Niektóre sekrety rodzą się ze strachu, inne z milczenia...
W małym mieście nikt nie znika bez śladu, a jednak Laura zniknęła. Z każdym dniem rośnie niepokój, a pytania pozostają bez odpowiedzi. Ci, którzy próbują ją odnaleźć, zaczynają dostrzegać, że prawda nie jest prosta i że Laura nie mówiła wszystkiego.
Z każdym dniem cisza staje się coraz głośniejsza, a pytania coraz bardziej niewygodne. Bo prawda nie zawsze chce zostać odnaleziona, a milczenie potrafi być najgłośniejszym krzykiem.
Pisarka rodzinnie i zawodowo związana z Sanokiem, redaktor naczelna “Tygodnika Sanockiego”. Miłośniczka hokeja, motocykli i życia na pełnych obrotach. Zadebiutowała jako autorka opowiadań fanfiction, szczególną popularność przyniosły jej książki udostępniane w serwisach internetowych. Jej pierwsza powieść wydana drukiem to Niebezpieczna gra (książka ukazała się pod nazwiskiem Emilia Wituszyńska, którym autorka wcześniej się posługiwała).
3.5/5.0 Cisza, która zabija, a powinna krzyczeć. Cisza ofiar molestowania seksualnego. Cisza nastolatek, które samodzielnie nie potrafią sobie poradzić z problemami, które nie powinny ich dotykać.
Siedemnastoletnia Laura nie wraca do domu. Matka bagatelizuje ten fakt. To dewotka, która pobożnością próbuje odpokutować winy. Zmianę w zachowaniu córki widzi, ale boi się zareagować. Jest całkowicie uległa mężowi, ojczymowi Laury. Laura od jakiegoś czasu stała się buntownicza, gasła, zaczęła się dystansować do wszystkich. Zmieniła się w zachowaniu i sposobie ubierania. Rzuciła sport, imprezowała z nowymi znajomymi, zaczęła ćpać. Laura miała plan. Chciała po maturze uciec z Kacprem i odnaleźć swojego biologicznego ojca. Miała żal do matki, że ukrywa przed nią jego tożsamość.
Kolejne rozdziały należą do matki, policjanta, księdza, Kacpra (chłopaka Laury) i samej Laury, której historię poznajemy dzięki zapiskom w pamiętniku. Perspektywy zazębiają się, ukazując wydarzenia i towarzyszące emocje oczami różnych bohaterów.
"Milczenie nie rozwiązuje problemu, jedynie sprawia, że zapadamy się w otchłań, z której trudno się wydostać – ale nie jest to niemożliwe." (cyt. Posłowie)
Książka porusza trudny temat. Jest emocjonalna i może zrobić wrażenie. Na mnie nie zrobiła. Nie wniosła nic nowego. Takich powieści jest bardzo wiele. Autorka próbowała mylić tropy prowadzące do sprawcy, ale robiła to dość nieudolnie. Na pierwszych stronach zawarła informację, która jasno wskazywała, gdzie należy szukać seksualnego drapieżcy.
Do mnie powieść nie trafiła, ale z pewnością jest wartościowa, z przesłaniem i godna uwagi.
Emilia Szelest już dawno wkradła się na moje książkowe półki i zdecydowanie nie zamierza ich opuszczać. 😉 Lubię jej styl, sposób prowadzenia historii i to, że potrafi sprawić, że zaczynam czytać „jeszcze tylko jeden rozdział”… a chwilę później orientuję się, że jestem już zdecydowanie za daleko, żeby odłożyć książkę. Dlatego po „Ciszę, która zabija” sięgnęłam bez większego zastanowienia. Wiedziałam, że czeka mnie historia, która mnie wciągnie. Nie spodziewałam się jednak, że tym razem autorka tak mocno skupi się również na tym, co kryje się za pozornie zwyczajnym zachowaniem człowieka. Emilia Szelest zabiera nas do małego miasta, w którym znika siedemnastoletnia Laura. Początkowo wszystko wydaje się zagadką, którą trzeba po prostu rozwiązać. Z czasem jednak okazuje się, że najważniejsze pytanie wcale nie brzmi: gdzie jest Laura?. Zaczynamy zastanawiać się, co tak naprawdę działo się z nią wcześniej i dlaczego nikt tego nie zauważył. I właśnie ten aspekt tej historii poruszył mnie najbardziej. Laura