Komedia MOCNO romantyczna. Szef, który udaje zwykłego pracownika, i recepcjonistka, która musi wejść w rolę jego dziewczyny.
W firmie pojawia się nowy informatyk. Facet dziwnie się ubiera, jest zabójczo przystojny, bardzo spostrzegawczy, pewny siebie i podejrzanie zbyt ciekawski jak na specjalistę od IT. Szkoda, że nie wiem, że Benjamin Blackwell to tak naprawdę syn prezesa i pod przykrywką szuka u nas zdrajcy, z kolei każde nasze spotkanie przy kawie to część jego gry.
A ja?
Ja jak ostatnia idiotka właśnie zaczynam się w nim zakochiwać. W dodatku popełniam chyba największy błąd w swojej karierze: postanawiam go pocałować. I to przy jego kumplach! Gdybym znała prawdę, nigdy bym tego nie zrobiła, bo wtedy Ben nie wpadłby na GENIALNY pomysł, że mam udawać jego narzeczoną. Co gorsza, zamiast cisnąć mu wypowiedzeniem w twarz przyjmuję pierścionek.
Gratulacje, Emily. Właśnie na niby zaręczyłaś się z facetem, który całuje tak, że zapominasz, dlaczego powinnaś go unikać
W powieści znajdziesz motywy: slow burn, romans biurowy, udawany związek, dwie perspektywy, secret identity, czarujący milioner, one bed.
„Obiecuję ci to i wiele więcej. Zobaczysz. Zamierzam to udowadniać każdego dnia i zrobię wszystko, żebyś została najszczęśliwszą kobietą na świecie. Kocham cię.” 💗 Przeczytałam tę książkę w jeden dzień i szczerze? Mogłabym od razu zacząć ją od początku! Jeśli tak jak ja kochacie romanse biurowe, fake dating, slow burn, ukrytą tożsamość i motyw one bed, to „Ups! Pocałowałam szefa” będzie dla Was idealną lekturą. Emily jest ambitną i niezwykle zorganizowaną recepcjonistką, która marzy o czymś więcej. Ben natomiast pod przykrywką informatyka próbuje odnaleźć osobę odpowiedzialną za przeciek w rodzinnej firmie. Gdy ich drogi się przecinają, pojawia się mnóstwo chemii, zabawnych sytuacji i uczuć, które rozwijają się bardzo naturalnie. Najbardziej urzekła mnie relacja głównych bohaterów. Ich przekomarzanki, drobne gesty i wzajemna troska sprawiły, że kibicowałam im od samego początku. Ben szybko zdobył moją sympatię, a Emily okazała się bohaterką, z którą łatwo się utożsamić. Ogromnym plusem jest też klimat korporacji i motoryzacyjne wstawki, które świetnie uzupełniają historię. Bardzo podobało mi się również to, że książka nie jest przesadnie spicy. Kilka bardziej gorących momentów idealnie dopełnia historię, nie przytłaczając jej. Zamiast tego dostajemy mnóstwo emocji, świetnych dialogów i bohaterów, którzy wydają się autentyczni. Choć wątek śledztwa mógłby zostać nieco bardziej rozbudowany, całość i tak dostarczyła mi mnóstwo emocji. To lekka, zabawna, urocza i bardzo romantyczna historia, która przypomina, jak ważne są zaufanie i szczerość. Znalazłam w niej wszystko, czego oczekuję od dobrej komedii romantycznej – humor, świetnych bohaterów, mnóstwo chemii i emocji. To jedna z tych książek, przy których mówi się „jeszcze tylko jeden rozdział”, a później nagle kończy się całość. Idealna na lato, wieczór pod kocem i każdą chwilę, kiedy potrzebujecie historii poprawiającej humor. Ja bawiłam się świetnie i z całego serca polecam! 💋📚
To była całkiem miła odskocznia. Książka dość wciągająca, jednak samo rozbudowanie wątku romantycznego dość schematyczne. Liczyłam na to, że Emily i Ben będą myśleć również o charakterze drugiej osoby w tym pozytywnym aspekcie, ale ich myśli były przesiąknięte głównie tym, jak druga osoba jest piękna/przystojna. To odbiera książce głębię, której szukam w powieściach. Ben, który podobno bardzo pokochał Emily, nie mógł po prostu z nią wyjaśnić nieporozumienia, ale od razu ją przekreślił, więc nie dziwię się temu, że kobieta mogłaby mieć problemy z zaufaniem względem niego i nie od razu chciała wybaczyć. Poza tym jego wymówki też były dość słabe :(( Ogólnie wciągająca książka, ale jednak są pewne rzeczy, które powinny być bardziej rozbudowane lub zmodyfikowane
This entire review has been hidden because of spoilers.
To moje pierwsze spotkanie z obiema autorkami i szczerze mówiąc jestem zakochana. Idealnie napisany lekki biurowy romans, z ukrywaną tożsamością i udawanym związkiem!
Ben dostaje zadanie, by przed objęciem stanowiska prezesa, poszukać pod przykrywką zdrajcę w jego rodzinnej firmie. Udaje więc nowego specjalistę od IT, a w rzeczywistości szuka informacji. Do tego potrzebna jest mu osoba, która wie wszystko, a kto wie więcej od recepcjonistki, która mocno trzyma się zasad i pracuje za trzy osoby?
Emily marzy, by w końcu awansować i pracować na odpowiednim dla jej wykształcenia stanowisku. Jest pracowita, co wykorzystują jej współpracowniczki, a sytuacji nie poprawia też fakt, że pojawia się pewien informatyk, który zadaje za dużo pytań. Gdy okazuje się, że jest przyszłym prezesem i proponuje kobiecie udawany związek, wszystko się komplikuje.
Podobało mi się, to że wątek szukania zdrajcy cały czas się przewijał. Nie była to zagadka, którą czytelnik może rozwiązywać z bohaterem, a odkrycie zdrajcy nie było jakimś zaskoczeniem. Nie mniej jednak dobrze mi się czytało o procesie szukania donosiciela, a dodatkowym atutem było to, że jak fabuła się zaczęła rozwijać to ten wątek nie został zapomniany.
Emily to bardzo pracowita i zawzięta postać. Trzyma się zasad i niczego nie robi „na pół gwizdka”. Jest lojalna do bólu, nawet gdy ktoś nie zasłużył na jej dobre serce. Spokojna i rozważna, jednak do czasu aż na jej drodze pojawi się alkohol, wtedy odsłania się jej druga strona, która całuje na oczach kolegów swojego przyszłego szefa.
Z kolei Ben to pod pewnymi względami jej odpowiednik. Angażuje się całym sobą, by znaleźć nieprzyjaciela w firmie, jednak nie czuje się dobrze z okłamywaniem miłej i pomocnej recepcjonistki, do której powoli zaczyna się zbliżać. Zaciekawiła mnie jego relacja z kuzynem, która myślę, że może mieć drugie dno i chętnie przeczytałabym o tym bohaterze książkę.
