Jedno nagranie, sprawa sprzed lat, nowe dochodzenie.
W domu Ryszarda Gawrona, dziennikarza i mordercy, zostaje znaleziony przenośny dysk, a na nim nagranie. Wynika z niego, że oskarżony o zabójstwo młodej dziewczyny mężczyzna, odsiadujący wyrok w miejscowym zakładzie karnym, może być niewinny.
Z oddziału psychiatrycznego jednego ze szczecińskich szpitali ucieka Kidnaper, do zatrzymania którego kilka miesięcy wcześniej w dużym stopniu przyczynił się komisarz Okoński. Dostaje on jednak zakaz podejmowania jakichkolwiek czynności w tym zakresie, dlatego postanawia na własną rękę zająć się zbadaniem dostarczonych mu tajemniczych materiałów.
Kto tak naprawdę popełnił zbrodnię? A może nagranie to tylko kolejna, ostatnia już, mistyfikacja dziennikarza? Komu zależy na tym, aby nie wyjaśniono, co wydarzyło się tamtego dnia?
Twórczość Rafała Gliny poznałam przy okazji jego debiutu „Jednorożec”, otwierającego serię z podkomisarzem Jackiem Okońskim. Już wtedy urzekły mnie klimat powieści, umiejętnie budowane napięcie oraz lekki, a zarazem angażujący styl autora. Choć nie sięgnęłam jeszcze po kolejne tomy cyklu, informacja o premierze „Martwi też mówią” od razu zwróciła moją uwagę. Do przeczytania tej książki zachęcił mnie przede wszystkim jeden z moich ulubionych motywów kryminalnych – sprawa sprzed lat, która niespodziewanie wraca i zmusza bohaterów do ponownego spojrzenia na wydarzenia uznawane za dawno wyjaśnione. Historie, w których przeszłość skrywa sekrety, a pozornie zamknięte śledztwo okazuje się pełne niedopowiedzeń, niemal zawsze budzą moją ciekawość.
W domu Ryszarda Gawrona – dziennikarza i mordercy – zostaje odnaleziony przenośny dysk zawierający tajemnicze nagranie. Materiał wskazuje, że mężczyzna skazany za zabójstwo młodej dziewczyny i odbywający karę więzienia może być niewinny. To odkrycie podważa ustalenia dawnego śledztwa i otwiera drogę do ponownego zbadania sprawy. W tym samym czasie z oddziału psychiatrycznego szczecińskiego szpitala ucieka niebezpieczny Kidnaper, przestępca dobrze znany komisarzowi Jackowi Okońskiemu, który kilka miesięcy wcześniej odegrał istotną rolę w jego zatrzymaniu. Mimo że Okoński otrzymuje zakaz angażowania się w poszukiwania uciekiniera, nie potrafi pozostać bierny. Komisarz skupia się na analizie tajemniczych materiałów związanych z dawną zbrodnią. Z każdym kolejnym tropem pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Czy skazany rzeczywiście jest niewinny? Kto odpowiada za śmierć dziewczyny? Czy nagranie pozostawione przez Gawrona jest próbą ujawnienia prawdy, czy może ostatnią mistyfikacją człowieka, który wielokrotnie manipulował innymi?