się zmienia. Jej wygląd, zachowanie, sposób bycia. Dla otoczenia mogą to być zwyczajne problemy nastolatki, bunt, trudniejszy okres. Tymczasem za tą zmianą kryje się coś znacznie poważniejszego. Maska, którą zakłada, okazuje się sposobem na ukrycie tego, czego nie potrafi powiedzieć głośno. Bardzo mocno wybrzmiały dla mnie fragmenty pamiętnika Laury. To właśnie tam pojawia się jej prawdziwy głos — ten, którego nikt wcześniej nie usłyszał. Zdanie o tym, że lubi szkolny hałas, bo wtedy nikt nie słyszy, że chce zniknąć, naprawdę ścisnęło mnie za gardło. Bo ile razy możemy być obok kogoś, a jednocześnie w ogóle go nie widzieć? Autorka pokazuje też, jak łatwo człowiek może zostać sprowadzony do jednej plotki, jednej etykiety, jednego zdania. Laura zostaje przez innych oceniona, zanim ktokolwiek naprawdę spróbuje zrozumieć, co się z nią działo. A przecież za każdym zachowaniem może kryć się coś co może zmrozić krew w żyłach. Podobało mi się również prowadzenie śledztwa. Brak telefonu, pamiętnika, kolejne dokumenty, mapy, ślady i pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi sprawiają, że razem z bohaterami próbujemy poukładać tę historię. Nic do końca nie trzyma się kupy, a każda kolejna informacja każe spojrzeć na Laurę i jej zniknięcie z innej strony. „Cisza, która zabija” to dla mnie nie tylko kryminał o zaginięciu nastolatki. To historia o sekretach, strachu, samotności, poczuciu winy i o tym, jak bardzo możemy nie znać nawet tych, których kochamy. To również książka, która przypomina, że cisza nie zawsze oznacza, że wszystko jest w porządku. Czasami właśnie w niej kryje się najgłośniejszy krzyk o pomoc. I chyba właśnie dlatego ta historia tak mocno ze mną została. Czy polecam? Zdecydowanie. Jeśli lubicie kryminały, w których zagadka jest ważna, ale jeszcze ważniejsze okazują się emocje, psychika bohaterów i to, co kryje się pod powierzchnią pozornie zwyczajnego życia — „Cisza, która zabija” powinna trafić na Waszą listę. 🖤
Cytaty: „Widział, że się zmienia – najpierw subtelnie, potem coraz wyraźniej. Różowe pasemka w blond włosach, ciężkie buty, czarne paznokcie, eye-liner, który robił z jej oczu dwie ostre kreski. Zawsze była śliczna, ale ostatnio… była inna. Wciąż mu się podobała, nawet bardzo, ale miał wrażenie, że ta jej wersja to jakaś maska, zbroja, którą nagle zaczęła nosić.”
„Zawsze mówiła, że mu ufa. Zawsze powtarzali sobie, że jak nadejdzie odpowiedni moment, wsiądą w pierwszy lepszy pociąg i nie obejrzą się za siebie. Czy to się mogło zmienić? Czy wydarzyło się coś, co pchnęło ją do działania wcześniej? Jakiś impuls? Lęk o coś?”
„Myślałam, że spowiedź działa inaczej – że jak wyzna się coś tak trudnego, co nosi się w sobie tygodniami jak truciznę, zniknie chociaż jedna warstwa tego bólu. Tak powinno być, prawda? Nie pomogło. Ani trochę.”
„Nie wiem, co zrobić. Nie mam już komu powiedzieć. Kacper wpadłby w szał. Mama ma swoje problemy, a Robert… Ha, ha, ha! On zrobił już wystarczająco dużo. Zapisuję to wszystko, bo może chociaż papier mnie wysłucha. Bo jeśli tego z siebie nie wyleję, to pęknę.”
„Dopiero teraz dotarło do niej z całą brutalnością, że jeśli pamiętnika nie było w pokoju, a Laura zawsze nosiła go przy sobie, to jedyny ślad, który mógłby pomóc jej zrozumieć, co się stało z jej córką, zniknął razem z nią.”
„Dzisiaj na chwilę było ciszej. Jakby ktoś ściszył świat. Nie bolało. Nie myślałam. Nie czułam tego ciężaru w klatce, który noszę od tygodni. Przez moment byłam… lekka. Normalna. Jak dawniej. Jakby nic się nie wydarzyło, jakby wszystko dało się cofnąć albo wymazać.”
