Jump to ratings and reviews

Collide #2

Collide. The Truth Between Us

HAILEY SCOTT próbuje poskładać swoje życie po stracie, która pozostawiła w jej sercu pustkę. Każdy kolejny dzień to walka między rozdzierającymi serce wspomnieniami a pragnieniem, by w końcu ruszyć dalej. Problem w tym, że w jej życiu nadal obecny jest biorący udział w nielegalnych wyścigach RAIDEN GRAVES, który miał być dla niej tylko chwilową odskocznią. Tyle że od niego nie da się uciec.

Ich relacja staje się coraz bardziej chaotyczna, toksyczna i pełna sprzeczności. Przyciąga ich do siebie siła, której nie potrafią i nie chcą kontrolować, choć oboje wiedzą, że ten romans może się skończyć katastrofą. Noce pełne emocji, pożądania i niedopowiedzeń należą tylko do nich – i z każdą chwilą stają się coraz bardziej niebezpieczne. Kiedy przeszłość ponownie daje o sobie znać, a wokół zaczynają mnożyć się sekrety, Hailey i Raiden muszą zmierzyć się z prawdą, na którą żadne z nich nie jest gotowe… Bo nie wszystkie tajemnice powinny ujrzeć światło dzienne, a niektóre uczucia niszczą bardziej niż najboleśniejsze wspomnienia.

Hailey i Raiden będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są dla siebie nawzajem ratunkiem… czy może największym przekleństwem.

560 pages, Paperback

First published July 29, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Hope S. Ward

9 books14 followers

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
33 (54%)
4 stars
22 (36%)
3 stars
4 (6%)
2 stars
2 (3%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 30 of 33 reviews
Profile Image for ksiazkowamagda .
802 reviews185 followers
August 6, 2026
🖤 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴄᴏʟʟɪᴅᴇ. ᴛʜᴇ ᴛʀᴜᴛʜ ʙᴇᴛᴡᴇᴇɴ ᴜꜱ 🖤


| współpraca reklamowa |

Moja ocena: ★★★★.75

Są takie historie, o których bardzo szybko zapominamy, są też takie, które w nas coś poruszają, ale są również takie, które łamią nam serce. Po ich skończeniu jeszcze długo patrzymy w ścianę, i nie umiemy powstrzymać potoku łez. Czujemy ogromną pustkę i nie potrafimy wyrzucić z głowy bohaterów, mimo że sięgamy po kolejne tytuły. Tak było w przypadku tej pozycji. Spodziewałam się, że będzie boleć, ale nie byłam gotowa na taki rollercoaster, jaki zaserwowała nam autorka. Ja jestem znana z tego, że potrafię płakać na książkach, ale ta pozycja sprawiła, że wylałam naprawdę dużo łez. Złamała moje serce na drobne kawałki, a gdy myślałam, że może to wszystko skończy się inaczej, Hope postanowiła zmiażdżyć pozostałe kawałeczki w drobny mak. To nie ja skończyłam z tą książką, to ona skończyła ze mną.

Po skończeniu pierwszej części byłam szalenie ciekawa kontynuacji, ale nie będę ukrywać, bałam się jej. Gdy widziałam fragmenty, zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę ją czytać. W życiu trzeba być odważnym, czy jakoś tak, więc wyczekiwałam swojego egzemplarza. Obawiam się, że nie będę w stanie w pełni przekazać moich odczuć oraz emocji związanych z drugą częścią, ale postaram się.

Jeżeli chodzi o styl pisania Hope, to po raz kolejny bardzo dobrze mi się czytało tę książkę. Mimo poruszanych w niej tematów oraz tego, że nie należała ona do łatwych historii, czytało mi się ją niezwykle szybko i płynnie. Ani przez moment nie miałam poczucia, że się nudzę lub że mam momenty, w których myślałam o zrobieniu sobie przerwy. Nie umiałam się oderwać.

Hailey to bohaterka, której było mi niesamowicie szkoda. Po wszystkim, co ją spotkało, stara się poukładać swoje życie i ruszyć w końcu dalej, ale nie jest to tak proste, jak wszystkim wokół może się wydawać. Nadal widać, że nie do końca umiała sobie wybaczyć. Ciągle gdzieś w środku czuła, że to jej wina, że to ona powinna być na miejscu swojej siostry. Te wszystkie zdarzenia bardzo mocno na nią wpłynęły. Widać, że ich nie przepracowała. Nawet jeśli gdzieś miała świadomość, że powinna ruszyć dalej, uważała, że to nie będzie fair. Bo jak ona może być szczęśliwa, skoro bliskiej jej osoby już nie ma? Naprawdę chciałam, by w końcu była szczęśliwa, ale nie zawsze dostajemy to, czego chcemy.

Raiden to bohater, którego raz lubiłam, a raz nie. Raz działał mi na nerwy i miałam ochotę wejść do książki i nim potrząsnąć, a kolejnym razem było mi go niezwykle szkoda i chciałam go przytulić. Nawet jeśli rozumiałam, z czego wynikały podejmowane przez niego decyzje i dlaczego postępował tak, a nie inaczej, to nie ukrywam, bardzo często mnie to po prostu wkurzało.

Relacja Hailey i Raidena jest bardzo skomplikowana i toksyczna. Nie znajdziecie tutaj zdrowej relacji, więc jeśli na to liczyliście w tej części, to niestety muszę Was rozczarować. Oboje gdzieś w środku wiedzą, że nie powinni dalej iść w tę relację. Obydwoje są bardzo mocno zniszczeni. Życie w żadnym stopniu im nie ułatwiało każdego kolejnego dnia. Mają w sobie wiele bólu i ran, które bardzo mocno wpływają na ich życie. Nawet jeśli chcieliby, by było inaczej, nie zawsze jest tak, jak sobie życzymy. Jest między nimi ogromne przyciąganie i chemia, których nie umieją zlekceważyć. Dużo ich też dzieli. Przede wszystkim, mimo że zarówno sobie pomagają, wzajemnie się też niszczą. I to w tym wszystkim bolało najbardziej. Chciałam, aby w końcu szczerze ze sobą porozmawiali i powiedzieli sobie wszystko, co ich boli, wkurza w tej drugiej osobie i tak dalej. A zarazem wiedziałam, że będzie to bardzo bolesny moment.

Gdzieś głęboko w sobie podejrzewałam, jak ta książka może się skończyć, ale nic nie przygotowało mnie na tak ogromny ból i tak wiele łez. Zamazywały mi się literki na papierze i musiałam w pewnym momencie zamknąć książkę i ochłonąć. Końcowe rozdziały złamały mi serce, a raczej to, co z niego zostało. Nie zgadzam się na nie. Udaję, że ono nie istnieje, a ja po prostu tego nie przeczytałam.

Nie spodziewałam się, że ta dylogia tak bardzo mnie poruszy i wywoła we mnie tak wiele emocji. Jednocześnie bardzo się cieszę, że ją poznałam. Nie jest to historia dla każdego, ale mi osobiście się podobała i mogę ją z czystym sumieniem Wam polecić. Jednocześnie pamiętajcie, że to książka dla czytelników pełnoletnich, a przed lekturą koniecznie zapoznajcie się z ostrzeżeniami.
Profile Image for Madzieł.
99 reviews2 followers
September 2, 2026
[współpraca reklamowa]
🌹 Jest to kontynuacja losów Hailey i Raidena i nie jest to tom, który jest lżejszy od poprzednika… Jest tutaj większa kumulacja niewypowiedzianych słów, czy tajemnic przeszłości, a także przyszłej troski o bezpieczeństwo. Nie zaczynamy znowu od początku, ale czy w sumie zaczynaliśmy, biorąc do ręki Collide. 𝑊𝑒 𝐴𝑟𝑒 𝐴𝑙𝑙 𝐿𝑖𝑎𝑟𝑠? Trudno to określić, zwłaszcza że Hailey i Raiden to dwójka ciężkich bohaterów do zobrazowania pod kątem: czy się zmienili, czy nie, czy są tylko czarnymi flagami, czy może czerwonymi, etc. I chyba to jest najlepsze w II tomie, ponieważ tutaj jesteśmy dalej niż w I tomie, dając pełny obraz młodszej Scott i Gravesa!

🌹 Ich relacja tutaj w sumie nadal nie jest określana niczym poważnym według samych zainteresowanych, więc dlaczego ich boli fakt zadawania sobie bólu? No właśnie chyba tutaj powoli dochodzi do takiego otwierania się każdego z nich na coś więcej: może spróbowania tego właściwego zakochania, które nie jest zwykłą obsesją na punkcie wyidealizowanego “kochania kogoś”? Nic tutaj nie jest tylko czarne ani białe… I zarówno Hailey, jak i Raiden o tym wiedzą, chociaż bardziej Graves przez pryzmat przeszłości…ekhem…Abby-

🌹 Co zauważyłam w tym tomie, to właśnie co on sam czuje w środku, do czego dochodzi. To mnie urzekło. Ta zmiana w Raidenie. Może nie tak, jakbym go wcale nie poznawała, ale…ciężko mi to opisać w sumie…ale powołam się na jeden z cytatów, który wpadł w mój umysł i nie wyjdzie: “𝑇ℎ𝑒𝑟𝑒 𝑖𝑠 𝑛𝑜 𝑙𝑜𝑣𝑒 𝑤𝑖𝑡ℎ𝑜𝑢𝑡 𝑠𝑖𝑛. 𝐹𝑜𝑟 𝑙𝑜𝑣𝑒 𝑖𝑠 𝑏𝑒𝑠𝑡 𝑚𝑒𝑎𝑠𝑢𝑟𝑒𝑑 𝑖𝑛 𝑤ℎ𝑎𝑡 𝑤𝑒 𝑓𝑜𝑟𝑔𝑖𝑣𝑒.” i na tym w sumie to polega: Nie ma miłości bez skazy/błędów i takie prawdziwe oddanie pojawia się wtedy, kiedy decydujemy się wybaczyć błędy. I nie tylko kochając kogoś, ale też kochając siebie, Hailey…

🌹 Nie wiem, jak długa wyjdzie ta recenzja, ale pisząc ją, jestem w lekkiej rozsypce, ponieważ wchodząc do 𝑇𝑟𝑢𝑡ℎ 𝐵𝑒𝑡𝑤𝑒𝑒𝑛 𝑈𝑠, trzeba jednak znać ten ich początek z 𝑊𝑒 𝐴𝑟𝑒 𝐴𝑙𝑙 𝐿𝑖𝑎𝑟𝑠, ponieważ bohaterowie wracają do niego. Mam na myśli spotkanie na cmentarzu, które nadal można powiedzieć, jest punktem zwrotnym wszystkiego - to na jego terenie rozpoczyna się rozdział pierwszy z perspektywy Hailey w II tomie, co przekłada się na to, że jej żałoba nadal istnieje. Żałoba w moim mniemaniu nie jest czymś, co może z naszych barków ściągnąć ktoś nam bliski. I tego Raiden nie zrobił Hailey - strata Lily i relacje z jej rodzicami nadal odciskają piętno na dziewczynie i to ona sama postanawia zawalczyć w końcu!

