Kim był Homer? Czy w ogóle istniał? I dlaczego, po upływie trzech tysięcy lat, wciąż czytamy Iliadę i Odyseję?
Przez stulecia uczeni spierali się o niego, spekulowali na jego temat i popadali w obsesje. Szukali go starożytni filologowie i romantyczni nacjonaliści, którzy widzieli w nim duszę narodu. Mickiewicz i Tołstoj czerpali z niego garściami, pisząc swoje epokowe dzieła. Psychiatrzy leczyli Iliadą weteranów wojennych. A sam Homer przez lata towarzyszył żołnierzom na wojnach, również tych współczesnych – zagrzewał ich do walki w okopach Gallipoli i w ruinach Mariupola – i pomagał zrozumieć, jak przemoc wpływa na człowieka.
Iliada i Odyseja powracają do nas w najkrytyczniejszych momentach dziejów. Dziś także mają szczególne znaczenie. Bo okazuje się, że nigdy nie wróciliśmy spod Troi, Achilles wciąż ginie przedwczesną śmiercią, Odyseusz nadal szuka drogi do domu, a bogowie przyglądają się nam z Olimpu z mieszaniną rozbawienia i troski.
Co jeszcze chcą nam powiedzieć starożytni? I jak mogą nam pomóc?
Umówmy się - tego, że "Homer na nasze czasy" będzie pozycją wybitną i wspaniałą - spodziewałam się. Ale tego, że będę ją chłonęła, smakowała, a finalnie uznam za książkę w tym roku (na razie) najlepszą - cóż, to mnie pięknie zaskoczyło.
Wszyscy, za sprawą Christophera Nolana, staliśmy się specjalistami, czy raczej "specjalistami" od Homera, czasem nawet filmowej "Odysei" nie oglądając, o czytaniu eposu nie wspomnę. Marek Węcowski doskonale porządkuje ten starożytny świat, wskazuje miejsce dzieł Homera i samego autora, pomagając w zrozumieniu fenomenu, który rozgrzewa emocje tysiące lat po powstaniu. Polski badacz starożytności rozprawia się z wieloma zagadkami - pochodzenia Homera, tego, czy rzeczywiście istniał, czasu tworzenia "Iliady" i "Odysei", miejsca dzieł na tle historii, sztuki, tradycji i religii. Nawet jeśli nie zawsze dostajemy jednoznaczne odpowiedzi, te erudycyjne poszukiwania są naprawdę wspaniałe.
Im dłużej obcuję z tekstami starożytnymi, tym więcej we mnie pokory i przekonania, że wszystko, co najważniejsze - o ludziach, świecie, regułach w nim istotnych - odkryli już właśnie oni, starożytni. Marek Węcowski pięknie to pokazuje, zestawiając współczesne wojny z tą trojańską, pisząc o heroicznej śmierci i ludziach będących igraszką w rękach bogów, czy po prostu losu.
Z dużą ciekawością czytałam rozdziały o "poprawianiu" Homera, o tym, jakie kręte drogi przemierzyło słowo mówione, by stać się pisanym, wreszcie - fascynującą interpretację "Iliady" i "Odysei".
"Homer na nasze czasy" to doskonała lektura, mądra, prowokująca do przemyśleń i do dalszego studiowania tematu (pomocne w tym są propozycje innych książek zamieszczone na końcu).
Po „Antyku na nasze czasy” wyglądałam najnowszej książki Węcowskiego wręcz z niecierpliwością, a po lekturze uważam, że była ona całkowicie usprawiedliwiona. Wspaniale uzupełnia obejrzenie „Odysei” Nolana. Wręcz trochę straszno momentami (a może to duch naszych czasów?), że to jak pisze Węcowski o dziele Homerów dwóch (tak, tak - fantastyczna analiza kto napisał który epos i dlaczego jest w tej książce też, jak również analiza odkryć archeologicznych i historycznych wskazujących że i „Iliada”, i „Odyseja” zostały jednak napisane i to już gdzieś koło VIII w.p.n.e.) widać jak na dłoni także w ekranizacji - ewidentne rozdzielenie świata boskiego od ludzkiego, człowiek który jest pozostawiony sam sobie i skazany na niedolę, poetycko współgrają ze sobą i w książce, i w filmie. To jest super ciekawa książka historyczna i filologiczna, ale wymagająca skupienia - warto jednak dojść do końca! Czyta się jak najlepszy kryminał, a czuje jak na przygodzie z jakimś szalonym archeologiem. Po tym wszystkim chyba będzie czas wrócić do Iliady i Odysei w nowych polskich tłumaczeniach.
Popularnonaukowa aktualizacja wiedzy o autorstwie dwóch fundamentalnych dla kultury europejskiej poematów: "Iliady" i "Odysei". Dużo odwołań do badań tak językowych, jak i archeologicznych. Autor referuje różne hipotezy, uzasadniając ich podtrzymanie albo odrzucenie. Postać Homera per se jest z oczywistych względów pretekstem do rozważań o początkach kultury i religii greckiej, a nawet sięga jeszcze dalej w przeszłość. Dla mnie niezupełnie zasadne było kilka powtórzeń, co przy dość naukowym charakterze książki zrobiło wrażenie, jakby autor wątpił w możliwości intelektualne czytelników. Nieco drobiazgowe omawianie zjawisk czy procesów historycznych wprowadziło odrobinę nudy. Przypuszczam, że wynika to z erudycyjnego stylu Profesora, natomiast moja cierpliwość została przetestowana.