Jump to ratings and reviews
Rate this book

Balsamiarka

Rate this book
Śmierć babki uruchamia serię nieoczekiwanych zdarzeń, w wyniku których główna bohaterka – neurotyczka pozostająca pod wpływem apodyktycznej matki – podejmuje pracę w zakładzie pogrzebowym, gdzie poznaje z bliska fascynujące życie nieboszczyków. Ale zanim do tego dojdzie, przyjdzie jej przeżyć kilka kataklizmów i zyskać duże szanse na tytuł najbardziej pechowej dziewczyny w mieście.
W tej utrzymanej w szalonym tempie, pełnej nieoczekiwanych zwrotów podróży przez życie głównej bohaterce towarzyszyć będzie cała plejada dziwnych postaci, jak chociażby babka-mistyczka i marnotrawny ojciec, którego będzie musiała pogrzebać dwa razy.

384 pages, Paperback

First published April 8, 2015

1 person is currently reading
28 people want to read

About the author

Izabela Kawczyńska

3 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
13 (29%)
4 stars
11 (25%)
3 stars
12 (27%)
2 stars
6 (13%)
1 star
2 (4%)
Displaying 1 - 9 of 9 reviews
Profile Image for Marika .
4 reviews5 followers
September 20, 2018
Ta książka ma w sobie coś takiego, co sprawia, że równocześnie chcę ją odłożyć, bo jestem przytłoczona opisami, oraz nie mogę się od niej oderwać.
Profile Image for Angelika.
61 reviews1 follower
June 1, 2024
Wow. To był strzał w dziesiątkę i nie wstydzę się do tego przyznać. #randomoweksiążki w końcu dostarczyły mi coś idealnego, a wszystko dzięki okładce, tak bardzo przypominającej mi mój ulubiony film (tak, zgadliście, Pachnidło).

Gatunek to w zasadzie nie mój, ot obyczaj. Nie horror, kryminał czy fantastyka, tylko właśnie obyczaj. Historia do śmiechu i płaczu. Ewidentnie nie moja bajka, chociaż powieść Izabeli Kawczyńskiej trafiła do mnie, ni mniej, ni więcej, tylko w stu procentach.

Ale od początku i po kolei.

W wieku dwudziestu siedmiu lat, mając za sobą kilka pogrzebów i innych kataklizmów o różnej skali, porzuciłam myśl o pracy w burdelu i na dobre zostałam dziewczyną od zmarłych.


Humor, czarny humor
Już od pierwszych stron wiedziałam, że się pokochamy. Chichotałam, a ja tego przecież nie robię za często.

Spodobała mi się bezpośredniość, masa żartów, skojarzeń, ten właśnie czarny humor. Czuć już z daleka brak tematów tabu, a smaczku dodają niewątpliwie nieregularne zdania, dużo kropek, myślników, niewielki procent dialogów. Ale wciąga. Jest rytmiczne.

Balsamiarka
O głównej bohaterce tak naprawdę wiemy sporo. Śledzimy z mniejszymi i większymi dziurami jej losy od kilkulatki do około trzydziestki. Wiemy co lubi, czego nie lubi, wiemy kim są jej przyjaciele, wiemy jaką piosenkę powinni puścić w zakładzie pogrzebowym podczas przygotowywania jej ciała. Znamy ją, bardzo dobrze.

Nie wiemy jednak jak ma na imię ani jak wygląda. Nawet nie wiecie jak bardzo mi się spodobał ten fakt. To przecież zupełnie nieistotne w naszej historii. Czy ma włosy rude i kręcone jak postać z okładki? Czy może krótkie blond fale? Może czarne warkocze i oczy w kolorze węgla? Nie wiemy. I to jest cudowne!

Postacie w powieści zwracają się do niej różnie, Lena na przykład, mówi głównie per „cipcia”, Pan Porządnicki używa między innymi określenia „laluchna” (świetne, prawda?). I tak to leci. Dobrze wiemy kto do kogo mówi i imię jest tu absolutnie nie potrzebne.

Nie powiem wam, jak miał na imię, nawet żadnego nie wymyślę. On by się strasznie zdenerwował – oj, strasznie – gdyby wiedział, że o nim opowiadam, więc pozwolicie, że będziemy nazywać go „Panem Porządnickim”. On mówił na mnie „gołąbeczka” albo – jeszcze lepiej – „laluchna”, no i sami powiedzcie, jak można o było nie lubić?


Kontakt z czytelnikiem
Jak widzicie w cytacie powyżej, w powieści znajduje się sporo zwrotów do czytelnika. Autorka pyta nas czy pamiętamy dane wydarzenia i dobrze wie, kiedy trzeba nam troszkę odświeżyć pamięć, a kiedy spokojnie może pominąć powtórkę.