🌹 Raiden tutaj w sumie może być jeszcze bardziej podciągnięty do oceny przez czytelników, w końcu pojawia się jego stary znajomy - Slater, któremu wisi przysługę, a jak to bywa z przysługami - są przewrotne i zawsze coś kosztują. W tym przypadku poszło po jego relacji z Hailey i resztą jego paczki przyjaciół. Chłopakowi nie po drodze Slater, ale za wszelką cenę chce odciągnąć go od Hailey, ale czy mu to się uda? I jaka będzie końcowa cena?

🌹 No co mogę powiedzieć więcej, rozumiem zarówno jedną stronę, jak i drugą (co w sumie widać przy moich odczuciach 𝑊𝑒 𝐴𝑟𝑒 𝐴𝑙𝑙 𝐿𝑖𝑎𝑟𝑠) pod względem psychologicznym? Rysu psychologicznego? Nadal ci bohaterowie są napisani w specyficzny sposób, ale sensowny jak na to, co im rzeczywiście doskwiera. Jest to obszerniejszy tom, ale nie żałuję lektury.

Czy ja muszę coś więcej mówić?!
Ta Dylogia tak do mnie głęboko dotarła, że ja naprawdę się cieszę, że mogłam ją poznać w całości.

Dziękuję Hope, za Collide...
Profile Image for bookfromdream_.
323 reviews8 followers
September 8, 2026
★★★★★⁠★★★☆⁠☆

[ współpraca reklamowa ]

"Collide. The truth between us" to naprawdę dobre zwieńczenie tej dylogii. Serio. Ta część podobała mi się o wiele bardziej.

Ale od początku.

Relacja Hailey i Raidena wchodzi na wyższy poziom. Coraz mocniej przywiązują i uzależniają się od siebie. Pojawiają się o wiele mocniejsze i poważniejsze uczucia, ale nie brakuje też chaosu i destrukcyjnych zachowań. Tajemnice, niedające spokoju myśli i otoczenie, które ma ogromny wpływ na ich działania. Nie brakuje tu toksyczności, mroku, ranienia siebie nawzajem owiniętych w z pozoru sprawiającą radość relacje. I po części tak było, ich relacja na całego wpłynęła na ich życie w pewien sposób budująco, ale nawarstwiające się wspomnienia przeszłości i co chwilę przypominające się demony przeszłości nie pozwalały im na odbudowę własnych myśli.

Ogromny plus tej historii, który jest tutaj niezwykle istotny to wątek żałoby i walki z poczuciem straty i wyrzutami sumienia. Było to naprawdę dobrze przedstawione, a emocje towarzyszące Hailey przy tych wszystkich momentach były tak opisane, że sama odczuwałam to wszystko.

Wyścigi motocyklowe to kolejny istotny element tej historii i choć samych w sobie wyścigów nie było nie wiadomo jak dużo, to gdy już się pojawiały to robiły sporo zamieszania. Odgrywają one ogromną rolę w życiu Raidena i na maksa podoba mi się to, że nie zostało to zgubione w trakcie i cały czas było podkreślane jakie one mają wpływ na jego życie.

Końcówka totalnie złamała mi serce. I choć jest bolesna, to szczerze mówiąc, od początku nie wyobrażałam sobie innej, a że mam dziwną słabość do historii ściskających serce i wywołujących lawinę łez to to zakończenie zdecydowanie mnie kupiło.

Całokształt tej książki ma swoje lepsze i gorsze momenty. Były i dynamiczne, emocjonalne momenty, a znalazły się też te bardziej rozwleczone w czasie. Nie mniej, chociaż jest to porządna cegiełka przeczytałam ją ekspresowo. Szczerze mówiąc, patrząc pod względem stylu pisania autorki tą czytało mi się chyba najlepiej ze wszystkich książek Hope jakie miałam okazję przeczytać.

Jeżeli szukacie czegoś klimatycznego, mrocznego, z lekkim napięciem i skrajnymi emocjami to z całego serca mogę wam polecić tą dylogie🖤
Profile Image for liv ⋆˚♡₊˙.
336 reviews180 followers
August 4, 2026
𝐂𝐨𝐥𝐥𝐢𝐝𝐞. 𝐓𝐡𝐞 𝐓𝐫𝐮𝐭𝐡 𝐁𝐞𝐭𝐰𝐞𝐞𝐧 𝐔𝐬 – 𝐇𝐨𝐩𝐞 𝐒. 𝐖𝐚𝐫𝐝

[współpraca reklamowa @uniesienia.wydawnictwo]

𝐐: 𝐖𝐨𝐥𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐬́𝐜𝐢𝐠𝐢 𝐦𝐨𝐭𝐨𝐜𝐲𝐤𝐥𝐨𝐰𝐞 𝐜𝐳𝐲 𝐬𝐚𝐦𝐨𝐜𝐡𝐨𝐝𝐨𝐰𝐞?

„𝑍𝑏𝑦𝑡 𝑝𝑜́𝑧́𝑛𝑜 𝑧𝑜𝑟𝑖𝑒𝑛𝑡𝑜𝑤𝑎ł𝑒𝑚 𝑠𝑖𝑒̨, 𝑧̇𝑒 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 𝑆𝑐𝑜𝑡𝑡 𝑛𝑖𝑒 𝑏𝑦ł𝑎 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑚𝑜𝑖𝑚 𝑘𝑜𝑛́𝑐𝑒𝑚 𝑎𝑛𝑖 𝑚𝑜𝑖𝑚 𝑝𝑜𝑐𝑧𝑎̨𝑡𝑘𝑖𝑒𝑚. 𝐵𝑦ł𝑎 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑚 𝑝𝑜𝑚𝑖𝑒̨𝑑𝑧𝑦. 𝐾𝑎𝑧̇𝑑𝑦𝑚 𝑜𝑑𝑑𝑒𝑐ℎ𝑒𝑚. 𝐾𝑎𝑧̇𝑑𝑦𝑚 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑘𝑙𝑒𝑛́𝑠𝑡𝑤𝑒𝑚. 𝐾𝑎𝑧̇𝑑𝑎̨ 𝑛𝑖𝑒𝑝𝑟𝑧𝑒𝑠𝑝𝑎𝑛𝑎̨ 𝑛𝑜𝑐𝑎̨.
𝐼 𝑛𝑖𝑒 𝑏𝑦ł𝑜 𝑗𝑢𝑧̇ 𝑜𝑑𝑤𝑟𝑜𝑡𝑢.”

Po przeczytaniu pierwszego tomu, nie wiedziałam, czego się dalej spodziewać. Liczyłam na pewno na 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐚𝐰𝐞̨ 𝐳𝐚𝐜𝐡𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐑𝐚𝐢𝐝𝐞𝐧𝐚, 𝐫𝐨𝐳𝐰𝐨́𝐣 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐢 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰 𝐨𝐫𝐚𝐳 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣 𝐠𝐫𝐮𝐩𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐩𝐨𝐭𝐤𝐚𝐧́. Czy dostałam to, czego pragnęłam? Tak! Choć tych spotkań grupki mogłoby być trochę więcej… Najważniejsze jest jednak to, że przy pierwszej części miałam problem z wkręceniem się w fabułę, a tutaj wręcz przeciwnie! 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚𝐜́ i naprawdę przyjemnie pochłaniało mi się treść tej lektury. 𝐀𝐤𝐜𝐣𝐚 𝐫𝐨𝐳𝐰𝐢𝐣𝐚ł𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐲𝐦 𝐭𝐞𝐦𝐩𝐢𝐞, a ja naprawdę byłam w nią wciągnięta. 𝐓𝐞𝐧 𝐭𝐨𝐦 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐨𝐝 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐧𝐢𝐞𝐠𝐨, co było dla mnie nie lada zaskoczeniem. 𝐖𝐲𝐰𝐨ł𝐚ł 𝐰𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢, czego dowodem były napływające do oczu łzy (czytałam w pracy, więc nie mogłam pozwolić im spłynąć…). 𝐇𝐨𝐩𝐞, 𝐳𝐧𝐢𝐬𝐳𝐜𝐳𝐲ł𝐚𝐬́ 𝐦𝐧𝐢𝐞. Zdecydowanie nie jest to książka, w której szuka się pięknej, zdrowej miłości. Tutaj mamy do czynienia z 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚̨ 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐲𝐦 𝐫𝐨𝐥𝐥𝐞𝐫𝐜𝐨𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫 – 𝑚𝑖𝑙𝑖𝑜𝑛 𝑢𝑛𝑖𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛́ 𝑖 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑤𝑖𝑒̨𝑐𝑒𝑗 𝑢𝑝𝑎𝑑𝑘𝑜́𝑤. 🖤

𝐑𝐚𝐢𝐝𝐞𝐧 jest postacią niezwykle 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐚̨ 𝐢 𝐳ł𝐨𝐳̇𝐨𝐧𝐚̨. Jednego dnia pociśnie Abigail, co mnie 𝐮𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐨𝐧𝐮𝐣𝐞, a innego 𝐳𝐢𝐫𝐲𝐭𝐮𝐣𝐞 swoim durnym, bipolar zachowaniem. Śmiało, nazwijmy go 𝐭𝐨𝐤𝐬𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲𝐦, bo naprawdę zasłużył na to miano, ale mimo to muszę wyznać, że 𝐳 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐠𝐨 𝐩𝐨𝐥𝐮𝐛𝐢ł𝐚𝐦 (choć oczywiście nie chciałabym mieć takiego w swoim życiu). Uważam nawet, że to właśnie on był wprost idealny dla Hailey. 𝐃𝐰𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐠𝐮𝐛𝐢𝐨𝐧𝐞 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐞, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐨𝐝𝐧𝐚𝐥𝐚𝐳ł𝐲 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐰𝐳𝐚𝐣𝐞𝐦. Mimo chowającego się w nich mroku, stanowili fajny duet, który wywołał na mojej twarzy 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐨́𝐰. Sama 𝐇𝐚𝐢𝐥𝐞𝐲 wielokrotnie mnie rozśmieszyła i zyskała jeszcze więcej mojej sympatii. ❤️

Szczerze? 𝐒𝐳𝐤𝐨𝐝𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐭𝐨 𝐤𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜. Mam ochotę na dalsze losy bohaterów tej historii, bądź po prostu coś w podobnym klimacie. Chyba stęskniłam się za typowymi 𝐛𝐚𝐝 𝐛𝐨𝐲𝐚𝐦𝐢 𝐢 𝐢𝐜𝐡 𝐧𝐢𝐞𝐥𝐞𝐠𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐰𝐲𝐬́𝐜𝐢𝐠𝐚𝐦𝐢. Za długo byłam w mojej 𝒐𝒏𝒍𝒚 𝒎ł𝒐𝒅𝒛𝒊𝒆𝒛̇𝒐́𝒘𝒌𝒊 erze. Poproszę więcej takich polecajek! 🤍

𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
Profile Image for olaa_reads.
59 reviews
September 3, 2026
⊹₊˚‧︵‿₊୨ᰔ୧₊‿︵‧˚₊⊹
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀

[ 𝐖𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐥𝐚𝐦𝐨𝐰𝐚 ]

╰┈➤ Dziś przychodzę do was z recenzją książki autorstwa Hope S. Ward. To drugi tom dylogii, którą skończyłam jakiś czas temu, ale do dziś nie mogę przestać o niej myśleć. Zanim przejdziemy do recenzji ostrzegam, że może zawierać spoilery.

