What do you think?


Deadline na miłość
Miłość czy kariera? A jeśli jedno i drugie ma ten sam deadline?
Lena od lat jest sercem redakcji „Głosu” – jej teksty poruszają, inspirują i budują markę, której zaufały tysiące czytelników. Kiedy pojawia się szansa na awans życia, jest pewna, że to tylko formalność.
Do czasu, aż pojawia się Michał.
Charyzmatyczny, bezkompromisowy i… niebezpiecznie pociągający. Reprezentuje wszystko, czego Lena nie znosi w nowoczesnych mediach: pogoń za kliknięciami, szybkie treści i bezlitosne algorytmy. A jednak to właśnie z nim musi stworzyć numer, który zdecyduje o ich przyszłości.
Jest tylko jeden problem.
Zanim poznali się w pracy, spotkali się przypadkiem – w zupełnie innych okolicznościach, bez nazwisk, stanowisk i zawodowych ambicji. Jedna noc. Jeden pocałunek, który nie miał mieć konsekwencji. I jedno stanowisko, o które oboje walczą.
W świecie, gdzie liczą się wyniki, zasięgi i perfekcyjne strategie, Lena i Michał będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: czy można wygrać wszystko… nie tracąc siebie nawzajem?
Lena od lat jest sercem redakcji „Głosu” – jej teksty poruszają, inspirują i budują markę, której zaufały tysiące czytelników. Kiedy pojawia się szansa na awans życia, jest pewna, że to tylko formalność.
Do czasu, aż pojawia się Michał.
Charyzmatyczny, bezkompromisowy i… niebezpiecznie pociągający. Reprezentuje wszystko, czego Lena nie znosi w nowoczesnych mediach: pogoń za kliknięciami, szybkie treści i bezlitosne algorytmy. A jednak to właśnie z nim musi stworzyć numer, który zdecyduje o ich przyszłości.
Jest tylko jeden problem.
Zanim poznali się w pracy, spotkali się przypadkiem – w zupełnie innych okolicznościach, bez nazwisk, stanowisk i zawodowych ambicji. Jedna noc. Jeden pocałunek, który nie miał mieć konsekwencji. I jedno stanowisko, o które oboje walczą.
W świecie, gdzie liczą się wyniki, zasięgi i perfekcyjne strategie, Lena i Michał będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: czy można wygrać wszystko… nie tracąc siebie nawzajem?
Paperback
First published July 1, 2026
About the author
Natalia Sońska
46 books33 followersPisarka i prawniczka. Jest romantyczką i niepoprawną optymistką, a jednocześnie twardo stąpa po ziemi – pracując w kancelarii adwokackiej, spełnia się zawodowo, ale to pisanie jest jej największą motywacją i pasją, stanowi nieodłączny element jej życia. Jako kobieta wie, czego oczekuje od siebie samej i sukcesywnie dąży do postawionych celów.
Tworzy powieści obyczajowe z bogatą paletą emocji – inspirowane życiem, jednym przypadkowo zasłyszanym zdaniem czy zaobserwowaną gdzieś na ulicy sytuacją. W swoich książkach opisuje historie, które mogą przytrafić się każdemu z nas; przede wszystkim jednak, najważniejsze dla Natalii jest, by swoją twórczością dać czytelniczkom chwile wytchnienia. Charakterystyczny styl i umiejętność kreowania bohaterów, którzy od początku wzbudzają sympatię, pozwalają czytelniczkom zanurzyć się w ciepłej, otulającej historii z miłością w tle.
Uwielbia podróże i góry, które karmią jej twórczą naturę. Często podąża ścieżkami swoich bohaterów, odwiedzając miejsca akcji z własnych książek. Ciepła, rodzinna, czasami nieśmiała, ponad wszystko ceni sobie relacje z innymi ludźmi. Miłośniczka tańca i włoskiej kuchni. Uwielbia piec i gotować, a przepisami chętnie dzieli się z czytelniczkami.
Source: Czwarta Strona
Tworzy powieści obyczajowe z bogatą paletą emocji – inspirowane życiem, jednym przypadkowo zasłyszanym zdaniem czy zaobserwowaną gdzieś na ulicy sytuacją. W swoich książkach opisuje historie, które mogą przytrafić się każdemu z nas; przede wszystkim jednak, najważniejsze dla Natalii jest, by swoją twórczością dać czytelniczkom chwile wytchnienia. Charakterystyczny styl i umiejętność kreowania bohaterów, którzy od początku wzbudzają sympatię, pozwalają czytelniczkom zanurzyć się w ciepłej, otulającej historii z miłością w tle.
Uwielbia podróże i góry, które karmią jej twórczą naturę. Często podąża ścieżkami swoich bohaterów, odwiedzając miejsca akcji z własnych książek. Ciepła, rodzinna, czasami nieśmiała, ponad wszystko ceni sobie relacje z innymi ludźmi. Miłośniczka tańca i włoskiej kuchni. Uwielbia piec i gotować, a przepisami chętnie dzieli się z czytelniczkami.