Opisy
Dialogi w tej powieści stanowią naprawdę niewielki procent, większość tekstu stanowią opisy sytuacji i ludzi. Te dotyczące pojawiających się postaci są zdecydowanie warte wspomnienia.

Research
Jeden z powodów, dla którego jestem w stanie bić pokłony przed autorką. Powieść ta z pewnością wymagała wiedzy. I to nie takiej podstawowej, tylko naprawdę trzeba się było na dany temat naczytać, ewentualnie nim interesować lub znać to z autopsji (och?).

Oglądam seriale o tematyce kryminalno-detektywistycznej, widziałam Patologię i pewnie jeszcze parę seriali, gdzie ludzie pracują ze zwłokami (Six feet under nadal czeka w kolejce) i z żadnego nie wyniosłam tyle wiedzy co stąd. Ohydnej wiedzy. O larwach, robakach i lęgnących się z tego muchach.

Cholera, nawiązanie do wystawy Körperwelten (wchodzicie na własną odpowiedzialność) zmiękczyło moje serce tak, że rozlało się po łóżku i chyba wsiąkło w prześcieradło. Dowiedziałam się o tym „projekcie” już ładne kilkanaście lat temu. Zrobił na mnie wrażenie, ogromne. Byłam nawet w Berlinie, zrobiłam zdjęcie plakatu, ale samo „przedstawienie” jest nadal przede mną.

Co czyni tę powieść wspaniałą?
Oczywiście wszystkie punkty powyżej. Cała magia warsztatu, celowe unikanie nazw miast, ulic czy miejsc. Bo jakie to ma znaczenie? To historia, która może się dziać gdzieś obok nas i nawet nie będziemy tego świadomi.

Bohaterów widzimy oczami głównej bohaterki, część poznajemy z imion, część dostaje swoje własne ksywki, część nazywana jest mieszanką obu, czyli np. Lena „pstryk pstryk” czy moja piękna matka.

Dla kogo to nie jest?
Liczę się z faktem, że nie jest to historia dla wszystkich. Mnie podeszła w stu procentach, ale wiem, że to nie zdarzy się za często. Trzeba mieć trochę poprzesuwane granice tolerancji.

Po pierwsze. Leje się krew, wiją się larwy, a nasza główna bohaterka spędza pewną część swojego życia w klubach go-go. Jest trochę scen ohydnych, trochę za dokładnych. Jeśli więc takie rzeczy was brzydzą – odpuście sobie.

Po drugie. Jeśli Wasze uczucia religijne są łatwe do urażenia, darujcie sobie. Balsamiarka wychowywana jest przez babcię, dobrą chrześcijankę i od pierwszych stron widzimy bunt w tym kierunku.

Po trzecie. Rażą Was przekleństwa? Dosadne opisy? To chyba lepiej też sobie podarować, zamiast przymykać oczy co pół strony.

Nie chcę nikogo zniechęcać, nie o to tutaj chodzi, tylko wolę Was uprzedzić, żebyście nie wieszali psów, gdy Wam ta książka z jakiegoś powodu nie podejdzie. Bo nie spodoba się wszystkim, ale to przecież logiczne – nie ma książek idealnych dla wszystkich.

Chcę więcej
Do „Balsamiarki” na pewno będę wracać w oczekiwaniu na kolejne kawałki prozy w wydaniu autorki, Izabeli Kawczyńskiej. Poza tym cudem, w swoim dorobku ma ona poezję, która niestety, nie jest moją bajką.

Balsamiarka jest dla mnie wyjątkowa. Była czymś więcej niż się spodziewałam i drugi raz w życiu poczułam, że muszę napisać do autora (pierwszy był oczywiście Lumley w zeszłym roku dopiero). Cudowne doświadczenie.