╰┈➤ Historia opowiada o Hailey Scott, która w wypadku straciła swoją siostrę. Ta tragedia zmienia ją nie do poznania. Tłumi swoje emocje alkoholem, a uczucia trzyma zamknięte na klucz. Na jej drodze staje Raiden Graves – chłopak, dla którego liczą się tylko wyścigi. Dopóki w jego życiu nie pojawia się Hailey.

╰┈➤ W tym tomie Hailey próbuje sobie poukładać swoje życie, ale to trudne, kiedy demony przeszłości męczą ją każdego dnia i nocy. W jej życiu jednak nadal jest Raiden, który miał być tylko odskocznią, ale ona nie może od niego uciec. Ich relacja to jeden wielki rollercoaster emocji. Pełno w niej chaosu i toksyczności, ale to w jakiś sposób ich do siebie przyciąga, coś tak silnego, że nie potrafią tego kontrolować.

╰┈➤ Pierwszy tom był cudowny, bardzo mi się podobał, jednak to ten tom skradł moje serce.

╰┈➤ Mimo, że autorka dała nam alternatywne zakończenie, ja nie umiem wyobrazić go sobie inaczej. Od samego początku wiedziałam, że to musi się tak skończyć. Nie zawsze historia musi kończyć się happy endem, w tym przypadku nawet by nie pasował 😅

╰┈➤ Co najważniejsze, w tej książce jest o wiele więcej wyścigów, w poprzedniej recenzji wspomniałam, że jest ich za mało, także dziękuję za więcej wyścigów 😅 Uważam, że ten tom został napisany lepiej od poprzedniego, historia jest bardziej rozwinięta i jeszcze ciekawsza. Nie potrafiłam się od niej oderwać.

╰┈➤ Znajdziecie tu takie motywy jak: hate to love, toksyczna relacja, sekrety i kłamstwa, wyścigi motocyklowe, trauma, demony przeszłości, forbidden love i wiele innych.

╰┈➤ Jeżeli zastanawiacie się, czy warto przeczytać dylogię Collide, uważam, że warto. To jedna z najlepszych dylogii, jakie przeczytałam, na pewno jeszcze do niej wrócę.

╰┈➤ Pamiętajcie o kategorii wiekowej 18+.
Profile Image for Basniowa Kraina.
86 reviews2 followers
July 31, 2026
Nie mogłam się doczekać powrotu do bohaterów, ale i bałam się strasznie, że książka mnie złamie nie raz. Już ostatnie sceny z jedynki były podejrzane, więc obawiałam się Raidena.
Gość jest nieobliczalny, ale w sumie da się to wytłumaczyć, ma zniszczoną psychikę i życie.
Początek mi się podobał, ja czułam to wszystko, mimo że oni jeszcze nic nie rozumieją, ale no cóż.

Uwielbiam bohaterów prawie wszystkich. Każdy z nich jest idealnie zarysowany, ta konkretna paczka przyjaciół to idealny motyw Found family, świetnie skonstruowany, tu każdy martwi się o każdego i pomaga nawet wbrew woli.
Sceny z nimi dawały mi zawsze mnóstwo śmiechu. Choć czasami i złości albo współczucia.
Wkurzał mnie jeden nowy bohater, nosz mogli rozjechać go tam 🤬

Z zaangażowaniem czytałam, odczuwałam nerwy na zachowanie Raidena. Szkoda mi było tej dwójki bo ciągle problemy się nawarstwiały, zamiast zmniejszać. Gdy byli razem? Wszystko nagle zyskiwało sens. Jeny podobało mi się to, jak dosłownie potrafili naprawić się nawzajem. Mieli wątpliwie dobre zachowania względem siebie, ale rozumieli się i utrzymywali się wzajemnie na powierzchni.

Pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu, dlaczego? Bo mimo, że pisze o trudnych tematach, to idealnie buduje klimat, a do tego styl jest tak przyjemny, że nie czuć, że książka ma ponad 500 stron.
Dynamika książki mi się bardzo podobała, widzieliśmy jak ewoluuje relacja, jak do bohaterów dochodzi w końcu prawda.

Im dalej tym większe nerwy miałam, że to wszystko będzie za piękne, że coś tu runie. No i co?
Aaa weźcie... Nie chce mi się nawet gadać... Ta książka mnie złamała. Dosłownie pękło we mnie wszystko...
Weźcie to i czytajcie, ale przygotujcie sobie zapas chusteczek i kropli od serca...

Motywy: wyścigi motocyklowe, Found family, dwie zranione dusze.

*Współpraca reklamowa *
Profile Image for rinn.
333 reviews3 followers
August 4, 2026
4,5 ⭐

Niby człowiek wiedział jak to się może skoczyć, ale łudził się że może będzie inaczej.

No powiem szczerze że ten koniec był jak solidny cios w policzek 😭 ale z drugiej strony uważam że pasowało to do tej historii perfekcyjnie.

Pół gwiazdki jedynie odcięłam za to że bohaterowie za długo robili podchody, za nim faktycznie się pogodzili.

Ale tak to było naprawdę niezłe zakończenie dylogii.
Profile Image for Paulina.
72 reviews1 follower
August 17, 2026
ja mam tylko jedno pytanie, czy autorce sprawia przyjemność ból czytelnika???????
Profile Image for B00ksbymartina.
66 reviews4 followers
September 1, 2026
„Collide. The Truth Between Us” to drugi tom dylogii autorstwa Hope S. Ward. Jest to książka, na którą, całe szczęście, długo czekać nie musiałam, ale po pierwszym tomie naprawdę nie mogłam doczekać się jej premiery. Chyba was nie zaskoczę, gdy powiem, że po pierwsze bardzo polubiłam się z książkami Hope i na pewno będę sięgała po kolejne, ale też po prostu absolutnie zakochałam się w tym drugim tomie. Co więcej, podobał mi się on o wiele bardziej niż pierwszy.

W tym tomie ponownie spotykamy Hailey Scott, która po stracie, jakiej doświadczyła, próbuje na nowo poukładać swoje życie. Nie jest to jednak łatwe, bo wspomnienia wciąż dają o sobie znać, a ona sama próbuje znaleźć sposób, by w końcu ruszyć dalej. Na jej drodze ponownie pojawia się również Raiden Graves, biorący udział w nielegalnych wyścigach, który początkowo miał być dla niej jedynie chwilową odskocznią. Szybko okazuje się jednak, że od Raidena zdecydowanie nie tak łatwo uciec.

Ich relacja z każdym kolejnym momentem staje się coraz bardziej skomplikowana. Nie brakuje w niej sprzeczności, chaosu i toksyczności, a mimo wszystko coś nieustannie przyciąga ich do siebie. To uczucie jest silniejsze od nich samych i zdecydowanie nie należy do tych, nad którymi łatwo można zapanować.

Chciałabym przede wszystkim zacząć od fabuły, która w pierwszym tomie bardzo mnie zainteresowała, ale zdarzały się momenty, kiedy trochę się nudziłam i ciężko było mi się wciągnąć. Tutaj natomiast zupełnie się z tym nie spotkałam. Bardzo szybko wciągnęłam się w historię i uważam, że wiele jej elementów zostało w tym tomie o wiele lepiej rozwiniętych i przedstawionych, a przede wszystkim zrobiono to w znacznie ciekawszy sposób.

Aczkolwiek dalej uważam, że jak na to, że na okładce mamy kaski motocyklowe i że wyścigi są przedstawiane jako tak istotny element tej historii, jest ich troszkę za mało. Nie jest to oczywiście jakiś niesamowicie duży problem, ale mam wrażenie, że promując książkę właśnie pod kątem wyścigów, można odnieść wrażenie, że będzie ich tutaj naprawdę sporo. Tymczasem ja miałam poczucie, że pojawia się ich stosunkowo niewiele. Fakt, miały bardzo ważne znaczenie dla fabuły, ale trochę za mało ich się pojawiało. Było ich więcej niż w pierwszym tomie, więc to ogólnie jest dla mnie ogromny plus, ale nadal chciałabym dostać trochę więcej.

Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo polubiłam Raidena. Tak jak w pierwszym tomie miałam co do niego bardzo mieszane uczucia, bo niesamowicie potrafił mnie irytować, tak tutaj zdecydowanie bardziej się do niego przekonałam. Jasne, nadal nie był najlepszym bohaterem, bo po prostu facet jest toksyczny. Aczkolwiek bądźmy szczerzy, miłość dużo zmienia i ma ogromny wpływ na człowieka. Jak widać, nawet najgorsi i najbardziej toksyczni bohaterowie potrafią zmienić się chociaż odrobinę na lepsze.

Nie ukrywam, że ja sama takiego Raidena absolutnie bym nie chciała. Prawdopodobnie uciekałabym tam, gdzie pieprz rośnie, gdybym spotkała takiego faceta w swoim życiu. Aczkolwiek rzeczywiście było w nim coś takiego przyciągającego, że wcale nie dziwię się, że nasza główna bohaterka nadal się go trzymała. Bo naprawdę momentami był cudownym facetem, tylko z bardzo trudnym charakterem i z szalonymi wahaniami nastroju.

Jeśli chodzi o Hailey, to bardzo spodobał mi się jej rozwój. Przede wszystkim podobało mi się to, jak zaczęła stawiać na siebie, odcięła się od toksycznych rodziców i po prostu starała się robić to, co jest dobre dla niej, a nie to, co pasuje wszystkim dookoła. Naprawdę bardzo ją polubiłam.

Bardzo podobało mi się, jak autorka stworzyła ją jako bohaterkę, bo jest ogromna różnica pomiędzy tym, co dostajemy na początku książki, a Hailey, którą poznajemy pod koniec. I nie chodzi o to, że nagle czytamy historię, w której bohaterka całkowicie zmienia swoją osobowość i staje się zupełnie innym człowiekiem. Po prostu widać w niej ogromny postęp i rozwój. Gdyby jeszcze wysłać tę bohaterkę na terapię, powiedziałabym, że naprawdę mogłaby się stać świetną wersją samej siebie. Ale już tak bez żartów naprawdę podoba mi się charakter bohaterki i jak się zmieniła na przestrzeni czasu a nie tak nagle. 

Uważam też, że choć oboje nie byli pozytywnymi bohaterami i zdecydowanie nie zawsze byli dla siebie najlepsi, to w pewnym sensie byli idealnie dobrani. Oboje doświadczyli okropnej straty, oboje są zagubieni i próbują jakoś odnaleźć się w swoim życiu. I choć z początku ich relacja jest naprawdę toksyczna, szczególnie ze strony Raidena, to w pewnym sensie właśnie ta relacja sprawia, że oboje zaczynają wychodzić na prostą i stają się lepszymi wersjami siebie. Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, bo jak to dwie toksyczne osoby razem mogą wyjść na lepsze? A jednak okazuje się, że jakoś się da.

Ogromnym atutem tej historii jest również styl pisania autorki. Jest on naprawdę lekki i naturalny, jakby cała ta historia płynęła prosto z serca, bez żadnego niepotrzebnego kombinowania. Naprawdę widać, że autorka lubi to, co robi, i że samo pisanie sprawia jej przyjemność, dzięki czemu mi tę książkę czytało się świetnie.

