Jump to ratings and reviews

Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety

Zamiast marzyć o lepszym świecie - idą po niego.

Młoda chłopka nie uzyskuje w sądzie pomocy, ponieważ "u wieśniaków bicie i znieważania słowne są częstemi zjawiskami".

Joanna doprowadza do uznania męża za marnotrawnego, bo "jako matołek nie przywiązuje uwagi do wartości grosza".

Nie godzą się na role ofiar. Gdy stawką jest przetrwanie – czy to ich własne, czy ich dzieci – podejmują działanie. Walczą o bezpieczeństwo i godność. Bronią dobytku, dobrego imienia i prawa do decydowania o własnym losie. Ich świat jest do bólu konkretny, pozbawiony patosu, osadzony w rzeczywistości mierzonej morgą ziemi i kawałkiem chleba.

Aneta Godynia daje wybrzmieć głosowi bohaterek codzienności, których doświadczenia przez długi czas pozostawały niewidoczne. Autorka dociera do źródeł, które pokazują życie chłopek z zupełnie nowej perspektywy. Spisuje historie kobiet, które choć są niewykształcone i niepiśmienne, muszą przemówić, gdy na sali sądowej rozstrzygają się ich los.

To wielogłosowa opowieść o doświadczeniu dawnej polskiej wsi: pełna radości, nadziei, ale też dramatów widzianych z bliska, bez upiększeń.

448 pages, Hardcover

First published August 26, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Aneta Godynia

2 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (33%)
4 stars
10 (47%)
3 stars
3 (14%)
2 stars
1 (4%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for Wciągam Książki Nosem.
283 reviews48 followers
September 5, 2026
4,5*
Bardzo oryginalna książka herstoryczna (historyczna ;))!

Chyba pierwszy raz czytałam literaturę faktu, która właściwie w całości została napisana na podstawie "suchych dokumentów", aktów notarialnych, wyciągów z archiwów i rejestrów, protokołów sądowych. A przyzwyczajeni jesteśmy raczej do sięgania przez autorów tego typu opracowań do książek historycznych, pamiętników, listów, gazet czy wspomnień osób żyjących. Umiejętnie potraktowane, te wydawałoby się beznamiętne sprawozdania, zmieniają się w jednak niezwykle ciekawą opowieść o losach kobiet, które nie miałyby szansy trafić na karty książek o "wielkiej historii". Kobiet wiejskich, które często były niepiśmienne, a jako przedstawicielki płci żeńskiej, do tego pochodzące ze wsi, nieuprzywilejowane, były można rzec wręcz podwójnie marginalizowane. Aneta Godynia, doświadczona genealożka, potrafi korzystać z tych źródeł i wyłuskać z nich opowieść o kobietach, które w inny sposób przepadłyby w dziejowej zawierusze, a ich głos nigdy by nie wybrzmiał. Tymczasem dzięki specyfice tego materiału wręcz zachowały się ich wypowiedzi, dające wgląd w ich codzienność oraz sposób postrzegania rzeczywistości. To jedna z największych korzyści z lektury "Nieugiętych".

Nie jest to może tak porywająca lektura jak ta, która sięga do osobistych przemyśleń czy relacjonuje bezpośrednio jakieś ważne dla osoby wydarzenia, zjawiska itp., ale i tak przykuwa uwagę. Godynia nie tylko opowiada losy tzw. "zwykłych kobiet", mieszkanek wsi, ale przy okazji opisuje nam kawał realiów świata, który już dawno odszedł do przeszłości (cofa się o ponad sto lat). Zwyczajów, specyfiki czasów, charakterystycznych dla nich norm postępowania, a w końcu prawa, które regulowało życie tych ludzi, a zwłaszcza bohaterek książki. Można się naprawdę dużo z niej dowiedzieć, np. o tym, że w tamtym świecie istniała instytucja opiekuna prawnego, w przypadku gdy dziecko nie miało ojca lub ojczyma, mężczyzny, który by mógł pełnić tę funkcję niejako "naturalnie", dzieląc życie z matką dziecka (wybrzmiewa z tego więc, że kobieta, nawet jako matka, nie była w ówczesnym prawie postrzegana jako pełnoprawna opiekunka, samodzielna i wystarczająca do rodzicielstwa, kobieta jako nie do końca upodmiotowiona dorosła, prawo nakazywało by dziecko miało męskiego opiekuna, zawiadującego najważniejszymi kwestiami regulującymi jego byt i wychowanie, zwłaszcza prawnymi). Albo że kobieta, której mężczyzna obiecał małżeństwo, a potem się z tego nie wywiązał, mogła w sądzie żądać odszkodowania.