Source: Czwarta Strona
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 10 of 10 reviews
July 12, 2026
Lena i Michał, czyli zderzenie dwóch odrębnych spostrzeżeń i wartości więc można by rzec że dzieli ich wszystko. Spotkali się przypadkiem, był jeden pocałunek i choć byli pewni że nigdy się nie spotkają to życie przygotowało im inny scenariusz. Spotkali się w pracy i mieli jako zespół stworzyć jubileuszowe wydanie gazety „Głos”. Czy tych dwoje, mimo przeciwności i tego że ten pocałunek znaczył dla każdego dużo, będzie w stanie dojść do porozumienia i wspólnie pracować? Tego dowiecie się w najnowszej książce Natalii Sońskiej, którą mogę Wam śmiało polecić. Była warta przeczytania i jest warta uwagi!!❤️
July 29, 2026
Emocje.
Szukam ich w każdej książce.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy przynoszą ukojenie, czy stanowią źródło niepokoju. Czy wywołują uśmiech, czy zmuszają do zatrzymania się przy własnych myślach. To właśnie emocje są dla mnie najważniejszym śladem, jaki historia może pozostawić.
Nie czytam wyłącznie po to, by oceniać konstrukcję fabuły. Nie zawsze najważniejsze są dla mnie idealnie poprowadzone wątki, perfekcyjnie dopracowane dialogi czy przypadkowe spotkania bohaterów, które w rzeczywistości mogłyby nigdy się nie wydarzyć. Literatura od zawsze pozwalała mi uwierzyć w to, co nieoczywiste, przymknąć oko na drobne niedoskonałości i spojrzeć głębiej - tam, gdzie zaczyna się prawdziwe znaczenie opowieści.
Bo tytuł, który obdarowuje mnie emocjami jest najcenniejszy…
Szukam w lekturach odbicia własnych doświadczeń. Pytań, które mogę zadać samej sobie. Myśli, które zostają ze mną długo po zamknięciu ostatniej strony.
Książka „Deadline na miłość” okazała się właśnie taką opowieścią.
To historia, która pokazuje, jak łatwo zagubić siebie w świecie wypełnionym planami, terminami i nieustannym dążeniem do celu. Jak cienka potrafi być granica między piękną ambicją a życiem podporządkowanym wyłącznie kolejnym osiągnięciom.
W Lenie zobaczyłam siebie.
Siebie sprzed lat.
Już w czwartej klasie szkoły podstawowej wiedziałam, kim chcę zostać. Od tamtej chwili konsekwentnie podążałam wybraną drogą. Każda decyzja. Każdy etap nauki. Każdy wysiłek. Wszystko miało przybliżać mnie do celu, który wyznaczyłam sobie jako dziecko.
Był czas, gdy studia i praca stały się całym moim światem. Ambicja mówiła najgłośniej. Wydawało mi się, że nie mogę pozwolić sobie na rozproszenie…
Dziś wiem, że życie nie oczekuje od nas nieustannych wyrzeczeń. Nie każe wybierać pomiędzy spełnieniem a obecnością.
Najpiękniejsze rzeczy rodzą się często właśnie tam, gdzie znajdujemy odwagę, by zrobić miejsce dla obu tych światów.
W głównej bohaterce dostrzegłam jeszcze jedną cząstkę siebie…
Tę, która z ogromnym szacunkiem patrzy na słowo.
Prowadzenie bookstagrama napawało mnie licznymi wątpliwościami. Obserwowałam, jak zmienia się sposób opowiadania o książkach. Jak tempo zaczyna wyznaczać rytm odbioru literatury. Zastanawiałam się, czy w świecie krótkich form i nowych rozwiązań, wciąż będzie miejsce na długie, pełne emocji recenzje. Czy słowo pisane nie straci swojej siły. Czy książka nadal będzie najważniejsza.
Te obawy nie zniknęły całkowicie.
Postanowiłam jednak otworzyć się na zmiany, nie rezygnując z tego, co jest cząstką mnie. Nie chciałam zatracić sposobu, w jaki przeżywam przeczytane historie. Języka, którym o nich opowiadam. Wrażliwości, z jaką podchodzę do każdego tytułu.
Nadal wierzę, że słowo ma niezwykłą moc.
Potrafi zatrzymać człowieka.
Wzruszyć go.
Dlatego tak dobrze rozumiem Lenę…
Jej przywiązanie do słowa.
Jej ostrożność wobec zmian.
I jej potrzebę odnalezienia równowagi pomiędzy tym, co nowe, a tym, czego za wszelką cenę nie chciałaby utracić.
Natalia Sońska stworzyła lekturę, która przypomina, że życie nie składa się wyłącznie z odhaczonych zadań i perfekcyjnie zrealizowanych planów. Liczą się ludzie. Odwaga do zmian. Chwile, których nie da się wpisać w żaden harmonogram, a które trwają z nami najdłużej.
Jak wiele refleksji zostawiła we mnie ta literacka podróż…
Że ambicja jest piękna, dopóki nie odbiera nam przestrzeni do życia.
Że rozwój nie musi oznaczać rezygnacji z własnej wrażliwości.
I że słowo - jeśli płynie z serca - zawsze trafi do drugiego człowieka.
Nie każda historia musi być idealna, żeby była prawdziwa. Czasem wystarczy, że znajdzie drogę do miejsca, w którym mieszkają nasze emocje.
Bo czasem największy przełom nie zaczyna się wtedy, gdy zmieniamy świat. Zaczyna się wtedy, gdy pozwalamy zmienić się sobie.
Czytajcie! Naprawdę, warto!💙
Szukam ich w każdej książce.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy przynoszą ukojenie, czy stanowią źródło niepokoju. Czy wywołują uśmiech, czy zmuszają do zatrzymania się przy własnych myślach. To właśnie emocje są dla mnie najważniejszym śladem, jaki historia może pozostawić.
