Siódmy już zbiorek opowiadań spod pióra Pilipiuka i ponownie czuć, że autor nieco zatraca chyba z wiekiem coś co miał na samym początku swojej kariery. Mamy tu bowiem dobre opowiadania, ale żadne z nich mi nie urwało tego co powinno.
Przede wszystkim nie ma tu już typowych opowiadań z jakimś błyskotliwym motywem przewodnim. Autor skupia się za to na młody Robercie Stromie, który bierze udział w czterech z pięciu opowiadań, jakie tu mamy. Ten jeden rodzynek, w dodatku na początku, poświęcony jest doktorkowi Skórzewskiemu.
W "Reputacji" to właśnie Skórzewski wraca do Bergen, czyli miejsca akcji opowiadania, w jakim pojawił się po raz pierwszy. Niestety mamy tu nieco zmodyfikowaną historię stamtąd, w dodatku taką, w której nie czuć napięcia. Nie wiem czy autor stracił wyczucie, ale opowiadanie było byle jakie. Zakończenie nie zaskoczyło, powtarzając pewien schemat.
Potem pałeczkę pierwszeństwa przejmuje Storm i robi to w swoim stylu, choć jest to dosyć nierówne. Ale zaskakująco spójne, bo opowiadania ładnie się na siebie nakładają, dając nam de facto jedną, ciągłą historię. "Szachownica" jest troszkę o niczym. Jak to Robert, ciągle szuka jakiś fantów, a to nowe zadanie nie odbiega od tego co było wiadome w serii.
Kilka uśmiechów pojawiło mi się z okazji "Hitler w szklanej kuli", które pachnie historią. W tym miejscu zazwyczaj nie komentuje autorskich poglądów, jakie są przemycane w swoich dziełach, bo to ich prawo, tyleż tutaj było chyba tego nawet za dużo na mnie. A może się starzeje i bardziej mierzwią mnie takie rzeczy?
"Naszyjnik" to kolejne poszukiwania, ale i znaczące zmiany w życiu Roberta. Szkoda tylko, że wątek tajemniczej ikony i tego co się pod nią kryło, tym razem zostało przykryte przez coś innego. I ta wizyta w Grecji..., ale koty na plus. Zawsze. Ostatnie opowiadanie to ponowne cofnięcie się do II wojny światowej i przyglądanie się działalności pewnego cyrku, gdzie ostatnio widziano pewien kociołek, który chce odzyskać potomek jednego z cyrkowców. To było chyba najlepsze co ma do zaoferowania ten zbiorek.
Czy mogę to polecić z czystym sercem, jak poprzednie odsłony? Tym razem nie do końca. Widocznie autor znajdował się w słabszej dyspozycji i tym razem wyszło coś niezłego, ale w zalewie tytułów na rynku są dużo lepsze propozycje na spędzenie czasu z lekturą.