W książce są też jednak bardzo poruszające części, szczególnie te dotyczące przemocy domowej wobec kobiet wiejskich. Cały rozdział jest poświęcony "pięknej Zofii", Zofii Paluch, która była znana jako modelka pozująca wielu malarzom, a jednocześnie była potwornie katowana przez swojego męża i zamordowana przez niego w bardzo brutalny sposób. "Nieugięte" pokazują, jak odwieczne były to historie, jak wielka skala i okrucieństwo...

Z pewnością ta publikacja podważa stereotypy na temat kobiet z przeszłości, mieszkanek wsi. Pokazuje, ze pomimo niesprawiedliwych czasów, zawsze bardziej niesprawiedliwych wobec kobiet niż mężczyzn z tej samej grupy, wiejskie kobiety starały się zabierać głos w dotyczących ich sprawach, działały, planowały, były sprawcze, pomysłowe, gdy trzeba nieustępliwe i niezależne na tyle, na ile pozwalała im epoka. Tak samo wobec zjawisk, które w dawnych czasach wydawać by się mogły marginalne, np. jak konkubinat czy tzw. "dzieci z nieprawego łoża", których rodziło się dużo, a ich rodzice często żyli ze sobą w związkach niesakramentalnych. Rzeczywistość konkretnych jednostek zwykle okazuje się bardziej złożona i mniej typowa niż przykładny obraz przeszłości serwowany nam w książkach historycznych mówiących oględnie o zbiorowości. To kolejny plus "Nieugiętych".

Jednocześnie dobrze pamiętać, że te kobiety, które występowały w swoich sprawach, zwykle miały wsparcie rodzin, najczęściej były zwolnione z kosztów procesowych, na co w przypadkach skrajnego ubóstwa zezwalało prawo, do tego to oczywiście wycinek z szerszego obrazu, który nie został tu zarysowany. Nierzadko były stosunkowo zamożne (sprawy dotyczyły kwestii własności ziemi czy dziedziczenia) lub przynajmniej posiadały jakąś własność materialną, choćby to i było kilka poduszek, chust czy naczyń. Raczej nie ma tu opowieści o stanowiącej większość mieszkańców wsi grupie najuboższych, z brakiem własnej ziemi lub niewielkim poletkiem (bo siłą rzeczy nie występowały w urzędach w takich sprawach).

Godynia opisała głównie historie kobiet z dawnej Galicji, mieszkanki innych regionów pojawiały się tu sporadycznie. Zabrakło mi jakiegoś rozdziału podsumowującego, w którym autorka starałaby się zarysować szerszą perspektywę, czyli np. odnieść liczbę takich spraw dotyczących kobiet do realnej liczby kobiet wiejskich, tak żeby zobaczyć, jaka była skala omawianego przez nią zjawiska. Miałam tez wrażenie, że Godynia często powtarza te same tezy, więc wstęp nieszczególnie tu się różnił od zakończenia ;-)

Pomimo tego uważam książkę za bardzo wartościową, interesującą, oryginalną, z innej perspektywy ukazującą temat. Warto przeczytać ją zaraz po "Chłopkach" Joanny Kuciel-Frydryszak, gdyż obie pozycje świetnie się uzupełniają.

Dziękuję wydawnictwu Znak Horyzont za egzemplarz recenzencki.
Profile Image for Aleksandra Gratka.
831 reviews74 followers
September 11, 2026
"Nieugięte" to z jednej strony książka wpisująca się w dość popularny nurt demitologizowania "wsi spokojnej, wsi wesołej" i roli kobiet ze wsi, z drugiej - jest ona oryginalna i ujmuje temat w zupełnie nowym kontekście.

Gdybym miała podać jedno słowo, które będzie mi się kojarzyło z tą książką, byłaby to SPRAWCZOŚĆ. Aneta Godynia, zagłębiając się w akta sądowe, darowizny, testamenty i inne dokumenty, dała nam obraz trudnych czasów i silnych kobiet, które walczyły o swoje, czasem nawet wbrew całemu światu.

Sporo tu spraw o uznanie ojcostwa - bardzo ciekawy przegląd historii smutnych, gorzkich, pokręconych, w których czasem kobiety oszukiwały, mężczyźni często uciekali przed odpowiedzialnością, sądy zaskakująco rozważnie stały na straży praw kobiet. Z tych opowieści wyłania się też niewesoły obraz życia wiejskich dzieci. Otrzymywały pomoc finansową do 14. roku życia, bo później - w założeniu - same mogły się utrzymać. Wcześniej też zwykle pracowały i to naprawdę ciężko.

