Amelia i Lena miały nigdy się nie poznać. Dzieli je przecież wszystko. Poza jednym – ich matki są siostrami. Śmiertelnie na siebie obrażonymi.
Amelia próbuje być odważna. Kiedy jej rodzice wpadają w kłopoty finansowe, rzuca wszystko, wsiada do vana i rusza na drugi koniec kraju. To nie jest zwykła wakacyjna wyprawa. Amelia robi wszystko, żeby uratować rodzinny biznes. Na przeszkodzie stają jej jednak tajemnice z przeszłości i pewien chłopak, który budzi w niej uczucia, jakich wcześniej nie znała.
Lena kłamie, odkąd tylko pamięta. To zawsze pomagało jej w życiu. Mogła udawać kogoś, kim nie jest, i imponować bogatym znajomym. Kiedy pojawia się ryzyko, że wszystko się wyda, z nieba spada jej Amelia. Dzięki propozycji zamiany domów Lena może pojechać na Hel, poderwać znanego surfera i dać się ponieść falom. Tylko czy to nie jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe?
Jak bardzo zwykła zamiana domów może namieszać w życiach i sercach obu dziewczyn?
nie wiem co mam powiedzieć, muszę usiąść, pomyśleć, ochłonąć
jestem nieco zdenerwowana pewnymi drobnymi błędami logicznymi ale poza tym - o jezu o boże PLUS czy ja widzę otwarte zakończenie i potencjał na sequel? tak poproszę! muszę wiedzieć co się stanie dalej!!!! mega przyjemny read na początek lata
Bardzo przyjemna wakacyjna książka, idealna na jeden letni wieczór. Daje 3 gwiazdki, bo uważam, że nie jestem już docelowym odbiorcą tej książki, zdecydowanie jakbym miała 12-15 lat bawiłabym się dużo lepiej, dlatego też będę ją polecać właśnie takim czytelnikom!
Ostatnio w moje ręce wpadła najnowsza powieść Agaty Gładysz. Skusił mnie motyw zamiany domami!
Poznajemy dwie bohaterki Amelię i Lenę. Są w podobnym wieku, ich mamy są siostrami…tylko do tej pory zupełnie się nie znały. Amelia mieszka ze swoimi rodzicami, którzy prowadzą smażalnię ryb nad morzem - kiedy miejsce wpada w kłopoty finansowe dziewczyna ma nadzieję odnaleźć rodzinę, która wspomoże ich biznes. Lena mieszkająca w Ojcowie grzecznie mówiąc… nagina rzeczywistość wobec swoich znajomych mówiąc, że pochodzi z bogatej rodziny. Kiedy kuzynka kontaktuje się z nią i proponuje nocleg nad morzem w zamian za pomoc w smażalni, jest to idealna okazja aby kontynuować kłamstwo i jechać na wymarzone wakacje ze znajomymi.
Pomysł na książkę absolutnie mnie zachwycił! Osobiście jestem fanką morza więc chętnie zamiast Leny pojechałabym pomagać w smażalni po to żeby móc spędzić całe lato nad morzem. Jest to lekka, dość angażująca książka, myślę, że idealnie sprawdzi się do zabrania ze sobą w podróż. Bardzo szybko się ją czyta, a przeplatające się perspektywy sprawiają, że mamy szansę każdego z bohaterów. To co nie do końca mi się podobało to styl pisania - wydaje mi się, że po prostu jest to moja osobista kwestia bo w poprzedniej książce autorki też nie byłam jego największą fanką. Zdania są często zbyt proste, a dialogi mało naturalne. Historia naprawdę mnie zaangażowała, dużo bardziej polubiłam Amelię, chociaż uważam, że obie bohaterki mają swoje za uszami (i uważam to za duży plus!). Podobała mi się relacja Amelii z babcią. To czego też nie zostałam fanką to zakończenie. Wydało mi się trochę pospieszne, może dające szansę na kontynuację historii? Czegoś mi tam zabrakło.
Niemniej uważam, że jest to naprawdę dobra rozrywka, idealna na lato - zwłaszcza dla trochę młodszego czytelnika niż ja. Jeśli szukacie książki, którą możecie zabrać w podróż i spędzicie z nią miło czas - takiej obyczajówki w wakacyjnym klimacie - to zdecydowanie polecam po nią sięgnąć!
O rany jakie to było głupie 1. Amelia zachowuje się jak jakaś dziewięcioletnia pick me girl 2. Lena też jest rozwydrzonym bachorem 3. Tymek. Kto to jest w ogóle !? 4. Franek był jedyną sensowną postacią w tej książce 5.wątek romantyczny? Nie będę komentować 2 gwiazdki tylko przez Franka Zawiodłam się
Opłacało się czekać na premierę kocham tą książkę. Świetnie się na niej bawiłam. Uważam że to jedna z najlepszych powieści autorki. Może i nie jest tu najważniejszy romans to i tak jest fajnie wpleciony w fabułę. Gdybym tylko mogła dałabym tej historii 1000000/5
Pamiętam, że niezbyt polubiłam się z piórem Agaty, „Aurora” i „Tam Gdzie Kwitną Niezapominajki” myślałam, że to dla mnie wyatarczający dowód, że nie jestem fanką książek autorki. Myliłam się.
„Na dwóch końcach lata” to historia o wszystkim co było mi potrzebne. Rodzinne tajemnice, miłość, wakacyjny klimat i kraj, który pod względem natury i kultury kocham całym sercem.
Zacznijmy od tego, że Agata pisze wspaniale. Krótkie rozdziały w książce bardzo ułatwiły mi czytanie. Powieść przeczytałam w niecałe 24 godziny.
