Karolina zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej na jednej z głównych arterii Warszawy. Świadkiem zdarzenia jest Jan, udający się do prawicowej redakcji, w której pracuje. Postanawia nagrać kłócącą się z kierowcą dziewczynę, a potem umieścić film w sieci, by zapunktować u szefostwa. Szybko jednak dopadają go wyrzuty sumienia powodowane piorunującym zauroczeniem Karoliną. Los stawia ich przed sobą już dzień później.
Przychodzę dziś do Was z bardzo fajnym i ciekawym debiutem, który zdecydowanie wprawił mnie w dobry humor na długi czas, ale też pokazał i zmusił do refleksji nad tym, jak jesteśmy bardzo spolaryzowanym narodem, nieumiejącym już chyba ze sobą spokojnie rozmawiać na tematy światopoglądowe i jak się zafiksujemy na jeden temat, to już jest koniec.
Mam nadzieję, że autorzy nie poprzestaną na tej jednej historii i jeszcze nieraz nas zaskoczą. "Nie cudzołóż" to wciągająca opowieść o tym, jak bardzo życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a jedna głupia decyzja przewraca wszystko do góry nogami i sprawia, że stajemy się bohaterami nie do końca sobie pisanej historii. Autorzy przy pomocy wyrazistych i skrajnie różnych postaci dobrze połączyli w jedną spójną, zabawną, czasami bardzo poruszającą całość, dwa odległe od siebie bieguny, podejście do codziennego życia w skrajnych przypadkach gdzie wyznawane zasady stają naprzeciw z wyznawanym światopoglądem (którego jeszcze wielu z nas nie chce lub nie umie zrozumieć) i wiarą, dając nam historię, w której każda akcja zaskakuje bardziej niż poprzednia i niczym kula śniegowa toczy się tylko w sobie znanym kierunku, nabierając coraz większej prędkości i nieobliczalności. W tej historii dostaniecie wszystko, to czego szukacie w takich historiach: zderzenie ideologicznych poglądów, parę małżonków, których już niewiele łączy, a mimo to trzymają się razem- w imię zasady "bo co ludzie powiedzą?", uczucie, które trafia w człowieka w najmniej spodziewanym momencie, ludzi, którzy podają się za tych, którymi nie są, nosząc na co dzień maski, a wszystko to okraszone specyficznym poczuciem humoru, ironii, żartu, śmiechu, ale i odpowiedniej dawki grozy, gdy wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli. Nie brakuje tu momentów, w których strasznie się wzruszyłam, historia jednej z bohaterek strasznie złamała mi serce, przywołała wiele trudnych wspomnień, zapisała się w pamięci na długi czas.
Wszyscy bohaterowie są świetnie skonstruowani i poprowadzeni. Ich błyskotliwe przemyślenia, trafne i zabawne dialogi, słowne utarczki i zabawne przepychanki, powodują nieustanny uśmiech na twarzy, tworząc idealny balans dla naprawdę trudnych tematów. Autorzy doskonale oddają emocje wszystkich postaci, pokazuje ich uczucia lęki i zmartwienia, ale także podkreśla, jak ważny jest szacunek i troska o drugiego człowieka i samozaparcie w dążeniu do celu. Pomysł na fabułę miał duży potencjał i w moim odczuciu został on wykorzystany niemal do końca, brakowało mi trochę, częstszych konfrontacji między bohaterami na temat ich poglądów, ale to takie tam moje marudzenie- więc, nie bierzcie tego na poważnie. Książka jest świetna. Książkę czyta się płynnie, naprzemienna narracja i barwne opisy nie tylko pozwalają poznać punkt widzenia danej postaci jej emocje i motywy, którymi się kierują, ale i wciągają, momentami bawią, i mocno poruszają. Akcja toczy się w ciągu tygodnia i zostawia nas z otwartym zakończeniem, ciekawa jestem czy będzie czekać na nas jakaś kontynuacja, czy jest to specjalny zabieg, w którym możemy sami dopowiedzieć dalsze losy bohaterów, ale gwarantuję, że mimo to akcja tak goni i jest tak dynamiczna, że emocji i adrenaliny nie braknie od początku do końca.
