Smołdzino w pierwszych latach po wojnie. Niewielka miejscowość leżąca u stóp Rewekolu – złowieszczego wzgórza, wokół którego narosło wiele ponurych legend.
Na tych terenach mieszkają Polacy, Słowińcy, Niemcy i Ukraińcy. Czy trudna historia tych narodów pozwoli im koegzystować w spokoju? Czy może czai się tam coś starszego i straszniejszego niż urazy z ostatniej wojny?
Kiedy porucznik MO Adam Keller przybędzie do wsi, będzie musiał borykać się nie tylko z ludzką nienawiścią, ale również z czymś nienazwanym. Czymś tak irracjonalnym, że nikt o tym nie wspomina w obawie, by nie wyjść na szaleńca...
Książkę czytało się świetnie i już wydawało mi się, że to najlepszy polski horror od dłuższego czasu – aż do zakończenia, w którym jakoś wszystko nie chce się kleić ze sobą.
Podobało mi się bardzo, że autor umiejętnie dozował grozę i tajemnicę – czaiły się od samego początku, niepokojące, ale schowane. Przyziemne sprawy nie były tylko zapychaczem stron, rzeczywistość małej miejscowości na „Ziemiach Odzyskanych”, gdzie wciąż pozostaje część niemieckiej ludności, naprawdę wciąga – może dlatego, że nie jest to temat często poruszany w polskiej literaturze. Ciekawy główny bohater – ani drań, ani ideał, przez cały czas nie ma łatwo i musi podejmować nie zawsze proste kompromisy. Postacie drugoplanowe też potrafią przykuć uwagę. Wszystko przedstawione wiarygodnie i niegłupio, jak na niezbyt wesołe czasy przystało.
Nie ma dłużyzn, akcja jest ładnie poprowadzona, ale nie mogę zaakceptować zakończenia – zbyt łatwo są ucięte niektóre wątki, brakuje czegoś, co by czytelnika zmieszało i zszokowało, zmusiło do przeglądnięcia książki jeszcze raz. Ciężko w nim po prostu poczuć grozę. Obniża to ocenę całości, ale ogólnie nie jest źle, zwłaszcza pamiętając, że to debiut.
Okres powojenny, wieś na terenie ziem odzyskanych, mieszanka kultorowa - słowiańcy, Niemcy których jeszcze nie wysiedlono, Polacy i Ukraińcy którzy na te tereny przyjechali... stary zamek nad którym kuratele sprawuje armia czerwona i zbrodnie których nikt nie potrafi wyjaśnić. Czy to robota dywersantów a może rozwiązanie zagadki tkwi w przeszłości? Czy porucznik policji Adam Keller potrafi rozwiązać tę zagadkę... to nie kryminał to obyczajówka... koniec jest najsłabszyn elementem książki... a mogło być naprawdę super...