Motywy w książce i jej tematyka to złoto. OMG potrzebowałam czegoś takiego jak tlenu. Dwie dziewczyny, dwa końce polski, miłość i rodzinne tajemnice. To coś na co czekałam. Zaczynając książkę myślałam, że to opowieść o dwóch różnych koleżankach np. z obozu. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
Autorka w bardzo realny sposób przedstawiła problemy i pragnienia bohaterów. Mam wrażenie jakbym czytała coś bardzo realnego, a zarazem osobistego. Problemy Leny, Franka, Tymka, Amelii i wszystkich bohaterów były opisane idealnie. Podobało mi się w tym to, że żadne z nich nie było idealne. Każdy miał coś za uszami, każdy miał powód do podróży, swojego zachowania. Wszystkie ich zachowania były uzasadnione w książce.
Książka jest po prostu fantastyczna. Pokochałam ją całą i jest jedną z lepszych jakie w tym roku przeczytałam. Moim zdaniem naprawdę warto po nią sięgnąć kiedy potrzebujecie lektury, która zapewni wam dużo rozrywki, śmiech, łzy i wakacyjny klimat.
Polecam!
Marcela
PS. Mam pytanie, co to jest za zakończenie???? Mam nadzieję, że powstanie drugi tom, ponieważ bardzo chciałabym znać dalsze losy bohaterów.
Mam wrażenie, jakbym właśnie cofnęła się do przeszłości i obejrzała film na Disney Channel. To na plus. No i przepiękna oprawa graficzna!
Lekka książka wakacyjna na jeden dzień. Dwie kuzynki, które poznają się przypadkiem i w tajemnicy zamieniają się miejscami, bo ich rodziny są od dawna skłócone. Brzmi dobrze.
Kategorię wiekową określiłabym jako 12+, chociaż tak naprawdę nie ma tu limitu wiekowego.
Na minus - motyw zamiany domów miał być dla mnie najmocniejszym punktem książki, ale brakowało tu głębi, trochę wszystko napisane po łebkach. Brakowało mi tego vana z okładki, myślałam że będzie to bardziej campingowe i coś z mieszkania w nim i podróży. Strasznie irytowała mnie Lena, rozkapryszona kłamczucha. Nie rozumiem też za badzo dodania perspektywy Franka, trochę to było niepotrzebne, chociaż jego postać była fajna.
Bardzo przyjemna wakacyjna historia. Fabuła była wciągająca, przez co bardzo szybko czytało mi się tą książkę. Podobało mi się również to, że cała historia działa się w Polsce- dodała książce urok. Polecam, jeżeli szukacie luźnej ale wciągającej książki na lato.
🏄♀️ “ I mnie te wakacje także coś uświadomiły. Że też zasługuję na to, by być dla kogoś pierwszym wyborem”.
Jedyne, co trochę mnie zmieszało to końcówka. Czuję trochę niedosyt (ale może będzie kolejna część???).
Bardzo przyjemnie czytało mi się tą książkę, praktycznie mnie ona pochłonęła. Dawno nie przeczytałam tak szybko książki i nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo ciekawi mnie zakończenie bo jest ono otwarte moim zdaniem i jeśli będzie drugi tom to spoko, ale nie wiem dziwne jest to zakończenie. Jeśli potrzebujecie książki idealnej na wakacje to właśnie ta. Dwie perspektywy, dwie dziewczyny, może i góry myślę że nie ma nic lepszego na wakacje niż to.
jeszcze myślę nad oceną ale coś koło 4.25 / 4,5, mega mi się podobało, wakacyjny klimacik + byłam ostatnio nad polskim morzem więc tymbardziej odczułam ten vibe 😋😋
hmmm podobało mi się! Idealna na lato, lekka lektura. Miała momenty w których przewracałam oczami.. I czasami była aż za bardzo silly. I mogłoby być zawarte w niej cokolwiek z podróży vanem. Hmm, po przemyśleniu 2,75/5
"Na dwóch końcach lata" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Przyciągnęła mnie nie tylko ładną oprawą graficzną (a trzeba przyznać, że przykuwa wzrok), ale przede wszystkim samym zamysłem. Mamy tu polskie wakacje na Helu i w Ojcowie, zamianę domów przez kuzynki, które dotąd nie znały się przez wieloletni konflikt ich mam... brzmi jak "Nie wierzcie bliźniaczkom" z letnią, polską scenerią. Był to więc duży potencjał na fajną historię, idealną na wakacyjny wyjazd i odprężenie. Czy się udało? Zobaczmy.
Książkę czytało się bardzo lekko i szybko. W mgnieniu oka minęła mi ponad połowa. Dzięki klimatowi i właśnie tej lekkości nada się idealnie na wakacyjną lekturę - najlepiej do czytania w czasie drogi! (Chyba że tak jak ja macie chorobę lokomocyjną, to wtedy nie).
