Dwunastoletnia Agata zaprzyjaźniła się z rok młodszą Justyną, kiedy okazało się, że obie dziewczynki są molestowane przez tego samego zwyrodnialca. Teraz starsza aspirant Agata Górska wraz ze swym partnerem, komisarzem Sławkiem Tomczykiem, prowadzi dochodzenie w sprawie, w której wśród podejrzanych jest jej przyjaciółka Justyna Lipiec.
Małgorzata Rogala tak zaplanowała serię o dwojgu policjantach, że już w „Zapłacie” pojawiają się nie tylko postaci, także zaczątki wątków rozwijanych w kolejnych powieściach (za miesiąc ukaże się tom siódmy). Taki chwyt marketingowy nie byłby pewnie specjalnie skuteczny, gdyby książki były kiepskie. A nie są, choć niejedno można im zarzucić. Język jest bezpretensjonalny, bez wydziwień i nadmiernego wymądrzania, co mi się w tego typu powieściach podoba, ale trochę mnie irytuje przywiązanie autorki do kilku wyświechtanych fraz w opisach sytuacji i stanów emocjonalnych bohaterów. Akcja pozbawiona jest co prawda fajerwerków, ale nudą nie wieje. Para protagonistów jest na tyle sympatyczna, że ich dalsze losy budzą zaciekawienie. Może nawet w większym stopniu ich życie prywatne niż osiągnięcia zawodowe. A to dlatego, że rozwikłanie zagadek kryminalnych, odkrycie sprawców morderstw wydaje się trudniejsze dla policjantów niż dla czytelników. Przynajmniej tak było u mnie przy lekturze dwóch pierwszych i zapowiedzi w Epilogu „Dobrej matki” trzeciej części cyklu. Emocjonalne relacje, często trwające od lat, z niektórymi osobami uwikłanymi w okoliczności przestępstw, najwyraźniej komplikują Agacie i Sławkowi prostą drogę do wykrycia sprawców.
No właśnie, dotychczas policyjny tandem zawsze trafia na znanych sobie ludzi, choć bynajmniej nie są to środowiska patologiczne bądź kojarzone ze zorganizowaną przestępczością. Ciekawa jestem, jak będzie w kolejnych tomach. Gdyby przyszło im tropić morderców, w których otoczeniu nie mają na starcie żadnego rozeznania, byłaby to wszak sytuacja bliższa policyjnym realiom, przynajmniej w dużym mieście. Może wtedy powieści Rogali byłyby lepszymi kryminałami. Obawiam się jednak, źe pod względem obyczajowym straciłyby dużo ze swojego wdzięku. W każdym razie, czytam następne tomy.