Czy polecam? Zdecydowanie tak. To świetnie skonstruowana i napisana opowieść o tym, że przypadek rządzi tym światem i czasami może on przewrócić nasz świat do góry nogami. Bardzo fajny debiut i zdecydowanie chciałabym więcej.
Zachęcona okładką, tytułem i pozytywnymi opiniami, bardzo mono napaliłam się na tą książkę. Miało być lekko, zabawnie, z przytupem, po prostu miało być fajnie, dla mnie fajnie nie było, lektura mnie irytowała, podobnie jak bohaterowie, na szczęście książkę czytało się szybko i mam nadzieję, ze równie szybko o niej zapomnę.
Karolina zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej, dochodzi do zderzenia, wybucha awantura. Sytuacji przygląda się Jan, który jest dziennikarzem, dlatego nagrywa całe zajście, by potem zamieścić go w sieci, pod chwytliwym tytułem. Szefostwo jest zachwycone, on sam jednak zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia, zaś Karolina musi się zmagać z medialną nagonką i jej konsekwencjami, co przy jej zawodzie jest trudne. Jan chce przeprosić dziewczynę, umawiają się, a ich relacja bardzo szybko zmienia swoje podłoże. Karolina jednak wiąż zmaga się z pomówieniami, chwila wytchnienia w towarzystwie Jana to tylko kropla w morzu potrzeb, jej dotąd w miarę poukładany świat coraz bardziej się sypie, a prawda o nowym ukochanym sprawia ją dobija, a wizja przyszłości staje się coraz bardziej niepewna.
Jeśli miałabym opisać tę książkę jednym słowem to powiedziałabym - chaos, ale nie taki zwyczajny ale wręcz totalny. Fabuła ekspresowa, możny wywnioskować (chyba że się mylę), że wydarzenia rozgrywają się na przestrzeni tygodnia, jest ich bardzo dużo, podobnie jak wątków, do tego afera goni aferę, brakuje konkretów, podziału na rozdziały czy choćby na perspektywy, naprawdę w tym wszystkim według mnie można się pogubić.
Bohaterowie to była moja zmora, nie da się ich lubić, nie mogłam ich zrozumieć, ich zachowanie mnie irytowało, brak konkretów na ich temat mnie dobijał, a ta ich relacja w sumie budowana chyba tylko po to żeby ją budować, była płaska i ni jaka. Ja nie czułam pomiędzy nimi chemii, iskier, napięcia, widziałam tylko wiele niedomówień, brak wyjaśnień sytuacji, krążenie wokół siebie, ta relacja była dziwna, dla mnie wręcz niezrozumiała, a okoliczności jej towarzyszące to już w ogóle kosmos.
Z dobrych stron, bo zawsze staram się jakieś znaleźć, książka została napisana w lekkim stylu, czytało się ją szybko i to chyba jej największa zaleta. W książce zostały poruszone bardzo fajne tematy, niektóre poważne czy trudne, ale autorzy nie skupili się na nich za bardzo, aż powiem wam, że nie podobało mi się, że o takich tematach mówi się z taką lekkością, ironią czy szyderstwem, wiem że świat bywa beznadziejny i niepoważny, ale chociaż w książce mógłby taki być. Historia miała bawić, choć od zawsze słyszę, że mam ogromne poczucie humoru, tutaj nie zaśmiałam się ani razu. Nie jestem wielką fanką komedii, bo większość z nich jest właśnie taka jak ta książka, chaotyczna, oderwana od rzeczywistości, irytująca, a na to co miało być zabawne człowiek patrzy z politowaniem.
Według mnie to przeciętna lektura, nie podzielam zachwytów, jestem nią zawiedziona i po części zdegustowana. Jeśli jesteście fanami chaotycznych i oderwanych od rzeczywistości komedii, to może wam się ona spodobać. Mi ona nie siadła, cieszę się tylko, że szybko się z nią uwinęłam i mam nadzieję, że równie szybko o niej zapomnę.
Poznajemy ginekolożkę Karolinę o lewicowych poglądach, która zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej, powodując stłuczkę, a potem kłócąc się z kierowcą. Świadkiem zdarzenia jest Jan, który nagrywa całe zajście i umieszcza film w sieci, by zapunktować u szefostwa w prawicowej redakcji. Jednak odzywają się w nim wyrzuty sumienia. Następnego dnia dochodzi do ich spotkania...