Główne bohaterki są kuzynkami, które różnią się w zasadzie wszystkim - od wyglądu przez miejsce zamieszkania i priorytety po chatakter. Amelia to dziewczyna, która nigdy nie była skora do buntu, nie ma przyjaciół i zdecydowanie nie określiłaby siebie mianem "odważnej". Kłamstwa z trudem przechodzą jej przez gardło i zawsze stawia swoją rodzinę na pierwszym miejscu - w końcu cała ta zamiana wynikła właśnie z pragnienia ratowania biznesu rodziców. Może i nie przywiązałam się do Amelii na całe życie, jednak jako bohaterka była łatwa do polubienia - choć popełniała błędy, robiła to w dobrej wierze. Do Leny jednak od pierwszych chwił zapałałam antypatią i to uczucie nie zgasło przez całą lekturę, a wręcz każdy kolejny rozdział je podsycał. Gdy tylko widziałam jej imię, błagałam, żeby wszystkie jej kłamstwa, samolubność, egocentryczność i manipulatorstwo wreszcie kopnęły ją w... y... kwaterę główną na cztery litery. Rozumiałam chęć przynależenia do grupy, ale wszystko ma swoje granice. Nie znosiłam Leny i tego, jak traktowała ludzi wokół siebie i z przykrością stwierdzam, że nie wyniosła wystarczającej nauczki z całej tej przygody.
"Na dwóch końcach lata" to jednak nie tylko Lena i Amelia, ale też ludzie, z którymi spędziły ten wakacyjny czas. I oczywiście relacja między nimi. Niestety ich interakcje przed wielkim finałem mogę policzyć na palcach jednej ręki i nie potrafiłam uwierzyć w ich "przyjaźń", bo silniejszą więź miały nawet z vanem czy deską windsurfingową. Zdecydowanie więcej działo się jednak w innych kwestiach. Choć tajemnicza babcia była głównym celem wyprawy, przez cały pobyt Amelii w Ojcowie nie nawiązała zbytnio więzi z wnuczką, a wujek dziewczyny pojawił się może... raz? Jednak Amelia zdecydowanie miała czas, by lepiej poznać swoją ciocię, która okazała jej dużo serca (choć trzymała w nim sporą urazę, która potrafiła nagle pluć jadem), a zwłaszcza Franka - chłopaka, który mieszkał z nimi pod jednym dachem. Relacja między tą dwójką rozwijała się spokojnie i zdecydowanie poczuli do siebie miętę. Sądzę, że ci dwoje byli jednymi z jaśniejszych punktów książki. Przenieśmy się jednak do Chałup i do Leny. O jej "przyjaciołach" nie mogę wiele powiedzieć poza tym, że w pamięć zapadło mi dwoje, jednak dużo więcej mogę powiedzieć choćby o Tymku. Ten chłopak był jak przystojny surfer z bogatej rodziny z amerykańskich filmów, który od razu zwraca uwagę na główną bohaterkę. Chociaż miał swoje momenty, przez które chciałam wejść do książki i rzucić w niego cegłą (tak nie wolno, pamiętajcie), a jego relacja z Leną była dość toksyczna, to jako antyfanka wspomnianej dziewczyny byłam zadowolona, gdy miał odwagę postawić granicę.
Bardzo zaciekawił mnie wątek konfliktu między mamami bohaterek. Amelia przez nieoczekiwanie wydłużony wyjazd poświęciła swojemu śledztwu całą energię. Przyznam, że to chyba ten wątek sprawiał, że mogłam przełknąć niechęć do Leny i z zainteresowaniem czytać książkę dalej. Żałuję jednak, że nie dostał należnego zakończenia, na które liczyłam. Ten wątek i sporo innych niesrety pozostało otwartych jak moje okno, gdy zamiast 40°C zrobiło się tylko 30. Z tego powodu pod koniec czułam, jakby książce brakowało co najmniej 50 stron, by należycie domknąć wszystkie sprawy.
Minusem okazał się niestety styl autorki. To prawda, że książkę czytało się lekko i szybko, jednak wielokrotnie miałam wrażenie, że tekstowi brakuje swoistej głębi, przez co odbierana była ona także kreacji postaci. Emocje często były niepotrzebnie nazywane jednym słowem zamiast pokazane, jednakże może to być jedynie moje odczucie. Zdarzyło się też sporo błędów w tekście, najwyraźniej przeoczonych w trakcie procesu korekty/redakcji. Także dodanie kilku rozdziałów z perspektywy Franka i Tymka było, moim zdaniem, niepotrzebne, bo miały jedynie dwie strony i nie wnosiły zbyt wiele, bo przy perspektywie trzecioosobowej można było wszystko opisać w zwykłych rozdziałach Amelii i Leny.