Nie czytam wyłącznie po to, by oceniać konstrukcję fabuły. Nie zawsze najważniejsze są dla mnie idealnie poprowadzone wątki, perfekcyjnie dopracowane dialogi czy przypadkowe spotkania bohaterów, które w rzeczywistości mogłyby nigdy się nie wydarzyć. Literatura od zawsze pozwalała mi uwierzyć w to, co nieoczywiste, przymknąć oko na drobne niedoskonałości i spojrzeć głębiej - tam, gdzie zaczyna się prawdziwe znaczenie opowieści.
Bo tytuł, który obdarowuje mnie emocjami jest najcenniejszy…
Szukam w lekturach odbicia własnych doświadczeń. Pytań, które mogę zadać samej sobie. Myśli, które zostają ze mną długo po zamknięciu ostatniej strony.
Książka „Deadline na miłość” okazała się właśnie taką opowieścią.
To historia, która pokazuje, jak łatwo zagubić siebie w świecie wypełnionym planami, terminami i nieustannym dążeniem do celu. Jak cienka potrafi być granica między piękną ambicją a życiem podporządkowanym wyłącznie kolejnym osiągnięciom.
W Lenie zobaczyłam siebie.
Siebie sprzed lat.
Już w czwartej klasie szkoły podstawowej wiedziałam, kim chcę zostać. Od tamtej chwili konsekwentnie podążałam wybraną drogą. Każda decyzja. Każdy etap nauki. Każdy wysiłek. Wszystko miało przybliżać mnie do celu, który wyznaczyłam sobie jako dziecko.
Był czas, gdy studia i praca stały się całym moim światem. Ambicja mówiła najgłośniej. Wydawało mi się, że nie mogę pozwolić sobie na rozproszenie…
Dziś wiem, że życie nie oczekuje od nas nieustannych wyrzeczeń. Nie każe wybierać pomiędzy spełnieniem a obecnością.
Najpiękniejsze rzeczy rodzą się często właśnie tam, gdzie znajdujemy odwagę, by zrobić miejsce dla obu tych światów.
W głównej bohaterce dostrzegłam jeszcze jedną cząstkę siebie…
Tę, która z ogromnym szacunkiem patrzy na słowo.
Prowadzenie bookstagrama napawało mnie licznymi wątpliwościami. Obserwowałam, jak zmienia się sposób opowiadania o książkach. Jak tempo zaczyna wyznaczać rytm odbioru literatury. Zastanawiałam się, czy w świecie krótkich form i nowych rozwiązań, wciąż będzie miejsce na długie, pełne emocji recenzje. Czy słowo pisane nie straci swojej siły. Czy książka nadal będzie najważniejsza.
Te obawy nie zniknęły całkowicie.
Postanowiłam jednak otworzyć się na zmiany, nie rezygnując z tego, co jest cząstką mnie. Nie chciałam zatracić sposobu, w jaki przeżywam przeczytane historie. Języka, którym o nich opowiadam. Wrażliwości, z jaką podchodzę do każdego tytułu.
Nadal wierzę, że słowo ma niezwykłą moc.
Potrafi zatrzymać człowieka.
Wzruszyć go.
Dlatego tak dobrze rozumiem Lenę…
Jej przywiązanie do słowa.
Jej ostrożność wobec zmian.
I jej potrzebę odnalezienia równowagi pomiędzy tym, co nowe, a tym, czego za wszelką cenę nie chciałaby utracić.
Natalia Sońska stworzyła lekturę, która przypomina, że życie nie składa się wyłącznie z odhaczonych zadań i perfekcyjnie zrealizowanych planów. Liczą się ludzie. Odwaga do zmian. Chwile, których nie da się wpisać w żaden harmonogram, a które trwają z nami najdłużej.
Jak wiele refleksji zostawiła we mnie ta literacka podróż…
Że ambicja jest piękna, dopóki nie odbiera nam przestrzeni do życia.
Że rozwój nie musi oznaczać rezygnacji z własnej wrażliwości.
I że słowo - jeśli płynie z serca - zawsze trafi do drugiego człowieka.
Nie każda historia musi być idealna, żeby była prawdziwa. Czasem wystarczy, że znajdzie drogę do miejsca, w którym mieszkają nasze emocje.
Bo czasem największy przełom nie zaczyna się wtedy, gdy zmieniamy świat. Zaczyna się wtedy, gdy pozwalamy zmienić się sobie.
Czytajcie! Naprawdę, warto!💙
July 5, 2026
"Deadline na miłość" - Natalia Sońska
4/5 ⭐️
"Marzyłam o tym, by przez chwilę znaleźć się w innym świecie, w tamtej szczelnej bańce, w której nic nas nie ograniczało i nikt nie oceniał. Nawet my sami."
Ona - ambitna, świeżo po rozstaniu..
I on - równie ambitny, co pociągający..
Jeden pocałunek.. i jedno stanowisko w pracy, o które muszą powalczyć 😈
Romanse biurowe to coś, po co nie sięgam zbyt często. Kilka razy się zawiodłam i teraz bardzo ostrożnie dobieram tytuły w tym gatunku.
Jednak.. z pewnością nie żałuję, że sięgnęłam po "Deadline na miłość" 🖤
Już od pierwszych stron czułam, że to będzie taka "moja" historia. Taka wiecie.. komfortowa, idealna na długie letnie wieczory, przy której zapomnę na chwilę o całym otaczającym mnie świecie. I tak właśnie było!
