Tajemnice Haven High wkrótce mogą ujrzeć światło dzienne.
Pragnęłam go mieć, a jednocześnie wiedziałam, że to niemożliwe.
Elise i Michael są przekonani, że zbrodnia, którą popełnili na początku wakacji, pozostanie ich sekretem. Wszystko się zmienia, gdy odkrywają, iż ktoś niepożądany zna prawdę. Zmuszeni do działania, próbują ustalić, jak bardzo prześladowca może zniszczyć im życie.
Podczas konfrontacji na opuszczonym kempingu świadek ujawnia, że dostał tajemniczy SMS od nieznanego numeru. Ktoś zawarł w nim prawdę o zaginięciu Chada. Dodatkowo otrzymał polecenie, żeby utrudnić życie Elise, Michaelowi oraz ich przyjaciołom.
W jednej chwili wszystko wymyka się spod kontroli. Para rozumie, że wpadła w pułapkę – taką, z której nie mogą się wydostać ani nawet poprosić o pomoc, nie wyjawiając własnej winy.
Bo jak uciec przed kimś, kto zna twoją najgorszą tajemnicę…?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Ta historia to definicja mojego komfortu. Kocham Julkę za świat,który stworzyła i emocje,które potrafi idealnie przelać na strony. Jestem ogromnie wdzięczna,że mogłam poznać tą historię i zakochać się w niej bezpowrotnie.
Wiecie już, że z Julką jestem od jej debiutu, a 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚 𝐧𝐨𝐰𝐚 𝐩𝐫𝐞𝐦𝐢𝐞𝐫𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐩𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚 𝐛𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐦𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚. Umierałam z niecierpliwości drugiego tomu 𝑻𝒂𝒋𝒆𝒎𝒏𝒊𝒄 𝑯𝒂𝒗𝒆𝒏 𝑯𝒊𝒈𝒉, a jak w końcu zgarnęłam go w swoje dłonie, mimo ogromnej grubości pochłonęłam go na dwóch posiedzeniach. Często powtarzam w recenzjach, że 𝐩ł𝐲𝐧𝐞̨ł𝐚𝐦 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐭𝐫𝐞𝐬́𝐜́, lecz chyba muszę przestać, ponieważ dopiero przy tej lekturze poczułam, co to tak naprawdę znaczy. Absolutnie 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚𝐜́ i chłonęłam wszystko niczym gąbka. Mogę wam śmiało wyznać, że 𝑶𝒅 𝑬𝒍𝒊𝒔𝒆 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐢ł𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐞𝐥𝐤𝐢𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 i otrzymało ode mnie pełne 5 ☆! 𝐉𝐮𝐥𝐢𝐚 𝐳𝐚𝐝𝐛𝐚ł𝐚 𝐨 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐲 𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨́ł jak np. o wciągającą akcję, dowalone wątki poboczne, niespodziewane tajemnice i przekręty, jedynych w swoim rodzaju bohaterów, genialną dynamikę Elise i Michaela oraz oczywiście multum emocji. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że mimo tej całej 𝐚𝐛𝐬𝐮𝐫𝐝𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 i oczywiście 𝐝𝐨𝐬́𝐜́ 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐞𝐣 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐲𝐭𝐮𝐚𝐜𝐣𝐢, lektura ta była 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐚, a ja często głośno się śmiałam. 💚
𝐄𝐥𝐢𝐬𝐞 to 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚 bohaterka, która delikatnie daje mi vibe naszej dobrze znanej Elli ze 𝑺ł𝒐𝒅𝒌𝒊𝒆𝒈𝒐 𝒔𝒎𝒂𝒌𝒖 𝒕𝒓𝒖𝒄𝒊𝒛𝒏𝒚. Dlaczego? Nie wiem. Może jakaś część mnie tęskni za tą erą, choć wydaje mi się, że raczej jest to kwestia 𝐳𝐚𝐰𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐚 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐞𝐤, które 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐢𝐝𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 i są w stanie poświęcić się dla swoich bliskich. Szanuję Stratford za to, że 𝐰𝐚𝐥𝐜𝐳𝐲ł𝐚 𝐨 𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡 i choć momentami była dość 𝑏𝑟𝑢𝑡𝑎𝑙𝑛𝑎, 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐢𝐞 𝐣𝐚̨ 𝐭𝐨 𝐰𝐲𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐢𝐚ł𝐨 𝐧𝐚 𝐭𝐥𝐞 𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡. Do tego momentami było mi jej strasznie żal przez jej 𝐜𝐢𝐚̨𝐠ł𝐚̨ 𝐰𝐚𝐥𝐤𝐞̨ 𝐳 𝐰ł𝐚𝐬𝐧𝐚̨ 𝐠ł𝐨𝐰𝐚̨. 