Jak finalnie oceniam książkę? Miała ona swoje zalety i wady, z pewnością znajdzie też swoich miłośników. Jako lekka, niezobowiązująca lektura na lato nada się idealnie. Moja ocena to 6/10 a odpowiednią kategorią wiekową będzie 12+
4.25⭐️/5⭐️ Spoilery‼️ [Współpraca recenzencka z wydawnictwem odyseya] "Na dwóch krańcach lata" to wakacyjna książka o relacjach, rodzinnych tajemniczych oraz podróżach. 1.styl pisania: uważam że autorka piszę bardzo przyjemnie, przez książkę wręcz się płynie. Pomimo tego że rozdziały są krótkie można się wczuć w fabułę, momentami było ciężko mi się od tej książki oderwać. Jedyną moją uwaga do stylu pisania jest to ile perspektyw mamy naraz. W końcowych rozdziałach książki aż tak bardzo to nie przeszkadza, jednak na początku naprawdę potrafiło to namieszać i wybijało z rytmu podczas czytania. 2.fabula:pomino tego że pomysł na fabułę jest świetny, wykonanie pozostawia trochę do życzenia. Zacznijmy może od pozytywów: bardzo podoba mi się to, że akcja nie dzieje się tylko nad morzem jak w typowych młodzieżówkach. Osobiście dużo bardziej wolę spędzać wakacje na gospodarstwie niż na plaży, dzięki czemu na tej książce bawiłam się lepiej niż na innych letniaczkach.Fajne w tej książce było również napięcie które budziło we mnie ciekawość oraz chęć rozwiązania zagadki. Podobało mi się również wykreowanie niektórych postaci oraz relacji, niestety tylko niektórych. Nie mogę zrozumieć jak autorce udały wytworzyć się aż tak wielkie skrajności. Naprawdę polubiłam Amelie i lubiłam czytać rozdziały z jej perspektywy, ale za każdym razem jak widzilam przed rozdziałem napis "Lena" miałam ochotę ten rozdział pominąć. Tak samo jak z Frankiem oraz Tymkiem, chociaż tu jest to w stanie zrozumieć, wydaje mi się że autorka nawet pod koniec książki chciała nam pokazać że nie powinniśmy lubieć Tymka. Jednak mam wrażenie że do Leny powinniśmy czuć jakaś sympatię, a ja nie jestem w stanie się na to zdobyć. Lena jest rozszczeniowa, niewdzięczna, niemiła oraz każdy inny negatywny epitet jaki istnieje w języku polskim. Miałam nadzieję że w trakcie trwania akcji zmieni ona swoje zachowanie, że, nauczy się na błędach tak jak Amelia, że zrozumie że do bycia lubianą nie potrzeba udawać kogoś innego, ale nie, Lena przsz cała książkę pozostaje taka sama. W jej myśleniu nje zmienia się absolutnie NIC. Jej relacja z Tymkiem była równie zła. Ja naprawdę rozumiem że Tymek to zły manipulator i w ogóle, ale ona wcale nie była lepsza. Scena w której skłamała że spadła z falochronu żeby przyszedł on na spotkanie z jej znajomymi? Naprawdę? Co ona sobie wyobrażała, że usiądzie on z nimi i miło wypije herbatkę? Przecież nawet jakby został to byłaby najniezręczniejsza rzecz w ich życiu. Sposób opuszczenia przez niego statku też był dla mnje zaskoczeniem. Wdym że on poprostu wyskoczył za burtę???? W ogóle podczas trwania tych scen czułam wstyd za bohaterów i naprawdę musiałam się zmuszać do czytania. Kolejne zastrzeżenie mam zakończenia książki, ostatnie 50 stron wygląda jakby autorce kończył się czas. Nie rozozumcie mnie źle, widzę wizję autorki ale ten wypadek Leny i to jak szybko się po tym wszystko potoczyło jest dla mnie takie naciągane. Pozatym nie wiem czy to ja czegoś nie zrozumiałam, czy autorka tak to napisała ale ta tajemnicy wokół której dzieje się akcja nie została w ogóle wyjaśniona. Zakończenie wygląda jakby autorka miała zaraz dopisać kolejny rozdział, poprostu jest niedokończone. Ale akurat w przypadku tej tajemnicy oraz ostatniego rozdziału wydaje mi się że tutaj może pojawić się 2 tom. Podsumowując książka ta nie jest zła, gdyby przymknąć oko na kilka nielogicznych i głupich rzeczy oraz na te wszystkie punkty które wypisałam może to być naprawdę przyjemy letniaczek do przeczytania w kilka wieczorów.
Nw czy to ma spoiler ale oznaczę bo trochę treści zdradziłam
To moja pierwsza książka od Agaty Gładysz. Liczyłam na coś więcej, szczerze powiedziawszy na tyle na ile słyszałam wybitne opinie na temat książek tej autorki, po przeczytaniu tej konkretnej pozycji, nie mam pojęcia co ludzie widzą w jej książkach. Agata świetnie promuje swoje książki, niejednokrotnie o niej słyszałam, niejednokrotnie widziałam zachwycenie wywołane jej książkami. Zacznę może od tego że historia matek Amelii i Leny, jest potraktowana bardzo płytko i zwięźle, co nie nadaje jej żadnego charakteru. Szczerze powiedziawszy nie byłam w stanie w nią uwierzyć. Lena była tak irytującą postacią że nie byłam w stanie uwierzyć, iż ktoś chciał ją taką napisać. Nie rozumiem sensu słów, które powtarzają się któryś raz z rzędu, a nie wnoszą niczego nowego. Co mnie obchodzi ile razy zostanie wspomniane, że Lena jeżeli nie umie czegoś od razu albo nie jest w tym najlepsza to ją to irytuje i denerwuje, tym to irytuje i denerwuje ona mnie. Natomiast Amelia, nie była tak zła jak Lena jednak dziełem też się nie stała. Jej relacja z Frankiem była dla mnie czymś niezrozumiałym, w jednej chwili mówi że nie mogłaby się w kimś zakochać od tak, a w drugiej chce go pocałować, bro it’s not ok. Co do rodziców obydwu dziewczyn, wypowiem się jednym zdaniem. Jesteście dorośli powinniście umieć rozmawiać. Mama Leny była bardzo miłą postacią w stosunku do kuzynki Leny, natomiast mama Amelii to inny kosmos. Żal mi Amelii, patrząc na aspekty jej życia i to, iż matka próbowała wszystko przed nią ukrywać oraz naprowadzić jej życie tak jak ona by chciała. Mega słabe. W momencie kiedy kobiety w końcu mogą porozmawiać po tak długim czasie unikają siebie nawet wzrokiem, it’s so dump. Nie wiem co mam powiedzieć więcej. Ogółem wątki romantyczne raczej słabo napisane. Mam wrażenie, że promocja książki więcej mówi o bohaterach niż jej treść. Czytam tak sobie opisy postaci, które autorka dodała na swój Instagram i jakoś nie klei mi się to w całość. Jakby książka a to co pisarka próbuje przedstawić, nie było jednym Uniwersum. Naprawdę byłam pozytywnie nastawiona do tej pozycji i się zawiodłam. Liczyłam że ta lektora przyniesie mi nieco radości i ochotę do czytania. Tak się jednak nie stało. Nie wiem czy sięgnę po poprzednie pozycje. Jeżeli tak to tylko w audiobooku lub e-booku. Na koniec wielka smuta minka, bo liczyłam na fajny letni romans z motywem zagadki i niewyjaśnionej przeszłości, a dostałam szkic historii, która miała mnie zadowolić 😭😭
To tylko moja opinia. Nie mam nic do autorki, ani osób powiązanych. Nie jest to hejt, a subiektywne zdanie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie ukrywam, że nie bardzo polubiłam się z „Tam gdzie kwitną niezapominajki” od tej samej autorki. Chciałam sprawdzić, czy uda mi się przekonać do jej książek i muszę powiedzieć, że ta letnia historia odczarowała poprzedni niesmak.