Podczas lektury wiele razy byłam zaskakiwana. Wieś zawsze kojarzyła mi się z życiem "po Bożemu", a tu - dość popularne konkubinaty, relacje pozamałżeńskie, a w tym wszystkim sądy, które naprawdę często brały stronę kobiet. Karały wiarołomnych mężów, narzeczonych wycofujących się z obietnic, zasądzały alimenty i zapomogi.
Sporo tu też silnych i zapobiegliwych kobiet, które dbały o dobro dzieci, pilnowały ziemi, ustanawiały darowizny, zabezpieczały prawnie najbliższych.

Jest tu też wstrząsająca historia "Pięknej Zośki", muzy krakowskich artystów, której urodę malarze uwiecznili na obrazach i uczynili nieśmiertelną. Jej życie małżeńskie było pasmem trosk, cierpienia i przemocy ze strony męża, tego lenia i okrutnika. Zakończenie jej historii jest naprawdę dramatyczne.

Aneta Godynia wykonała naprawdę ważną pracę. Dała czytelnikom książkę o silnych kobietach, które dawały sobie radę nawet wtedy, gdy wydawało się to niemożliwe.
Bardzo ciekawa lektura.
Profile Image for Justyna O.
36 reviews1 follower
September 11, 2026
Przeciekawa, bo oparta w całości na aktach/protokołach sądowych sprzed 120-100 lat. Niesamowite historie osób, które inaczej by się nie zachowały, bo większość opisywanych osób było niepiśmiennych.
Profile Image for Elwira Księgarka na regale .
296 reviews153 followers
September 6, 2026
Po książce „Wiejskie dzieci”, w której Aneta Godynia przyglądała się losom dzieci dorastających na dawnej wsi i stawiała pytanie, czy były one przede wszystkim kochane, czy raczej potrzebne do pracy i przetrwania gospodarstwa, autorka bierze na warsztat kolejnych bohaterów wiejskiej historii. Tym razem są to kobiety, a Godynia znów zagląda tam, gdzie historia opowiadana z perspektywy wielkich wydarzeń rzadko zagląda, a mianowicie do ludzkich, często bardzo prywatnych spraw.

„Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” to niemal 500 stron historii wydobytych przede wszystkim z akt sądowych i notarialnych. Godynia przekłada urzędowe zapisy na język, który pozwala czytelnikowi zobaczyć stojących za nimi ludzi, ich konflikty, lęki, ambicje, rozczarowania, ale przede wszystkim codzienną walkę o własny los i przyszłość dzieci.

Łatwo patrzeć na kobiety sprzed stu czy stu kilkudziesięciu lat przez pryzmat tego, czego nie miały. Nie miały edukacji, pieniędzy, praw, wygód czy możliwości, które dziś wydają nam się czymś oczywistym. W „Nieugiętych” znacznie ciekawsze okazuje się jednak pytanie, co miały i co potrafiły zrobić w ramach świata, w którym przyszło im żyć. Kobiety, które spotykamy na kartach książki, nie zawsze były wykształcone i nie zawsze mogły samodzielnie decydować o swoim życiu. Nie oznacza to jednak, że były bierne. Pojawiają się w kancelariach notarialnych, zawierają umowy, rozporządzają majątkiem, zabezpieczają dzieci, walczą o swoje prawa przed sądem. Kalkulują, przewidują konsekwencje decyzji i próbują odnaleźć się w systemie, który zdecydowanie nie był skonstruowany z myślą o ich wygodzie.

To bardzo ciekawa korekta obrazu dawnej wiejskiej kobiety. Zamiast bezwolnej gospodyni stojącej gdzieś na drugim planie rodzinnej historii widzimy osobę, która nawet jeśli miała bardzo ograniczone możliwości, to potrafiła działać, negocjować i walczyć o swoje. Pod tym względem „Nieugięte” przyszły i uzupełniły moją wiedzę w tym aspekcie. Szczególnie mocno wybrzmiewa to w historiach sądowych. Są one czymś więcej niż dokumentacją dawnych sporów. Dzięki nim można usłyszeć głos kobiet, które w innych okolicznościach prawdopodobnie pozostałyby anonimowe.