𝐙𝐨𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲ł𝐚𝐦 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐰 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐝𝐚𝐰𝐧𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞. A skoro o tym mowa, wrzaski jej rodziców przypomniały mi o mojej własnej przeszłości, a nawet usłyszałam kiedyś identyczne słowa, co doprowadziło do ł𝐞𝐳 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐜𝐡. Nie spodziewałam się, że w tylu sytuacjach i myślach 𝐛𝐞̨𝐝𝐞̨ 𝐮𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐢𝐚𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳 𝐄𝐥𝐢𝐬𝐞, a jednak. Jej emocje, temat bezpieczeństwa, kontroli i odrzucenia – 𝑰 𝒈𝒆𝒕 𝒊𝒕. 🫂
𝐌𝐢𝐜𝐡𝐚𝐞𝐥 to nietypowa postać, która 𝐭𝐫𝐳𝐲𝐦𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐚̨ 𝐬𝐲𝐦𝐩𝐚𝐭𝐢𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞, choć momentami 𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳𝐲ł 𝐦𝐞̨𝐭𝐥𝐢𝐤 𝐰 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐠ł𝐨𝐰𝐢𝐞 i nie wiedziałam, co o nim myśleć. Ostatecznie przyznam, że dalej go bardzo lubię, a delikatny chaos w moim umyśle nawet mnie ucieszył, ponieważ jestem zdania, że 𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐫𝐚 𝐭𝐚 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢 𝐝𝐚𝐜́ 𝐝𝐨 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐞𝐧𝐢𝐚 oraz otworzyć głowę na 𝐧𝐨𝐰𝐞 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰𝐲 𝐢 𝐦𝐨𝐳̇𝐥𝐢𝐰𝐞 𝐬𝐲𝐭𝐮𝐚𝐜𝐣𝐞. Oczywiście nie mówię o ataku na Chada, bo 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐫𝐚𝐜𝐳𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐧𝐧𝐢𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐮𝐧𝐢𝐤𝐚𝐜́, ale chyba rozumiecie, o co mi chodzi. 😄
Autorka stworzyła mnóstwo genialnych postaci, 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐮𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞𝐧́𝐜𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐨𝐣𝐜𝐢𝐞𝐜 𝐌𝐢𝐜𝐡𝐚𝐞𝐥𝐚. Idol, który 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚ł i sprawiał, że czułam same pozytywne emocje! 𝐒𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐞̨ gdy wyjaśniał pewnych rodziców oraz 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐰 swoją wysoką inteligencją. 𝑰 𝑳𝑶𝑽𝑬 𝑯𝑰𝑴! 😝
Książkę tę określiłabym 𝐜𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚̨ 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐣𝐚̨ 𝐰 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢 𝐜𝐡𝐚𝐨𝐬𝐮 𝐢 𝐬𝐳𝐚𝐥𝐞𝐧́𝐬𝐭𝐰𝐚. Absolutnie kino, ogromne emocje i zwroty akcji, które wbiją was w fotel. Z chęcią 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐜𝐨𝐬́ 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣 𝐳 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐮𝐧𝐢𝐰𝐞𝐫𝐬𝐮𝐦 (hehe) i wiem, że na pewno zdobyłoby to moje serce! 🤍🍃
To, jak bardzo wciągnęłam się w tę historię, jest naprawdę trudne do opisania. Pierwszy tom podobał mi się, ale miałam wrażenie, że czegoś mu brakowało. Natomiast drugi… tutaj wszystko po prostu zagrało.