Lena i Michał dostarczyli mi takich emocji, jakich oczekuję od tego typu książek. Czuć było między nimi to magnetyczne wręcz przyciąganie, a rywalizacja o to samo stanowisko nabrała dzięki temu charakterku..
Uwielbiam ich przekomarzanki, to jak potrafią sobie dowalić i jak przy tym buzuje między nimi chemia..
Lubimy tak, prawda? 😈
"- Lena. Wolę się przedstawić, żebyś nie musiał mnie później wspominać jako "tej blondynki z baru, która świętowała rozstanie z facetem.
- Skąd pomysł, że będę cię wspominał?"
Lenka to bohaterka, która skradła moje serducho od pierwszych stron. Ona wie, czego pragnie od życia i nie ma zamiaru pozwolić, żeby ktoś jej to odebrał. Walczy o siebie, swoje marzenia, a przy tym jest bardzo ciepłą osobą. Jestem pewna, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić.. gdybyśmy tylko nie walczyły o to samo stanowisko w pracy XD
Za to Michał.. 🫠
Proszę, czy ktoś może postawić takiego mężczyznę przed moimi drzwiami w trybie natychmiastowym?
On jest taki.. wręcz uzależniający! I nawet jak gdzieś tam podziałał mi na nerwy, to zaraz o tym zapominałam. Wiecie, to jest taki facet, że jak tylko wyszczerzy ząbki, to wymazuje tym wszystkie swoje grzeszki.
Zabrakło mi może troszeczkę więcej tej biurowej otoczki. Jak już wchodziły te tematy, to było to fajnie napisane i tak.. życiowo. Mniej więcej tak właśnie wyobrażam sobie pracę biurową. Tylko chciałabym tego nieco więcej tutaj 🖤
Jest to moja pierwsza styczność z piórem autorki i muszę przyznać, że czuję się bardzo usatysfakcjonowana. Ma takie lekkie pióro, którym operuje bardzo swobodnie i to czuć od razu. Widać, że nie musi milion razy poprawiać jednego akapitu, tylko płynie na fali do samego końca. A tak przynajmniej to sobie wyobrażam po tym, jak spędziłam czas z jej książką..
Było tak, jak powinno być przy tego typu książkach - zabawnie, uroczo i momentami gorąco od nadmiaru emocji bohaterów.
Chętnie też poznam inne książki autorki bo czuję, że może zostać jedną z moich "komfort autorek" 🖤
Ode mnie duża polecajka. Jeśli szukacie czegoś na dwa wieczory, przy czym będziecie się dobrze bawić, a nie będziecie musieli za bardzo myśleć, to "Deadline na miłość" będzie strzałem w dziesiątkę!
"Nie byliśmy obcymi sobie ludźmi, którzy zapewne na drugi dzień nie będą wiedzieli, kim są. Byliśmy współpracownikami, profesjonalistami, którzy chcieli doprowadzić ten projekt do końca. I może dopiero wtedy..."
[ Współpraca reklamowa z @czwartastrona ]
4/5 ⭐️
"Marzyłam o tym, by przez chwilę znaleźć się w innym świecie, w tamtej szczelnej bańce, w której nic nas nie ograniczało i nikt nie oceniał. Nawet my sami."
Ona - ambitna, świeżo po rozstaniu..
I on - równie ambitny, co pociągający..
Jeden pocałunek.. i jedno stanowisko w pracy, o które muszą powalczyć 😈
Romanse biurowe to coś, po co nie sięgam zbyt często. Kilka razy się zawiodłam i teraz bardzo ostrożnie dobieram tytuły w tym gatunku.
Jednak.. z pewnością nie żałuję, że sięgnęłam po "Deadline na miłość" 🖤
Już od pierwszych stron czułam, że to będzie taka "moja" historia. Taka wiecie.. komfortowa, idealna na długie letnie wieczory, przy której zapomnę na chwilę o całym otaczającym mnie świecie. I tak właśnie było!
Lena i Michał dostarczyli mi takich emocji, jakich oczekuję od tego typu książek. Czuć było między nimi to magnetyczne wręcz przyciąganie, a rywalizacja o to samo stanowisko nabrała dzięki temu charakterku..
Uwielbiam ich przekomarzanki, to jak potrafią sobie dowalić i jak przy tym buzuje między nimi chemia..
Lubimy tak, prawda? 😈
"- Lena. Wolę się przedstawić, żebyś nie musiał mnie później wspominać jako "tej blondynki z baru, która świętowała rozstanie z facetem.
- Skąd pomysł, że będę cię wspominał?"
Lenka to bohaterka, która skradła moje serducho od pierwszych stron. Ona wie, czego pragnie od życia i nie ma zamiaru pozwolić, żeby ktoś jej to odebrał. Walczy o siebie, swoje marzenia, a przy tym jest bardzo ciepłą osobą. Jestem pewna, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić.. gdybyśmy tylko nie walczyły o to samo stanowisko w pracy XD
Za to Michał.. 🫠
Proszę, czy ktoś może postawić takiego mężczyznę przed moimi drzwiami w trybie natychmiastowym?
On jest taki.. wręcz uzależniający! I nawet jak gdzieś tam podziałał mi na nerwy, to zaraz o tym zapominałam. Wiecie, to jest taki facet, że jak tylko wyszczerzy ząbki, to wymazuje tym wszystkie swoje grzeszki.
