Hazel Brooks całe życie uczyła się jednego: jak być wystarczającą. Nie do końca dla innych, a przede wszystkim dla siebie.
Zmieniała się, dopasowywała do otoczenia, aż w końcu zaczęła się zastanawiać, kim tak naprawdę jest, kiedy nikt nie patrzy.
Kiedy udaje się jej zwrócić uwagę chłopaka, który wpadł jej w oko, sprawy zaczynają się mocniej komplikować. Bo Aaron Webb potrafi sprawić, że dziewczyna czuje się zauważona… i jednocześnie niewystarczająca. Ich relację wypełniają niedopowiedzenia i sprzeczne sygnały. A to dopiero początek kłopotów.
Przyjaźnie zaczynają się rozpadać, a sekrety wychodzić na światło dzienne, podważając wszystko, co do tej pory wydawało się pewne.
Czy można być wystarczającą dla innych, nie będąc taką dla samej siebie?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
(𝑨𝒏𝒕𝒚)𝒊𝒅𝒆𝒂𝒍𝒏𝒊𝒆 to prawdopodobnie moja 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐰𝐲𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐈𝐳𝐤𝐢. Wszystko, co o niej słyszałam, 𝐤𝐫𝐳𝐲𝐜𝐳𝐚ł𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐢𝐦𝐢𝐞̨. Miałam niesamowicie wysokie oczekiwania, co okazało się nienajlepszą decyzją. Byłam pewna, że dam 5 gwiazdek, a niestety moja ocena delikatnie zmalała. Nadal bawiłam się przednio i uważam, że jest to 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, lecz po prostu spodziewałam się czegoś innego, a do tego wydaje mi się, że 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐦 𝐭𝐞̨ 𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐫𝐞̨ 𝐰 𝐳ł𝐲𝐦 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐜𝐢𝐞. Fabuła głównie skupiała się na 𝐰𝐞𝐰𝐧𝐞̨𝐭𝐫𝐳𝐧𝐞𝐣 𝐝𝐫𝐨𝐝𝐳𝐞 𝐇𝐚𝐳𝐞𝐥, co było piękną rzeczą, lecz ja chyba po prostu potrzebowałam wtedy sięgnąć po coś bardziej w stylu romcomu i większej ilości romansu. Oficjalnie mogę powiedzieć, że 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲 𝐭𝐨𝐦, choć ten również przypadł mi do gustu i wyczekuję kolejnych! 💗
Wiecie, że 𝐮𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐍𝐨𝐰𝐚𝐜𝐳𝐲𝐤, więc tutaj również dosłownie płynęłam przez treść i przeczytałam tę książkę w 𝐛ł𝐲𝐬𝐤𝐚𝐰𝐢𝐜𝐳𝐧𝐲𝐦 𝐭𝐞𝐦𝐩𝐢𝐞, co moje Trutkary potwierdzą, bo przy tym były. Autorka doskonale wiedziała, jak wywołać we mnie 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐞 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞, a w szczególności przez Hazal i jej poczucie zdradzenia, prawdę o ojcu, która wywołała ł𝐳𝐲 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐜𝐡, czy w sytuację z Dahlią, która w pewnym stopniu 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐩𝐨𝐦𝐧𝐢𝐚ł𝐚 𝐦𝐢 𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢. Mi również kiedyś kazano wybrać, lecz na szczęście – tak jak Dahlia – miałam rozum i do dnia dzisiejszego uważam, że 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐧𝐧𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐲𝐛𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐦𝐢𝐞̨𝐝𝐳𝐲 𝐥𝐮𝐝𝐳́𝐦𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲𝐜𝐡 𝐝𝐚𝐫𝐳𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐲𝐦𝐩𝐚𝐭𝐢𝐚̨. Wiadomo, niektóre sytuacje są wyjątkowe i skomplikowane, ale na pewno zawsze warto to dokładnie przemyśleć. 𝐒𝐳𝐤𝐨𝐝𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐲 𝐦𝐚 𝐭𝐚𝐤𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞 i poddaje się manipulacjom lub niskiej samoocenie osoby każącej wybrać. 😕
