Rodzinny dom nie zawsze jest miejscem, do którego chce się wracać.
Czarnowo, niewielka wieś na Kaszubach. Pełen lasów i jezior raj dla osób pragnących wyrwać się z miasta. Ola Nowak poprzysięgła sobie nigdy tu nie wracać. Tutaj ją skrzywdzono. Ludzie wykorzystujący władzę, układy gwarantujące bezkarność – to z tych powodów od lat nikt nie ma odwagi wypowiedzieć prawdy na głos.
Nie mając innego wyjścia, Ola wraca jednak po latach do rodzinnego domu. Pragnie spokoju i chwili wytchnienia. Ale Czarnowo ma inne plany. Na każdym kroku udowadnia, że powrót był błędem, że dawne krzywdy są niczym w porównaniu z czekającym ją piekłem. Owiana tajemnicą śmierć młodego mężczyzny uruchamia lawinę zdarzeń, po których ucieczka przestaje być możliwa.
Piotr Borlik urodził się w 1986 roku w Bydgoszczy. Po uzyskaniu tytułu inżyniera na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym rozpoczął pracę w fabryce firmy Sharp. To właśnie tam podczas ciągnących się w nieskończoność wieczornych zmian napisał pierwsze opowiadania.
Dalsze życie zawodowe i nieustanne podróże po Polsce umożliwiły mu rozwijanie literackich pasji. Kilka lat spędził w Hiszpanii, gdzie południowy klimat Marbelli i codzienna porcja słońca motywowały go do tworzenia kolejnych tekstów.
Najczęściej można spotkać go zaczytanego w kryminałach, choć jak sam wspomina, ceni każdy rodzaj literatury, zwracając szczególną uwagę na polskich autorów.
Jest mistrzem Holandii oraz laureatem trzeciego miejsca w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych, co nie pozostało bez wpływu na jego kryminalny debiut.
"Czarnowo. To miejsce zawsze było dla niej jak zamknięta klatka. Wioska, w której wszystko zależało od tych samych ludzi. Tych samych nazwisk. Tych samych układów. od Mateusza, Marka i całej reszty, od ludzi, którzy od lat decydowali, kto może tu oddychać swobodnie, a kto ma siedzieć cicho."
Ola Nowak wraca po latach do rodzinnego Czarnowa, protekcjonalnej wioski, w której rządzą znajomości, układy, koneksje. Sytuacja finansowa zmusiła ją, by zamieszkać w domu zmarłej matki, wśród ludzi, których nienawidziła, i którzy nienawidzili ją. Tuż po jej przybyciu potwierdziło się, że osiedlenie się w tym miejscu nie będzie ani łatwe, ani przyjemne. W domu natrafiła na dziką lokatorkę, a pierwszej nocy Kacper Barczewski, syn wpływowego człowieka, wybił jej szyby. Rano Kacper zostaje znaleziony martwy. Dla jednych zaczyna się wendeta, dla innych walka o przetrwanie. Jednak nic nie jest takie, jakie się wydaje. Niewiele osób wie, w czym uczestniczy i kto tak naprawdę pociąga za sznurki.
Jest to kolejny przewrotny thriller autora, który miałam przyjemność czytać. I "przyjemność" jest tu kluczowa. Pierwsza połowa książki wciągnęła mnie rozwojem historii. Później zdawało mi się, że spadło ciśnienie, że wiem już wszystko i tylko statycznie dopłynę do końca. Finał zaskoczył. Nie spodziewałam się takiego przewrotu. Nie wszyscy bohaterowie dostali to, na co zasłużyli, inni dostali to, na co nie zasłużyli. Dobro nie zawsze wraca, podobnie jak zło, ale w większości przypadków karma wraca.
To, do czego mogę się przyczepić, to korekta. Nawet w cytacie, który zamieściłam na początku, jest błąd (mała litera po kropce: "...układów. od Mateusza..."). Nie tego oczekuję od Prószyńskiego.
Czarnowo - niewielka kaszubska wieś, gdzie pod sielankową powierzchnią kryją się stare krzywdy, lokalne układy i tajemnice. Ola Nowak po latach wraca do rodzinnego domu, choć wcześniej obiecała sobie, że nigdy więcej tu się nie pojawi. To właśnie tutaj została skrzywdzona. Jej powrót szybko przestaje być spokojnym początkiem nowego etapu - śmierć młodego mężczyzny uruchamia ciąg wydarzeń, przez które Ola zostaje wciągnięta w coś, przed czym przez lata próbowała uciec.
