - ciepło od mamy Ramiro, jednak brak umiejętności dogadania się z młodszym bratem oraz materializm matki Jake'a i brak zainteresowania ze strony ojczyma.
I pokazuje nam to wszystko poprzez odczucia naszych bohaterów, ich emocje i myśli. A ci bohaterowie są tak ludzcy, tak prawdziwi, że nie możemy nie odczuwać tego na sobie, nie możemy się od nich odwrócić i powiedzieć sobie 'e, to tylko książka'. Oj, nie. Autor po raz kolejny stworzył bohaterów, z którymi się zaprzyjaźniamy, z którymi się śmiejemy i których łzy pragniemy otrzeć. Ich cząstka zostaje z nami nawet po skończonej lekturze.
Zwłaszcza, że temat rodziny jest bliski każdemu. Nieważne, czy pochodzimy z pełnej, kochającej się rodziny, czy tak jak Jake i Ramiro brakuje nam ojca, czy jak w przypadku Alejandry - matki. Każda rodzina przechodzi przez swoje wzloty i upadki i w którymś momencie tej historii odnajdujemy nie tylko chłopców w sobie, ale i siebie w tej opowieści. I to jest jeden z talentów Saenza - pisze tak, że przestajemy czytać książkę i zaczynamy z nią współistnieć i żyć jako część jej historii.