Tematyka książki okazała się jakże trafnym obrazem naszej rzeczywistości i społeczeństwa. I choć miejscami można odnieść wrażenie, że niektóre zawarte tu rzeczy są przerysowane, absurdalne i pełne niedomówień, to moim zdaniem było to potrzebne. Dzięki temu jeszcze bardziej weszłam w tę historię.
Uważam, że dość dobrze orientuję się w dzisiejszej polityce, kto co i z jakiej partii, dlatego mocno zainteresował mnie ten wątek. W zasadzie jest on tu przodującym motywem. Scena prawicowa to kompletnie nie moja bajka, a tu została ukazana w znacznie mniej korzystnym świetle aniżeli jej przeciwniczka. Z tym więc się utożsamiam.
Widzimy, jak poglądy polityczne mogą wpływać na prywatne życie i relacje między ludźmi. Karolinę i Janka zaczyna przyciągać wzajemna fascynacja. Ale czy różnice światopoglądowe pozwolą im być razem? Czy coś, co zaczęło się od nienawiści, może skończyć się miłością? Czy pod wpływem uczucia można zmienić swoje postępowanie, wyznawane zasady? A co z przeznaczeniem? Czy można je zignorować? Nie pochwalam tego, że oboje tak szybko, bezrefleksyjnie zostawili swoich dotychczasowych partnerów. I nawet gdyby nie układało się między nimi, to zdrada zawsze pozostaje zdradą, bo w moim przekonaniu najpierw wypadałoby zakończyć jedną relację, a dopiero wchodzić w kolejną.
Duet pisarski Anka Ryźlak i Marcin Popczyński postawili na ukazanie wydarzeń z dwóch perspektyw. Nie wyobrażam sobie, aby ta historia przedstawiała tylko jeden punkt widzenia. Dzięki temu możemy wyrobić sobie własne zdanie co do wydarzeń, sytuacji, jak i samych bohaterów. Ich postępowanie budzi ogrom sprzeczności. Jak oni mnie momentami irytowali! Popełniali błędy, ale co istotne byli autentyczni. Towarzyszą im liczne rozterki, lęki, oczekiwania bliskich czy presja środowiska. Wybory nie należą do prostych. Będą musieli zrozumieć, co jest dla nich tak naprawdę ważne.
Akcja książki jest dynamiczna, dużo się dzieje (a to zaledwie tydzień), sporo tu żartów sytuacyjnych, ironii, sarkazmu i ciętych ripost, a zakończenie... niby wszystko zostało wyjaśnione, a jednak jest nieoczywiste. Pojawia się również tematyka aborcji, patologii ciąży, moralności, wiary, uprzedzeń, kompromisów, szufladkowania kogoś na podstawie poglądów, etyka dziennikarska, drugiej szansy czy napisane ze smakiem sceny intymne (które nie dominują fabuły).
"Nie cudzołóż" to zabawny, pełen napięcia i skrajnych emocji romans z elementami powieści obyczajowej o tym, jak jedno spotkanie może wywrócić życie do góry nogami, polaryzacji społeczeństwa, medialnej manipulacji, szukaniu porozumienia mimo dzielących różnic. Wbrew pozorom to niejednoznaczna, trudna historia.
To nie jest jednak zwykły romans. Autorzy pokazują, jak trudno jest stworzyć relację, gdy z każdej strony pojawiają się przeszkody, oczekiwania bliskich, różnice światopoglądowe, presja środowiska i własne lęki. Karolina i Jan wielokrotnie stają przed wyborami, które zmuszają ich do zastanowienia się, co jest dla nich naprawdę ważne.
Ta książka wzbudziła we mnie naprawdę sporo emocji. Największą siłą tej historii była dla mnie relacja Karoliny i Jana. Nie było tutaj idealnej miłości ani bohaterów pozbawionych wad. Oboje popełniali błędy, podejmowali nie zawsze rozsądne decyzje i momentami doprowadzali mnie do szału, ale właśnie dzięki temu wydawali się autentyczni.