Jeśli poznaliście książkę, która Was oczarowała, to zróbcie sobie tę przyjemność – napiszcie do autora!
Profile Image for Honora Dabrowska.
28 reviews3 followers
July 10, 2016
Balsamiarka literally means embalmess, or a female embalmer. This is a title which made me want to take a deeper look at this novel. Our protagonist, or more specifically the anti-hero, has her first experience of making a living by posing as a nude model for her painter boyfriend - who utilizes the sales from her portrait to rent a room in which she loses her virginity. Her modesty is long gone when she finds out her naked portrait is available for public viewing in a gallery.
This though, is technically freelance, she really begins her career as a psychologist working at a mental hospital. Life leads her to strange experiences with death, very common for many women; such as miscarriage,abortion, or cancer. Her fascination with funerals culminates in her getting employed by a professional funeral home where she learns the fascinating art of embalmistry. She delves even deeper into the science of death by getting a second position working with a court appointed medical examiner who performs autopsies on murder victims to determine the cause of death. I would have read this book in any language because the subjects dealt with are universal- themes of sex, love, and death. To read this Polish authoress in my language, sharing our common experiences, writing her thoughts and experiences so vividly, was something that made me very proud of the culture I have the pleasure to be a part of.
Profile Image for Akasha89 (Straszliwa Buchling).
82 reviews9 followers
July 25, 2017
Izabela Kawczyńska jest polską poetką i pisarką, z wykształcenia psychologiem klinicznym. Publikowała w „Akcencie”, „Arteriach”, „Blizie”, „Cegle”, „Frazie”, „Helikopterze”, „Tekstualiach” i „Toposie”. Jest również laureatką konkursów poetyckich im. K.K. Baczyńskiego, R. Wojaczka, H. Poświatowskiej, Z. Herberta. Za tomik „Luna i pies. Solarna soldateska” otrzymała II nagrodę V Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Złoty Środek Poezji” 2009 na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2008. Zdobyła również I nagrodę w IV Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Kazimierza Ratonia w 2008, którą to nagrodą było wydanie tomiku „Largo” w 2009. „Balsamiarka” to debiut prozatorski Kawczyńskiej.

Co ja mam napisać o tej książce? Mam po niej taki mętlik w głowie...

„Niewiele wspólnego mam z ludźmi. Odkąd pamiętam, jestem jak lalka. Potrafię chodzić, sikać, mówić. Jeśli nacisnąć właściwy guzik, wołam: „mama!”, „tata!”, śmieję się, albo płaczę. Dobra ze mnie lalka. Udaję coś żywego, porządnie udaję. Robię to tak, że diablo boli.”

Fabuła „Balsamiarki” opiera się na naznaczonej szaleństwem, momentami bardzo odpychającej historii młodej kobiety, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu i w swojej rodzinie. Główna bohaterka (nie poznajemy niestety jej imienia) od dziecka była nieakceptowana, niekochana i nieszanowana przez rodziców. Od zawsze tłamszona przez apodyktyczną, a wręcz patologiczną matkę, próbuje na własną rękę znaleźć swoją życiową drogę, metodą prób i błędów (jak w zasadzie każdy z nas). Babka-mistyczka chciała z niej zrobić dożywotnią świętą dziewicę, ale jakoś nie do końca pociągało to główną bohaterkę, więc wciąż kombinując, próbując i szukając, wplątuje się w zaskakujące wydarzenia, poznając co chwilę kolejnych coraz mniej normalnych i wręcz szokujących ludzi. Już pierwsze zdanie tej powieści: „W wieku dwudziestu siedmiu lat, mając za sobą kilka pogrzebów i innych kataklizmów o różnej skali, porzuciłam myśl o pracy w burdelu i na dobre zostałam dziewczyną od zmarłych.” daje nam doskonały obraz jazdy bez trzymanki, którą jest każde kolejne zdanie tej powieści. Z każdą kolejną stroną ten słowny rollercoaster nabiera prędkości, cały czas zaskakując czytelnika. Więc, o co w zasadzie w tym wszystkim chodzi?

O poszukiwanie własnej tożsamości i miejsca w świecie. Z całej tej patologicznej historii wyłania się przygnębiająca obraz opuszczonej kobiety, której świat od dzieciństwa opierał się na niepewności i braku miłości. Zasady, które jej wpojono nie nadają się na bycie życiowym drogowskazem i nie poprawiają jej sytuacji. Każdy dzień to kolejna katastrofa, której daleko do normalności, a jej codzienność, zwyczajność ma kompletnie inny wymiar, rzeczywistość jest wypełniona wybuchową mieszanką toksycznych emocji. Jedyną stałym, powtarzającym elementem jest śmierć, a jej wszechobecność, u większości ludzi budząca lęk, dla głównej bohaterki nie jest niczym niezwykłym. Dlatego poniekąd czytelnika nie dziwi fakt, że bohaterka ukojenie znalazła w pracy w zakładzie pogrzebowym i prosektorium.

„Przyszło mi na myśl, żeby zrobić życiowy remanent. Nie wyglądało to zbyt pięknie: miałam dwadzieścia siedem lat, trzy przyjaciółki, z czego dwie martwe, chorego ojca, stukniętą matkę, męża – przez kilka godzin – i byłam trochę w ciąży.”

