Zbrodnia, która dyskretnie wymknęła się z książki.
Po ostatnich wstrząsających wydarzeniach życie w Nałęczowie toczy się znowu swoim rytmem. Ale niech sielski nastrój Was nie zmyli...
Gabriela – była policjantka, dziś recepcjonistka w rodzinnym pensjonacie – stara się odzyskać spokój. Żałoba po ukochanym mężu i ciąża to wystarczająco dużo wyzwań. Jednak kiedy w zagadkowym wypadku ginie miejscowa lekarka, instynkt śledczy popycha Gabi do działania. Trop prowadzi do niszowego kryminału omawianego na spotkaniu w lokalnej bibliotece. Wszystko wskazuje na to, że ktoś postanowił przenieść historię z kart książki do rzeczywistości. W miasteczku buzują emocje, narastają podejrzenia, a fikcja staje się niepokojąco realna. Tymczasem w Jaśminowym Dworze pojawia się tajemniczy gość o magnetycznym głosie, który sprawia, że serce Gabrieli zaczyna uderzać mocniej. Po co przyjechał do Nałęczowa? Co go łączyło z ofiarą? I czy dla Gabi nie jest za wcześnie na nowe uczucie?
Ciepły, pełen humoru kryminał, w którym mnożą się tajemnice, a prawda jest ukryta tam, gdzie nikt jej nie szuka.
•• Zbrodnia, która dyskretnie wymknęła się z książki ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Ostatnio coraz częściej sięgam po „lekkie” kryminały. Brak tu drastycznych opisów, krwawej akcji, a za to mamy zawiłą zagadkę, mnóstwo tropów do rozwiązania i akcje, która sprawia, że ciężko oderwać się od lektury. A „Zbrodnia, której nie było” to całkiem przyjemny w odbiorze kryminał typu cosy, który trafi zarówno do osób szukających lekkiej, relaksującej historii, jak i do tych, którzy lubią zmierzyć się z bardziej złożoną zagadką.
🥀Gabi Cybulska próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Pobyt w Nałęczowie powoli staje się jej codziennością, a perspektywa macierzyństwa coraz bardziej realna. Mimo to bohaterka wciąż nie potrafi uporać się ze stratą męża i często wraca myślami do dawnej pracy oraz śledztw prowadzonych u boku Tomka Leona. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie jej lekarka i zarazem bliska znajoma, Gabi zaczyna podejrzewać, że za pozornym wypadkiem kryje się coś znacznie bardziej niepokojącego. Trop prowadzi ją do zagadki, która zdaje się odzwierciedlać fabułę jednej z omawianych przez klub książki powieści, a kolejne odkrycia łączą się ze sprawami z przeszłości. 👀
Autorka kolejny raz udowodniła mi, że potrafi skonstruować historie pełną intryg i niespodziewanych zwrotów akcji. Fabuła rozwija się dynamicznie, a Pani Gacek tak umiejętnie dawkuje informacje, że tylko z rozdziału na rozdział stale podsycała moją ciekawość. Kolejne wskazówki wydają się prowadzić do rozwiązania, by po chwili podważyć wcześniejsze przypuszczenia. Szczególnie dobrze wypada sposób łączenia pozornie odrębnych wydarzeń i bohaterów w jedną, spójną całość. Zakończenie skutecznie zaskakuje i pokazuje, że nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.jd
Na każdej stronie wyczuwalny jest klimat Nałęczowa. Autorka z dużą swobodą oddaje charakter niewielkiej miejscowości, w której niemal każdy zna każdego, a dawne konflikty, rodzinne tajemnice i lokalne zależności mają realny wpływ na codzienne życie mieszkańców. Takie tło doskonale współgra z kryminalną zagadką, dodając jej wiarygodności i wyjątkowego uroku.
Katarzyna Gacek umiejętnie łączy zagadkę kryminalną z warstwą obyczajową, dzięki czemu historia nie opiera się wyłącznie na śledztwie, ale również na emocjach bohaterów i ich osobistych doświadczeniach.