To już trzecia książka Hope, po którą sięgnęłam, i ja naprawdę uwielbiam jej styl pisania, fabuły, które tworzy, oraz bohaterów. Autorka niesamowicie potrafi kreować swoje historie. Najbardziej lubię ten styl za łatwość, z jaką czyta się jej książki. Jednocześnie tematy, które wymagają odpowiedniego przedstawienia, rzeczywiście są tutaj poruszane poważnie. Nie zostają potraktowane powierzchownie ani w żaden sposób umniejszone. Są obecne, są ważne i autorka naprawdę nadaje im odpowiednią wagę.

Bardzo dużym plusem jest też to, jak często autorka odnosi się do różnych cytatów czy innych dzieł. Uważam, że dość rzadko spotyka się coś takiego w książkach. Jasne, nawiązania do piosenek zdarzają się bardzo często i muzyka nieraz ma ogromne znaczenie dla historii, ale odwołania konkretnie do jakiejś książki czy cytatu nie zawsze przychodzą autorom do głowy. A tutaj naprawdę często się z czymś takim spotykałam i osobiście uważam, że była to bardzo fajna część tej historii i naprawdę ciekawy pomysł ze strony autorki.

Cała ta dylogia była niesamowitym rollercoasterem emocjonalnym, bo tutaj naprawdę wszystko się zmieniało: emocje, sytuacje, relacje. Raz to, raz tamto i tak w kółko. Był tutaj strach, śmiech, zmartwienie, płacz, i oczywiście rozczulenie. Naprawdę ciągle coś się działo, więc świetnie się przy tej historii bawiłam.

Bardzo lubię emocjonalne książki, szczególnie wtedy, kiedy autor potrafi dobrze przedstawić emocje i nie narzuca czytelnikowi wszystkiego na raz. Kiedy podczas czytania nie czujesz się przytłoczony tym, co się dzieje. I właśnie tutaj mamy dokładnie taką sytuację. Emocji jest naprawdę dużo, ale zostały przedstawione w taki sposób, że nie miałam poczucia przesytu.

Warto też wspomnieć o klimacie, który autorka tworzy w tych historiach. Jest on dla mnie osobiście na tyle wyjątkowy, że nie wyobrażam sobie teraz szukania zdjęć na Pintereście, które miałyby idealnie odzwierciedlać to, co widziałam podczas czytania. Autorka swoimi słowami stworzyła tutaj tak konkretny, często mroczny klimat, że obrazy po prostu same pojawiały mi się w głowie.

Wracając jeszcze do bohaterów, warto wspomnieć o naszych bohaterach drugoplanowych, czyli przyjaciołach głównych postaci. Tak jak w pierwszym tomie, mamy tutaj naprawdę świetnie stworzone i bardzo zróżnicowane charaktery. Nikt nie został wpisany w jeden konkretny schemat. Każdy wnosi coś od siebie i sprawia, że fabuła bardzo często rozwija się w naturalny sposób.

Bardzo spodobały mi się również relacje pomiędzy bohaterami i szczerze mówiąc, mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś dostaniemy książki poświęcone właśnie nim. Najbardziej liczę na historię Xandera, bo naprawdę jest to człowiek-żart. Z nim jest po prostu ciągły śmiech, ciągłe żarty i ciągłe szczęście. Takie chodzące słoneczko. Naprawdę chciałabym móc przeczytać jego historię, bo czuję, że po prostu świetnie bym się przy niej bawiła i może tym razem nie skończyło by się to łzami.

„Collide” to historia przede wszystkim o miłości, ale takiej trudnej i wymagającej, przepełnionej strachem, traumami i poczuciem winy, ale też walką o samego siebie. Jest to przyjemna i lekka książka, która jednocześnie naprawdę daje czytelnikowi do myślenia. Nie narzuca na niego ciężkich sytuacji, które mogłyby zniechęcić do dalszego czytania, a mimo to porusza ważne tematy i wywołuje wiele emocji.

Ja absolutnie zakochałam się w drugim tomie, nawet bardziej niż w pierwszym. Dostałam tutaj tak naprawdę to, czego oczekiwałam, poza wspomnianymi wcześniej wyścigami, których chciałabym trochę więcej, ale nie jest to dla mnie aż tak istotny minus. Ostatecznie zakończyłam tę książkę, płacząc, więc chyba samo to mówi, jak bardzo historia mnie poruszyła.
Profile Image for caughtupinbooks.
364 reviews14 followers
August 13, 2026
⤷ 𝐶𝑜𝑙𝑙𝑖𝑑𝑒. 𝑇ℎ𝑒 𝑇𝑟𝑢𝑡ℎ 𝐵𝑒𝑡𝑤𝑒𝑒𝑛 𝑈𝑠 to jedna z tych książek, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. To historia, która zostaje w głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury, wraca w najmniej spodziewanych momentach i sprawia, że człowiek analizuje wszystko od początku. 𝐒𝐳𝐜𝐳𝐞𝐫𝐳𝐞 𝐦𝐨́𝐰𝐢𝐚̨𝐜, 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐮 𝐶𝑜𝑙𝑙𝑖𝑑𝑒. 𝑊𝑒 𝐴𝑟𝑒 𝐴𝑙𝑙 𝐿𝑖𝑎𝑟𝑠 nie sądziłam, że 𝐻𝑜𝑝𝑒 będzie w stanie napisać kontynuację, która wywoła we mnie 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢. Pierwszy tom był dla mnie wyjątkowy, dostarczył mi ogromnych wzruszeń i sprawił, że całkowicie przepadłam w tej historii. Byłam przekonana, że autorka osiągnęła już maksimum swoich możliwości. Jak bardzo się myliłam.

⤷ 𝐶𝑜𝑙𝑙𝑖𝑑𝑒. 𝑇ℎ𝑒 𝑇𝑟𝑢𝑡ℎ 𝐵𝑒𝑡𝑤𝑒𝑒𝑛 𝑈𝑠 nie tylko spełniło moje oczekiwania, ale wręcz je 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐤𝐫𝐨𝐜𝐳𝐲ł𝐨. To książka, która momentami łamie serce, by chwilę później dać czytelnikowi odrobinę nadziei. To historia, która wywołuje 𝒇𝒓𝒖𝒔𝒕𝒓𝒂𝒄𝒋𝒆̨, 𝒘𝒛𝒓𝒖𝒔𝒛𝒆𝒏𝒊𝒆, 𝒛ł𝒐𝒔́𝒄́, 𝒔𝒎𝒖𝒕𝒆𝒌 i 𝒓𝒂𝒅𝒐𝒔́𝒄́ niemal 𝒋𝒆𝒅𝒏𝒐𝒄𝒛𝒆𝒔́𝒏𝒊𝒆. Nie pamiętam, kiedy ostatnio podczas jednej lektury przeżyłam aż tyle różnych emocji.

⤷ 𝐷𝑟𝑢𝑔𝑖 𝑡𝑜𝑚 𝑜𝑝𝑜𝑤𝑖𝑎𝑑𝑎 𝑑𝑎𝑙𝑠𝑧𝑒 𝑙𝑜𝑠𝑦 𝑅𝑎𝑖𝑑𝑒𝑛𝑎 𝑖 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦, a czytelnik od pierwszych stron zostaje wrzucony w prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Jeśli wydawało wam się, że poprzednia część była intensywna, to przygotujcie się na jazdę bez trzymanki. Tutaj emocje uderzają ze zdwojoną siłą. 𝐉𝐞𝐬𝐭 𝐛𝐨́𝐥, 𝐭𝐞̨𝐬𝐤𝐧𝐨𝐭𝐚, 𝐳ł𝐨𝐬́𝐜́, 𝐛𝐞𝐳𝐬𝐢𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐚𝐤𝐳̇𝐞 𝐧𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐚 𝐢 𝐦𝐢ł𝐨𝐬́𝐜́. Każdy rozdział sprawiał, że chciałam czytać dalej, a jednocześnie bałam się odkrywać kolejne tajemnice i poznawać konsekwencje decyzji bohaterów.

⤷ 𝐉𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐚𝐭𝐮𝐭𝐨́𝐰 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐛𝐞𝐳 𝐰𝐚̨𝐭𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢. 𝐻𝑜𝑝𝑒 pisze w sposób niezwykle 𝑙𝑒𝑘𝑘𝑖 i 𝑛𝑎𝑡𝑢𝑟𝑎𝑙𝑛𝑦. Jej książki czyta się błyskawicznie, ale nie dlatego, że są powierzchowne. Wręcz przeciwnie. Pod prostym i przystępnym językiem kryją się ogromne emocje oraz bardzo dobrze skonstruowana historia. Autorka doskonale wie, kiedy zwolnić tempo, by pozwolić czytelnikowi poczuć emocje bohaterów, a kiedy przyspieszyć akcję i zaskoczyć kolejnym zwrotem wydarzeń.

⤷ Szczególnie uwielbiam sposób, w jaki 𝐻𝑜𝑝𝑒 buduje napięcie. Nie podaje wszystkich odpowiedzi od razu. Pozwala czytelnikowi snuć własne teorie, zastanawiać się nad motywacjami bohaterów i próbować przewidzieć, co wydarzy się dalej. Dzięki temu przez całą książkę towarzyszyło mi uczucie niepewności. Nigdy nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się na kolejnej stronie.

⤷ W tej części wyraźnie widać rozwój głównych bohaterów. 𝑅𝑎𝑖𝑑𝑒𝑛 i 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 𝑛𝑎𝑑𝑎𝑙 są 𝐝𝐚𝐥𝐞𝐜𝐲 𝐨𝐝 𝐢𝐝𝐞𝐚ł𝐮, nadal popełniają błędy i podejmują decyzje, które potrafią doprowadzić czytelnika do szału, ale właśnie dzięki temu wydają się tak prawdziwi. Ich przemiana nie jest gwałtowna ani przesadzona. To proces pełen potknięć, chwil zwątpienia i trudnych wyborów. Na początku zmiany są niemal niezauważalne, jednak z każdą kolejną stroną stają się coraz bardziej wyraźne.

⤷ 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 𝑝𝑜 𝑟𝑎𝑧 𝑘𝑜𝑙𝑒𝑗𝑛𝑦 𝑠𝑘𝑟𝑎𝑑ł𝑎 𝑚𝑜𝑗𝑒 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒. To dziewczyna, która nadal nosi w sobie ogrom bólu i poczucia winy. Wciąż uważa, że nie zasługuje na szczęście ani na nic dobrego, przez co sama odbiera sobie szansę na lepsze życie. 𝐉𝐞𝐣 𝐫𝐚𝐧𝐲 𝐩𝐨𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐣𝐚̨ 𝐨𝐭𝐰𝐚𝐫𝐭𝐞, 𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐞 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐨𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐣𝐞 𝐩𝐨𝐠ł𝐞̨𝐛𝐢𝐚. Najbardziej boli jednak fakt, że zarówno ona, jak i jej ojciec, nie potrafią uwolnić się od przeszłości. Mimo że wydarzenia, które zmieniły ich życie, nie były jej winą, 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 nie potrafi sobie wybaczyć.

