Fundamenty imperium bankowego rodziny d’Aboville drżą w posadach przez skandal jednego z dziedziców. Klientki masowo rezygnują, a influencerki palą karty bankowe w social mediach.
Avery marzy o tym, by zostać wspólniczką w agencji PR. Szefowa obiecuje awans pod warunkiem, że bezbłędnie wykona powierzone zlecenie.
Okazuje się, że tajemniczy klient to oziębły i okryty złą sławą Vardon d’Aboville. Problem polega na tym, że już wcześniej się spotkali i każde z nich wolałoby wymazać to wspomnienie z pamięci.
Nie pomaga fakt, że on świetnie wygląda w garniturze i bez pardonu przesuwa granice współpracy.
4.5/5 💼 Skupiamy się tutaj na stworzonym przez Adę na potrzebę książki bankowe imperium rodziny 𝑑’𝐴𝑏𝑜𝑣𝑖𝑙𝑙𝑒, które cóż… żyje w kryzysie wizerunkowym poprzez dużą może nie nagonką mediów, ale dużą uwagą na działania jednego z członków rodziny. Chodzi o oczywiście 𝑉𝑎𝑟𝑑𝑜𝑛𝑎. SW Banking traci duży odsetek klientów - głównie płci pięknej i ktoś musi temu zaradzić, najlepiej zaraz!
💼 Pojawia się tutaj postać 𝐴𝑣𝑒𝑟𝑦, która w trakcie początkowych rozdziałów melduje się w jednym z nowojorskich hoteli. Wszystko ładnie pięknie ma to być kolejny udany 𝑘𝑜𝑛𝑡𝑟𝑎𝑘𝑡 dotyczący 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑦 𝑃𝑅 - efektem ma być świetlana przyszłość i awans Avery, o którym marzy z zapartym tchem i zapewnieniem jej wspólniczki…
💼 Jednak wszystko się komplikuje, kiedy chcesz się spotkać w barze z przystojnym nieznajomym, a niestety wystawia cię do wiatru. 𝐻𝑎𝑟𝑑 𝑓𝑒𝑒𝑙𝑖𝑛𝑔 𝑏𝑢𝑡 𝑡𝑟𝑢𝑒. Miała być to rekompensata za omyłkowe wzięcie jego pokoju hotelowego przez Avery (powiedzmy, że ona ma po prostu taki dar, przez co poczułam taki komediowy klimat). Niby błąd, który miał zostać naprawiony wspólnym wypadem do baru, ale już wiemy, co z tego wyszło. Pozostawiony niesmak, który pozostaje…
💼 Już trzeba mieć naprawdę tupet, żeby spotkać się po raz kolejny, istne zrządzenie losu. Tylko tym razem okazuje się, że ten sam mężczyzna, który wystawił Avery, to jej klient - Vardon… Super, współpraca prawdopodobnie będzie bardzo owocna… Vardon rozumie, że Avery jest jedyną to wrota dla zmiany w jej życiu i możliwego osadzenia się w jakimś miejscu, a nie ciągłej ucieczki. Co z tego wyjdzie? Przekonacie się sami, czytając 𝑍𝑎𝑘𝑎𝑧𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑆𝑧𝑒𝑓𝑎!
💼 Jeśli chodzi o przemyślenia, to jest moja druga przeczytana książka od Ady. Pierwszą była Starcie z Szefem i tak, jak oceniłam ją na 3.5, to jednak Zakazany Szef wyszedł ponad to! Czułam większy sens w tym tytule najbardziej. Pomimo istnienia tylko kilku motywów, które zdążyłam zauważyć na całą objętość książki, czyli 320 stron- Nie zbijały one z rytmu - widać było początek, kulminację, jak i koniec każdego z osobna. Jedynie w sumie końcówka trochę zostawia niedosyt poprzez moje subiektywne odczucia, że jest to zakończenie otwarte.
💼 Nie czułam, że czytam to samo przez większość czasu, tylko dlatego, że relacja Avery i Vardona była zakazana i nieodpowiednia i to było ciągłe chodzenie w koło komina (byli tego świadomi, czasem sami siebie sabotowali we własnych działaniach, wprowadzając taki przytaczany już wcześniej komediowy charakter). Na pewno jest to dobra lektura na jeden wieczór służący relaksowi.
💼 Wracając do takiej otoczki arystokracji, to była ona widoczna, jeśli chodzi o całą rodzinę d’Aboville - wystawne przyjęcia, czy ogromny teren wokół rezydencji daje ten klimat wyczekiwany w zapowiedziach. Nie znaczy to, że romans biurowy nie istnieje, tylko można go zauważyć w innej formie, ponieważ Vardon jest tylko na chwilę w mieście - później akcja dzieje się już w 𝑆𝑧𝑤𝑎𝑗𝑐𝑎𝑟𝑖𝑖 i jakby to ująć... Ciekawie jest zmienić otoczenie - nie tylko mówiąc to jako czytelnik. Możliwe, że jakiś bohater, czy bohaterka też został nim zafascynowany.
💼 Nie będę oceniać, kto tutaj uciekał bardziej, a kto mniej, w czymś, co tliło się pomiędzy bohaterami - jednak na swój sposób musiało to zaistnieć. Wiadomo, że każdy czekał na potknięcie Vardona jeszcze głębiej, niż było to za pierwszym razem. Dodatkowo ta dysproporcja co do statusu społecznego stanowiła barierę. Czasem ucieczka to jest pierwsza opcja, która wydaje się najlepsza. Tylko co jeśli nawet pomimo ucieczki to uczucie nie przeminie? Czy w takim razie ucieczka nie okaże się ratunkiem, a totalnym załamaniem? Styl pisania jest przyjemny, skłania do dalszej lektury, zwłaszcza że mamy tutaj do czynienia z dwoma punktami widzenia.