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam, była poprawa humoru. W pierwszym tomie momentami miałam już serdecznie dosyć ciągle powtarzających się żartów o „mózgu z Temu”, „argumencie który ma wylew” czy porównywaniu różnych rzeczy do kołchozu. Tutaj takie teksty pojawiają się dosłownie kilka razy przez ponad 500 stron, dzięki czemu faktycznie potrafiły mnie rozbawić, zamiast irytować. Zresztą ogólnie śmiałam się podczas tej części zdecydowanie częściej.
Dużo bardziej zaangażowałam się też w samą historię. Już pierwszy tom potrafił mnie zainteresować, ale tutaj emocje były po prostu na wyższym poziomie. Zaczęło mi naprawdę zależeć na bohaterach i ich losach.
Muszę też przyznać, że na początku pierwszego tomu byłam przekonana, że nigdy nie polubię Elise. Naprawdę mnie irytowała i miałam ochotę nią potrząsnąć. Na szczęście z czasem bardzo się rozwinęła i w drugim tomie nie miałam już z nią żadnego problemu.
Nadal nie jestem wielką fanką motywu aranżowanego małżeństwa we współczesnych realiach. Dalej nie kupuję go w stu procentach, ale tutaj został poprowadzony na tyle sensownie, że jestem w stanie przymknąć na niego oko. Trzyma się to wszystko... może trochę na taśmę i słowo honoru, ale jednak się trzyma.
Zakończenie ogólnie mnie usatysfakcjonowało, choć mam kilka drobnych uwag. Przede wszystkim mam wrażenie, że finałowa akcja została rozwiązana bardzo szybko. Najbardziej zabrakło mi jednak odpowiedzi na kilka pytań. Przez końcówkę hustrii przewija się wątek tego, że ojciec Mike'a ma coś na rodziców Elise, ale nigdy nie dowiadujemy się, co to właściwie jest. A ja naprawdę chciałam to wiedzieć.
Podobnie było z motywem rozpisywania całej zbrodni na tablicy pod przykrywką gry fabularnej. Sam pomysł wydał mi się świetny i byłam przekonana, że autorka pokaże nam ten proces. Niestety nigdy do niego nie wracamy, a szkoda, bo bardzo chciałabym zobaczyć, jak bohaterowie to rozegrali.
Mam też jedno zupełnie osobiste "ale", które nie jest wadą książki, tylko moją małą obsesją. Bardzo zafiksowałam się na dyskusji o Lady Makbet. Nie przekonuje mnie argument, że gdyby mogła sama zostać królem, nie posłużyłaby się mężem. W moim odczuciu niewiele by to zmieniło, bo Duncan i tak pozostawał przeszkodą, której należałoby się pozbyć. To naprawdę drobiazg i nie ma żadnego wpływu na fabułę, ale nie mogłam przestać o tym myśleć.
Ogólnie jestem naprawdę zachwycona tą książką. Na początku podchodziłam do niej z lekkim dystansem, głównie dlatego, że była reklamowana jako enemies to lovers. Moim zdaniem to w ogóle nie jest enemies to lovers. Bardziej pasuje tutaj rivals to lovers, a i tego motywu jest stosunkowo niewiele, bo rywalizacja trwa właściwie tylko na początku historii.
Mimo wszystko bawiłam się świetnie i z czystym sumieniem mogę tę książkę polecić. I mówię to całkowicie szczerze, a nie dlatego, że czytałam ją we współpracy. Drugi tom na pewno zostanie w mojej głowie na długo, a dodatkowy rozdział sprawił tylko, że jeszcze bardziej chcę kolejną książkę.
I proszę... niech William i Theo w końcu będą razem. Ja już wierzę w tę relację i naprawdę chcę zobaczyć, jak potoczą się ich losy.
Kocham pióro Julii Kubickiej, a pierwsza część bardzo mi się podobała, dlatego ogromnie się cieszę, że „Od Elise” okazało się jeszcze lepsze. Autorka ponownie stworzyła historię, od której naprawdę trudno było mi się oderwać.