⤷ 𝐑𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 𝐳 𝐨𝐣𝐜𝐞𝐦 𝐛𝐲ł𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐚̨𝐭𝐤𝐨́𝐰 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢. To właśnie ona najczęściej doprowadzała mnie do łez i frustracji. Nie potrafiłam zrozumieć, jak człowiek, który powinien być dla swojej córki największym wsparciem, może zadawać jej tyle bólu. Każda ich rozmowa była dla mnie trudna. Każde kolejne nieporozumienie łamało mi serce.

⤷ Oczywiście rozumiem, że ojciec 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦 również cierpi. Rozumiem, że sam zmaga się z traumą i własnym poczuciem straty. Jednak nie zmienia to faktu, że jego zachowanie wielokrotnie było krzywdzące. I właśnie dlatego ten wątek działał na mnie tak mocno. Nie był czarno-biały. Nie było tutaj wyłącznie dobrych i złych bohaterów. Byli ludzie próbujący radzić sobie z bólem na różne sposoby.

⤷ 𝑅𝑎𝑖𝑑𝑒𝑛 𝐧𝐚𝐭𝐨𝐦𝐢𝐚𝐬𝐭 𝐧𝐢𝐞𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨𝐤𝐫𝐨𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐚ł 𝐦𝐨𝐣𝐚̨ 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐥𝐢𝐰𝐨𝐬́𝐜́ 𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐨́𝐛𝐞̨. Były momenty, kiedy naprawdę go 𝑢𝑤𝑖𝑒𝑙𝑏𝑖𝑎𝐼𝑎𝑚, ale były też takie, kiedy miałam ochotę nim 𝑝𝑜𝑡𝑟𝑧𝑎̨𝑠𝑛𝑎̨𝑐́ i zapytać, co właściwie robi. Jego zachowanie często balansowało na granicy rozsądku, a podejmowane decyzje nie zawsze były najlepsze. Mimo wszystko widać, że również on dojrzewa i próbuje się zmienić. Może nie jest to od razu oczywiste, ale z czasem czytelnik zaczyna dostrzegać, jak wiele dzieje się w jego wnętrzu. 𝐍𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐭𝐨, 𝐣𝐚𝐤 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐲 𝐦𝐮 𝐧𝐚 𝐻𝑎𝑖𝑙𝑒𝑦. Ten mężczyzna wielokrotnie stawia jej dobro ponad własne potrzeby i własne szczęście, co sprawia, że trudno nie dostrzec głębi jego uczuć.

⤷ 𝐑𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐩𝐨𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐣𝐞 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐬𝐤𝐨𝐦𝐩𝐥𝐢𝐤𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚. Oboje są 𝑢𝑝𝑎𝑟𝑐𝑖, 𝑧𝑎𝑚𝑘𝑛𝑖𝑒̨𝑐𝑖 𝑤 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 i 𝑛𝑜𝑠𝑧𝑎̨ 𝑛𝑎 𝑏𝑎𝑟𝑘𝑎𝑐ℎ 𝑜𝑔𝑟𝑜𝑚𝑛𝑦 𝑏𝑎𝑔𝑎𝑧̇ 𝑑𝑜𝑠́𝑤𝑖𝑎𝑑𝑐𝑧𝑒𝑛́. Zamiast szczerze porozmawiać i wyjaśnić nieporozumienia, wolą się ignorować, prowokować i wzajemnie ranić. Z jednej strony bywało to frustrujące, ponieważ wiele problemów można było rozwiązać znacznie szybciej. Z drugiej jednak właśnie dzięki temu ich historia wydaje się autentyczna. Obserwowanie, jak powoli odkrywają swoje uczucia i próbują odnaleźć drogę do siebie, było niezwykle angażujące.

⤷ 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠𝐞̨ 𝐫𝐨́𝐰𝐧𝐢𝐞𝐳̇ 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞𝐜́ 𝐨 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐚𝐜𝐡 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐨𝐩𝐥𝐚𝐧𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 𝐩𝐨 𝐫𝐚𝐳 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐲 𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚𝐥𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐚𝐭𝐮𝐭𝐞𝐦 𝐭𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. Każdy z nich wnosi coś wyjątkowego do fabuły, ale moim absolutnym ulubieńcem pozostaje 𝑋𝑎𝑛𝑑𝑒𝑟. To prawdziwe słoneczko tej książki. Jego poczucie humoru, absurdalne pomysły i idealnie nietrafione komentarze wielokrotnie sprawiały, że wybuchałam śmiechem. Jednocześnie pod warstwą żartów kryje się niezwykle lojalny i troskliwy człowiek. Kiedy ktoś potrzebował wsparcia, 𝑋𝑎𝑛𝑑𝑒𝑟 zawsze był obok. To właśnie takie postacie sprawiają, że historia staje się jeszcze bardziej wyjątkowa.

⤷ 𝐶𝑜𝑙𝑙𝑖𝑑𝑒. 𝑇ℎ𝑒 𝑇𝑟𝑢𝑡ℎ 𝐵𝑒𝑡𝑤𝑒𝑒𝑛 𝑈𝑠 to historia o 𝐦𝐢ł𝐨𝐬́𝐜𝐢, ale nie tylko. To również opowieść o 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐢𝐞, 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐮 𝐰𝐢𝐧𝐲, 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐫𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡, 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐮 i 𝐰𝐚𝐥𝐜𝐞 𝐨 𝐬𝐚𝐦𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞. To książka pokazująca, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak trudno czasami uwolnić się od własnych demonów.

⤷ To kontynuacja, która dostarczyła mi wszystkiego, czego oczekiwałam - 𝒆𝒎𝒐𝒄𝒋𝒊, 𝒔́𝒘𝒊𝒆𝒕𝒏𝒊𝒆 𝒘𝒚𝒌𝒓𝒆𝒐𝒘𝒂𝒏𝒚𝒄𝒉 𝒃𝒐𝒉𝒂𝒕𝒆𝒓𝒐́𝒘, 𝒃𝒐𝒍𝒆𝒔𝒏𝒚𝒄𝒉 𝒎𝒐𝒎𝒆𝒏𝒕𝒐́𝒘, 𝒘𝒛𝒓𝒖𝒔𝒛𝒆𝒏́ i 𝒔𝒄𝒆𝒏, 𝒌𝒕𝒐́𝒓𝒆 𝒏𝒂 𝒅ł𝒖𝒈𝒐 𝒑𝒐𝒛𝒐𝒔𝒕𝒂𝒏𝒂̨ 𝒘 𝒎𝒐𝒋𝒆𝒋 𝒑𝒂𝒎𝒊𝒆̨𝒄𝒊. Zakończyłam tę historię ze 𝑧ł𝑎𝑚𝑎𝑛𝑦𝑚 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒𝑚, ale jednocześnie z poczuciem, że była to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie.

⤷ Jeśli pierwszy tom was poruszył, drugi prawdopodobnie całkowicie was zniszczy emocjonalnie. A potem sprawi, że będziecie chcieli przeżyć tę historię jeszcze raz od początku. ♥️

ᴋɪssᴇs⋆𝜗𝜚₊˚⊹♡
37 reviews
August 24, 2026

[ 𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 ]

ᴋꜱɪążᴋᴀ: "Collide - the truth between us"
ᴀᴜᴛᴏʀ:

𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: 4,5/5

[współpraca reklamowa]
────────────

„To, co narodziło się między nami, przypominało burzę - nieobliczalną, gwałtowną, raniącą, ale również dającą nadzieję, że po jej zakończeniu czeka nas coś lepszego."

────────────

Totalny rollercoaster emocjonalny.

Tak mogę opisać drugi, a zarazem finałowy tom „Collide - The Truth Between Us”.

I choć byłam gotowa na ciężką historię, to nie spodziewałam się, że po ostatniej stronie nie będę mogła zasnąć, przeżywając w głowie na okrągło, próbując posklejać moje roztrzaskane serce. Bo Hope zniszczyła je doszczętnie.

Hailey dalej próbuje poradzić sobie z ogromnym poczuciem winy związanym ze śmiercią siostry. Gdy zaczyna myśleć, że może jest już gotowa ruszyć dalej i w końcu pozwolić sobie na namiastkę normalności, jej własne myśli szybko sprowadzają ją z powrotem na ziemię. Wciąż uważa, że nie zasługuje na szczęście, a miejsce na cmentarzu powinna zajmować ona, a nie jej siostra.

Na dodatek w jej codzienności bardzo dobrze zadomowił się Raiden. Chociaż oboje próbowali trzymać się od siebie z daleka i nabrać dystansu, prędzej czy później wszystko między nimi pękało.
I zdecydowanie nie dostaniecie tutaj cukierkowej relacji, bo Hailey i Raiden to definicja toksyczności.

Oboje mają ogromny bagaż przeszłości, własne problemy i demony, z którymi próbują sobie poradzić. Niszczą się nawzajem, przekraczają swoje granice, podejmują złe decyzje, ale jednocześnie w jakiś sposób nie pozwalają sobie całkowicie utonąć.

W jednym momencie chciałam, żeby w końcu się od siebie odcięli i dali sobie spokój, a już chwilę później nie wyobrażałam sobie ich oddzielnie. Ta chemia między nimi była naprawdę tak swietnie napisana.

Ich relacja potrafiła doprowadzić mnie do szału, ale jednocześnie sprawiała, że nie mogłam przestać czytać. Serio pokłony dla autorki, bo jej pióro sprawiło, że pochłonęłam całość w jeden dzień.

Muszę zwrócić uwagę też na bohaterów drugoplanowych, którzy świetnie napędzali fabułę. Do moich ulubieńców na pewno zaliczam Xandera, którego pokochałam za poczucie humoru i za to, że w pewnym momencie stał się bliskim przyjacielem Hailey. Podobało mi się, że ich relacja stała się luźniejsza, a zaufanie między nimi pojawiło się w tak naturalny sposób.

Przeżyłam z bohaterami naprawdę ciekawą i angażującą emocjonalnie przygodę. Nie sądziłam, że aż tak się z nimi zżyję i że po zamknięciu książki zostanie we mnie taka pustka. A już szczególnie nie spodziewałam się tego poczucia niesprawiedliwości, które dalej jest ze mną.


[mini spojler do zakończenia?]


Nie będę kłamać, brałam pod uwagę taki obrót wydarzeń. Gdzieś z tyłu głowy pojawiała się myśl, że historia może właśnie w tę stronę zmierzać. Jednak moja naiwna nadzieja do samego końca liczyła na to, że wszystko potoczy się inaczej i że autorka jednak obierze inny kierunek. No cóż, moje serce zdecydowanie nie było na to gotowe.

[ koniec spojleru ]

Podsumowując:
Mogę wam szczerze polecić tę dylogię, jeśli jesteście fanami mroczniejszych klimatów, emocjonalnych historii, bohaterów zmagających się z własnymi umysłami i przeszłością oraz relacji, w których zdecydowanie nie wszystko jest zdrowe i proste.

Jednocześnie warto pamiętać, że znajdziecie tutaj naprawdę dużo toksyczności, dlatego zdecydowanie trzeba podejść do tej historii ze świadomością, że to fikcja. Jeśli jednak potraficie oddzielić ją od rzeczywistości i lubicie historie, które potrafią emocjonalnie was przetyrać to myślę, że warto dać szansę całej dylogii „Collide”.
Profile Image for Alicja Nikiel.
105 reviews
August 20, 2026
Ig: @readwithala

„To, co narodziło się między nami, przypominało burzę - nieobliczalną, gwałtowną, raniącą, ale również dającą nadzieję, że po jej zakończeniu czeka nas coś lepszego."

