Lata osiemdziesiąte. Warszawa, Gdańsk, Wrocław. Podziemna scena muzyczna pulsuje, buntownicza i niepokorna. Zakazane teksty, małe kluby, a w nich chłopaki z gitarami, przy mikrofonach, w świetle reflektorów. A gdzie są dziewczyny?
Ich śladem rusza Magdalena Czubaszek, laureatka Konkursu Reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego. Szuka ich w skrawkach cudzych opowieści, na starych blogach i forach internetowych. Odsłuchuje koncerty nagrane na kasetach, przegląda zapomniane recenzje na mikrofilmach. Rozmawia z wokalistkami, pianistkami, basistkami. Z tymi, które grały, i z tymi, które zamilkły, bo nikt nie traktował ich poważnie. Z tymi, które pamiętają wszystko, i z tymi, które wolałyby zapomnieć.
Tak powstał reportaż zmieniający obraz epoki. To opowieść o tym, co znaczyło być dziewczyną w środowisku, które domagało się wolności, ale stosowało własną, niepisaną hierarchię. O scenie, która krzyczała „precz z władzą”, ale jednocześnie twardo egzekwowała własną – bo podziemie też miało szklany sufit. Czy dziewczynom udało im się go przebić i jaką cenę za to zapłaciły?
Nie przypuszczałam, jak bardzo potrzebowaliśmy tego tytułu. Pamięci kobiet, których rola nieustannie była i wciąż jest spłycana przez mężczyzn. Jako pomnik ich życia, aspiracji oraz twórczości. Scena alternatywna lat 80 pełna jest sylwetek, które męski świat muzyki przeżuł i wypluł. O których niemalże się nie mówi, a lektura o nich uświadomiła mi, że bardzo brakowało takiego tytułu na polskim rynku. BARDZO.
Zupełnie szczerze obowiązkowa lektura. I to nawet dla osoby która ma muzykę głęboko w dupie. Bo to co ta książka pokazuje to to jak pisana jest od wieków historia. Jak wymazywane są nazwiska ze względu na płeć rasę czy klasę. Historie tych kobiet to nie tylko historie przedstawiające utalentowane, nagradzane, nowatorskie artystki ale i fundament walki przeciwko komunizmowi, walce o lepszą młodzież i lepsze jutro. Dodatkowo są to historie o absolutnie skurwiałym i przemocowym przemyśle muzycznym i o smutku jaki ogarnia kobietę która oddała muzyce wszystko, 40 lat swojego życia i ciężkiej pracy po to żeby dostać 8zl emerytury. To żadne umniejszenie. Dosłownie 8 zł. Albo kobiet, które patrzyły jak mainstreamowi artyści powtarzają ich twórczość i odbierają za nie nagrody podczas gdy one zostawały same z dzieckiem w powijakach. Reportaż pozwoli wam nie tylko odkryć wspaniałe artystki ale zdać sobie sprawę że narracja z którą żyjemy jest przekłamana i celowo manipulowana.
Nie siedzę w temacie, nawet nie słucham takiej muzyki i w ogóle nie kojarzę większości zespołów, ale bardzo zaangażowałam się w tę historię. Świetna lektorka, która wspaniale pasowała do tej książki. Ciężko słuchało się fragmentów, w których wymieniano brak szacunku czy uznania do kobiet, ich muzyki i talentu tylko ze względu na uprzedzenia i stereotypy. Ale niestety obecnie wciąż nie jest lepiej.