𝐇𝐚𝐳𝐞𝐥 to zagubiona i zakompleksiona nastolatka, która 𝐧𝐚 𝐝𝐫𝐨𝐝𝐳𝐞 𝐝𝐨 𝐝𝐨𝐫𝐨𝐬ł𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐳𝐚𝐭𝐫𝐚𝐜𝐢ł𝐚 𝐬𝐚𝐦𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞. Wielokrotnie było mi jej strasznie żal, chciałam ją mocno wytulić i zabrać z głowy wszystkie przykre myśli. Już od dawna 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐢 𝐨𝐧𝐚 𝐛𝐥𝐢𝐬𝐤𝐚, lecz po przeczytaniu jej historii, nasze zbliżenie weszło na jeszcze wyższy poziom. 𝐖𝐢𝐝𝐳𝐞̨ 𝐰 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐝𝐚𝐰𝐧𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, do której nie miałam za dużo zrozumienia. Teraz patrzę na młodszą Oliwkę z 𝐝𝐞𝐥𝐢𝐤𝐚𝐭𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐢 𝐞𝐦𝐩𝐚𝐭𝐢𝐚̨, której wtedy potrzebowała, a jej nie dostała. Zdecydowanie uważam, że historia naszej Brooks 𝐝𝐮𝐳̇𝐨 𝐦𝐢 𝐝𝐚ł𝐚 𝐢 𝐬𝐩𝐨𝐫𝐨 𝐳 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐰𝐲𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐞̨ł𝐚𝐦. ❤️🩹
Po bohaterkach 𝐰𝐢𝐝𝐚𝐜́, 𝐳̇𝐞 𝐦𝐚𝐣𝐚̨ 𝐭𝐞 𝟏𝟔 𝐥𝐚𝐭, 𝐜𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐚̨ 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐚̨, ponieważ w aktualnych czasach młode nastolatki za wszelką cenę próbują być starsze, a nie powinno tak być. 𝑫𝒂𝒋𝒎𝒚 𝒏𝒂𝒔𝒕𝒐𝒍𝒂𝒕𝒌𝒐𝒎 𝒃𝒚𝒄́ 𝒑𝒓𝒂𝒘𝒅𝒛𝒊𝒘𝒚𝒎𝒊 𝒏𝒂𝒔𝒕𝒐𝒍𝒂𝒕𝒌𝒂𝒎𝒊, 𝒑𝒐𝒑𝒆ł𝒏𝒊𝒂𝒄́ 𝒃ł𝒆̨𝒅𝒚 𝒐𝒓𝒂𝒛 𝒛𝒂𝒄𝒉𝒐𝒘𝒚𝒘𝒂𝒄́ 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒏𝒂𝒊𝒘𝒏𝒊𝒆 𝒊 𝒈ł𝒖𝒑𝒊𝒐. Dlatego właśnie bardzo szanuję moją siostrę, która 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐬𝐨𝐛𝐚̨ i nie podąża za tym, co niektórzy w jej wieku. 𝑷𝒂𝒎𝒊𝒆̨𝒕𝒂𝒋𝒄𝒊𝒆, 𝒛̇𝒆 𝒌𝒂𝒛̇𝒅𝒚 𝒛 𝒏𝒂𝒔 𝒋𝒆𝒔𝒕 𝒘𝒚𝒋𝒂̨𝒕𝒌𝒐𝒘𝒚 𝒊 𝒘ł𝒂𝒔́𝒏𝒊𝒆 𝒕𝒐 𝒋𝒆𝒔𝒕 𝒑𝒊𝒆̨𝒌𝒏𝒆. 𝑩𝒂̨𝒅𝒛́𝒄𝒊𝒆 𝒔𝒐𝒃𝒂̨ 𝒊 𝒏𝒊𝒆 𝒑𝒐𝒛𝒘𝒐́𝒍𝒄𝒊𝒆 𝒈ł𝒖𝒑𝒊𝒎 𝒔𝒕𝒂𝒏𝒅𝒂𝒓𝒅𝒐𝒎 𝒄𝒛𝒚 𝒛𝒂ł𝒐𝒛̇𝒆𝒏𝒊𝒐𝒎 𝒘𝒆𝒋𝒔́𝒄́ 𝒘𝒂𝒎 𝒏𝒂 𝒈ł𝒐𝒘𝒆̨! 🤍
𝐀𝐚𝐫𝐨𝐧 to chodząca zagadka, która 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚ł𝐚 𝐦𝐢 𝐰 𝐠ł𝐨𝐰𝐢𝐞. Gdy już myślałam, że zaczynam go rozumieć, wszystko się rozsypywało, by chwilę później się odbudować i ponownie runąć. 𝐏𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐲 𝐫𝐨𝐥𝐥𝐞𝐫𝐜𝐨𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫 𝐰 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢 𝐜𝐳ł𝐨𝐰𝐢𝐞𝐤𝐚. Mimo jego niezrozumiałych zachowań, całkiem go polubiłam, lecz z czasem ta sympatia trochę zmalała. Natomiast niezwykle szanuję to, że jest to niesamowicie 𝐰𝐲𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚ł𝐲 𝐜𝐡ł𝐨𝐩𝐚𝐤, który miał wiele okazji, by zirytować się przez zachowanie Hazel, a on wcale tego nie zrobił. Teoretycznie jest to 𝐛𝐚𝐫𝐞 𝐦𝐢𝐧𝐢𝐦𝐮𝐦, ale wiemy, jacy są mężczyźni w dzisiejszych czasach… A skoro już o tym mowa, jego nagłe bycie ego topem koszmarnie mnie zdenerwowało i właśnie dlatego trochę 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐜𝐢ł 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐜𝐡. Rozumiem, że jego sytuacja była naprawdę skomplikowana i nie powiem, że nie, 𝐛𝐲ł𝐨 𝐦𝐢 𝐠𝐨 𝐳̇𝐚𝐥, ale niektóre