Recenzja książki „Collide. The Truth Between Us” Hope S. Ward

[współpraca recenzencka @uniesienia.wydawnictwo]

Przeszłość, której nie potrafili zamknąć i zostawić za sobą.

Przejmująca żałoba, która siała w nich wewnętrzny chaos.

I tylko ta jedna, jedyna osoba, która potrafiła go uciszyć.

Tylko w sobie nawzajem potrafili odnaleźć namiastkę tlącego się gdzieś głęboko życia.

Byli dla siebie spokojem.

Bezpieczeństwem i największym niebezpieczeństwem jednocześnie.

Bo kiedy ktoś zyskuje władzę nad naszymi myślami, czy nie zyskuje władzy nad nami w całości?

I chociaż tak wiele ich dzieliło, a umiejętność komunikacji nie przychodziła im z łatwością, nie potrafili odpuścić.

Bo to przyciąganie było warte całego odpychania.

A tego drugiego było naprawdę sporo.

Bo te uczucia nie były łatwe.

A dla kogoś, kto był emocjonalnym wrakiem?

To było jak coś niemożliwego do przeskoczenia.

A kiedy zaryzykują i postawią wszystko na jedną kartę?

To może być najpiękniejsze zakończenie albo największe rozczarowanie.

Nic pomiędzy.

Hailey wiedziała, że drugiego złamanego serca i tak ogromnej straty nie przeżyje.

Zresztą tak samo było w przypadku Raidena.

Ona potrzebowała bezpieczeństwa i jednej obietnicy.

On potrzebował adrenaliny, bez której nie wiedział, kim jest.

I chociaż mogli się spierać w tak wielu kwestiach, wiedzieli, że bez siebie nie dadzą rady stawić światu czoła.

Tylko czy w tym wypadku istniał jakiś kompromis?

„Zanim człowiek się obejrzy, oddaje swoje serce komuś, kogo nigdy by o to nie podejrzewał. Bo to nie my wybieramy miłość. To miłość wybiera nas.”

Szykujcie się na ogromne emocje, bo ten tom wręcz nimi kipi.

Znalazłam tu wszystko, czego brakowało mi w poprzednim tomie, co niezmiernie mnie cieszy.

Ta historia dała mi wszystko, czego od niej oczekiwałam, i zostawiła z rozdartym sercem, czego po części się spodziewałam. (Nie dziękuję za rolkę, która dosłownie w dniu premiery książki, wszem i wobec, bez żadnego ostrzeżenia ogłosiła, jakie jest zakończenie. Nie pozdrawiam.) 😅

Podoba mi się rozwój relacji Hailey i Raidena, chociaż przez pierwsze 100 stron niesamowicie irytowały mnie ich dość dziecinne przepychanki, niczym z pierwszego tomu.

Ale za to bohaterowie drugoplanowi dopełnili całości i spójnie zamknęli historię, a to nie zawsze jest czymś oczywistym w tego typu historiach.

„Collide. The Truth Between Us” okazało się dla mnie historią pełną emocji, trudnych wyborów, przyciągania, odpychania i uczuć, których nie da się tak po prostu wyłączyć. To właśnie ta mieszanka sprawiła, że mimo kilku momentów, które działały mi na nerwy, dostałam dokładnie tę historię, na którą czekałam. I przede wszystkim - dostałam zakończenie, które naprawdę coś we mnie zostawiło.

Jeśli lubicie romanse, w których bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z uczuciem do siebie, ale również z własną przeszłością i demonami, koniecznie dajcie tej historii szansę.

A teraz najważniejsze - czytaliście „Collide. The Truth Between Us”?
Jestem ciekawa, jak Wy odebraliście relację Hailey i Raidena i czy ich historia również dostarczyła Wam aż tylu emocji.

Dajcie znać w komentarzach i koniecznie napiszcie, czy po tej recenzji macie ją na swojej liście TBR! ❤️

#CzytelniczeUniesienia #dylogiaCollide
133 reviews
August 14, 2026
​„Chciała mnie tak samo mocno, jak ja chciałem jej, nawet jeśli gdzieś w środku jakaś jej cząstka drżała ze strachu”

​Hailey Scott i Raiden Graves to para, która zaciekawiła mnie już w pierwszym tomie. Ta dwójka miała w sobie pewnego rodzaju przyciąganie, przez które nie mogłam oderwać się od książki. Jak potoczyły się ich losy w finałowej części?

​Hailey to urodzona kłamczucha. Potrafi świetnie udawać, nawet jeśli jej życie rozpada się na kawałki. W tym tomie wciąż pozostaje nieco bezbronna wobec własnych emocji, ale stara się stanąć na nogi. Nie wszystkie próby są udane, co czyni ją bardziej realną. Nie zachodzi w niej magiczna zmiana ani nie wyzbywa się z dnia na dzień toksycznych zachowań – tak, ona również nie jest „zieloną flagą” w tej powieści. A kiedy dodamy do tego zaborczą i pełną pasji miłość, ta emocjonalna kolejka górska rozpędza się coraz bardziej.

​Raiden w tej części zmaga się z błędami przeszłości, a także z własną rodziną. To ojciec wciąż popycha go do destrukcyjnych zachowań, a tajemniczy kumpel, który nagle się pojawia, sprawia, że wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. W gruncie rzeczy uważam, że Graves to tak naprawdę zagubiony chłopak, który powoli zaczyna się spalać. Odpycha od siebie wszystkich wokół, co stanowi jego mechanizm obronny przed cierpieniem. Jednak kiedy odpycha Hailey... uwaga... wcale nie jest szczęśliwy.

​„I po raz pierwszy od bardzo dawna – o ile nie pierwszy raz w życiu – miałem wrażenie, że jestem w domu.”

​Ta relacja jest niczym rollercoaster. Bohaterowie raz po raz przyciągają się z zadziwiającą siłą, odnajdując w swoim towarzystwie ukojenie. Bardzo podobało mi się to, że choć w ich głowach panował chaos, wzajemnie potrafili go wyciszyć – wystarczyło zapewnienie, że druga osoba jest obok. Choć bali się mówić o uczuciach na głos, czytelnik bez trudu dostrzegał, jak niezwykle silna więź ich połączyła.

​W tej części jesteśmy również świadkami prób stworzenia związku przez głównych bohaterów. Nie jest łatwo, bo oboje wciąż mierzą się z wieloma trudnościami. W tle wciąż obecne są imprezy, spotkania ze znajomymi i wewnętrzne konflikty, dzięki czemu można łatwo zżyć się z całą paczką. O ile w poprzednim tomie bardzo podobało mi się podejście autorki do tematu żałoby i straty, o tyle tutaj motyw ten powoli odchodzi na dalszy plan. Czy przez to było mniej emocjonalnie? Zdecydowanie nie. Wciąż obserwujemy sporo zmagań i sytuacji, w których bohaterowie podejmują trudne decyzje, a później muszą mierzyć się z ich konsekwencjami.

​„Może w życiu nie chodzi o to, by mieć gwarancję, że coś się nigdy nie skończy i nie zaznamy zranienia.
Może tak naprawdę chodzi o to, żeby zaryzykować. Żeby skoczyć w przepaść i zobaczyć, co się stanie”.

​Na minus zasługuje chyba jedynie liczba scen zbliżeń. Mamy tu co prawda kilka pięknych momentów pokazujących, że nie chodziło wyłącznie o fizyczność, jednak co jakiś czas wszystko i tak sprowadzało się do jednego, co nieco wybijało mnie z rytmu.

​Finalnie uważam tę dylogię za emocjonalną i pełną napięcia. Mimo że bohaterowie to książkowe „czerwone flagi”, mieli w sobie to coś, co sprawiało, że chciałam poznać wszystkie ich traumy oraz zmagania – a to chyba najważniejsze.
Profile Image for Serce między stronami.
37 reviews
August 17, 2026
To, co najbardziej urzekło mnie w tej książce, to ogrom emocji. Autorka doskonale pokazuje, że miłość nie zawsze jest prosta i nie zawsze wystarczy, aby pokonać wszystkie przeciwności. Czasami trzeba najpierw zmierzyć się z własnymi demonami, zaakceptować przeszłość i nauczyć się ufać zarówno drugiej osobie, jak i samemu sobie.

Hailey zyskała w moich oczach jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. Podziwiałam jej siłę, determinację i to, jak mimo bólu próbowała walczyć o siebie. Natomiast Raiden… och, jego po prostu nie da się nie polubić. To bohater, który pod twardą i pewną siebie maską skrywa mnóstwo emocji. Z każdą kolejną stroną coraz lepiej poznawałam jego wnętrze i jeszcze bardziej rozumiałam motywy jego zachowania.

Ogromnym plusem była dla mnie również dynamika między bohaterami. Chemię między nimi czuć od pierwszych stron, a ich dialogi, drobne gesty i wspólne chwile sprawiały, że momentami uśmiechałam się sama do siebie, by za chwilę czuć napięcie i obawiać się, co wydarzy się dalej. Autorka świetnie buduje atmosferę i nie raz zaskoczyła mnie zwrotami akcji. Kiedy wydawało mi się, że już wiem, w jakim kierunku zmierza fabuła, dostawałam coś zupełnie innego.

Ta historia przypomina, że przeszłość zawsze zostawia ślad, ale nie musi definiować naszej przyszłości. Pokazuje, jak ważne jest zaufanie, szczerość i odwaga, by zawalczyć o własne szczęście.

„Collide. The Truth Between Us” dostarczyło mi dokładnie tego, czego oczekiwałam czyli mnóstwa emocji, wzruszeń, napięcia i pięknej, choć bardzo trudnej historii o miłości. Czytałam z zapartym tchem i ani przez chwilę się nie nudziłam. Zdecydowanie uważam, że drugi tom utrzymał poziom pierwszej części, a nawet w wielu momentach był jeszcze bardziej emocjonalny.