Trochę się bałam, że wprowadzenie wątku udawanego związku będzie już tłokiem, jak na tak krótką książkę. Miło się zaskoczyłam. Nie było to takie fake dating, do którego jestem przyzwyczajona, jednak ciekawe było użycie tego motywu, w celu ostatecznego połączenia bohaterów. Podobało mi się to.
Jedynym moim zarzutem jest… dlaczego ta książka jest taka krótka? Z przyjemnością przeczytałabym 500 stron tej historii. Natomiast w podziękowaniach autorki zapytały czy chcielibyśmy poznać historię Coco i ja jestem absolutnie na tak!
Jeżeli tak jak ja uwielbiacie lekkie, momentami zabawne i przyjemne książki, to historia Emily i Bena zdecydowanie przypadnie wam do gustu! Bardzo polecam.
Powiem tak. Książka dobra choć bohaterowie nie zapadną w mojej pamięci na długo. Są „nijacy”. On - pochodzący z bogatej rodziny, syn szefa, nieangażujący się. Ona - porządna dziewczyna ze wsi, pracowita i niedoceniona. Wszystko to, co jest w każdym typowym romansie. Historia bardzo przewidywalna co uważam, że można było fajnie zmienić gdyby faktycznie główna bohaterka okazała się być sabotażystą. Na pewno byłby to ciekawy plot twist i dodałby nutki ciekawości. No bo po co taka dobra i porządna kobieta miałaby być zdrajczynią. Gdzieś w głębi duszy mocno na to liczyłam. No widzę tutaj w tym aspekcie niewykorzystany potencjał. Standardowo on coś odwalił, ona mu wybacza i happy end. Wiem, że na tym głównie polegają romanse i czytelnicy właśnie tego oczekują, ale gdyby trochę tu pobawić się wątkiem tego kreta to myślę, że finalnie mogłoby wyjść coś ciekawszego. Czymś by się ta historia wyróżniła. Ogólnie nie jest to zła książka, z pewnością znajdzie swoich zwolenników jednakże muszę z przykrością stwierdzić, że to nie będę ja. Jeśli chodzi o styl autorek to nie mam zarzutów. Dobrze się tego słuchało, wszystko było spójne i fajnie poprowadziły fabułę. Stąd właśnie jest taka moja ocena, mocno średnia, aczkolwiek nie uważam, że straciłam na niej czas.
Dla fanów biurowych romansów i motywu fake dating myślę, że ta książka przypadnie do gustu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Katarzyna Rzepecka (tym razem w duecie z D.B. Foryś) totalnie odczarowała dla mnie twórczość rodzimych autorów. Lekka, zabawna i wciągająca, czyli wszystko to, czego oczekiwałam 🩷
PS Bezzębny Justin sprawił, że śmiałam się przez 5 minut
Choć nie lubię komedii, to jaz na jakiś czas sięgam po nie, a w szczególności po te o których jest głośno, i którymi wiele osób się zachwyca. Tak właśnie było z tą książką, co więcej byłam ciekawa twórczości autorek, a duety sobie bardzo cenię. Książka była w porządku, nie miałam co do niej większych oczekiwań, ale miałam nadzieję, że złapię jakieś flow, czy może ten romans biurowy skradnie moje serce. No nie do końca tak się stało, nie mniej pomysł na książkę mi się podobał.
W firmie pojawia się dziwny facet, który jest informatykiem, jednak zachowuje się podejrzanie. Dopytuje i węszy, a co więcej wzbudza sensację wśród damskiej załogi. Emily jest wzorową pracownicą, miejsce na recepcji miało być tymczasowe, ale mimo upływu czasu kobieta wciąż tam tkwi. Pojawienie się w firmie Bena wprowadza odrobinę chaosu w jej poukładaną codzienność. Kiedy okazuje się, że dziwaczny informatyk, to nowy prezes działający pod przykrywką Emily ma dosyć, a to dopiero początek szaleńczego biegu wydarzeń, w który wciągnie ją mężczyzna. Pocałunek, który nie powinien się zdarzyć, zażyłość która zaszła za daleko, układ który wymkną się spod kontroli, i afery po których zwykłe przepraszam, może być za słabe.
O ile mnie pamięć nie myli nie poznałam się jeszcze z książkami autorek, choć kilka pozycji mam w swoich czytelniczych planach, mimo to nie mam punktu odniesienia. Z tej książki mogę jednak wyciągnąć jakieś wnioski, i przyznam szczerze, że choć nie do końca ta opowieść mnie porwała, to styl pisania autorek ich pomysły, wprowadzona nuta świeżości w schematach mi się podobała, więc kolejnych spotkań z nimi nie wykluczam.
Książka moim zdaniem poprawna, ale też niczym szczególnym nie wyróżniająca się. Autorki powieliły schematy, choć starały się je troszkę odczarować, nadać im świeżości i oryginalności i ten zabieg im się udał, jednak dla mnie to było stanowczo za mało. Sam pomysł był dobry, jednak mam wrażenie, że przedobrzyły. Za dużo tutaj przypadków, dziwnych zwrotów akcji, nieporozumień, nieścisłości, czy samych wydarzeń, moim zdaniem lepiej by to wyszło jakby skupić się na dwóch czy trzech kluczowych kwestiach i dobrze je rozbudować, niż iść na ilość wydarzeń, które koniec końców wydają się nieprawdopodobne. To co zrobiły to właśnie to czego ja nienawidzę w komediach i powód dlaczego ich nienawidzę. Za dużo chaosu, wyolbrzymione problemy, mocne naginanie rzeczywistości, na które patrzę z ogromnym politowaniem, a przez to komedia staje się dla mnie czasami katorgą, choć przy tej książce to było by za duże słowo.
Książka opisywana jako komedia romantyczna z mocnym akcentem biurowym i innymi świetnymi i popularnymi motywami. Mimo to ja nie czułam tutaj ani komedii, ani romantyzmu, nawet te lubiane przeze mnie motywy nie spowodowały tego, żebym jakoś mocniej poczuła tą historię, może się narażę, ale wydawała mi się ona taka bezbarwna czy bez polotu. Mimo to przeczytałam ją raczej szybko, nie wzbudziła ona we mnie żadnych emocji, nie śmiałam się, nie płakałam, nie czułam ekscytacji, ale też nie modliłam się o szybki koniec. Przeczytałam, poprawiłam statystykę czytelniczą, nie czuje żebym zmarnowała czas, bo poznałam bardzo fajne panie, z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić bliżej, ale już może w bardziej zajmującej pozycji.
W mojej ocenie to książka dobra i poprawna. Taka żeby po prostu sobie poczytać, jeśli ktoś nie ma wygórowanych wymagań. Mi podobał się pomysł, lekki styl pisania autorek, nutka świeżości, ale i samo wydanie, które skrywa w swoim wnętrzu wiele cudownych szkiców, które nadają powieści klimatu, przyziemności czy nawet uroku. O historii raczej szybko zapomnę, ale jeśli lubicie takie komediowe i nieco szalone opowieści to książka powinna wam się spodobać, bo pomimo mojej nieco krytycznej opinii, zbiera ona wiele pozytywnych więc przy wyborze lektury lepiej patrzcie na te pozytywne strony.