Bardzo podobało mi się obserwowanie, jak zmienia się ich relacja. Od niechęci i wzajemnego oceniania, przez stopniowe poznawanie siebie, aż po coraz silniejsze uczucie. Kibicowałam im przez większą część książki, choć niektóre ich decyzje sprawiały, że miałam ochotę krzyczeć na nich przez kartki. Kilka scen naprawdę wywołało u mnie uśmiech, a kilka momentów sprawiło, że zrobiło mi się zwyczajnie przykro.
Autorzy poruszają wiele ważnych tematów. Nie tylko miłość, ale też tolerancję, uprzedzenia, kompromisy i umiejętność spojrzenia na drugiego człowieka bez szufladkowania go przez pryzmat poglądów. To skłania do refleksji, bo pokazuje, jak często oceniamy ludzi, zanim damy sobie szansę na ich poznanie.
Największym minusem okazała się dla mnie polityka, która była bardzo mocno obecna w tej historii. Rozumiem, że stanowiła fundament konfliktu między bohaterami i miała znaczenie dla rozwoju fabuły, ale momentami było jej dla mnie po prostu za dużo. Niektóre dyskusje i wątki polityczne wybijały mnie z rytmu czytania, ponieważ bardziej interesowały mnie emocje Karoliny i Jana niż ideologiczne spory.
Mam wrażenie, że gdyby tych politycznych elementów było odrobinę mniej, jeszcze mocniej mogłabym zaangażować się w historię bohaterów. To właśnie ich relacja była tym, co najbardziej mnie przyciągało i sprawiało, że chciałam czytać dalej.
„Nie cudzołóż” to historia o miłości, która pojawia się w najmniej spodziewanym momencie i między ludźmi, którzy teoretycznie nie powinni być razem. To opowieść o przełamywaniu własnych schematów, wychodzeniu poza utarte przekonania i szukaniu porozumienia mimo dzielących różnic.
Choć nie przepadam za tak dużą ilością polityki w książkach i ten element nie do końca do mnie przemówił, to emocjonalna strona powieści zdecydowanie wynagrodziła mi ten mankament. Karolina i Jan to bohaterowie, których losy śledziłam z zainteresowaniem.
Romans dla tych, którzy wiedzą, że po trzydziestce życie rzadko układa się według prostego scenariusza.
📚 O CO CHODZI
Sfrustrowana ginekolożka Karolina blokuje furgonetkę pro-life, a Jan – dziennikarz z prawicowej redakcji – kręci z tego viral dla lajków. Efekt? Reputacja Karoliny leży, a Jana zamiast dumy dopadają wyrzuty sumienia i strzała Amora. Chwilę później przypadek stawia ich obok siebie, a ideologiczna wojna błyskawicznie przegrywa z bezwzględną chemią.
👥 BOHATEROWIE
Karolina – wyszczekana, impulsywna lekarka o liberalnych poglądach. Działa pod wpływem emocji, co obraca się przeciwko niej w sieci
Jan – poukładany facet z prawicowej redakcji. Karierowicz z ludzką twarzą, który potrafi zrobić świństwo dla lajków, ale ma na tyle przyzwoitości, by próbować naprawić swój błąd.
Ich relacja to klasyczne „to skomplikowane”. I szczerze? To mnie kupiło. Umówmy się – kiedy człowiek dobija do czterdziestki, naprawdę trudno o proste relacje. Każdy ma za sobą jakieś doświadczenia, własne przekonania i bagaż, którego nie da się zostawić za drzwiami.
🌧️ KLIMAT
To romans mocno osadzony we współczesności, poruszający tematy światopoglądowe, ale bez moralizowania. Najbardziej urzekło mnie jednak to, że nie jest schematyczny.
Ogromnym atutem jest też język. Dowcipny, lekki, pełen celnych wtrąceń i całkowicie pozbawiony zadęcia. Momentami miałam wrażenie, jakbym słyszała własny wewnętrzny monolog. Dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie i z uśmiechem. W sam raz dla millenialsów.
🎯 DLA KOGO
Dla osób, które mają już trochę dość romansów o dwudziestolatkach zakochujących się po jednym spojrzeniu. Jeśli lubicie dojrzałych bohaterów, relacje z gatunku „to skomplikowane”, współczesne realia i inteligentny humor, warto dać tej historii szansę.
