Początek lat siedemdziesiątych. Mecenas Zuza Lewandowska wraca do Płocka — miasta dzieciństwa, niedomkniętych spraw i długich cieni przeszłości. Ma pracować w kancelarii ojca, Ambrożego Lewandowskiego, legendy lokalnej palestry. Zamiast spokojnego powrotu trafia jednak w sam środek ktoś brutalnie morduje sędziego Waszczyka. Śledztwo szybko grzęźnie w gąszczu niedomówień, strachu i lojalności. Każdy z podejrzanych ma motyw, każdy coś ukrywa. Gdy w mieście zaczynają pojawiać się kolejne ofiary, Zuza rozumie, że Płock nie jest już miejscem, które znała — a prawda bywa groźniejsza niż kłamstwo. Równolegle prawniczka natrafia na trop dawnej, niewyjaśnionej legendy o pożydowskim złocie, rzekomo ukrytym przez niemieckiego zbrodniarza wojennego. Sprawy sprzed lat niepokojąco splatają się z teraźniejszością, a w ich centrum pojawia się nazwisko jej ojca. Im głębiej Zuza drąży, tym wyraźniej widzi, że aby znaleźć mordercę, będzie musiała zmierzyć się nie tylko z cudzymi sekretami — lecz także z własną rodziną i historią, którą ktoś bardzo chciał pogrzebać na zawsze. Mroczny kryminał retro o winie, pamięci i cenie prawdy.
Jak zaczęła się historia jednej z moich ulubionych bohaterek kryminalnych? Odpowiedź znajdziecie właśnie w tej książce. Po ukończeniu studiów Zuza Lewandowska wraca do rodzinnego Płocka, gdzie ma rozpocząć pracę w kancelarii swojego ojca. Szybko jednak okazuje się, że zamiast spokojnego wejścia w zawodowe życie czeka na nią morderstwo, tajemnice skrywane przez mieszkańców i sprawy, których korzenie sięgają daleko w przeszłość. Jacek Ostrowski jest dla mnie bezkonkurencyjnym mistrzem budowania intryg, a jego styl jest lekki, naturalny i niezwykle wciągający – od pierwszych stron trudno oderwać się od lektury. Autor doskonale łączy kryminał z przeróżnymi wątkami tworząc historię, która angażuje na bez reszty. Idealnie wykreowany świąt zbrodni, rodzinnych sekretów i prawdy skrywanej przez lata. Świetnie skonstruowana fabuła, wyraziste postacie i klimat lat siedemdziesiątych sprawiają, że wsiąkasz w nią jak woda w gąbkę. Dla fanów serii to wyjątkowa okazja, by poznać początki Zuzy, a dla nowych czytelników – idealny moment, by rozpocząć przygodę z twórczością Jacka Ostrowskiego. Polecam z całego serca. ♥️
Cytaty: „– I wszyscy się ot tak zgadzają? Chcą odpowiadać na twoje pytania? – Owszem, przyznam szczerze, że jestem tym bardzo zaskoczona. Na studiach mówiono nam, że z tym różnie bywa, zwłaszcza że nie pracuję w prokuraturze ani w milicji. – Masz rację, to jest dziwne. Być może każdy z nich ma coś za uszami i woli, żeby to przypadkowo nie wyszło. Tylko to tłumaczyłoby tę gorliwą współpracę.”
„– Co się stało? Odkryłaś coś nowego? Już ci mówiłem, żebyś to odpuściła. – Teraz każesz mi odpuścić, kiedy z jednego śledztwa zrobiły się dwa. Otóż sędzia, zanim zginął, od jakiegoś czasu okropnie się bał czegoś, a może kogoś. Czy mówi ci coś nazwisko Peter Miller? W Ambrożego jakby piorun strzelił. Zbladł i zaniemówił, co mu się nigdy nie zdarzało.”