Zabrakło mi może troszeczkę więcej tej biurowej otoczki. Jak już wchodziły te tematy, to było to fajnie napisane i tak.. życiowo. Mniej więcej tak właśnie wyobrażam sobie pracę biurową. Tylko chciałabym tego nieco więcej tutaj 🖤
Jest to moja pierwsza styczność z piórem autorki i muszę przyznać, że czuję się bardzo usatysfakcjonowana. Ma takie lekkie pióro, którym operuje bardzo swobodnie i to czuć od razu. Widać, że nie musi milion razy poprawiać jednego akapitu, tylko płynie na fali do samego końca. A tak przynajmniej to sobie wyobrażam po tym, jak spędziłam czas z jej książką..
Było tak, jak powinno być przy tego typu książkach - zabawnie, uroczo i momentami gorąco od nadmiaru emocji bohaterów.
Chętnie też poznam inne książki autorki bo czuję, że może zostać jedną z moich "komfort autorek" 🖤
Ode mnie duża polecajka. Jeśli szukacie czegoś na dwa wieczory, przy czym będziecie się dobrze bawić, a nie będziecie musieli za bardzo myśleć, to "Deadline na miłość" będzie strzałem w dziesiątkę!
"Nie byliśmy obcymi sobie ludźmi, którzy zapewne na drugi dzień nie będą wiedzieli, kim są. Byliśmy współpracownikami, profesjonalistami, którzy chcieli doprowadzić ten projekt do końca. I może dopiero wtedy..."
[ Współpraca reklamowa z @czwartastrona ]
July 19, 2026
„Deadline ma miłość” to kolejna książka Natalii Sońskiej, którą miałam okazję przeczytać. Bardzo lubię jej twórczość — szczególnie te książki, które powiązane są z tematyką prawniczą, ale chętnie sięgam również po inne, które wyszły spod jej pióra. Nie inaczej było również w przypadku tej konkretnej publikacji. Czy jej lektura również przypadła mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Lena i Michał. Ona jest główną felietonistką w redakcji „Głosu”, która swoją ciężką pracą udowodniła, że dobro i przyszłość wydawnictwa są jej priorytetem. Natomiast on jest specjalistą, który został zatrudniony, aby pomóc w sprawnym przeniesieniu magazynu do sieci, aby mógł on dotrzeć do większej ilości odbiorców. Czy wspólna praca zbliży ich do siebie? A może ich odmienne koncepcje dotyczące przyszłości magazynu doprowadzą do konfliktu, który zniszczy to, na co Lena i pozostali pracownicy redakcji pracowali latami? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam was do lektury.
„Deadline na miłość” jest idealnym przykładem na to, że nawet jeżeli ktoś, tak jak ja, lubi twórczość danego autora, może trafić na książkę, która wypadnie znacznie poniżej oczekiwań. Niestety, ale ani tematyka tej publikacji, ani samo wykonanie zupełnie do mnie nie przemówiły.
Natalia Sońska stworzyła książkę, w której w mojej ocenie chciała pokazać starcie dwóch światów — tradycyjnego i cyfrowego, ale jednocześnie chciała również zwrócić uwagę na to, że dzisiejsze podejście do prowadzenia biznesu musi być elastyczne i nie da się w dobie internetu pozostać w stu procentach przy tradycyjnych rozwiązaniach, szczególnie w takiej branży, w jakiej pracowali główni bohaterowie. Niemniej jednak jej przedstawienie tego starcia zupełnie do mnie nie przemówiło, a należę do pokolenia milenialsów.
Dla mnie ta książka była zwyczajnie zbyt nużąca. Wprowadzenie do całej historii wyszło całkiem interesująco — przypadkowe spotkanie w barze, niezobowiązujący flirt i zaskoczenie, gdy okazało się, kto zostanie nowym współpracownikiem Leny, naprawdę napawało optymizmem. Jednak potem akcja stanęła dla mnie w miejscu, a relacja między bohaterami przerodziła się w walkę kogutów. I pewnie miałoby to rację bytu, gdyby kłótnie między Leną a Michałem miały w sobie ogień, który doprowadziłby do wybuchu namiętności.
Zwyczajnie zabrakło mi między nimi chemii, a to w mojej ocenie jest w romansach najważniejsze.
Tak naprawdę przez większość książki zastanawiałam się, czy jej jednak nie porzucić, ale ostatecznie doczytałam ją do końca. I może dobrze, bo ostatni rozdział i epilog naprawdę przypadły mi do gustu, ale była to tylko kropla w morzu potrzeb.
Jest mi niezmiernie przykro, bo tak jak wspominałam, bardzo lubię twórczość autorki, ale niestety o tej konkretnej publikacji chciałabym jak najszybciej zapomnieć.
Głównymi bohaterami historii są Lena i Michał. Ona jest główną felietonistką w redakcji „Głosu”, która swoją ciężką pracą udowodniła, że dobro i przyszłość wydawnictwa są jej priorytetem. Natomiast on jest specjalistą, który został zatrudniony, aby pomóc w sprawnym przeniesieniu magazynu do sieci, aby mógł on dotrzeć do większej ilości odbiorców. Czy wspólna praca zbliży ich do siebie? A może ich odmienne koncepcje dotyczące przyszłości magazynu doprowadzą do konfliktu, który zniszczy to, na co Lena i pozostali pracownicy redakcji pracowali latami? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam was do lektury.
