Wkroczenie do obrazów ma swoją cenę. Czas za ten dar zapłacić.
Bal malarzy, zorganizowany na cześć dziedziców wielkich artystów, skończył się chaosem. Wszystko za sprawą niespodziewanego ujawnienia się rodu da Vincich, uznawanego do tej pory za wymarły, a także szokującej wiadomości, że głowa rodziny van Goghów została znaleziona martwa.
W obliczu nadchodzących zmian każdy ze spadkobierców musi się zmierzyć z własnymi demonami: zdradą, nieoczekiwanym uczuciem czy koniecznością odkrycia sekretów najbliższych.
Największa tajemnica dotyczy jednak potęgi ich dziedzictwa, czyli możliwości wchodzenia do obrazów dzięki specjalnym klejnotom. Serafina i jej sprzymierzeńcy nie są jedynymi, którzy pragną rozwikłać tę zagadkę. Lecz najpierw przyjdzie im stawić czoła potężnym wrogom. Ale żeby móc to zrobić, muszą sobie nawzajem na nowo zaufać oraz zacząć współpracować z tymi, którzy przez lata ukrywali się przed całym światem.
To było idealne... nie mogę powiedzieć nic złego o tej książce. Wiele razy przyprawiła mnie o zawał serca, ale też obdarzyła nadzieją i miłością. Obserwowanie jak bohaterowie się zmieniają, i ewoluują, i rosną było niezwykłym doświadczeniem. Na zawsze będą częścią mojego serca i jestem przeogromnie wdzięczna, że ta książka powstała, że została wydana i że możemy ją czytać. Jednocześnie nie wierzę, że malarze się skończyli i więcej o nich nie przeczytam (poza rereadami). Na końcu łzy szczypały mnie w oczy i czytałam aż do ostatniej strony podziękowań. Czuję się spełniona i pełna po przeczytaniu "Potęgi malarskiej przysięgi". Nie umiem tego wyjaśnić, ale mam wrażenie, że ta książka była tym, czego potrzebowałam w tym momencie swojego życia 🥹