To właśnie ten lekki klimat jest jej największym atutem. Nieśpieszna akcja pozwala w pełni zrelaksować się podczas czytania. I może sama zagadka niczym nowym nie zaskakuje, to jednak z ciekawością poznaje się tę historię. A sami bohaterzy wywołają w czytelniką czystą sympatię. ✨
„Zbrodnia, której nie było” to doskonała rozrywka! 📖
Druga odsłona serii "Pensjonat Jaśminowy Dwór" to jak wizyta u znajomych, których dawno się nie widziało, a dopiero spotkanie z nimi uzmysławia, że jednak trochę się tęskniło...
Gabriela jest byłą policjantką, nie dość że w żałobie po ukochanym mężu, to jeszcze w ciąży. Rodzinny pensjonat w Nałęczowie miał być miejscem, w którym odpocznie, nabierze sił, zyska życiowy cel i w ogóle chęć do życia. Plany sobie, rzeczywistość sobie. Namówiona na udział w klubie czytelniczym ("Fajni ludzie, ciekawe dyskusje, które czasami wymykają się spod kontroli") nie wie, że będzie to spotkanie brzemienne w skutki. Zbrodnia dokonana w omawianej książce zostaje przeniesiona na nałęczowski grunt, a podejrzani stają się wszyscy czytelnicy powieści "W sieci pająka". Gabi nie jest już policjantką, ale instynkt pozostał, poza tym ofiara była jej bliska, no i w sumie na początku nikt nie wierzy, że do zbrodni faktycznie doszło. Zwrotów akcji tu sporo, jedna sprawa kryminalna łączy się z inną, podejrzani mnożą się na potęgę, a wszystko to w spokojnym przecież kurorcie.
Z jednej strony "Zbrodnia, której nie było" to kryminał i rzeczywiście kryminał przedni. Ciekawa intryga trzymała mnie w napięciu do końca, bo finału naprawdę się nie spodziewałam. Z drugiej - to równie dobra powieść obyczajowa. Wyraziste portrety bohaterów (szczególnie moja ulubienica, czyli wątpliwie utalentowana Aldona i jej Hermes) oraz ważny temat ludzkiej naiwności zderzony z równie ludzką podłością.
Nie trzeba czytać pierwszej części cyklu, czyli książki "Wypadek? Nie sądzę", by połapać się we wszystkich zależnościach między bohaterami, a historia kryminalna jest osobna i zamknięta. Tyle że naprawdę styl Katarzyny Gacek jest tak wciągający i odprężający, że polecam nadrobić i wcześniejszą. Dodam jeszcze dwie kwestie: "Zbrodnia, której nie było" kończy się tak, że przebieram nogami w oczekiwaniu na część trzecią, no i nabrałam przemożnej ochoty na sałatkę z burratą! Obstawiam, że z Wami będzie tak samo :).
Książki Kasi Gacek zawsze nas rozbrajają, bo jest tam po prostu wszystko, co powinno być. Nie inaczej jest w najnowszym tytule cyklu „Pensjonat Jaśminowy Dwór” – „Zbrodnia, której nie było”.
Była policjantka Gabriela, próbująca ułożyć sobie życie po stracie męża, zostaje wciągnięta w śledztwo po tajemniczej śmierci lokalnej lekarki. Trop prowadzi do kryminału omawianego na spotkaniu w bibliotece, a wszystko zaczyna wyglądać tak, jakby ktoś przeniósł fikcję do rzeczywistości. 😮
Można by rzec, że mamy tu kryminał, bo przecież jest zbrodnia (której podobno nie było 😛), ale to nie do końca tak. Jest oczywiście policyjne śledztwo – takie „prawdziwe” – ale jest też nieoficjalne śledztwo naszej głównej bohaterki Gabi, która prowadzi główną nić fabularną. Nie jest to więc typowa, klasyczna literatura gatunkowa. Sama zagadka jest jednak wciągająca i z dużym zaangażowaniem uczestniczymy w śledzeniu kolejnych tropów i – co więcej – daliśmy się zaskoczyć rozwiązaniem.