jego zachowania sprawiały, że nie potrafiłam się powstrzymać od przewracania oczami. Nie przepadam za kłamstwami, dlatego jego 𝐮𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰 𝐢 𝐤ł𝐚𝐦𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐢𝐜𝐡 𝐭𝐞𝐦𝐚𝐭, było mega słabe, choć bardzo pasujące do charakteru. Dlatego również mocno 𝐫𝐨𝐳𝐜𝐳𝐚𝐫𝐨𝐰𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐜𝐚𝐦𝐢 𝐇𝐚𝐳𝐞𝐥, którzy kłamali w niezwykle ważnej sprawie. Nie spodziewałam się tego po nich. ☹️
Cieszę się, że Iza pokazała 𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐞 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣𝐞 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐧𝐲 i mimo że niektóre sytuacje mnie irytowały, 𝐛𝐲ł𝐲 𝐨𝐧𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐧𝐞 𝐢 𝐢𝐬𝐭𝐨𝐭𝐧𝐞. Świat niestety nie jest różowy (hehe kwtw), dlatego czasami potrzebujemy takiego 𝐫𝐞𝐚𝐥𝐢𝐭𝐲 𝐜𝐡𝐞𝐜𝐤’𝐮. Relacje są skomplikowane, ale jednocześnie potrafią być też naprawdę piękne. Idealnym tego przykładem jest 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐞𝐧́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐁𝐫𝐨𝐨𝐤𝐬, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐮𝐫𝐳𝐞𝐤ł𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐭𝐞𝐦. 🫂
Na pewno jest to 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤ł𝐚 𝐢 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚, która zajęła jakiś kawałek mojej duszy, choć nie tak bardzo, jak się spodziewałam. Kto wie, 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲𝐬́ 𝐩𝐨𝐧𝐨𝐰𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐧𝐞̨ i wtedy zdobędzie więcej mojej miłości. Na ten moment w pełni nie zdobyła mojego serca, ale mimo to 𝐛𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 𝐢 𝐦𝐨𝐠𝐞̨ 𝐣𝐚̨ 𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞𝐫𝐳𝐞 𝐩𝐨𝐥𝐞𝐜𝐢𝐜́! 💞
szczerze? Nie mam pojęcia jaką ocenę mam dać tej książce - z jednej strony nie była zła - naprawdę aleeee ja przez większość czasu byłam wkurwiona - dosłownie… bohaterowie niemiłosiernie mnie denerwowali i przez 80% książki nie czułam żadnej innej emocji niż zdenerwowanie albo bezsilność - aronoł co o tym myśleć
Od pierwszych stron wiedziałam, że będzie to historia, która zostanie ze mną na dłużej. Ich historia poruszyła mnie głęboko, sprawiła, że wielokrotnie się uśmiechałam, ale też niejednokrotnie ściskała moje serce i sprawiała, że się rozklejałam
Hazel znamy już z (Anty)romantycznie i muszę przyznać, że już wtedy bardzo mnie zaciekawiła. Jednak dopiero w tej historii naprawdę się z nią utożsamiłam. Od pierwszych rozdziałów skradła moje serce swoją osobą. Razem z Dahlią zdecydowanie trafia do topki moich ulubionych bohaterek książkowych. Jest t to bohaterka, w której bardzo łatwo odnaleźć cząstkę siebie. Jej niepewność, potrzeba bycia wystarczającą i ciągłe poszukiwanie własnej wartości były niezwykle autentyczne i momentami bolesne. To jej postać tak bardzo sprawiła, że poczułam się zrozumiana. Aaron natomiast to postać, która wzbudza całą gamę emocji, a ich relacja jest pełna niedopowiedzeń, trudnych momentów i uczuć, które wydają się niezwykle prawdziwe.
