Michał Gołkowski to już w świecie postapo uznana marka. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował namieszać w swoim ulubionym gatunku. Jego bohater to nie bohater, to zwykły żul i łajdak bez skrupułów, a przy okazji Stalker. Sztywny jest bandytą, chociaż sam za takiego się nie uważa. Gdyby spytać jego samego, to jest po prostu jednym z lokalnych ziomali, robiących różne rzeczy żeby przeżyć – najprostszą z nich jest wejście do Zony i przyniesienie stamtąd tego, co zażyczy sobie zamawiający. Bez zadawania pytań. A to, że czasem wejdzie się we trzech, a wyjdzie samemu... No cóż, gówno chodzi po ludziach.
Co ze Sztywnym? Ano to, że na spotkaniu autorskim pytałem Michała Gołkowskiego chyba trzy razy, a potem z uporem maniaka na facebooku spamowałem, że "a może jednak by napisać coś jeszcze ze sztywnym?"
Tak dobry kawałek powieści o stalkerskim, a może raczej bandyckim znoju? Trochę stalkerskiej rzeczywistości, ale bardziej z pogranicza, bardziej "ludzko", bardziej... sztywno? Nic bardziej mylnego! Ta książka jest niezwykle zabawna i wciągająca.
Jest sobie taki "Sztywny", ni to bandyta ni to stalker. I co? Klei koniec z końcem, spotyka się z kobietami, bierze zlecenia, ucieka przed bandziorkami czyhającymi na jego zgubę. I jakoś idzie. Do przodu. Nie jest to poważna powieść w klimacie stalkerskim, a bardzo dobra dawka rozrywki czytelniczej z dużą dozą dobrego humoru. I ukraińskiej rzeczywistości.
Ah! Gdyby tylko powstałą kontynuacja! Polecam szczerze! #zróbcieztegofilm
Stywny je čtvrtý díl výtečné série inspirované hrou S.T.A.L.K.E.R. a Stywny (dalo by se to přeložit například jako Tvrďák) je přezdívkou hlavního hrdiny o kterém je tato kniha. Musím říct, že svým chováním, svou mluvou a svou morálkou, připomíná Stywny spíše Bratrstvo kočičí pracky než Rychlé šípy. Asi by jste nechtěli mít takového kámoše jako je tento týpek. — První část knihy vás asi nebude tolik bavit, protože se většinou odehrává mimo radioaktivní zónu plnou tajemných artefaktů a nebezpečných mutantů. Jen sledujeme, jak se náš hlavní hrdina potácí mezi alkoholem a smažením a také mezi různými ženami, se kterými si hojně užívá divokého sexu. — Sice jsme svědky jedné výpravy do zóny ale ta se moc dobře nevyvede a Stywny se dostane do nezáviděníhodné situace, kdy dluží jednomu z mafiánských bossů litr v dolarech. Což je částka, která se i pro stalkera s mnohem lepší životasprávou a odpovědnějším přístupem k financích je docela vysoká částka. nejen tento fakt ale i další věci a jeho ne zrovna ideální povaha našemu hrdinovi dost začíná lézt na mozek a svým dosti zkratkovitým jednáním si vyrábí další a další nepřátele. — Někde za druhou polovinou knihy se příběh parádně rozjede a i když asi hlavní zápletku příběhu uhodnete dosti brzo, tak to jak autor finále příběhu zpracoval, tak vás donutí přehodnotit jak tuto knihu, tak i hlavního hrdinu. Poslední třetina knihy je opravdu skvělá a bohatě vám vynahradí trošku nepříjemný a pomalejší rozjezd. Michał opravdu akční scény umí a vy ho budete blahoslavit. — Zejména v druhé půli se kniha čte velmi dobře, tempo vyprávění je pěkně svižné a čtenářský zážitek umocňuje nejsoučasnější jazyk plný slangových výrazů a popkulturních odkazů. Prostě ideální oddechová záležitost pro fanoušky sci-fi a zejména Zóny. Z prvních čtyř dílů stalkerské série, které všechny psal Michał Gołkowski jsem četl tři. Kromě této ještě Ołowiany świt a Droga donikąd. Ruku do ohně dám a s klidným srdcem doporučím všechny tři. Navíc jak je u vydavatelství Fabryka Słów nepsaným pravidlem, kniha je velice parádně zpracovaná po grafické stránce a to včetně ilustrací uvnitř knihy.
Zastanawialiście się kiedyś co robią bandyci kiedy nie krzyczą "cheeki breeki"? No to ta książka wam pokaże. Zona to teraz nie dumna kochanka a jedna z wielu dziewczyn na godziny. Sztywny i reszta nie bez trudu wchodzą i wychodzą jak chcą, żyjąc na co dzień na Dużej Ziemi zajęci bardziej przyziemnymi sprawami takimi jak handel i produkcja narkotyków. Wypady na ziemię niczyją to jedynie biznes ale nadal równie ryzykowny co dla tzw odinoczek. Naucz się kochać życie i Zonę przy żywym i nieumarłym porno zmieszanym z zabawnymi i niekiedy wzruszającymi zwrotami akcji.
Byłem odrobinę zszokowany... Jak to się stało, że Gołkowski po trzech w sumie całkiem fajnych książkach o przygodach Miszki w zonie napisał takiego gniota. Hmm... Zdaje się, że rozumiem zamysł autora... pokazać żywot bandyty, osobnika z drugiego obozu tych żyjących w zonie. Ale wydaje mi się, że można to było zrobić w nieco bardziej elokwentny sposób. Bluzgi, soft porno, chlanie, wciąganie i drapanie po jajkach w tej książce szybko męczą. Według mnie książka o Sztywnym jest jak disco polo. Niby to muzyka... Niby taka lekka, dla rozrywki...
Sztywny łatwego życia nie ma. Po-życia też nie, zdaje się. Mam co do tej książki mieszane uczucia, trochę jak z Königsbergiem z cyklu Stalowe Szczury. Ot, książka niby wpisująca się w cykl, a jednak o czymś innym. Przez pierwszą połowę powieści myślałam, że ją zostawię, dopiero potem zaczęła się rozkręcać. Takie równe 5/10.
Hmm - krótko - nie. Nawet pierwsza część biła tą na głowę. Nie chodzi mi o język - czy o świat. Tu autor jak wcześniej, staje na wysokości zadania - problemem jest postać, którą uczynił głównym bohaterem. Gubimy klimat, śledząc losy ot takiego zwykłego menela. Nie podobało mi się
I rate this one pretty low, because I have the impression the author miswrote the genre he was suppoed to write. I was expecting a real fine read about the zone (which is present in this book like at about 5% of the plot) and I got lots of pseudo-pornographic rubbish together with some mob/gang tale plus a hint of The Walking Dead. I guess the only thing which could be said in favour of this particular book is that it is an easy and quick read. Almost a complete dissapointment.
I hate giving him such a low grade, but boy, was that disappointing... Two stars say "it was ok." and it was ok, really. Just not what I'm used to. Worth to read when you love the author, still the worst of what I've read written by him. IMHO, which does not seem to get any confirmation from his other readers. And it's not even the profanity. It's the ending. The ending did it.