⭐ WERDYKT
Choć nietypowa, ta historia robi świetną robotę. Duet lektorski udowodnił, że potrafi nie tylko genialnie czytać, ale i pisać z prawdziwym pazurem. Książka unika banału, prowokuje do myślenia, bawi naturalnym stylem i idealnie pokazuje, że życie rzadko bywa czarno-białe.
Współpraca barterowa "Nie cudzołóż" to opowieść o dwójce dojrzałych dorosłych, których przypadkowe spotkanie wywraca ich życia do góry nogami. Początkowo czują do siebie odrazę, ale ich podświadomość od razu podsuwa im sny związane z drugą osobą. To trochę pokazuje, że można się na jawie mamić, że nic się nie czuje, ale w snach nie możemy się dłużej oszukiwać. Choć bywają specyficzne, bywają też one prorocze. Opisów snów naszych bohaterów mamy tutaj sporo.
W książce każdy rozdział to inny dzień tygodnia. Akcja dzieje się na przestrzeni tygodnia. Od poniedziałku do poniedziałku. To też pokazuje, jak bardzo nasze życie może się zmienić w przeciągu kilku dni. I racja, mogłabym się doczepić, że między bohaterami dzieje się to wszystko za szybko, ale ja już nie jedno w życiu widziałam, więc nic mnie już nie zdziwi. 😅
Narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy Karoliny i z perspektywy Janka (co uwielbiam), więc znamy myśli obu stron konfliktu i powoli śledzimy ich relację z obu stron. Pięknie to pokazuje zmiany jakie zachodzą w bohaterach.
W książce poruszany jest temat polityki. Prawica, lewica i te sprawy. Mi osobiście nie przeszkadza, ale są pewnie osoby, które mają już dość polityki w życiu realnym. Do tego temat aborcji. Bardzo kontrowersyjny i jest w sumie jednym z głównych tematów, które się w książce przewijają.
Są sceny intymne, które są napisane raczej ze smakiem, bez niepotrzebnego cringu, ale ze sporą dawną namiętności. Także spicy oceniłabym na takie 3/5🌶
Minusem dla mnie jest motyw zdrady. Zdrada zawsze będzie zła, niezależnie od tego, czy się bohaterom układa czy nie.
Za to plusem są dla mnie sami bohaterowie, którzy są w mojej ocenie fajnie wykreowani. Oboje mają już spory bagaż życiowy, są doświadczeni i oboje mają cięty humor. Uśmiechałam się nie raz przy tych tekstach. 🤭
Było to ciekawe wyjście z mojej strefy komfortu. 😊
Książka do przeczytania w jeden dzień, dosłownie! Ale nie dlatego, że jest aż tak porywająca...
Po przeczytaniu opisu spodziewałam się naprawdę ciekawego, wręcz płomiennego romansu, ale nadal z tą nutą lekkości. Niestety już od pierwszych stron książka zaczęła mnie nużyć. Było tu totalne pomieszanie z poplątaniem. Wszystko działo się zdecydowanie za szybko.
Sama historia jest całkiem w porządku -dwójka totalnie różnych ludzi spotyka się przez przypadek , a przeznaczenie popycha ich cały czas ku sobie. Karolina i Jan, dwa przeciwieństwa. Ona impulsywna i trochę zwariowana, on spokojny i poukładany dziennikarz.
Przyznam też, że od samego początku czuć, że to bardzo "polska" historia. Autorzy mocno osadzili ją w naszych realiach i aktualnych tematach. Dla jednych będzie to na plus, ale ja chyba w takich romansach wolę bardziej uniwersalne?(tak to mogę nazwać?) historie, przy których mogę właśnie całkowicie oderwać się od codzienności.
Jak już wcześniej wspomniałam wszystko dzieje się bardzo szybko, więc nie znajdziecie tutaj powolnego budowania relacji. Ciekawym wątkiem były za to sny głównych bohaterów. Ten z syreną chyba wygrywa wszystko! (i mówię to jak najbardziej pozytywnie).