Przez podział historii na dwie perspektywy czytało mi się niesamowicie szybko i pochłonęłam ją na dwa posiedzenia. Podobało mi się, że każdy bohater miał tu jakiś motyw, że ich zachowania były czymś poparte. Nie mogę powiedzieć, że polubiłam każdego z nich, bo szczerze powiedziawszy większość postaci zupełnie nie przypadła mi do gustu, ale wzbudzały emocje, a to bardzo cenię.
Mam taki problem z książkami tej autorki, że jej historie wydają mi się mocno spłaszczone i jednotorowe. Każdy z bohaterów jest aż przesadnie poprowadzony w jednym kierunku, sprawia to, że są wyraziści, ale jednocześnie i stereotypowi. Nie chcę, aby ktoś zrozumiał mnie źle, ale jednocześnie chyba nie umiem ubrać tego w słowa tak, jakbym chciała. Jest coś takiego, czego brakuje mi w jej stylu: większej różnorodności w charakterach? Odrobiny tajemnicy, mniej ostentacyjności. Wszystko przedstawione jest w takich mocno czarno-białych barwach, podczas gdy ja wolałabym kilka odcieni szarości pomiędzy. To najlepszy sposób, w jaki potrafię to ująć.
Jeśli chodzi o samą fabułę – z pewnością jest interesująca. Dwie różne historie na dwóch krańcach Polski, połączone więzami krwi. Wszystko rozwijało się dość płynnie, momentami nawet przesadnie, bo brakło mi rozwinięcia kilku wątków i scen.
Największym atutem tej historii pozostaje dla mnie zakończenie. Kurczę, to jest właśnie ta zmiana toru i element zaskoczenia, których brakuje mi w książkach tej autorki i który tutaj niesamowicie mnie urzekł. Niedopowiedziany, pozostawiający w osłupieniu moment, który moim zdaniem mógłby pozostać bez kontynuacji. Zwyczajnie – z nutką niewyjaśnienia.
PS: poświęćmy jeszcze chwilę na docenienie tego jak pięknie została wydana na książka. Oprawa graficzna top of the top.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Zanim się rozpiszę, chciałabym tylko zaznaczyć, że nie czytałam żadnej innej książki Agaty, więc nie wiem, czy jest jakiś progres(widziałam wspomnienia o nim w wielu innych recenzjach). Zacznę od minusów, aby zakończyć na plusach. Już na początku było dla mnie trochę bezsensowne zdanie. "To były chyba najgorsze urodziny w jej życiu" - w odniesieniu do dnia, kiedy tata Amelii został zabrany do szpitala. Z tekstu wynika jedynie, że inne urodziny po prostu spędzała sama, więc to na pewno były jej najgorsze urodziny. No i przechodzimy do wg mnie absurdu, na którym opiera się cała fabuła - jakim cudem jest tylko jedna rodzina z nazwiskiem Jabłoński/a i na jakiej podstawie Amelia stwierdziła, że to na 100% jej ciocia, skoro nigdy jej nie widziała, a do jej mamy podobna to nie jest. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, zwłaszcza że nawet ja znam rodzinę Jabłońskich, więc nie jest to najrzadsze nazwisko. Wkurzała mnie też liczba rozdziałów - jest ich ponad 70, a książka ma jedynie ok. 350stron. Nie jestem tego fanką, tak samo jak tak częstej zmianie perspektyw, ale to akurat dla innych może być plusem. "Na dwóch końcach lata" czytało mi się bardzo szybko. Tekst był napisany bardzo prostym i przystępnym językiem. Fabuła skupia się głównie na odkrywaniu tajemnicy, dlaczego mamy kuzynek są skłócone. Rozwiązanie dla mnie było dość przewidywalne, ale przynajmniej nie absurdalne. Teraz plusy. Bardzo spodobało mi się to, że Lena nie jest idealna. Wręcz przeciwnie - nie będę kłamać - powiedziałabym, że jest okropna. OML, jak ja jej nie lubię. Forever team Amelia. Tymek też słaby. Scena z Amelią i zamawianiem? Niech ucieka. Oprócz tego książka jest prześlicznie wydana (dzięki portretom bohaterów wiem, że mamy Amelii i mama Leny nie są do siebie na pewno podobne xd). No i dzieje się w Polsce, też świetnie. Ogólnie przyjemna młodzieżówka na lato.
