Maciek wraz z dziewczyną i przyjaciółmi ruszają spędzić weekend w Rogowicach. Pretekstem do wypadu są odwiedziny leżącego w pobliskim szpitalu wujka chłopaka – ale prawdziwy powód jest inny. Niewielka wieś, w której na co dzień mieszka mężczyzna, zmienia się w sielankową przystań dla spragnionej zabawy i alkoholu młodzieży. Nikt z nich nie wie, że czeka ich najgorszy urlop w życiu, a dla niektórych okaże się też ostatnim. Po ulicach Rogowic zaczynają grasować wygłodniałe płazy, siejąc wokół śmierć i zniszczenie.
4.5 ⭐️ Brakowało mi na polskim rynku takiej książki! Animal attack to gatunek, który naprawdę lubię, szczególnie w filmach, a Rechot od razu mnie przyciągnął swoim genialnym pomysłem. Gigantyczne, krwiożercze żaby na polskiej wsi?! Brzmi abstrakcyjnie i komicznie, ale DZIAŁA 😂 A jest to doprawdy krwawa historia…🐸🐸🐸
Maciek ze swoją dziewczyną i znajomymi wyjeżdżają do Rogowic. Oficjalnie wybierają się do jego dziadka do szpitala w odwiedziny, ale oczywiście, że tak naprawdę chodzi o wolną chatę, grill i odpoczynek poza miastem. Cisza, napoje z procentami i całkowita wolność. Problem w tym, że Rogowice szybko zamieniają się w miejsce, z którego chce się uciekać Beztroski weekend zmieni się w walkę o przetrwanie…Pojawiają się gigantyczne i wygłodniałe płazy! 🐸
Rogowice to typowa i przerysowana polska wieś, tj plotki, obgadywanie, seniorzy i lokalne konflikty na skalę światową 👵🏿
Jest to świadomy animal attack z elementami slashera, groteski i czarnego humoru😁 Jest krew, absurd i sceny, które są jednocześnie obrzydliwe i zabawne. I to już się dzieje od 1 stron tej książki 😂💚 pan Wiesław 😎🚴♂️
Ważna rolę odgrywa Antoni, któremu zachciało się być pseudonaukowcem na stare lata. Myśli, że ma nad wszystkim kontrolę, ale my już dobrze wiemy jak to się skończy XD
Największą zaletą Rechotu jest to, że książka dokładnie wie, czym chce być. To nie jest poważny horror naukowy, tylko czysta rozrywka!! 🐸I po tej książce kumkanie w krzakach brzmi już trochę inaczej…
❓Gdybyście mieli wybrać jedno zwierzę na bohatera horroru, co by to było❓
📚 Maciek z przyjaciółmi postanowili uciec od zgiełku miasta, aby spędzić weekend w Rogowicach, poświęcając się totalnemu chillowaniu. Przy wjeździe do wsi niespodziewanie przejeżdżają po rowerze, który leży na samym środku drogi. Obok niego znajdują plamy krwi. Przyjaciele postanawiają przeczesać okolicę w poszukiwaniu właściciela roweru, jednak ich poszukiwania nie przynoszą żadnych rezultatów. To, co początkowo wygląda na zwykłe zaginięcie, szybko zamienia się w walkę o przetrwanie. Ta historia zaczyna się dosyć niewinnie, jednak kończy się katastrofalnymi skutkami spod znaku krwioż€rczych ropuch.
📚 „Rechot” autorstwa Łukasza Rzadkowskiego to pierwszy tom cyklu o tym samym tytule z gatunku horror. Wyobraźcie sobie filmy grozy klasy B o grupie nastolatków, na którą czyha wyjątkowo dziwne niebezpieczeństwo... To jest ich literacki odpowiednik! Muszę przyznać, że kocham takie filmy, więc i książka bardzo przypadła mi do gustu. To typowy slasher z motywem animal attack, pełen krw@wych scen, napięcia i szybkiej akcji. Autor nie daje bohaterom chwili wytchnienia, a kolejne wydarzenia sprawiają, że z każdą stroną rośnie ciekawość, kto prz€żyje i jak zakończy się to niecodzienne starcie z naturą.
📚Jeśli szukacie horroru, który nie udaje czegoś więcej, tylko po prostu zapewnia dobrą, krw@wą rozrywkę i klimat rodem z kultowych horrorów klasy B, to „Rechot” zdecydowanie warto poznać.