Mimo że pod koniec poprzedniego tomu dowiadujemy się, kto odkrył tajemnicę głównych bohaterów, wcale nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Wręcz przeciwnie — z ogromną ciekawością czekałam na moment, w którym Elise i Michael poznają prawdę oraz na to, jak zareagują, kiedy wszystkie karty zostaną odkryte. Napięcie było wyczuwalne przez większość książki, a ja cały czas zastanawiałam się, do czego doprowadzą kolejne decyzje bohaterów.
Po raz kolejny całkowicie przepadłam dla romansu. Relacja Elise i Michaela jest pełna chemii, emocji, napięcia i niewypowiedzianych uczuć. Uwielbiałam ich wspólne sceny oraz to, jak mimo wszystkich problemów próbują się nawzajem chronić. Bardzo podobało mi się również, że ich relacja nie została przedstawiona jako idealna — oboje popełniają błędy, ranią się i nie zawsze potrafią szczerze rozmawiać.
Dużym plusem tej części było także rozwinięcie konsekwencji wydarzeń z pierwszego tomu. Bohaterowie cały czas mierzą się z poczuciem winy, strachem i świadomością, że ich sekret może w każdej chwili wyjść na jaw.
Muszę jednak przyznać, że Elise momentami mnie irytowała, szczególnie kiedy wszystkie karty zostały już odkryte. Rozumiem, że była zagubiona i przytłoczona, ale po niektórych jej decyzjach trudno było mi nie czuć frustracji. Czasami miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby w końcu przestała odpychać osoby, którym naprawdę na niej zależy.
Mimo tego „Od Elise” przeczytałam z ogromną przyjemnością. To emocjonująca, pełna napięcia i sekretów kontynuacja, która jeszcze mocniej wciągnęła mnie w losy bohaterów. Julia Kubicka po raz kolejny udowodniła, że potrafi świetnie łączyć romans z tajemnicą i sprawić, że czytelnik nie chce odkładać książki aż do ostatniej strony.
Nie wiem, co jest we wszystkich książkach Julki Kubickiej, ale jakimś cudem autorka zawsze kreuje cały świat i bohaterów w taki sposób, że po prostu nie da się od nich oderwać. Odkąd po raz pierwszy przeczytałam „Tak powstają złoczyńcy”, zakochałam się w jej sposobie pisania i prowadzeniu fabuły od pierwszego wejrzenia.
„Od Elise” wciągnęło mnie na tyle, że pochłonęłam te sześćset stron w zaledwie dwa dni. Szczerze uwielbiam całą fabułę oraz bohaterów, a humor w tej książce idealnie trafia w moje gusta. Bawię się przy tej lekturze świetnie i kiedy mam ochotę się szczerze pośmiać, sięgam właśnie po książki Kubickiej.
Mimo to pierwsza połowa książki była dla mnie niestety o niczym. To znaczy działo się tam dużo, ale nie zapamiętałam niczego z początkowej części. ❗️SPOILER „DLA ELISE”❗️ A dokładniej: niczego aż do momentu ponownego pojawienia się Chada. To właśnie na ten wątek najbardziej się nastawiałam, zaczynając tę część po ukończeniu „Dla Elise”. Na szczęście druga połowa w pełni mi to wynagrodziła. ❗️KONIEC SPOILERÓW❗️
Bardzo wciągnęłam się w relację Michaela i Elise. Czułam, że ich historia nie jest naciągana ani robiona „na siłę”. Została poprowadzona bardzo naturalnie i był to mój drugi ulubiony wątek w całej książce.
A pierwszym była oczywiście sprawa kryminalna i sekrety rodzinne. Powiem szczerze: zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ponieważ nawet niczego nie podejrzewałam.
Zakończenie trochę mnie jednak zawiodło. Po poprzednich książkach Kubickiej spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego i „WOW”.
Pomimo tych kilku drobnostek lektura bardzo mi się podobała i zachęcam do zapoznania się z tą dylogią!
Uważam że trochę na siłę ten tom. Po tym jak był rozdział z perspektywy chada, to było to oczywiste. Podobał mi się wątek Founder family i to że elise przeciwstawiła się swoim rodzica. Kocham szeryfa Jacka.