Recenzja „Na dwóch końcach lata” 🌊 Nie mogłam się doczekać nowej książki Agaty Gładysz. Bardzo spodobał mi się opis i samo przedstawienie klimatu tej historii - od razu skojarzył mi się z tym kultowym filmem Disneya, którego od dawna chce obejrzeć ale nie miałam okazji. Niestety, zawiodłam się na tej lekturze. 🌲Bardzo podobały mi się opisy życia w gospodarstwie. To jak Amelia odkrywała co to znaczy dom. Lubię bardzo Agatę w wydaniu sielankowej wsi i liczę, że powstanie więcej książek jak niezapominajki. 🌾 Książkę pochłonęłam dosłownie na raz w pociągu. Czytało się ją błyskawicznie i bardzo szybko wciągnęłam się w to by poznać dramaty tej rodziny. Niestety mój zapał osłabł ale nadal czytałam ją i nie mogłam przestać. 🗒️ Te relacje między WSZYSTKIMI bohaterami były takie dziwne i chciałabym powiedzieć, ze nienaturalne ale wiem, że właśnie one takie są w prawdziwym życiu. Nie mogłam zdzierżyć tych postaci - naprawdę chyba jedynie Jadwigę jestem w stanie polubić chcociaz tego tez nie jestem taka pewna. Każdy popełniał błędy i to jest normalne ale przez to, że było ich tak duzo i te postacie były bardzo słabo wykreowane. Dziwne decyzje, totalnie nie czułam słów, które wypowiadali. Ogromnie nie lubię tych zawirowań między tą 4 z drugiego pokolenia. 🌅 Oj zakończenie totalnie mnie zawiodło. Sam plot twist (nie wiem czy mozna go tak nazwać) przewidziałam ale liczyłam ze dostaniemy zamknięte zakończenie, a ono jest chyba najbardziej otwartym zakończeniem w romansie jakie kiedykolwiek przeczytałam. Te wątki na koniec mocno się pomieszały i końcowo nie byłam pewna jak się mogła potoczyć dalsza historia. 2/5
„Na dwóch końcach lata” Autor: @agatandbooks Wydawnictwo: @odyseya.books
🌊Recenzja🌊 Amelia i Lena nie mogły się od siebie bardziej różnić. Z pozoru, jedyne, co je łączy to pokrewieństwo ich matek, które nie mają dobrych relacji. Amelia miała spędzić wakacje jak co roku, pomagając w rodzinnym biznesie. Odkrywa jednak problemy finansowe swoich rodziców i czuje, że musi zacząć działać. Znalazła kontakt do swojej kuzynki, Leny i zaproponowała jej zamianę domów z nadzieją na otrzymanie wsparcia od pozornie bogato wyglądających krewnych. Lena, która na zdjęciach wygląda na bogatą dziewczynę w markowych ubraniach zgadza się na jej propozycję. Akurat jej znajomi planowali drogą wycieczkę na Hel, co było poza jej budżetem, więc propozycja Amelii jest dla niej nie do odrzucenia. W taki sposób dziewczyny wyruszają w podróż i zamieniają się domami.
Nowa historia od Agaty Gładysz jest z pozoru typową, wakacyjną książką, a wyjątkowo mnie wciągnęła, mimo że nie jest to rodzaj książki, po który często sięgam. Krótkie rozdziały, trzy perspektywy i płynne pióro autorki sprawiły, że niezwykle szybko przemknęłam przez strony tej historii. Wykreowani bohaterowie nie są ludźmi z idealnym życiem, popełniają błędy, co sprawia, że wydają się bliżsi realiom naszego świata. Bardzo podoba mi się opisany motyw podróży i idea zamiany Ostatnie rozdziały bardzo mnie zaskoczyły, a otwarte zakończenie zostawione przez autorkę zostawia nutę niepewności i daje nadzieję na powstanie kontynuacji, na co bardzo liczę. Jeśli więc szukacie książki na te wakacje, warto sięgnąć po tytuł „Na dwóch końcach lata”.
Klimat bardzo fajny, ogólnie książka do czytania przyjemna. Płynie się przez nią, bo ma bardzo krótkie rozdziały. Ale jako fanka książek Agaty jestem zawiedziona trochę... Przed wszystkim Lena była straszna. Okropnie irytująca bohaterka. Nie wiem czy taki był zamysł i cel, ale jeśli nie to wyszło bardzo słabo i zdecydowanie jej nie polubiłam. Szczególnie za to kłamanie...masz 19 lat! Widzisz jak się wszystko sypie a dalej w to idziesz. Amelię w sumie nawet polubiłam, ale też nie przywiązałam się jakoś mega. W każdym razie sympatyzowałam z nią i było mi jej trochę szkoda przez to jak traktuje ją matka. No i Franka bardzo polubiłam. Mega kochany chłopak, było go nawet trochę za mało. Tymek...nie wiem, był moment że miałam takie "clock itt" i wogóle go lubiłam, ale chyba ostatecznie jednak nie. Dorosłych w sumie też nie polubilam. Jedyna fajna bohaterka to babcia Jadwiga. Cała zagadka rodzinna była fajnie przemyślana, te wszystkie poszlaki i wogóle, tworzyłam różne swoje teorie, ale to że nie zostało to w sumie rozwiązane...wkurzyłam się. Musi być kolejny tom, bo przecież to tak nie może zostać. One dosłownie nie pogadały ani razu z rodzicami o tym. Wiec no słabo, że takie zakończenie, ale zakładam, że właśnie możemy spodziewać się kolejnego tomu. Przewidywalna, irytująca niektóry scenami, ale fajna na takie luźne czytanie bez większego myślenia, właśnie latem. Jednak więcej niż 6/10 ⭐ jej nie dam.