"Polubiłem Emily właśnie za jej autentyczność i szczerość, a zwłaszcza za to, że nie bała się mówić wprost tego, co myśli."
Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie miałam styczności z książkami tych autorek, ale obiecano mi komedię mocno romantyczną, więc nie mogłam się powstrzymać, aby po nią nie sięgnąć.
Emily Saint pracuje na recepcji wielkiej korporacji motoryzacyjnej. Jest zdyscyplinowana, inteligentna i, cóż, może nieco za poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Wiele poświęciła, aby przenieść się do dużego miasta, ale radzi sobie niezwykle dobrze. Wtedy w firmie zatrudnia się nowy informatyk, Ben, który od razu wpada jej w oko.
Ben po latach spędzonych w Londynie wraca w rodzinne strony. Zamierza przejąć stery w firmie, ale niestety premiera nowego samochodu staje pod znakiem zapytania z powodu przecieku. Mężczyzna chce odkryć, kto jest szpiegiem, więc pod przykrywką zaczyna sprawdzać swoich podwładnych. Szczególną uwagę przykuwa seksowna Ems, która zdecydowanie nie znosi swojego korporacyjnego uniformu i nieziemsko całuje.
"Świat na moment znika - przestaję słyszeć hałas, za to czuję, jak z każdą sekundą zatracam się w tym niedostępnym mężczyźnie".
Mamy tu całą gamę sprawdzonych motywów: fake dating, romans biurowy, one bed no i slow burn, który kocham całym sercem. Owszem, widzimy mnóstwo gierek słownych i iskrzenia między bohaterami, ale jest też miejsce na to, aby lepiej się poznali. Autorki powoli budowały napięcie i naprawdę świetnie im to wyszło.
Zarówno Emily, jak i Ben to dwoje ludzi, którzy w pełni oddają się pracy i cenią swoich bliskich. Mają okazję poznać się w zwyczajnych okolicznościach – bez etykietek czy błędnych założeń. Dlatego nic dziwnego, że obydwoje zaczynają szaleć na swoim punkcie. Uwielbiam humor i energię tej książki. Choć jest schematyczna jak większość komedii romantycznych, wcale nie uważam, aby to było coś złego. Wiecie, to, że macie składniki na sprawdzone ciasto, nie oznacza wcale, że nie wyjdzie z nich zakalec. Także jednak potrzeba masy wysiłku, aby stworzyć coś dobrego. Autorki sprawiły, że ta historia mimo wszystko wydaje się inna. Nadały bohaterom takie cechy, że stali się oni bardzo rzeczywiści. Przechodzimy wraz z nimi przez skrępowanie, bezsilność czy to wszechogarniające uczucie mieszające lęk i ekscytację, kiedy się w kimś zakochujemy. Dodatkowo mamy tu naprawdę wyraziste postaci drugoplanowe. Edie oczywiście skradła moje serce.
"Bo Ben jest cholernie irytujący, cholernie przystojny, cholernie inteligentny i, co najgorsze, cholernie mi sie podoba. A w garniturze wygląda jak diabeł, który wyszedł z piekła po to, by wodzić mnie na pokuszenie."
Ta książka urzekła mnie na wielu płaszczyznach. Jest zabawna, seksowna i pokazuje relacje rodzinne w różnym świetle. Trochę jej słuchałam, trochę czytałam i każda z tych form do mnie przemówiła. Wydanie papierowe jest obłędne – tak, kocham róż, więc pewnie dlatego wpadło mi w oko – i ma w środku wiele dodatków, więc jeśli jesteście wzrokowcami, będziecie usatysfakcjonowani. Co do audiobooka, dzięki niemu słychać, jak naturalne są dialogi i że nie ma w nich żadnego krindżu.
"I nagle doznaję olśnienia, zdając sobie sprawę z pewnej rzeczy. Ups, chyba zakochuję sie w swojej doradczyni do spraw marketingu...".
Często uważa się komedie romantyczne za infantylne, kobiece czytadła, ale takich lektur też potrzebujemy. Ta książka to przepis na poprawę humoru, a także na odzyskanie nadziei, kiedy myślimy, że nic nam nie wychodzi.
Emily i Ben mieli za sobą wiele przygód i kiedy przyszła scena nieporozumienia, cierpiałam razem z nimi. A to już coś znaczy, bo przeważnie takie momenty mnie irytują. Także tak – zżyłam się z bohaterami i naprawdę gorąco polecam wam tę pozycję w każdej formie. Czytajcie i tak jak ja, bawcie się niesamowicie!
🩷 Czy zdarza Wam się sięgać po książki, które od pierwszych stron poprawiają humor i sprawiają, że po prostu dobrze się przy nich bawicie? 🩷 Właśnie na taką historię miałam ochotę. Lekką, zabawną, pełną przekomarzania się bohaterów i takich momentów, przy których człowiek co chwilę łapie się na uśmiechu. „Ups! Pocałowałam szefa” od początku wie, czym chce być - lekką komedią romantyczną z nutką biurowej intrygi. I właśnie za tę lekkość, humor oraz mnóstwo frajdy podczas czytania kupiła mnie bez reszty. 🩷 Już po kilku rozdziałach wiedziałam, że będzie to jedna z tych historii, które czyta się z ogromną przyjemnością. Rozdziały dosłownie znikają w oczach, a akcja płynie bardzo naturalnie. Skończyło się dokładnie tak, jak można się było spodziewać... książkę pochłonęłam w dwa wieczory. 🩷 Ogromnie spodobał mi się klimat tej historii. Romans biurowy, motyw szefa i pracownicy, odrobina rodzinnych tajemnic, firmowa intryga i spora dawka humoru stworzyły naprawdę świetne połączenie. Wszystkie te elementy wzajemnie się uzupełniają, dzięki czemu historia ani przez chwilę nie traci swojego lekkiego charakteru. 🩷 Emily od początku wzbudzała we mnie sympatię swoją naturalnością i uporem w dążeniu do celu. Jest ambitna, inteligentna i potrafi zawalczyć o swoje, a jednocześnie nie sprawia wrażenia bohaterki wyjętej z bajki. Ben również bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się pewnym siebie biznesmenem, szybko okazuje się, że również mierzy się z własnymi problemami i odpowiedzialnością za rodzinę oraz firmę. Bardzo podobało mi się obserwowanie relacji tej dwójki, bo między nimi od samego początku czuć chemię, a ich wzajemne przekomarzanie tylko dodaje tej historii uroku. 🩷 Nie sposób nie wspomnieć również o współlokatorce Emily - Edie. Za każdym razem, gdy pojawiała się na kartach książki, wiedziałam, że za chwilę wydarzy się coś zabawnego. Uwielbiam takich drugoplanowych bohaterów, którzy jednym dialogiem albo zachowaniem potrafią rozładować atmosferę i sprawić, że uśmiech sam pojawia się na twarzy. 🩷 Bardzo spodobało mi się także to, że autorki nie ograniczyły się wyłącznie do romansu. W tle cały czas toczy się firmowa intryga związana z sabotażem, pojawiają się rodzinne sekrety i kilka zwrotów akcji, które skutecznie podtrzymują ciekawość. Dzięki temu przez cały czas coś się dzieje, ale historia ani na moment nie gubi swojego rytmu. 🩷 Najbardziej ujęło mnie jednak to, jak dobrze bawiłam się podczas lektury. Humor autorek od razu przypadł mi do gustu. Kilka scen autentycznie mnie rozbawiło, a niektóre dialogi sprawiły, że czytałam je z uśmiechem od ucha do ucha. Uwielbiam książki, które nie boją się odrobiny absurdu i potrafią bawić bez przesady czy wymuszonego komizmu. Tutaj wszystko wydawało mi się bardzo naturalne i po prostu działało. 🩷 Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie każda książka musi wywoływać lawinę emocji czy zostawiać czytelnika z ciężarem na sercu. Czasami największą wartością jest to, że pozwala się zrelaksować, uśmiechnąć i po prostu dobrze spędzić czas. I właśnie taka była dla mnie ta historia. Lekka, ciepła, pełna sympatycznych bohaterów i tak wciągająca, że naprawdę trudno było ją odłożyć. 🩷 A zakończenie? Bardzo mi się spodobało. Domknęło całą historię w sposób lekki, spójny i dokładnie taki, jakiego oczekiwałam po tej książce. Po odłożeniu jej na półkę miałam tylko jedną myśl, że to była naprawdę świetna odskocznia od codzienności. 🩷 „Ups! Pocałowałam szefa” to książka, która nie udaje czegoś, czym nie jest. Ma bawić, odprężać i zapewnić kilka godzin naprawdę przyjemnej lektury. Ja dokładnie to dostałam i właśnie dlatego z ogromną przyjemnością wystawiam jej najwyższą ocenę.