Styl pisania Izki jak zawsze nie zawiódł. Książkę czytało się szybko i lekko, a przez całą historię wręcz się płynęło, a strony znikały jedna za drugą.
(Anty)Idealnie to książka, która przypomina, że nie musimy być idealni, by zasługiwać na miłość, przyjaźń czy szczęście. To historia o odnajdywaniu siebie, akceptowaniu własnych niedoskonałości i walce o własne miejsce w tym świecie. Dawno żadna książka nie wzruszyła mnie tak bardzo i nie sprawiła, że tak mocno zżyłam się z bohaterami.
Z czytaniem „Antyidealnie” bardzo długo zwlekałam, głównie dlatego, że w „Antyromantycznie” nie polubiłam się z Hazel i trudno było mi się zmotywować do poznania jej historii. Kiedy w końcu postanowiłam posłuchać jej w formie audiobooka i dotarłam do 243 strony z 507, zdecydowałam się dać jej DNF.
Jest mi strasznie przykro, ale nie czuję tej historii w żadnym stopniu. Hazel i Aaron bardzo mnie irytują. Nie jestem w stanie się z nimi polubić, a dodatkowo kompletnie nie czuję między nimi chemii.
Może kiedyś jeszcze do niej wrócę i wtedy spojrzę na tę historię inaczej, ale na ten moment po prostu nie mam ochoty brnąć w nią dalej.
Książka która poruszyła mnie pod wieloma względami. Sięgając po nią wiedziałam, że w Hazel zobaczę sama siebie, ale nie sądziłam jak wiele mi to da i jak bardzo pomoże. Ta bohaterka daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Bycia zauważonym, wysłuchanym i zrozumianym.🫂 Niesie ze sobą wiele wartości, lekcji które każdy z nas musi odbyć. Na wielu płaszczyznach wyjaśnia i ukazuje zachowanie młodych ludzi, pokazując że w wielu przypadkach to nie jest ich widzi mi się a realne problemy z którymi się borykają. Jestem ogromną fanką relacji między Haze a Aaronem. Ona nie była romantyzowana, mimo że z początku nie była idealna a nawet wręcz bym powiedziała antyidealna. W jej trakcie widzimy jak ta dwójka się zmienia, dojrzewa i poszerza perspektywę, szerzej spoglądając na świat. Nie wiem co Izka włożyła do tej książki ale ja ją pochłonęłam. Zaczęłam i nie mogłam się oderwać aż nie przekręciłam ostatniej strony. Ja mam niedosyt przysięgam. Ja potrzebuje ich więcej. A po tej końcówce to już wogole potrzebuje kolejnego tomu na już!💗🎹
Na wstępie chcę podziękować Izce. Dzięki tej książce poczułam się w pełni zrozumiana i w jakiś dziwny sposób „uleczona”. Udało ci się - powoli odnajduję piękno, którego szukałam od tak dawna w innych. Ale tym razem w sobie.
Cóż to dużo mówić… „(Anty) idealnie” wręcz POKOCHAŁAM już na wattpadzie. Pamiętam te przeżywanie rozdziałów i wyczekiwanie na następne.
Coś za co historia ta dostała specjalne miejsce w moim sercu to Hazel i cała jej osobowość. A to wszystko dlatego, że widzę w niej siebie. Jej myśli, uczucia, przeżycia - nigdy nie czytałam o bohaterce, która aż tak przypominałaby mnie. Łamało i krajało mi się serce, ponieważ tak bardzo ją rozumiałam. Wiem, że ta bohaterka zrozumiałaby mnie jak nikt inny.
Aaron… jeju, pamiętam, że gdy Izka zaczęła wrzucać pierwsze rozdziały, to nie zabardzo go polubiłam. Miał w sobie coś przyciągającego, ale jego zachowanie w stosunku do Haze odtrącało mnie od niego. Teraz, po lekturze jestem w stanie stwierdzić, ze jest bardzo zranionym i niezrozumianym przez innych chłopakiem. Mogloby się wydawać, że ma wszystko. A jak jest naprawdę?🤫 Czytanie jego perspektywy było czymś ogromnie fascynującym.