Drugi tom „Dla Elise” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier. Jej bohaterowie stanowią bardzo ważną część mojej codzienności już od czasów, kiedy na wattpadzie publikowany był pierwszy tom, a fakt, że to już koniec ich historii jest naprawdę trudny do uwierzenia.
„Od Elise” zdecydowanie dorównało pierwszej części, jeśli mówimy o wzbudzonych emocjach i akcji trzymającej w napięciu. Jest wprawdzie o wiele dłuższa, jednak jej angażująca fabuła sprawiła, że kolejne rozdziały mijały zdecydowanie za szybko, a całość stworzyła powieść, o której nie sposób zapomnieć.
To, co uwielbiam w książkach Julki to fakt, jak świetnie buduje powieści na humorze i absurdzie sytuacyjnym, jednocześnie poruszając w nich ważne tematy dotyczące współczesnego świata. Jej książki nie tylko nie znają nudy, ale są czymś świeżym i wyróżniającym się na rynku wydawniczym. Każda z jej powieści jest dla mnie miejscem, w którym znajduję zrozumienie i doskonale wiem, że nie będziecie zdziwieni jeśli powiem, że jest ona moją ulubioną autorką. „Od Elise” zawiera te wszystkie cechy, które sprawiają, że uwielbiam jej twórczość.
Fabuła tej powieści ma świetnie, nienachalnie poprowadzony wątek tajemnicy, która ciągnie się za bohaterami już od wydarzeń pierwszego tomu. Ktoś wie o wszystkim, co Elise i Michael mają na sumieniu i stara się to wykorzystać przeciwko nim. Dzięki temu wątkowi bohaterowie jeszcze bardziej muszą sobie ufać współpracując tak, by ich sekrety nimi pozostały.
Jeśli mówimy o samych bohaterach, nie będziecie zaskoczeniem jeśli przyznam, że totalnie skradli oni moje serce. Zarówno Elise, jak i Michael są świetnie rozbudowanymi postaciami, które niejednokrotnie sprawiły, że poczułam się usłyszana. Rozwój ich relacji jest jednym z moich ulubionych wątków romantycznych… kiedykolwiek. Śledzenie tego, jak z początkowej niechęci stają się partnerami w zbrodni i w końcu czymś więcej było naprawdę świetną przygodą.
Jest to kolejna książka spod pióra Julki, która zawiera w sobie wątek „Found Family”. Paczka przyjaciół z Haven High to grupa nastolatków, którzy nie tylko są gotów wskoczyć za sobą w ogień, ale także rozbawić czytelnika do łez. Uwielbiam ich zarówno razem, jak i każdego z nich osobno. Są ciekawymi, istotnymi dla fabuły postaciami - każdy z nich ma swoją własną historię i oryginalny charakter. Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych części uniwersum, w których poznamy ich bliżej.
Jeśli czytaliście już pierwszy tom to wiecie, że jego fabuła dzieje się na przestrzeni dwóch linii czasowych. Z kolei drugi zdecydowanie skupia się bardziej na teraźniejszości, ciągnąc fabułę głębiej w nowy rok szkolny i problemy bohaterów związane z popełnioną zbrodnią. „Od Elise” pisane jest również z perspektywy samej Elise i to różni ją od pierwszej części, która skupiała się wyłącznie na perspektywie Michaela. Ten zabieg dodał bohaterom nowej głębi, która pokazała nam inne spojrzenie na ich rzeczywistość i problemy, z którymi musieli się mierzyć.
Całość fabuły w dużej mierze toczy się w starej, elitarnej szkole. Na stronach powieści czuć małomiasteczkowy klimat, który sprawia, że tym bardziej trudno jest ukryć wszystkie tajemnice przed niechcianymi osobami. Książka skupia się na świetnym portrecie psychologicznym postaci i wyjaśnia każdą zagwozdkę, która mogła zostać w głowach czytelników po przeczytaniu pierwszego tomu, a także jest jedną z nielicznych książek z kategorii young adult autorstwa Julki.
Na koniec chciałabym tylko powiedzieć, że jeśli szukacie historii, która w swój świat wciągnie was bez skrupułów i zostanie z wami na długo po jej skończeniu - zdecydowanie musicie sięgnąć po dylogie Elise i Michaela.