„Martwi też mówią” autorstwa Rafała Gliny to kryminał, który od pierwszych stron skutecznie przyciąga uwagę i zachęca do dalszej lektury. Autor stworzył wciągającą historię, w której nie brakuje tajemnic, zwrotów akcji oraz starannie przemyślanego śledztwa. Dzięki sprawnie poprowadzonej fabule i wyrazistym bohaterom trudno oderwać się od książki, a z każdą kolejną stroną ciekawość tylko rośnie. Szczególne uznanie należy się za sposób budowania napięcia. Rafał Glina umiejętnie dawkuje informacje, nie odkrywając wszystkich kart zbyt wcześnie. Czytelnik przez długi czas pozostaje w niepewności, próbując samodzielnie połączyć fakty i odgadnąć, komu można zaufać. Każdy nowy trop zmienia perspektywę i podważa wcześniejsze przypuszczenia, co sprawia, że lektura staje się wyjątkowo angażująca. Największe wrażenie zrobił na mnie wątek dawnej sprawy kryminalnej, który został ciekawie wpleciony w główną fabułę. Co istotne, książka nie opiera się wyłącznie na dynamicznej akcji. Ważną rolę odgrywają tutaj analiza śladów, rozmowy z bohaterami oraz żmudne składanie kolejnych elementów układanki. Dzięki temu śledztwo wydaje się bardziej realistyczne i wiarygodne, a czytelnik ma poczucie uczestniczenia w prawdziwym dochodzeniu. Komisarz Jacek Okoński to bohater, którego losy śledziłam z dużym zainteresowaniem. To policjant zdeterminowany i konsekwentny, który nie rezygnuje nawet wtedy, gdy śledztwo napotyka kolejne przeszkody. Jego zaangażowanie w sprawę sprawia, że łatwo trzymać za niego kciuki i z uwagą podążać za każdym nowym tropem. Ciekawym uzupełnieniem fabuły jest postać Kidnapera, której obecność wnosi do historii dodatkową dawkę napięcia, niepokoju i niepewności. Styl Rafała Gliny jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko. Krótkie, dynamiczne rozdziały sprawiają, że akcja nie zwalnia tempa, a kolejne wydarzenia płynnie prowadzą czytelnika od jednego tropu do następnego. Autor umiejętnie buduje atmosferę tajemnicy, która towarzyszy historii niemal od pierwszych stron i skutecznie podtrzymuje zainteresowanie aż do finału. Szczególnie doceniam fakt, że rozwiązanie zagadki nie jest przewidywalne. Autor sprawnie podrzuca fałszywe tropy i skutecznie myli czytelnika, dzięki czemu do samego końca trudno jednoznacznie wskazać sprawcę. Właśnie takie kryminały cenię najbardziej – pełne niepewności, zaskakujące i trzymające w napięciu aż do ostatnich stron. „Martwi też mówią” to wciągający kryminał oparty na niezwykle atrakcyjnym motywie powrotu do nierozwiązanej sprawy z przeszłości. Tajemnicze nagranie, możliwa pomyłka wymiaru sprawiedliwości, sekrety skrywane przez lata oraz konsekwentnie prowadzone śledztwo tworzą historię, od której trudno się oderwać. To lektura, która dostarcza emocji, angażuje od początku do końca i z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom kryminałów z dobrze skonstruowaną zagadką oraz nieoczywistym zakończeniem. „Martwi też mówią” to propozycja dla miłośników kryminałów, którzy cenią nie tylko emocjonującą akcję, ale również dobrze skonstruowaną intrygę, stopniowe odkrywanie prawdy i fabuły oparte na sekretach sprzed lat. Ja spędziłam z nią bardzo dobrze czas. Otrzymałam dokładnie to, na co liczyłam – intrygującą zagadkę, dobrze poprowadzone śledztwo i napięcie utrzymujące się do ostatnich stron. Jeśli, podobnie jak ja, lubicie kryminały, w których przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a jedno odkrycie potrafi wywrócić całą sprawę do góry nogami, „Martwi też mówią” zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Książka „Martwi też mówią” autora Rafała Gliny to kryminał, który od pierwszych stron skutecznie przyciąga uwagę i nie pozwala się od siebie oderwać. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, ale już wiem, że z pewnością sięgnę po jego kolejne książki.
Fabuła koncentruje się wokół kolejnego śledztwa prowadzonego przez komisarza Jacka Okońskiego. Tym razem sprawa dotyczy serii morderstw, a wszystko zaczyna się od odnalezienia przenośnego dysku w domu Ryszarda Gawrona – dziennikarza, który okazuje się również mordercą. Na nośniku znajdują się brutalne materiały oraz nagranie mogące podważyć wyrok skazujący młodego mężczyznę za zabójstwo Barbary R. Pojawia się więc pytanie: czy policja rzeczywiście schwytała właściwego sprawcę? A może prawdziwy morderca wciąż pozostaje na wolności i planuje kolejne zbrodnie? W tle przewija się również postać Kidnapera, co dodatkowo podsyca napięcie. Może on za tym wszystkim stoi?
Autor prowadzi czytelnika przez skomplikowane śledztwo pełne tropów, niedomówień i powiązań z innymi sprawami. Akcja rozwija się dynamicznie, a każde wydarzenie zostało opatrzone informacją o miejscu i czasie, co pomaga odnaleźć się w fabule.