Relacja ich obojga… God damn. Izka, jesteś totalnym mózgiem. Wszystko było tak przemyślane, że nie mam słów. To jak Aaron początkowo podchodził do Haze, jak nie chciał jej ulegnąć. I to jak Haze oddała mu całą siebie. Łącząca ich więź jest bardzo specyficzna, uważam, że by ją zrozumieć trzeba przeczytać obydwie perspektywy. Momentami napięcie między nimi sięgało zenitu, a ja tylko przebierałam nogami i piszczałam jak jakaś opętana. Aaron momentami potrafil być totalnie rozczulający i słodki, jestem w stanie stwierdzić, że tak jak na początku miałam odnośnie niego mieszane odczucia tak po lekturze i poznaniu jego postaci jestem nim oczarowana.
Emocje są nieodłącznym elementem książek Izki, także przy czytaniu odczułam ich MNÓSTWO. Mimo, że jest to „spokojniejsza” historia spod pióra Izy, uczuć było mnóstwo. Najwięcej razy jak już wspomniałam piszczałam i ekscytowałam się na każdą uroczą interakcje pomiędzy Aaronem a Haze. Wiele razy miałam łzy w oczach, ponieważ to, jak utożsamiam się z główną bohaterką ogromnie bolało.
Oczywiście styl pisania Izy jest niezawodny. Tak bardzo tęskniłam za jej piórem. Przez tę książkę dosłownie płynęłam! Kocham to jak autorka opisuje i opowiada. Mogłabym przeczytać spod jej pióra wszystko, a wiem że nigdy bym się nie zawiodła.
Czekam na następne części serii, która stała się moim domem (co to było za zakończenie, halo!!!).
na razie daje 3, czyli tak po środku, bo nadal do końca nie wiem jak ocenić tą książkę… ciężko było mi się w nią wkręcić, a nie ukrywam, że po pierwszym tomie, który naprawdę mi się podobał i mocno zaskoczył, miałam wysokie oczekiwania. tu, nie polubiłam się z bohaterami, pomimo tego, że starałam się zrozumieć ich problemy, nadal mnie irytowali :/ doczytałam do końca, bo byłam ciekawa zakończenia, ale nie wywołało we mnie większej reakcji, więc sama nie wiem - chyba nie podpasował mi też do końca styl autorki. plus taki, że zainteresował mnie wątek caroline…
40% dnf, kocham wszystkie książki izy, ale ta zupełnie do mnie nie trafiła :(( bohaterowie strasznie mnie irytują i mam wrażenie, że nic tutaj się nie dzieje....
Hazel Brooks jest nastolatką, która wiedzie spokojne życie, otoczona grupą przyjaciół oraz kochającą rodziną. Jednak w środku Hazel od zawsze tłamsi w sobie wiele problemów i od lat czuje się niewystarczająca. Fakt, że od urodzenia musi rywalizować o wszystko ze swoim bratem bliźniakiem wiele jej utrudnia. Hazel nigdy nie czuje się tak dobra, mądra i ważna jak osoby z jej otoczenia. Dodatkowo już nie raz jej uczucia zostały wystawione na próbę.
Teraz nastolatka musi zmierzyć się z kolejnymi problemami, jej brat i najbliższa przyjaciółka ukrywają przed nią sekret, który rani jej serce. Dodatkowo rodzice nie potrafią docenić wysiłków, które od lat dziewczyna wkłada w opiekę nad rodzinnym biznesem. Hazel po raz kolejny czuję się nic nieznaczącym elementem układanki. Jedyną przyjemność sprawia jej obecność Aarona Webba chłopka, który od lat jej się podoba i chyba wreszcie zwrócił na nią uwagę. Jednak i on ma przed nią sekrety, które łamią jej serce...
Aaron Webb to chłopak, który od zawsze miał wszystko czego chciał, nigdy nie musiał o nic prosić. Miał zaplanowaną całą swoją przyszłość, lecz nagle wszystkie jego plany legły w gruzach. Gdy w jego rodzinie pojawiły się problemy, Aaronowi ciężko przyznać się do nowej rzeczywistości nawet przed bliskimi osobami. Chwile radości znajduje tylko w obecności Hazel Brooks, ale nawet z nią nie jest w stanie zdobyć się na szczerość.
Relacja głównych bohaterów rozwija się bardzo wolno, autorka przede wszystkim skupia się na problemach emocjonalnych Hazel i Aarona. A mają oni naprawdę wiele traum. To młodzi bohaterowie, którzy dopiero wchodzą w dorosłość, a już nie radzą sobie z emocjami.