„– Twój Bóg nikogo nie oszczędza – powiedziała ostro. – Zabiera dzieci, zostawia matki. – Znowu zaczęła płakać. – Modliłam się… – wyszeptała. – Każdego dnia się modliłam, żeby ją znaleźli. (…) – Czasem nie rozumiemy drogi, którą Pan Bóg prowadzi człowieka. Matylda nagle się wyprostowała. – Wyjdź stąd – powiedziała. – Proszę cię… Po prostu idź. Nie chcę teraz słuchać o Bogu.”
„Obraz Laury, który miał do tej pory w głowie, zaczął się rozpadać. To nie była „trudna dziewczyna”. To nie były „problemy wieku”. To było coś znacznie gorszego. Coś, co działo się obok wszystkich. I czego nikt nie zatrzymał.”
„Potarł skronie, po czym sięgnął po akta zawierające tak dobrze mu już znane dokumenty: raporty, mapy i godziny logowania. Rozłożył wszystko na biurku, jakby robił to po raz pierwszy. Most. Parking. Stawy. Plecak. Legitymacja. Brak zielonego pamiętnika, o którym mówiła matka. Brak telefonu. Nic nie trzymało się kupy. – Co przeoczyłem…?”
„– Co się stało, Lauro? – szepnął. Przekartkował kilka stron wstecz. Jego palce zatrzymały się na zapisie sprzed niecałego roku. Zwykły dzień, bez żadnych dramatów. A jednak pewne zdanie przykuło jego uwagę. „Lubię, kiedy w szkole jest głośno, bo wtedy nikt nie słyszy, że chcę zniknąć”. Zamarł. Przeczytał jeszcze raz. Wolniej. Jakby zmiana tempa mogła zmienić sens.”
„– Czasem ludzie potrafią bardzo dobrze ukrywać to, co ich niszczy – powiedział. – Nawet przed tymi, których kochają. – Ale ja byłem obok! – Chłopak uderzył pięścią w udo. – Znałem ją całe życie! A i tak nie zauważyłem momentu, w którym zaczęła znikać.”
„Laura pisała o przerwach, o korytarzach, o dzwonku, który „ratuje przed myślami”. Nie było tam ani słowa o matce, ojczymie ani o Kacprze. Przerwy były tłem. Ucieczką. Jeśli hałas ją chronił, to przed czym? I dlaczego rok później przestał jej wystarczyać?”
„Zaginęła 17-letnia mieszkanka Stukocina. Policja prosi o pomoc”. Przypomniał sobie, że wstawił pod tym postem taktyczną kropkę, żeby go śledzić. Kliknął. Komentarzy było więcej niż wtedy. Dużo więcej. (…) Serce zaczęło mu walić. Przewijał dalej, coraz szybciej, jakby liczył, że zaraz trafi na coś rozsądnego. (…) „Ćpała”. Słowo, które Pałys rzucił mu w twarz na parkingu, teraz żyło własnym życiem. Powielane, mielone, oblepione cudzymi domysłami. Laura sprowadzona do jednego zdania. Jednej pieprzonej etykiety. (…) Przecież ci ludzie jej nie znali. Nie widzieli, jak potrafiła się śmiać z byle czego. Jak denerwowała się przed sprawdzianami, choć zawsze była przygotowana. Jak wkurzała się, kiedy ktoś traktował ją z góry.”
Po ognisku kończącym wakacje znika siedemnastoletnia Laura. W domu nie czeka na nią bezpieczna przystań. Jej ojczym jest surowy i agresywny, a matka - spolegliwa, szukająca oparcia w wierze. Jedyną osobą, której Laura naprawdę ufa, jest Kacper, jej najlepszy przyjaciel. Dziewczyna planuje po maturze opuścić miasteczko i odnaleźć ojca, którego nigdy nie poznała. Czy zdąży zrealizować swój plan?
Historię poznajemy z kilku perspektyw - matki Laury, Kacpra, księdza oraz prowadzącego śledztwo policjanta. Do tego dochodzą wspomnienia samej dziewczyny, przenoszące nas rok wstecz, do momentu, gdy w jej życiu zaczęło dziać się coś niepokojącego.
Kłamstwa, sekrety i cicha przemoc. Wszyscy dostrzegli, że Laura się zmieniła - z pogodnej dziewczyny stała się cicha, zamknięta w sobie i wycofana. Nikt jednak nie dociekał, dlaczego. I właśnie ta obojętność okazuje się najbardziej przerażająca.
"Cisza, która zabija" Emilii Szelest to niepokojący thriller psychologiczny, w którym autorka pokazuje, jak łatwo przeoczyć, gdy komuś dziej się krzywda. Bo czasem cisza jest wołaniem o pomoc.