Postacie oraz momenty między nimi, to napięcie i rodzące się uczucie, zostały opisane nawet ciekawie. Jednak po skończeniu książki nie zostało ze mną właściwie nic. Żadnych większych emocji czy przemyśleń. Nawet nie bardzo wiem, co mam napisać. Chyba po prostu nie tego się spodziewałam.
Podsumowując, książka nie była zła, ale według mnie zbyt chaotyczna. Jest tu sporo sarkazmu, ironii i humoru, więc nie jest jakoś super nudno ( im dalej tym lepiej ). No i momentami jest naprawdę pikantnie.
*Myślę, że ta książka po prostu nie trafiła w mój gust. Jestem jednak pewna, że znajdzie swoich fanów
𝕎𝕤𝕡ół𝕡𝕣𝕒𝕔𝕒 𝕣𝕖𝕜𝕝𝕒𝕞𝕠𝕨𝕒/𝕣𝕖𝕔𝕖𝕟𝕫𝕖𝕟𝕥 Dziękuję @wydawnictwo_mieta za możliwość zrecenzowania tej historii ❤️
{Q} Czytacie duety pisarskie? #recenzja Książkę tę wciągnęłam bardzo szybko, jest naprawdę świetna! Choć to odrobinę wyjście poza strefę komfortu, to bawiłam się naprawdę dobrze i nie żałuję czasu spędzonego na lekturze. Autorzy mają naprawdę ciekawe pióra, idealnie pasują do siebie i naprawdę przyjemnie się czyta. Choć naprawdę ciężko było mi rozróżnić co, kto pisał i zdecydowanie muszę poznać inne książki od autorów. W historii poznajemy Karolinę i Jana. Ona jest ginekologiem, oprócz pracy w szpitalu ma także małą praktykę. Jest za aborcją i to jest istotny element, bo na tym opiera się historia. Jan jest dziennikarzem prawicowej gazety. Pewnego dnia jadąc do pracy, zauważa jak kobieta wyprzedza wóz antyaborcyjny i hamuje przed nim, przez co dochodzi do wypadku. Mężczyzna nagrywa całe zajście łącznie z kłótnią kobiety i faceta prowadzącego drugie auto. Od tego właśnie zaczyna się cała akcja, a jak na tak mały zakres czasowy jaki jest pokazany w książce, dzieje się naprawdę wiele. Jestem pod wrażeniem tego jak autorzy idealnie prowadzą historię i jak dobrze do połączyli. Choć temat poruszany w tej powieści jest mocno kontrowersyjny, to jest to naprawdę świetna pozycja. Pokazana jest także przemiana Jana, który gdy zauważa co jego filmik zrobił z reputacją kobiety, stara się to wynagrodzić. Poruszony jest także motyw zdrady, za czym akurat nie przepadam, nawet jeśli to nie mężczyzna był pierwszym który to zrobił. Nie cudzołóż to historia, w której zderzenie dwóch całkowicie różnych światów wywołuje ogromny ciąg zdarzeń, których niewiele osób, by się mogło spodziewać. Mogę wam z całego serca polecić tę książkę. 5/5☆
To miał być tylko krótki wyjazd z psem do weterynarza. Jednak zakończył się stłuczką i to w dodatku z autem agitujacym przeciwko aborcji. To jeszcze nie koniec, bo wszystko nagrał dziennikarz. I tak Karolina ze zwykłej pani ginekolog stała się panią doktor drastycznie kończącą ciąże. Jak kobieta to zniesie?
Drogi Janka i Karoliny ponownie się krzyżują. Doprowadza ich to do ognistego romansu. O ile pani doktor zakończyła już wcześniej poprzedni związek, o tyle pan dziennikarz ukrył przed kochanką, że ma żonę i dziecko. Co się stanie, gdy wszystkie karty zostaną odkryte?