Już sam opis książki Ups! Pocałowałam szefa autorstwa Katarzyny Rzepackiej i D. B. Foryś zapowiadał coś więcej niż kolejny romans biurowy i rzeczywiście dostałam historię, która potrafi zaskoczyć. Najbardziej spodobało mi się to, że autorki połączyły dobrze znany motyw romansu z wątkiem szpiegostwa korporacyjnego. Ben prowadzi śledztwo pod przykrywką, a ja od pierwszych stron próbowałam razem z nim odkryć, kto za wszystkim stoi. Dzięki temu książka nie skupia się wyłącznie na uczuciach bohaterów, ale cały czas podtrzymuje ciekawość i napięcie.
Największą siłą tej historii jest dla mnie relacja Bena i Emily. Ich dialogi są pełne humoru, uszczypliwości i drobnych docinków, które wypadają bardzo naturalnie. Od pierwszego spotkania czuć między nimi chemię i trudno nie kibicować tej dwójce. Oboje próbują zachować profesjonalizm, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej widać, że wzajemna fascynacja wymyka się spod kontroli. Bardzo podobało mi się obserwowanie, jak powoli się do siebie zbliżają i zaczynają sobie ufać.
Ben to bohater, którego naprawdę da się polubić. Jest inteligentny, spostrzegawczy i świetnie radzi sobie w trudnych sytuacjach. Jednocześnie przez większość czasu musi ukrywać swoją prawdziwą tożsamość i udawać nieporadnego informatyka. Ten kontrast wypada bardzo ciekawie i często prowadzi do zabawnych sytuacji. Szczególnie spodobały mi się jego wewnętrzne przemyślenia, bo pozwalają lepiej zrozumieć, co naprawdę dzieje się w jego głowie.
Emily również zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. To ambitna, pracowita i uczciwa kobieta, która mimo niesprzyjających okoliczności nie rezygnuje ze swoich zasad. Nie daje się wciągnąć w biurowe gierki i zawsze stara się postępować zgodnie z własnym sumieniem. Lubię bohaterki, które potrafią być silne bez udowadniania tego na każdym kroku i właśnie taka jest Emily.
Humor to kolejny ogromny plus tej książki. Bohaterowie często wymieniają się błyskotliwymi ripostami, a wiele scen naprawdę wywoływało u mnie uśmiech. Świetnie wypada też komizm wynikający z tego, że nikt nie zdaje sobie sprawy, kim naprawdę jest Ben. Dodatkowo postacie drugoplanowe nie są tylko tłem. Każda z nich wnosi coś do historii i sprawia, że świat przedstawiony wydaje się bardziej żywy.
Bardzo dobrze czytało mi się tę powieść również dzięki stylowi autorek. Język jest prosty, lekki i naturalny, a akcja rozwija się szybko. Nie ma tu długich opisów, które spowalniałyby tempo. Kolejne rozdziały kończą się w takich momentach, że naprawdę trudno odłożyć książkę na później.
Nie obyło się jednak bez kilku słabszych elementów. Sam romans opiera się na znanych schematach, więc osoby często sięgające po ten gatunek pewnie dość szybko domyślą się, jak potoczy się relacja Bena i Emily. Motyw szpiegowski dodaje historii świeżości, ale niektóre romantyczne rozwiązania są dość przewidywalne.
Trochę problem miałam też z kamuflażem Bena. Rozumiem, dlaczego musiał się ukrywać, ale jego przebranie momentami wydawało mi się zbyt mocno przerysowane. Trudno było mi uwierzyć, że w dużej i prestiżowej firmie nikt nie zwróciłby uwagi na jego wygląd. Ten element chwilami bardziej bawił niż przekonywał.
Podsumowując, Ups! Pocałowałam szefa to bardzo udane połączenie romansu biurowego z lekkim wątkiem detektywistycznym. Jest zabawnie, momentami tajemniczo i przede wszystkim wciągająco. Polubiłam bohaterów, kibicowałam ich relacji i z przyjemnością śledziłam rozwój całej intrygi. Mimo kilku przewidywalnych rozwiązań i nieco przesadzonego kamuflażu Bena bawiłam się podczas lektury naprawdę dobrze. To świetna propozycja dla osób, które szukają lekkiej, dynamicznej historii z humorem, napięciem i sympatycznym romansem.
🩷Tytuł: "Ups, pocałowałam szefa" 🩷Autorki: D.B.Foryś Katarzyna Rzepecka 🩷Wydawnictwo Nie powiem 🩷Premiera: 30.06.2026r.
WSPÓŁPRACA REKLAMOWA @niepowiem_wydawnictwo
"Przez moją głowę przetaczają się setki myśli, a jedna z nich robi się najgłośniejsza. Blednę kiedy wyrywa się przed szereg i dociera do mnie z całą mocą, że.... Ups, pocałowałam szefa!"
