3,5
Monument, pomnik, epitafium ludzi polskiej wsi wczesnego wieku XX i hołd złożony… polszczyźnie.
Miniatury Dąbrowskiej to swoiste świadectwo czasu. Czasu, którego już nie ma, życia, które przeminęło, i ludzi, ludzi, których już także brakuje. Wykreowane przez autorkę historię są niezwykłą wiwisekcją stosunków społecznych panujących w majątku, który dla bohaterów był niemalże całym światem. Mówiąc o twórczości Dąbrowskiej, nie sposób nie zwrócić uwagi na niezwykle przyjemną warstwę literacką. Maria Dąbrowska pisze prostymi słowami, pomiędzy które dane nam jest wrzucić nasze czytelnicze łzy (niekiedy niestety z nijakości, innym razem z powodu poczucia nierozwinięcia potencjału motywów i historii). Bohaterowie mówią gwarą, na kartach książki pełno jest ludowych zwyczajów i tradycji co nadaje autentyczności, a czasem sprawia, że zdaje nam się, że czytamy reportaż. Ziejąca ze stronic wiejskość i szarzyzna opowiadań tak bardzo wnika w duszę, tak wżera się w umysł, że mimowolnie integrujemy się z bohaterami…
I chyba to właśnie jest niezaprzeczalnym atutem książki – w swoich tekstach Dąbrowska uchwyciła świat, który skazany został na niebyt, a także prawdę o tym, co tak naprawdę jest ważne i co nie zmienia się na przestrzeni lat.
Miniatury są warte uwagi i poświęcenia im chwili, ale jedynie ,,chwili”. Obawiam się, że nie zostaną ze mną na długo.
,,Byle przed niczym nie uciekać, tylko na gwałt ze wszystkich sił swoich żyć a żyć.”
,,O to się rozchodzi, że jak człek potraci wszystkie swoje nadzieje, to dopiero widzi, że nic nie stracił, bo drugich nadzieje do serca mu powchodzom. Bo to, co drugich je, tym żyć można i jeszcze jak. Wszystko utracić możesz, a jeszcze dość cie zostanie, bo we wszystkim jest twoje życie... W każdym drugim człowieku... No!”
"(...) oni jedni wiedzieli, jak mało jest nocy bez gwiazd."