Co więcej, mocno rozwinięte mamy tutaj wątki obyczajowe – jest nowy, tajemniczy wielbiciel Gabrieli, który pojawia się nagle w pensjonacie, co wprowadza nutkę romansu, ale też śledzimy losy bohaterów drugoplanowych.😊
Jak to w książkach Kasi bywa, nie może zabraknąć szczypty humoru. Pojawiają się zabawne komentarze, nieporozumienia w dialogach czy po prostu komiczne sytuacje, które rozluźniają atmosferę.😂
No i bohaterowie – bo to oni są tutaj atutem. Gabriela sama mogłaby „ciągnąć” wielotomowy cykl, bo łatwo się do niej przywiązać i mocno jej kibicować. Sama książka zakończyła się tak, że człowiek zaczyna się martwić o Gabi, więc będziemy to przeżywać aż do kolejnej części.😮
„Zbrodnia, której nie było” to świetny kryminał z naciskiem na wątki obyczajowe. Jeśli więc szukacie czegoś trochę lżejszego, w klimacie Osmana, to powieść Kasi Gacek sprawdzi się idealnie.
"Odruchowo, jak w każdym miejscu połączonym w jakiś sposób ze zbrodnią, Gabriela wyjęła telefon i zrobiła kilka zdjęć zawartości szafki. Po czym natychmiast poczuła wyrzuty sumienia, że przekroczyła czyjąś intymną granicę. Wcześniej robiła to setki, może nawet tysiące razy, ale nigdy nie zdarzyło jej się zaglądać w rzeczy m*rtwej osoby, którą znała."
Znowu to zrobiłam - znowu zaczęłam drugą część serii, bez znajomości tej pierwszej 😂
Jednak jak tylko się zorientowałam, od razu wzięłam się za pierwszy tom. A gdy tylko go nadrobiłam, zaczęłam drugi i wiecie co?
Wciągnęłam się w tą serię na maksa!
Główna bohaterka, Gabi, spodziewa się dziecka. I pewnie byłby to jeden z najpiękniejszych momentów jej życia.. gdyby nie fakt, że kobieta tęskni za swoim niedawno zmarłym mężem.
Gabi niegdyś była policjantką, a teraz pomaga rodzicom jako recepcjonistka w "Jaśminowym Dworze". Jednak.. kiedy w wypadku samochodowym ginie jej przyjaciółka, w dziewczynie budzi się jej policyjny instynkt, który nie zniknął wraz z odejściem z policji. Nasza bohaterka łączy ze sobą pewne fakty i okazuje się.. że ta sprawa aż za bardzo przypomina fabułę książki, którą omawiała niedawno w klubie książki, do którego uczęszcza..
"Czas uleczy rany, praca skutecznie zajmie myśli."
Ta książka to jest jedna wielka plątanina emocji, budowania napięcia i niesamowitych zwrotów akcji - i to jest najlepsze, co mogło spotkać tę historię!
I chociaż od początku coś się tutaj dzieje i nie brakuje akcji.. to znalazło się też miejsce dla sporej dawki humoru. A to jest coś, co kocham najbardziej!
Ale najbardziej urzekła mnie.. Gabi.
To taka bohaterka, której nie można nie pokochać. I nie da się jej nie kibicować szczególnie po tym, co ją spotkało. Uwielbiam jej siłę, wolę walki i serce, które nadal jest w policji, choć już nie fizycznie. To taka.. policjantka z powołania 🤍
Klimat małego miasteczka również robi tutaj robotę. Każdy się zna i ciężko cokolwiek ukryć przed sąsiadami. W takiej małej społeczności, zbrodnie przybierają całkiem inny charakter, bardziej.. szokujący? W każdym razie bardzo mi się to podobało!
Ten kryminał (tak, już chyba rozróżniam kryminał i thriller 🤣) to idealna propozycja dla tych, którzy są nowi w tym gatunku. Albo czytają go tak mało, jak ja. Albo są starymi wyjadaczami i potrzebują czegoś kryminalnego z humorem. Czyli historia idealna dla każdego!
Poważnie. Uważam, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie i będzie należycie usatysfakcjonowany.
A zakończenie jest takie.. że chciałabym sięgnąć po kolejny tom, KTÓREGO NIE MA.
@gacekpisze - ja nie wiem, jak Pani to zrobi, ale kolejny tom jest potrzebny na już! Nie wolno kończyć w taki sposób!