„Na jakiej podstawie sąd dokonuje gradacji bólu?” - to zdanie dobrze oddaje jeden z ważniejszych problemów, które pojawiają się podczas lektury. Dokument sądowy może opisać wydarzenia, przedstawić dowody, zeznania i argumenty stron, ale przecież za tym wszystkim stoi czyjeś życie. Czy da się urzędowym językiem zmierzyć cierpienie kobiety, która samotnie wychowuje dziecko? Czy można odpowiednio zważyć upokorzenie, kiedy musi przed obcymi ludźmi opowiadać o najbardziej intymnych szczegółach swojego życia? Czy da się zapisać w protokole strach, bezradność albo rozpacz?

Godynia ma świadomość tego ograniczenia i pamięta również o tych kobietach, których historii nie znajdziemy w archiwach. Do sądu trafiły tylko niektóre sprawy, te, w których ktoś zdecydował się zrobić krok poza prywatność domu i lokalnej społeczności. Cała reszta pozostaje niema. Archiwum daje nam dostęp do przeszłości, ale jednocześnie uświadamia, jak wiele z niej bezpowrotnie utraciliśmy.

Ciekawy jest również obraz patriarchatu, który wyłania się z akt. Nie jest on jednowymiarowy. Oczywiście kobiety znajdowały się w znacznie trudniejszej sytuacji społecznej i prawnej, a ich wiarygodność mogła być podważana. Jednocześnie z niektórych spraw wynika, że mężczyzna nie zawsze mógł po prostu uchylić się od odpowiedzialności. Jeśli kobieta potrafiła przedstawić swoją historię i znaleźć choćby skromne potwierdzenie swoich słów, sąd mógł stanąć po jej stronie. Nagle tytułowe „nieugięte” wydają mi się trafnym określeniem.

Najbardziej zapadła mi w pamięć historia Zośki. Pięknej kobiety, która pozowała malarzom, a której życie zakończyło się w sposób niewyobrażalnie brutalny. Jej mąż zamordował ją, obawiając się utraty należących do niej nieruchomości. To jedna z tych historii, które trudno po prostu odłożyć wraz z książką. Pokazuje bowiem, że sprawczość i samodzielność kobiety mogły być nie tylko czymś niezwykłym, ale też czymś, co w skrajnych przypadkach stawało się zagrożeniem dla mężczyzny przyzwyczajonego do dominacji.

Ogrom materiału robi wrażenie. Autorka wykonał solidną pracę, wydobywając z archiwów kolejne świadectwa i przekładając je na przystępny język. Problem pojawia się wtedy, gdy podobnych historii zaczyna być po prostu za dużo. Po kilkuset stronach niektóre sprawy zaczynają się ze sobą zlewać, a kolejne konflikty, spory majątkowe, małżeńskie i rodzinne nie zawsze wybrzmiewają już z taką siłą jak pierwsze.

Momentami miałam więc poczucie, że tę książkę można by skrócić. Nie dlatego, że historie są niepotrzebne, ale dlatego, że część z nich po prostu traci swoją moc w sąsiedztwie wielu bardzo podobnych opowieści. Mniejsza liczba przypadków mogłaby paradoksalnie sprawić, że te najważniejsze zostałyby w pamięci jeszcze dłużej. Mimo tego uważam „Nieugięte” za bardzo wartościową książkę. Przede wszystkim dlatego, że nie próbuje stworzyć jednej, uproszczonej historii o „kobietach ze wsi”. Pokazuje różne postawy, różne możliwości i różne strategie przetrwania. Dzięki temu dawna wieś przestaje być jedynie obrazem biedy, ciężkiej pracy i podporządkowania. Staje się miejscem zamieszkiwanym przez ludzi z krwi i kości.
Profile Image for Dorota.
161 reviews
September 28, 2026
Chciałabym jedynie docenić research poczyniony przez autorkę na potrzeby tej książki, bo z pewnością wymagał on dużego zaangażowania czasowego i merytorycznego w temat. Dla mnie niestety książka bardzo monotonna. Słuchałam w audiobooku, co może pogłębiało efekt, że czytam (słucham) wciąż tej samej historii. Rozumiem - taka była rzeczywistość i te historie naturalną kolejną rzeczy musiały być do siebie zbliżone. Niemniej jednak, w połowie miałam już dość, a reszta książki służyła mi raczej jako towarzysz podróży do pracy lub zakupów.