„Złe miejsce na powrót” to małomiasteczkowy thriller, w którym dawne wydarzenia mocno wpływają na teraźniejsze życie i decyzje bohaterów. Mała, hermetyczna społeczność, w której wszyscy się znają, każdy zna sekrety innych i ich grzeszki, a mimo to milczą i odwracają wzrok. Zmowa milczenia i bezkarność sprawców elektryzują, a lokalne układy zdają się być ważniejsze niż sprawiedliwość. Autor kładzie duży nacisk na psychologię postaci. Napięcie nie opiera się wyłącznie na kolejnych zbrodniach, ale również na zachowaniu bohaterów oraz relacjach między nimi. Napięcie budowane jest powoli, a atmosfera staje się coraz mroczniejsza i gęstsza. Nie ma tu chyba postaci, którą bym polubiła, ale za to lektura dostarczyła mi ogromu emocji. Kaszuby tworzą tutaj duszną, zamkniętą atmosferę. To miejsce kontrastu - z jednej strony sielskie otoczenie, z drugiej poczucie, że pod powierzchnią dzieje się coś bardzo niepokojącego. To historia, w której atmosfera, relacje oraz odkrywanie kolejnych sekretów przeszłości są równie ważne jak samo śledztwo. Ola to postać skrzywdzona, z traumatycznymi doświadczeniami, która musi zmierzyć się z miejscem, od którego całe życie próbowała uciec. Zostaje zmuszona do konfrontacji z tym, co przez lata próbowała wyprzeć, a mimo to zaczyna walczyć o siebie i w pewnym momencie przejmuje kontrolę nad sytuacją.
„Złe miejsce na powrót” to mroczny thriller z duszną atmosferą, tajemnicami małej społeczności i przeszłością, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Autor po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i tworzyć historie, od których trudno się oderwać. To propozycja dla czytelników, którzy cenią psychologiczne thrillery, sekrety skrywane przez lata i opowieści pokazujące, że czasem najgroźniejsze są nie miejsca, lecz ludzie i ich przemilczane historie.
Czy można wrócić do miejsca, w którym wydarzyły się najgorsze rzeczy, i liczyć na to, że przeszłość po prostu zostanie za zamkniętymi drzwiami? Czy takie powroty są dobrym pomysłem?
„Złe miejsce na powrót” Piotra Borlika to jedna z tych książek, przy których od początku czułam, że coś tutaj bardzo nie gra. Ale jest to coś, co w kryminałach/thrillerach cenię najbardziej. Uwielbiam, kiedy autor nie musi od razu rzucać nam pod nogi trupów i brutalnych scen, żeby wywołać niepokój. Czasem wystarczy mała wieś, kilka spojrzeń, przemilczane historie i świadomość, że każdy coś wie, ale nikt nie zamierza powiedzieć tego głośno.
Ola Nowak wraca do Czarnowa - miejsca, do którego poprzysięgła sobie nigdy nie wracać. To właśnie tutaj została skrzywdzona, a wspomnienia, które chciała zostawić za sobą, szybko okazują się wciąż żywe. Początkowo liczy na spokój i chwilę wytchnienia, ale Czarnowo zdecydowanie nie zamierza jej tego ułatwiać. Kiedy dochodzi do tajemniczej śmierci młodego mężczyzny, rozpoczyna się lawina wydarzeń, która sprawia, że od przeszłości nie da się już uciec.
Samo w sobie Czarnowo jest piękne – lasy, jeziora, kaszubski krajobraz, pozornie spokojna wieś. A jednak pod tą sielankową powierzchnią kryje się coś bardzo „brudnego”. Układy, zależności, władza, zmowa milczenia i ludzie, którzy przez lata nauczyli się odwracać wzrok. To właśnie kontrast pomiędzy pięknym miejscem a tym, co dzieje się w jego mieszkańcach, zrobił na mnie największe wrażenie. Klimat, który wywołałam tym autor jest naprawdę niesamowity! Ten kontrast sprawił, że tak dobrze czułam niepokój Oli. Nie widziałam komu mogę ufać - tym bardziej, że postacie są tak wykreowane, że trudno kogokolwiek polubić, a co dopiero mu zaufać.
Postacie nie są czarno-białe. Każdy bohater ma swoje tajemnice, swoje interesy i decyzje, których niekoniecznie można bronić. Nie dostajemy więc klasycznego podziału na dobrych i złych. Dostajemy ludzi, którzy próbują przetrwać w świecie, w którym przez lata obowiązywały zupełnie inne zasady. I przyznam, że momentami naprawdę miałam ochotę potrząsnąć niektórymi z nich i zapytać: „Naprawdę?! Jeszcze tego nie widzicie?”