W każdym razie.. ode mnie duża polecajka 🤍
"Chwyciła za klamkę i wtedy na tył jej głowy spadł cios. Ostatnie, co poczuła, to przeraźliwy ból, rozchodzący się od kości ciemieniowej wzdłuż szyi, przez ramiona aż do serca. A potem zapadła ciemność."
Zbrodnia której nie było Autorka: Katarzyna Gacek Wydawnictwo: Agora *Współpraca recenzencka* Q: Macie jakąś fobię? Gabriela, która po śmierci męża wróciła do rodzinnej miejscowości w Nałęczowie pomaga prowadzić rodzinny pensjonat. Życie toczy się spokojnie do czasu wypadku jej znajomej, która jest lokalną lekarką. W Gabrieli odzywa się jej zmysł policjantki. Wypadek do złudzenia przypomina treść książki kryminalnej. W tym czasie w pensjonacie melduje się tajemniczy mężczyzna z głosem niczym z radia. Gabriela zaczyna się interesować nim jednak nie jest pewna czy to dobry czas na nowe uczucie. Czy śmierć lekarki była wypadkiem? ~~ Jak ja lubię takie książki, które mieszają czytelnikowi w głowie i wzbudzają mylne wrażenie. Podobny zabieg był w książce "Ochronię Cię" i tutaj jest podobnie. Autorka tak zgrabnie prowadzi fabułę, że już myślałam iż mam sprawcę a tutaj się okazało całkiem inaczej. Takie książki sprawiają mi wielką frajdę podczas czytania. Jest to dobrze skonstruowany kryminał, z ciekawym tłem gdzie sprawca inspirował się inną książką kryminalną. Na dobrą sprawę Autorka daje nam dwie niby oddzielne sprawy, które nie mają ze sobą za dużo wspólnego do czasu. Ale nie będę wam za dużo zdradzać. Uważam, że warto sięgnąć po książkę i samemu się przekonać. Jest napisana bardzo dobrze, czyta się błyskawicznie. Jest wciągająca. Czytałam przy każdej wolnej chwili byle dowiedzieć się czegoś więcej, jak rozwinie się sprawa. Bohaterowie są realni, Gabriela popełnia błędy, ma wątpliwości dzięki czemu łatwo się z nią utożsamić. Zaś "Ci źli" albo tych których mamy mniej lubić faktycznie tacy są i nie wzbudzają naszego zaufania. Ja wam polecam dla mnie 10/10.
„Zbrodnia, której nie było” Katarzyny Gacek to kolejna część historii Gabi, byłej pani komisarz, która po burzliwych wydarzeniach próbuje ułożyć sobie życie na nowo. W Nałęczowie prowadzi rodzinny pensjonat. Oswaja ciszę. Ciąża. Samotne macierzyństwo. Nowe znajomości. Klub czytelniczy. Małe rytuały, które mają przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Ale spokój nie trwa długo. Śmierć jednej z kobiet burzy tę pozorną codzienność. Dla innych to może być wypadek. Dla Gabi coś tu nie gra. Zaczyna pytać. Łączyć fakty. Patrzeć tam, gdzie inni wolą nie widzieć. W centrum śledztwa pojawia się oszust matrymonialny. Mężczyzna, który nie kocha. Nie tęskni. Nie współczuje. On obserwuje. Wyczuwa samotność. Potrzebę czułości. Głód uwagi. Pragnienie, by ktoś wreszcie zobaczył w kobiecie coś więcej niż jej codzienną dzielność. I właśnie tam wbija haczyk. Manipuluje. Obiecuje. Udaje bliskość. A potem bierze to, czego chce. Najbardziej poruszające w tej historii nie jest samo pytanie: „kto zabił?”. Ale pytanie: jak łatwo człowiek potrafi wykorzystać cudzą ranę. Jak można być dumnym z kłamstwa? Jak można traktować manipulację jak talent? Jak można krzywdzić i nie czuć winy tylko ulgę? Katarzyna Gacek świetnie łączy kryminał, powieść obyczajową i humor. Jest lekko, ale nie pusto. Ciepło, ale z cieniem. Rozrywkowo, ale z tematem, który zostaje pod skórą. To idealna lektura na letni wieczór. Z filiżanką herbaty. Z uchylonym oknem. Z myślą, że czasem największe zagrożenie nie przychodzi z krzykiem. Czasem przychodzi z komplementem. A zakończenie? Ono zostawia niepokój. I zapowiedź, że kolejny tom może być jeszcze ciekawszy.