Ta książka została napisana w duecie przez Ankę Ryźlak i Marcina Popczyńskiego. Autorzy przygotowali romans, ale z ideologią i polityką w tle. Pokazali, że osoby, które mają odmienne poglądy i stają po dwóch różnych stronach barykady mogą też znaleźć wspólny język. I tak Karolina to silna kobieta, ale wrażliwa. Nie jest jej obojętny los innych. Jan natomiast wydawał mi się taki trochę pogubiony i rozdarty. Męczyły go wyrzuty sumienia. Tych dwoje połączyła fascynacja i silne, niespodziewane uczucie. Czy pokonają wszystkie przeciwności losu? Czy jednak stopniowo odkrywane kolejne elementy układanki zniszczą tę dopiero kiełkującą relację? Ta historia jest inna od wszystkich, autorzy nie boją się poruszać tematów, które bywają sporne. Nie ma tu utartych schematów, za to nie brakuje zaskoczeń. Uczucie zaskoczyło bohaterów, co tylko pokazuje, że niczego w życiu nie możemy być pewni. Mam tylko małe zastrzeżenie do częstych zbiegów okoliczności. Jeśli macie ochotę na książkę, w której górują emocje, to ta będzie idealna. Polecam.
Kocham debiuty. Uwielbiam ten moment niepewności i ekscytacji — co tutaj znajdę, czy odkryję diament? Radość ogromna, kiedy okazuje się, że ulubione głosy ze storytel postanawiają napisać coś własnego. Ależ to jest dobre!
Karolina i Jan są jak ogień i woda. Od pierwszego spotkania – w bardzo nietypowych okolicznościach - działają sobie na nerwy, ale jednocześnie przyciągają się jak magnes. Enemies to lovers i hate to love , w najlepszym wydaniu. Romans, który nie miał prawa się wydarzyć, a jednak iskrzy aż gorąco. Karolina i Jan są z innych światów, wyznają różne wartości, mają w życiu inne priorytety. Totalne zdarzenie i konflikt interesów. Autorzy wciągają nas do ich świata i każą się zastanowić, czy ich zachowanie jest właściwe, czy wymaga ono odwagi, a może jest szczytem głupoty? Kto poniesie konsekwencje? Bardzo mi się podoba, że poznajemy tę historię z obu perspektyw. Autorzy poruszają trudne tematy, ale w taki sposób, że nie przygniatają. „Nie cudzołóż!” to historia miłosna nieoczywista, pełna emocji, napięcia i chemii, którą czuć już od pierwszych stron.. Konflikt, romans, chaos. Myślę, że to co ją wyróżnia, to wyraziści bohaterowie, żarty sytuacyjne, ironia i smaczki językowe - czyli to co lubię najbardziej. To jest must read! Z całego serca polecam. Ksiażkę znajdziecie w dobrych księgarniach oraz na stronie wydawcy, a także jako e-book i audiobook na Storytel, w wyjątkowej interpretacji samych autorów. Jak brzmią Karolina i Jan? Przekonajcie się sami! Autorką tej cudnej okładki jest Magda @porysunki
Nie cudzołóż @wydawnictwo_mieta @ankaryzlak @marcinpopczynski Na wstępie zaznaczę, że jest to debiut autorki i autora. Czytając domyślałam się, że kwestie damskie pisała pani, a męskie pan. Mamy tutaj, że tak określę tydzień z pamiętnika Karoliny i Jana. Nie czytałam jeszcze tak skonstruowanej powieści, ale taka forma jak najbardziej na plus. Sama historia jest ciekawa, myślę, że możnaby podejrzewać, że mogła się wydarzyć naprawdę. Są poruszone tematy polityczne, ale też i takie życiowe związkowe. Jest trochę medycznie, społecznie, ale też i przyziemne domowe sprawy... Nie ma jednak przy nich lania wody, ale same wzmianki pewnych problemów mogą skłaniać do refleksji nad swoim związkiem czy relacjami. Lubię czytać debiuty, a taką literaturę obyczajową humorystyczną rzadko czytam, ale spełnia swoje zadanie - jest rozrywkowo z humorem, lekka, choć są ciężkie klimaty i tematy, ale bez przytłoczenia. Jest to typowo wakacyjna, rozrywkowa lektura na jeden wieczór. Ja miałam okazję czytać przy okazji poczekalni u weterynarza... I skutecznie mnie od zamartwiania się odciągnęła. Ogromy plus za psiego bohatera podobnego do spaniela. Brakuje mi nieco takich wątków w obyczajowych książkach. Powieść jest zdecydowanie 18+ uprzedzam. Idealna lektura na wakacje!