Hazel od zawsze czuła się gorsza, a tak naprawdę nigdy nie miała okazji z nikim o tym porozmawiać. Czy to w kwestii wyglądu, czy w przyjaźni, w rodzinie, zawsze czuję się gorsza, wie że jest tym drugim wyborem. Problemem jest też to, że ludzie nie mówią jej często prawdy, wiele przed nią zatajają. Przez to ma prawo tak się czuć.
Aaron do pewnego momentu był królem swojego życia, aż nagle nie wie, co go czeka. Jest gotów na wszystko by inni nie dowiedzieli się jak nisko upadł, a tym sposobem upada jeszcze niżej. Jednak w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że bez Hazel nie będzie w stanie poradzić sobie wcale.
Seria książek "Anty" to bardzo bolesne historie. Dotyczą młodych bohaterów. Historia Hazel i Aarona była trochę inna niż pierwszy tom, myślę że mniej traumatyczna, jednak mimo wszystko pojawiły się w niej sceny, które złamały mi serce. Autorka przedstawia naprawdę realistycznie problemy młodych ludzi i ich zmagania, ale też sposób na radzenie sobie z nimi. Myślę, że warto skusić się na poznanie tej serii, a ja już nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Polecam 🔥
„znów coś się we mnie zmieniło. i wcale nie było to przerażające, wręcz przeciwnie. uspokajające.” w historii aarona i haze odnalazłam dużo komfortu. lubię czytać o nastolatkach, którzy odnajdują spokój i szczęście w sobie nawzajem. lubię czytać o mężczyznach, którzy się starają i byliby w stanie zrobić wszystko dla swojej kobiety. aaron pokonał wstyd i dumę, zdecydował się na prawdę, byleby tylko odzyskać coś co nadało sens jego życiu. postać hazel jest mi wyjątkowo bliska. jest to związane z tym, że znalazłam w niej dużo siebie. wiem, jak ciężko jest żyć z tak męczącymi i natrętnymi myślami. poczucie bycia niewystarczającą, gorszą, niewysłuchaną, niezrozumianą i wiecznie zestresowaną, nie jest mi obce. znam trud pracy nad sobą, próby wprowadzenia zmian w swoich zachowaniach, reakcjach, nawykach. teraz natomiast poznaje uczucie, kiedy cała ta praca daje skutki. czuję, że się zmieniłam i nadal zmieniam. i wiem jak cudowne jest to uczucie. jak dobrze jest czuć się w końcu lepiej, jak dobrze jest w końcu się zrozumieć. poznać siebie. i poznać swój potencjał, którzy krył się pod wieloma warstwami lęku i braku akceptacji. na przestrzeni kolejnych stron widać tą zmianę w hazel. widać tą czystą radość związaną z czuciem się lepiej. ale pamiętajmy, że progres to nie jest linia prosta. to wzloty i upadki. czucie się lepiej nie oznacza bycia przez cały czas w stanie euforii. nie wyklucza to gorszych momentów. znaczenie ma nasze postrzeganie świata i radzenie sobie również z tymi trudnymi emocjami.
„był jedną z niewielu osób, przy których się nie stresowałam. niczym. ani tym, co powiedziałam, ani jak wyglądałam.” czytanie o rodzeństwie brooks, o ich relacji, o tym jakie dają sobie wsparcie było niesamowicie potrzebne. tak samo jak sama postać williama w tej książce. cieszę się, że dostał kilka ważnych momentów również w tej historii.
„śmiech echem odbił się w mojej głowie. był lekki i szczery, przez co zupełnie nie pasował do sztucznej atmosfery na bankiecie. rozlał się gdzieś pod skórą, wypełniając pustkę przyjemnym ciepłem. właśnie dlatego obróciłem się w jego kierunku. bo coś w nim brzmiało jak zapowiedź czegoś dobrego.”
This entire review has been hidden because of spoilers.
"Czasem mam wrażenie, że robię za dużo, a to i tak nie wystarcza."
hazel brooks - jak bardzo chciałaby tą dziewczynę przytulić, równocześnie mówiąc jej, że ją rozumiem. każde jej zachowanie. każdą jej impulsywną, bądź samolubną decyzję. każdą reakcję na zachowania ludzi, a potem przejmowanie się tym, czy to nie jej wina. ona przez cały czas potrzebowała tylko, aby ktoś pokochał ją najmocniej na świecie. tak, aby czuła się dla tej osoby wystarczająca. kosztowało ją to dużo wylanych łez, tysiące niepotrzebnych „przepraszam”. ale też wymagało zaakceptowania samej siebie taką jaka jest - tą nieidealną, całkowicie bezbronną i niesamowicie przejmującą się wszystkim haze. musiała zrozumieć, że nie powinna się podporządkowywać, a być stuprocentowo sobą. i dopuścić do siebie fakt, że lepiej jest "pytać zamiast sprawdzać, zmierzyć się z trudnym tematem zamiast uciekać i zamiast udawać silną, przyznać, że się boi".