Bardzo spodobała mi się kreacja Oli. Jej historia nie sprowadza się wyłącznie do roli ofiary. Obserwowanie tego, jak z każdą kolejną stroną zaczyna odzyskiwać sprawczość i mierzyć się z tym, co ją spotkało, było dla mnie jednym z mocniejszych elementów tej historii. Nie jest idealna i właśnie dzięki temu wypada bardzo wiarygodnie.
Borlik bardzo dobrze stopniuje napięcie. Kolejne sekrety wychodzą na jaw, przeszłość zaczyna łączyć się z teraźniejszością, a ja cały czas próbowałam poukładać sobie w głowie, kto mówi prawdę, a kto tylko bardzo dobrze udaje. Udało mi się przewidzieć część intrygi, ale absolutnie nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Wręcz przeciwnie – cały czas chciałam sprawdzić, czy moje podejrzenia są słuszne. I właśnie takie thrillery lubię. Nie tylko z zagadką kryminalną, ale też z atmosferą, która zostaje ze mną na długo po zamknięciu książki.
„Złe miejsce na powrót” to dla mnie opowieść o traumie, przemilczanych krzywdach, władzy i społeczności, która przez lata nauczyła się żyć według własnych zasad. Jest mrocznie, duszno i momentami naprawdę niepokojąco. A im dalej w tę historię, tym bardziej miałam wrażenie, że Czarnowo jest miejscem, z którego najlepiej byłoby po prostu uciec… tylko że tutaj ucieczka wcale nie musi oznaczać wolności.
Czy wszystko mi się podobało? Nie. Momentami miałam wrażenie, że niektóre elementy można było poprowadzić odrobinę inaczej. Ale przy całokształcie nie zmienia to mojego odbioru książki. Bo ja tę historię naprawdę pochłonęłam. Klimat, napięcie, mała zamknięta społeczność, tajemnice i bohaterowie, którym daleko do ideału – to wszystko sprawiło, że bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury.
Jeśli lubisz thrillery, w których sielankowe miejsca skrywają naprawdę mroczne historie, a zamiast nieustannej brutalności dostajesz psychologiczne napięcie, manipulacje i ludzi, którym zdecydowanie nie powinno się ufać – „Złe miejsce na powrót” może być książką dla Ciebie.
Dla mnie to zdecydowanie jedna z mocniejszych książek Piotra Borlika. Nie tylko ze względu na kryminalną zagadkę, ale przede wszystkim przez atmosferę Czarnowa, która potrafi porządnie wejść pod skórę.
"Drzwi skrzypnęły, potem zamknęły się z tępym stuknięciem, które zabrzmiało jak wyrok. Światło w oknie nie zgasło. Ola szła szybko, prawie biegła, choć łzy zalewały jej oczy i rozmywały drogę. Każdy krok bolał, jakby oddalała się nie od domu, ale od jedynego miejsca, gdzie jeszcze przez chwilę mogła być kimś innym niż problemem. Nie obejrzała się ani razu. Gdyby to zrobiła, mogłaby zawrócić. A tego właśnie nie powinna robić."
Wolicie w książkach szybką akcję, czy powoli budowaną historię?
@piotr.borlik postawił na sprint. Chyba pierwszy raz trafiłam na książkę, w której cała akcja rozegrała się w ciągu 2-3 dni. Główna bohaterka Ola postanowiła wrócić do rodzinnej wsi mimo, że to właśnie w tym miejscu spotkała ją krzywda, która zostawiła głębokie rany na ciele i na duszy. To w tym miejscu nikt nie podał jej ręki, gdy głodna szukała schronienia, tutaj każdy jest jej wrogiem. Już chwilę po przyjeździe musi zmierzyć się z atakiem werbalnym i fizycznym. W tym miejscu zło pociąga za sznurki. Kilkoro mężczyzn trzęsie całą wsią, to oni stanowią władzę. Postawili siebie na czele strażników Czarnowa, pod pretekstem dbania o wieś rozgrywają prywatne interesy, spełniają swoje chore zachcianki, czują się bezkarni. Ola stanowi problem. Po co wróciła?
