W tym miejscu wszystko, co prawdziwe, i tak zaczynało się od milczenia.
Światło neonów odbija się w szybie jej taksówki jak blizny. Wszystko jest za głośne — metro, ludzie, deszcz.
Andrea uciekła z Hollywood, zanim wszystko zaczęło się palić. Po śmierci ojca zostawiła za sobą nazwisko, rozpoznawalność i przeszłość, która wciąż gryzie ją od środka. W Nowym Jorku nikt jej nie zna. Ze sobą ma tylko walizkę i wstyd, który pachniał jego perfumami. Wszyscy czekali, aż się złamie. Więc tonęła: powoli, po cichu, z klasą.
Nowy Jork z oddali wyglądał jak sen, z bliska jak rana. Andy w dzień chodzi jak duch, w nocy siada przy barze i patrzy, jak w jej drinku topnieje lód, jakby mogła znaleźć w nim sens. I wtedy pojawia się Anthony. Barman. Performer. Facet, który żyje tak, jakby każda noc była jego ostatnim przedstawieniem, bez filtra.
Ich relacja nie zaczyna się wielkim gestem. Zaczyna się od spojrzeń, które trwają sekundę za długo.
Od rozmów o niczym, które kończą się o czwartej nad ranem. Od wspólnych papierosów i cichego: „zostań jeszcze chwilę”.
Ona ucieka od przeszłości. On ucieka od siebie. Razem tworzą świat między snem a delirium — miejsce, gdzie nikt nie pyta, kim jesteś, tylko ile jeszcze wytrzymasz.
Dwoje poranionych ludzi nie zawsze się ratuje. Czasem po prostu uczą się oddychać obok siebie.” „Niektórych ludzi spotykamy wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy, by ktoś usiadł obok nas w ciszy.”
Są takie książki, które nie krzyczą emocjami. Nie potrzebują dramatycznych zwrotów akcji ani wielkich deklaracji, by złamać serce czytelnika. Wystarczy cisza, kilka niewypowiedzianych słów i dwoje ludzi, którzy próbują poskładać swoje życie na nowo. Andrea ucieka od przeszłości i zaszywa się w mieszkaniu nad barem Halo. Przedstawia się wszystkim jako Andy, odcina od dawnego życia i próbuje zniknąć. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na wiadomości, a jej codzienność coraz częściej kręci się wokół alkoholu. Chce być kimś nowym – kimś, kogo nikt w Nowym Jorku nie zna. Anthony, właściciel Halo, sprawia wrażenie człowieka, który potrafi zrozumieć innych bez słów. Wie, co powiedzieć, kiedy podać kubek gorącego kakao i kiedy po prostu usiąść obok w milczeniu. Sam jednak skrywa bolesną przeszłość i własne blizny – te widoczne i te, których nie dostrzega nikt. Ich relacja rodzi się powoli, bez pośpiechu i bez oczekiwań. To historia opowiedziana półsłówkami, drobnymi gestami i spojrzeniami. Ona fotografuje świat, próbując na nowo odnaleźć jego piękno. On pisze, szukając sposobu, by oswoić własny ból. Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie spodziewałam się, że pod tak subtelną okładką znajdę tyle emocji. Było mi niewyobrażalnie szkoda Andy, której miłość mogła istnieć tylko w ukryciu, a jej życie zostało ocenione przez pryzmat cudzych decyzji i plotek. Historia Anthony’ego złamała mnie całkowicie. Opowieść o chłopcu, który od najmłodszych lat doświadczał przemocy ze strony ojca, czytałam ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach. Nie płakałam podczas tej lektury – ja po prostu nie mogłam przestać płakać. Najbardziej poruszyły mnie jednak te ciche momenty: słowo „zostań”, kawałek ciasta, kubek kakao, drobne gesty troski. To właśnie one sprawiły, że tak mocno kibicowałam bohaterom i chciałam, by odnaleźli w sobie nawzajem bezpieczną przystań. To nie jest lekka historia. To opowieść o samotności, traumie, niewypowiedzianych słowach i dwóch osobach, które mogą stać się dla siebie ratunkiem. Jeśli lubicie emocjonalne, poruszające historie o powolnie rodzącej się bliskości i bohaterach, których po prostu chce się przytulić, ta książka zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę.
