Gdybym miała do czegoś porównać "Listy" Sienkiewicza, to chyba najbliższym współczesnym odpowiednikiem byłyby kanały podróżnicze youtuberów. Autor ogląda, ale nie próbuje spojrzeć poza fasadę, nie drąży dziury w całym. Świat lokalnych wierzeń i tradycji pozostaje dla niego zamknięty. I co mu mam ogromnie za złe, nawet nie próbuje ich poznać. Obraca się wyłącznie w środowisku misjonarzy i kolonizatorów. To widać, nawet bardzo.
Jest przekonany o wyższości cywilizacji europejskiej i niższości intelektualnej ludności tubylczej. Islam be, chrześcijaństwo cacy, więc nawracajcie się. Jego zdaniem, bądź też osób, które cytował, chrzest zamienia "tubylca zwierzę" w "tubylca człowieka", cywilizuje ich(Sic!). Często porównywał ich do małp lub ogólnie do zwierzątek, Zbywa także argument jakoby nowa religia dzieliła społeczności. Czytałam paru autorów z tzw, Czarnej Afryki, prezentowali diametralnie odmienne stanowisko. Ciekawe dlaczego?
Ale, ale! Najbardziej rozbawiła mnie ekscytacja Europejczyków i samego Sienkiewicza na wiadomość, że statkiem ma płynąć harem. Jaka euforia! Kobiety muzułmańskie na pokładzie! Poszły w ruch przez moment zbereźne skojarzenia, jakimi były napakowane europejskie głowy. Harem, ludzie, prawdziwy harem na pokładzie, jakież miejsce rozpusty i rozpasania! Tylko czy aby na pewno? W kulturach arabskich harem to po prostu wydzielona część pomieszczeń przeznaczona dla kobiet, nie tylko żon i konkubin ale również matek, córek, sióstr. Zakładam, że Sienkiewicz nie miał o tym pojęcia.