💋 Historia Bena i Emily. On wraca do rodzinnego miasta - Nowego Jorku, by wraz z ojcem stanąć na czele motoryzacyjnego koncernu "Obsydian Motors". Na prośbę ojca ma jednak objąć niższe stanowisko, by pomóc wykryć szpiega w firmie. Zostaje zatem informatykiem. W recepcji koncernu poznaje Emily. Pracowitą i sumienną a do tego piękną dziewczynę. Wydaje się być dla Bena idealnym źródłem informacji. Nowy pracownik burzy uporządkowany świat Emily. Zadaje duuużo pytań i w dodatku, mimo fatalnego stylu, jest przystojny. Dlatego też, gdy spotyka Bena w klubie, pod wpływem chwili i wypitego alkoholu, całuje go. Kolejnego dnia on chce to wyjaśnić, ona udaje, że nic nie pamięta. Sprawy komplikują się, gdy niespodziewanie zostaje zwołane zebranie wszystkich pracowników, na którym przedstawiony zostaje nowy szef koncernu. Jest nim.... Ben. Emily pocałowała swojego szefa! Jakie będą konsekwencje tego pocałunku? Czy Emily i Ben zostaną tylko w relacji szef - podwładna? Kto stoi za sabotażem firmy?
💋 Emily jest ambitna, pracowita, sumienna. Obowiązkowa-do każdego zadania się przykłada. Nie robi niczego "po łebkach". Nie znosi swojego stanowiska. Marzy o takim, które będzie zgodne z jej kwalifikacjami, pozwoli jej się rozwijać i wykazać. Jest spokojna, wyważona, dopiero alkohol dodaje jej odwagi i rozwiązuje język. Jest lojalna. Została zraniona. Dlatego trudno jej ponowie oddać komuś dopiero co posklejane serce.
💋Ben jest odpowiedzialny. Dba o rodzinę i firmę. Z pełnym zaangażowaniem stara się odnaleźć winnego sabotażu. Nie podoba mu się fakt, że okłamuje Emily. Powoli się do niej zbliża i coraz bardziej podoba mu się to, co w niej odkrywa. Jest też spontaniczny i bardziej beztroski niż Ems. Pompki w gabinecie mnie pokonały😂
💋 Ich relacja jest bardzo intensywna. Są sobą zainteresowani, czuć i widać wzajemne przyciąganie. Choć początkowo Ben nie dopuszcza do siebie tej myśli. Emily, po odkryciu, kim jest nowy kolega, stara się zachować profesjonalizm ale serce trudno oszukać. W końcu, gdy iskra wybucha, jest naprawdę gorąco!
💋 Z postaci drugoplanowych - Eddie skradła moje serce. Ekscentryczna emerytka, którą trudno nie polubić. To nie tylko współlokatorka. To przyszywana babcia, a jednocześnie przyjaciółka. O otwartym umyśle i spojrzeniu na świat. Właścicielka "Juniora" - pupila domowego, który także odegrał ważną rolę w relacji Emily i Bena.
💋 Styl duetu jest lekki i przyjemny. To nie pierwsze moje spotkanie z piórem tego duetu. Jest lekko, zabawnie. Obie doskonale się uzupełniają. Uwielbiam ich humor!
Historia lekka, zabawna, ale także zagadkowa i nieprzewidywalna. Bawi, momentami wzrusza i rozpala do czerwoności.
Romanse biurowe wciągam w każdej postaci. Gdyby dodać do tego motyw udawanego związku i slow burn… i ukrytą tożsamość? To motywy przewodnie „Ups! Pocałowałam szefa”. Absolutnie musiałam poznać tę książkę.
[współpraca reklamowa z @niepowiem_wydawnictwo @dbforys @tu.rzepecka]
Emily uchodzi za sztywniaczkę, twardo trzyma się zasad, które zna na pamięć tak dobrze, że niemal sypie nimi z rękawa. Inteligentna i kreatywna, tkwi na stanowisku, które nie daje jej satysfakcji. Ben jest bardziej spontaniczny i beztroski, ale równocześnie odpowiedzialny. Dba o rodzinną firmę – i o rodzinę. Co prawda w pewnym momencie zabrakło mu nieco rozsądku, czym trochę sobie u mnie nagrabił, ale… wybaczam.
Historia Emily i Bena zdecydowanie plusuje swoim klimatem. Czasami trafiam na romanse, które „biurowe” są głównie z nazwy, ale nie w tym przypadku. Tutaj bardzo często towarzyszymy bohaterom w codziennej pracy, widząc ją z dwóch perspektyw, co świetnie buduje nastrój. Do tego całkiem liczne motoryzacyjne wstawki; były takim diamencikiem, jeśli chodzi o fabułę i samo miejsce akcji.
Choć między bohaterami iskrzy niemal od początku, książka nie jest bardzo spicy, co uważam za plus. Dwie dosyć krótkie sceny wystarczyły, by przyprawić ją nutą pieprzu, a jej nie przytłoczyć. Kolejny plus za rozwiązanie problemu między bohaterami. Ucieszyło mnie, jak potoczyła się ta sytuacja – zwłaszcza ze względu na Emily i jej podejście. Miałam ochotę krzyknąć „Go, girl!”.
Niezłym zaskoczeniem był wątek drugoplanowy, związany z Edie, współlokatorką głównej bohaterki, oraz… pewnym jegomościem, którego imienia nie zdradzę. Zresztą sama Edie to naprawdę pozytywna postać (z rodzaju tych, które uwielbiam), a i niezłe ziółko. Ekscentryczna emerytka – czy muszę mówić coś więcej? Uśmiech sam cisnął się przez nią na usta.
Z drugiej strony trochę szkoda, że wątek „śledztwa” nie został nieco bardziej rozbudowany. Brakowało mi w nim małego dreszczyku emocji i możliwości połączenia paru kropek. Dochodzenie prowadzi Ben i to on przedstawia nam listę podejrzanych. Towarzyszenie mu w paru sytuacjach detektywistycznych pod przykrywką było dla mnie ciekawe, ale czułam też pewien niedosyt, gdy wszystko wyszło na jaw. Choć w gruncie rzeczy stało się to znienacka, co podbiło moje zaskoczenie rezultatem.
Podsumowując, ta książka była przyjemna i umiliła mi czas, choć raczej nie zostanie w mojej pamięci na długo. Jednak jeśli lubicie romanse biurowe oraz lekkie i zabawne historie do przeczytania „na raz”, skuście się na nią. Oczaruje Was oprawą graficzną i sprawi, że będziecie się dobrze bawić.
Ta książka była dla mnie absolutnym strzałem w dziesiątkę. Dawno nie czytałam romansu, który tak idealnie trafiłby w mój gust. Kocham motyw udawanego związku, romansów biurowych i sekretnej tożsamości, a tutaj wszystko zostało świetnie połączone. Każdy z tych elementów został odpowiednio rozwinięty i ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że któryś z motywów jest potraktowany po macoszemu.
Najbardziej urzekła mnie relacja Emily i Bena. Nie była idealna od pierwszego spotkania. Rozwijała się stopniowo, naturalnie i z każdą kolejną stroną coraz bardziej im kibicowałam. Między bohaterami aż iskrzyło od chemii, ale jednocześnie ich rozmowy, drobne gesty i wzajemna troska sprawiały, że ta historia miała w sobie coś naprawdę ciepłego i autentycznego. Kilka razy śmiałam się na głos z ich przekomarzanek, a chwilę później czułam wzruszenie, kiedy zaczynali odsłaniać przed sobą swoje słabsze strony.