„Deadline na miłość” jest idealnym przykładem na to, że nawet jeżeli ktoś, tak jak ja, lubi twórczość danego autora, może trafić na książkę, która wypadnie znacznie poniżej oczekiwań. Niestety, ale ani tematyka tej publikacji, ani samo wykonanie zupełnie do mnie nie przemówiły.
Natalia Sońska stworzyła książkę, w której w mojej ocenie chciała pokazać starcie dwóch światów — tradycyjnego i cyfrowego, ale jednocześnie chciała również zwrócić uwagę na to, że dzisiejsze podejście do prowadzenia biznesu musi być elastyczne i nie da się w dobie internetu pozostać w stu procentach przy tradycyjnych rozwiązaniach, szczególnie w takiej branży, w jakiej pracowali główni bohaterowie. Niemniej jednak jej przedstawienie tego starcia zupełnie do mnie nie przemówiło, a należę do pokolenia milenialsów.
Dla mnie ta książka była zwyczajnie zbyt nużąca. Wprowadzenie do całej historii wyszło całkiem interesująco — przypadkowe spotkanie w barze, niezobowiązujący flirt i zaskoczenie, gdy okazało się, kto zostanie nowym współpracownikiem Leny, naprawdę napawało optymizmem. Jednak potem akcja stanęła dla mnie w miejscu, a relacja między bohaterami przerodziła się w walkę kogutów. I pewnie miałoby to rację bytu, gdyby kłótnie między Leną a Michałem miały w sobie ogień, który doprowadziłby do wybuchu namiętności.
Zwyczajnie zabrakło mi między nimi chemii, a to w mojej ocenie jest w romansach najważniejsze.
Tak naprawdę przez większość książki zastanawiałam się, czy jej jednak nie porzucić, ale ostatecznie doczytałam ją do końca. I może dobrze, bo ostatni rozdział i epilog naprawdę przypadły mi do gustu, ale była to tylko kropla w morzu potrzeb.
Jest mi niezmiernie przykro, bo tak jak wspominałam, bardzo lubię twórczość autorki, ale niestety o tej konkretnej publikacji chciałabym jak najszybciej zapomnieć.
July 29, 2026
Lena poznaje w klubie przystojnego Michała. Dobrze się razem bawią, tańczą i nawet… całują. Nic o sobie nie wiedzą, do czasu… Nie mają pojęcia, że los szykuje dla nich niespodziankę…
Lena jest redaktorką w znanym i cenionym magazynie. Z okazji nadchodzącego jubileuszu – 10-lecia pisma naczelna planuje reorganizację, utworzenie nowego działu oraz wprowadzenie magazynu do świata cyfrowego.
W redakcji pojawia się nowy pracownik, analityk rynku i specjalista od transformacji cyfrowej, którym okazuje się Michał. Lena nie kryje swojego zaskoczenia.
Wkrótce okazuje się, że to właśnie Lena i Michał mają razem pracować nad nowym, jubileuszowym numerem, a jeżeli dobrze się spiszą to jedno z nich zajmie stanowisko dyrektora nowego działu…
Jak potoczy się współpraca Leny i Michała?
Czy to, co wydarzyło się w klubie będzie miało wpływ na ich pracę?
„Deadline na miłość” to druga książka Natalii Sońskiej, którą miałam okazję przeczytać. Dzięki lekturze poznajemy kulisy pracy w redakcji, etapy powstawania nowego numeru, a także proces wprowadzania magazynu do świata cyfrowego. Poznajemy tutaj historię Leny i Michała, których styl i specyfika pracy bardzo różnią się od siebie. On jest specjalistą od treści cyfrowych, zasięgów, algorytmów i nowoczesnych rozwiązań, a ona stawia na tradycję, jakość słowa i markę magazynu. Czy te dwie wizje uda się połączyć tak, aby wszyscy byli zadowoleni? Przekonajcie się sami ;)
Dla mnie jest to bardziej literatura obyczajowa z wątkiem romantycznym niż romans. A szkoda, bo początek lektury zapowiadał się bardzo ciekawie – przypadkowe spotkanie, niewinny flirt i wspólna praca. Jeżeli szukacie gorącego romansu biurowego z nagłymi wybuchami namiętności to tutaj tego nie znajdziecie. Autorka skupiła się głównie na pracy w redakcji, a między bohaterami w ogóle nie czuć chemii… Cała historia jest bardzo przewidywalna, szybko domyśliłam się zakończenia, które w ogóle nie zaskakuje. Jeżeli chodzi o postaci to niezbyt polubiłam Lenę. To perfekcjonistka, która lubi mieć wszystko pod kontrolą, szybko wybucha, a praca jest dla niej najważniejsza na świecie.
Jest to lekka lektura, idealna na lato. Styl pisania autorki jest naprawdę lekki i przyjemny, a książkę czyta się bardzo szybko. Rozdziały zostały napisane naprzemiennie z punktu widzenia Leny i Michała.
Podsumowując, czuję się trochę rozczarowana. Spodziewałam się bardziej romantycznej historii. Autorka skupia się głównie na pracy w redakcji, a nie relacji romantycznej. Jest to dobra historia, lecz mało wymagająca, która nie pozostanie na dłużej w mojej pamięci.
Lena jest redaktorką w znanym i cenionym magazynie. Z okazji nadchodzącego jubileuszu – 10-lecia pisma naczelna planuje reorganizację, utworzenie nowego działu oraz wprowadzenie magazynu do świata cyfrowego.