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 𝐤𝐬𝐢ąż𝐤𝐢 𝐩𝐭. „𝐍𝐚 𝐝𝐰ó𝐜𝐡 𝐤𝐨ń𝐜𝐚𝐜𝐡 𝐥𝐚𝐭𝐚” 𝗨𝗹𝘂𝗯𝗶𝗼𝗻𝘆 𝗰𝘆𝘁𝗮𝘁 જ⁀➴ „Ja… – powiedziała w końcu niepewnie. – Wiesz… ja… dziękuję. – Za co? – Za to, że mnie poznałaś, a mimo to wciąż tu jesteś.”
Amelia i Lena są dla siebie kuzynkami, które miały nigdy się nie poznać, przez kłótnie ich matek. Amelia próbuje wyciągnąć rodzinę z kłopotów finansowych, jadąc na drugi koniec Polski, do Ojcowa. Jak się okazało nie jednym kłopotem dla niej stają się tajemnice z przeszłości oraz pewien chłopak. Za to Lena, pogrąża się w kłamstwach przed swoimi znajomymi, do tego stopnia, że zamienia się z swoją kuzynką, Amelią domami, przyjeżdżają na Hel (i podrywając znanego surfera). ༄ Powieść „Na dwóch końcach lata” zaskoczyła mnie pozytywnie swoją niezwykłą oraz spójną fabułą. Sam klimat urzekł mnie, oddając wygląd Ojcowa oraz Chałup. Postacie, w szczególności Amelia i Lena zostały bardzo dobrze wykreowane, przez co dialogi były dobrze rozwinięte i ciekawe. Do tego powieść ta, poruszała kilka trudnych tematów, ukazanych w lekki sposób, które skłaniały do refleksji. ༄ Książka „Na dwóch końcach lata” wciągnęła mnie od pierwszych stron oraz ukazała wiele wartości, w codziennym życiu, dlatego definitywnie zasługuje na 5/5⭐️
„Na dwóch końcach lata” Agaty Gładysz to książka idealna na lato! ☀️ Komfortowa historia, która otula niczym ciepłe promienie słońca i wywołuje same pozytywne odczucia podczas lektury. 🌼
🌊Historia skupia się na Amelii i Lenie – dwóch kuzynkach, które przez wieloletni konflikt rodzinny nigdy nie miały okazji się poznać. Los jednak postanawia napisać dla nich własny scenariusz. Dziewczyny spotykają się przypadkiem i wpadają na szalony pomysł zamiany domów, nie informując o tym swoich bliskich. Ta decyzja uruchamia lawinę wydarzeń, które zmienią ich życie i pozwolą odkryć sekrety skrywane przez rodzinę od lat. 🌊
Fabuła tej książki to wprost wymarzony scenariusz na film. Przyznam szczerze mnie całkowicie kupiła ta fabuła. Autorka wpadła na naprawdę genialny pomysł, który już od pierwszych stron strasznie intryguje czytelnika. Byłam ciekawa jak Agata poprowadzi całą akcję. Ta historia różni się od powielanych schematów, jakie zazwyczaj pojawiają się w tego typu historiachh. Nie spodziewałam się, że fabuła książki będzie taka rozbudowana. Działo się naprawdę dużo, przez co nie mogłam się oderwać od lektury.
Polubiłam bohaterów, zżyłam się z nimi i nie chciałam opuszczać tego świata. Są autentyczni, pełni wad, słabości i własnych problemów. Lena, Franek, Tymek, Amelia i pozostali nie zostali wykreowani na idealnych ludzi. Każdy z nich zmaga się z czymś innym, każdy podejmuje decyzje wynikające z własnych doświadczeń i każdy ma powód, by wyruszyć w swoją życiową podróż. Dzięki temu ich zachowania wydają się wiarygodne, a emocje, które przeżywają, łatwo zrozumieć.
Bardzo się cieszę, że autorka umiejscowiła akcję książki nad morzem. Hel został przedstawiony w sposób, który sprawia, że podczas czytania niemal czuje się wiatr we włosach, piasek pod stopami i szum nadmorskich fal. Sama miałam okazję odwiedzić to miejsce, dlatego podczas lektury z łatwością wyobrażałam sobie opisywane lokalizacje.
W dodatku autorka posługuje się lekkim językiem, dlatego też książkę czyta się błyskawicznie. Była przewspaniała! Niesamowicie lekka, przyjemna i wciągająca. 💜 Lubię książki, w których bohaterowie stopniowo odkrywają sekrety z przeszłości, a niewinne decyzje prowadzą do coraz większych komplikacji. Autorka umiejętnie buduje ciekawość i sprawia, że z zainteresowaniem śledzi się kolejne wydarzenia.
To ciepła, wakacyjna opowieść o rodzinnych sekretach, odnajdywaniu siebie, przyjaźni i pierwszych uczuciach. Idealna propozycja dla osób szukających lekkiej, emocjonalnej historii. 💜🌊
bardzo podobała mi się ta książka:3 powinnam zacząć od tego, że uwielbiam książki wychodzące z agaty rąk i kolejny raz bawiłam się świetnie czytając jej dzieło . na samym początku przypadła mi do gustu dedykacja - od razu zrobiłam zdjęcie i wysłałam najlepszej przyjaciółce<3 pierwszy rozdział od razu mi się spodobał, przez vibe, ale też automatycznie polubiłam amelię . jest bardzo sympatyczna, szczera, jej postać jest dla mnie bardzo zrozumiała i miła . wątek pisania dziewczyn wydawał się bardzo realny . lena z kolei była ciekawa, gdyż była w stylu (tak mi się wydaje, don’t judge) części osób w moim wieku . w sensie oni aż tak nie kłamią - a przynajmniej tak myślę haha - ale też chcą być sassy i w ogóle . nie wiem jak wyrazić moje wrażenia po tej historii :3 była ciekawa, przyjemna i idealna na wakacje . do tego tak przypadł mi klimat obu miejsc ! kocham romans franka z amelią i to jak rozwinęła się relacja leny z tymkiem . ta druga sytuacja jest bardzo prawdziwa . do tego to zakończenie amelii… trochę romantyczne, później tajemnicze… i do tego myśli leny po rozmowie z mamą ! mamy tu potencjał na spin of <3 uwielbiam tą historię, poleciłabym ją każdemu !