Ben bardzo szybko zdobył moją sympatię. Mimo że miał konkretny cel i od początku nie mówił Emily całej prawdy, nie odbierałam go jako bohatera, którego łatwo ocenić. Wręcz przeciwnie było w nim wiele troski, cierpliwości i autentycznych emocji. Emily z kolei była bohaterką, z którą naprawdę łatwo było się utożsamić. Popełniała błędy, działała impulsywnie, czasami mówiła za dużo, ale właśnie dzięki temu wydawała się prawdziwa.
To, co najbardziej lubię w takich historiach, to fakt, że oprócz romantycznych momentów dostajemy również przypomnienie, jak ważne jest zaufanie. Nawet największe uczucie nie przetrwa bez szczerości, a czasami jedno kłamstwo nawet w dobrej wierze potrafi skomplikować wszystko bardziej, niż moglibyśmy przypuszczać. Ta książka pokazuje też, że nie warto zamykać się na ludzi i oceniać ich po pierwszym wrażeniu, bo za pozorami często kryje się zupełnie inna historia.
Czytałam ją z ogromnym uśmiechem i naprawdę ciężko było mi się od niej oderwać. Autorki stworzyły lekką, zabawną i bardzo wciągającą historię, która poprawia humor, ale jednocześnie potrafi wywołać emocje. To jedna z tych książek, przy których zapomina się o całym świecie i po prostu płynie z fabułą.
Dla mnie była to historia pełna uroku, humoru, świetnych dialogów i bohaterów, których naprawdę da się polubić. Idealna na wieczór pod kocem, kiedy ma się ochotę na romans, który rozczuli, rozbawi i sprawi, że będzie się przewracało strony z myślą: „jeszcze tylko jeden rozdział”.
Ta książka wpasowała się w moje gusta dosłownie idealnie. Znalazłam w niej wszystko, czego oczekuję od komedii romantycznej. Zdecydowanie będę do niej wracać myślami i z całego serca bardzo polecam! Buziaki 💋
Wczorajszym popołudniem sięgnęłam po tę książkę i... Przepadłam! Skończyłam ją w niemal niemożliwym tempie ale po prostu nie mogłam się od niej oderwać 🤭
Romans biurowy, aranżowany związek i ukryta tożsamość w jednym? Mamy to!
Benjamin jest synem szefa, przyszłym prezesem ale firma jest zagrożona w związku z czym postanawia poudawać szeregowego pracownika, żeby wykryć spisek.
Emily jest na stanowisku niższym niż jej kwalifikacje ale poznając Bena zdaje się, że przestaje jej to przeszkadzać.
Do czasu...
Tych dwoje ewidentnie do siebie ciągnie ale co będzie gdy "sprawa się rypnie"?
Noo jedno jest pewne - będzie się działo!
Świetnie się bawiłam przy lekturze, był humor, było lekko i przyjemnie. Dialogi dobrze rozegrane i wplecione w fabułę płynnie dzięki czemu nie były sztuczne, nadawały charakter postaciom.
Dynamiczna akcja, może i przewidywalna fabuła i łatwo było odkryć kto co i jak to kompletnie się tym nie przejmowałam i nie zepsuło mi to radości z czytania.
Moimi ulubionymi postaciami są dziadek i babunia, tych dwoje się nie szczypie z niczym 😆 kocham takie postacie.
Ta książka ma wadę - jest za krótka! Chciałabym więcej i więcej, jeszcze trochę naszych bohaterów, jeszcze nieco dłuższy epilog, nie chcę się z nimi rozstawać 😭 Z chęcią także poznam losy pobocznych postaci żeby gdzieś tam w tle znów spotkać Bena i Emily, dowiedzieć się co u nich.
Ciekawie by było także poznać losy Theo i Edie, te wcześniejsze, z młodzieńczych lat aż do chwili obecnej.
Wracając do tematu, ten duet pisarski uzupełnia się wspaniale. Czułam niemalże jakby to pisała jedna osoba, wszystko ze sobą gra i stanowi integralną całość. Wydanie książki również przypadło mi do gustu, kocham takie wyklejki i grafiki między rozdziałami 🩷
Ta książka jest idealna na wyrwanie się z zastoju czytelniczego, nie będziecie mogli przestać czytać dopóki nie dotrzecie do końca a scena z pilotem i szybą w biurze wywoła salwy śmiechu 🤭 P.s. nawet nie wiedziałam, że mogą być takie inteligentne szyby! Człowiek się nawet czegoś nauczył 🤭🤣
Nie czekajcie, sięgnijcie po lekturę i bawcie się świetnie tak jak ja!
Przepadłam. Totalnie i bezpowrotnie! Doszło nawet do tego, że ta historia tak bardzo mnie kupiła, że... muszę zabarwić brzegi mojego egzemplarza! Ona po prostu zasługuje na wyjątkowe miejsce na mojej półce.
Myślałam, że w motywie romansów biurowych widziałam już wszystko, ale ta książka? Ta historia dosłownie rozniosła moje czytelnicze serce w pył. Jestem w tej relacji cholernie zakochana!
Gwiazda drugiego planu Muszę to napisać jako pierwsze, bo inaczej pęknę. Kocham babcię Edie! Nie, to mało powiedziane. Ja CHCĘ mieć taką babcię w swoim życiu! Jej postać to absolutne złoto, która kradnie każdą scenę, w której się pojawia, i dodaje całej książce niesamowitego uroku. Ale do brzegu! On – prezes potężnej firmy motoryzacyjnej, który pod przykrywką wchodzi we własne szeregi, żeby wytropić kreta. Ona – ambitna, niesamowicie profesjonalna pracownica, która absolutnie nie da sobie... łamać regulaminu. Ich spotkanie to była czysta, wybuchowa mieszanka. Ta relacja od samego początku jest po prostu bombowa!
Wiecie, co urzekło mnie najbardziej? Po setnej stronie oni się do siebie nie mizgaili (o ile takie słowo istnieje). Tam nie było miejsca na tanie podchody, zbędne dramaty czy nagłą, wyssaną z palca miłość od pierwszego wejrzenia. Tam był czysty, żywy i uroczy początek czegoś dobrego!
Emily to bohaterka, której kibicuje się od pierwszej do ostatniej minuty. Jest napisana w tak autentyczny, realny i ludzki sposób, że ma się ochotę po prostu się z nią zaprzyjaźnić. Dziewczyna ma kręgosłup moralny, pasję i charakter.
Benji... cóż. Miliarder do zakochania od zaraz! Autorki stworzyły faceta, przy którym szybciej bije serce, a ja jestem totalnie na TAK dla każdego jego kroku w tej książce.
Podsumowanie:
Jeśli szukacie romansu biurowego z genialnie poprowadzonym wątkiem tajemnicy, bohaterami z krwi i kości oraz chemią, od której topią się kartki – to jest absolutny must-read. Dynamiczna, ognista, autentyczna. Rewelacja!