"Dostrzegł ją w ostatniej chwili, gdy słaniała się na nogach. Mignęła mu między drzewami. Moment nieuwagi, a pojechałby dalej, a ona najpewniej zasnęłaby na zawsze. Może wcale nie byłoby to takie złe rozwiązanie, pomyślał. Las sprząta lepiej niż ludzie. Zabiera krzyki, ślady, wyrzuty sumienia. Rano zostałaby tylko historia o dziewczynie, która za dużo wypiła, za daleko poszła, źle wybrała."
Nie rozumiałam motywów jakimi kierowała się Ola wracając do miejsca pełnego nienawiści. Nie byłam pewna czy podziwiać ją za odwagę czy złościć się na jej głupotę.
A potem nastąpił plot twist, który wywrócił do góry nogami całą historię. Historia okazała się bardzo dobrze przemyślaną intrygą, w której zemsta dyktuje warunki. Przeszkadzało mi jedno - tempo akcji, a dokładnie fakt, że całość rozegrała się w ciągu kilku dni. A uwierzcie tam się wydarzyło bardzo dużo. Chyba było to dla mnie zbyt abstrakcyjne.
Główną bohaterką jest Ola Nowak, która po latach wraca do Czarnowa - rodzinnej wsi, od której chciała się raz na zawsze odciąć. Jej dzieciństwo było naznaczone krzywdą, a mieszkańcy po prostu odwracali wzrok i udawali, że nic się nie dzieje. Trudna sytuacja osobista zmusza ją jednak do powrotu do domu rodzinnego i zmierzenia się z trudnymi wspomnieniami. Nie zostaje tam jednak dobrze przyjęta, a każdy mieszkaniec jest do niej wrogo nastawiony. Jeden z dawnych oprawców próbuje ją nawet zastraszyć we własnym domu, lecz finalnie odpuszcza. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy mężczyzna ginie niedługo po tym zajściu, a Ola trafia do improwizowanego aresztu w piwnicy jako główna podejrzana.
To dynamiczna powieść o mrocznym, tajemniczym klimacie, która świetnie sprawdziłaby się jako scenariusz filmowy. Mieszkańcy Czarnowa tworzą hermetyczną, działającą ponad prawem społeczność, w której każdy ma coś na sumieniu - od milczącego przyzwalania na krzywdę, przez mniejsze wykroczenia, aż po naprawdę poważne przestępstwa. W książce wyczuwalne jest ciągłe poczucie zagrożenia, które sprawia, że napięcie nie opada ani na chwilę. Fabuła obfituje w zwroty akcji, które skutecznie mylą tropy i co najważniejsze - nie mamy tu rozwleczonych opisów, za którymi w tego typu książkach nie przepadam. To niezwykle wciągająca lektura, wręcz idealna do przeczytania w weekend, a dopracowane zakończenie zdecydowanie zaliczam na plus. Choć w całej historii zabrakło mi tego trudnego do zdefiniowania "czegoś", to to wciąż świetny thriller, po który warto sięgnąć.
Piotr Borlik to autor, którego bardzo lubię i cenię. Jego książki są niezwykle wciągające, a podobają mi się tym bardziej, że ich akcja często rozgrywa się w mieście, w którym zarówno autor, jak i ja mieszkamy. Na jego najnowszą powieść przyszło nam czekać dosyć długo, ale w końcu trafiła w moje ręce. Czy było warto?
„Złe miejsce na powrót” zaczyna się dosyć nietypowo. Główna bohaterka, Ola, wraca do swojej rodzinnej wsi. Jej pojawienie się niemal natychmiast budzi całą miejscowość do życia, a demony przeszłości zaczynają wracać z zawrotną prędkością. Uruchomiona zostaje lawina wydarzeń, której już nic nie jest w stanie zatrzymać. Morderstwo, szantaże, korupcja i zmowa milczenia są tutaj na porządku dziennym, a próba przebicia się przez mur wzajemnych zależności i tajemnic wydaje się niemal niemożliwa. W zasadzie można powiedzieć, że tytuł tej powieści idealnie oddaje jej treść.
To powieść brutalna, ciężka i niezwykle duszna. Autor świetnie buduje klimat zamkniętej społeczności, w której każdy coś wie, ale nikt nie chce powiedzieć zbyt wiele. Panująca tutaj zmowa milczenia sprawia, że z każdą kolejną stroną atmosfera staje się coraz bardziej gęsta, a czytelnik coraz mocniej wciąga się w tę pełną tajemnic historię.