Rafał Glina posługuje się lekkim, przystępnym językiem, a dialogi często wzbogacone są subtelnym humorem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
Na początku liczba bohaterów może wydawać się nieco przytłaczająca, jednak po kilku rozdziałach wszystko staje się jasne i czytelne. Autor umiejętnie splata losy poszczególnych postaci, tworząc spójną i angażującą historię. W połowie książki udało mi się częściowo domyślić pewnych powiązań związanych z Justyną, jednak zakończenie i tak zdołało mnie zaskoczyć. . „Martwi też mówią” to świetnie skonstruowany kryminał pełen tajemnic, zwrotów akcji i intrygujących zagadek. To książka, która trzyma w napięciu do ostatnich stron i sprawia, że czytelnik nie ma ochoty odkładać jej na później.
"Martwi też mówią" to czwarta część serii z komisarzem Jackiem Okońskim i kolejna bardzo udana! Aby zrozumieć w pełni i czerpać satysfakcję z lektury, zachęcam by mimo wszystko sięgnąć po wcześniejsze tomy. Dzięki temu całość historii będzie miała jeszcze lepszy wydźwięk.
Postacie występujące w książce wracają jak echo z części poprzednich i niby Okoński dostaje nową sprawę do rozwiązania, a jednak by dojść do prawdy musi odbyć podróż w czasie.
Akcja od samego początku ma dość wysokie tempo. Spotęgowane dodatkowo krótkimi rozdziałami sprawia, że przez książkę się wręcz gna!
"Martwi też mówią" jest świetnym zwieńczeniem całej serii, domyka większość wątków i rozlicza z błędów przeszłości. Okoński kolejny raz nie tylko robi wszystko by dowiedzieć się, czy w więzieniu siedzi niesłusznie skazany człowiek, on znowu staje się obiektem prywatnej wendety. Mimo wciąż rzucanych pod nogi kłód, on nadal wstaje i prze do przodu. Trochę to Marvelowskie prawda? Ale ja to kupuję! Kolejny raz świetnie się bawiłam i z przyjemnością sięgnę po kolejną książkę autora.
#seriakryminalna #crimebook #czytamkryminały #polskikryminał Akcja czytelnicza #atrament_mroku czytamy polskich autorów grozy i kryminałów. @zaczytanawkryminalach2021 @spizarnia_ksiazek
Okoński prowadzi sprawę, która zaczyna się od odkrycia materiałów znalezionych w domu Ryszarda Gawrona. Zdjęcia i nagrania podważają wyrok sprzed trzech lat i sugerują, że za zabójstwo mogła zostać skazana niewłaściwa osoba. To uruchamia nowe dochodzenie, którego celem jest ustalenie, jak wyglądał prawdziwy przebieg wydarzeń i kto faktycznie odpowiada za zbrodnię.
Równolegle przewija się wątek Mirosława Ładoga, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Choć Okoński oficjalnie nie powinien zajmować się tą sprawą, temat cały czas pozostaje obecny w tle i dodaje historii dodatkowego napięcia.
Podobało mi się, że autor nie ogranicza się wyłącznie do perspektywy śledczych. Kolejne wydarzenia poznajemy również oczami innych bohaterów, także tych mających na sumieniu różne przewinienia. Dzięki temu obraz całej sytuacji staje się pełniejszy, a czytelnik może spojrzeć na sprawę z różnych stron.
Sama akcja została dobrze wyważona. Dużo się dzieje, ale nie ma chaosu. Mimo kilku przeplatających się wątków łatwo zorientować się, kto jest kim i jakie znaczenie mają poszczególne wydarzenia. Wszystko tworzy spójną całość, a kolejne elementy układanki stopniowo trafiają na swoje miejsce.
To kryminał oparty przede wszystkim na śledztwie i odkrywaniu prawdy krok po kroku.
est to czwarty tom cyklu z Jackiem Okońskim. Książki można czytać niezależnie.
Pewien mężczyzna odsiaduje wyrok za zabójstwo młodej dziewczyny. Okazuje się, że może być niewinny. Jacek Okoński podejmuje prywatne śledztwo by odkryć prawdę w tej sprawie.
Książka naprawdę wciąga. Akcja toczy się dość dynamicznie, więc nie czuć nudy. Ciekawym motywem był odnaleziony dysk ze zdjęciami starych przestępstw.
Ktoś też mści się ewidentnie na komisarzu. Otruwa jego psa, matkę razi paralizatorem, ojca porywa...No sporo się dzieje.
Czytając miałam wrażenie, że to trochę za dużo jak na jednego człowieka. Kto z nas by dał radę w takiej sytuacji? Komisarz jednak mimo wszystko skupiał się na tym co musi zrobić. Swoją drogą Okoński ma ponadprzeciętną intuicję.
Jeśli ktoś lubi kryminały, w których dużo się dzieje to ta książka jest idealna.