Nie mogę uwierzyć, jak bardzo wciągnęła mnie ta książka. Sięgnęłam po nią bez większych oczekiwań, dlatego tym bardziej zaskoczyło mnie, jak szybko pochłonęła mnie historia bohaterek. Ogromnym atutem jest narracja prowadzona z perspektywy czterech postaci. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich uczucia, motywacje i spojrzenie na wydarzenia, a cała opowieść staje się jeszcze bardziej autentyczna.
Autorka w poruszający sposób ukazuje, jak głęboko rodzinne konflikty wpływają na dzieci. Pokazuje również, że nawet rodzice kierujący się miłością i troską mogą nieświadomie wyrządzać krzywdę. Te wątki zostały przedstawione naturalnie i sprawiają, że łatwo wczuć się w sytuację bohaterów.
Bardzo spodobał mi się pomysł zamiany domów na czas wakacji. To właśnie on uruchamia serię wydarzeń, które prowadzą do odkrycia rodzinnych sekretów i wielu zaskakujących sytuacji. Końcówka zrobiła na mnie duże wrażenie. Razem z bohaterkami poznajemy prawdę skrywaną przez lata, a dalszy rozwój wydarzeń pokazuje, że pewne historie potrafią zatoczyć koło.
Książka się tak skończyła jakby miała być kolejna część i jeśli będzie to na pewno do niej wrócę!
Myślę, że powinnam podzielić tę recenzję na historię Leny i Amelii. Teoretycznie była to jedna wspólna opowieść, ale w praktyce każda z tych postaci wzbudzała we mnie zupełnie inne emocje. Zanim jednak do nich przejdę, kilka słów o całokształcie.
Teraz w młodzieżówkach bardzo rzadko zdarza się, żeby akcja działa się w Polsce i to było dla mnie duży plus. Było to coś naprawdę świeżego.
Książka jest napisana z perspektywy trzecioosobowej, czego bardzo nie lubię. Kiedy słuchałam audiobooka, zupełnie nie zwracałam na to uwagi i totalnie mi to nie przeszkadzało. Dopiero kiedy wzięłam fizyczną książkę do ręki, czytało mi się znacznie trudniej. Nie mam pojęcia, z czego to wynikało.
Na plus na pewno zasługują też bardzo krótkie rozdziały, dzięki którym książkę czytało się szybko i przyjemnie.
Historia Leny bardzo mnie irytowała. Za każdym razem, kiedy pojawiała się w rozdziale, miałam ochotę rzucić tę książką przez okno. Nie wiem, czy wynikało to z tego, że nie znoszę oszustwa i kłamstwa, a ona robiła to na potęgę, czy z tego, że sama nie wiedziała, czego chce. Najpierw zarywała do Franka, a później do Tymka, przez co miałam wrażenie, że sama gubi się w swoich decyzjach. Zupełnie nie polubiłam się z tą postacią i przykro było mi patrzeć na to, jak traktowała innych ludzi. Historia Amelii czytała mi się natomiast bardzo przyjemnie. W jej przypadku te drobne kłamstwa w ogóle mi nie przeszkadzały, bo nie były na taką skalę jak u Leny. Poza tym miały swoje uzasadnienie w fabule. Amelia trafia do rodziny, która nie wie, kim naprawdę jest, a gdyby od razu wyznała prawdę, prawdopodobnie sama nie odkryłaby wszystkich rodzinnych tajemnic.
Mam natomiast mieszane uczucia co do zakończenia jej historii. O ile zakończenie Leny jestem w stanie zrozumieć, o tyle zakończenie Amelii wydaje mi się niekompletne. Miałam wrażenie, że urywa się zbyt szybko i zabrakło rozwinięcia wątku Amelii i Franka. Chciałabym po prostu dowiedzieć się, jak dalej potoczyły się ich losy.
This entire review has been hidden because of spoilers.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Gładysz i już wiem, że na pewno nie ostatnie 🥹💗 Ta książka to definicja idealnej letniej historii. Ciepła, lekka, pełna emocji i z tym wyjątkowym wakacyjnym klimatem, który aż czuć podczas czytania 🌅🌊 Wydawnictwo obiecuje, że wciągniemy się już po 30 minutach i… to jest 100% prawda 😂📖 Zaczęłam czytać tylko “na chwilę”, a skończyło się na tym, że nie mogłam się od niej oderwać. Strony dosłownie same się przewracały. Bardzo polubiłam bohaterów i ich relacje. Wszystko rozwijało się naturalnie, bez zbędnego przeciągania, a między nimi było tyle uroku, że cały czas się uśmiechałam 🥹🤍 To jedna z tych książek, przy których człowiek czuje lato nawet wtedy, kiedy za oknem go nie ma. Jedyne, czego mi trochę zabrakło, to jeszcze większych emocji pod koniec, dlatego daję 4⭐, ale bawiłam się naprawdę świetnie. Jeśli szukacie czegoś na wakacje albo po prostu lekkiej historii, przy której można się zrelaksować, to bardzo polecam 🌸☀️🩷