Awanturnicze życie, Kraków i Warszawa, jakich nie znają „porządni” mieszczanie. Maciej Maleńczuk opowiada Barbarze Burdzy o swoich narkotykowych przygodach. Heroina, kokaina, LSD – na całego. Nikt jeszcze w Polsce nie opowiedział tak szczerze o swoich nałogach. Mocne, zadziorne, soczyste, bez hipokryzji. Uwaga! Nie dla dzieci!
Polish singer, guitarist, poet, former leader of music groups Püdelsi and Homo Twist. He performed as a guest with Behemoth and was a judge in the 3rd Season of the Polish edition of the Idol series.
Malenczukiem interesowałem się głównie za pośrednictwem jego działalności muzycznej niż jego samego jako osoby. Na przełomie wieków występowal w najbardziej popularnych polskich talk showach (Tok Szok, Kuba Wojewódzki) gdzie prezentował się jako osoba, która zbytnio nie wie co ma ze sobą zrobić po swoich godzinach pracy - już w latach 90tych było widać, ze lubił wchodzić w ciąg alkoholowy. Teraz w 2021 gdy ma już ponad 30 lat na karku czuje lekki dyskomfort bo Malenczuk prywatnie raczej by strzelił komuś w mordę niż napiłby się z kimś wódki. Może kogoś interesować ale gdy ma się 20 lat. Gdy już się starszym to traci i jako muzyk i jako osoba.
Przeczytałem. I w zasadzie to może być cały komentarz, ale trochę rozwinę. Kiedyś myślałem, że Maleńczuk to zwykły tępy dupek. Przyznaję, że się myliłem. Po przeczytaniu tej książki widzę, że to mega-dupek. Tyle w temacie. Nigdy więcej książek Maleńczuka i o Maleńczuku.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio do jakiejkolwiek książki żywiłam tyle miłości i nienawiści jednocześnie. Z wad, zapomnijcie o chronologii, ona tu nie istnieje (aczkolwiek zapewne był to efekt zamierzony, co kto lubi) Zdecydowanie nie jest to książka, którą powinno się podsunąć nastolatkowi który właśnie skończył czytać Christiane F. Podejście Maleńczuka do brania zamyka się w zdaniu: ”Uważam, że świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia, ale nie wolno za często ćpać.”
Niejednokrotnie gloryfikuje substancje, o których mówi, uważa, że branie takowych jest dobrym rozwiązaniem dla ludzi silnych psychicznie, artystów, geniuszy, i tak dalej. Szczególnie niebezpieczne są fragmenty o heroinie. Momentami popada w mizoginię, jego stosunek do kobiet można określić jako średnio strawny. Nie jest to narracja, w którą można wsiąknąć i dać się prowadzić - trzeba mieć ciągle z tyłu głowy, że słowa te wychodzą z ust człowieka uzależnionego, człowieka problematycznego i na pewno nie „mentora, który wyciągnął wnioski z przeszłości i naprawił swoje życie”. Tu nie ma przemiany Kmicica, Maleńczuk nie jest drugim Rutkowskim.
Czy to jednak wina książki? Nie. Uważam, że jej czytanie to była fascynująca podróż, która stymulowała mnie do krytycznego myślenia, wracania do niektórych fragmentów parę razy i intelektualnych rozważań. I dlatego taka ocena a nie inna - nie ważne, jak droga jest wersja papierowa aktualnie, była warta swojej ceny i cieszę się, że wpadła w moje ręce. Ale tak, jest to zdecydowanie książka 18+ i o tym należy pamiętać.
Szczególnie wartościowe dla mnie okazały się rozważania o alkoholu, którego - w przeciwieństwie do sporej części innych substancji - Maleńczuk nie opisuje w superlatywach. A tytułem bardziej adekwatnym niż „Chlałem ćpałem i przetrwałem” byłoby „Ćpam, chleję i cudem żyję”.
Plus, ta książka to coś więcej niż historia narkomana. To (momentami) podróż wgłąb jego pasji muzycznej, którą śledzić z niemałą przyjemnością będzie każdy fan streetu lat 80, jego intelektualnych rozkmin, i tak dalej, i tak dalej.
Ta książka to samo życie, gdzie próżno szukać bajkowego zakończenia. I za to ją niesamowicie szanuję - nie robi z Maćka autorytetu w kwestii życia wewnętrznego. Bo takowym nie jest.
what i really enjoyed about it is definitely his sense of humour and that you can essentially hear him in this. what's also nice and refreshing is that it's not your average 'stay away from drugs' story. it's more of a 'drugs can be really horrible and can ruin your life so think twice before you do any. but if you decide you still wanna be a junkie, who am i to judge'. i feel it's much more honest.
Specyficzna to książka... Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że nieco niebezpieczna... Nie powinna wpaść w nieodpowiednie ręce! Momentami niemal poradnik, jak poradzić sobie, gdy brakuje używek. 90% treści dotyczy dwóch pierwszych członów tytułu ;) Z tym przetrwaniem warto podkreślić, co też czyni sam Maleńczuk - to jest On wyjątkiem... Większość Jego Kolegów z dawnych lat nie żyje i to należy podkreślić! Jeśli ktoś nie lubi Maleńczuka, to książka z pewnością nie sprawi, że zmieni zdanie ;) i nawet dla fanów będzie to ciężki orzech do zgryzienia! Podejście do kobiet, do ludzi, irracjonalne zachowania mogą zachwiać uczuciami nawet najwierniejszych wielbicieli Artysty... Sporo wulgaryzmów, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, mimo wszystko ciekawa pozycja do przeczytania ;)
Książka całkowicie, w stu procentach poświęcona ćpaniu,w tym piciu. I przez to dość monotonna. Interesujący jest nieszablońowy stosunek Maleńczuka do narkotyków, które wcale nie są zawsze be. Bohater artystowsko przegięty, większość anegdot można potraktować z przymrużeniem oka. Fajnie się to czyta w zestawieniu z wydanym w tej samej firmie wywiadzie rzece z Kaziem Staszewskim.
Zawsze byłam fanką Maćka Maleńczuka, więc dla mnie ta ksiażka była jeszcze ciekawsza. Ogólnie polecam, bo Maleńczuk opowiada naprawdę ciekawe i zabawne historie, choć oczywiście też niepokojące (jak to bywa, gdy związana jest kokaina, heroina czy amfetamina...). Natomiast udowadnia, że można przestać, jeśli się naprawdę chcę i ma się dobry powód.
Nie spodziewałam się wielkiego literacliego dzieła, więc przynajmniej się nie zawiodłam. Dobre do poczytania w toalecie, ewentualnie w poczekalni. Twórczość muzyczną Maleńczuka uwielbiam, więc raczej na tym się skupię.