"Wpatrywałem się jedynie w nią i czułem, jak z każdą mijającą minutą wynurzam się na powierzchnię."
aaron webb - chłopak, który omal się nie poddał, ale uratowało go światło w postaci śmiechu hazel brooks. chłopak, który wiecznie uciekał i nie potrafił przestać. starał się za wszelką cenę załatwić wszystko sam i nie dawał sobie pomóc. nie był idealny. popełnił dużo błędów i podjął ogrom głupich decyzji. ale najważniejsze jest to, że sam postanowił zawalczyć o tą lepszą wersję siebie. zaczęło mu zależeć na udowodnieniu innym, że jest wart. wart ich miłości, przyjaźni czy też wsparcia.
"Przecież można się potknąć i tańczyć dalej."
dzieciaki są takie jak mówi tytuł: (anty)idealne. ale to właśnie do mnie w nich przemawia. ich relacja jest pełna nieporozumień, sprzeczek, kłamstw, niewytłumaczonych myśli. ale piękne jest to, że oboje w tej książce wychodzą na prostą. zaczynają iść wspólną drogą, którą powoli budują razem i już nie oglądają się za siebie. zostawiają gdzieś z tyłu młodszą hazel i młodszego aarona, ale nadal zachowują ich w pamięci. ponieważ robią to wszystko dla nich.
nie jest idealnie, ale wszystko jest tam, gdzie być powinno.
"„Twoje piękno nie znika tylko dlatego, że przestajesz je widzieć.”"
This entire review has been hidden because of spoilers.
Hejka 🩷!! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją II tomu seri #𝑨𝑵𝑻𝒀. Pierwszy tom naprawdę bardzo mi się spodobał, dlatego wobec historii Hazel i Aarona miałam dość duże oczekiwania. Na szczęście ani trochę się nie zawiodłam.
[ współpraca reklamowa ]
Zacznijmy może od tego, że książki Izki towarzyszą mi praktycznie od początku mojej przygody z czytaniem. Na każdą premiery czekam z ogromną niecierpliwością. Jej styl pisania jest lekki, bardzo przyjemny i autorka umie poprowadzić akcję tak by czytelnik do ostatnich stron nie mógł się oderwać od historii.
Strasznie ekscytowałam się tą premierą przez wszystkie fragmenty z tik toka i ogólną promocją tego tytułu. Może też przez to miałam ogromne oczekiwania, które ta książka z całą pewnością spełniła. Śmiało mogę stwierdzić, że (𝑨𝒏𝒕𝒚)𝒊𝒅𝒆𝒂𝒍𝒏𝒊𝒆 stało się jedną z moich ulubionych książek od Izki.
Bohaterów poznajemy już w I tomie tej serii czyli (𝑨𝒏𝒕𝒚)𝒓𝒐𝒎𝒂𝒏𝒕𝒚𝒄𝒛𝒏𝒊𝒆. Hazel poznaliśmy jako najlepszą przyjaciółkę Dahlii oraz młodszą siostrę Williama. Już wtedy bardzo brakowało mi poznania jej myśli i uczuć, które w niej siedziały. Więc gdy dowiedziałam się, że kolejny tom będzie właśnie o niej strasznie się ucieszyłam. Ogromny plus za to, że mamy fragmenty z I tomu!!
𝑯𝒂𝒛𝒆𝒍 𝑩𝒓𝒐𝒐𝒌𝒔 czyli nasza główna bohaterka mierzy się z wieloma problemami. Przede wszystkim walczy z brakiem samoakceptacji, ciągle zastanawia się, co powiedzą inni i czy jest wystarczająca. Te problemy zostały opisane w tak realistyczny sposób. W niektórych momentach mogę się pokusić o stwierdzenie, że się z nią utożsamiałam.
𝐀𝐚𝐫𝐨𝐧 𝐖𝐞𝐛 natomiast był tajemniczą postacią. Naprawdę lubiłam rozdziały z jego perspektywy lecz dopiero przy końcu książki zaczęłam darzyć go większą sympatią.