Nie często czytam książki dwóch autorów, a w tym przypadku autorek. To tak naprawdę chyba druga książka tego typu jaką czytałam I ponownie się nie zawiodłam! Styl pisania obu autorek był cudowny i przez to, że każda z nich miała inną postać to dało się delikatnie wyczuć tą różnicę, ale dzięki temu naprawdę postacie miały charaktery. Sama fabuła także była przyjemna i czytając ją czułam, że książke jest coraz trudniej mi odłożyć. Głeboko przeżyłam wszystkie emocje które towarzyszyły lekturze. Oczywiście dużo się śmiałam, ale parę razy mocno mi opadła szczęka jak czytałam niektóre opisy i oczywiście parę razy się wkurzyłam czy zasmuciłam✍️🏻
Emily Saint. No nie była taka święta, ale zasad trzymała się twardo. Z jednej strony mnie to wkurzało, ale podobało mi się jak tym ucierała nosa Benowi. Mimo tego jej bycia sztywną i tak bardzo pomagała swoim współpracownicą i Benowi nie wiedząc wtedy kim jest. Aż do tego kultowego... UPS! Pocałowałam szefa."🤭
Bena polubiłam od razu... Boże ja naprawdę mam jakąś słabość do męzczyzn w książkach, ale nie mniej blisko końca wkurzył mnie swoją nadpobudlowościa. Ja rozumiem że emocje przejęły rozum, ale chłopie... to wielka firma, a ty jesteś jej przyszłym prezesem! Poza tym był cudowny, zabawny i flirciarski🤭
Akcja z szukaniem szpiega momentami naprawdę zasługiwała na książkę akcji i cieszę się z tego wątku no cudownie urozmaicał historię. Podoba mi się tutaj też to, że rodzina Bena mimo bogactwa była normalna i fajnie to tutaj pokazano. Wiadomo, że nie każdy bogacz jest bucem, ale fajnie to sobie przypomnieć☺️
🅟🅞🅓🅢🅤🅜🅞🅦🅐🅝🅘🅔: Podsumowując książka jest cudowna, lekka i zabawna. Cudownie wpasowuje się w klimat wakacji, więc polecam! I powiem jeszcze tak... Każda książka zasługuje na przeczytanie nawet jeśli jest różowa😉 I tak... jestem ciekawa historii Coco!!! {Współpraca recenzencka]
Nie wszystko jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka. Czasem największe tajemnice skrywają się za drzwiami biura, a jedno spontaniczne wydarzenie potrafi wywrócić czyjś świat do góry nogami. Emily od dawna daje z siebie wszystko. Pracuje ponad siły, wyręcza innych i wierzy, że jej zaangażowanie w końcu zostanie zauważone. Mimo to upragniony awans wciąż pozostaje poza jej zasięgiem, a ona coraz częściej zaczyna zastanawiać się, czy ten cały wysiłek ma jeszcze jakikolwiek sens. W tym samym czasie do firmy trafia Ben – nowy informatyk, który sprawia wrażenie nieco zagubionego i kompletnie niezainteresowanego tym, jak wygląda. Emily nie potrafi zrozumieć, dlaczego właśnie on tak często zaprząta jej myśli. Po wcześniejszych doświadczeniach z trudem ufa ludziom, dlatego stara się zachować dystans. Wszystko zmienia jeden wieczór. Spotykają się przypadkiem w klubie, a pod wpływem chwili Emily robi coś, czego nigdy by się po sobie nie spodziewała – całuje Bena. Następnego dnia udaje jednak, że niczego nie pamięta. Łatwiej wmówić sobie, że to był tylko impuls, niż przyznać, że ten pocałunek naprawdę coś dla niej znaczył. Ben również nie jest w firmie przypadkiem. Pod przykrywką informatyka prowadzi własne śledztwo i próbuje odkryć, kto wykrada poufne dane z Obsydian Motors. Zbliża się do Emily, bo szybko zauważa, że kobieta wie o firmie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Problem w tym, że z każdym kolejnym dniem coraz trudniej oddzielić obowiązek od rodzących się uczuć. Choć oboje próbują udawać, że tamten pocałunek nigdy się nie wydarzył, wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć. A gdy granica między prawdą a kłamstwem zaczyna się zacierać, każde kolejne spotkanie tylko bardziej komplikuje sytuację. Czy można zbudować coś prawdziwego, gdy od samego początku wszystko opiera się na sekretach?
Miało być MOCNO romantycznie, a finalnie wyszło dość zwyczajnie, jak w wielu książkach tego typu. Liczyłam też na ciekawszy sposób odkrycia spiskowcy, a wszystko potoczyło się trochę zbyt prosto, bez większych emocji i głębi. Szkoda, bo mocniejszy watek śledztwa świetnie zrównoważyłby ten romantyczny aspekt, ktory był tak mocno zapowiadany.
Nie przekonał mnie też charakter Bena. Najpierw mówi, że spotyka się wyłącznie z modelkami i Emily kompletnie nie jest w jego typie, a potem na urodzinach dziadka obczaja narzeczoną kuzyna i stwierdza, że jednak ma ładniejszą partnerkę. "Punkt dla mnie." Serio? Strasznie dziecinne.
Ben walczy o firmę, twierdząc, że to WŁAŚNIE ON najbardziej na to zasługuje, bo tyle lat się szkolił, a już w pierwszym rozdziale dostajemy informację, że Philip (kuzyn) ma bardzo podobne doświadczenie i dyplom prestiżowej uczelni. Do tego ta afera pod koniec 🙄 zamiast normalnie zapytać Emily, skąd ma poufne informacje (co wyjaśniłoby się w jednym akapicie), jego reakcja wygląda na tak wymuszona tylko po to, żeby zrobić dramę i doprowadzić do chwilowego rozstania. Kompletnie nienaturalne zachowanie. Wyszedł z niego jeszcze bardziej naburmuszony dzieciak.
Sama Emily jest w porządku, ale też jest czasem powierzchowna. Dogryza Benowi, jak źle się ubiera, gdy udaje informatyka a zachwyca się nim najbardziej, kiedy widzi go w idealnie skrojonym garniturze w klubie.
Najlepszą postacią jest zdecydowanie jej przyszywana babcia. Ekscentryczna emerytka z bardzo ciekawym podejściem do świata. To ona ratuje sporą cześć książki.
No do przeczytania na raz jest okej. Krótka, lekka, może też do odsłuchania w formie audiobooka. Jednak po opisie i recenzjach spodziewałam się czegoś wiecej.
This entire review has been hidden because of spoilers.
“UPS! Pocałowałam szefa” to moje pierwsze spotkanie z piórem obu autorek. Nie sięgam też po duety, więc to też nowa forma dla mnie.
Historia opowiada o szefie, który udaje zwykłego pracownika, by znaleźć zdrajcę, i recepcjonistce, która nagle musi wejść w rolę jego narzeczonej. Między nimi od początku iskrzy, a wszystko zmierza w jedną stronę.