Jeśli pokochaliście pierwszy tom, to koniecznie sięgnijcie po kontynuację. Gwarantuję, że ta historia jeszcze mocniej złapie Was za serce i nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Na sam koniec muszę wspomnieć o czymś, co było dla mnie naprawdę świetnym dodatkiem. Na samym końcu w książce znajdziemy kod QR, dzięki któremu można przeczytać alternatywne, szczęśliwsze zakończenie historii. Uważam, że to był fantastyczny pomysł ze strony autorki i wydawnictwa. Po wszystkich emocjach, które zaserwowała nam ta opowieść, możliwość poznania drugiej wersji zakończenia była jak mała nagroda dla czytelnika. Bardzo podobało mi się, że każdy może sam zdecydować, które zakończenie bardziej do niego przemawia. To taki drobny element, ale sprawił, że jeszcze milej wspominam tę książkę i z pewnością na długo zostanie w mojej pamięci.
Profile Image for TheSecretBookmark.
326 reviews1 follower
September 10, 2026
Romans New Adult, który wjeżdża prosto w serce i zostawia po sobie zapach spalonej gumy. Zakazane uczucie, niebezpieczny kierowca i prawda, która może rozbić wszystko w drobny mak.
Sięgając po „Collide. The Truth Between Us” emocjonalny romans z tłem nielegalnych wyścigów samochodowych czułam gorączkową ekscytację zmieszaną z niepokojem. Po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego tomu oczekiwałam prawdy, która przyniesie upragnione ukojenie. Autorka stworzyła jednak coś o wiele potężniejszego: jedną z najbardziej bezkompromisowych, bolesnych i magnetycznych opowieści o sile przyciągania.
Fabuła ponownie zabiera nas w duszny, spowity mrokiem świat przesiąknięty zapachem spalonej gumy i ryzyka. W centrum tej rzeczywistości Hailey Scott toczy codzienną batalię o przetrwanie, próbując poskładać własne życie po bolesnej stracie. Rozdarta między wspomnieniami a pragnieniem pójścia naprzód, nie potrafi uciec przed Raidenem Gravesem, niepokornym kierowcą, który z chwilowej odskoczni stał się kimś bez kogo nie umie oddychać. Kiedy dawne tajemnice bezlitośnie domagają się ujawnienia, oboje stają w obliczu prawdy grożącej całkowitym rozpadem kruchej więzi, jaką zaczęli między sobą budować.
Kreacja psychologiczna postaci wywarła na mnie ogromne wrażenie. Hailey nie jest papierową, bierną bohaterką; jej ból, gniew i zagubienie są przejmująco namacalne.Z kolei Raiden pod pancerzem buntu skrywa pęknięcia czyniące go postacią wielowymiarową i rozdzierająco prawdziwą. Chemia między nimi to nie subtelna melodia, lecz żywiołowa burza pełna toksycznych napięć i niebezpiecznego przyciągania. Ward pisze językiem dojrzałym i plastycznym, a dialogi tną z surową precyzją.
Wartkie sceny wyścigów zgrabnie przeplatają się z intymnymi spięciami, stawiając fundamentalne pytanie: czy dwoje poranionych ludzi może być dla siebie ratunkiem, czy tylko wzajemną zgubą?

Na tle poprzedniej części widać wyraźny skok warsztatowy, ta odsłona jest dojrzalsza, mroczniejsza i znacznie głębsza emocjonalnie. Ward potrafiła tchnąć powiew świeżości w motyw zakazanego uczucia z niebezpiecznym kierowcą. Jeśli pokochałaś dreszcz emocji w trylogii Mercedes Ron, a zarazem szukasz surowego dramatu rodem z powieści Colleen Hoover, ta historia całkowicie cię pochłonie.

Największym atutem książki jest bezwzględna prawda emocjonalna oraz magnetyczna dynamika między bohaterami. Jedynym wyzwaniem może być spory ciężar emocji, to nie jest lektura na beztroskie popołudnie, lecz wymagające katharsis. Polecam ją każdej czytelniczce, która szuka w literaturze ognia i autentyzmu.
19 reviews
August 19, 2026
Ciężko opisać, to co ta książka zrobiła ze mną. Płakałam przez ostatnie 50 str i po jej skończeniu siedziałam przez bitą godzinę patrząc się w puste ściany. Nie, nie żartuję. Już dawno żadna historia aż tak bardzo mi się nie spodobała i mogę śmiało powiedzieć, że ta dylogia ląduje w moim top 5 wszystkich książek. ❤️🖤

W tym tomie skupiamy się głównie na relacjach między bohaterami, choć samej akcji nie brakuje. Motyw wyścigów motocyklowych...to one stanowią kluczowy element, który łamie serce 💔

Hailey i Raiden dalej zmagają się ze swoimi traumami i mrokiem. On popada w coraz większy nałóg. Do miasta wrócił jego dawny znajomy Slater, przez którego Raiden popada w nowe kłopoty. Do tego chłopak musi zmierzyć się ze swoim ojcem, u którego zmuszony był zaciągnąć "dług".
Hailey natomiast próbuje zawalczyć o swój spokój i wyprowadza się z domu rodzinnego, w którym od wypadku czuła się jak intruz.

Hope udało się doskonale opisać dynamikę tej pary. Już od pierwszych stron czuć chemię między nimi. Balansują między namiętnością, traumami, bólem, niedopowiedzeniami. Dwoje młodych ludzi, skrzywdzonych przez los i własne wybory. W jednym momencie ich związek rozkwita, otwierają się przed sobą, a w następnej coś się znów burzy. Ich relacja to istny rollercoaster. Niejednokrotnie nie zgadzałam się z decyzjami, które podejmowali, ale to wszystko sprawiło, że ta historia była tak nieidealna i realna i wywołała masę emocji.
"Bo właśnie wtedy czułam, że żyję. Bo choć mnie ranił i obdzierał z klamst, którymi się otoczyłam, to przy nim po raz pierwszy mogłam być sobą."

Miłość nie zawsze jest prosta i idealna, nie zawsze wystarczy, by wyleczyć dwójkę tak złamanych osób. Najpierw muszą się oni zmierzyć z przeszłością i zacząć ufać samym sobie.
Czy uczucie, nawet tak głębokie, wyleczy ich, czy będzie ich ostatecznym zniszczeniem? Tu zostawię was, żebyście sami przeczytali.

Samo zakończenie...uważam, że do całej historii i bohaterów pasowało idealnie. Było zwieńczeniem wszystkich decyzji i moje serce zostaje przy wersji papierowej. Natomiast jeśli dla was będzie ono nieodpowiednie, to pamiętajcie, że Hope stworzyła alternatywny koniec, który można przeczytać na stronie wydawnictwa.

Zatem jeśli szukacie książki, która zmiecie was emocjonalnie, przy której wylejecie "kilka" łez, która pokaże wam, jak trudna potrafi być miłość, książki pełnej napięcia i zwrotów akcji, to koniecznie sięgnijcie po tę dylogię.
Profile Image for Wiktoria.
151 reviews
August 20, 2026
[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA]

☆RECENZJA☆
♧Tytuł: Collide. The Truth Between Us
♧Autor: Hope S. Ward
♧Cykl: Collide
♧Tom: Drugi (i ostatni)
♧Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniesienia

♡ “Collide. The Truth Between Us” to dalsza historia Hailey Scott, która próbuje poukładać życie po bolesnej stracie, która pozostawiła w jej sercu pustkę. Każdy dzień jest walką między wspomnieniami a pragnieniem, by w końcu ruszyć dalej. Problem w tym, że na jej drodze wciąż pojawia się Raiden Graves, czyli uczestnik nielegalnych wyścigów, który miał być jedynie chwilową odskocznią. Ich relacja szybko przeradza się w pełen pożądania, chaosu i sprzeczności romans. Gdy przeszłość wraca, a wokół zaczynają mnożyć się sekrety, Hailey i Raiden muszą zmierzyć się z prawdą, która może zmienić wszystko

♡ “Collide. The Truth Between Us” to drugi , i ostatni, tom dylogii “Collide” autorstwa Hope S. Ward, w której poznajemy losy Hailey i Raidena. Chyba po raz pierwszy mam tak ogromny problem z napisaniem recenzji książki Hope, bo jak niby mam opisać historię, która złamała mi serce i nawet nie spróbowała go poskładać? Ta książka ma w moim sercu szczególne miejsce i mimo że kocham absolutnie wszystkie historie Hope, to ta zdecydowanie wyróżnia się na ich tle. Chyba jedynym pocieszeniem pozostaje mi alternatywne zakończenie, bo bez niego moje serce nadal leżałoby gdzieś w kawałkach

♡ Warsztat Hope w tej książce wyszedł poza skalę. Naprawdę nie wiem, jak można tak dobrze dopracować historię, żeby każdy jej element pasował do siebie, jak układanka, a jednocześnie sprawić, że czytelnik przez większość czasu czuje się totalnie zagubiony we własnych odczuciach. Wszystko zostało tutaj przemyślane i dopracowane z niesamowitą dokładnością. Relacja Hailey i Raidena jest chaotyczna, toksyczna, pełna sprzeczności, pożądania i emocji, których żadne z nich nie potrafi do końca kontrolować. A jednocześnie jest w niej coś, co sprawia, że nie sposób przestać o nich myśleć. Hope po raz kolejny pokazała mi, dlaczego tak bardzo kocham jej pióro. Jej styl jest lekki i płynny, ale emocjonalnie potrafi przygnieść czytelnika z całą mocą.

♡ Znajdziecie tu: zniszczonych bohaterów, od wrogów do kochanków, nielegalne wyścigi, moralnie szarych bohaterów, slow burn, nie do końca zdrową relację między bohaterami. Z całego serca wam polecam ten rollercoaster emocji.
Profile Image for Micha.
46 reviews
August 15, 2026
[współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uniesienia - opinia własna] 10/10 ⭐️

„Collide. The Truth Between Us” to finałowy tom dylogii „Collide” (oh jakże żałuję, że ta historia dobiegła końca…) Bałam się, że druga część nie będzie tak dobra jak pierwsza (a została oczywiście oceniona 10/10) ale całe szczęście autorka dowiozła i również nie mogłam się od niej oderwać! Mamy tutaj PRAWDZIWE enemies to lovers oraz slow burn. Hailey dalej jest zamknięta w sobie, próbuje pozbierać się po starcie, walczy z wewnętrznymi demonami, które nie dają jej spokoju. Sama przed sobą nie umie się przyznać, że czuje do Raidena coś więcej. O dziwo to właśnie chłopak pierwszy daje znać o swoich uczuciach i zapewnia główną bohaterkę o swojej miłości. Oboje w ciągu dalszym mają przed sobą wiele tajemnic, które powoli wychodzą na jaw, dzięki czemu możemy śledzić rozwój ich relacji. Jak już mówiłam sto razy - im lepsza książka, tym krótsza recenzja. Bo co ja mam Wam powiedzieć? Że jeśli ją przeczytacie to dostaniecie pieprzny romans, toksyczną relację, ogrom emocji i napięcia, gburowatego motocyklistę i dziewczynę, która staje się jego całym światem? Tak. To właśnie mówię. Styl pisania Hope S. Ward podpasował mi już od pierwszych stron. Autorka mocno stawia na to, żeby czytelnik czuł emocje bohaterów i stopniowo wciągał się w ich relację (świetnie jej to wychodzi tak btw). A najbardziej podoba mi się pomysł na budowanie napięcia romantycznego poprzez kłótnie, wiele niewypowiedzianych rzeczy, celowe prowokowanie, a nawet przez niewinne spojrzenia 🤭 Cały czas czułam coś w stylu „jeszcze jeden rozdział i pójdę spać.” ale się nie dało! Rozdziały są pisane z perspektywy obu płci, co moim zdaniem jest konieczne w tego typu książkach bo jak miałabym żyć z tym, że nie znam myśli obojga? A tak, nie dość, że znam to jeszcze wiem więcej niż oni nawzajem 😂 Co do spicy scen - owszem są - ale naprawdę subtelne i napisane ze smakiem. Podsumowując… DLACZEGO??! DLACZEGO TAKIE ZAKOŃCZENIE???? Umarłam. Mimo wszystko, ta książka miała w sobie wszystko, co uwielbiam i w 100% spełniła moje oczekiwania. Dziękuję autorko za alternatywne zakończenie, to troszkę ukoiło moje złamane serce ❤️‍🩹 choć o Raidenie i Hailey będę myśleć jeszcze długoooo.
Profile Image for Patrycja Burdzińska.
511 reviews4 followers
August 12, 2026
Wróciłam po wakacjach z nową energią i dobrym humorem a tu autorka przywaliła mi z grubej rury 🤭
Chociaż była tak miła, że poczekała na zakończenie historii zanim dobiła leżącego.