Podziwiam, ale nie polecam jeśli ktoś nie jest fanem książek historycznych (choć nie wiem jak ja kwalifikować, bo była w kategorii reportaż).
Profile Image for bookoralina.
175 reviews3 followers
September 20, 2026
Niedawno odkryłam, że wbrew temu, co przez lata twierdziłam, historia tak naprawdę zawsze mnie interesowała. Mój problem z nią polega na tym, że nie interesują mnie bitwy, ustroje, rządy i polityka – czyli wszystko to, na czym skupia się historia w szkole. Moje serce dotykają przeżycia zwykłych ludzi. Choć wiem, że nie da się całkowicie oderwać ludzkich historii od polityki, ustrojów i wydarzeń historycznych, bo miały one ogromny wpływ na życie ludzi, to jednak najbardziej interesuje mnie człowiek stojący za tymi wydarzeniami. Łatwiej przyswajam historię, kiedy wielkie procesy pozostają tłem dla pojedynczych ludzkich losów.Niedawno odkryłam, że wbrew temu, co przez lata twierdziłam, historia tak naprawdę zawsze mnie interesowała. Mój problem z nią polega na tym, że nie interesują mnie bitwy, ustroje, rządy i polityka – czyli wszystko to, na czym skupia się historia w szkole. Moje serce najbardziej poruszają losy zwykłych osób. Choć wiem, że nie da się całkowicie oderwać ich doświadczeń od polityki, ustrojów i wydarzeń historycznych, bo te kształtowały ich codzienność, to jednak najbardziej interesuje mnie człowiek stojący za wielkimi przemianami. Łatwiej przyswajam historię, kiedy wielkie procesy pozostają tłem dla pojedynczych historii.

Po przeczytaniu "Chłopek" byłam wstrząśnięta. Zarówno tym, jak ciężkie życie miały wiejskie kobiety, jak i tym, że opisane historie wydarzyły się stosunkowo niedawno. Mogły dotyczyć, a zapewne tak właśnie było, bezpośrednio moich babć.

Od tamtej pory miałam potrzebę zagłębienia się w kolejne tego typu historie, dlatego też bardzo się cieszę, że miałam możliwość sięgnięcia po „Nieugięte”.

To książka o kobietach z dawnej polskiej wsi — chłopkach, których historie zostały odtworzone na podstawie archiwów, m.in. dokumentów i spraw sądowych. Nie jest to obraz „biednych, cichych ofiar”, ale kobiet, które mimo bardzo trudnych warunków próbowały walczyć o dobre imię i własną sprawczość.

Już pierwsza historia — Marianny — sprawiła, że wiedziałam, że to będzie naprawdę dobra i ważna lektura.

Autorka pokazuje m.in. kobiety walczące o prawa dzieci i ustalenie ojcostwa, przeciwstawiające się przemocy oraz starające się zachować prawa do majątku i ziemi. Choć były mocno ograniczane społecznie i pozbawione wielu możliwości, znajdowały sposoby, żeby działać.

Książka opisuje pojedyncze ludzkie historie wyciągnięte z dokumentów w celu ukazania szerszego problemu.

Byłam bardzo zaskoczona czytając tę pozycję. Nie zdawałam sobie sprawy, że kobiety miały możliwość walki, a jeszcze bardziej zaskoczyło mnie, że korzystały, jak mogły, z tych niewielu praw jakie im przysługiwały. Nawet te, które nie miały wykształcenia i żyły w świecie bardzo ograniczającym ich możliwości, miały w sobie odwagę i mimo wszystko walczyły „z systemem” na miarę swoich możliwości.

Książka głęboko mnie poruszyła. Historie kobiet, naszych przodkiń — oddawanie głosu osobom pomijanym, „herstory” — to temat, po który sięgam coraz częściej.

Boli mnie to, jak wyglądało życie przeciętnej kobiety przed laty, boli mnie też to, jak wygląda ono wciąż w niektórych kulturach. Jednocześnie jestem dumna z drogi jaką przeszłyśmy i wiem, że jeszcze długa przed nami.

Myślę, że wiele osób powinno sięgnąć po tę książkę, żeby lepiej zrozumieć, dlaczego walka o prawa kobiet była i nadal jest tak ważna oraz jak wiele zawdzięczamy kobietom, które przecierały drogę kolejnym pokoleniom.

Czy Was też najbardziej poruszają historie zwykłych ludzi, których losy przez lata pozostawały niewidoczne? Czytaliście „Nieugięte” albo „Chłopki”?