Każdy kolejny rozdział „Balsamiarki” jest coraz dziwniejszy – w skrócie można powiedzieć, że to taki kuriozalny zbiór opowieści bez żadnego tabu. Autorka serwuje nam wątki religijne przemieszane z dzikim seksem. Opowiada o urokach macierzyństwa i problemach z aborcją. Przedstawia pacjentów szpitala psychiatrycznego i różnych ciekawych delikwentów z kostnicy. Kawczyńska czytelnika nie oszczędza, stale dobijając mnogością mrocznych detali i rosnącym nagromadzeniem perwersji oraz patologii. Momentami chronologia opowieści jest zaburzona, momentami można odnieść wrażenie, że to powieść autobiograficzna autorki, która w międzyczasie postradała rozum i bałam się, że mnie też to czeka po tej lekturze, ale... Nie da się od niej oderwać. Ta dziwna historia jest przepełniona emocjami wszelkiej maści, które się z jej stron wylewają. To naprawdę zaskakujący, ale niesamowicie pełny i wbrew pozorom doskonale przemyślany portret dziewczyny, która przecież nie wymagała od życia znowu tak wiele. Chciała być po prostu, na swój skromny sposób, szczęśliwa.

„Balsamiarka” to jedna z tych książek, które czytelnika zostawiają z mętlikiem w głowie, co sprawia, że ciężko się o niej opowiada, ale kiedy już się zacznie, to równie ciężko przestać. Kawczyńska pisze w niesamowity, niecodzienny i specyficzny sposób, który na pewno nie każdemu się spodoba. Używa bardzo plastycznego języka, poetyckiego, ale przemieszanego z wulgaryzmami i kolokwializmami, co tym bardziej dodaje fabule obrazoburczego posmaku. Czytając tę powieść widzę pewne podobieństwa w mrocznej atmosferze, religijności mieszającej się z perwersją i sposobie używania przez autorkę języka, do czytanej przeze mnie na początku tego roku debiutanckiej powieści Nicka Cave'a „Gdy oślica ujrzała anioła” – co uważam za duży atut. „Balsamiarka” momentami może być zbyt przytłaczająca swoją brutalnością i może powodować chęć poddania się i odłożenia jej na półkę, ale ciężko jest zrezygnować z dalszej lektury powieści, która tak doskonale wywołuje równocześnie obrzydzenie i fascynację.

Niewątpliwie nie jest to książka łatwa i dla każdego, tak samo jak niewątpliwy jest fakt, że to jedna z najdziwniejszych i wstrząsających powieści, jakie kiedykolwiek czytałam. Wiem, że nie nie będę w stanie o niej zapomnieć i nawet nie chcę. Po lekturze mam mętlik w głowie i nie jestem pewna swojego nastawienia do świata głównej bohaterki (bo ją samą polubiłam i bardzo jej współczułam), ani tego czy dobrze ją zrozumiałam. Jestem natomiast pewna, że te przemyślenia, to jedynie wierzchołek góry lodowej możliwych interpretacji tego tekstu. Z pewnością Izabeli Kawczyńskiej nie można odmówić talentu. Niesamowity i wstrząsający debiut prozatorski – taki z kopyta. Mam nadzieję kiedyś jeszcze jakąś powieść tej autorki przeczytać.

Recenzja znajduje się również na straszliwabuchling.blogspot.com
Profile Image for Boguslaw.
2 reviews
September 22, 2015
Genialna książka, makabryczny humor, bezlitosne opisy mogące spowodować zasłabnięcie co bardziej wrażliwych osób. Książka z pogranicza dobrego smaku, albo z za jego granicy. Po prostu wspaniała podróż w czarny humor, świat śmierci i zmarłych.
Profile Image for Aleksandra Szranko.
862 reviews63 followers
September 17, 2017
O samym balsamowaniu jest niewiele (za to jak już się pojawia, to dość treściwie - samo mięso, że tak powiem), ale język, język, język! Ta książka jest gęsta od treści. Wszystko, co piszą na skrzydełku - "wisielczy humor, groteskowy szwung" (Karol Maliszewski) "dynamiczna, pazurzasta, (...) świetny i przeraźliwie szczery koncept ludzką biografię" (Michał Larek) - to prawda. A nawet więcej. I ja się dziwię, że ta książka przeszła tak bez echa, podczas gdy blurba spokojnie mogliby jej pisać Chutnik albo Małecki.
Profile Image for Gosia.
29 reviews
September 5, 2016
Temat interesujący, ale zmęczył mnie sposób pisania i skoki czasowe, w których momentami nie mogłam się odnaleźć
Displaying 1 - 9 of 9 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.