Ten tom był bardzo dynamiczny, relacja Raidena i Hailey to wieczne przyciąganie i odpychanie a jak w końcu pozwalają sobie na dopuszczenie uczuć... To wiadomo, że coś się musi stać.
Tylko co? To już przeczytacie sami!

Kocham tę dylogię całym sercem, nie ma tu słodzenia, cukierkowych postaci (no dobra przez momencii jest Avery) i idealizowania.

Jest mocno, brutalnie, boleśnie ale jakże prawdziwie.

Przyznaję, że były momenty, gdzie uroniłam łzę - oj tak, Hailey nie miała lekko w życiu a jej ojciec... No brak mi słów na jego zachowanie.
Ja rozumiem traumę, jednak nie tak powinien traktować swoje dziecko.
Dziecko, które cudem przeżyło.

Co do reszty - fabuła była spójna, bez niedopowiedzeń, styl pisania lekki a jednocześnie emocjonalny, mocno rezonował na czytelnika, postacie są wyraziste i barwne a historia oryginalna.
To nie jest zwykły romans, to nie jest drobny dodatek wątki motocykowego ani słodki rom com.
To prawdziwa fabuła, jaka mogła by się wydarzyć w realnym świecie gdyby nie była fikcją.

I mimo, że autorka dała możliwość by przeczytać alternatywne zakończenie to przyznaję, że nie zrobiłam tego.
Dla mnie to, które jest w wersji drukowanej jest wystarczające, oryginalne i tak rzadko stosowane przez innych autorów, że mimo bólu ono właśnie mi pasuje takie jakie jest.

Czuję się spełniona i usatysfkacjonowana a jednocześnie jakiś cichy głosik w mojej głowie podpowiada, że bardzo chętnie przeczytałby opowieść o jednym z bohaterów drugoplanowych...
Wiecie o kim mowa? 😁 Tak, ten typ od czarownicy.
No błagam, on się prosi o swoją historię!
Co ukrywa za wiecznym uśmiechem?
Czy jego spotka szczęśliwe zakończenie?
Chętnie bym poznała odpowiedź na te pytania a wracając do Raidena i Hailey - tutaj wszystko zostało opowiedziane, misja zakończona i chociaż nie tak to sobie wyobrażałam to jestem zadowolona, że autorka nie poszła utartymi schematami i nie odbębniła zakończenia jak milion innych.
I za to dziękuję.

Czytajcie Collide!
Profile Image for Bookstagram Bei.
117 reviews
August 26, 2026
W pierwszym tomie poznaliśmy dwoje ludzi z traumami i wyjątkowym talentem do komplikowania sobie życia. W drugim? Cóż… najwyraźniej uznali, że można ten talent jeszcze rozwinąć.

📚 O CO CHODZI

Nadal mamy traumy, sekrety, nielegalne wyścigi i relację, której zdecydowanie nie można nazwać zdrową. Hailey próbuje poukładać życie po stracie, a Raiden wciąż zmaga się z własnymi demonami. Ich relacja jest raczej trudną próbą odnalezienia się w tym wszystkim niż prostą historią miłosną.

🖤 BOHATEROWIE

Hailey – nadal mierzy się z przeszłością, która mocno wpływają na jej relacje i decyzje.

Raiden –impulsywny, zamknięty w sobie i nadal żyjący na granicy ryzyka

A ich relacja?

Nie jest zdrowa. Nie jest łatwa.

Oni są połamani i poranieni przez życie. Męczą się ze sobą, męczą się sami ze sobą, a momentami ja męczyłam się razem z nimi. Jednocześnie właśnie dlatego ich relacja wydaje się bardziej złożona niż zwykłe- poznali się, pokłócili, zakochali.

🌑 KLIMAT

Wyścigi, tajemnice, żałoba i emocjonalny chaos, a przede wszystkim miscommunication. Gdy Hailey i Raiden zaczynają robić progres, pojawia się nowa osoba i wszystko wraca niemal do punktu wyjścia. Zaczyna się bieganie za sobą — raz ona za nim, raz on za nią.

Było to chwilami męczące, ale na szczęście trwa tylko przez pierwszą połowę. Później Raiden zaczyna rozumieć, że niedopowiedzenia nigdzie ich nie zaprowadzą i próbuje naprawić sytuację.

Ich relacja nadal nie jest zdrowa ani łatwa. To dwoje poranionych ludzi, którzy próbują nauczyć się być razem, choć sami ze sobą nie zawsze potrafią wytrzymać.

🎯 DLA KOGO

Dla fanów nocnych wyścigów i bohaterów z gigantycznym bagażem doświadczeń. Jeśli szukacie lekkiej i słodkiej historii na wieczór — uciekajcie.

⭐ WERDYKT

Mam wrażenie, że Collide najlepiej działa wtedy, kiedy przestajemy oczekiwać od Hailey i Raidena normalności. Zakończenia z jednej strony się spodziewałam. Z drugiej — kiedy już do niego doszło, i tak mnie zaskoczyło. I zostawiło tę nieprzyjemną dziurę w sercu.

A na sam koniec autorka dorzuca nam jeszcze pewien gratis.

Nie powiem jaki.

Będziecie musieli przekonać się sami.
83 reviews
September 7, 2026
Hailey nadal próbuje ułożyć sobie życie po stracie siostry. W rzeczywistości, w której nie ma przy niej najważniejszej osoby, ojciec jej nienawidzi, a ona sama została uwikłana w dziwną relację z niebezpiecznym motocyklistą, dla którego najważniejsze są nielegalne wyścigi.

W tym tomie zagłębiamy się bardziej w relację Hailey i Raidena. Chłopak po omacku (i niekoniecznie dobrze) próbuje chronić dziewczynę przed swoją przeszłością, która powraca. Ponownie musi zmierzyć się ze znajomościami, które ciągną go w dół, jednocześnie odpychając od siebie dziewczynę. W końcu Hailey mówi „dość” i postanawia, że nie wytrzyma już tej dziwnej energii przyciągania i odpychania. Ale na jak długo?

Pamiętam, jak przy recenzji pierwszego tomu napisałam, że w kolejnym mam nadzieję, że w końcu główna para bohaterów podejmie jakieś konkretne decyzje i przestanie krążyć wokół siebie. I chyba trochę w tym tomie dostałam tego, czego oczekiwałam.

Chociaż niektóre z ich zachowań były bardzo toksyczne. Jak Hailey i jej ciągła pretensja do siostry o to, czy jest zazdrosna o Raidena (ile można? 🙄), albo Raiden, który próbował dbać o bezpieczeństwo Hailey, przy czym jednocześnie strasznie ją krzywdził…

Rozumiem, że oboje mieli nieprzepracowane traumy, dlatego ich relacja w większości była toksyczna. A kiedy już wszystko zaczęło się minimalnie unormowywać, dostałyśmy zakończenie…

Może „Collide” nie zostanie moją ulubioną dylogią, jednak muszę przyznać, że chylę czoła autorce za odważne zakończenie.
Profile Image for Olimpia.
148 reviews1 follower
August 10, 2026
„Collide. The Truth Between Us” to dalsze losy Hailey, Raidena i ich paczki znajomych. Tym razem jednak nie dostajemy jedynie historii o miłości. To opowieść o stracie, traumach, zmaganiu się z własnymi destrukcyjnymi myślami i przeszkodach, które potrafią całkowicie zmienić człowieka.

Hailey i Raiden zdecydowanie nie zaczynają od idealnej relacji. Między nimi jest mnóstwo niedopowiedzeń, wzlotów i upadków, a ich uczucie rozwija się powoli i nie zawsze w łatwy sposób. Najpierw jest niezobowiązująco i przelotnie, ale z czasem pojawia się coś znacznie silniejszego. Coś, co może zmienić ich oboje.

Najbardziej podobało mi się to, jak została poprowadzona relacja głównych bohaterów. Nie jest ona idealizowana. Hailey i Raiden popełniają błędy, podejmują trudne decyzje i muszą zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim z samymi sobą. Mimo wszystko próbują być dla siebie wsparciem i zmieniać się na lepsze.

Ta historia uświadomiła mi, że miłość nie zawsze jest tylko pięknym uczuciem. Czasami może stać się ratunkiem, kiedy człowiek znajduje się w najgorszym momencie swojego życia. I właśnie ten aspekt poruszył mnie najbardziej.
Traumy bohaterów naprawdę rozrywają serce, a emocje między nimi są tak intensywne, że trudno przejść obok nich obojętnie. To dark romance, który ma wszystko, czego oczekuję od tego gatunku - skomplikowaną relację, ogrom emocji, trudne tematy, chemię i bohaterów, którzy nie są idealni.

A zakończenie totalnie zostawiło mnie z pustką w sercu. Jeśli myślicie, że jesteście przygotowani na emocjonalny rollercoaster, to… nie jesteście.

Ocena: 5⭐
Książka 18+
Profile Image for wjercix .
464 reviews
August 6, 2026
To zakończenie dla mnie nie istnieje…

[ współpraca reklamowa ]

Zawsze mam problem, aby w recenzji oddać miłość, którą darzę książkę, w której zakochałam od pierwszych stron. Tak właśnie jest z Collide.
To niesamowita książka, którą pochłonęłam w mgnieniu oka. Jedyne czego się bałam to zakończenia. Kontynuacja na którą z niecierpliwością czekałam! I nie zawiodłam się!

Dalsze losy Hailey i Raidena a ja nie wiem czy jestem bardziej sfrustrowana, czy zakochana. Myślę, że podczas czytania było wszystko i jeszcze więcej. Tym razem bohaterowie nie dogryzają sobie, a mierzą się z decyzjami, które niekoniecznie razem podejmowali. Patrząc na to z boku mimo początkowego wkurzenia na Raidena zrozumiałam doskonale ten zabieg. To właśnie on w tym tomie powoli się toczy w dół, bo znów wpadł w złe towarzystwo. Można mówić, że jest to dorosły facet, ale postąpiłabym tak samo, gdyby ktoś miał na mnie to samo.

W książce nie było nudy! Ciągłe rozterki głównej bohaterki i jej myśli to coś co kocham w tej książce. Myślę, że właśnie nimi zdobyła ona moją sympatię. W dodatku pojawiła się nowa postać, która sporo namieszała już od pierwszych stron! Za to ostatnie rozdziały to prawdziwy szok. Przytoczę wam moją reakcję bez spoilerów: „o co chodzi? Nie rozumiem?”, a potem zrozumiałam…

Wyczekuje kolejnych książek Hope!
Profile Image for Kamaczyta.
22 reviews1 follower
September 18, 2026
Ta książka mnie zjadła emocjonalnie, następnie wypluła, później znowu zjadła i na koniec wysr*ła. Czy polecam? ZDECYDOWANIE TAK‼️TOPKA TEGO ROKU‼️ (istnieje szansa, że pogniewacie się na autorkę, ale to tylko na chwilkę😅)
Profile Image for melka.
201 reviews5 followers
August 26, 2026
jestem zdewastowana po tej książce
Displaying 1 - 30 of 33 reviews