Dziękuję wydawnictwu Znak Horyzont za egzemplarz recenzencki.
341 reviews5 followers
October 1, 2026
Jak wyobrażacie sobie chłopki z przełomu XIX i XX wieku?
Zmęczone. Podporządkowane. Milczące.
Zależne od ojca, męża, brata.
Bez wykształcenia. Bez własnych pieniędzy. Bez prawa do decydowania o sobie.
Taki obraz przez lata utrwalała literatura, kultura i szkolne opowieści.
Tylko że prawda była znacznie bardziej skomplikowana.
Bo były też kobiety, które mówiły: NIE
Które broniły siebie przed przemocą.
Walczyły o dzieci
O majątek
O alimenty
O separację
O prawo do własnego życia.
I właśnie im głos oddaje Aneta Godynia.
#nieugięte to historie kobiet, które w świecie urządzonym przez mężczyzn próbowały znaleźć dla siebie choć kawałek przestrzeni.
Nie zawsze miały wykształcenie.
Nie znały prawniczego języka.
Nie miały wpływowych znajomych.
Ale miały determinację.
Szukały świadków.
Składały zeznania.
Wykorzystywały możliwości, jakie dawało im ówczesne prawo.
Przekonywały sądy.
Walcząc czasem nie tylko z jednym człowiekiem, ale z całą społecznością, która oczekiwała od nich milczenia.
I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie.
Bo ta książka odzyskuje dla chłopek coś bardzo ważnego SPRAWCZOŚĆ.
Pokazuje je jako kobiety inteligentne,zaradne,przedsiębiorcze. Takie, które potrafiły szukać wyjścia nawet wtedy,kiedy większość drzwi była przed nimi zamknięta.
To nie znaczy,że ich życie było łatwe.
Wręcz przeciwnie.
Przemoc była realna.
Zależność ekonomiczna była realna.
Społeczne przyzwolenie na podporządkowanie kobiet również.
Ale pomiędzy tym wszystkim istniał jeszcze opór.
I właśnie o nim jest ta książka.
Najciekawsze jest to, że NIEUGIĘTE momentami czyta się niemal jak reportaż kryminalny albo stare numery „Detektywa”.
Są konkretne sprawy.
Dokumenty sądowe.
Zeznania świadków.
Procesy o separację, rozwód, alimenty, majątek, dzieci czy ubezwłasnowolnienie.
Są też fotografie i ślady prawdziwych ludzkich dramatów.
A za każdą kartą akt stoi kobieta.
Nie bohaterka wielkiej historii.
Nie arystokratka.
Nie rewolucjonistka.
Zwyczajna kobieta ze wsi, która w pewnym momencie powiedziała:
dość.
I chyba właśnie dlatego ta książka zostaje w głowie na długo.
Bo zmusza do pytania:
ile naprawdę wiemy o swoich prababkach?
Może były znacznie silniejsze, bardziej niepokorne i odważne, niż nam się wydaje.
Może część tej determinacji przeszła dalej.
Z matki na córkę.
Z babki na wnuczkę.
Aż do nas.
Profile Image for smak_slow.
394 reviews21 followers
September 28, 2026
„Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” to książka, która pokazuje chłopki z nieco innej strony, niż zwykle przedstawia się je w opowieściach o dawnej polskiej wsi.

Autorka sięga do materiałów archiwalnych, przede wszystkim akt sądowych, dzięki czemu możemy poznać historie konkretnych kobiet i choć na chwilę usłyszeć ich głos. Kobiet często niewykształconych i niepiśmiennych, które jednak potrafiły walczyć o siebie, swoje dzieci, majątek czy dobre imię. Kiedy sytuacja je do tego zmuszała, szukały sprawiedliwości i próbowały decydować o własnym losie.

I właśnie ten aspekt książki zainteresował mnie najbardziej. Ciekawe było dla mnie poznanie nieco innego oblicza chłopek, nie tylko kobiet podporządkowanych mężom i ciężko pracujących, ale też zaradnych, upartych i świadomych tego, o co chcą walczyć. Jednocześnie historie przywoływane przez autorkę sporo mówią o realiach życia na dawnej wsi i o tym, jak traktowano przemoc wobec kobiet.

Nie wszystko jednak czytało mi się równie dobrze. Autorce zdarzają się powtórzenia, przez co niektóre fragmenty można było moim zdaniem skrócić. Mimo tego doceniam przede wszystkim pracę wykonaną na materiałach archiwalnych i oddanie głosu kobietom, które przez lata pozostawały właściwie niewidoczne.

To ciekawa książka dla tych, którzy chcieliby spojrzeć na historię polskiej wsi z perspektywy jej mieszkanek, bez idealizowania i bez upiększeń.
Displaying 1 - 8 of 8 reviews