Kunszt pisarski Piotra Borlika sprawia, że mimo stosunkowo ograniczonej przestrzeni akcji powieść ani przez chwilę nie nuży. Wręcz przeciwnie - czyta się ją z zapartym tchem, chcąc jak najszybciej odkryć, co tak naprawdę wydarzyło się w tej pozornie spokojnej miejscowości i jaki jest finał całej historii. Serdecznie polecam!
Uwielbiam kryminały/thrillery/horrory, których akcja rozgrywa się w niewielkiej polskiej miejscowości. Szczególnie jak otaczają je lasy i puszcze. Czarnowo jest właśnie taka wioseczką odcięta od reszty świata. Miejscem, gdzie czas się zatrzymał, miastem rządzi jedna rodzina, a policja działa na własnych zasadach. Każdy każdego kryje, a ręka rękę myje. Przyznam szczerze, że nie mogłam się oderwać od tej książki i gdyby nie to, że oczy same mi się zamykały, to pochłonęłabym ją na raz. Najbardziej wciągający w tej historii są ludzie, którzy skrywają ogrom sekretów, często każdy gorszy od poprzedniego. Dodatkowo bardzo często pozbawieni są jakiejkolwiek moralności, lub jest ona u nich stłumiona przez strach i podporządkowanie komuś wyżej. Jeśli chodzi o samą fabułę, to była ona oczywiście wciągająca, ale nie było to nic niezwykłego, czego nigdzie wcześniej bym nie czytała. Mimo to była podprowadzania w taki sposób, że nie mogłam się od niej oderwać. Byłam również zaskoczona tym, że autor pokusił się w tej książce na swojego rodzaju motyw przemiany bohatera. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, bo dzięki niemu czytelnik zaczął mieć nadzieję na jakąś zmianę, ale czy jedna osoba jest w stanie „obalić panujących”? Tego już musicie się sami dowiedzieć z tej książki😅
Ja tę książkę dosłownie pochłonęłam :) Rzadko zdarza się, że książka tak bardzo mnie wciągnie, że zupełnie nie mogę się od niej oderwać. Co za szczęście, że zaczęłam ją w weekend.
Ola wraca do rodzinnej wsi w której doświadczyła wielu krzywd, co gorsze jednak wszyscy mieszkańcy są do niej źle nastawieni i traktują ją jak wroga. Już pierwszej nocy jeden z mężczyzn wybija jej szybę w oknie, gdy następnego dnia zostaje znaleziony martwy wieś postanawia sama wymierzyć sprawiedliwość.
Mamy tu walkę o władzę w lokalnej społeczności, traumy z przeszłości, machlojki, oraz zwłoki. Z każdą kolejną stroną na jaw wychodzą kolejne tajemnice i chociaż udało mi się odgadnąć, kto stał za śmiercią chłopaka, to bawiłam się przy tej książce świetnie. Nie obyło się bez zwrotów akcji, a ten na końcu szczególnie mnie zaskoczył.
Na plus bohaterzy, wielowymiarowi, kalkulujący co im się najbardziej opłaca, zwłaszcza Ola, która z pewnością was w pewnym momencie zaskoczy.
Klimat małej wsi, w której każdy odwraca wzrok aby tylko żyć w spokoju. Władza, która jest bezkarna i mnóstwo manipulacji. Wszystko bez zbędnych opisów, dostajemy konkret który naprawdę trzyma w napięciu.
Ola wyrwała się z małej wioski na Kaszubach z pewnością nie po to, by do niej wracać. Zwłaszcza że nie jest tu mile widziana. Jednak los ma wobec niej inne plany, a krzywdy, których już kiedyś tutaj doznała, okażą się niczym w porównaniu z tym, co tym razem na nią czeka…
Specyfiką małych miejscowości bywa to, że ci, którzy nimi rządzą, szybko zaczynają czuć się wszechwładni. Nepotyzm, układy i praca załatwiana po znajomości stają się czymś zupełnie normalnym. W świecie wykreowanym przez Piotra Borlika jest jednak znacznie mroczniej i bardziej niepokojąco. To miejsce rządzi się własnymi prawami, a właściwie… króluje tu bezprawie. Tutaj każdy ma coś do ukrycia, a przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.
"Złe miejsce na powrót" Piotra Borlika to intensywna, mroczna, soczysta i brutalna historia, w której atmosfera gęstnieje z każdą kolejną stroną. Autor zabiera nas do społeczności, w której pozory normalności skrywają naprawdę ponurą rzeczywistość, a powrót do rodzinnych stron okazuje się początkiem koszmaru, o jakim Ola z pewnością chciałaby zapomnieć.