„Zbrodnia, której nie było” to tom drugi serii pensjonat Jaśminowy Dwór opowiadający o byłej policjantce, która swoją drogą niesie ze sobą spory ciężar emocjonalny. Gabriela jest bardzo ciekawą i złożoną bohaterką, która wnosi do tej powieści naprawdę wiele. Katarzyna Gacek potrafi łączyć kryminał, thriller z komedią pomyłek, jest to bowiem w zasadzie czarna komedia w której nie brakuje sporej dawki ciętej riposty, a czytelnik wielokrotnie śmieje się w głos podczas tej lektury. Zdecydowanie jest to seria, którą pokochają fani Czwartkowego klubu zbrodni, który wielokrotnie Wam polecałam i polecam wciąż. Tym razem zbrodnia i morderstwo które wymknęło się z książki. Przyznam szczerze, że ponieważ w tej lekturze literatura odgrywa tak znaczącą rolę, czytało mi się ją jeszcze lepiej niż tom pierwszy z serii który także był dobry. Wielokrotnie zostałam podczas tej lektury wystrychnięta na dudka, a pisarka naprawdę potrafi nieźle namieszać. Powieść czyta się rewelacyjnie, a liczba bohaterów, z których każdy ma swoje własne pięć minut i z których każdy wydawał mi się być podejrzany jeszcze podniosło ocenę. Bardzo lubię takie lektury i już zacieram rączki na tom trzeci, bo mam nadzieję że będzie. Nie mogłam się doczekać rozwiązania tej zagadki, a z drugiej strony trudno było mi się z nią rozstać. Świetna lektura.
To druga część serii o Gabrieli, która jest świetną policjantka, jednak z powodów osobistych zajmuje się teraz pensjonatem. Jednak jak wiecie policyjny nos nie zaprzestaje działać nawet w tak sielskich okolicznościach. Gdy jej koleżanka ginie w wypadku intuicja Gabrieli mówi jej, że powinna poszukać głębiej.
Cudowny pomysł z włączeniem do historii niebanalnego kryminału. No i w sumie jest to jeden z ciekawszych sposobów na morderstwo. Uprzedzam, że jeśli ktoś nie przepada za pająkami może poczuć niepokój czytając tę książkę.
Bardzo dobrze zbudowani bohaterzy, wielowymiarowi, mierzący się z różnymi emocjami. Każdy z nich jest inny i charakterystyczny. Znakomicie pokazany ich świat wewnętrzny i myśli, nawet u bohaterów drugoplanowych. Czytając tę książkę możemy też przy okazji wyciągnąć między wierszami parę mądrych wniosków.
Choć okładka i tytuł przywodzą na myśl komedię kryminalną jest to raczej taki cozy kryminał. Będzie idealny na wakacyjny wyjazd.
Ten tom serii jest jeszcze lepszy niź poprzedni, zarówno w wątkach kryminalnych jak i obyczajowych.
Gabi, owdowiała policjantka w ciąży, zaczyna pracować w recepcji rodzinnego pensjonatu. Ale planowany reset po przeżytej traumie - przecież dlatego przyjechała do Nałęczowa - znowu średnio się udaje, kiedy ginie zaprzyjaźniona z nią lekarka. Mimo źe lokalna policja prowadzi śledztwo, Gabriela nie potrafi się powstrzymać od uaktywnienia własnego policyjnego nosa.
Tropów niby nie brakuje, można by nawet powiedzieć że jest ich nadmiar, związanych z różnymi osobami trafiającymi na listę zainteresowania śledczych (i czytelników), ale łatwo nie jest. Dodatkowo wplątują się w działania policyjno-dochodzeniowe zalążki nowych bądź odgrzewanych, na ogół intrygujących relacji obyczajowych. Trzeba ponadto przyznać, że nie tylko protagonistka takźe postaci dalszych planów są ciekawie sprofilowane. Czyli autorka niezle się z czytelnikami bawi!