Na koniec wspomnę jeszcze o jednej postaci, którą jest 𝑪𝒂𝒓𝒐𝒍𝒊𝒏𝒆 ciekawi mnie ona od pierwszego tomu lecz w tej części dostajemy nieco więcej informacji o niej i z niecierpliwieniem czekam na kolejny tom przedstawiający jej historię!! 🫶🏻
Sięgając po (𝐀𝐧𝐭𝐲)𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞“ byłam bardzo ciekawa losów Hazel i Aarona, którzy zaintrygowali mnie już przy (Anty)romantycznie. Szybko jednak okazało się, że dostałam coś znacznie głębszego niż zwykłą młodzieżówkę o rodzącym się uczuciu. Iza stworzyła historię o bolesnym szukaniu siebie i własnej wartości, która stała się dla mnie czymś w rodzaju domu. Hazel od razu stała się dla mnie komfortową postacią, bo rzadko mi się zdarza, bym w którejś bohaterce aż tak bardzo widziała siebie. Jej ciągłe analizowanie każdego gestu czy słowa, lęk przed odrzuceniem i przekonanie, że zawsze jest od kogoś gorsza, są mi niesamowicie bliskie. Izce bardzo dobrze udało się pokazać, jak nasze myśli mogą stać się naszym największym wrogiem. Hazel nie jest idealna - bywa zagubiona, podejmuje głupie decyzje pod wpływem impulsu a niektórych jej wyborów często na początku nie rozumiałam, ale to właśnie te wszystkie rzeczy sprawiły, że stała się aż tak bardzo prawdziwa. Aaron jest równie ,,antyidealny" co Hazel, o ile nie bardziej. Nie jest typowym badboyem, ale nie jest też przesłodzony. Często irytował mnie ciągłym zamykaniem się i wysyłaniem sprzecznych sygnałów, jednak widać, że on również niesie ze sobą bagaż rzeczy, z którymi sobie totalnie nie radzi. Ich relacja to ciągłe wyboje, nieporozumienia i brak szczerej komunikacji. Mimo tego, jak bardzo czasem mnie to irytowało - bo przecież wystarczy ze sobą porozmawiać - większość ich wspólnych scen wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Podobało mi się również to, że wątek romantyczny nie przytłoczył całej reszty fabuły - równie ważne były relacje między przyjaciółmi lub chociażby między Hazel a Williamem, a także sekrety, które w trakcie wychodzą na jaw. Przez cały czas nie byłam w stanie się oderwać od książki - styl pisania Izy jest lekki, ale naładowany emocjami, więc ,,jeszcze jeden rozdział" nigdy nie był ostatnim, co z kolei spowodowało, że (𝐀𝐧𝐭𝐲)𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 pochłonęłam w kilka godzin. Ogromnie polecam tę pozycję każdemu, kto szuka historii równie wciągającej i pięknej, co bolesnej i uderzającej w najbardziej wrażliwe punkty.
Uwielbiam książki Izy, a w szczególności Anty Romantycznie więc do drugiego tomu miałam ogromne oczekiwania. Na szczęście Anty Idealnie całkowicie je spełniło, a nawet przerosło. Ta książka zdecydowanie jest moją ulubioną spod pióra Izabelli. Czytanie scen które były już w pierwszym tomie, ale z perspektywy Hazel, nie Dahlii czy Williama, pozwoliło mi lepiej zrozumieć zachowania Hazel, które wtedy mogły wydawać się głupie itp. Chociaż Izka mówiła że to jedna z najspokojniejszych jej książek to wylałam parę łez. Pewnie przez to że rozumiem Hazel aż za bardzo. Czułam się jakbym to ja przeżywała to wszystko co się działo. Hazel jest jedną z moich ulubionych bohaterek książkowych. Gdy zmierzała ku akceptacji siebie czułam się jak dumna mama. Aaron chociaż początkowo mnie wkurzał ostatecznie zdobył moje serce. Nie jest idealny i popełnił wiele błędów ale przecież jest tylko człowiekiem, prawda? Nawet jeśli tylko fikcyjnym nadal ma prawo popełniać błędy.
czytałam te historie dwa razy i za każdym razem kocham ją tak samo Hazel jest tak smutną postacią, z którą wiele dziewczyn może się utożsamić na tak wielu poziomach ;(( kocham całym sercem moje dzieciaki czytajcie antyr i antyi!!!!!!