W redakcji pojawia się nowy pracownik, analityk rynku i specjalista od transformacji cyfrowej, którym okazuje się Michał. Lena nie kryje swojego zaskoczenia.
Wkrótce okazuje się, że to właśnie Lena i Michał mają razem pracować nad nowym, jubileuszowym numerem, a jeżeli dobrze się spiszą to jedno z nich zajmie stanowisko dyrektora nowego działu…
Jak potoczy się współpraca Leny i Michała?
Czy to, co wydarzyło się w klubie będzie miało wpływ na ich pracę?
„Deadline na miłość” to druga książka Natalii Sońskiej, którą miałam okazję przeczytać. Dzięki lekturze poznajemy kulisy pracy w redakcji, etapy powstawania nowego numeru, a także proces wprowadzania magazynu do świata cyfrowego. Poznajemy tutaj historię Leny i Michała, których styl i specyfika pracy bardzo różnią się od siebie. On jest specjalistą od treści cyfrowych, zasięgów, algorytmów i nowoczesnych rozwiązań, a ona stawia na tradycję, jakość słowa i markę magazynu. Czy te dwie wizje uda się połączyć tak, aby wszyscy byli zadowoleni? Przekonajcie się sami ;)
Dla mnie jest to bardziej literatura obyczajowa z wątkiem romantycznym niż romans. A szkoda, bo początek lektury zapowiadał się bardzo ciekawie – przypadkowe spotkanie, niewinny flirt i wspólna praca. Jeżeli szukacie gorącego romansu biurowego z nagłymi wybuchami namiętności to tutaj tego nie znajdziecie. Autorka skupiła się głównie na pracy w redakcji, a między bohaterami w ogóle nie czuć chemii… Cała historia jest bardzo przewidywalna, szybko domyśliłam się zakończenia, które w ogóle nie zaskakuje. Jeżeli chodzi o postaci to niezbyt polubiłam Lenę. To perfekcjonistka, która lubi mieć wszystko pod kontrolą, szybko wybucha, a praca jest dla niej najważniejsza na świecie.
Jest to lekka lektura, idealna na lato. Styl pisania autorki jest naprawdę lekki i przyjemny, a książkę czyta się bardzo szybko. Rozdziały zostały napisane naprzemiennie z punktu widzenia Leny i Michała.
Podsumowując, czuję się trochę rozczarowana. Spodziewałam się bardziej romantycznej historii. Autorka skupia się głównie na pracy w redakcji, a nie relacji romantycznej. Jest to dobra historia, lecz mało wymagająca, która nie pozostanie na dłużej w mojej pamięci.
July 17, 2026
„Deadline na miłość” Natalii Sońskiej okazał się dla mnie niezwykle przyjemną i angażującą lekturą. Autorka w swojej opowieści udowadnia, że potrafi połączyć lekkość romansu z tematami bliskimi współczesnemu czytelnikowi. Świat redakcji, rywalizacja o wymarzone stanowisko i nieustanna presja sukcesu tworzą wiarygodne tło dla historii, która przede wszystkim opowiada o odnajdywaniu własnych priorytetów.
Lena od pierwszych stron wzbudziła moją sympatię. Jej zaangażowanie, pasja do pracy i wierność własnym wartościom sprawiają, że łatwo zrozumieć jej dylematy. Michał z kolei początkowo wydaje się jej całkowitym przeciwieństwem, jednak z każdą kolejną stroną odsłania swoje bardziej wrażliwe oblicze. Między bohaterami iskrzy od pierwszego spotkania, a ich relacja rozwija się w sposób naturalny i przekonujący. Szczególnie urzekło mnie to, że autorka nie ograniczyła się do prostego wątku romantycznego, lecz pokazała również cenę ambicji i trud sztuki kompromisu.
Powieść czyta się niezwykle płynnie. Dialogi są żywe, pełne humoru i emocji, a tempo wydarzeń sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Obok momentów lekkich i zabawnych pojawiają się sceny skłaniające do refleksji nad tym, czym naprawdę jest sukces i czy warto poświęcać dla niego wszystko.
„Deadline na miłość” to historia, która pozostawia po sobie uśmiech i ciepło. To idealna propozycja dla miłośników romansów obyczajowych z wyrazistymi bohaterami i odrobiną zawodowej rywalizacji. Zamknęłam tę książkę z poczuciem, że spędziłam czas z bohaterami, którym naprawdę kibicowałam i z przyjemnością będę wracać do twórczości Natalii Sońskiej.
Polecam bardzo❤️
Lena od pierwszych stron wzbudziła moją sympatię. Jej zaangażowanie, pasja do pracy i wierność własnym wartościom sprawiają, że łatwo zrozumieć jej dylematy. Michał z kolei początkowo wydaje się jej całkowitym przeciwieństwem, jednak z każdą kolejną stroną odsłania swoje bardziej wrażliwe oblicze. Między bohaterami iskrzy od pierwszego spotkania, a ich relacja rozwija się w sposób naturalny i przekonujący. Szczególnie urzekło mnie to, że autorka nie ograniczyła się do prostego wątku romantycznego, lecz pokazała również cenę ambicji i trud sztuki kompromisu.
Powieść czyta się niezwykle płynnie. Dialogi są żywe, pełne humoru i emocji, a tempo wydarzeń sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Obok momentów lekkich i zabawnych pojawiają się sceny skłaniające do refleksji nad tym, czym naprawdę jest sukces i czy warto poświęcać dla niego wszystko.