HALO ROOM to specyficzna powieść, którą możesz otworzyć na dowolnej stronie i znajdziesz całą masę cytatów. Tu niemal każde zdanie jest gotowe do oprawienia. Styl pisania autorki jest mocno liryczny, pełen przemyśleń, rozważań o życiu i sensie naszego istnienia. I wszystko zależy od tego, co lubicie, bo albo może to być dla Was niesamowita, inspirująca lektura, albo mocno się przy niej zmęczycie. Andy ucieka przed swoją tożsamością i trafia do Nowego Jorku i baru Halo Room, gdzie poznaje grupę specyficznych osób, z barmanem Anthonym na czele. Każdy z nich ma swoje tajemnice, demony, które ich męczą, ale razem zaczynają tworzyć nietypowy zespół. Tylko czy prawda upomni się o swoje i zburzy zbudowane relacje? Historia jest tu poprowadzona w taki nieśpieszny, powolny sposób, skupiając się na każdym słowie, na odczuciach. Na próżno szukać tutaj pełnej zwrotów, dynamicznej akcji. Ta książka opiera się na zabawie słowem, na próbie wejścia do duszy każdego z bohaterów. I niestety, czuję przez to, że nie była to historia dla mnie. Miałam nadzieję na chociaż odrobinę akcji, a tutaj nawet na wyjaśnienie kim jest Andy i przed czym ucieka, trzeba było poczekać grubo ponad połowę książki. Niestety, ale dla mnie to było za długo i zwyczajnie straciłam zainteresowanie. I jak kwiecisty styl pisania na początku zachwycał, tak im dalej, tym bardziej męczący się stawał. Za dużo było tzw. lania wody w pięknych słowach, a za mało się działo. Zamiast jednego zdania, trzy dokładnie o tym samym, tylko innymi słowami. I jestem świadoma, że wielu osobom się to może spodobać, ale ja niestety się trochę rozczarowałam. Podsumowując, bardzo poetycko i refleksyjnie, ale nie dla każdego. Jeśli cenicie barwny styl pisania i nie potrzebujecie dynamicznej akcji - to może być coś dla Was. Ale gdy wolicie akcję, to jednak sięgnijcie po coś innego.
Recenzja „Halo room” 🍷Halo room to książka po którą sięgnęłam od razu jak tylko zobaczyłam klimat - nowy jork, bar z klimatycznym jazzem w tle, rozmowy półzdaniami i kobieta, która ucieka od wydarzeń związanych z jej rodziną. ❤️🔥 Agata Cichy genialnie buduje atmosferę danych miejsc czy chwil. Jej opisy są poetyckie i mimo, że często dana informacja jest powtarzana to nie przeszkadzało mi to, lubię czytac ladne zdania. 📷 Niestety za spory minus uznaje te dialogi, moim zdaniem one są bardzo nienaturalne i nie umiem sobie wyobrazić takich rozmów między ludźmi. Rozumiem, że dana jednostka moze używać tak sformułowanych zdań, ale tu każdy z bohaterów wypowiadał słowa w podobnym stylu i przez to, że jest on dosyć enigmatyczny, zostawiający drobne miejsce do impretetacji i przyznam, że te zdania były bardzo mądre - nie umiem sobie wyobrazić, ze tyle osób w tym barze miałoby taki styl. 📑 Bardzo irytowało mnie to jak długo czytelnik musiał czekać na dostanie informacji na temat tego dlaczego ona wyjechała z hollywoodzkiego regionu i porzuciła swoje stare życie. Rozumiem, że mógł to być zabieg mający na celu wzbudzenie chęci czytania dalej jednak u mnie podziałało to odwrotnie - męczyło mnie czekanie na jakąkolwiek informację o niej. 🎶 Widziałam kilka opini i każda z nich na minus dawała przydługie opisy jednak mi one się podobały i to jest ten typ książki gdzie główna fabuła rozgrywa się w spokojnych rozmowach przy ladzie i słów niewypowiedzianych. Nie ma co się spodziewać w niej jakichś plot twistów - chociaż niektórych moze ta książka zaskoczyć. 2.5/5
"Halo Room" Agaty Cichy to historia, która kupiła mnie swoim klimatem. Nie ma tu słodkiego romansu ani nagłych zwrotów akcji. Jest za to Nowy Jork, ból po stracie i dwójka mocno poturbowanych ludzi - Andy i Anthony 💔 Ona ucieka przed przeszłością i nazwiskiem, topiąc smutki w alkoholu. On prowadzi bar i nosi w sobie potężne demony.
Ich relacja rozwija się bardzo powoli, opiera się na drobnych gestach, robieniu zdjęć i nocnych rozmowach. Autorka świetnie buduje duszną, momentami brudną atmosferę wielkiego miasta. Czuć tu samotność i realizm, który mocno wyróżnia tę książkę na tle innych romansów. Historia Anthony'ego i jego trudnej przeszłości potrafi poruszyć 🥺
Najbardziej podobało mi się to, jak autorka dawkuje nam emocje. Przeszłość Andy odkrywamy stopniowo, a bolesne sekrety Anthony'ego wychodzą na jaw dokładnie wtedy, kiedy trzeba. To sprawia, że jako czytelnik mocno angażujesz się w ich losy i po prostu chcesz, żeby ta dwójka w końcu znalazła spokój.
Dlaczego więc nie jest to ideał? 👀 Momentami fabuła po prostu stoi w miejscu. Jeśli szukasz dynamicznej akcji, możesz się tu trochę nudzić, bo autorka skupia się niemal wyłącznie na tej dwójce, odcinając resztę świata. Niektóre wątki poboczne aż prosiły się o mocniejsze rozwinięcie, przez co miałam poczucie lekkiego niedosytu 🤷♀️
To bolesna i bardzo dojrzała historia, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.