Książka bardzo lekka, przyjemna, szybko się ją czyta. Jest też dość schematyczna, przez co od razu wiedziałam, w którą stronę pójdzie historia. To klasyczny romans biurowy. Jednak nie przeszkadza mi to. Nie szukałam w niej wzniosłości, poważnych tematów, itd. Szukałam lekkości, przyjemności i humoru. I to właśnie znalazłam. Za humor odpowiedzialna była Edie - współlokatorka Emily.
Slow burn - trochę slow, trochę burn. Dobrze zrealizowany motyw, nie czułam by coś działo się za wolno lub za szybko. Między bohaterami czuć chemię, bardzo przyjemnie śledzi się ich losy.
Z motywem szefa działającego pod przykrywką (chociaż przez chwilę) jeszcze się nie spotkałam, więc to na duży plus.
Ogólnie książkę oceniam pozytywnie - jest lekka, zabawna, na swój sposób urocza. Podeszłam do niej bez oczekiwań i dobrze na tym wyszłam. Idealna na jeden lub dwa wieczory, gdy chcemy się oderwać i trochę odpocząć. Idealna na wakacje, więc jeśli jeszcze nie czytaliście, a schematyczność Wam nie przeszkadza, to polecam sięgnąć!
W firmie pojawia się nowy informatyk. Przystojny, pewny siebie i zbyt ciekawski. To syn prezesa, który pod przykrywką szuka w firmie zdrajcy, który sprzedaje pomysły konkurencji 👀
A Emily pracuje jako recepcjonistka. Jest niezwykle zorganizowana, pracowita i wie, czego chce. Chciałaby awansować, czuje, że stać ją na coś więcej 💻
Podczas wieczornego wyjścia do klubu z koleżankami spotyka Bena i widząc, że ten bacznie ją obserwuje, siada mu na kolana i całuje go. Gdyby wiedziała kim tak naprawdę jest, nigdy by tego nie zrobiła, a on nie wpadłby na pomysł, żeby Emily udawała jego narzeczoną przed jego rodziną 💍
A to wszystko oczywiście dla dobra firmy 🤭
Historia opowiedziana jest z dwóch perspektyw. Emily i Bena. Zdecydowanie wolę taką narrację 👫🏻
Między bohaterami czuć chemię i rozwijające się uczucia. Autorki serwują nam tak naprawdę dwie historie miłosne w jednej książce! Druga należy do współlokatorki Emily, do Edie. Tę bohaterkę wyjątkowo polubiłam, ma charakterek. A jej historia wyjątkowo mnie rozczuliła ✨
W książce najbardziej spodobał mi się motyw szefa działającego pod przykrywką. Muszę sięgnąć po kolejne takie książki. Szef ten nieźle narozrabiał pod koniec, ale na szczęście zakończyło się tak jak powinno 🫶🏻
To lekka, zabawna i bardzo urocza historia, idealna na wakacje. Świetnie się przy niej bawiłam ❤️
„Ups! Pocałowałam szefa?” to książka, która od pierwsza stron mnie wciągnęła, całą sobą! Emily, jest kobietą z klasą, zawsze poukładaną i niesamowicie zapracowaną. Benjamin natomiast musi ukrywać swoją tożsamość pod maską pracownika wydziału IT, gdy w rzeczywistości jest jej szefem, który musi odnaleźć zdrajcę w zespole. Styl pisania autorek był na tyle interesujący, że trudno było mi się oderwać od lektury. Ben tak mnie pochłonął wraz z Ems, że nie mogłam wytrzymać ze słodkości jaką odczuwałam, gdy czytałam ich historię. Powieść nadaje się i na lato jak i na zimę, co uważam za ogromny plus. Bardzo widoczne są te zmiany jakie zachodzą w relacji między głównymi bohaterami. Pojawił się również wątek motoryzacji, który przyjemnie uzupełnia tę powieść. Relacja pomiędzy Benjaminem Blackwellem, a Emily Saint była MOCNO romantyczna i namiętna, przez co w głowie czytelnika pojawia się myśl, że chce się więcej tego typu historii, jak „Ups! pocałowałam szefa” Całość bardzo mi się podobała, a szczególnie motyw fake dating, czy one bed. Czytając tą pozycję, czułam się jakbym była na miejscu, na którym mam być. Po głębszym zastanowieniu się, jest to taki dominujący wątek miłości. Miłość i namiętność była tu tak namacalna, że nie chciałam kończyć tej książki i było mi przykro kiedy zobaczyłam napis „Epilog”.
Ups! Pocałowałam szefa to świetna książka z dużą ilością humoru. Romans biurowy, który czyta się bardzo lekko, przez co to książka na jeden wieczór! Naprawdę wciąga! 💖 Kobieta, która lubi spokój, porządek i zasady, oraz mężczyzna działający pod przykrywką aby znaleźć osobę, która działa wbrew firmie i mający w przyszłości ową firmę objąć. Emily od początku wyczuwa Bena, gdy ten za dużo węszy, za bardzo pyta. Jednak między nimi zaczyna się coś dziać. A gdy Emily wychodzi z przyjaciółką do klubu i spotyka tam Bena… co więcej powiedzieć niż… UPS! Pocałowałam szefa. Ten tytuł pasuje tu idealnie. A potem, gdy on śledzi jedną z podejrzanych to on całuję ją. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy ojciec Bena podupada na zdrowiu, a ten musi się ujawnić i zostać prezesem. W dodatku wkręca Emily na przyjęcie urodzinowe swojego dziadka, gdzie przedstawia ją jako swoją… narzeczoną.
Moje serce za to skradła drugoplanowa postać Eddie. Przesłodkiej babci, która hoduje Szczurka, nie wierzy w miłość, za to totalnie wierzy w seks. 😅🤭 Jej przeszłość, która krzyżuje się z losami Emily jest świetnym wątkiem! Dodatkowo wszystkie jej teksty i cała osoba Eddie dodaje samych plusów książce!
Koniecznie przeczytajcie, bo jest tego warta! Dziewczyny zrobiły świetną robotę! A ja.. chyba jak wszyscy czekam na historię Coco! 🥰
3.5 ⭐ ta książka była fajna, ale czy była jakaś ekstra? no nie... to była dobra zabawa, jak przystało na komedię romantyczną prosta fabuła i lekka głównym problemem były myśli głównego bohatera - były żenujące, cringowe. a jego zachowanie nie zawsze. nie wiem jak to działa, ale jego myśli sprawiały że miałam ochotę zamknąć książkę, ale gdy mówił na głos był normalny xd, w dodatku nie grzeszył on inteligencją 🤓 jeśli chodzi o główną bohaterkę - shes fucking icon, była tak śmieszna🙏🏻
cieszę się, że oceniłam książkę po okładce bo to wlasnie ona mnie przyciągnęła a wnętrze jest równie dobre!!! przeczytałam tą książkę w dwie godziny?? i bawiłam się mega dobrze. to była też pierwsza książka pisana w duecie, którą czytałam i nawet tego nie poczułam!