„Deadline na miłość” to historia, która pozostawia po sobie uśmiech i ciepło. To idealna propozycja dla miłośników romansów obyczajowych z wyrazistymi bohaterami i odrobiną zawodowej rywalizacji. Zamknęłam tę książkę z poczuciem, że spędziłam czas z bohaterami, którym naprawdę kibicowałam i z przyjemnością będę wracać do twórczości Natalii Sońskiej.
Polecam bardzo❤️
July 2, 2026
To niewątpliwie uczuciowy, szczery i porywający romans biurowy, któremu początek nadaje jeden elektryzujący pocałunek. Lena reprezentuje tu rzetelne, tradycyjne i jednocześnie pełne pasji dziennikarstwo. Z drugiej strony pojawia się Michał - nowoczesny, pragmatyczny strateg, dla którego liczą się zasięgi, algorytmy i klikalność. Ich wspólny projekt to poniekąd starcie dwóch zupełnie różnych światów, to walka inspirujących, autentycznych i prawdziwych tekstów z próbą zatrzymania uwagi współczesnego odbiorcy. To zatem intelektualny pojedynek, w którym stawką okazuje się nie tylko prestiżowy awans, ale przede wszystkim wierność własnym ideałom. Ta więź od początku ma w sobie coś intymnego i obezwładniającego, mimowolnie wywołuje napięcie, któremu czytelnik przygląda się z widoczną przyjemnością. Natalia Sońska tworzy swoje kreacje z namiętnością, utrwalając portret naturalnego przyciągania, sekretnych spojrzeń oraz tłumionego pożądania - soczysta rywalizacja staje się tu zatem pretekstem do wspólnego czasu w dusznej redakcyjnej aurze. To czysta i jakże przy tym emocjonująca uczuciowa gra, w której liczy się przede wszystkim chemia między postaciami - ta wręcz niebezpieczna i pociągająca siła, dla której deadline właśnie wyznaczyło samo serce.
July 15, 2026
„Deadline na miłość” to romans biurowy z motywami enemies to lovers i rywalizacji o awans.
Jest to opowieść o Lenie - ambitnej dziennikarce, która liczy na awans. I wszystko zdaje się, że zmierza w tym kierunku, do czasu aż w redakcji pojawia się Michał – charyzmatyczny dziennikarz, który staje się jej rywalem. Jak się okazuje, para ta znała się już wcześniej. Spędzili ze sobą jedną noc, a teraz muszą pracować wspólnie nad jednym artykułem i jednocześnie walczyć o to samo stanowisko.
Od samego początku czuć chemie oraz napięcie pomiędzy bohaterami. Ich wzajemne przekomarzania nie jeden raz rozbawiły mnie.
Autorka posiada lekki i przyjemny styl pisania, który sprawia, że książkę bardzo szybko czyta się. Uwielbiam do tego gdy dana historia opowiadana jest z perspektywy dwóch bohaterów, dzięki czemu mogę ich bardziej poznać i spojrzeć na dane wydarzenie ich oczami.
Tempo akcji jest tutaj dynamiczne, a krótkie rozdziały sprawiają, że książka właściwie sama się czyta. Nie jest to książka pełna nagłych zwrotów akcji, ale trudno się przy niej nudzić. Bohaterowie zapewnią wiele wrażeń.
Jeśli lubicie romanse biurowe oraz twórczość Pani Natalii Sońskiej, to bardzo polecam „Deadline na miłość”.
Jest to opowieść o Lenie - ambitnej dziennikarce, która liczy na awans. I wszystko zdaje się, że zmierza w tym kierunku, do czasu aż w redakcji pojawia się Michał – charyzmatyczny dziennikarz, który staje się jej rywalem. Jak się okazuje, para ta znała się już wcześniej. Spędzili ze sobą jedną noc, a teraz muszą pracować wspólnie nad jednym artykułem i jednocześnie walczyć o to samo stanowisko.
Od samego początku czuć chemie oraz napięcie pomiędzy bohaterami. Ich wzajemne przekomarzania nie jeden raz rozbawiły mnie.
Autorka posiada lekki i przyjemny styl pisania, który sprawia, że książkę bardzo szybko czyta się. Uwielbiam do tego gdy dana historia opowiadana jest z perspektywy dwóch bohaterów, dzięki czemu mogę ich bardziej poznać i spojrzeć na dane wydarzenie ich oczami.
Tempo akcji jest tutaj dynamiczne, a krótkie rozdziały sprawiają, że książka właściwie sama się czyta. Nie jest to książka pełna nagłych zwrotów akcji, ale trudno się przy niej nudzić. Bohaterowie zapewnią wiele wrażeń.
Jeśli lubicie romanse biurowe oraz twórczość Pani Natalii Sońskiej, to bardzo polecam „Deadline na miłość”.
July 7, 2026
Jeśli na koniec książki uśmiech wskakuje ci na usta, to jest to dobra książka:)
Tak właśnie było z książką "Deadline na miłość", obyczajowego romansu biurowego, który mnie kupił totalnie 🩷
Tak właśnie było z książką "Deadline na miłość", obyczajowego romansu biurowego, który mnie kupił totalnie 🩷
September 14, 2026
Taka sobie historyjka :)
Displaying 1 - 10 of 10 reviews







